wspólne spanie z dzieckiem

14.12.05, 16:14
Witam,
Mój post odbiega od tematu głównego niniejszego forum ale chciałabym zapytać,
co sądzicie nt. wspólnego spania z maluchem.
Znajomi często mnie o to pytają i jeśli mówię im, że tak, śpię z moim
dzieckiem w jednym łóżku, wówczas współczująco mi odpowiadają, iż to bardzo
źle, bo nie uwolnię się od dziecka. Mówią też, że będziemy tak spali
przynajmniej 3 - 5 lat. I że trudno nam będzie oduczyć małą i przyzwyczaić ją
do samodzielnego spania.
Ani mi, ani mojemu mężowi obecność małej w naszym łóżku nie przeszkadza. Mi
nawet pomaga, bo na każdy gwizdek mogę ją karmić nie wstając z łóżka.
Z drugiej strony jednak czasami obawiam się, czy nie skazuję swojego dziecka
na stres, kiedy przyjdzie czas by nasze łóżko opuściła.
    • jakw Re: wspólne spanie z dzieckiem 14.12.05, 16:26
      Starsza córa przeprowadziła się do swojego łóżka jak miała 3 lata, a i potem
      meldowała nam się w środku nocy. A w końcu zaczęła zasypiać sama.
      • falafala Re: wspólne spanie z dzieckiem 14.12.05, 16:57
        Moja z nami nie spala, ale mimo to jak ma zla noc albo cos jej tam przeszkadza,
        to melduje sie u nas w lozku i byl taki moment jak miala 2,5 roku, ze sie juz
        zadomowila na dobre na trzy miesiace. Przyzwyczaic mozna do roznych rzeczy w
        kazdym wieku, na szczescie nie bylo wiekszych problemow z naklonieniem jej do
        ponownego przesypiania nocek w swoim lozku. Z tym stresem to ja sie jednak nie
        przejmuje, nie da sie uchronic dziecko przed "stresem", zawsze jest cos od czego
        trzeba je odzwyczaic i moze to byc w roznym wieku. Gdyby tak patrzec to nie
        nalezloby dziecka nosic, kolysac, karmic piersia za dlugo, nie spac razem, nie
        dac smoczka i przywizac palce i wogole zimny chow, brrrrr... Na prawde u wielu
        dzieci pewne odzwyczajania przebiegaja bez wiekszych problemow, tylko my sie
        dowiadujemy zawsze wtedy gdy te problemy sa i wydaje nam sie ze beda zawsze.
        Najlepiej przyjac zasde poki cos nam i dziecku odpowida poty jest w porzadku,
        jak przestanie odpowidac to zmienic i starac sie podejsc do tego jako kolejnego
        etapu w rozwoju malucha.
    • kass1 Re: wspólne spanie z dzieckiem 14.12.05, 16:49
      Czasem też się zastanawiam, jak to będzie z przprowadzką do własnego łóżka, ale
      stresem większym byłoby teraz odkładanie wciąż Julii di łóżeczka po karmieniu
      (ma 9 miesięcy), a przysysa się baaardzo często. Kiedyś odłożyłam ją taka
      półśpiąca do łóżeczka i jakoś niepewnie ją chwyciłam, ze mi jej głowka
      poleciała trochę w dół, nie, nic się nie stało, tylko sie córcia wybudziła. I
      teraz już ją zostawiam z nami, po co mamy sie męczyć. Tak to ja sie bardziej
      wyspie.
    • jagandra Re: wspólne spanie z dzieckiem 14.12.05, 19:23
      Większość mam długokarmiących śpi razem z dzieckiem i z reguły razem śpi także
      tata smile
      Na ten temat był już kiedyś wątek i prawdziwa burza.

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=21000&w=19534828&a=19534828
      • anqa1977 Re: wspólne spanie z dzieckiem 15.12.05, 09:47
        my nadal śpimy we trójkę a nawet już we czwórkę z małym jeszcze brzuszkiem, nie
        wyobrażam sobie inaczej :o)
        • dagamama Re: wspólne spanie z dzieckiem 15.12.05, 10:50
          ja też śpię razem z 1,5 rocznym synkiem i z mężem
          żałuję że na początku się męczyłam i co godzinę wstawałam do dziecka
          teraz synek ma cycusia kiedy chce w nocy
          a przeprowadzka do jego łóżeczka...
          no cóż będę się martwić jak odstawię wink
          pozdrawiam
          daga
    • dziubulek111 Re: wspólne spanie z dzieckiem 15.12.05, 20:10
      My już śpimy z dwoma. Tzn. Jaś (06.09.2004) od pierwszego nocnego karmienia,
      czasem całą noc, jak jest upierdliwy, a Wojtek (14.11.2001) - od ok.3-4 nad
      ranem, bo wtedy przychodzi i mówi "Mamusiu/Tatusiu, psytul mnie!" głosem Biednej
      Sierotki i Dziecka Maltretowanego. Czasem śpimy we dwoje przez nawet 3-4 h, a
      potem tylko we troje (Wojtek nie zawsze się budzi). Trochę mi to doskwiera
      (ciasno!), ale nie chcę żadnego wyrzucać. I tak mało się 'psytulamy', bo pracuję
      strasznie dużo i czasu brak.

      Myślę, że to kwestia wyboru i priorytetów. Niech każdy robi, jak mu wygodnie,
      ale w zgodzie z dzieckiem (tzn. nie ma sensu spać wspólnie z takim, co przesypia
      noc, ale też nie podoba mi się metoda samodzielnego usypiania 'na siłę' z
      codziennym płaczem dzieciaka).

      Pozdrawiam przedświąteczniesmile

      Teresa
Pełna wersja