azyli
10.03.06, 19:30
Nie wiem jak zatytułować ale już piszę o co chodzi.
Mój synek ma prawie 1,5 roku i jest uzaleznionym ssakiem. Pod koniec stycznia
dowiedzialm sie ze jestem w ciązy i za namową ginekologa i pediatry
postanowiłam zacząc stopniowe odstawianie, po czym mały zaczął strasznie
chorować i postanowilam wstrzymac sie z tym do wiosny. Ostatnio zapisalismy
dziecko do przedszkola (bedzie chodził od wrzesnia) i na rozmowie pani pytała
do kiedy był karmiony piersią, moją odpowiedz ze jest nadal skwitowala ze to
bardzo zle i ze powinnam jak najszybciej go odstawic, jego organizm nie uczy
sie odpornosci, bo wszystkie przeciwciala dostaje odemnie. A jak wiadomo w
przedszkolu dobrze by bylo zeby maluchy byly juz choc troche odporne, bo i tak
czeka ich szok, nowe srodowisko, flora bakteryjna, inne dzieci itp. Nie wiem
co o tym mysleć. Argumenty brzmią dosc rozsądnie, ale gdyby tak bylo to chyba
karmienie piersią nie byloby tak propagowane... Co o tym myslicie?