Butelka dla małego dziecka.

02.04.06, 00:45
Dla mojego dwulatka moja pierś już nie jest całym światem, jak dla noworodka i
mniejszego niemowlęcia, pewnie nawet niedługo zacznę wywierać delikatną
(sancta simplicitas) presję i adios.
Zgadzam się, że pierś dla dwulatka nie jest niezbędna i przy odrobinie
tolerancji można nawet założyć, że ci, którzy rzecz - karmienie dwulatka -
uważają za nienormalną, mają prawo sobie tak myśleć...
Ale, refleksja.
Rozmawiałam z dziewczyną w ciąży, drugiej, która kategorycznie zaznaczyła, ze
piersią karmić nie zamierza, ewentualnie tyle, co w szpitalu.
I wiecie co, normalnie nie kumam. Bo weźcie malutkie dziecko, zaciśnięte
piąstki, ten żałosny płacz i odejmijcie podanie piersi...
Dla mnie zostaje tylko połowa przyjemności z posiadania maleństwa...
    • moofka Re: Butelka dla małego dziecka. 02.04.06, 09:49
      pewnie zrazonza niepowodzeniami po pierwszym dziecku nie chce
      osławionej "metafizyki" karmienia tez bym nie przeceniala, w koncu to nie
      jedyna forma bliskiego kontaktu z malenstwem
      tyle, ze ja jako matka leniwiec wychwalam karmienie pod niebiosa ze wzgledu na
      jego wygode i nieupierdliwosc i to jest dla mnie argument nr jeden
      ale skoro ktos na wlasne zyczenie z tego rezygnuje, tzn ze moze co innego jest
      dla niego prorytetem
      chcoiaz te wybierające butelke tez uzasadniaja to wygoda i nieupierdliwoscia,
      wiec ciezko dojsc o co chodzi smile))
      • falafala Re: Butelka dla małego dziecka. 02.04.06, 10:07
        Powodow jest wiele od psychicznych po dotyczace meza... wybor matki,
        najwazniejsze by ona sie czola z tym dobrze. W koncu, poniewaz poczatki bywaja
        nielatwe trzeba troche wiecej przekonia do takiego karmienia by to dalej ciagnac.
        A dla mnie nie ma piekniejszego widoku niz mluszek przytulony do piersi,
        cichutki, z oczami zamknietymi, wtulony buzka...
        • dagmama Re: Butelka dla małego dziecka. 02.04.06, 11:29
          Pierwsze dziecko tamtej dziewczyny miało skazę białkową, po karmieniu miało bóle
          i zmiany na skórze. Kazano podawać to sojowe coś (sinlac?).
          Oczywiście, jest zrażona i łatwiej pewnie zanegować karmienie piersią niż
          narazić się na kolejne niepowodzenie. Rozumiem to.

          Wiecie o co mi chodzi? Dziecko płacze z głodu i wystarczy wtedy sama mama. Nie
          trzeba techniki produkcji szkła, gumy i pożywienia dla niemowląt. Nic na to nie
          poradzę, ale karmienie (tu nie chodzi tylko o karmienie) jest dla mnie podstawą
          kontaktu z noworodkiem.
          To wyłącznie moje zdanie i nie ma przymusu mieć takie samosmile))
          Nikogo nie krytykuję za inne wybory, po prostu JA osobiście byłabym załamana
          musząc karmić moje następne dziecko butelką.
          • falafala Re: Butelka dla małego dziecka. 02.04.06, 13:28
            Wiesz ja tez wink
            Chyba jestem nienormalna, bo bym ryczala dlugo muszac mojemu dziecku podac butle.
            • szpilki Re: Butelka dla małego dziecka. 18.04.06, 16:15
              dla mnie karmienie piersią to był koszmar. I to był koszmar mojego dziecka.
              Płakała średnio 22h/dobe. Kółko sie zamykał: nakrm, bo głodna, ja karmiałm a
              ona zaczynała koncert placzu brzmiącego jak wycie zarzynanego zwierzęcia. I tak
              2-3h po karmieniu. Aż do karmienia.
              Podskórnie czułam że coś jest nie tak, ale przeciez pokarm matki nie może
              szkodzic. Może. Dziecko moze mieć silną nietolerancje laktozy, na tyle silną,
              ze żaden sposób nie diząła i ratuje je tylko nutramigen.

              NIe wiem jak będzie z drugim dzieckiem ale zakładam że nie będę karmić piersią.
              Mam straszny uraz, żeby nie powiedzieć traumę.
          • jagandra Re: Butelka dla małego dziecka. 02.04.06, 19:16
            > Oczywiście, jest zrażona i łatwiej pewnie zanegować karmienie piersią niż
            > narazić się na kolejne niepowodzenie. Rozumiem to.

            Dokładnie to samo pomyślałam! Moja znajoma jest w ciąży i mówi, że zamierza
            karmić piersą pół roku i koniec (zamierza jednak te pół roku ze względu na
            rozumowe przekonanie o korzyściach zdrowotnych dla dziecka), a butlę chce
            wprowadzić jak najwcześniej. Jej starsza córka miała ZUM, dużo płakała, często
            się budziła w nocy, miała operację - kupa stresu, wiele nieprzespanych nocy.
            Była przez rok karmiona piersią. I właśnie decyzję tej znajomej o krótszym
            karmieniu drugiego dziecka odbieram jako próbę takie zaplanowania życia (trochę
            chyba magiczną), by było lepiej i łatwiej.
            Wyczuwam też (u niej akurat, nie wiem, czy podobnie jest z innymi przyszłymi
            matkami chcącymi karmić butelką), że chce jak najszybciej odsunąć dziecko od
            siebie na bezpieczny czy łatwy do zaakceptowania przez nią dystans. Przyczyn
            nie znam, ale domyślam się tu obaw przed zbyt ścisłym związkiem, przed zbytnim
            angażowaniem się, przed własnymi emocjami.

            Nic na to nie
            > poradzę, ale karmienie (tu nie chodzi tylko o karmienie) jest dla mnie
            podstawą
            > kontaktu z noworodkiem.

            Jest taka reklama mleka modyfikowanego: na zdjęciu matka leży przytulona do
            dziecka ciało do ciała, oboje są owinięci w jej szlafrok, podpis pod zdjęciem
            brzmi jakoś tak: nakarmione mlekiem, syte miłością. I wszystko się zgadza. Ale
            ile matek butelkowych spędza tyle czasu w bliskim fizycznym kontakcie z
            niemowlęciem, ile spędzają go (chcąc czy nie chcąc) matki karmiące piersią?
            Pewnie bywa różnie i nie chcę generalizować. Przypomniało mi się też to, co
            pisała Fizula: że matki w depresji jeśli karmią piersią zmniejszają ryzyko
            wystąpienia depresji u dziecka w przyszłości, właśnie dzięki temu, że je
            przytulają przy karmieniu, nawet jeśli nie czują takiej potrzeby (z powodu
            depresji).

            > Nikogo nie krytykuję za inne wybory, po prostu JA osobiście byłabym załamana
            > musząc karmić moje następne dziecko butelką.

            Dołączam do klubu wink
            • monika_oli Re: Butelka dla małego dziecka. 04.04.06, 08:00
              jagandra napisała:

              >
              > > Nikogo nie krytykuję za inne wybory, po prostu JA osobiście byłabym załam
              > ana
              > > musząc karmić moje następne dziecko butelką.
              >
              > Dołączam do klubu wink

              I ja takżesmile

              Ale mam (internetową) koleżankę, która ma synków w wieku moich dziewczynek i
              kiedy była drugi raz w ciąży, to nastawiała się na karmienie piersią - dużo o
              tym 'rozmawiałyśmy' - pisała mi że ma chyba jakąś blokadę psychiczną i nie wie
              czy uda jej się ją przełamać. Jej starszy syn był 'butelkowy' od początku.
              Kiedy urodził się młodszy, to karmiła go też tylko podczas pobytu w szpitalu -
              po powrocie do domu napisała mi sms-a, że teraz, kiedy NIE MUSI już karmić
              piersią, to dopiero czuje się prawdziwą matką.
          • moofka Re: Butelka dla małego dziecka. 02.04.06, 19:25
            dagmama napisała:




            > Nikogo nie krytykuję za inne wybory, po prostu JA osobiście byłabym załamana
            > musząc karmić moje następne dziecko butelką.
            __________________

            rozumiem smile
            ale wtedy zawsze moglabys wejsc na foro i wszystkie swoje frustracje wylac na
            dlugokarmiace piszac im ze maja wstretne dlugie cyce i robią ogroooomną krzywdę
            karmią chodzące (sic!) dzieci, dolozylabys jeszcze ze sa chore psychicznie i
            juz lzej na duszy i mozna sie szykowac do nastepnego karmienia sojowym
            najlepszym mlesiem na swiecie smile
    • dorota.alex Re: Butelka dla małego dziecka. 05.04.06, 14:47
      nie wyobrazam sobie, zeby zakladac ze nie bedzie sie kamilo piersia...
      Najbardziej balam sie, ze moje dzieci beda mialy zoltaczke poprodowa i zostana zabrane na naswietlania,
      tam nakarmione butla i ze zaczniemy od problemow z cyckowaniem. Na szczescie udalo sie!
      Moze mam takiego chopla na punkcie karmienia, bo sama bylam karmiona tylko 2 tygodnie - ale to ze
      wzgledow medycznych. Mama zachorowala i byla na antybiotykach, ale teraz nie rozumie mojego
      podejscia do karmienia. Chyba wiekszosc naszych babc jest z czasu boomu butelkowego...
      • monika_oli Re: Butelka dla małego dziecka. 07.04.06, 08:11
        dorota.alex napisała:

        > Najbardziej balam sie, ze moje dzieci beda mialy zoltaczke poprodowa i
        zostana
        > zabrane na naswietlania,
        > tam nakarmione butla i ze zaczniemy od problemow z cyckowaniem.

        Moje obie córeczki miały żółtaczkę. Na szczęście w szpitalu gdzie się urodziły
        lampy do naświetlania ustawiane są (w razie potrzeby) obok łóźka mamy i to ona
        cały czas dogląda dziecka oraz karmi je. Przyznam się, że jednak mimo tego nie
        obyło się u nas bez problemów laktacyjnych - właśnie w związku z żółtaczką.
        Starsza córeczka miała tak wysoki poziom bilirubiny, że nie można jej było
        dobudzić i nie chciała wcale ssać. Na szczęście miałam możliwość odciągania
        mleka i karmienia ją nim ze strzykawki.
Pełna wersja