czy nie za krótko ssie?

10.08.06, 18:15
Po pierwsze witam, bo jestem 1 raz na Waszym forum.
Mam córeczkę (jutro skończy 1 miesiąc).
Dziś zaczęłam się zastanawiać nad przyczyną jej prawie nieustannego płaczu.
Po przebudzeniu mała dostaje jeść, ssie 5-10 min (bardziej 5 min chociaż czasami zdarzało jej się dłużej), potem problem z kupą (płacz,...), trochę aktywności i ziewanie, zmęczenie czyli czas na sen. Jeszcze do niedawna w miarę ładnie zasypiała, ale od jakiegoś czasu zaczyna się mocno denerwować i płakać (płacz brzmi jakby chciała jeść), czasami podam jej drugą pierś ale w tym systemie jadłaby co 1 godzinę. Pozatym nawet jak zje ponownie to nie może zasnąć, jedynym wyjściem jest spacer, który zaczyna się histerycznym płaczem. W nocy jak już uśnie, je co 2,5 do 4 godz.
I tak się zastanawiam, czy mam mało pokarmu i ona się nie najada?
    • fizula Re: czy nie za krótko ssie? 12.08.06, 23:45
      Witaj!
      Trochę mało danych podałaś, żeby można było stwierdzić, czy Twoja córcia się
      najada.
      Podstwa to waga:
      *jej przyrost 17g\dobę czyli 120 g\tydzień licząc od wagi spadkowej (nie
      urodzeniowej!).
      5-10 minut ssania to jest rzeczywiście krótko dla takiego maluszka, bo
      zazwyczaj miesięczne dzieci nie ssą jeszcze bardzo efektywnie, 10-15 minut
      skutecznego ssania bardziej zaspokoiłoby głód dziecka. 5 minut to raczej samo
      picie dla dziecka. Wówczas można by zachęcać maluszka do dłuższego possania z
      jednej piersi.
      Godzinna przerwa w ssaniu dla tak małego dziecka, które tak krótko ssie to i
      tak długo. Wystarczy sobie uświadomić, że mleko matki jest na tyle łatwo
      strwane, że 25 minut trwa jego trawienie.
      Dodatkowo o tym czy dziecko nie jest odwodnione będzie świadczyć przynajmniej 6
      zasiusianych porządnie pieluszek (mocz bezwonny, bezbarwny).
      Napisz, ile przybiera na wadze Twój maluszek, ile sika, ile robi kupek, czy
      używasz smoczka uspokajacza czy też innego. Ilość pokarmu nie zależy wyłącznie
      od Ciebie: zależy też od ssania dziecka. Gdy dziecko tak krótko, nie bardzo
      często ssie może być sytuacja, że nie pobudza wystarczająco piersi do
      wytwarzania odpowiedniej ilości mleka dla siebie.
      Mam wrażenie, że jesteś zmęczona tym karmieniem, ale wyobraź sobie, że nawet 3
      czy 4 latki potrafią co godzinę domagać się picia, a jedzenia co 2-3 czy 4
      godziny. Także chyba nie ma co wymagać od niemowlęcia wstrzemięźliwości ;o)
      Pozdrawiam ciepło!
      • magounia Re: czy nie za krótko ssie? 14.08.06, 08:12
        Bardzo dziękuję, że mi odpowiedziałaś.
        Niestety na podstawowe pytanie o aktualną wagę nie odpowiem (chyba że zważymy się w domu)ale waga ur. 3660, spadek w 3 dobie do 3280, a w 21 dniu życia ważyła 4450. Więc raczej przybierała dobrze.
        Smoczek jest używany, uspakajający Nuk i czasami dostaje Plantex przez smoczek avent1+.
        Ilość pieluszek jest O.K., co do kupek to mała chce robić po każdym jedzeniu (strasznie stęka i się napręża aż do płaczu) ale nie zawsze jej wychodzi. Stąd pojawiło się moje pytanie na forum bo pomyślałam, że może ona płacze bo jest głodna? Ostatnio jest lepiej bo podaję jej infacol i łatwiej robi kupę. Co do jedzenia to zaobserwowałam dziś w nocy, że je dłużej. A w dzień zje, odbijemy (albo i nie bo też jakoś jej to nie wychodzi)i znowu ją przystawiam aby dojadła i wtedy raczej już nie płacze (oprócz kolkowych popołudni i wieczorów).
        Karmieniem nie jestem zmęczona ale czasami mam w ciągu dnia wrażenie pustych piersi a Malinka chce jeść i się złości. Pierwszą córkę karmiłam 11 miesięcy i nie chcę wcześniej kończyć karmienia Malinki.
        No, i to by było na tyle.
        Pozdrawiam
        P.S. A dziewczyny z LOZ'u miały rację, że na pewno nie pozostawisz mojego pytania bez odpowiedzi smile
        • fizula Re: czy nie za krótko ssie? 14.08.06, 21:17
          Odpowiedziałam dopiero wczoraj, bo babcia mi umarła i nie miałam ochoty
          zaglądać jakiś czas do netu.
          Twoja córcia, według tych danych, rewelacyjnie przybiera na wadze.
          Jak w dzień maluszek je tylko te 5 minut, a potem odbije ("albo i nie"), to
          warto ją przystawić wówczas, jeśli dalej chce, do tej samej piersi, żeby
          wyssała też mleczko drugiej fazy (gęściejsze, bardziej kaloryczne, z mniejszą
          ilością laktozy). Może to spowodować, że będzie spokojniejsza: nadmiar laktozy
          w pożywieniu (czyli wysysanie wyłącznie mleka pierwszej fazy, które leci z
          piersi w pierwszych minutach) może powodować jelitowe "atrakcje", taki niepokój.
          Po miesiącu, czasem trochę później czy wcześniej bardzo często mamy karmiące
          cały czas mają rozluźnione, miękkie piersi i to wcale nie oznacza zmniejszenia
          ilości pokarmu, ale że laktacja się ustabilizowała i ustała nadprodukcja, a
          więc wytwarzanie nadmiaru mleka. Jest to bardzo pozytywne zjawisko, bo mniej
          wtedy zagrażają rozmaite zastoje, zapalenia. O ile właściwie się to
          zinterpretuje, dalej spokojnie karmi, według potrzeby maluszka. Piersi są
          wówczas w stanie produkować mleczko na bieżąco, a nie muszą gromadzić go między
          karmieniami, o ile się nauczy siebie i dziecko cierpliwości. Stąd Twoja wielka
          rola :o)
          Niestety smoczek i uspokajacz i ten butelkowy trochę utrudnia zrozumienie, o co
          właściwie dziecku chodzi, uczy też innego wzorca ssania, innego wzorca wypływu
          pokarmu (z butelki ciągły wypływ, z piersi: falami, cyklami).
          Bywajcie zdrowi :o)
          • jola_ep Re: czy nie za krótko ssie? 15.08.06, 16:24
            > Niestety smoczek i uspokajacz i ten butelkowy trochę utrudnia zrozumienie, o
            co
            >
            > właściwie dziecku chodzi, uczy też innego wzorca ssania, innego wzorca
            wypływu
            > pokarmu (z butelki ciągły wypływ, z piersi: falami, cyklami).

            Kiedyś moja znajoma przy pomocy fachowej siły uczyła swoje dziecko efektywnego
            ssania (choć miało już ze dwa miesiące). Musiała go oduczyć
            wzorców "smoczkowych" (akurat problemem były poranione piersi - maluch
            nieprawidłowo chwytał). Nawet nie sądziałam, że karmienie jest tak trudne wink
            Ale udało się.

            Pozdrawiam
            Jola
        • rilla75 Re: czy nie za krótko ssie? 23.08.06, 10:13
          Cześćsmilejestem tu pierwszy raz.Mój 3,5 miesięczny synek też miał problemy z
          kupką. Strasznie się napinał, płakał,naprężal się.Mój lekarz stwierdził że to
          kolka, ale moim zdaniem to nie są kolki. To alergia pokarmowa. Od momentu jak
          przeszłam na ścisłą dietę (kanapki z wedliną i dżem) problemy z kupkami
          skończyły się. Sebastianek sam się ładnie załatwia. Ale ostatnio znowu mam
          lekki problem.Wyszło uczulenie na buzi i krostki na pupie przy odbycie, zrobiły
          się aż plamy.Teraz odstawiłam pszenny chleb, może to będzie to? Miałyście takie
          problemy? Co to może być? Pasuje mi nadmiar laktozy.Poradźcie coś Pozdrawiam
          • jola_ep Re: czy nie za krótko ssie? 23.08.06, 10:56
            > przeszłam na ścisłą dietę (kanapki z wedliną i dżem)

            Rozumiem, że nie tylko?
            Wędlina tak - o ile "domowa". Te kupowane to niestety chemia sad
            Dżemy: domowe? bez środków żelujących? (zawierają niestety konserwanty). Te
            sklepowe też bywają dobre, ale trzeba sprawdzić ich skład.

            W przypadku alergików trzeba unikać chemii (konserwanty, barwniki). A poza tym
            odżywiać się w maksymalnie urozmaicony sposób. Dzieci mają tendencję do
            uczulania się w przypadku zbyt długiej ekspozycji na alergen (np. mój synek
            uczulił się, jak kupiałam skrzynię jabłek i je jadłam - zbyt wiele, tego samego
            gatunku).

            Zajrzałaś na forum Alergie?
            Albo idź do alergologa i dokładnie go wymęcz wink

            Pozdrawiam
            Jola
            • rilla75 do jola_ep 24.08.06, 11:22
              Dzięki za odpowiedź.Jasne,jem zupy,gotowana mięso,ziemniaki,ryż,kasze,jabłka i
              tyle.Wędlin domowych niestety nie mam pod ręką,ani dżemów.Jeśli wiesz w czym
              nie ma konserwantów to poradź, bo ja niestety widzę konserwanty, spulchniacze i
              barwniki we wszystkich artykułach (z nielicznymi wyjątkami)też w chlebie.Nie
              mogę jeść nabiału.A mój synek i tak nadal ma wysypkę
              • jola_ep Alergie 24.08.06, 20:18
                > Dzięki za odpowiedź.Jasne,jem zupy,gotowana mięso,ziemniaki,ryż,kasze,jabłka i
                > tyle.

                Hmm, a np. gruszki? Warzwa tylko w postaci zup?

                > Jeśli wiesz w czym
                > nie ma konserwantów to poradź

                Ja miałam dobrze - mieszkałam co prawda w dużym (średnio) mieście, ale na targ dwa razy w tygodniu przychodzili działkowicze z krzywymi marchewkami, albo przyjeżdżali ludzie ze wsi. Dawniej nawet kurę spinterkę można było kupić wink (bo biegała po podwórku i nie była zbyt utuczona - pychotka).
                Wędliny sklepowe muszą mieć konserwanty, bo by się ich produkcja nie opłacała. Ale jedne mają więcej chemii, inne mniej (ale wtedy kosztują drożej - np. mój ulubiony kindziuk koniecznie z Białegostoku). Na Podlasiu, gdzie jestem na wakacjach, można kupić prawie-swojskie wędliny z małych przedsiębiorstw mięsnych. Pycha, a dobre, bo mój pies jada z nich skórki wink (to takia stara suczka, co to wędliny sklepowej do ust nie weźmie, podobnie jak psiej karmy, za to ma już 18 lat). Można na niej sprawdzać jakość produktów wink
                Tam, gdzie mieszkałam, znałam też sklepiki z garmażeką, gdzie sprzedawno np. pieczoną karkówkę (kolor i smak normalny). Pewnie, że można piec samemu, ale jakoś nie miałam czasu. Popytaj, może tam, gdzie mieszkasz, też jest taki sklepik? A jak nie, to niestety - w rękaw mięcho i do piekarnika.

                >, bo ja niestety widzę konserwanty, spulchniacze i
                > barwniki we wszystkich artykułach (z nielicznymi wyjątkami)też w chlebie.

                Są niemal wszędzie, ale są marki, gdzie jest ich mniej (zwykle droższe).
                Staraj się też wymieniać produkty: np. jabłka różnych gatunków i z różnych sadów (o ile się da). Chleb też wymieniaj. Czasem można znaleźć też całkiem dobry (ja kiedyś odkryłam w małej piekarni staropolski - według opisu na zakwasie, głównie z mąki żytniej, kosztował 4 razy tyle co normalny, ale warto było)

                >Nie
                > mogę jeść nabiału.

                Też nie jadłam. Potem już tylko bez mleka i serów żółtych, ale i tak mało. Można bez niego żyć. Nie da się za to IMHO bez cebuli wink

                >A mój synek i tak nadal ma wysypkę

                Może mimo wszystko spróbuj z alergologiem?
                Pamiętaj, że wysypka tak szybko nie znika.
                Współczuję. Sama bardzo przeżywałam, jak małego obsypywało - najgorzej, jak miał 4 miesiące.

                Spróbuj też pomyśleć, czy jest jakiś produkt, który jadasz wyjątkowo często? Może to on?

                Pozdrawiam
                Jola
                • rilla75 do jola_ep 24.08.06, 22:09
                  Dzięki smile) Wszystko co piszesz to prawda, ale ja mieszkam w dużym mieście,
                  wszędzie daleko.Na szczęście okres upałów skończył sie i można chociaż wyjść na
                  spacer, nie wspomnę o wyprawach z wózkiem w poszukiwaniu jedzonka.A z zawodu
                  jestem zootechnikiem i sporo wiem o produkcji zwierzaczków na miąsko i o samym
                  mięsku.Nie wierz,że jeśli mała masarnia to lepsze i zdrowsze.Nie masz pojęcia
                  co w nim jest już wcześniej.Nawet moja rodzina na wsi która częśc świnek hoduje
                  dla siebie i karmi je zupełnie inaczej niż te na sprzedaż(!) mówi że pod
                  wpływem szczepionek, antybiotyków,itp.- mięso sie rozwala.A u mnie na rynku
                  takie zdrowe warzywka, że sama dostaję wysypki.Pozdrawiam
                  • jola_ep Re: do rilla75 25.08.06, 08:00
                    >Nie wierz,że jeśli mała masarnia to lepsze i zdrowsze.

                    Chodzi o to, że wyroby są tradycyjne. A samo mięso z którego powstały - to
                    wiadomo, jak każde inne sad Właściwie to trzeba się na wegetarianizm przestawić,
                    ale i tak gwarancji nie ma - bo wiadomo jak jest z warzywami.

                    Skoro masz rodzinę na wsi, to może uda się Ci skombinować trochę "naturalnego"
                    mięsa i warzyw? Ja wracałam od rodziny z pełnym bagażnikiem (od dalszej
                    kupowało się, a bliższa dawała w prezencie) wink

                    Małe wiejskie gospodarstwa, takie tradycyjne, używają mniej chemii(co nie
                    znaczy, że wcale). Ale na współczesnym rynku nie mają szansy na przetrwanie...

                    > A u mnie na rynku
                    > takie zdrowe warzywka, że sama dostaję wysypki.

                    Sama teraz mieszkam w dużym mieście i wysypki co prawda nie dostaję, ale smaku
                    to one nie mają... Nawet te kupowane w sklepach są gorsze. Szczególnie pamiętam
                    truskawki - paskudne. Pierwszy raz nam truskawki na drugi dzień zostawały.

                    Więc albo nie jeść, albo zamknąć oczy i nie myśleć.

                    Pozdrawiam
                    Jola
      • jola_ep Re: czy nie za krótko ssie? 15.08.06, 16:20
        > 5-10 minut ssania to jest rzeczywiście krótko dla takiego maluszka, bo
        > zazwyczaj miesięczne dzieci nie ssą jeszcze bardzo efektywnie

        Dziecko może już w tym wieku ssać efektywnie - o ile ma dobrze opanowaną
        technikę. Mój synek mniej wiecej od 5 dnia życia ssał góra 5 minut (!). Mniej
        więcej co 2 godziny. Martwiłam się tym, ale pierwsze ważenie przekonało mnie,
        że niepotrzebnie (w ciągu paru miesięcy życia wywindował się na 95 centyl
        wagi). Inna sprawa, że przez pierwsze dni życia ssał non-stop (bo nie miałam
        mleka) i nie znał smoczka (ani uspokajacza, ani na butelce). Z uwagi na inną
        technikę ssania maluszek, który używa smoczka może ssać nieefektywnie -
        niestety technika stosowana przy smoczku jest łatwiejsza dla dziecka, ale nie
        sprawdza się za bardzo przy piersi. Dlatego kiedyś zalecano niepodawanie
        smoczka w ciągu pierwszych 6 tygodni życia.

        Pozdrawiam
        JOla
        • fizula Re: czy nie za krótko ssie? 15.08.06, 21:46
          Fajnie to, Jolu, ujęłaś :o)
          Pamiętam naszą korespondencję mailową, którą kiedyś miałyśmy.
          • magounia Re: czy nie za krótko ssie? 17.08.06, 16:52
            dzięki, uspokoiłyście mnie. Faktycznie po przerwie podaję jej tą samą pierś, dojada i jest spokojniejsza. Ale tu następne pytanie: ile czasu musi upłynąć od karmienia aby w piersi pojawiło się znowu mleko początkowe? A właściwie chodzi mi o to, do kiedy (od ostatniego karmienia) decydować się podać tę samą pierś, a po jakim czasie drugą?
Pełna wersja