klaviatoorka
20.10.06, 21:13
ostatnio pod presją rodziny przechodziliśmy lekki kryzys, ale dziś znów
przystawiłam do piersi mojego synka, byliśmy pół dnia w mieście, Pasio wrócił
zmęczony, zdenerwowany, nie chciał nic jeść, popłakiwał.. dopiero cycuś go
upewnił, że wszystko jest w porządku, a on jest we właściwym miejscu..
od niedawna podczytuję wasze forum, dziękuję za odpowiedzi na mój ostatni
wątek, z większością postów zgadzam się w 100%, ale do mojej teściowej i męza
naprawdę zadne agrumenty nie trafiają. Ona "wie lepiej, swoje jakoś wychowała
na mleku od krowy, i zdrowe są , nie chorowały, a kto tam kiedyś miał czas,
żeby się przy piersi cackać". Rozumiem, że kiedyś kobiety na wsi były
zapracowane, odzywiały się monotonnie, a długie karmienie było odbierane
negatywnie, chyba jako miganie się od pracy... teraz czasy się zmieniły, ale
mentalność ludzka nie za bardzo.. i naprawde nie pomaga nam, długo karmiącym
mamom medialny obrazek sprzedawany w reklamach tv i czasop.- młoda,
uśmiechnięta ,ZADBANA I ZRELAKSOWANA mamusia, w objęciach trzymająca góra 3
miesięczniaka... WIDZIAŁYŚCIE KIEDYŚ FILM, REKLAMĘ, COKOLWIEK
przedstawiającego mamę karmiącą kilkulatka?żadnej kampanii społecznej,
plakatów, dyskusji, jakby temat nie istniał, albo był nienaturalny. acha,
może czasem jakaś migawka z krajów III świata- biedna, wychudzona kobieta
karmi starsze dziecko, bo nie ma dla niego cheba- współczujmy jej!!!
dlaczego od paru miesięcy żyję w przeświadczeniu, że karmię z powodu:
lenistwa(bo nie chce mi się wstawać w nocy )
albo z nadopiekuńczości(bo zaraz po porodzie rozdzielono nas po różnych
szpitalach)
albo z obowiązku( zeby usrzec przed chorobami, alergiami)
CZEMU tak trudno mi przyznać się głośno że karmię BO OBOJE POTRZEBUJEMY
SWOJEJ BLISKOŚCI i nie ma w tym nic złego, a wręcz przeciwnie?
GDZIE POZA TYM NISZOWYM FORUM można spotkać tyle pozytywnych opinii i
przykładów długiego karmienia?
życze Wam i Waszym maluszkom duzo zdrówka i wytrwałości, ciesze się , że
jest nas aż (TYLKO???) tyle...