theniebiesky
28.11.06, 10:35
witam wszystkie długokarmiące mamy! Mam prawie 10 miesięcznego synka i na
razie do długokarmiących się nie zaliczam, ale... zobaczymy. czytam Was z
sympatią od dłuższego czasu, a że dręczy mnie pewien problem, postanowilam
napisac.
W wieku 9 miesięcy Kacper ważył 7500. (waga urodz. 3450). Własciwie nie
przejelam się tyle wagę ile jej przyrostem (50 g w ciągu miesiaca) Ale
lekarka mnie uspokoila ze synek jest zdrowy i szczupły (no, nie wyglada jak
pulchne niemowle

W ciągu tygodnia przybrał ponad 200 g, wiec stwierdzilam
ze jest ok. Ale lekarka zadala mi niesmiertlene pytanie - czym pani go karmi.
Wtedy wygladalo to tak:
7.00- piers
9.00 piers
12.00 obiadek - zupka z miesem lub zoltkiem - ponad 200g
16.00 piers
18.00 deser
20.00 kaszka na wodzie plus moje mleko.
Lekarka powiedziala ze sama piers to dla dziecka juz za malo. Mialam taki
plan - nie wiem czy sluszny ze kazde karmienie bede powoli zastepowoac innymi
posillkami, ale nie mlekiem modyfikowanym. Lekarka starala sie przekonac mnie
do tego mleka, ale widzac moj opor dala spokoj. I w pewnym momoencie posilki
wygladaly tak:
6.00- piers
8.00 - kaszka na wodzie bez cukru z tartym jablkiem
12.00 obiad
16.00 deser
19.00 kaszka plus moje mleko.
Po czym uswiadomilam sobie ze karmię synka zaledwie 2 razy dziennie. I
zaczelam szukac w necie jak to powinno wygladac. Wyszło, ze od 2- do 5 razy.
Czy 2 razy to nie za malo? A z drugiej strony - nie chce synka karmic 5 razy
dziennie. Czy dodawac jedno karmienie do deserku albo do tej porannejkaszki.
Proszę, odpiszcie jak to wygladało u Was, bo mam zupelny mętlik w głowie.
Wiem ze moze chaotycznie napisalam, za co serdecznie przepraszam