fergie1975 11.06.07, 22:20 Bo mnie to zaintrygowało? forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=21000&w=63932765&a=63951064 Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
fizula Re: Fizula? Co siedzi w słoiczkach??? 11.06.07, 23:44 Ja nie słyszałam o jakiś strasznych rzeczach, tylko czytałam ostatnio skład takiej zupki niemowlęcej i mi się odechciało kupować. Zresztą przy starszakach też częściej gotowałam niż kupowałam gotowca. Do niektórych zupek dodają np. olej rzepakowy, który jak wiadomo ;op bardziej do silników się nadaje niż do jedzenia. To ja już wolę prawdziwej oliwy dolać maluchowi. Notorycznie dodawana sztuczna witamina C (kwas askorbinowy). Co świadczy o tym, że podczas produkcji całkowicie musiała ulec zniszczeniu ta naturalna. A jak jeszcze postoi te kilka miesięcy na sklepowej półce taka zupka, to sądzę, że jestem w stanie świeższe i pożywniejsze danie zrobić. Znajomy mojej zaprzyjaźnionej położnej hoduje takie warzywka i wcale nie hoduje ich ekologicznie. Tylko ogranicza niektóre nawozy. No to znani mi rolnicy od których można kupić warzywa też ograniczają nawozy z dwóch powodów: bo im brak funduszy, bo sami też jedzą, co wyhodują. A nawet jak kupię byle jakie warzywa dużo nawożone z marketu, to przynajmniej będą zawierać jakieś witaminy, i będzie to świeże. Ja nie jadam kilkumiesięcznych zup, a więc dziecku też raczej staram się nie dawać. Jeśli zupkę, to wyłącznie świeżą, góra 2-3 dniową. Czasem jak mam czas, to mogę dziecku zapasteryzować zupę i podać, np. po 2 tygodniach, ale niezbyt długo. Coś jeszcze sojowego wyczytałam w składnikach, co też mnie zraziło. Odpowiedz Link
fiamma75 Re: Fizula? Co siedzi w słoiczkach??? 12.06.07, 10:01 Witamina C dodawana w słoiczkach pełni rolę naturalnego konserwanta i tyle. Daję słoiczki i nie mam wyrzutów sumienia Czasu na gotowanie byłoby brak, wolę spędzić go w inny sposób Olej rzepakowy niskoerukowy jest jednym z najzdrowszym olejów. Odpowiedz Link
izaskun Re: Fizula? Co siedzi w słoiczkach??? 12.06.07, 11:53 dokładnie to chciałam napisać. A "sztuczna" wit C niczym nie różni sie od tej "naturalnej" i napewno nie jest szkodliwa. Odpowiedz Link
fizula Re: Fizula? Co siedzi w słoiczkach??? 12.06.07, 17:06 Sztuczna witamina C się różni od naturalnej, bo składa się i z lewoskrętnego, i z prawoskrętnego kwasu askorbinowego, a naturalna wyłącznie z lewoskrętnego (o ile mi się te strony nie pomyliły). Ale tam nie pisze, że jest to olej rzepakowy rzeczywiście niskuerukowy. Nie pisałam tego, żeby kogoś wprawiać w poczucie winy ani zachęcać do moich rozwiązań. Po prostu ja tak robię, bo uważam, że tak jest zdrowiej dla mojego dziecka. Chętniej też je normalne jedzenie gotowane w domu. Nie demonizuję tego słoikowego, ale uważam, że dajemy się trochę nabierać reklamie. Moja mama jest sklepową i ledwo się ukaże jakaś nowa reklama, już wielu ludzi pyta o daną rzecz, chce ją kupić. Jest przekonanych, że to jest świetne. Ja po prostu mam wątpliwości, czy takie dania dla niemowlaków są takie świetne. Odpowiedz Link
izaskun Re: Fizula? Co siedzi w słoiczkach??? 12.06.07, 23:14 Witaminą C zwany jest enancjomer lewoskrętny kwasu askorbinowego - kwas L- askorbinowy. A z tego wynika że kwas D-askorbinowy to nie wit. C. W przemyśle spożywczym stosują więc enancjomer L (ale nie dam za to głowy . nawet jeśli jako przeciwutleniacz uzywana byłaby mieszanina racemiczna to forma D jest nieaktywna biologicznie. A na stronie Gerbera piszą w składzie zupek że jest to właśnie olej niskoerukowy. Ja gdybym miała pewne żródło warzyw tez bym pewnie nie używała słoików ale o tej porze roku, moim zdaniem, w warzywach siedzą znacznie większe świństwa niż kwas D czy olej nie niskoerukowy. Pozdrawiam Odpowiedz Link
jagandra Re: Fizula? Co siedzi w słoiczkach??? 15.06.07, 16:51 > Ja gdybym miała pewne żródło warzyw tez bym pewnie nie używała słoików ale o > tej porze roku, moim zdaniem, w warzywach siedzą znacznie większe świństwa niż > kwas D czy olej nie niskoerukowy. Nigdzie nie ma informacji, że zupki słoiczkowe są robione z innych warzyw Tylko Hipp się reklamował, że ma warzywa z upraw ekologicznych. Odpowiedz Link
fergie1975 Re: Fizula? Co siedzi w słoiczkach??? 12.06.07, 23:59 eee, myślałam że coś gorszego. Nie należy przesadzać, bo wychodząc na spacer trzeba by było dziecku maskę gazową zakładać, itd itp. A co do pasteryzowania zup, to lepiej mrozić - bezpieczniej Odpowiedz Link
fergie1975 Re: Fizula? Co siedzi w słoiczkach??? 13.06.07, 00:00 miało być maskę przeciwgazową czy jak tam ona się nazywa Odpowiedz Link
fizula Re: Fizula? Co siedzi w słoiczkach??? 13.06.07, 23:00 Uważam, że nie przesadzam. W drodze wyjątku podam i słoiczek dziecku, ale nie na codzień. Tak jak sama długoterminowych konserw nie jem zbyt często, gotowych dań ze słoików, tak dziecku też nie daję. Uważasz, że zupa, która stoi np. 6 miesięcy na półce jest równie wartościowa, co świeżo ugotowana? Nawet smak ma inny. Zwłaszcza że dowiedziałam się, że te niby "ekologiczne" uprawy są również pryskane niemało. To pryskane dostanę też z niesprawdzonych źródeł, zwłaszcza że polskich biednych rolników nie stać na nadmierne nawożenie. Każdy wybiera dla swojego dziecka to, co wydaje mu się najlepsze. Ja już poeksperymentowałam i na Lidzi, i na Danielu, więc i Tosi daję zwyczajne jedzenie. Na szczęście nie jest ono zazwyczaj trujące :o) Słoiczkowe też zazwyczaj nietrujące, choć lekko zleżałe. Pozdrowionko! Iza Odpowiedz Link
fergie1975 Re: Fizula? Co siedzi w słoiczkach??? 14.06.07, 19:59 tak, ale wiedza to jedno a ostrożność to drugie. Trudno sobie nie wyobrażać Bóg wie czego jeżeli sie ma braki w wiedzy. To tak jak "obawa przed zajściem w ciąże jak sie wytarło ciało w ręcznik mężczyzny" (były i takie wątki gdzieś na froum) pozdr. Odpowiedz Link
kleo881 Re:wypowiedz specjalisty 27.06.07, 21:15 www.edziecko.pl/pierwszy_rok/1,79410,3867561.html do 10 miesiaca operowałam tylko na słoiczkach (wg. zaleceń pediatry) a od 10 dawałam domowe obiadki na przemian ze słoikami teraz gł. gotuje, choć czasami wspieram się słoiczkami Odpowiedz Link
kinda5 Re: Fizula? Co siedzi w słoiczkach??? 05.07.07, 16:57 No to ja powiem Wam coś, co mnie osobiście przeraziło. Otóż słyszałam, że wieczka słoiczków są napromieniowywane!!! To by wyjaśniało, dlaczego mięso stoi na nie chłodzonej półce rok i siś nie psuje. Strach się bać!!! Odpowiedz Link
izaskun Re: Fizula? Co siedzi w słoiczkach??? 05.07.07, 21:03 ło matko!! ale czym napromieniowane ???? Odpowiedz Link
fergie1975 promieniowanie :)) 06.07.07, 22:31 to "straszne" napromieniowanie to najnormalniejsza forma sterylizacji, nie wpadałabym w panikę i przede wszystkim jej nie siała !!!, i na pewno nie jest to związane z radioaktywnością .... Jest to światło nadfioletowe UV takie samo jak to ze slonca czy solarium, bezpieczne, nieszkodliwe dla srodowiska i od dawna stosowane np do dezynefekcji wody pitnej w kranach z lub bez "chloru" (podchlorynu sodu). Odpowiedz Link
abiela Re: promieniowanie :)) 08.07.07, 00:28 W zakrętkach słoikółw bardzo często znajduje się semikarbazyd - substancja ponoć rakotwórcza vide: (2) Azodikarbonoamid jest stosowany jako czynnik porotwórczy przy produkcji plastikowych uszczelek do metalowych wieczek stosowanych do zamykania szklanych słoików. Nowe wyniki badań pokazały, że podczas podgrzewania w procesie produkcji piankowych uszczelek i podczas sterylizacji zamkniętych szklanych słoików azodikarbonoamid rozkłada się na semikarbazyd (SEM). (3) W dniu 8 lipca 2003 r. Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (zwany dalej "Urzędem") został poinformowany przez branżę o wykryciu SEM w niektórych rodzajach żywności znajdującej się w szklanych słoikach. Poziom zawartości SEM w tych produktach był zróżnicowany (do 25 μg/kg), przy czym najwyższe stężenie stwierdzono w żywności dla małych dzieci. (4) W oparciu o istniejące dane naukowe, w tym niedawne badania przeprowadzone na zlecenie Urzędu, panel naukowy do spraw dodatków do żywności, substancji aromatycznych, ulepszaczy i materiałów przeznaczonych do kontaktu z żywnością (zwany dalej "panelem") stwierdził, w deklaracji z dnia 1 października 2003 r., że SEM ma słabe działanie rakotwórcze na zwierzęta laboratoryjne i słabą genotoksyczność in vitro, ale że na podstawie obecnego stanu wiedzy naukowej nie można stwierdzić, czy SEM stanowi zagrożenie rakotwórcze dla ludzi. eur-lex.europa.eu/LexUriServ/LexUriServ.do?uri=CELEX:32004L0001L:HTML Pomijając jednak ten fakt - ja dla mojego dziecka gotowałam, bo wiedziałam zwyczajnie co mu podaje. No i wiadomo, że to dużo taniej. Przecież te słoiki sa koszmarnie drogie!! Mnie ciekawi coś innego, fizula, czemu "już" wprowadzasz pokarmy?) Odpowiedz Link
fergie1975 Re: promieniowanie :)) 08.07.07, 22:56 nie ma rzeczy która nie byłaby toksyczna albo rakotwórcza albo mutagenna, każda jest z mniejszym lub wiekszym natężeniem. Nagonkę można zrobić dosłownie na wszystko. Dlaczego nie ograniczyć sie do cytatu: > że SEM ma słabe działanie rakotwórcze na zwierzęta laboratoryjne i słabą > genotoksyczność in vitro, ale że na podstawie obecnego stanu wiedzy naukowej nie można stwierdzić, czy SEM stanowi zagrożenie rakotwórcze dla ludzi. tylko pisac cały elaborat ) Ja stosuje "swoje" i kupione w zalezności od potrzeb. Ale jak gotuje swoje to też nie wiem skąd warzywa pochodzą, jak były przechowywane, czym pryskano podczas wzrostu ... co było w wodzie, glebie i powietrzu. nawet jak ekologiczne to też nie wyeliminujesz wszystkiego, nochyba ze rosło w alpejskich górach w dolince gdzie kwaśnie deszcze i inny syf nie dotrał. Lepiej nie skakac że skrajności w skrajność, bo dojdzie się do wniosku, że najlepiej siedzieć w domu bo wychodząc może spaść na głowę przysłowiowa cegłówka. Odpowiedz Link
abiela Re: promieniowanie :)) 09.07.07, 13:31 fergie1975 napisała: > nie ma rzeczy która nie byłaby toksyczna albo rakotwórcza albo mutagenna, każda > > jest z mniejszym lub wiekszym natężeniem. Owszem, ale znając zagrożenie mogę je minimalizować. Nie znam wszystkich, ale te które znam jestem w stanie wziąc pod uwagę. To tak jakby palić papierosy mówiąc, nie ma rzeczy, która nie byłaby toksyczna, więc sobie zapalę. > > Ja stosuje "swoje" i kupione w zalezności od potrzeb. > Ale jak gotuje swoje to też nie wiem skąd warzywa pochodzą, jak były > przechowywane, czym pryskano podczas wzrostu ... co było w wodzie, glebie i > powietrzu. > nawet jak ekologiczne to też nie wyeliminujesz wszystkiego, nochyba ze rosło w > alpejskich górach w dolince gdzie kwaśnie deszcze i inny syf nie dotrał. To akurat nieprawda, zapoznaj się trochę ze specyfiką upraw ekologiczynch albo Demeter - są szczegółowe zasady prowadzenia takich upraw. I nawet jeśli COŚ się do tak uprawianej kalarepy przedostało, to mogę mieć pewność, że są to ilości minimalne. > > Lepiej nie skakac że skrajności w skrajność, bo dojdzie się do wniosku, że > najlepiej siedzieć w domu bo wychodząc może spaść na głowę przysłowiowa > cegłówka. > To jest IMO śmieszny argument. To odsuwanie od siebie (niewygodnej) wiedzy. To nie skrajność tylko świadomość, którą można w życiu codziennym wykorzystać, albo na zasadzie cegłówki zignorować. Odpowiedz Link
kleo881 Re: promieniowanie :)) 09.07.07, 14:35 jezeli o ryzyko chodzi to - trzeba by było wypiekać własny chleb, bułki itp. w kupowanych pełno chemii uprawiać własne warzywa i owoce, bo (zdanie rolnika) ze swieczka mozna szukac nie pryskanych upraw bo taka uprawa się nie opłaca, nie kupowac gotowych przecierów pomidorowych, ciastek, soków itp. mrożonek itp. zyc gdzies daleko w górach z dala od cywilizacji, no albo chodzic w maskach tlenowych zeby nie wdychać spalin samochodowych Kasia,Ignaś 06/2006 Odpowiedz Link
hanti tak sobie myślę 09.07.07, 17:12 że jeśli lubię gotować zupki dla młodej, piec chleb, ciasta i ciasteczka to dlaczego mam tego nie robić ??? Ja tego nie robię dla jakiejś ideologii tylko dlatego że mój chleb i moje ciasto bardziej mi smakuje niż te sklepowe Odpowiedz Link
abiela Re: promieniowanie :)) 09.07.07, 17:56 kleo881 napisała: > jezeli o ryzyko chodzi to - > trzeba by było wypiekać własny chleb, bułki itp. w kupowanych pełno chemii > uprawiać własne warzywa i owoce, bo (zdanie rolnika) ze swieczka mozna szukac > nie pryskanych upraw bo taka uprawa się nie opłaca, > nie kupowac gotowych przecierów pomidorowych, ciastek, soków itp. mrożonek itp. > zyc gdzies daleko w górach z dala od cywilizacji, no albo chodzic w maskach > tlenowych zeby nie wdychać spalin samochodowych > > Bez przesady, chleb własny piękę, warzywa kupuję z upraw eko (żaden problem u nas), nie kupuję ciastek, soków. Przeciery pom. i mrożonki owszem. Nie chodze w masce tlenowej, bo to niewykonalne. Ale pisałam w poprzednim poście, że wiele rzeczy jest prostych i wykonalnych bez wielkiego nakładu i wysiłku i ogólniane, że i tak wszystko zawiera substancje chem. i trzeba by mieszkać wysoko w górach jest dla mnie śmieszne. Nie chodzi o popadanie w paranoję i skrajność a jedynie o minimalizowanie tego, co prostym nakładem sił minimalixowac można. A wbrew pozorem takich spraw są setki, a ludzie albo są nieświadomi, albo im się nie chce. Odpowiedz Link
fergie1975 Re: promieniowanie :)) 10.07.07, 21:19 nie umiem rozmawiać z ludzmi, ktorzy nie mają wiedzy i nie chca się niczego nauczyc, tak jak nie przekonuje ludzi wierzących w zabobony, że to są zabobony. np "I nawet jeśli COŚ się > do tak uprawianej kalarepy przedostało, to mogę mieć pewność, że są to ilości > minimalne." jak to było ...? aha: "To tak jakby palić papierosy mówiąc nie ma rzeczy, która nie byłaby toksyczna, więc sobie zapalę." To twoje wlasne słowa ... Odpowiedz Link
abiela Re: promieniowanie :)) 10.07.07, 22:43 fergie1975 napisała: > nie umiem rozmawiać z ludzmi, ktorzy nie mają wiedzy i nie chca się niczego > nauczyc, tak jak nie przekonuje ludzi wierzących w zabobony, że to są zabobony. > Uprzejmie dziękuję za wnikliwe podsumowanie mojej wiedzy. Postaram się je wziąć pod uwagę w przyszłym życiu. > np > "I nawet jeśli COŚ się > > do tak uprawianej kalarepy przedostało, to mogę mieć pewność, że są to il > ości > > minimalne." > > jak to było ...? > aha: > "To tak jakby palić papierosy mówiąc nie ma rzeczy, która nie byłaby toksyczna, > > więc sobie zapalę." > > > To twoje wlasne słowa ... > Oczywiście, że moje. Pamięć mi jeszcze nie szwankuje. Za to szwankuje mi poczucie humoru i wolałabym poruszać się na płaszczyźnie rzeczowej dyskusji, a nie domyślać się, co fergie1975 miała na myśli. Odpowiedz Link
fizula Re: promieniowanie :)) 16.07.07, 23:43 Mój małżonek na wyjeździe kupił Tosi słoiczkowe banany. Co prawda nie dałam jej, bo nie są od siódmego miesiąca, ale oczywiście o składzie przeczytałam. Ciekawe, po co niemowlakom kwas cytrynowy :o/ Żeby kolorek był zapewne ładniejszy, bo normalne banany to brązowieją. No to ja będę te kupowane surowe wolała podawać. Artykuł podawany wyżej jest porażający jak dla mnie. Po prostu czysta reklama. Człowiek który to pisał jest bezkrytyczny w stosunku do słoiczków. Pasteryzowanie przez zakład prztwórstwa jest super, ale już przez konkretnego rodzica fatalne. Zero podanych argumentów. I gdzie tu logika? Odpowiedz Link
fergie1975 Re: promieniowanie :)) 18.07.07, 00:39 kazdy widzi tylko to co chce widziec ja gotuje swojemu dziecku ale tez uzywam sloiczkow bardzo mnie zastanawia wybiorczość niektorych wypowiedzi i robienie wycinanek wyjetych z kontekstu, a myslalam ze bedzie powazna dyskusja pozdr. Odpowiedz Link
guruburu Re: promieniowanie :)) 23.07.07, 22:12 Nie podawałam słoików, bo: 1. Mają za żadką konsystencję. Córka zaczynała jeść pokarmy stałe po 7 miesiący, kiedy siedziała stabilnie i zaczynała od 'normalnych' pokarmów w kawałkach, np. zwykła ugotowana na parze marchewka do ręki czy banan. 2. Są drogie. Odpowiedz Link
fizula Re: Fizula? Co siedzi w słoiczkach??? 19.11.07, 21:53 Cytat z broszurki "Żywienie niemowląt i małych dzieci: Standardy postępowania dla Uni Europejskiej" (red. K.Mikiel-Kostyra): "Komercyjna żywność dla niemowląt jest popularna wśród rodziców, ponieważ jest wygodna, szybka i łatwa w użyciu. (...) Ponadto nie wnosi żadnych odżywczych korzyści w porównaniu z prawidłowo przyrządzoną żywnością rodzinną. Jeśli opiekunowie zdecydują się podawać dziecku żywność komercyjną, należy zapewnić dziecku również posiłki domowe, aby przyzwyczajać je do szerszego zakresu smaków i struktury żywności". Mocno powiedziane "ŻADNYCH ODŻYWCZYCH KORZYŚCI...", nieprawdaż? Ale przyznam się, że też używałam. Chociaż mój bezkrytycyzm w stosunku do słoiczków maleje wraz z kolejnym dzieckiem. Chociaż i najmłodsza Tosia kilka słoiczków spożyła na wyjazdach, choć bez wielkiego entuzjazmu. Odpowiedz Link
kleo881 Re: Fizula? Co siedzi w słoiczkach??? 20.11.07, 14:29 mnie do słoiczków przekonał pediatra, zapewniajac ze sa najodpowiedniejsze dla dziecka, a ja głupia uwierzyłam. na szczescie od dobrych 7 miesięcy robie wszystko sama, słoiczek podam sporadycznie. a tak ich jeszcze kilka miesiecy temu broniłam ;-/ ach, człowiek uczys ie na błędach. Odpowiedz Link
fizula Re: Fizula? Co siedzi w słoiczkach??? 20.11.07, 16:34 > mnie do słoiczków przekonał pediatra, zapewniajac ze sa najodpowiedniejsze dla > dziecka Bo może i nie są takie złe, ale my też jeśli chcemy się zdrowo odżywiać nie żywimy się wyłącznie zapasteryzowanymi przetworami z kilkumiesięcznym terminem przydatności do spożycia. Odpowiedz Link
aggrazza Re: Fizula? Co siedzi w słoiczkach??? 21.11.07, 08:05 Maz kupil kilka deserkow i mimo ze niby rozne, smakowaly tak samo. Dodawalam po lyzce do platkow ryzowych bo skoro kuz kupil to trzeba bylo zjesc. Teraz uzywam tych sloiczkow do pakowania jedzenia "na wynos". W sumie przydaly sie. Odpowiedz Link
majelka2 Re: Fizula? Co siedzi w słoiczkach??? 21.11.07, 18:02 no więc właśnie, podstawowy argument przeciw to według mnie smak: jedzenie ze sloiczków jest według mnie obrzydliwe w smaku. koniec ikropka. Odpowiedz Link