martwic się, nie martić??

08.11.07, 21:48
Witam!
Jestem mamą 7 miesięcznej Lilki.
Lilka od urodzenia jest karmiona piersią. Przez dwa dni była dokarmiana
Bebilon Pepti (gdy brakowało mojego odciągniętego pokarmu), gdy była w
szpitalu, a ja nie mogłam być z nią na oddziale bo złapałam tam infekcje i
wyrzucili mnie do domku.
Lilka generalnie je tylko pierś. Poza tym zjada pół słoiczka owoców (130g -
różne smaki) kolo godziny 9:00 i pół słoiczka obiadku lub zupki koło godziny
12:00. Więcej nie zje bo zaczyna płakać.
Czasem zje kawałek skorki od chleba... ćwiartkę jabłuszka, gruszki... ale
bardziej jest to ciamkanie niż jedzenie.
Probowaliśmy wprowadzić kaszę. Na wieczór, żeby lepiej spała (budzi się w nocy
6-8 razy). Ale po mleczno-ryżowych wymiotowała. Wprowadziliśmy ryżową robiona
na bebilon pepti - nie wymiotuje, ale nie chce tego jeść. Po dwóch łyżeczkach
sie wykręca i koniec. Jak jej mieszałam kaszkę z owocami dla smaku, to zaczęła
też marudzić przy samych owocach.
No to nie daję jej nic na siłę i nie zmuszam...
I tu pytanie: martwic się czy nie, że Lilka nie chce nic innego niż cycusia?
Przybiera dobrze, ale ta presja pediatry... że dziecko to powinno...
Dziękuję za pomoc.
    • hodos Re: martwic się, nie martić?? 08.11.07, 22:23
      Hey, na pocieszenie napiszę, że moja Amelka ma już prawie 14
      miesięcy i je podobnie jak Twoja 7 miesięczna córeczka. Już trochę
      się o tym pisało i słyszało, że dzieci piersiowe mogą póżniej zacząć
      normalnie jeść. Fizula w jednym z postów napisała, że dzieci w
      drugim półroczu życia KOSZTUJĄ potrawy tylkosmile zaczynają JEŚĆ około
      trzeciego roku. Moim zdaniem nie masz co się martwić. Zaufaj sobie
      jako Mamie i jeśli małej nic nie jest to pozwól jej samej decydować
      kiedy i co zacznie sobie podjadać. Oczywiście proponuj jej nowości
      ale nie zmuszaj. Przynajmniej ja tak robię. Co do nocnych karmień to
      widocznie malutka tego potrzebuje i już. Nie zadręczaj się, 7
      miesięcy to często początek wprowadzania nowych pokarmów i maluszek
      wcale nie musi się zajadać wielkimi porcjami. A co do pediatry
      to .. eh szkoda mówić, może nie powinnam tego pisać ale moja Mama,
      pediatra to łagodnie mówiąc ma inne poglądy na karmienie piersią niż
      jasmile Ale nic mi to nie przeszkadza karmić mojego ssaczka już dość
      długo. POczytaj sobie również inne wątki na pokrzepienie,
      szczególnie założycielki forum, jest tam dużo rzeczowych wyjaśnień.

      Pozdrawiam!
    • kasiaczekg Re: martwic się, nie martić?? 08.11.07, 23:01
      ja mam 19 miesięczne dziecko i czasami Kuba żyje tylko na moim pokarmie, nie
      bardzo lubi jeść inne rzeczy. A jak wychodzą ząbki, to nic nie tknie oprócz
      piersi praktycznie. W czerwcu wychodziły mu 4 i do tego był przeziębiony to
      przez dwa tygodnie tylko i wyłącznie jadł moje mleczko -żyje i ma sie dobrze. A
      to co piszesz ile Twoja córeczka zjada to on dopiero jak miał ok 10-11 miesięcy
      to tyle jadł.
      Ech to co mówią co dziecko powinno to szkoda gadać.
      A nasz pediatra powiedział kiedyś coś mądrego, że powinnam zaufać dziecku, bo
      ono wie co potrzebuje i ile smile
      • fizula Re: martwic się, nie martić?? 09.11.07, 08:46
        Czyli w ogóle się nie martw albo tylko trochę tak dla własnej
        przyjemności ;o)
        W tym wieku zaczyna się nawet od 1/4 czy 1/2 łyżeczki (stopniowo
        coraz więcej) i jeśli dziecko z chęcią zjada choć takie małe porcje,
        to jest dobrze. Gratuluję apetytu maluszka! A jeśli chcesz jeszcze
        trochę pokarmić, to nastawiaj się, że raz dziecko będzie się
        zajadało, a innym razem ma prawo odmawiać dodatkowego jedzenia.
        Metodą dwa kroczki w przód, trzy w tył itd.
      • anqa_77 nie martwić sie :o) 09.11.07, 08:48
        Jak dziecko przybiera na wadze to wszystko gra! Zacznie jeść ale powoli, mój
        młodziak też tak wybrzydzał, teraz (17m-cy) je jak złoto...mamy mleko też, co
        prawda...Nie wciskam mu żadnych zupek ani kaszek, je z nami domowe obiady, mało
        przyprawiam.
        Dzieci, które jedzą deserki i zupy w ilościach jakie sugerują podręczniki, nie
        mają przeważnie dostępu do piersi 24h.Mój starszak zjadał wszystko i zupki i
        kaszki i deserki...ale jak ja byłam w pracy.
    • kaeira Re: martwic się, nie martić?? 09.11.07, 10:57
      Najpierw piszesz, że zjada po pół słoiczka, pociamka owocki czy chleb a potem że
      "nie chce nic innego niż cycusia". Sama sobie zaprzeczasz. smile

      Nie wiem, ,kiedy zaczęliście rozszerzać, ale wg mnie jak na ten moment idzie
      bardzo dobrze. My zaczęliśmy 6m2t, a na dobre rozkręciło się dopiero po ok. 1,5m.

      Pamiętaj, że to jest rozsezrzanie diety, zapoznawanie z nowym jedzeniem,
      przyzwyczajanie do niego organizmu. To nie jest tak, że jeśli dziecko nie będzie
      od razu dobrze jadlo nowości, to mu to jakoś zaszkodzi, nic z tych rzeczy.
      (Idealnie aż do roku mleko matki powinno być głównym źródłem kalorii.)

      Pediatrą się nie przejmuj, jak się będzie pytał/a, powiedz, że je ładnie, coraz
      lepiej, że zjada już i to, i to, i tamto.

      O kaszkę walczyć nie warto, dziecko nie wbrew pozorom obowiązku jesc kaszki, a i
      na nocne spanie ona zwykle niestety nie pomaga.

      A tu masz jeszcze link do wypowiedzi eksperta forum Karmienie piersią:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=570&w=68276887&a=68294236
      • akaef Re: martwic się, nie martić?? 11.11.07, 00:47
        Mój Franek zaczął jadać zupki (gotowane przeze mnie głównie) i kleik
        kukurydziany z owocami w wieku 5,5 miesiąca (musiałam rozszerzać ze
        względu na powrót do pracy). I bardzo chętnie jadł taki nie-cycowy
        posiłek 2 x dziennie, bardzo szybko też zaczął zjadać całkiem
        konkretne porcje (ok. 130-150 g.). A od 2 tygodni (ma 7 miesięcy) -
        zasada biernego oporu. Zjada kilka łyżeczek i koniec. Jedzonko już
        nie jest tak atrakcyjne, bo spowszedniało, mały nawet jak mnie nie
        ma w domu (2 razy w tyg. po 5 godzin), to skubnie tylko troszkę,
        żeby przetrwać i doczekać do piersi. Za to nocki - zasada czynnego
        nacisku. Potrafi budzić się co 1-1,5 godz. i JEŚĆ (a do tej pory
        praktycznie przesypiał noce). Ale uznałam, że widać tego potrzebuje
        i ani nie zmuszam do nie-cycowego, ani nie wzbraniam piersi. Mam
        nadzieję, że jak samo przyszło, tak samo pójdzie.
    • tabita_1 Re: martwic się, nie martić?? 13.11.07, 12:51
      Jowito, najpierw optymistyczna wiadomość: co najmniej do ukończenia
      pierwszego roku życia pokarm matki zabezpiecza wszelkie potrzeby
      żywnościowe dziecka, nie ma więć ryzyka niedoborów pokarmowych.
      Oznacza to, że nie trzeba się martwić tym, że dziecko na razie nie
      wyraża przesadnej chęci próbowania czegoś innego.Oficjalne zalecenia
      dotyczące karmienia w 2.półroczu życia nie oznaczają że dziecko
      powinno (oj nie lubię tego słowa) to wszystko jeść, są po prostu
      propozycją. Jeśli dziecko przybiera na wadze, jest pogodne i wesołe,
      nie ma sensu forsować czegokolwiek. Możesz od czasu do czasu
      proponowac dziecku coś niepiersiowego,nic na siłe oczywiście.
      Radziłabym ciepłą, domową, gęstą zupkę jarzynową zamiast przecieru
      owocowego czy słoiczków. Możesz spróbowac tę zupkę posłodzić na
      początku (poważnie!).
      • fizula Re: martwic się, nie martić?? 13.11.07, 22:27
        A po co słodzić zupę???
        Zadziwiło mnie to. Raczej dla niemowląt i małych dzieci nie powinno
        się dodawać ani cukru ani soli, a jeśli już to minimalnie. Nie warto
        zmuszać dziecka do jedzenia, maluch wie, czy potrzebuje coś innego
        poza piersią. Jeśli chcecie jeszcze trochę czasu pokarmić, to
        musicie się liczyć z tym, że dziecko będzie od czasu do czasu wracać
        do piersi jak do bezpiecznej przystani, do wyłącznego bądź niemal
        wyłącznego ssania. Tak robią dzieci również w drugim roku życia
        podczas: ząbkowania, zbliżającej się choroby, choroby i
        rekonwalescencji, przy silnych napięciach emocjonalnych. Jeśli
        starczy Wam cierpliwości, to w końcu wyrosną z tego :o)
        • tabita_1 Re: martwic się, nie martić?? 13.11.07, 23:32
          Po co słodzić? Bo są osobniki tak bardzo przywiązane do (słodkiego
          przecież) mleka mamy, że są skłonne poprzestać na nim do maturysmile I
          nawet po ukończeniu pierwszego roku życia nie chca niczego innego.
          A tak powaznie to chodzi tu o minimalny dodatek cukru na początek,
          tj.kilka pierwszych zupek. Potem dziecko zjada bezproblemowo
          normalną zupkę. Tak więc nie ma obawy o wyrobienie u dziecka złych
          nawyków tj.przyzwyczajenia do słodkości.
          A propos dodawania cukru do niemowlęcych posiłków, wystarczy
          przejrzeć skład produktów ("odżywek") dla niemowlaków, aby przekonac
          się jak wygląda smutna praktyka w tym względzie.Chociazby herbatki
          ziołowe od 1.mż.słodzone glukozą, zwaną dla niepoznaki dekstrozą , z
          dopiskiem "bez dodatku cukru(sacharozy)"sad
          Ale to już OTsmile
          • kaeira Re: martwic się, nie martić?? 14.11.07, 09:22
            tabita_1 napisała:
            > Po co słodzić? Bo są osobniki tak bardzo przywiązane do (słodkiego
            > przecież) mleka mamy, że są skłonne poprzestać na nim do maturysmile I
            > nawet po ukończeniu pierwszego roku życia nie chca niczego innego.
            > A tak powaznie to chodzi tu o minimalny dodatek cukru na początek,
            > tj.kilka pierwszych zupek. Potem dziecko zjada bezproblemowo
            > normalną zupkę. Tak więc nie ma obawy o wyrobienie u dziecka złych
            > nawyków tj.przyzwyczajenia do słodkości.

            Wg mnie wtedy lepiej po prostu zacząć od rzeczy naturalnie bardziej słodkich -
            owoców, kaszek z owocami, itd.
    • jowitaiczterykoty dziękuję :) 14.11.07, 09:34
      Dziękuję Wam wszystkim za wsparcie i dobre rady. Lilka dobrze przybiera na
      wadze. Jest radosna i świetnie się rozwija.
      Przestałam się przejmować tym co mówi pediatra, i tym co według niego dziecko
      powinno jeść. Nie zmuszam Lilki do jedzenia czegokolwiek. W tej chwili cycuś jej
      wystarcza a na widok całej reszty pluje smile Dobra jest tylko skórka od chleba od
      czasu do czasu smile
      Raz jeszcze dziękuję.
      Pozdrawiam serdecznie
      Jowita
    • zaisa Re: martwic się, nie martić?? 15.11.07, 03:41
      Janek 13 miesięczny ma właśnie takie fale na prawie tylko pierś i na pierś i
      trochę więcejwink
      Ale 3 tyg. temu byliśmy u pani dr (staramy się do niej chodzić +/- raz na
      kwartał na takie większe "przeglądy") pediatry (i nie tylko) z 30-letnim stażem.
      Zdanie pani dr pokrywa się z forumowym - jeśli mnie to nie przeszkadza, to synek
      ma ssać tyle, ile ma chęćsmile))

      Wprowadzanie czegoś innego zaczęliśmy w wieku 6m 2t - wtedy wykazał
      zainteresowanie czymś innym.
Pełna wersja