jak zwiekszyc produkcje mleka?

15.03.08, 23:21
jak skutecznie zwiekszyc ilosc mleka? odciagam laktatorem-ale
wychodzi malo sad... co zrobic zeby jednorazowo udalo sie odciagnac
np 150ml? raz w zyciu tylko udalo mi sie to w 2 podejsciach... nie
chce podawac sztucznego mleka-tylko kaszki na swoim...
czy jesli wroce do herbatek (pilam je na poczatku kiedy mialam malo
pokarmu) to pomoze? czy musze odciagac np co 3 godz? czy jest inna
mozliwoc? bo powiem szczerze ze co 3 godz nie dam rady ze wzgledu na
organizacje zajec w ciagu dnia... coreczka je jeszcze ok 4 razy na
dzien...
    • mruwa9 Re: jak zwiekszyc produkcje mleka? 15.03.08, 23:48
      Ja nie wierze specjalnie w herbatki, najsilniejszym sposobem
      pobudzania laktacji jest ssanie (przystawiac dziecko do piersi jak
      najczesciej). Nie jestem w temacie, czy Ty w ogole karmisz piersia,
      czy tylko pokarmem odciaganym i w jakim wieku jest dziecko?
      To, ze nie potrafisz odciagnac duzej ilosci pokarmu nie znaczyy, ze
      masz za malo pokarmu, dziecko jest w tym wzgledzie skuteczniejsze od
      wszystkich laktatorow. Wiele kobiet z sukcesem karmiacych piersia
      nie potrafi odciagnac ani polowy tej ilosci pokarmu. Mnie sie udalo
      moze z kilka razy, po dlugim niekarmieniu, odciagnac po ok. 80 ml
      pokarmu (lacznie z obu piersi), zwykle ilosc odciagnietego pokarmu
      nie przekraczala 30-50ml, a mimo to z powoddzeniem wykarmilam
      trojke dzieci.
      Nie mam innego pomyslu na stymulacje laktacji, niz czestsze
      przystawianie/odciaganie pokarmu, a skoro nie mozesz czesciej, niz
      co 3 godziny, to ciezko bedzie..I czy w ogole jest o co sie bic-
      jesli dziecko jest wieksze, to moze nie potrzeba az takich ilosci
      pokarmu, o ilem dziecko moze zamiast mleka dostac posilek
      bezmleczny? Kaszke mozna przyrzadzic na wodzie, a bez kaszek w ogole
      mozna zyc, zamiast tego mozna przeciez podac np. mus warzywny.
    • mama_mak Re: jak zwiekszyc produkcje mleka? 16.03.08, 14:26
      Zuchatko, n popatrz ale trafilam, wlansie dzis na naszym blogu
      napisalam temat o tym, jak zwiekszalam swoja laktacje. Zapraszamy,
      bo nie che mi sie tego przepisywac a i kopiowanie by bylo przydlugie
      na wiadomosci
      cycusialka.bloog.pl
      PS Jesli masz jakies inne sposoby i komentarze, to dopisz sie prosze.
      • zuchatka Re: jak zwiekszyc produkcje mleka? 16.03.08, 20:01
        corcia skonczyla roczek wczoraj-mam zamiar jeszcze 2 lata karmic.
        chcialabym po prostu czasem podac jej np kleik na mleku-ale nie na
        sztucznym. z tego co wiedze-to ze mna jest wszystko ok... mam
        znajoma ktora za jednym podejsciem podciagala cala buteleczke i
        dlatego myslalam ze albo zle odciagam albo pkarm mi zanika smile.
        dziecku w kazdym razie wystarcza. oczywiscie je juz posilki
        bezmlecznesmile

        dziekuje za linka-zaraz poczytam smile
        • mama_mak Re: jak zwiekszyc produkcje mleka? 16.03.08, 21:22
          ja osobiscie nie odciagnelam nigdy wiecej niz 30 ml na raz. A do
          dzis sie zdarza, ze Ula sie naje mlekiem ( ma prawie 21 miesiecy!) i
          tak jak dzis ledwo co skubnie innego. Ja kaszki daje na wodzie, tak
          mi poradzila madra konsultantka latkacyjna, choc tz chcialam
          odciagac ale nawet elektronicznym na 2 piersi niewiele wyszlo, a nie
          mam czasu na regularne i pare razy na dzien. powodzenia!
          • zuchatka Re: jak zwiekszyc produkcje mleka? 16.03.08, 23:52
            no wlasnie mam ten sam problem-nie mam czasu sad
            kasze gotuje normalnie na wodzie-i daje z owocami -czasem dodam
            odtobine masla-a czasem troche swojego mlekasmile
            raz jeden udalo mi sie 100ml odciagnac-ale to jeszcze chyba herbatki
            laktacyjne pilam-w tym czasie na ogol 60ml odciagalam-teraz-max 60
            ale na ogol 40-50 sad
            • mruwa9 Re: jak zwiekszyc produkcje mleka? 17.03.08, 00:07
              Czy ty nie przesadzasz troche?
              Twoje dziecko to nie noworodek. Nie umrze, jesli dostanie kaszke na
              wodzie lub na mleku modyfikowanym.
              Karmic piersia -ok. Ale z ta kaszka komplikujesz sobie zycie na
              wlasne zyczenie. Jesli odciaganie pokarmu nie stanowi problemu-
              fajnie. Ale czy warto za wszelka cene?
              • mama_mak Re: jak zwiekszyc produkcje mleka? 17.03.08, 08:58
                Wiesz mruwa, czasem piszesz rzeczy bardzo madre i za to Cie szanuje
                ale czasem zachowujesz sie jak zwykly "troll". Wiesz przeciez, ze
                przyszlas na forum o dlugim karmieniu piersia, wiec dlaczego wciaz
                namawiasz do odstawienia lub sugerujesz, ze karmienie nie ma sensu?
                Podobalo mi sie, co napisalas o swoim karmieniu, ze bylo naturalne
                jak mycie rak, gdyby polowa Francuzek mialo tak pozytywne podejscie,
                maluchy tutaj bylyby szczesliwsze. Bo przeciez nie trzeba byc zaraz
                zwariowana na tle cyckowania, jak ja na przyklad ale z drugiej
                strony, jesli wchodzisz na to forum, to wiesz, ze wlasnie pomiedzy
                takie osoby sie pakujesz, wiec nie rozumiem Twojego "nawracania" na
                odstawiania itd. My mamy wystarczajaco dosyc dogadywania w naszym
                otoczeniu i jesli przychodzimy na to forum, to po zrozumienie
                podobnych nam istot, wiec przydaloby sie, zebys byla nieco bardziej
                konstruktywna w tym kierunku,bo masz przeciez duze doswiadczenie !
                Roumiesz, o co mi chodzi ? Ptrafisz przeciez pisac bardzo dobre
                przemysleniasmile
                • mruwa9 nie, no, dzieki.. 17.03.08, 09:25
                  kurcze, takie komplementy na samym poczatku tygodnia smile nie
                  spodziewalam sie smile
                  ALE:
                  Ja nikogo nie namawiam do odstawiania od piersi, jesli ow ktos czuje
                  sie z tym dobrze.
                  Zalozenie nr 2: jestem czlowiekiem leniwym. To tez dobra motywacja
                  do karmienia piersia wink I jako czlowiek leniwy lubie sobie
                  upraszczac zycie (a przynajmniej nie komplikowac). Kolejna rzecz:
                  sytuacja (rowniez "laktacyjna") zmienia sie w czasie i przestrzeni.
                  To, o co warto walczyc w przypadku noworodka czy niemowlecia
                  wylacznie na diecie mlecznej, moze nie miec wiekszego znaczenia w
                  pozniejszym czasie. Przyklad z autopsji: gdy urodzilo sie moje
                  niepelnosprawne dziecko,w zamartwicy , z wada serca, hipoglikemia,,
                  bez sily do ssania piersi, co trafilo na praktycznie zupelny brak
                  pokarmu u mnie, godzinami, dniami, przez kilka tygodni, odciagalam
                  pokarm, walczac o kazda kropelke, ktora moglam podac dziecku, az
                  nabralo sil i zaczelo ssac piers. Ale w przypadku rocznego dziecka,
                  ktore ma juz calkiem bogaty repertuar pokarmow bezmlecznych w
                  diecie, odciaganie pokarmu i zamartwianie sie ze odciagam za malo ,
                  zeby przygotowac kaszke, uwazam za zbedne generowanie sobie
                  problemow. Dziecku w tym wieku naprawde juz nie musi robic roznicy,
                  o ile dziecko nie jest alergikiem, czy ta kaszka bedzie na pokarmie
                  mamy, czy na mleku modyfikowanym,krowim, czy na wodzie, czy tej
                  kaszki wcale nie bedzie, a zamiast tego dostanie kanapke z dzemem
                  lub serem. I tylko o to mi chodzi. Nie namawiam do odstawiania od
                  piersi, tylko namawiam do niekomplikowania sobie zycia problemami
                  bez znaczenia.
                • mruwa9 no to praktycznie 17.03.08, 09:31
                  W przypadku rocznego dziecka, zamiast odciagac pokarm, zeby
                  przyrzadzic dziecku kaszke (zreszta moje dzieci, przynajmniej 2/3,
                  kaszki nie lubily i nie jadly), wolalam podac np. wspomniana
                  kanapke, a do popicia owej kanapki mogly dostac piers smile Wyszlo na
                  to samo, a o ile prosciej...
                  • zuchatka Re: no to praktycznie 17.03.08, 11:06
                    niby masz racje z tym komplikowaniem-ale zapomnialam napisac ze mam
                    kompletnego fiola na punkcie jedzenia mojego dziecka.
                    nie chcialabym zeby kiedys coreczka stresowala sie tak jak ja i
                    przechodzila przez to co ja-tylko dlatego ze przyzwyczaje ja
                    do "paskudnego" jedzenia. mam tu na mysli slodycze-ale i te
                    wszystkie gotowe dosladzane kaszki. mysle tez o tlustym jedzeniu-jak
                    ostatnio znajoma mi powiedziala ze jej 8miesieczne dziecko je juz
                    frytki i kotlety smazone to mi rece opadly... ja nie neguje takiego
                    karmienia-kazda matka wg mnie powinna decydowac sama. dlatego jak
                    nic innego na swiecie-denerwuje mnie jak mi taka mamusia od frytek
                    przychodzi i usiluje wmowic ze moje dziecko powinnam karmic tak jak
                    ona swoje...
                    co do kanapek-coz-jak corcia ma wybor-to woli kasze manna z moim
                    mlekiem (ugotowana na wodzie, odparowana i dodana do mleka) niz
                    jakakolwiek kanapke. przyznam ze dzemu jeszcze jej nie dawalam-nawet
                    o nim zapomnialamsmile. je natomiast serek ze smietana czy jogurtem,
                    bulki rowniez-ale najchetniej z maslem. natomiast za nic nie moge
                    jej przekonac do jajecznicy...
                    co do tego czy nie robi jej roznicy czy na wodzie czy na moim mleku
                    czy na sztucznym-owszem robismile-o ile te na wodzie zjada-np z owocami-
                    albo tak jak juz pisalam-z moim mlekiem o tyle jak postatnio
                    chcialam sobie ulatwoic i zrobilam z modyfikowanym-byl placz i
                    plucie na odleglosc smile-za nic nie chce sztucznego mleka...
                    generalnie ja sie z tego ciesze-wole zeby pila moje. moze i
                    niepotrzebnie komplikuje sobie zycie-ale to w koncu chodzi o moja
                    wyczekana corcie... to dla niej walczylam z calym swiatem na
                    poczatku kiedy nie mialam pokarmu i wszyscy krytykowali mnie ze
                    powinnam przejsc na butle... to co wtedy przeszlam-nauczylo mnie
                    odpornosci w temacie karmienia mojego dziecka... bo w koncu kto inny
                    jak nie matka wie co dla malenstwa najlepsze? smile

                    ele mi tasiemiec wyszedl smile)))
                    • mruwa9 I widzisz 17.03.08, 11:47
                      sama sobie odpowiedzialas: problem nie tkwi w dietetycznych wymogach
                      dziecka, ale we "fiole zywieniowym" matki wink Czyli to nie dziecko,
                      ale matka stanowi problem.. (ja chyba powinnam zmienic nick na
                      Naczelnego Trolla albo innego adwokata diabla..)
                      Oczywiscie zartuje, tak jak i Ty pewnie nieco przesadzasz z tym
                      fiolem.
                      To, co jest tu odbierane jako moje rzekome zachecanie do zakonczenia
                      karmienia (nieprawda), to zwykle jest bardziej zachecaniem do
                      wyjscia poza sztywne myslenie i pokombinowac, co mozna zrobic
                      ZAMIAST, zeby sobie najzwyczajniej w swiecie uproscic zycie. A
                      zasozczedzony w ten sposob czas, nerwy i uwage spozytkowac w
                      przyjemniejszy sposob (na zabawie z dzieckiem, na sen, na internet,
                      kapiel, ksiazke, sport-co kto lubi). Moje kolejne zalozenia: co to
                      jest kaszka? Odpowiedz: bomba weglowodanowa. Pytanie nr 2: czy
                      kaszka jest niezbedna do rozwoju dziecka: moja odpowiedz: nie. Moze
                      byc spokojnie zastapiona przez weglowodany zlozone w innej
                      postaci:makaron, pieczywo (chleb, bulki). Poniewaz moje dzieci -
                      przynajmniej dwojka z nich- kaszek nie lubily, problem rozwiazal mi
                      sie sam.Dostawaly kanapki,z twarozkiem, pomidorem, wedlina,
                      czymkolwiek. Twoje dziecko preferuje jednak kaszke, wiec masz inna
                      sytuacje. Ale kaszke manne mozna podawac na rozne sposoby. Moja mama
                      np. gotowala manne na wodzie, rozlewala do wystudzenia na plaski
                      talerz, bo stezeniu kroila w kostke i taka manna sluzyla jako
                      dodatek do rosolu czy zupy jarzynowej, zamiast makaronu. Jesli Twoje
                      dziecko nie lubi jajecznicy, mozesz wykombinowac inny sposob
                      przemycenia jajka, np. dodajac do zupy jarzynowej zoltko, albo
                      robiac kotlety mielone-pulpety.- z gotowanych na twardo jajek. jedno
                      z moich dzieci nie je ani jajek, ani pieczywa w zadnej postaci. Ale
                      lubi nalesniki, wiec raz-dwa razy w tygodniu robie nalesniki z 3
                      jajkami, w ten sposob dziecko zalapie sie na troche zoltek. Po
                      prostu kombinuje, jak uatrakcyjnic diete, zeby przemycic konieczne
                      skladniki. Co nie zmienia faktu, ze dzieci mam piekielnie wybredne i
                      codziennie na mysl o gotowaniu obiadu (wlasciwie 3 obiadow, dla
                      kazdego cos innego) dostaje wysypki....
                      A skoro Twoje dziecko toleruje kaszke na wodzie, to rob jej manne na
                      wodzie z owocami, a piers daj do possania po kaszce, dla popicia.
                      Efekt bedzie prawie ten sam..
                      • mama_mak Re: I widzisz 17.03.08, 16:31
                        > wodzie z owocami, a piers daj do possania po kaszce, dla popicia.
                        > Efekt bedzie prawie ten sam..

                        Patrz mruwa, a tu akurat sie z Toba zgadam w 100% wink
                        niemniej jednak mysle, ze takich szalonych na tle karmienia piersia
                        ni odwidziesz o pewnych fiolow, generalnie pot to przychodzimy na to
                        forum, zeby moc bezkompleksowo o naszyc fiolach rozmawiac, bo gdzie
                        indziej jestesmy odbierane, noooo, krotko mowiac zle.
                        Jak to bylo w tej piosence ? "kazdy ma jakiegos bzika, jakzdy jakies
                        hobby, a ja w domu mam chomika, corke, oraz cycki dwa!" wink

                        PS. a wiesz, podziwiam i klaniam sie nisko przed Twoja historia z
                        odciaganiem, nie wiem, czy bym wydolila.
                      • fizula Re: I widzisz 17.03.08, 23:06
                        > sama sobie odpowiedzialas: problem nie tkwi w dietetycznych
                        wymogach
                        > dziecka, ale we "fiole zywieniowym" matki wink

                        No rozumiem, że żartujesz. Tyle, że fiołem, moim i ekspertów od
                        żywienia dzieci, jest mając oryginał czyli mleko matki dawać im
                        baaardzo kiepską podróbę czyli modyfikowane, co wcześniej
                        proponowałaś.
                        Zamiana kaszy na kanapki i makaron to niezbyt zdrowy wybór. Kasza to
                        bomba węglowodanowa? Owszem, ale bardzo zdrowa, bogata w
                        mikroelementy, witaminy z grupy B. Zwłaszcza, że roczniakowi można
                        podawać już różne kasze, nie tylko mannę: jaglaną, kuskus,
                        jęczmienną, kukurydzianą itd.
                        • mruwa9 Re: I widzisz 17.03.08, 23:31
                          Kasza jaglana, kuskus, gryczana, jeczmienna i inne sa alternatywa
                          obiadowa. Kaszka manna na mleku to raczej potrawa na
                          sniadanie/kolacje, ewentualnie podwieczorek. Nie zaprzeczysz, ze
                          kanapka nie jest zla alternatywa manny na sniadanie? Zwlaszcza, ze
                          ma lepsza, niz kaszka konsystencje, wymaga zucia, co ma bardzo
                          korzystny wplyw na rowoj narzadu zucia. Poza tym nawet nieslodzna
                          kaszka manna z owocami jest slodsza, niz kromka chleba z zoltym
                          serem i pomidorem.
                          Mleko modyfikowane baardzo kiepska podroba? Moze, ale nie jest mimo
                          to smiertelna trucizna, miliony dzieci na swiecie sa ta podroba
                          karmione od urodzenia i jakos nie wymieraja masowo z tego powodu.
                          Mowimy o ewentualnej kaszce na mleku modyfikowanym, czyli o jednym
                          posilku co 2-3 dni (nie sadze, zeby zuchatka?-nie pamietam nicka -
                          codziennie gotowala te manne, podejrzewam, ze najczesciej robi to co
                          2-3 dni), nie strasz, ze taka ilosc mleka modyfikowanego, pewnie ze
                          100ml co 2 dni jest w stanie dziecku zaszkodzic. A ze ersatz? No i
                          co z tego?Ersatz, ale przygotowany z mysla o dzieciach i dopuszczony
                          do zywienia niemowlat. Punkt wyjscia dyskusji byl taki, ze autorka
                          nie jest w stanie odciagnac dostatecznej ilosci pokarmu, zeby
                          przyrzadzic na nim te nieszczesna kasze. No to ja, zamiast doradzac
                          zamartwianie sie i zameczanie odciaganiem pokarmu, proponuje obejsc
                          to ograniczenie, albo poprzez zastapienie tego mleka mieszanka lub
                          woda, albo rezygnacje w ogole z tak czasochlonnego posilku na rzecz
                          posilku bezmlecznego + ewentualnie dodatkowe podanie piersi dziecku.
                    • mama_mak rozumiem swietnie! 17.03.08, 16:27
                      chodzi o moja
                      > wyczekana corcie... to dla niej walczylam z calym swiatem na
                      > poczatku kiedy nie mialam pokarmu i wszyscy krytykowali mnie ze
                      > powinnam przejsc na butle... to co wtedy przeszlam-nauczylo mnie
                      > odpornosci w temacie karmienia mojego dziecka... bo w koncu kto
                      inny
                      > jak nie matka wie co dla malenstwa najlepsze? smile


                      Ojej! Jak ja Cie rozumiem!!! Tez corcia wyczekana (wyleczona, bo
                      musialam sie leczyc), a potem walka o pokarm, o przychylnosc
                      otoczenia, o to ,zeby Ula jadla z cyca, bo po dokarmianiu nie
                      chciala... mozemy sobie podac rece, hi,hi
                      Tylko, ze ja z kaszek na moim mleku zrezygnowalam, bo ja od poczatku
                      mialam problem z odciaganiem i brak czasu na regularnosc wiec
                      stwierdzilam, ze najwazniejsze je z cycusia, a te gotowe
                      (bezmleczne) robie na wodzie i tez je. Patrzylas na to co napisalam
                      o moich sposobach ?
                      • zuchatka Re: rozumiem swietnie! 19.03.08, 19:25
                        no mozemy sobie lapki podac-ja sie poltorej roku leczylamsmile udalo
                        sie w ostatnim podejsciu. nastepny mial byc bardziej inwazyjny
                        krok smile tak patrzylam-zastanawiam sie nad tymi tabletkami-pierwszy
                        raz o nich slysze smile

                        ktos tu pisal ze pewnie nie daje mann dzien w dzien... owszem-dajesmile
                        czasem zmieniam z kukurydziana-ale na kolacje zawsze jest kasza smile
                        • mama_mak Re: rozumiem swietnie! 19.03.08, 21:34
                          ja bardzo dlugo dawalam kaszke codziennie z powodu nastepujacego :
                          Ula marnie przybierala na wadze, znaczy wmawiali mi, ze marnie, bo
                          nie wg schematu butlowego. Ale we Fr. kaszki sa niepopularne (chyba,
                          ze z butli), a ja przeczytalam, ze dzieci, ktore nie jedza
                          wystarczajaco weglowodanow, czyli np. kaszek, na energie zuzywaja
                          bialka i dlatego nie tyja. Wiec zaczlam z kaszkami i bylo ok. Jak
                          miala jeszcze 15 - 16 miesiecy to byly kaszki co wieczor, pozniej
                          sie zbuntowala, teraz znow lubi ale w ogole je duzo tego co my,
                          jesli nie ma konserwantow itp.

                          Z innej beczki, my probowalismy 4 mce, potem pposzlam do ginki,
                          zanim bylo rozpoznanie to troche potrwalo, leczenie na pogrubienie
                          blony sluzowej macicy (zarodek nie mogl sie zagniezdzic) przez
                          miesiac i...fasolka! A teraz cycojadka!
                        • mama_mak Re: rozumiem swietnie! 19.03.08, 21:36
                          tak patrzylam-zastanawiam sie nad tymi tabletkami-pierwszy
                          > raz o nich slysze smile
                          >
                          Poczekaj, zgubilam sie o jakich tabletkach mowisz ?
                          • zuchatka Re: rozumiem swietnie! 19.03.08, 22:55
                            chyba ze to nie to patrzylam co trzeba-pisalas o jakichs
                            kapsulkach...
                            • mama_mak Re: rozumiem swietnie! 20.03.08, 17:21
                              pisalam pewnie o kozieradce i o ricinus communis -pomaga na
                              energiczny wyplyw pokarmu, oba sa naprawde dobre, wyrpobowalam, na
                              blogu jest jak przyjmowac.
                              • zuchatka Re: rozumiem swietnie! 20.03.08, 23:15
                                dostepne tylko w aptece?
                                • mama_mak Re: rozumiem swietnie! 21.03.08, 10:03
                                  ricinus communis tak a kozieradka albo w aptece albo w sklepach
                                  zielarskich (albo w kapsulkach albo proszek)
Pełna wersja