Dodaj do ulubionych

Czy sa takie dzieci...? :)

09.04.08, 15:31
Czy sa takie dzieci, ktore po dluzszym niz rok ssaniu, ktoregos dnia porzucaja
cyc. Po prostu juz nie chca, bez placzu, krzykow itd. Same "podejmuja" taka
decycje?
Jak patrze na moja corke to wydaje mi sie to kompletnie nierealne (nie
odstawienie tylko samodzielna rezygnacja) smile
Czy macie/znacie takie dzieci?
Obserwuj wątek
      • fizula Re: Czy sa takie dzieci...? :) 09.04.08, 21:18
        Mam taki egzemplarz kochaniutki :o). 3 lata i 1 miesiąc ssania. 2
        moje przyjaciółki mają dzieci, które same zaprzestały ssania,
        również około 3 urodzin. Mam znajomą położną, której dziecię
        oświadczyło około 3,5 roku: "Nie chcę mojego kochanego cysia". Jedną
        dziewczyneczkę znam, która do 5 lat ssała i tyle jej wystarczyło.
        A to forum jest kopalnią takich mam i ich dzielnych dziciaczków. Ale
        ja nie będę ich wymieniać, niech się same ujawnią, jeśli taka ich
        wola. Nawet takie samodzielne bliźniaki przewinęły się przez to
        forum.
        Najfajniejsze jest dla mnie w takim zakończeniu karmienia piersią:
        wzajemny spokój i zrozumienie panujące między mamą i dzieckiem.
        I niezakłócona radość wzrastania malucha :o)
        • mama_mak Re: Czy sa takie dzieci...? :) 09.04.08, 21:38
          > niezakłócona radość wzrastania malucha :o)
          Fizula, pieknie to ujelas!
          wg ksiazki ktora czytalam "Mothering your nursing toddler" (ylko ze
          ja po fr i tytul byl "starszak i karmienie piersia" bo o to w niej
          chodzi) to oprocz wyjatkow co wczsniej, to dzici same tak okolo
          sredno 2,5 roku i pozniej. Oby jak najdluzej jak dla mnie!
      • fizula Re: Czy sa takie dzieci...? :) 11.04.08, 22:38
        de_la_hoya napisała:

        > Syn koleżanki która marzyła o karmieniu najlepiej do 18 roku
        życia, zrezygnował
        > sam mając niecałe 10 miesięcy.
        > Któregoś dnia wstał i już nie chciał. Mimo prób nie zechciał,
        wolał butlę.

        Ale to jest zupełnie co innego: podając butelkę ze smoczkiem z taką
        konsekwencją należałoby się liczyć. W ten sposób to już od urodzenia
        dzieci są odstawiane od piersi właśnie przy pomocy butelki.
    • pacsirta Re: Czy sa takie dzieci...? :) 12.04.08, 22:11
      no właśnie, moja starsza córka... w wieku 3,2 lata... nie była to do
      końca jej inicjatywa, ale zgodziła się bez zastrzeżeń na moją
      propozycję zakończenia karmienia i przejścia do nowego etapu... dnia
      wyznaczonego po prostu wstała rano i oznajmiła, że już jest duża i
      nie ssie cycusia... sama nie mogłam uwierzyć, że to tak po prostu
      się stanie...
      • anqa_77 Re: Czy sa takie dzieci...? :) 13.04.08, 20:45
        Mój starszak trzy dni temu powiedział, że od dziś będzie się inaczej odżywiał i
        nie chce ssać. Taaaaaak.. a pół godziny później spać poszedł po ssaniu, bo
        stwierdził, że jednak rzuci ssanie, jak pójdzie do pracy smile
        • oda100 Re: Czy sa takie dzieci...? :) 13.04.08, 23:13
          moj syn ma 2 lata i 9 miesiecy, od paru miesiecy ssie rzadziej, w
          nocy rowniez, w zasadzie tylko do spania i koniecznie nad ranem na
          dzien dobry. Zdarza sie ze zasypia bez cyca ale w moich objeciach.
          Mysle ze do definitywnego odstawienia bez mojej namowy nie dojdzie,
          a to ze mniej ssie jest zwiazane nie tylko z jego dorosnieciem, ale
          zlozylo sie na to pare innych wydarzen: jestem w ciazy i nie mam
          mleka (lub zmienilo smak), czesto odmawiam z powodu dyskomfortu, syn
          nie spi w dzien i piers w dzien do zasypiania odpadla, zamiast
          tulenia sie na kanapie czesto wychodzimy i maly zapomina possac.
          Jeszcze pol roku temu piers byla dla niego bardzo wazna.
          • fizula Do mam, których dzieci wyrosły i do Anqi77-pytanie 17.04.08, 23:58
            Jeśli Twoje dziecko wyrosło samo (lub z delikatną, spokojną pomocą)
            ze ssania piersi, to czy mogłabyś udzielić mi odpowiedzi na pytanie:
            *czy rozmawiałaś na ten temat z dzieckiem?
            *czy to był ważny temat waszych rozmów?
            *czy uważasz, że takie rozmowy są dla dziecka
            potrzebne/niepotrzebne, by wyrosło ze ssania?
            *czy i jak pomagałaś maluchowi w tym wyrośnięciu?
            Będę wdzięczna za szczere odpowiedzi (nie musi być na forum, może
            być na moją skrzynkę), bo piszę i piszę, końca nie widać-większe
            opracowanie o długim karmieniu. I nie chciałabym się ograniczać do
            własnych doświadczeń, więc zamieniam się w słuch.
            Z góry- dzięki!
            • anqa_77 Re: Do mam, których dzieci wyrosły i do Anqi77-py 25.04.08, 19:41
              No Fizula,
              >Jeśli Twoje dziecko wyrosło samo (lub z delikatną, spokojną pomocą)
              > ze ssania piersi, to czy mogłabyś...
              Jeszcze żaden się nie odstawiłsmile
              Ale za to widzę postępy w zachowaniu starszaka. Kiedy wieczorem ssą na dobranoc,
              maluch ostatnio chce pierś brata. Starszak wtedy mówi "mama daj mu moją a ja ide
              już spać" i zasypia. Nie zmuszałam go, sam to wymyślił kilka dni temu, i
              zadziwił mnie! Oczywiście chwalę go jaki duży, że oddał swoją pierś małemu
              braciszkowi smile
            • jagandra Re: Do mam, których dzieci wyrosły i do Anqi77-py 26.04.08, 19:34
              > *czy rozmawiałaś na ten temat z dzieckiem?

              Tak. Na pewno komentowałam, że ssie rzadziej i krócej. Dawałam też wyraz swojej irytacji, bo pod koniec rozbierałam się tylko po to, żeby dziecię possało sobie przez 2 sekundy, za to obowiązkowo z obu piersi... Ale pozwalałam.
              Chwaliłam ją też, że już jest taka duża, że nie potrzebuje jeść z cycka.

              > *czy to był ważny temat waszych rozmów?

              Wiesz, szczerze mówiąc nie umiem tego ocenić. Był po prostu.

              > *czy uważasz, że takie rozmowy są dla dziecka
              > potrzebne/niepotrzebne, by wyrosło ze ssania?

              Myślę, że są potrzebne. W ogóle na każdy temat, który dziecko dotyczy, potrzebne są rozmowy smile

              > *czy i jak pomagałaś maluchowi w tym wyrośnięciu?

              Chyba tylko tym chwaleniem, że taka duża. Raz - po około tygodniowej już przerwie - odwróciłam jej uwagę.

              A jak już się odstawiła, to była faza całowania cycków smile Teraz to wróciło, no bo jestem w ciąży, mam większe piersi, ona wie, że jest w nich mleko. Obiecałam jej, że jak się już dzidzia urodzi, to dam jej spróbować mleka ze szklanki. Najpierw zaskoczyła mnie reakcją, powiedziała, że ona przecież nie może mleka (alergia)! Więc tłumaczyłam, że moje może. I ostatnio sama wróciła do tematu i mówi, że chce dostać moje mleko ze szklanki smile
            • jola_ep Re: Do mam, których dzieci wyrosły i do Anqi77-py 01.05.08, 20:51
              > *czy rozmawiałaś na ten temat z dzieckiem?

              Tak

              > *czy to był ważny temat waszych rozmów?

              Nie

              > *czy uważasz, że takie rozmowy są dla dziecka
              > potrzebne/niepotrzebne, by wyrosło ze ssania?

              Tak

              > *czy i jak pomagałaś maluchowi w tym wyrośnięciu?

              1. Córka. Wyczułam moment i zamiast ssania przed snem (zostało nam tylko te do usypiania i w nocy) zaproponowałam czytanie bajki na dobranoc. Wyjaśniłam, że mam już mało mleka, więc kupię jej takie w kartoniku (nie piła modyfikowanego). Ku mojemu zdziwieniu przyjęła zamianę bez mrugnięcia okiem wink Miała wtedy dwa latka.
              Zaskoczył mnie też ogromny żal, który mnie ogarnął. Postanowiłam, że jeśli się obudzi w nocy - nakarmię ją.

              Pomogłam jej w wyrośnięciu, bo pozwoliłam jej ssać w nocy. Potrzebowała chyba tego, bo stanowczo się domagała. Trochę się obawiałam, że karmię ją tak długo, że nigdy jej nie odzwyczaję, ale ostatecznie dałam sobie spokój i pozwoliłam jej w nocy ssać. Kiedy po niemal 8 miesiącach zaczęłam mieć naprawdę dość tego nocnego karmienia, poczułam, że już trzeba je kończyć i zaczęłam się przybierać do "odstawiania" - ona po prostu przespała całą noc. I to był koniec ssania. Czasem myślę, że w jakiś sposób obie dorosłyśmy do odstawienia.

              2. Syn
              Jak miał ukończony roczek przeczytałam w "Dziecku" odpowiedź dr na temat ssania w nocy 1,5 roczniaka - że już jest duży, nie potrzebuje nocnego ssania i powinna go odstawić, bo dziecko przecież samo nie zrezygnuje. Pomyślałam wtedy: "nie znasz się na tym". I tak trochę na przekór autorytetowi lekarskiemu z popularnej gazety o wychowywaniu dzieci postanowiłam, że poczekam aż mój syn sam dorośnie smile

              W drugim roku życia przechodziłam stopniowo z karmienia na żądanie na karmienie w określonych porach/sytuacjach. Jak chciał ssać - proponowałam picie/jedzenie/czułości/zabawę. Jak koniecznie musiała być pierś - była. Ale coraz częściej okazywało się, że nie była potrzebna wink Karmiłam w nocy, po obudzeniu, przed snem, po przyjściu z pracy. Trochę tego było wink Stopniowo karmiłam coraz mniej, ale w okolicy dwóch lat jeszcze było tego sporo - przede wszystkim karmienia w okolicach snu.

              Jak miał jakieś 2 lata i 7 miesięcy postanowiłam wyeliminować karmienie przed snem (pozostało jeszcze nocne). Bardzo lubiłam karmić mojego synka, ale właśnie wtedy poczułam, że już pora kończyć... Przez jakiś tydzień-dwa obyło się bez "wieczornej piersi" (wyjaśniłam, że mam mało mleka i na pewno w nocy nazbiera się więcej). Wtedy wyjechaliśmy do rodziny - a tam mój synek zobaczył jak jego nowonarodzony kuzyn ssie pierś swojej mamy. I cóż - zatęsknił wink Wieczorem poprosił o "dam-dama". Wiedziałam, że odstawiać się powinno konsekwentnie, że nie robi się kroku w tył - ale wtedy znowu odezwała się moja przekora wink

              Dałam mu ssać, ale jednocześnie tłumaczyłam, że malutkie dzieci muszą się zadowolić mlekiem mamy, bo nic innego nie mogą jeść. A on może jeść truskawki, czereśnie, kiełbaskę itd. itp. wymieniałam to, co on lubił jeść (bo lubił, choć w symbolicznych ilościach), moja starsza córa też poddawała pomysły różnych smakołyków . Mój synek jadł, ale z coraz mniejszym entuzjazmem... W końcu odwrócił się i zasnął... Następnego wieczoru jakby zmagał się z jakąś decyzją, w końcu spytał: "a Michalek je kulbaskę?" (to ten kuzyn, którego podejrzał przy ssaniu). "nie", wtedy mój synek zaśmiał się z wyższością, odwrócił się i zasnął wink Nigdy już nie domagał się karmienia przed snem, a dwa tygodnie później przestał również budzić się w nocy.

              I jest jeszcze historia trzeciego dzieciaka - synka mojej kuzynki. Jest niemal w tym samym wieku co mój smile Chłopaki się znali smile Też był długokarmiony. Trochę się obawiała, jak go odstawi. Pamiętam, że świeżo po zakończeniu karmienia mojego synka opowiadałam jej przez telefon, jak to się odbyło. Niedługo potem moja kuzynka zadzwoniła i powiedziała, że jej synek przysłuchiwał się tej rozmowie i ku jej zaskoczeniu zupełnie sam zrezygnował z karmienia smile

              Pozdrawiam
              Jola
    • druuna Re: Czy sa takie dzieci...? :) 24.04.08, 12:14
      A propos rozmawiania z dziećmi na temat odstawienia! wink Ja sie pytam mojej Zuzi
      "co by było jakby mama ci cycka nie dawała, Zuziu? No co by było". "Nudnooooo!"
      odpowiada rezolutnie Zuza! :p Humor z zeszytu wink) (Zuzia zna wierszyk o kózce,
      która jakby nie skakała to by było nudno i automatycznie powtarza! widać jeszcze
      za mała na takie rozmowy jest). Zrobiłam kilka eksperymentów: po podaniu dwóch
      piersi do spania odmówiłam podania "trzeciej" i gdy zaczynały się protesty
      opowiedziałam bajkę o Kopciuszku (ulubiona). Pomogło > zasnęła wink
        • druuna Re: Czy sa takie dzieci...? :) 26.04.08, 17:45
          Nie, nie zakończyła. Ssie jeszcze w nocy do woli (czasem i do 6 razy - ale nie
          jestem pewna czy coś je czy tylko trzyma w buzi), w dni powszednie około
          14-15tej i na dobranoc a w weekendy zamiast 14-15tej to do drzemki południowej o
          12tej. Czyli w ciągu dnia około 2 razy z obu piersi. I co by było gdyby to teraz
          przerabiamy wink Czyli ... 20 miesięcy to za wrześnie żeby "rozmawiać" o
          odstawieniu - myślę, że Zuzi nawet w głowie nie jest sie w stanie pomieścić, że
          mogłoby nie być cycka wink

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka