Dar dla mamy i dziecka

06.05.08, 22:56
Chciałam się podzielić tym, jak odkrywam karmienie piersią. W
ostatnim czasie odbieram je jako dar dla mnie i mojego maluszka, dar
od Pana Boga, a jakże :o)
Znam sytuacje, w których mama walczyła z całych sił długi czas o
karmienie i nic jej to nie dało. Znam i takie sytuacje, gdzie
kobiety z góry rezygnują z niego, a potem jakgdyby nigdy nic jednak
tak naturalnie samo przychodzi karmienie piersią.
Do ostatniego dnia karmienia może być ono wartościowe dla obojga:
mamy i dziecka. Uczy ono dużej bliskości, wrażliwości na potrzeby
maluszka, pokonywania siebie samej.
Profesor Fijałkowski jako dar spostrzegał rodzenie. Ja poszerzam to
także na karmienie piersią. Zarówno jego początek i koniec bywają
niemniej trudne, męczące, wymagające cierpliwości. Czy warto ten
koniec też docenić, żeby dziecko się nasyciło, czy przyspieszyć,
uciąć jako nic nie warty? Mi się wydaje, że skoro naturalnie
utrzymuje się to karmienie tak długo tzn. że ma ono pewne znaczenie
i dla dziecka, i dla mamy. Inna sprawa, czy zechcemy je do końca
odczytać.
Pewna mama, z którą rozmawiałam na temat używania smoczka przez jej
dziecko, stwierdziła: "Bo ja nie mam cierpliwości do cyckowania". No
tak, coś za coś. Ale jeśli nie ma się cierpliwości do "cyckowania",
to trzeba mieć do:
*wyparzania tłumika potocznie zwanego smoczkiem;
*do zatykania dziecka tymże;
*do znoszenia płaczu, krzyku malucha;
*do bujania
*do znoszenia napadów złości itp.
Każdy wybiera, ale trzeba pamiętać, że własne zmęczenie to jeszcze
nie koniec świata. Jak się kocha, to można się dla kochanej osoby
potrudzić, pohartować. :o)
Takie tam porekolekcyjne przemyślenia.
Pozdrawiam ciepło (zwłaszcza Kasię i jej małą Marylkę- możecie się
odezwać do mnie, żałuję, że Waszego telefonu nie poprosiłam?)!
    • anqa_77 Re: Dar dla mamy i dziecka 07.05.08, 17:28
      Kiedyś jedna mama zapytała mnie dlaczego jestem taką przeciwniczką smoczka.
      Odpowiedziałam jej na to, że nie lubię substytutów, że smoczek jest substytutem
      piersi i tyle. A niech sama się do męża nie przytula tylko kupi sobie silikonową
      lalę, jak nie widzi różnicy. No.... zamurowało ją, ale czy coś zrozumiała?
    • anaj75 Re: Dar dla mamy i dziecka 07.05.08, 20:41
      Dla mnie bardzo odkrywcze jest podkreślenie przez Ciebie końca.
      Zwykle akcent pada na początek, parę problemów po drodze a koniec
      traktowany jest po macoszemu. A to kiedy, w jakich okolicznościach i
      z jaką otoczką emocjonalną kończy się ten etap jest zapewne istotny
      jako podwalina pod dalszy rozwój dziecka.
      Temat bardzo ważny dla mnie, bo właśnie koniec się powoli przybliża
      a ja trafiam na różne rafy.
    • fiamma75 A ja nie rozumiem 08.05.08, 10:01
      czemu tak naskakujecie na mamy używające smoczka. Sama używałam tego
      przyrządu i jakoś nie wpłynęło to w żaden sposób na moją więź z
      córką i na karmienie. Smoczek już dawno został pożegnany, ale oddał
      nam wiele przysług. Mozna miec cierpliwość do cyckowania, ale
      potrzebowac smoczka, można nie być 24 godz. na dobę z dzieckiem (bo
      się pracuje).
      W czym jestem gorsza?
      dla mnie i dla młodej karmienie jest naszym czasem.
      Od początku wiedziałam, że będę karmić piersią i że dam radę. Nie
      wiedziałam tylko jak długo (w sumie nadal tego nie wiem) smile
      Wiedziałam też, że moje dziecko pozna smak smoczka i butelkę, bo
      wróciłam do pracy, gdy miała 5 mies. Wiedziałam, że to nam nie
      przeszkodzi.
      No więc w czym jestem gorsza?
      • gfizyk Re: A ja nie rozumiem 09.05.08, 08:21
        A napisał ktoś, że jesteś gorsza?
        Każda matka ma prawo wyboru. Jedna woli smoczek używac, a druga nie.
        Nie swiadczy to o mamie. Wszyscy znają zalety smoczków. Wady zna
        mniej osób. Oczywiście wszyscy znają wady "braku smoczka". Ale o
        wiele mniej osób zna zalety. Jeśli chcesz poznać argumenty -
        poszukaj nawet na tym forum.
        A wiec powtórzę - dlaczego uważasz, że ktoś uważa Cię za gorszą?
        Proponuję nabrać trochę dystansu.
      • fizula Re: A ja nie rozumiem 13.05.08, 11:47
        > czemu tak naskakujecie na mamy używające smoczka.

        Wiesz, co nie uważam żebym naskakiwała na te mamy. To była naprawdę
        spokojna rozmowa, gdzie obie wysłuchałyśmy się.
        Sama używałam tego
        > przyrządu i jakoś nie wpłynęło to w żaden sposób na moją więź z
        > córką i na karmienie.
        No to, dzięki Bogu, wiele osób nie zdając sobie sprawy zawdzięcza
        używaniu smoczka przedwczesne odstawienie się od piersi, i inne
        problemy laktacyjne np. zbyt słabe przybieranie na wadze,
        nieprawidłowy mechanizm ssania itd.
        Mozna miec cierpliwość do cyckowania, ale
        > potrzebowac smoczka, można nie być 24 godz. na dobę z dzieckiem
        (bo
        > się pracuje).
        Można też karmić nawet, gdy się pracuje metodami alternatywnymi, a
        wtedy smoczek nie jest w żaden sposób potrzebny.
        Wiedziałam, że to nam nie
        > przeszkodzi.
        Widzisz pewna siebie jesteś, ja nie miałabym takiej pewności, bo
        zbyt wiele razy widziałam, jak smoczkowi "zawdzięczało" wiele mam
        różne kłopoty z karmieniem piersią.

        > No więc w czym jestem gorsza?

        Nie widzę związku z tym, co pisałam z takim wnioskiem, naprawdę. Po
        prostu doceniam karmienie piersią, a smoczków w ogóle. Uważam, że
        używa ich się na zasadzie tłumików, utrudniają rozumienie własnego
        dziecka, bo wtedy gdy ono chce nam coś powiedzieć (płaczem, krzykiem
        itp.), my je zatykamy. Głównie takie zastosowanie tego urządzenia
        widuję.
        • mruwa9 Re: A ja nie rozumiem 13.05.08, 14:08
          fizula napisała:

          Uważam, że
          > używa ich się na zasadzie tłumików, utrudniają rozumienie własnego
          > dziecka, bo wtedy gdy ono chce nam coś powiedzieć (płaczem,
          krzykiem
          > itp.), my je zatykamy. Głównie takie zastosowanie tego urządzenia
          > widuję.


          Fizula, wytlumacz, jaka jest roznica miedzy zatykaniem placzacego
          dziecka smoczkiem a piersia. Tak czy owak najpierw zatykasz, a potem
          dopiero probujesz- albo i nie- dojsc do przyczyny placzu.
          Niezaleznie od typu zastosowanej zatyczki wink

          (w kwestii formalnej- zadne z moich dzieci nigdy nie uzywalo
          smoczka, miedzy innymi z powodow podanych przez Ciebie).
          • fizula Re: A ja nie rozumiem 15.05.08, 00:22
            > Fizula, wytlumacz, jaka jest roznica miedzy zatykaniem placzacego
            > dziecka smoczkiem a piersia. Tak czy owak najpierw zatykasz, a
            potem
            > dopiero probujesz- albo i nie- dojsc do przyczyny placzu.

            Już tłumaczę. Ja się nauczyłam najpierw słuchać sekundkę-dwie płaczu
            malucha: niemowlę w inny sposób płacze, gdy jest głodne, inaczej,
            gdy chce mu się odbić, jeszcze inaczej, gdy je coś boli itd.
            Wysłuchawszy wiem, dlaczego płacze dziecko i zachowuję się
            adekwatnie do tego. Jak chce mu się odbić i dlatego płacze, to nie
            będę go zatykać piersią, tylko podniosę do pionu. Jak coś je boli,
            to staram się pomóc, a nie zatykać. Jak dziecko po prostu woła, żeby
            się nim zająć, pobyć z nim, to też nie będę go karmić, bo po co. Ale
            jak jest głodne i z głodu płacze, to dlaczego mam nie przystawić do
            piersi. I bezsensowną rzeczą jest zatykanie wtedy smoczkiem-
            uspokajaczem, bo nie tego dziecko potrzebuje, nie o takie ssanie się
            upomina. Nauczyły mnie tego moje własne smyki, ale też maluszki,
            którym starałam się pomagać pracując jakiś czas na położnictwie. I
            nie raz zdarzało mi się odwodzić mamę od przystawiania w danym
            momencie do piersi, gdy słyszałam, że dziecko z innego powodu
            płacze. Mamy np. często biorą "narzekanie na odbijanie" za płacz z
            głodu. Trudny do zniesienia dlarodziców jest też płacz z bólu.
            >Tak czy owak najpierw zatykasz, a potem
            > dopiero probujesz- albo i nie- dojsc do przyczyny placzu.
            Właśnie robię dokładnie odwrotnie niż piszesz. Najpierw wysłuchuję
            dziecka (to nie trwa długo, raczej dość krótko), staram się je
            zrozumieć, bo inaczej nie umiałabym się adekwatnie do jego potrzeb
            zachować. Jest coś takiego w naszym społeczeństwie, że rzeczywiście
            panicznie boimy się płaczu dziecka i często zatykamy dziecko zanim
            zrozumiemy o co mu chodzi, czego potrzebuje. Do tego też między
            innymi służy smoczek- do szybkiego "wyłączania" płaczu dziecka. A
            jaki ma sens zatykanie niemowlęcia smoczkiem, gdy coś je boli? To
            jest wręcz niebezpieczne, bo można przegapić coś ważnego, co ma nam
            dziecko do powiedzenia.
            Fiamma, naprawdę jest możliwe nakarmienie i noworodka metodami
            alternatywnymi i niemowlęcia. Opisujesz to w taki sposób, który dla
            mnie sugeruje, że osoby, które to robiły, robiły to w niewłaściwy
            sposób, w niewłaściwym czasie, może niewłaściwie dobraną metodą.
            Nikt nie pisał, że karmienie metodami alternatywnymi nie wymaga
            cierpliwości, wyczucia. Wymaga, ale karmienie piersią też jej
            wymaga. Zapewniam Cię, że są takie dzieci, które w takiej sytuacji
            jak Twoja właśnie w drugim półroczu życia, dzięki smoczkom i
            smoczkom -uspokajaczom rezygnowały z piersi na rzecz tychże
            sztucznych zamienników. Miałaś po prostu szczęście, przy kolejnym
            dziecku życzę równie dużo szczęścia. Zgadzam się z tym, że karmienie
            piersią jest w głowie mamy. To podstawa, ale nie tylko. Ono jest też
            w głowie dziecka, a jeśli do tej głowy wkłada się też inne sposoby-
            metody ssania, inne "style" wypływu mleka, to różny może być efekt.
            • mruwa9 masz racje, ale.. 15.05.08, 07:54
              dlaczego zakladasz, ze mamy podajace dziecku smoczek nie robia tego,
              co Ty, tzn. nie probuja zdiagnozowac wpierw przyczyny placzu i
              dzialac przyczynowo, a zakladasz, ze ida na latwizne zatykajac
              dziecko smoczkiem przy kazdej sposobnosci?
              • fizula Re: masz racje, ale.. 17.05.08, 22:20
                mruwa9 napisała:

                > dlaczego zakladasz, ze mamy podajace dziecku smoczek nie robia
                tego,
                > co Ty, tzn. nie probuja zdiagnozowac wpierw przyczyny placzu i
                > dzialac przyczynowo, a zakladasz, ze ida na latwizne zatykajac
                > dziecko smoczkiem przy kazdej sposobnosci?

                Ja tego nie zakładam, ja po prostu takie zastosowanie najczęściej
                widuję. Nie widziałam jeszcze, żeby smoczkowe dzieci adekwatnie do
                ich potrzeb traktowano. Smoczek-uspokajacz używany jest zazwyczaj do
                wszystkiego: gdy dziecko jest głodne, gdy mu się chce odbić, gdy je
                coś boli, gdy jest śpiące, gdy niepotrzebnie w danym momencie (w
                odczuciu rodziców) gaworzy itd.
                Nie ma takiej potrzeby "ssania smoczka-uspokajacza"- dziecko nie
                płacze, bo chce smoczka uspokajacza.
            • balderdash Re: A ja nie rozumiem 15.05.08, 15:31
              Robię dokładnie to samo choć moja córka ma smoczek. Do zasypiania.
              Podałam jej po 2,5 tygodnia walki z moimi ponadrywanymi piersiami.
              Krwawiły, ropiały i bolały tak, że karmienie było horrorem... Po
              podaniu smoczka zamiast piersi, gdy mała miała ochotę na
              nieefektywne ssanie oraz użyciu nakładek poczułam ulgę a karmienie
              (po 2-3 miesiącach!!!!) przestało boleć. Teraz roczna Marysia
              zasypia ze smoczkiem. W innych przypadkach go nie ssie. Nie zatykam
              dziecka zamiast go słuchać. To jest ocena i szufladkowanie mam.
              Różne są powody podawania smoczka.

              I tak jak dla Ciebie - karmienie jest dla mnie darem od Boga.
              Pamętam jak w czasie tego okropnego bólu modliłam się by mimo
              wszystko moja córka się najadła, prosiłam żebym umiała rozluźnić
              mięśnie by mleko płynęło. Dziękowałam za każde udane karmienie.

              Do dziś moje dziecko nie piło nigdy mleka modyfikowanego, nie umie
              pić z butelki ani kubka niekapka (choć czasem by się przydało wink a
              ja jestem wdzięczna, że dane nam jest doświadczyć tej bliskości.

              A co do poświęcenia... nie wydaje mi się być dobrym słowem na to co
              się dzieje między mną a moim dzieckiem. Czerpiąc radość, dumę i
              przyjemność z tego, że daję jej to co najlepsze sama też korzystam.
              Nie poświęcam nic. Siebie też nie. smile
              • fiamma75 Re: A ja nie rozumiem 16.05.08, 10:07
                balderdash napisała:
                > A co do poświęcenia... nie wydaje mi się być dobrym słowem na to
                co
                > się dzieje między mną a moim dzieckiem. Czerpiąc radość, dumę i
                > przyjemność z tego, że daję jej to co najlepsze sama też
                korzystam.
                > Nie poświęcam nic. Siebie też nie. smile

                Fajnie to napisałaś.
                Tak właśnie jest.
                To wzajemny dar.
              • fizula Re: A ja nie rozumiem 17.05.08, 22:51
                balderdash napisała:
                > Robię dokładnie to samo choć moja córka ma smoczek. Do zasypiania.
                > Podałam jej po 2,5 tygodnia walki z moimi ponadrywanymi piersiami.
                > Krwawiły, ropiały i bolały tak, że karmienie było horrorem... Po
                > podaniu smoczka zamiast piersi, gdy mała miała ochotę na
                > nieefektywne ssanie oraz użyciu nakładek poczułam ulgę a karmienie
                > (po 2-3 miesiącach!!!!) przestało boleć.

                No to cieszę się, że udało Ci się w takiej sytuacji dalej karmić
                maluszka. Gratuluję :o)
                Ale mimo Twojego przypadku, nie będę mamom polecać smoczka, bo
                zwyczajnie uczy je złej techniki ssania, co nie każde dziecko umie
                pogodzić ze ssaniem piersi (czasem wychodzi to dopiero po kilku
                miesiącach). Podawanie smoczka "tylko do usypiania" w moim odczuciu
                to jest "AŻ DO USYPIANIA". O ile roczniak będzie może w takiej
                sytuacji pozbawiony tylko dwa razy ssania piersi, o tyle młodsze
                niemowlę może być go pozbawione 5-6-7 razy, a to swobodnie może
                skutkować, że zwyczajnie nie będzie się najadał (nie ma dziwnych
                skoro zamiast ssać pierś ma w buzi nic nie dającą atrapę). Moja
                trójka dzieci, gdybym podawała im "TYLKO" do usypiania smoczek w
                pierwszym roku życia na pewno by się nie najdała.
                Tak to natura wymyśliła, że niemowlęta zazwyczaj dla swojego dobrego
                rozwoju domagają się zasypiania przy piersi. Chociaż rzeczywistość
                bywa ciekawsza, niektórym udaje się tąże naturę oszukać bez
                większych konsekwencji. Ale to nie znaczy, że może się to udać
                wszystkim.
                Nie zatykam
                > dziecka zamiast go słuchać. To jest ocena i szufladkowanie mam.

                Nie pisałam o Tobie, bo Cię nie znam. Ale odczytuję komunikaty,
                które wysyłają dzieci i widzę reakcje rodziców.
                Zdaję sobie sprawę, że do tego forum długokarmiących rzeczywiście
                pewnie dotrwały mamy, które bardzo roztropnie używały smoczka,
                raczej rzadziej i raczej później.
                Bywajcie zdrowi!
        • fiamma75 Re: A ja nie rozumiem 13.05.08, 14:41
          Metody alternatywe dla nienowordka uważam za nieprzydatne - moja
          córeczka nie umiała pić z kieliszka - potwornie się krztusiła (nie
          wiem czy zdajesz sobie sprawę jaki to stres szybko odkrztuszać
          zachłyśnięte dziecko) a miękkich ustników nie akceptowała (kubków
          niekapków też nie). Podawanie zaś 5-miesięczniakowu łyżeczką 120ml
          mleka, no cóż, może ktoś się chce w to bawić i czyjeś dziecko jest w
          stanie tak długo czekać, nie drąc się z głodu.
          Owszem jestem pewna siebie, bo wiem, że karmienie siedzi w głowie i
          wiedziałam, że nic nam nie stanie na przeszkodzie a umiarkowane
          używanie smoczka nie jest zagrożeniem. Dużo większym zagrożeniem
          jest myślenie "nie dam rady wykarmić dziecka" czy "moje mleko jest
          złe".
          Przy drugim dziecku też będę używać smoczka, podam go oczywiście jak
          już będzie umiało porządnie ssać (no chyba że będzie
          antysmoczkowcem, to nie podam) - czyli nie noworodkowi.
          Jestem ciekawa jak niania miała zaspokoić silną potrzebę ssania u
          mojej córki? Swoją piersią? Skoro smoczek jest taki be smile
          Nie mam nic przeciwko rodzicom nieużywającym smoczka tak samo jak i
          w drugą stronę. Razi mnie postawa typu "dziecko absolutnie nie może
          mieć smoczka" czy "dziecko musi mieć smoczek". To wybór rodziców,
          byleby pamiętali, że to nie zapychacz a doraźny pomocnik, po prostu
          jedno z pomocnych akcesoriów niemowlęcych. Potem łatwo i bezboleśnie
          można porzucić butelkę i smoczek.
          • mruwa9 Re: A ja nie rozumiem 15.05.08, 07:51
            u nas sprawdzila sie strzykawka, przez 2-3 tygodnie dokarmialam
            noworodka strzykawka, bez problemu. Tylko kwestia wypracowania
            techniki: cienka struzka,malymi porcjami , po policzku, a nie
            wstrzykiwac mleko bezposrednio do gardla. Poza tym strzykawki sa
            tanie, uzywalam ich jako jednorazowek, po karmieniu wyrzucalam i na
            kolejne karmienie bralam nowa, nie bawiac sie w wyparzanie i
            sterylizacje smoczkow, butelek.
            • fiamma75 Re: A ja nie rozumiem 15.05.08, 10:20
              Tyle, że ja nie potrzbowałam karmić noworodka a dziecko
              kilkumiesięczne smile a to duża różnica
              • mruwa9 Re: A ja nie rozumiem 15.05.08, 11:32
                Niektorych dzieci nie da sie "zepsuc" dokarmianiem z butelki i mimo
                smoczka chetnie korzystaja z dobrodziejstwa maminego biustu.U innych
                jednorazowe podanie smoczka czy butelki potrafi trwale rozkojarzyc
                laktacje,a im mlodsze dziecko, tym latwiej o to. Widac jestes w tej
                pierwszej grupie smile Moja kolezanka karmila swoje blizniaki systemem
                mieszanym przez ponad rok, ale z butelki ze smoczkiem zrezygnowla
                bardzo szybko (max. kilka miesiec), dzieci bardzo wczesnie zaczely
                pic z normalnego kubeczka bez jakiegokolwiek ustnika. Moj syn jako
                tako tolerowal ustnik avent starego typu (nie taki waski niekapek,
                ale dosc szeroki, od dawna takich nie widzialam w sklepach), ale
                technika picia z niego byla zupelnie odmienna od
                smoczka,przynajmniej u nas: zamiast trzymania ustnika w ustach przez
                dluzszy czas, mlody pil lykami, czyli- przechylamy kubek, lyk do
                buzi, zabieramy kubek, mlody przelyka, i od nowa. Wszelkie niekapki
                tez sie níe sprawdzily, jak juz- ustniki z powyciaganymi zaworkami
                (kubki- "kapki"), a jeszcze lepiej- zwykle kubki z ustnikami z
                twardszego plastiku, zaden avent. A zawsze mozna trenowac z maluchem
                samodzielne picie z kubka np. w kapieli (dziwnym trafem wiele dzieci
                lubi pic wowczas wode, a mozna wowczas cwiczyc bez ograniczen, bez
                ryzyka zalania domu.
Pełna wersja