co robic, gdy dziecko nie chce ssac?

01.06.08, 23:11
Moj synek ma 22 miesiace, do tej pory karmilam go piersia i nie bylo
z tym problemow, chociaz byl czas, ze dostawal tez moje mleko z
butelki (pracuje popoludniami, wiec wracam do domu pozno, kiedy on
juz spi).Od kilku dni maly wyraznie odmawia ssania.Czyzby chcial sie
rozstac z cycusiem?
Chcialabym go karmic nadal,no i w zwiazku z tym mam pytanie do
bardziej doswiadczonych ode mnie mam, co zrobic z tym fantem? W
kazdym razie nie jestem przekonana do tego, by dac sobie spokoj.
    • mruwa9 nic 02.06.08, 19:58
      pozwolic dziecku dorosnac, skoro samo zadecydowalo, ze juz dziekuje
      za wspolprace. Czemu chcesz na sile kontynuowac karmienie? kto tego
      bardziej potrzebuje: Ty czy dziecko? Chyba bardziej Ty, takie
      odnosze wrazenie. Dwulatka, jako posiadacza (prawie) kompletu
      uzebienia mlecznego, stac juz na calkiem dorosla diete, zarowno pod
      wzgledem skladu, konsystencji pokarmu, jak i techniki spozywania
      posilkow.
    • anqa_77 Pozbądź się butli 02.06.08, 21:12
      ... i niech dziecko pije z kubeczka albo niech je łyżeczką. Jeśli mimo tej
      zmiany nie będzie prosiło o pierś, to widocznie dorosło do zakończenia karmienia.
      • andevi Re: Pozbądź się butli 03.06.08, 00:32
        Nie podaje butelki, juz mniej wiecej od poltora roku.Nie zmuszam
        dziecka do piersi.No, a dzis przy usypianiu poprosil sam o
        cysia.Wiec wszystko w porzadku.Martwilam sie, ze maly sie odstawia...
        • mruwa9 Re: Pozbądź się butli 03.06.08, 07:42
          andevi napisała:

          >Martwilam sie, ze maly sie odstawia...


          "Martwilam sie"??? Ja bym sie cieszyla, gdyby moje dziecko w tym
          wieku samorzutnie sie odstawilo, bylabym dumna, ze mi tak dziecko
          uroslo i takie sie staje samodzielne, ze wkraczamy w kolejny etap
          zycia.
          Wlasnie wymyslilam nowa jednostke chorobowa: "syndrom mamy_mak", tj.
          przypadlosc, w ktorej matka w sposob patologiczny chce przedluzyc
          okres niemowlectwa dziecka i jego fizycznego i psychicznego
          uzaleznienia od matki, zamiast akceptacji zjawiska, ze dziecko z
          wiekiem powinno sie stopnuiowo usamodzielniac.
          • womania Re: Pozbądź się butli 03.06.08, 09:19
            przylaczam sie. to rownie patologiczne jak nie karmienie piersia w
            ogole.
            przez to 'martwilam sie' dajesz do zrozumienia, ze nie cieszy cie
            dziecko jako osobna, niezalezna istota, tylko przedluzenie twoich
            ambicji i niespejnionych uczuc.
            sory ze ostro, to dla pelnego obrazu, nie chce cie urazic absolutnie
            pozdrawiam
        • fizula Re: Pozbądź się butli 03.06.08, 13:01
          No, a dzis przy usypianiu poprosil sam o
          > cysia.Wiec wszystko w porzadku.Martwilam sie, ze maly sie
          odstawia...

          Skrytykowały Cię dziewczyny, ale ja Cię nie będę krytykować, bo
          każdy ma prawo dorastać we własnym tempie. Matka też i nie musi to
          być żaden objaw patologii, tylko po prostu silnej więzi łączącej ją
          z dzieckiem. Ja też bym nie chciała, żeby np. moje dziecko w wieku
          22 miesięcy się samo odstawiło. A dlaczego? Z powodów zdrowotnych
          chociażby: cały trzeci rok życia to jeszcze czas, kiedy dzieci mają
          słaby układ odpornościowy. Ale decyzję mojego synka w wieku 3 lat (i
          1 mies.) przyjęłam z dumą i spokojem. Nie bez powodu w dawnych
          czasach karmiło się przynajmniej do trzech lat, w niektórych
          rejonach był wręcz taki nakaz. Nawet jedno karmienie dziennie ma
          wielkie znaczenie właśnie np. ze względu na choroby, przed którymi
          nie sposób ustrzec dziecko. To w obecnych czasach lekarze zmagają
          się np. z katarami, kaszlami ciągnącymi się całymi tygodniami, jeśli
          nie miesiącami. Również w trzecim roku życia. Cztero- i pięciolatki
          już są o wiele odporniejsze (zwłaszcza te, które swego czasu ssały
          pierś). Tak się składa, że karmić można i zaleca się (WHO) tak długo
          jak życzy sobie tego dziecko i matka, a więc Wasza ocena (zupełnie z
          boku i bez głębszej wiedzy o zainteresowanych) nie powinna mieć
          żadnego znaczenia.
          Ja wiem, że według Ciebie Mruwa, to martwić się można tylko ciężkim
          stanem dziecka albo poważnymi problemami, ale dzięki Bogu większość
          dzieci ma się dobrze. A i tak nasza troska w pewnej mierze jest im
          potrzebna.
          • mruwa9 Re: Pozbądź się butli 03.06.08, 14:15
            fizula napisała:

            >>
            ja Cię nie będę krytykować, bo
            > każdy ma prawo dorastać we własnym tempie. Matka też i nie musi to
            > być żaden objaw patologii,


            A ja uwazam, ze wypadaloby, aby matka dorosnela znacznie wczesniej,
            niz dziecko wink Tak mi sie wydaje, ze dzieckiem powinna sie zajmowac
            dorosla, odpowiedzialna i dojrzala emocjonalnie osoba.

            cały trzeci rok życia to jeszcze czas, kiedy dzieci mają
            > słaby układ odpornościowy.

            Podaj dowody, ktore obiektywnie stwierdzaja obnizona odpornosc 3-
            latkow- Ja bym raczej odpowiedzialnoscia za czeste choroby obarczyla
            przedszkola, jako wylegarnie i inkubator infekcji, a wlasnie 3-latki
            wchodza na pelny etat do owej wylegarni.

            Nie bez powodu w dawnych
            > czasach karmiło się przynajmniej do trzech lat, w niektórych
            > rejonach był wręcz taki nakaz.

            w jakich (pytam z czystej ciekawosci, widocznie jestes obczytana i
            obznajomiona z historyczna strona karmienia piersia, podrzuc jakies
            ciekawostki z tej dziedziny!) ?

            Nawet jedno karmienie dziennie ma
            > wielkie znaczenie właśnie np. ze względu na choroby, przed którymi
            > nie sposób ustrzec dziecko.
            Jak mozna ustrzec dziecko przed chorobami, przed ktorymi nie mozna
            go ustrzec? Nie widze tu logiki... Przed jakimi chorobami? Swoja
            droga niedawno czytalam artykul, ze role karmienia piersia w
            zapobieganiu infekcjom wirusowym przecenia sie. Moje dzieci nie sa
            zadna grupa reprezentatywna, ale chorowaly w pierwszych latach
            nieprzytomnie, az do ok. 6.roku zycia, czesciej byly chore, niz
            zdrowe. ze zdziwieniem obserwowala to znajoma z pracy, ktorej
            wnuczka, nigdy nie chorujaca, prawie w ogole nie byla karmiona
            piersia. A jesli ja przywloklam jakis katar do domu, nie bylo takiej
            sily, ktora uchronilaby moje karmione piersia dzieci przed
            zarazeniem sie. Jedynie- paradoksalnie- przerwanie karmienia i
            wyprowadzka na czas infekcji. O to chodzi?


            To w obecnych czasach lekarze zmagają
            > się np. z katarami, kaszlami ciągnącymi się całymi tygodniami,
            jeśli
            > nie miesiącami. Również w trzecim roku życia.

            Wroc do pierwszego akapitu. Dawniej smarkajace dzieci otarly nos
            rekawem i dalej,na podworko, na bosaka, pedzily pasc gesi. Teraz
            pakuje sie trzydziescioro dzieci do malej sali przedszkolnej,
            szczelnie zamyka okna i drzwi (przeciag = smierc!) i kisi w srodku
            dzieci od pazdziernika do kwietnia-maja. Nie dziwota, ze dzieci w
            kolko sie zarazaja wzajemnie, od siebie. Czestosc chorob (infekcji
            wirusowych- katarow, przeziebien) ma IMHO wiekszy zwiazek z tym, czy
            dziecko chodzi do przedszkola, czy nie. Te, ktorymi opiekuja sie
            babcie czy nianie i codziennie wyprowadzaja na spacer do parku z
            reguly choruja rzadziej, niz przedszkolaki.

            Cztero- i pięciolatki
            > już są o wiele odporniejsze (zwłaszcza te, które swego czasu ssały
            > pierś).

            o ile odporniejsze? W jaki sposob to zmierzono?

            Przetrenowany w pierwszych latach przedszkola uklad odpornosciowy z
            reguly lepiej sobie radzi z infekcjami w pozniejszym wieku, zarowno
            w przypadku dzieci karmionych , jak i niekarmionych piersia. Czysta
            fizjologia.

            Tak się składa, że karmić można i zaleca się (WHO) tak długo
            > jak życzy sobie tego dziecko i matka


            alez dziecko autorki watku juz wlasnie sobie przestaje zyczyc i
            dziekuje za wspolprace, a matka uparcie chce kontynuowac karmienie.


            , a więc Wasza ocena (zupełnie z
            > boku i bez głębszej wiedzy o zainteresowanych) nie powinna mieć
            > żadnego znaczenia.

            Oczywiscie, ze nie ma znaczenia. Wypowiedzialam tylko swoje zdanie,
            a co autorka z tym zrobi, nie moja sprawa, nie moje dziecko.

            > Ja wiem, że według Ciebie Mruwa, to martwić się można tylko
            ciężkim
            > stanem dziecka albo poważnymi problemami, ale dzięki Bogu
            większość
            > dzieci ma się dobrze. A i tak nasza troska w pewnej mierze jest im
            > potrzebna.


            nie no, chyba sie rozplacze... wink)

            P.S. Troske i milosc mozna okazywac nie tylko poprzez karmienie
            piersia do pelnoletnosci dziecka BTW.
            • fizula Re: Mruwa9 08.06.08, 00:43
              > A ja uwazam, ze wypadaloby, aby matka dorosnela znacznie
              wczesniej,
              > niz dziecko wink

              Może i wypadałoby, ale czy wszyscy jako rodzice nie musimy stale
              dojrzewać? I skąd możemy wiedzieć, jakie są głębokie motywy tej
              mamy? Może np. matka widzieć, że dziecko robi coś do czego ono samo
              nie jest jeszcze gotowe i stąd jej reakcja. Może też rozumieć sposób
              rozwoju własnego dziecka: dwa kroczki w przód i jeden w tył- stąd
              trudno jej zrozumieć, czy dziecko rzeczywiście już ostatecznie
              wyrasta czy tylko ją "sprawdza".

              > Podaj dowody, ktore obiektywnie stwierdzaja obnizona odpornosc 3-
              > latkow-

              Nie mam zamiaru tego podawać :op Po prostu układ immunologiczny się
              rozwija przez kolejne lata i im młodsze dziecko, tym słabsze
              odpornościowo. Okres poniemowlęcy (12-36 miesięcy) to czas, kiedy
              wiele dzieci poważnie choruje: nierzadko różne rotawirusy, biegunki,
              zapalenia oskrzeli, uszu męczą dzieciaki. Przedszkolaki właśnie już
              mają odrobinę przetrenowany układ odpornościowy, jeśli nie trzymało
              się ich pod kloszem.
              > Nawet jedno karmienie dziennie ma
              > > wielkie znaczenie właśnie np. ze względu na choroby, przed
              którymi
              > > nie sposób ustrzec dziecko.
              > Jak mozna ustrzec dziecko przed chorobami, przed ktorymi nie mozna
              > go ustrzec? Nie widze tu logiki...

              Ja nigdzie nie pisałam, że dzięki karmieniu dziecko nie będzie
              chorować. Nawet niemowlaki na mleku mamy, jeśli nie są jedynakami,
              to chorują równie często co te na mieszankach, ale na pospolite
              choroby. Bo już na wiele poważnych chorób zapadają rzadziej, np. na
              zapalenie uszu, płuc itd. Stąd nie dziwi, że chorując generalnie
              równie często, co dzieci na butelce 9 czy 10-krotnie rzadziej są
              hospitalizowane. Bo przechodzą zazwyczaj lżej infekcje, którymi się
              zarażają, by ich układ odpornościowy mógł się "wyszkolić".

              Moje dzieci nie sa
              > zadna grupa reprezentatywna, ale chorowaly w pierwszych latach
              > nieprzytomnie, az do ok. 6.roku zycia, czesciej byly chore, niz
              > zdrowe. ze zdziwieniem obserwowala to znajoma z pracy, ktorej
              > wnuczka, nigdy nie chorujaca, prawie w ogole nie byla karmiona
              > piersia. A jesli ja przywloklam jakis katar do domu, nie bylo
              takiej
              > sily, ktora uchronilaby moje karmione piersia dzieci przed
              > zarazeniem sie.

              W jednym z podręczników do pediatrii jest napisane, że dla małych
              dzieci 6-8 chorób przebiegających z gorączką na rok mieści się w
              normie. Tak jak pisałam karmienie piersią nie chroni przed chorobami
              w ogóle. W badaniach wychodziło, że na pospolite infekcje chorowały
              grupy dzieci różnie karmione równie często. Z tymże u tych
              karmionych sztucznie łatwiej było o powikłania, o ciężkie
              schorzenia.
              Wydaje mi się, że każde dziecko przynosi też na świat jakąś wrodzoną
              skłonność do chorowania/niechorowania. Twoje dzieciaki może były
              bardziej skłonne, by zacięcie trenować chorowanie. Zresztą pójście
              do pracy (zwłaszcza pełnoetatowej) oznacza, że na sporą część dnia
              maluch zostaje bez mleka na żądanie (zwłaszcza, gdy mama nie odciąga
              w pracy). Stąd ta ochrona jest zmniejszona.
              Nie mam nawet zamiaru szukać i przytaczać tu źródłowych materiałów,
              badań. Nie mam na to czasu ani chęci, nie uważam, że muszę Cię
              przekonywać. Ty dobrze wiesz swoje :o) A ja swoje :o)
              Pozdrawiam!
    • andevi Re: co robic, gdy dziecko nie chce ssac? 03.06.08, 15:28
      Jestem nowa na tym forum,wiec nie znam Was jeszcze, ani Wy mnie nie
      znacie.Mialam nadzieje, ze sa tu osoby, ktore wspieraja, a nie
      krytykuja dlugie( czyli powyzej roku) karmienie piersia, no ale
      trafilam akurat na...mruwesmile

      Oczywiscie, ze moj syn je wszystko, co dzieci w jego wieku powinny
      jesc, a ze dostaje cyca do spania, to chyba nie przestepstwo? Bo tak
      wnioskuje z wypowiedzi zacnej kolezanki.Niedlugo o zboczenie zostane
      posadzona!Bo co ma znaczyc tu slowo patologia? Nigdy nie zmuszalam i
      zmuszac dziecka nie bede, zwlaszcza do jedzenia.Zaakceptowalam to,
      ze syn moze chciec juz sie odstawiac, ale nie ukrywam, ze cieszy
      mnie to, gdy jednak prosi o piers.
      W mojej rodzinie jest pediatra.Kobieta karmila swojego najmlodszego
      syna, urodzonego w wieku 42 lat, do ukonczenia przez niego 5
      lat.Zboczeniec, jak by nie patrzec! I ona, i jej maz, no i dziecko
      samo, i cale srodowisko medyczne, ktore ten proceder wspieralo.
      Szkoda slow...
      • womania Re: co robic, gdy dziecko nie chce ssac? 03.06.08, 16:31
        a w jednym jedynym sie zgodze z Mruwa. ze dzis dzieci choruja nie
        tylko dlatego ze nie pija cyca, ale przede wszystkim przez
        cieplarniane warunki: usuwanie z otoczenia kurzu, sprzatanie
        chemikaliami powodujacymi alergie, przez suche powietrze w pokojach
        ogrzewanych kaloryferami, no i wreczcie nieprawidlowe odzywianie.
        tzn danonki, soki, jedzenie sloikowe (prawda czasem wygodne),
        surowki, kanapki. wiecie ile w tym chemii mimo deklaracji
        producenta?...
        oczywiscie jestem laikiem i generalizuje, nie mam zadnych wykresow
        na poparcie smile

        przyznam wam: jak powiedzialam mojej mamie, ze karmie dziecko
        najpierw sama przezuwajac (jak to robia miliony matek na ziemi tylko
        nie w cywilizowanej Europie) to dostala bezdechu. dobrze ze to bylo
        przez telefon.
        jak zobaczy po 9-miesiecznej przerwie ze jak JESZCZE karmie piersia,
        bedzie wzburzona i zaniepokojona, czy z dzieckiem jest ok. ona chyba
        nie dowierza czy aby z mojej piersi na pewno plynie mleko. nie
        mowiac o babci

        pozdrawiam
        • andevi Re: przegrzewanie dzieci 03.06.08, 22:57
          o tak, womania, z tym i ja sie zgadzam! Pod tym wzgledem bardziej mi
          sie podoba styl wychowania w Holandii, gdzie mieszkamy.Moj malec
          chodzi do niani, wiec podpatruje sobie czasami jego rowiesnikowsmile
          - dzieci nie nosza rajstop, zwlaszcza pod spodnie
          - czapki naklada sie tylko wtedy, gdy jest mroz.Deszcz i wiatr nie
          sa jeszcze powodem do opatulania po nos, dzieci na co dzien biegaja
          z golymi glowami,rowniez w zimie
          - gora dwie warstwy ubrania, jak zimno to spiworek do wozka na nogi
          - w domach temperatura nie wyzej niz 18 stopni, i non stop wietrzone
          - dzieci wychowuja sie od malenkiego ze zwierzetami, kotami i psami
          - to, ze dziecko siedzi na chodniku i rysuje kreda, nie jest
          przestepstwem przeciw higienie
          - panuje przekonanie, ze sterylne mieszkania to wylegarnia alergii,
          wiec sprzata sie tez po prostu normalnie.Wyparzanie smoczkow itp. to
          zajecie dla pedantek.No, przez pierwsze 3 miesiace moze tak, ale
          potem juz tylko mycie w cieplej wodzie z plynem.Podobnie z
          prasowaniem ubranek i pieluszek w celu dezynfekcji.Rzadko kto to
          robi.Nie ma tez specjalnych proszkow do prania bielizny niemowlecej,
          pierze sie wszystko razem, ciuchy segreguje sie tylko pod wzgledem
          temperatury prania.
          • fizula Re: przegrzewanie dzieci 04.06.08, 14:36
            Nie do końca jest dla mnie do zaakceptowania powyższy styl opieki,
            bo:
            *u nas klimat jest jednak surowszy, bardziej kontynentalny; a więc
            amplitudy temperatur większe, zimno bardziej dotkliwe; łatwiej
            samemu coś złapać jak się chodzi zimą z gołą głową- nie mówiąc o
            dzieciach- także dla mnie bezsensowne jest dla mnie to porównanie;
            to może z Rosją sobie porównamy też, co? ;o) tak dla równowagi.
            >Nie ma tez specjalnych proszkow do prania bielizny niemowlecej,
            > pierze sie wszystko razem,

            A może po prostu Ty ich nie znasz? Ja przez pierwszy rok też prałam
            wszystko razem, ale... w proszku dziecięcym, bo Tosia na zwykły
            miała piękną "nadwrażliwość" (z której wyrosła)- policzki robiły się
            czerwone gdy za długo przytulała się do czyjejś bluzki pranej w
            zwykłym proszku.
            Rzeczywiście można prać w zwykłym proszku (bardzo krótko prałam w
            niemowlęcym ubranka starszaków.), gdy dziecku on nie szkodzi. Także
            bez przesady...
            • womania Re: przegrzewanie dzieci 04.06.08, 16:50
              ja tez sadze, ze nie nalezy dziecka za lekko ubierac. ale
              najwazniejszy jest cieply brzuch i pupo-nerki.
            • andevi Re: fizula (klimat) 04.06.08, 22:37
              Jesli chodzi o klimat Holandii, to przypomina on polski
              listopad.Podstawowa pogoda to silny, sztormowy wiatr i do tego
              siapiacy deszczyk, ktory przenika na wylot.Jest mokro, leje non
              stop, suche i cieple sloneczne dni naleza do rzadkosci.Zimno jest
              bardziej dokuczliwe wlasnie przez ten silny wiatr, nawet przy
              wyzszych niz w Polsce temperaturach.Nawet w lecie kobiety chodza w
              kozakach. Zmienia sie tylko temperatura w zaleznosci od pory roku.W
              zimie jest mokro i zimno, w lecie mokro i cieplosmile
              Przy urywajacym glowy wietrze ja bym zakladala jednak czapki,
              Holendrzy jednak tego nie robia...
              A jesli chodzi o srodki piorace, to NAPRAWDE nie ma specjalnych dla
              dzieci.Owszem, jest seria srodkow sensitive, i te najczesciej
              stosuje sie dla dzieci.Ja osobiscie kupuje plyny firmy Robijn, sa
              delikatniejsze niz Persil czy Ajax. Nie ma tez wielu innych
              produktow dzieciecych normalnie dostepnych w Polsce, np kaszek czy
              flipsow.
              Nie mowie, ze ten " zimny wychow" nie przekonuje, po prostu takie
              fakty zaobserwowalam. Kolejny fakt, to typowy niderlandzki dzieciak
              biegajacy z golymi nogami, w kurtce od deszczu, dlugim szaliku
              zawiazanym na petelke,gola lepetyna i... glutami po pas!
    • andevi Re: co robic, gdy dziecko nie chce ssac? 07.06.08, 21:06
      Synus pojada sobie raz dziennie przed spankiemsmileW zaleznosci od
      humoru. Moze jeszcze pokarmie...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja