fizula
09.06.08, 23:20
Ciągle ktoś na tym forum domaga się od nas naukowego uzasadnienia
naszej decyzji, by po skończeniu roku przez dziecko nadal je karmić.
Owszem są takie badania już, choć niezbyt rozpowszechnione- WHO nie
wyssało sobie z palca tego zalecenia, by w krajach rozwiniętych
karmić przynajmniej 2 lata lub dłużej. Ale ja jestem sceptycznie
nastawiona do naszej wspaniałej medycyny z niektórych względów.
Jeszcze zbyt mało odkryła, jeszcze jest to dziedzina "mało
oświecona" pod niektórymi względami. Czy do niedawna medycy nie
zmuszali kobiet i ich dzieci do rodzenia w pozycji leżącej (o której
dzisiaj wiadomo, że sprzyja niedotlenieniu dziecka i wolniejszemu
rozwieraniu się szyjki macicy) tłumacząc to swoją mądrością. Ale gdy
niektórzy z nich odważyli się zaufać rodzącym, okazało się, że nie
wybierają one leżenia plackiem. Analogicznie z karmieniem piersią:
intuicja matczyna mówi, że skoro dziecko się domaga piersi, to
znaczy, że jej potrzebuje. Niestety wielu lekarzy uważa, że wiedzą
lepiej od naszych dzieci, czego im potrzeba do rozwoju. Skoro nauka
jeszcze nie odkryła wielu dowodów na pożytek płynący z długiego
karmienia piersią, tzn. według nich, że jest to >nic nie warte<. Ale
nauka jeszcze wielu rzeczy nie odkryła, a nasze dzieci już to
odkryły :o)
Wybieram zaufanie mojemu dziecku, bo ono zna lepiej swoją naturę niż
całe gremium lekarzy. Lekarze głównie specjalizują się w poznawaniu
patologii czyli choroby, bagatelizując i nie doceniając fizjologii
czyli tego, co naturalne i zdrowe. I jakaś harda się zrobiłam w tym
karmieniu. Ani myślę zmuszać Tosi, by płakała domagając się piersi w
miejscu publicznym. Po prostu karmię, gdy tego potrzebuje, bo takie
jej dziecięce prawo. Czasem tylko stosownie do sytuacji poszukam
ustronniejszego miejsca. Nieproszone rady ucinam mówiąc, że nie
zamierzam odstawiać, bo nie ma takiej potrzeby, za krótko jeszcze
karmię, skoro WHO zaleca minimum 2-3 lata :o) Wtedy niektórym opada
szczęka. Pozdrowionko!