ja27-09
18.07.08, 10:43
Byłam wczoraj z moją 8 miesięczną córcią, oczywiście karmioną piersią, u
lekarza w zawiązku z alergią. Od dłuższego czasu walczę z częstym oddawaniem
stolca i niewielką, ale jednak wysypką. Najadłam się czegoś uczulającego i nie
wiem nawet co to mogło być, ciągle się uczę. I mam już dość, mam jakiś kryzys,
jestem przekonana, że karmiąc dziecko jakimś preparatem mlekozastępczym bym
nie krzywdziła mojej małej. Że ona by nie miała problemów brzuszno-skórnych, a
ja może w końcu bym się wyspała, bo nie ma to jak butla mleka na noc
zagęszczonego kaszą

Ale nasz pediatra powiedział, że byłby bardzo z tego faktu niezadowolony!! I
że skoro mam możliwość (nie wracam do pracy), to mam karmić do roku
przynajmniej.A potem też mogę, ale to już zależy ode mnie i od córki. W każdym
bądź razie podtrzymał mnie na duchu, powiedział, że mimo alergii moje mleko
jest dla niej najlepsze, więc ja zwiększam uwagę (można bardziej??) na to co
jem i karmię dalej!!
Naczytałam się tu i na innych forach o tym jak lekarze traktują długo karmiące
matki, że to jakaś fanaberia, więc myślałam, że u nas będzie podobnie, a tu
proszę, niespodzianka

Oprócz lekarza tylko mąż popiera moje karmienie piersią, bo w żeńskiej części
rodziny nie mam wsparcia. Każdy patrzy na mnie jak na kuriozum. No i
oczywiście mam córci dać w końcu "normalny obiad". Taa...
Pozdrawiam