nie lubię karmić, ale chyba do Was dołączę...

12.08.08, 14:32
Na początku planowałam karmić pół roku, potem stwierdziłam, że do roku jakoś
wytrzymam. Ten rok zbliża się wielkimi krokami i dalej nie wygląda na to, żeby
mój ssak zechciał sam się odstawić sad
Może jakoś przeżyłabym kolejne miesiące karmienia, fizycznie mam się całkiem
nieźle, ale psychicznie mam dość już od dawna. Nie chcę robić krzywdy dziecku
nagłym odstawieniem, a z drugiej strony nie wyobrażam sobie kolejnego roku (?)
uwiązania w domu. Młoda zaczęła jeść różne rzeczy, ale i tak średnio co 3
godziny życzy sobie piersi. Pal licho, mogłabym przeżyć jeszcze 1-2 karmienie
dziennie, ale chciałabym po roku poświęceń wreszcie wrócić do pracy, czy
choćby wyjść z domu bez spoglądania na zegarek. Jak długo jeszcze może to potrwać?
Wiem, że to nie forum o odstawianiu wink, ale proszę, pocieszcie mnie...
    • fiamma75 Re: nie lubię karmić, ale chyba do Was dołączę... 12.08.08, 14:41
      W tym wieku możesz wprowadzić już pewne reguły - jeśli chcesz albo
      zmniejszyć liczbę karmień do ilości do przyjęcia dla Ciebie.
      Przyznam, że mnie zaskoczyłaś tym "uwiązaniem" - pracuję od keidy
      mała ma 5 mies., od b. dawna nie patrzę na zegarek (no chyba, że
      mija ok. 10-12 godz. od ostatniego karmienia - i piersi mi
      przypominają).
      Moja córeczka zawsze lubiła często ssac - do tej pory karmię ja 4-5x
      na dobę. Warto sobie zorganizować czas karmienia - dla mnie to czas
      relaksu - czytam książkę albo się położę (np. gdy wracam z pracy
      zmęczona).
    • mruwa9 czego oczy nie widza.. 12.08.08, 14:57
      tego sercu nie zal. Wyjdz, wroc do pracy, bo jak rozumiem, Twoje
      dziecko jada rowniez niepiersiowe posilki. Tak duze dzieci
      (przynajmniej moje) znacznie lepiej znosily rozlake ze mna, niz sie
      to wydawalo, na podstawie ich zachowania podczas mojej obecnosci w
      poblizu. Nie widzac mnie nawet nie wspomnialy o piersi i swietnie
      sobie radzily z opiekunka lub babcia. Wyrusz sobie w jakas sobote
      sama na zakupy i zobacz, co sie bedzie dzialo (dziecko z tatusiem
      pewnie bedzie sie swietnie bawilo i nawet nie przypomi sobie o
      piersi).
      • abiela Re: czego oczy nie widza.. 12.08.08, 15:31
        Zgadzam się z mruwą, wyjdź, na pewno będzie ok.
    • jowitaiczterykoty Re: nie lubię karmić, ale chyba do Was dołączę... 12.08.08, 18:03
      moja Li sama zredukowała ilość karmień do 3 jak wróciłam do pracy. Nie było
      cycusia to zaczęla jeść więcej innych rzeczy smile
      Więc uśmiechnij się i idź do kina smile Na początek smile
    • basiak36 Re: nie lubię karmić, ale chyba do Was dołączę... 12.08.08, 19:38
      A czemu nie mozesz isc do pracy? Nie musisz czekac az dziecko przestanie sie
      domagac piersi co 3hsmile
      Ja wracam do pracy lada dzien, i mala je w dzien sniadania, obiady, kolacje,
      piers kiedy chce, ale po moim powrocie do pracy sila rzeczy w dzien bedzie
      musiala sie obejsc bez.
      Mialam ostatnio pare dni kiedy ssala tylko raz w dzien z piersi (normalnie ssie
      rano, po sniadaniu, po obiedzie, przed kolacja, przed spaniem i w nocy pare
      razy), i nie miala z tym problemu, byla zbyt zajeta zabawa.
    • fizula Re: nie lubię karmić, ale chyba do Was dołączę... 12.08.08, 23:05
      >Pal licho, mogłabym przeżyć jeszcze 1-2 karmienie
      > dziennie, ale chciałabym po roku poświęceń wreszcie wrócić do
      pracy, czy
      > choćby wyjść z domu bez spoglądania na zegarek.

      Tak jak dziewczyny pisały, nasze dzieci "piersiowe", jeśli mają
      dobrą relację z opiekunką czy opiekunem, to żyją chwilą obecną i
      podczas naszej nieobecności wcale nie tęsknią i nie upominają się o
      ssanie. Zwłaszcza w tak młodym wieku. Ta blokada jest w Twoim
      myśleniu, nie w zachowaniu dziecka. Gdy zaczniesz wychodzić
      częściej, odprężysz się, może pozytywniej uda Ci się spojrzeć na
      całą sytuację. Na początku dłuższych wyjść, na pewno po Twoim
      powrocie maluch zechce częściej ssać, ale potem stopniowo ten czas
      będzie się wydłużał. To, że dziecko dopomina się piersi, gdy ma Cię
      w zasięgu ręki nie oznacza, że będzie to robić pod Twoją
      nieobecność. Podczas Twojej nieobecności znajdzie sobie inne
      zajęcia :o) Ja zawsze z wywieszonym jęzorem do moich dzieci wracam,
      po czym się okazuje (zazwyczaj), że sobie doskonale radzą, bawią się
      w najlepsze lub śpią, że mają doskonały apetyt (a mi się zawsze
      wydaje, że tak bardzo mnie potrzebują, ale tu się mylę- dobrze sobie
      radzą też beze mnie). A wtedy mi się robi żal, że już tak bardzo
      mnie nie potrzebują lub właśnie się cieszę, że tacy są samodzielni
      (w zależności od humoru ;o)
      Powodzenia!
    • agusia19-84 Re: nie lubię karmić, ale chyba do Was dołączę... 13.08.08, 09:32
      Ale spokojnie możesz wrócić do pracy! Nie ma mamy, nie ma cyca - nie
      ma jedzenia! Tzn, jest ale nie cyc. Zresztą z doświadczenia wiem, że
      karmienie dziecka starszego jest dużo mniej uciążliwe niż maluszka
      do roku.
      Moja ma 2 lata, cycek do usypiania, w nocy przynajmniej raz, w ciągu
      dnia obowiązkowo jak wracam z pracy. A reszta karmień zależy od
      humoru. Ogólnie ok, nie narzekam.
    • donna28 Re: nie lubię karmić, ale chyba do Was dołączę... 15.08.08, 20:01
      przyłączam się do wcześniejszych wypowiedzi. Inga zawsze lubiła pierś i jak była
      mała to wisiała cały czas na niej smile wróciłam do pracy, jak miała 6,5 miesiąca
      - i spoko. Nic nie ściągałam, bo po prostu w pracy nie mam kiedy. Rano ją
      karmię, potem dostaje deserek i obiadek i karmię ją ok. 15.30 jak wracam z
      pracy. Faktem jest, że potem aż do zaśnięcia to je często, nawet i co godzinę
      czasem. Ale w ciągu dnia jest ok, nie płakała za mna ani za piersią ani razu.
      Na pewno będzie dobrze!!
Pełna wersja