akaef
13.08.08, 13:32
Trochę się w tytule podśmiechuję, ale fakt faktem - mam zagwozdkę.
Otóż Franek ma chyba jakąś nietolerancję krowiego mleka. Odkąd mu
konkretnie rozszerzyłam dietę (czyli od ok. 9 miesiąca), zaczęła mu
się pojawiać na policzku (głównie lewym) taka czerwona plamka/plama,
czasem mniej, czasem bardziej sucha, ze dwa razy aż mu się naskórek
łuszczył. Długo myślałam, że to od ślinienia/kontaktowe/otarte
(zbiegło się z początkami spania na brzuchu) itd. Ale jakiś czas
temu zwróciłam uwagę, że policzek zaczerwienia się wtedy, kiedy
młody dostanie trochę nabiału - żółty ser, twarożek, kefir.
Jak nabiału mu nie daję - policzki super gładkie i nieczerwone.
Dodam, że Franek innego mleka niż moje w paszczy nie miał, ja mleka
raczej nie piję, ale nabiał jem i to mu absolutnie nie przeszkadza.
A poza tym jeszcze ma takie dwa miejsca na lewym pramieniu i prawym
podudziu, niewielkie, pokryte jakby drobniutką kaszką, ale nie
zaczerwienione - w kolorze skóry.
No i teraz mam zgryz. Czym ja mam to moje dziecię karmić? O białko
się nie martwię, bo Franek z tych bardziej mięsożernych gości, ale
co z wapniem? Nie jestem pewna, czy mu wystarczy to, co wypije z
piersi? Ostatnio karmię go częściej, ok. 6 razy na dobę, ale diabli
wiedzą ile tego mleka on tak naprawdę wypija. A przecież pół litra
mleka matki pokrywa zaledwie część (już nie pamiętam ile dokładnie)
zapotrzebowania na wapń. Dodatkowo ta mała zaraza nie chce jeść
jarzyn - od jakiegoś czasu pluje równo brokułami, marchewką itd.,
które wcześniej jadł chętnie i nawet jak mu przemycam przy okazji
mięcha albo ziemniaków, to wydłubuje z paszczy i wypluwa. Owoce
tylko je wszystkie i w każdej postaci.
Poradźcie cos. Moi starsi synowie żłopali mleko od krowy, a twarożek
z owocami był obowiązkowym codziennym podwieczorkiem odkąd skończyli
10 miesięcy. A teraz co?
Podobno z takich nietolerancji dzieci wyrastają. Macie jakieś
doświadczenia? I kiedy wyrastają?
A może się w ogóle nie przejmować, dawać mu nabiał od czasu do czasu
i czekać aż samo minie?