nawiazujac do watku "przesadowego" ;D

17.08.08, 09:37
w jakich miejscach, pomijajac domowe pielesze, zdarzalo Wam sie
karmic
staz dlugi to i pewnie historii co nie miara smile
pamietam dlugasny watek z ematki "karmila piersia chodzac po sklepie"
tam sie gotowalo smile
na szybko przychodzi mi do glowy - bar karaoke, statek wycieczkowy
na srodku odry, plaza, park, przychodnia, plac zabaw, urzad miasta,
centrum handlowe oraz - o zgrozo - rodzinne przyjecia przy stole tongue_out
nigdy nie karmilam w "Pokoju do karmienia" - zawsze sa zamkniete smile
napiszcie niech sie wrazliwcy pooburzaja ;D
    • nuit4 Re: nawiazujac do watku "przesadowego" ;D 17.08.08, 10:10
      wczoraj bylam w H&M czy jakims takim sklepie i przechodzila kolo mnie kobieta z
      maluszkiem przy piersi.Byl na tyle maly ze mogla go jedna reka trzymac,a druga
      sukienke ogladac ;PP
      bardzo mi sie ten widok podobal big_grinD

      ja sie chyba nigdzie nie czailam....
      ulica,park,metro,publiczne jadlodajnie (restauracje itp wink ),autobus (teraz
      oduczam w autobusie,bo w strasznie malo w nich miejsca a moj kawaler lubi sie
      rozwalic jak na kanapie big_grinD wiec wole konsekwentnie odmawiac,podobnie w
      metrze),w zasadzie to nei miejsca w ktorym bym nie karmila...
      o! i w samolocie przy starcie i ladowaniu.ciekawe jak teraz bede leciec-pewnie
      znowu bede sensacja big_grin chyba ze piers przegra z silnikiem (kreci sie!!) lub
      krajobrazem wink

      staralam sie jak najmniej karmic w parkach/na ulicy to fakt-ale dlatego ze jak
      mnie przewialo to od razu lapalam goraczke/przeziebienia itp uncertain jak nie wialo i
      bylo cieplo to w zasadzie nie mialam z tym niegdy problemow.
    • ja27-09 Re: nawiazujac do watku "przesadowego" ;D 17.08.08, 11:23
      Jak sobie tak przypominam, to przychodzi mi tylko ten jeden jedyny raz parę lat
      temu w przychodni, kiedy karmiłam starszą córkę po szczepieniu. No i na parkingu
      w samochodzie, ale mamy przyciemniane szybu wink A tak to karmię tylko w domu, nie
      robię tego w miejscach publicznych. Jeśli jesteśmy z wizytą, to na karmienie
      udaję się do osobnego pokoju, aby mnie nikt nie widział i aby nic nie
      rozpraszało jedzącej smile Nie wyobrażam sobie karmienia w publicznych miejscach.
      Ostatnio doszłam do wniosku, że pomimo całej mojej wyrozumiałości (sama przecież
      karmie!!) nie podobają mi się widoki karmiących mam. Spacerowaliśmy niedawno
      odnowionym brzegiem rzeki Wisły w naszym mieście i przy jednym ze stolików po
      parasolem ujrzałam widok, który mną wstrząsnął. Siedziała kobita i karmiła
      piersią swe dziecię! Dodam - piersią dość obnażoną. No i do końca dnia mnie
      trzymało: dlaczego zareagowałam jak nawiedzona propagatorka butelki? Dlaczego
      mnie ten widok oburzył, jak rozmowa o seksie z moherową babcią? Niby
      identyfikuję się z karmieniem piersią, ale robić to na widoku spacerowiczów, to
      jakoś mi przeszkadza.
      • akaef Re: nawiazujac do watku "przesadowego" ;D 17.08.08, 11:54
        Kilka razy w supermarkecie na chodząco i na siedząco.
        W Zoo też na chodząco.
        Kilka razy w restauracji albo kawiarni, przy stoliku.
        Wiele razy na ulicy, przysiadając na krawężniku, bo dziecko malutkie
        pić chciało, a ławki/murku nie było.
        Wiele razy z tych samych powodów na trawie gdzie popadło, po turecku.
        Kilka razy w jadącym aucie, w pozycji "zwisnej" nad fotelikiem smile

        Właściwie wszędzie, gdzie zaistniała potrzeba nakarmienia, tam
        karmiłam. Tyle, że zawsze starałam się przysłaniać pierś
        pieluszką/chustką/własnym ubraniem, więc niewiele było tak naprawdę
        widać.
        Nigdy nie spotkałam się z żadnym negatywnym komentarzem czy reakcją,
        za to wiele razy (w tym w kawiarni np.) z sympatycznymi uśmiechami,
        a raz nawet z miłą uwagą: "O, mama na lody a dziecko na mleczko".
        Ale ja mam chyba coś w twarzy i ruchach (przynajmniej znajomi i
        rodzina tak twierdzą), że jakby się kto niebacznie głupio odezwał,
        to by mocno pożałował smile) Niektórzy mówią, że to pewność siebie smile)
        • moofka Re: nawiazujac do watku "przesadowego" ;D 17.08.08, 12:04
          z komentarzami tez sie nigdy nie spotkalam, ale faktycznie - ja tez nie uprawiam
          ekshibicjonizmu laktacyjnego
          nie zdarzylo mi sie wyjac na widok i pomachac, zawsze karmilam okryta pieluszka,
          teaz chusta - 5 metrow tkaniny - nie ma szans na gole cycki - sie narod gapi -
          moze dziwi co tam chowam, ale nie komentuje
          dwa dni temu karmilam w centrum handlowym - okyta chusta - obok mnie niemiecka
          familia spozywala kebaby - cebula wypada, sos scieka po brodzie, tluste mieso
          leci na spodnie - oni sie nie okrywali
          tu argument o "estetyce piersiowego posilku" traci swoja moc wink)
          starsze dziecko z przyzyczajenia samo sie pod bluzke chowalo wink)
        • monicus na spotkaniu biznesowym:) 18.08.08, 20:48
          ktore bylo w kafejce smile biznesow jakos nie spsulo
    • emiliah Re: nawiazujac do watku "przesadowego" ;D 17.08.08, 17:57
      A czy karmienie 2-miesięczniaka w czasie pogrzebu dziadka (usiadłam na ławce
      obok Kaplicy) jest straszne? Nie sądzę, żeby mój ś.p. dziadek się obraził. W
      końcu babcia też karmiła dzieci piersią. Siedząca na sąsiedniej ławce pewna
      starsza pani też nie była zbulwersowana, powiedziała: "temu maluchowi to dobrze"smile.
    • jagandra Re: nawiazujac do watku "przesadowego" ;D 17.08.08, 17:58
      Moje drugie dziecię nie lubi wózka i na ogół na spacerze się budzi, wali kupę, po czym staje się potwornie głodne tongue_out Więc karmię, coż mi pozostaje. Czasem siadam na ławeczce, czasem łażę po placu zabaw, jedną ręką trzymam młodszą, drugą huśtam starszą na huśtawce. Ostatnio karmiłam chodząc brzegiem jeziora i mocząc sobie stopy wink Jakaś pani skomentowała, że małej chyba za dobrze, nie dość że jest bujana, to jeszcze dostaje cyca. Z tego wniosek, że ludzie chyba zazdroszczą niemowlętom wink)) A starszą karmiłam na rodzinnej Wigilii, malutka była, niby mogłam pójść do drugiego pokoju, ale musiałabym prawie całą Wigilię przesiedzieć sama, to trochę bez sensu, nie? I jeszcze w pociągu ją karmiłam wielokrotnie, no bo głodna i za każdym razem liczyłam na to, że zaśnie (marzenia ściętej głowy).
      • abiela Re: nawiazujac do watku "przesadowego" ;D 17.08.08, 20:49
        - pod kościołem,
        - setki razy na jachcie, najlepiej było przy zwrotach przy mocnym wietrze,
        - na klifie, na plaży, na ścieżkach, w rozmaitych plenerach w Grecji, Turcji,
        Portugalii,
        - w księgarni,
        - w restauracjach, kawiarniach, na ławkach.

        To wszystko odnosi się do dziecka starszego niż 7 miesięcy. Bo zimą, gdy była
        malutka w domu siedziałyśmysmile
    • fizula Re: nawiazujac do watku "przesadowego" ;D 17.08.08, 23:04
      Pewnego razu, gdy mój Danielek miał ze 3 miesiące byliśmy w wiejskim
      kościółku na Mszy Świętej. No i byłam przekonana, że jak zacznie
      płakać z głodu to z nim wyjdę i nakarmię gdzie indziej, żeby nie
      gorszyć wiejskiego ludu. No i zaczął kwękać synio, że possanko by
      się przydało. Ale zanim wyszłam, to bacznie się rozejrzałam po
      kościółku i zobaczyłam coś, co mnie ośmieliło. W bocznej nawie
      siedziała mama z może 18-miesięcznym brzdącem i oczywiście karmiła
      go naturalnie. No i zostałam, i karmiłyśmy we dwie :o)
      Z każdym dzieckiem coraz większa wprawa i elastyczność, a więc i
      miejsca karmienia bardziej urozmaicone. Karmiłam raz idąc ulicą, na
      rozwalającej się łajbie na morzu, ostatnio na szczytach i w dolinach
      tatrzańskich, na wielu weseliskach, w Urzędzie Pracy (w pokoju, w
      którym byłam obsługiwana- maluch ssał krótko, a przerwa w
      obsługiwaniu mnie była długa), na przyjęciach rodzinnych i u
      znajomych. No i nałogowo karmię podczas jazdy samochodem wyjmując
      malucha z fotelika, dzięki czemu udaje nam się podróżować mniej
      więcej w zgodzie.
      Ja się jeszcze nie spotkałam z czymś takim, jak specjalny pokój do
      karmienia. Przyzwyczaiłam się już chyba nie robić z karmienia
      problemu i karmić, kiedy dziecko tego potrzebuje nie epatując
      nadmiernie swoimi atutami :o) Ostatnio nawet inna mama karmiąca
      pochwaliła mnie, że mam niezłe techniki karmienia dyskretnego. Do
      dyskretnego karmienia odkryłam ponczo, dwie bluzki noszone jedna na
      drugiej (jedna podnoszona, druga zapinana), dobre są chusty.
      Moofko, Ty prowokatorko, toż będą ten wątek wytykać palcami, nie
      mówiąc już o forum ;o)
      • abiela Re: nawiazujac do watku "przesadowego" ;D 18.08.08, 00:12
        fizula napisała:

        > No i nałogowo karmię podczas jazdy samochodem wyjmując
        > malucha z fotelika, dzięki czemu udaje nam się podróżować mniej
        > więcej w zgodzie.

        Żartujesz, prawda?
      • donna28 Re: nawiazujac do watku "przesadowego" ;D 18.08.08, 06:35
        > No i nałogowo karmię podczas jazdy samochodem wyjmując
        > malucha z fotelika, dzięki czemu udaje nam się podróżować mniej
        > więcej w zgodzie.

        O Matko. Nie ma opcji, żebym dziecię wyciągnęła w czasie jazdy z fotelika, no
        ale każdy chyba inaczej ceni bezpieczeństwo swojego dziecka. W każdym razie
        chciałam tylko napisać, że karmię często podczas jazdy ale NIE wyciągając z
        fotelika smile wrzyna się trochę w żebra, ale jak się dobrze usadowię to jest
        spoko smile Naprawdę da się nakarmić dziecię w foteliku, nie rozumiem po co
        narażać jego bezpieczeństwo.
        • anqa_77 Re: nawiazujac do watku "przesadowego" ;D 18.08.08, 10:22
          Karmię kiedy zachodzi potrzeba, wszędzie już chyba...
          Co do jazdy samochodem, karmię siedzącego w foteliku, da się smile)) Tylko zarzuca
          na zakrętach trochę smile)
          • monicus Re: nawiazujac do watku "przesadowego" ;D 18.08.08, 20:51
            tez to stosuje, ale i tak musze wyjmowac bo nigdy bysmy nie dojechali do celu.
            po 10h jazdo-przerw nie ma sily. turlamy sie 40-50km/h i tyle
      • yebo-gogo Re: nawiazujac do watku "przesadowego" ;D 19.08.08, 16:01
        ja rowniez karmilam swojego malucha gdzie popadnie jak tylko chcial. w parkach
        na ulicy w supermarkecie chodzac w samolocie , przy zalatwianiu dla malego
        paszportu ( babka byla zachwycona ponoc swoje karmila do 6 roku zycia) w roznych
        urzedach w zimie by sie schowac do cieplego pomieszczenia, w autobusach,
        pociagach , samochodzie ( wiszac nad fotelikiem- meczace) niegdy sie nie
        przykrywalam chustami itp jednak staralam sie to robic w miare dyskretnie.
        czasem korzystalam z pomieszczen do tego przeznaczonych ale nigdy w zyciu bym
        nie poszla karmic do toalety. moj maz mial duzy problem by sie przyzwyczajic ze
        karmie publicznie gdyz w jego kraju to niedopomyslenia.
    • asia889 Re: nawiazujac do watku "przesadowego" ;D 19.08.08, 11:06
      A mi się właśnie przypomniało jak sąsiadka opowiadała, że kiedyś w środku zimy
      jechała autobusem i dziecię jej się rozdarło. Pasażerowie kazali jej karmić! A
      tu nie dość, że trudno o dyskrecję to jeszcze trochę rozbierać się trzeba.
      • stangy Re: nawiazujac do watku "przesadowego" ;D 19.08.08, 11:16
        tak na szybko:
        na dziale obuwniczym w carrefourze
        pod fontanną w galerii Mokotów
        w restauracji

        tak na szybko:
        szczerze mówiąc nigdy mi nie przyszło do głowy, żeby się ograniczać
        ze względu na okolicę

        w zeszłym tygodniu karmiłam mojego prawie dwulatka w samolocie a
        potem na lotnisku
        • monjan Re: nawiazujac do watku "przesadowego" ;D 19.08.08, 11:25
          w samolocie, pod kosciolem, w sklepie, na krawezniku, na trawie, w samochodzie
          tam gdzie jest potrzeba, po prostu
          • moniaj77 Re: nawiazujac do watku "przesadowego" ;D 19.08.08, 22:29
            w kościele na ślubie mojej siostry
            w samochodzie ale oczywiście jest zapięta a ja wówczas nie
            prowadzęsmile
            jak była malutka to w każdym miejscu
            teraz jak ma już ponad dwa lata to staram się nie karmic na dworze
            choc nad morzem na wakacjach ciągle domagała się cyca a ja nie
            odmawiałam
            na imprezkach przy rodzinie ale tej bliższej, choc ostatnio moja
            starsza siostra stwierdziła że obleśne jest karmienie dwulatka sama
            karmiła do roku 20 lat temu
    • tashika1 w komunikacji miejskiej.... 20.08.08, 22:41

      • asica.p Re: w komunikacji miejskiej.... 21.08.08, 22:59
        ja w kosciele,na mszy roczkowej mlodegosmile
        • naturella Re: w komunikacji miejskiej.... 23.08.08, 21:52
          Moje dzieci nie tolerowały karmienia w miejscach publicznych, nie
          lubiły gwaru, przechodzących osób itp. Musiałam się ewakuować w
          spokojniejsze miejsca, inaczej cały czas się odwracały, przerywały
          jedzenie itp. Karmiłam kilka razy w centrum handlowym, w przychodni
          itp, ale tak w zasadzie pod bluzką, bo jest to dla mnie krępujące.
          Jak nie musiałam, to wolałam tego nie robić, albo iśc do pokoju dla
          niemowląt - z tego względu często wybieraliśmy Redutę jako miejsce
          zakupów, bo w H&M jest bardzo wygodny pokoj, z fotelem z poduszką,
          miłym światłem i przewijakiem. W Plazie w Poznaniu natomiast w
          pokoju dla niemowląt muzyka bombie jak nigdzie indziejsmile
          • monicus Re: w komunikacji miejskiej.... 24.08.08, 18:47
            o z ta muza to jak w ikei w podwarszawskich jankach. niby przytulnie ale dudni
            ze skupic sie ciezkosmile
    • kaeira Re: nawiazujac do watku "przesadowego" ;D 24.08.08, 11:29
      Na trawniku pod Pałacem Kultury. (Dziecko ok. 10m)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja