Dodaj do ulubionych

>Matka ma zawsze rację<

05.09.08, 00:20
"1. Matka ma zawsze rację.
2. Jeśli matka nie ma racji, patrz punkt pierwszy."
Takie przekonanie j.w. panuje powszechnie w kwestii dotyczącej
odstawiania od piersi. Jeśli matka uważa, że dość się nakarmiła
piersią, to dziecko ma się odstawić, choćby płakało 7 dni i nocy.
Kropka.
Do jakich konsekwencji to może doprowadzić pokazuje następujący
wątek (za którego wskazanie dziękuję Żanecie):
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=570&w=84106615
Jeszcze z dzień, dwa takiej żelaznej konsekwencji i dziecko tej pani
znalazłoby się na OIOMIE (oddział intensywnej opieki czyli dla ledwo
żywych lub właśnie schodzących z tego świata). Dzięki Bogu okazała
litość swojemu dziecku i była niekonsekwentna.
Dlatego między innymi przestałam poważać już od jakiegoś czasu rady
p. Moniki w kwestii długiego karmienia, bo zachowuje się jak
chorągiewka: chcesz odstawić, to odstaw i co z tego, że wiem, że WHO
zaleca karmienie przynajmniej dwa lata. Wiem to, ale nie powiem, bo
trzeba szanować zdanie matki (bo przecież dziecko to w sprawie
karmienia piersią nie ma zdania w ogóle, hehe) i przypadkiem nie
wzbudzić w niej poczucia winy.
To przekonanie o tym, że zdanie matki powinno być na wierzchu panuje
również w kwestii usypiania niestety, czemu sprzyjają usłużne
poradniki. Dlatego biedne dzieci płaczą godzinami wieczorami i
nocami, a rodzicom nie przyjdzie do głowy pytanie: A właściwie po co
ja mu jestem tak potrzebny podczas zasypiania czy w nocy? A
właściwie dlaczego to jest dla dziecka takie ważne, że walczy jak
lew o obecność swojej matki?
Dla mnie ten wątek jest po prostu przestrogą przed brakiem zaufania
własnemu dziecku zwłaszcza w kwestiach, które ono doskonale
czuje/zna od podszewki.
Każde z moich dzieci uczyło mnie czegoś innego w kwestii karmienia
piersią. Najmłodsza Tosia nauczyła mnie m.in., że to ona (jako nowo
narodzona dziecina) zna się lepiej na przystawianiu do piersi niż
ja ;o) Gdy ja ją przystawiałam, zawsze prawie robiłam to z jednym
błędem, który musiałam poprawiać. Gdy pozwalałam jej samej się
przystawiać, przystawiała się idealnie. No i do tej pory ta moja
dziewczyneczka stawia na samodzielność: uważa, że ja nie fachowo
podnoszę bluzkę i rozpinam biustonosz. No więc przynajmniej czasami
musi mi nosa utrzeć :o)
No to się wygadałam... A może jesteście żądne bardziej budujących
przykładów godnych naśladowania? Jest tu na forum jedna baaaardzo
doświadczona mama, która nas podczytuje wyłącznie zamiast się
pochwalić swoimi osiągnięciami. No to może za nią coś napiszę, bo
bardzo ją podziwiam, a ona może nie mieć czasu. Zresztą spytam się.
Pozdrowionko!
Obserwuj wątek
    • maja64 Re: >Matka ma zawsze rację< 05.09.08, 09:24
      przeczytałam wskazany wątek i skóra mi scierpła. Normalnie mi ciarki
      przeszły po plecach. Wydaje mi się, ze takie sytuacje zdarzają się
      coraz cześciej, ponieważ matki nie ufają swojej intuicji,
      a "pierwotne instynkty" zostały wyparte przez porady pseudo
      specjalistów, którymi jesteśmy bombardowane ze wszystkich stron w
      mediach, prasie, poradnikach wszelkiej maści.

      Przecież to nie jest przypadek, że ogół matek decyduje się na
      brutalne odseparowanie dziecka od piersi właśnie w okolicach
      pierwszego roku. Znajdźcie mi dziewczyny chocby jedną publikację,
      czy wypowiedź eksperta, w którym doradzałoby się matkom odstawianie
      od piersi w zgodzie ze sobą i potrzebami dziecka. Ja się z takim
      poglądem nigdzie nie spotkalam (poza tym forum). No ale ja już od
      dłuższego czasu nie czytam kolorowych magazynów poświęconych
      wychowaniu dziecka, a "literatura fachowa" leży gdzieś na półce
      mocno zakurzona - więc może nie jestem w temacie smile

      A dziecku i matce z wątku powyżej współczuję. Ogromnie...
    • oliwka.marina Re: >Matka ma zawsze rację< 05.09.08, 09:43
      Takie mam poczucie, wzmocnione po przeczytaniu wątku o odstawianiu (odstawianiu-ładnie brzmi ha; raczej o odrzucaniu, odpychaniu, emocjonalnym krzywdzeniu człowieka. MOBBING rodzicielski... bo jak to inaczej nazwać? ...), że ludziom się NIE CHCE myśleć, że zanika ta funkcja u wielu, że zanikanie jest wzmacniane sygnałami z otoczenia, że niemyślenie jest dobre. Najłatwiej jest sterować tymi, którzy nie myślą... Eh, 150 myśli mi się nasuwa....

      Fizula jesteśmy żądne! - to a propos budujących przykładów!

      Pozdrawiam
      • joannaiwa Re: >Matka ma zawsze rację< 05.09.08, 14:19
        To co przecztałam w tym wątku to po prostu tak straszne, że nie
        wiem co powiedzieć. To już chyba kompletna znieczulica albo tak
        straszna głupota, że nawet nie jestem sobie jej w stanie wyobrazić.
        Biedne dziecko.
    • krystynacr Re: >Matka ma zawsze rację< 05.09.08, 14:47
      Trudno mi w ogóle komentować fakt, że dziecko nie jadło i nie piło przez 3 dni a
      matka dalej trwała w uporze...
      Bardzo mnie dziwi, że takie rzeczy robi się dzieciom w imię tego, żeby się
      rozwijały, dorastały ... Nie wiem, kto ludziom wbija do głów, że jak dzieć
      powyżej roku jest na piersi to się nie rozwija? Po moim jakoś tego nie widzę wink))
      I ten pęd ku "dorosłości" maleńkich przecież jeszcze dzieci, tak bardzo
      potrzebujących bliskości mamy. Przecież to absurd.
      I dlaczego ludzie nie widzą w piersi nie tylko mleka, przeciwciał ale i całego
      emocjonalnego bagażu, który dla dziecka jest tak samo ważny? Może właśnie
      dlatego, że nie potrafią myśleć samodzielnie, a w poradnikach często napisane
      jest to, co ludzie chcą czytać, w końcu chodzi o sprzedaż nakładu ...
      Moim zdaniem najlepsze, co można zrobić, to obserwować swoje dziecko, iść z nim
      jego ścieżką i wspomagać go w tym, do czego ono dojrzało.
      A budujących przykładów bardzo jestem żądna, bo ostatnio Juniorowi idą trójki, w
      różnym stopni zaawansowania ale kilka na raz i nie śpię już praktycznie od
      tygodnia, bo Mały w nocy ssie nawet co pół godziny. Ale nie będę go dlatego
      odstawiać, choć nie jest mi łatwo. Ale przecież nie o to chodzi, żeby mamie było
      łatwo, żeby się nie męczyła? Ale to dla mnie potworny truizm, aż dziwię się, że
      to piszę, ale linkowany wątek mną wstrząsnął, nie powiem.
      A i żeby nie było wątpliwości, nie obnoszę się tu z jakimś poświęcaniem, czy z
      etosem Matki Polki. Po prostu stwierdzam fakt - nie śpię, jestem zmęczona. Ale
      uważam to za dość naturalne przy małym dziecku, spodziewałam się tego, jak się
      na nie decydowaliśmy, tak jak i innych konsekwencji.
      Ale się rozpisałam wink Pozdrawiam smile
      • akaef Re: >Matka ma zawsze rację< 05.09.08, 15:04
        > w
        > różnym stopni zaawansowania ale kilka na raz i nie śpię już
        praktycznie od
        > tygodnia, bo Mały w nocy ssie nawet co pół godziny. Ale nie będę
        go dlatego
        > odstawiać, choć nie jest mi łatwo. Ale przecież nie o to chodzi,
        żeby mamie był
        > o
        > łatwo, żeby się nie męczyła?

        Ha, spróbuj to napisać na karmieniu butelką albo niemowlaku - od
        razu Cię zeżrą mamusie twierdzące, że matka nie powinna sie "aż tak"
        poświęcać dla własnego dziecka, bo "matka też ma swoje prawa"
        i "matka powinna decydować", ble ble ble...

        A wątek wstrząsający. Poczułam się czytając go mniej więcej tak, jak
        się czuję widząc, że ktoś kopie bezpronne zwierzę. Normalnie
        pazurami bym rozszrpała... Biedne dziecko.
        I podziwiam wyważone wypowiedzi Fizuli i innych osób - dla mnie
        postępowanie tej matki to bezduszne okrucieństwo wobec bezbronnego,
        uzależnionego od niej dziecka, dlatego się tam nie dopisałam bo to
        pewnie byłaby wypowiedź zdecydowanie niezgodna z netykietą. Szkoda
        gadać po prostu.
        • alexkieszek Re: >Matka ma zawsze rację< 05.09.08, 15:49
          wątek jest straszny...
          Fizula bardzo dobrze odpisałaś...
          ja w ogóle nie kumam tej histerii z odstawianiem od piersi... podobnie jak tej z
          indukcją porodów jeśli usg i ktg w normie a nie minęło przepisowe 2 tygodnie...

          nie kumam czemu ludzie nie słuchają dzieci... moje jadło kiedy chciało, jak
          chciało, ile chciało, gdzie chciało... odstawił się sam. moim zdaniem grubo za
          wcześnie i jeśli np. teraz zachce bo Stasinek będzie ssać to dostanie... bo to
          dziecko jest ważne i to czego ono od nas potrzebuje... nasiąka wszystkim co
          dajemy jak gąbka więc i stanowczość jest ważna ale i miłość przede wszystkim...

          ja szaleje z niepokoju jak mój maluch jeden dzień ma gorszy i nie chce jeść, po
          dwóch zaczynam kombinować a 3 to już dajemy to co lubi byle zjadł... to samo z
          piciem... grrrrrrr

          liczę, że dziewczyna nie jest wredna tylko pogubiona i może się nie odzywa bo
          trawi to co przeczytała...
    • basiak36 Re: >Matka ma zawsze rację< 05.09.08, 21:11
      Zgadzam sie z tym co piszesz w temacie 'matki ktora ma zawsze racje'. Widze to
      na co dzien, widzialam dziecko kolezanki cierpiace z powodu odstawiania, a mama
      odstawiala bo cos tam jej nie pasowalo.
      Nie zgadzam sie jednak z tym jak ocenilas wypowiedzi pani Moniki. Ktos kto
      specjalizuje sie w pomaganiu matkom w karmieniu piersia nie doradza matce co ma
      robic.
      Matka ma dostac odpowiednie informacje, i nikt nie ma prawa i nie powinien
      wplywac na jej decyzje. Zrobilam 2 z 3 lat studiow z Breastfeeding Counselling
      tutaj w UK i kiedy rozpoczelam czesc 'counselling' podstawa byla nauka jak
      pomagac w taki sposob aby osoba ktorej pomagamy w zadnej chwili nie czula ze
      ktos jej cos doradza, krytykuje i chce wplynac na jej decyzje.
      Pani Monika swietnie te granice doradzania-pomocy bez kwestionowania czyich
      decyzji. Mimo ze czasem ciezko jest nie skomentowac czyjejs decyzji o karmieniu
      czy nie karmieniu, skrytykowac tej decyzji - tak naprawde nie mamy do tego prawa
      i musimy szanowac czyjas decyzje. Bo czym innym jest pytanie 'dziecko nie chce
      sie odstawic,co mam robic, pozwolic ssac do oporu czy na sile odstawic' a czym
      innym jest 'chce odstawic, jak to zrobic'.
      Nie jest to latwe nie wtracic sie ze swoja opinia i krytyka, ale tak naprawde
      gdyby w ten sposob wygladala terapia u psychologa, nie wygladaloby to ciekawie.
      • fizula Re: >Matka ma zawsze rację< 05.09.08, 23:18
        Ktos kto
        > specjalizuje sie w pomaganiu matkom w karmieniu piersia nie
        doradza matce co ma
        > robic.

        Znam tą obowiązującą poprawność polityczną (bo byłam na kursie dla
        doradcy laktacyjnego, co by zdawać egzamin). Ale tak naprawdę się
        nie da do końca "nie radzić" radząc. I pani Monika wielokrotnie
        pisze i radzi, co ma dana osoba robić, inaczej w ogóle by nie była
        pomocna. Tę konkretnie wypowiedź oceniam jako niepomocną.
        • fizula Re: >Matka ma zawsze rację< 06.09.08, 01:16
          > Ktos kto
          > > specjalizuje sie w pomaganiu matkom w karmieniu piersia nie
          > doradza matce co ma
          > > robic.

          I właśnie taką obojętną odpowiedzią przykłada rękę do takiego
          zachowania matki. Może jednak czasem i ekspert powinien się silić na
          ocenę, żeby nie być obwinionym jako niemy świadek głodzenia dziecka
          (świadomego lub nie- to już inna sprawa).
        • basiak36 Re: >Matka ma zawsze rację< 06.09.08, 10:07
          Fizula, to nie jest taka typowa poprawnosc, kiedys tak myslalam, ale od jakiegos
          czasu zmienilam zdanie. To tak jak chciec przezyc zycie za nasze dziecko bo
          chcemy je uchronic przed konsekwencjami decyzji ktore podejmuje, widzac z gory
          ze sie naraza na problemy. W niebezpiecznej sytuacji pewnie warto interweniowac,
          ale kazdy musi sam wiedziec co ma zrobic i moc podjac wlasna decyzje.
          Prowadzilam przez ostanie 5 lat wypozyczalnie laktatorow (tych duzych,
          szpitalnych) dla lokalnego szpitala i nie raz probowalam rozmawiac z rodzicami.
          Delikatnie - ale u matek karmiacych piersia jest problem dodatkowej wrazliwosci,
          podatnosci na wplywy otoczenia itp. OBojetnie co bym powiedziala na temat
          minusow podawania smoczka i butelki, rodzice i tak podadza jesli z gory taka
          decyzje podjeli. A moje sugestie moga przyniesc wrecz negatywny efekt.
          Czlowiek musi czuc ze sie nie podwaza/krytykuje jego/jej decyzji.
          Inna sprawa ze rzeczywiscie czasem sie 'radzi' ale to nie jest typowe radzenie,
          tylko podawanie sugestii rozwiazan. Np na pytanie co zrobic z zapaleniem piersi,
          na pytanie o czeste karmienia i smoczki, podawanie informacji na temat
          potencjalnych problemow ze smoczkiem, itp.
          Dla mnie zawsze najtrudniejsze byly rozmowy z matkami ktore nie chcialy karmic,
          karmienie bylo bezproblemowe, szukaly problemow ktore zmusilyby nas do
          stwierdzenia ze najlepiej przestac karmic. Miedzy innymi dlatego przerwalam
          studia, psychicznie nie dalam rady.
          • jagandra Re: >Matka ma zawsze rację< 06.09.08, 16:37
            To mi przypomina, jak byłam w pierwszej ciąży. Uważałam, muszę koniecznie mieć zzo, bo ból odczłowiecza i odmóżdża, bo nie żyjemy w średniowieczu i nie pamiętam, co jeszcze. Aż trafiłam na wywiad z założycielkami fundacji Rodzić po ludzku i zmieniłam zdanie. I nie żałuję. Szkoda by było, gdybym nie miała szansy zdania zmienić.
            Może ta matka z linkowanego wątku naprawdę nie pomyślała, co wyprawia z dzieckiem. Przypuszczam, że chciała dobrze.
            • basiak36 Re: >Matka ma zawsze rację< 06.09.08, 20:45
              Wiem co macie na mysli, ze gdyby nikt nic nie mowil, to nic by sie nie
              zmienialo. Ale w sytuacji jesli matka jest przekonana ze chce odstawic,
              namawianie do nie odstawiania tylko pogarsza sytuacje.
              Mialam pare takich sytuacji, kiedy swiezo upieczeni rodzice przyszli wypozyczyc
              laktator szpitalny, nie dlatego ze dziecko w inkubatorze, tylko zeby ich
              tygodniowy synek jadl co 3h a nie co godzine. Usilowalam tlumaczyc jak to
              dziala, ze noworodek tak ma itp. ale mialam wrazenie ze w miare rozmowy oni
              zaczeli sie zachowywac jakbym ja miala jakis tajemny plan w odradzaniu im tego
              laktatora. Mimo ze nic nie odradzalam. Laktator i tak wypozyczyli, 2 tygodnie
              pozniej oddali, mowiac ze dziecko 'odstawilo' sie od piersi. I bardzo wiele razy
              tak bylo. Potem, zeby sie nie narazac na rozne dziwne komentarze, zwykle ogolnie
              wspominalam o tym ze to normalne ze dziecko ssie czesto, i ze smoczki moga
              zaklocic ssanie. Ani razu nie zdarzylo sie zeby zmienili zdanie i pozwolili
              dziecku po prostu ssac.
              Mysle ze to kwestia osobowosci, niewiele ludzi jest naprawde nastawionych na
              zmiane zdania.
    • kobraluca Re: >Matka ma zawsze rację< 05.09.08, 22:48
      czytalam wczoraj ten watek
      oniemialam po prostu, jak matka moze zafundowac swojemu dziecku - calkiem swiadomie, bez zadnej przyczyny, tylko i wylacznie ze swojego wygodnictwa - takie atrakcje, nie zrozumiem nigdy. Nie zrozumiem tez dlaczego tyle kobiet nie patrzy na swoje dziecko jak na malego czlowieczka, nie mysli o ich uczuciach, wazne sa tylko ONE i ICH potrzeby

      eh, szkoda slow, bo jezyk mozna strzepic do oporu, to i tak nic nie zmieni, dlatego na Niemowlaka juz nie zagladam, chyba ze ktos jakis watek zalinkuje
    • kukulka11 Re: >Matka ma zawsze rację< 06.09.08, 07:13
      jako mama dziecka, ktore doskonale wie, czego chce, podpisuje sie rekami i
      nogamipod postem fizuli. Inna sprawa, ze dziecko doskonale wiedzace czegoi chce
      czasem doprpwadza do skrajnego wyczerpania nerwowego, bo np za nic nie zasnie
      przy piersi, choc zawsze to robilo itd itp wtedy tak łatwo, zamiast rozszyfrowc
      dziecko, powiedziec: matka ma zawsze racje.
      • aldonakatarzyna Re: >Matka ma zawsze rację< 06.09.08, 11:38
        Ja tez bylam zszokowana tym watkiem.

        Zauwazylam ze ludzie ktorzy lamia dzieciom ducha to ludzie ktorym samym w
        dziecinstwie rodzice to zrobili. Potrzebna jest wieksza swiadomosc, ludzie
        zapominaja o intuicji, chca wszystko kontrolowac, boja sie bliskosci
        emocjonalnej itp.
        Wiekszosc przechodzi na butelke bo chca odkladac dziecko co 3 godziny do
        lozeczka, jak zwierzatko hodowlane, chca miec kontrole nad tym ile wypilo. Jak
        dziecko piersiowe chce czesciej jesc to wpadaja w panike, generacja naszych mam,
        kobiet dojrzalych wrecz nie pozwala mlodej kobiecie karmic. Niektorzy porownuja
        karmiace do krowy, ze to takie zwierzece. Karmienie piersia wywoluje ogromne
        emocje w ludziach.
        Podobnie z wychowywaniem, ludzie sie boja ze rozpieszcza, ze dziecko ich
        zniewoli, matki czuja sie uwiazane itp
        Dlaczego wiec takie osoby decyduja sie na dzieci?
        • kukulka11 Re: >Matka ma zawsze rację< 06.09.08, 11:56
          Ja w ogóle reaguje alergicznie an stwierdzenie, ktorego sam uzywalam , poki nei
          mialam dziecka: "bo sie przyzwyczai" Do bycia na piersi, bycia noszonym itd.
          zawsze mam ochote spytac. no i co z tego, jak sie przyzwyczai? co w tym złego.
          mój się przyzwyczaił, zyć nie mozę bez cyca i chusty, bo my nie dosć, że cycowi
          to jeszcze bezwózkowi z wyboru, i jakos dobrze mi z tym. I wbrew pozorom
          uwiazana nei jestem wcale. dziecko moge zabrac wszędzie, a jak sie wizyta
          przedłuzy, to jedzenie i usypiacz w jednym mam przy sobie.
          wiecie czego ja nie rozumiem? skoro wiele mam jest wygodnych, to czmeu nei chcą
          karmić piersią długo?
          Przecież to wygodne. Nie robisz butli, nie kupujesz mleka, nie musisz zabierac
          pół domu na spacer. Przeciez to super opcja dla wygodnych własnie. dla
          neicierpliwych też. ja przykłądowo nei lubie po domu nosić małęgo do zaśniecia.
          duzo łatwiej wsadzić mu piers w buzie, neich przy niej zasnie.
          poza tym, jak ma gorszy dzien, biegunkę, wymioty, przestawiam go bez wyrzutów
          sumienia na 1 dzien na samo mleko, zeby mu brzuszek odpoczął. nie stresuję sie
          też, jak neic hce zjeść kolacji czy innego posiłku, wiem,żę nadrobi mlekiem, a
          ono jest tłuste i się dziecko naje.
          nei rozumiem, czmeu karmienie butla ma byc mniejszym uwiążaniem niż pierś.
          • mruwa9 Re: >Matka ma zawsze rację< 06.09.08, 14:29
            kukulka11 napisała:

            >
            > nei rozumiem, czmeu karmienie butla ma byc mniejszym uwiążaniem
            niż pierś.

            Jedna, jedyna roznica: butla moze nakarmic dziecko ktokolwiek.
            Karmiac piersia jestes niezastapiona.
            • gfizyk Re: >Matka ma zawsze rację< 06.09.08, 21:46
              Mruwa - nie masz racji ;P
              Mleko można odciągnąć i nakarmić dziecko łyżeczką lub strzykawką.
              Każdy mąż karmiącej piersią to wie.
              Ja uważam, że dl anas leniuchów-facetów - rozmrozić/zagrzać mleko
              żonki jest prostsze niż tworzyć sztuczną mieszankę!
              Ale czytam Cię nie pierwszy raz, i wiem, że należysz do Partii
              Protestującej - niezależnie od wątku. Ale na moje posty z reguły nie
              odpowiadałaś sad Szkoda.

              pozdrawiam wszystkich Waszych Mężów - drogie długodystansowe Mamy
              (i Was tez oczywiście)

              Grzesiek

                • gfizyk Re: >Matka ma zawsze rację< 07.09.08, 10:35
                  jagandra napisała:

                  > > Każdy mąż karmiącej piersią to wie.
                  >
                  > Taaa...? ;P

                  W mojej nomenklaturze taka osoba nazywa się Ojcem Karmiącym.
                  Pamiętajcie, że Ojcierzyństwo jest tak samo istotne jak
                  Macierzyństwo smile
              • mruwa9 Re: >Matka ma zawsze rację< 06.09.08, 23:35
                gfizyku, zeby ktos inny mogl nakarmic dziecko moim pokarmem, trzeba
                by go najpierw odciagnac... moje "udoje" byly bardziej , niz
                symboliczne, nigdy nie udalo mi sie odciagnac wiecej, niz 80ml, a
                norma to bylo 30-40ml. Taka ilosc wystarczy na rozzloszczenie
                niemowlecia,ale na pewno nie wystarczy na skuteczne nakarmienie
                kilkumiesieczniaka.
                Na jakie pytania nie odpowiedzialam? Jaka Partia Protestujaca? Nie
                zauwazyles, jak ostatnio spuscilam z tonu? wink)
                pzdr.
                • gfizyk Re: >Matka ma zawsze rację< 07.09.08, 10:32
                  Witaj Mruwo - fakt - ostatnio spuściłaś z tonu. Myślę, że z
                  korzyścią dla Ciebie i Szanownych Forumek.

                  Faktem jest, że w kilku kontrowersyjnych wątkach zignorowałaś moje
                  wypowiedzi kierowane do Ciebie. Po prostu więcej Cię na watku nie
                  było. Ale to było spory czas temu tongue_out
                  Jak będziesz zainteresowana, to dla chcącego nic trudnego. Łatwo
                  odnaleźć moje posty. Nie ma ich dużo wink). Ja nie będe teraz do nich
                  wracał. Ja poprostu lubię dyskutować z "protestującymi" na tym forum.
                  Pewna znajoma podrzuca mi czasem "forumowe smaczki".

                  Co do karmienia dziecka - to kilku miesięczna młodzież nie ogranicza
                  się tylko do mleka, natomiast dla zupełnie młodego szczypiorka -
                  wystarczy niewielka ilość mleczka.
                  I jeszcze jedno - ja zauważam różnicę, między karmieniem przez ojca,
                  a inną obcą osobę. Dziecko z reguły też. A jeżeli dziecko nie widzi
                  takiej różnicy - to tym gorzej dla ojca.

                  Grzesiek
                  • mruwa9 gfizyk, 07.09.08, 11:52
                    odpisalam na priva.
                    nie sztuka zostawic polroczniaka. Sztuka zostawic uciazliwe
                    (kolkowe, krzyczace, domagajace sie piersi niemal non stop, z
                    ogromna potrzeba ssania, odrzucajace wszelkie silikonowe i gumowe
                    ersatze) niemowle 1-2-miesieczne, aby choc na godzine- dwie wyrwac
                    sie z domu, dla zlapania oddechu. Gdy dziecko akceptuje wylacznie
                    piers i chocby z tego powodu nikt nie chce z nim zostac sam ani na
                    chwile, czujac sie zupelnie bezradnym w takiej sytuacji. kto to
                    przezyl, ten wie, o czym mowa. Wrogowi nie zycze.
                  • mruwa9 kukulka11 07.09.08, 13:00
                    Przerobilam rozne rodzaje laktatorow, odciagalam recznie (to
                    ostatnie okazalo sie najefektywiejsze), ale ja jestem tym typem,
                    ktory, mimo skutecznego i prawie bezproblemowego karmienia piersia,
                    nie potrafi odciagnac znaczacej ilosci pokarmu. Taka uroda. Ale
                    problem nie tylko w ilosci pokarmu, ale w formie jego podania:
                    smoczki nie, butelki nie, nakarmic mozna przez strzykawke czy z
                    kubka, ale to dalej nie zaspokaja ogromnej potrzeby ssania malej
                    przyssawy: do tego sluzyla wylacznie piers. Zadnej alternatywy.
                    Domownicy (maz, czasem dziadkowie), mimo szczerych i dobrych checi,
                    dostawali cholery, nie mogac poradzic sobie z wrzeszczacym
                    niemozliwie niemowlakiem, ktorego nikt i nic , poza piersia, nie
                    bylo w stanie uspokoic czy zadowolic. A przy tego typu cyrkach,
                    trwajacych po 20 godzin na dobe, mialam czasem ochote wyjsc z domu,
                    zatrzasnac za soba drzwi i nie wracac. A tu o jakimkolwiek wyjsciu
                    mowy nie bylo, ja nawet nie mialam szans na spokojny prysznic, bo
                    momentalnie zaczynano sie dobijac do drzwi, ze mlody sie drze i chce
                    cyca..
                    • basiak36 Re: kukulka11 07.09.08, 14:37
                      Tez tak mialam, pomoglo zachustowanie meza, wtedy moglam wyskoczyc na tenisasmile
                      Dzieci uspokajaly sie bo normalne ze najlepiej im na rekach, blisko mamy lub taty.
                      • mruwa9 Re: kukulka11 07.09.08, 16:47
                        no wiem, ze da sie zyc, bo opisywane sytuacje dzialy sie prawie 10
                        lat temu. Ale nie zaprzeczysz chyba, ze im silniejsze uwiazanie i
                        uzaleznienie dziecka od mamy ( i jej biustu),tym silniejsze
                        zmeczenie matki i tym wieksza potrzeba odpoczynku, regeneracji sil
                        bez dziecka. A tu sie nie da... Dobrze, ze to w sumie krotki okres w
                        zyciu.
                          • kobraluca Re: kukulka11 07.09.08, 17:36
                            wszystko da sie przezyc, ja miewalam momenty zwatpienia, chcialam malego odstawiac. Na szczescie wytrwalam, maz i babcie duzo pomogly,a bez chusty zycia sobie nie wyobrazam, wierze ze to wlasnie dzieki niej obeszlo sie u nas bez kolek i Kajtek nie plakal nigdy dluzej niz godzine. Jak tylko wlaczal syrene i nic nie pomagalo wrzucalam do chusty i zaraz dziecie blogo spalo. Maz na szczescie lubi chustowac i dumnie sie z tym obnosi smile

                            A dla mezczyzn, ktorzy wstydza sie w chustach nosic polecam nosidla ergonomiczne albo mej taje, sa bardziej meskie big_grin
                            • basiak36 Re: kukulka11 07.09.08, 18:40
                              Ja przy pierwszym dziecku mialam potrzebe regeneracji, drugie mialam w chuscie
                              non stop i uwielbialam kazda chwile tego uwieszenia na mnie, wiedzac jak krotko
                              ten czas uwieszenia trwa (no i lektura ksiazki Jean Liedloff wiele zmienila w
                              moim postrzeganiu tego wszystkiego).
                              ak tylko wlaczal syrene i nic nie
                              > pomagalo wrzucalam do chusty i zaraz dziecie blogo spalo. Maz na szczescie lubi
                              > chustowac i dumnie sie z tym obnosi smile

                              Moj tezsmile Dodam ze bardzo wysoki i mocno barczysty z niego facet i z dzieckiem w
                              chuscie i nosidle wyglada super, powiedzialabym ze wrecz dodaje meskoscismile
          • mruwa9 Re: >Matka ma zawsze rację< 06.09.08, 14:35
            A ja, z kolei, praktycznie w ogole nie bylam karmiona piersia
            (pierwsze tygodnie spedzilam w inkubatorze, w czasach, gdy rodzice
            nie mieli prawa wstepu do szpitala, oddawali chore i odbierali
            zdrowe, po wyjsciu ze szpitala bylo juz po zawodach), od poczatku
            zasypialam sama w lozeczku i nigdy nie spalam z rodzicami, w wieku,
            gdy aczely sie pojawiac straszne sny, konsekwentnie odprowadzano
            mnie do mojego lozka, miazlam dwojke rodzenstwa , praktycznie lub
            prawie w tym samym wieku, a od mamy mimo to zaznalam ogromnej ilosci
            bliskosci, milosci, ciepla, zrozumienia. Zawsze moglam jej zaufac,
            pojecie buntu nastolatka jest mi zupelnie obce, w mamie zawsze
            mialam przyjaciolke, bez obaw moglam sie jej zwierzyc z kazdego
            problemu. A ja, jako mama karmiaca dlugo piersia, sypiajaca z
            dziecmi w jednym lozku, wydaje sie sobie o wiele mniej cerpliwa i
            gorsza mama, niz byla nia moja wlasna mama.
            • aska80 Re: >Matka ma zawsze rację< 08.09.08, 17:21
              Moja mama też mnie nigdy nie karmiła, bo nie umiała i nikt jej nie
              pomógł. Zawsze bardzo tego żałowała, musiała też znosić przkrości ze
              strony sióstr babci, które uważały ją przez to gorszą matką. Mimo
              tego uważam ją za najlepszą mamę na swiecie, tylko ona się mną
              zajmowała, miała dla mnie dużo cierpliwości, choć byłam kłopotliwym
              dzieckiem. Zawsze byłyśmy najlepszymi przyjaciółkami. Ja natomiast
              śpię z małym, noszę go jak tylko ma ochotę iść na ręce, karmię ponad
              2 lata i uważam się za gorszą mamę niż moja własna. Nie mam tyle
              cierpliwości dla dziecka, zdarza mi się krzyknąć na niego gdy mam
              kiepski humor. Dla mnie karmienie piersią nie jest żadnym
              wyznacznikiem miłości czy odpowiedzią na potrzeby dziecka. Dla mnie
              jest własnie wygodnictwem, bo po co się produkować, żeby dziecko
              zasnęło- czytać mu, śpiewać albo w ciągu dnia wymyślać ciekawe
              zajęcia (karmienie piersią zajmuje więcej czasu, więc zostaje mniej
              czasu na zajęcie czymś innym dziecka) jak lepiej dac pierś i po
              kłopocie. Teraz jak karmię raz na kilka dni, dzień już tak szybko
              nie mija, mały nie spi w ciagu dnia (bo nie ma piersi), wieczorem
              też mija sporo czasu zanim zaśnie, chce oglądać książeczki, bawić
              się ze mną - wczesniej jak karmiłam normalnie, to zasypiał w mig, a
              ja miałam wolne. Takie moje spostrzeżenia. Pozdrawiam
              • miszy_m do aska80: >Matka ma zawsze rację< 08.09.08, 19:41
                aska80 napisała:
                Dla mnie karmienie piersią nie jest żadnym
                > wyznacznikiem miłości czy odpowiedzią na potrzeby dziecka. Dla mnie
                > jest własnie wygodnictwem, bo po co się produkować, żeby dziecko
                > zasnęło- czytać mu, śpiewać albo w ciągu dnia wymyślać ciekawe
                > zajęcia (karmienie piersią zajmuje więcej czasu, więc zostaje mniej
                > czasu na zajęcie czymś innym dziecka) jak lepiej dac pierś i po
                > kłopocie. Teraz jak karmię raz na kilka dni, dzień już tak szybko
                > nie mija, mały nie spi w ciagu dnia (bo nie ma piersi), wieczorem
                > też mija sporo czasu zanim zaśnie, chce oglądać książeczki, bawić
                > się ze mną - wczesniej jak karmiłam normalnie, to zasypiał w mig, a
                > ja miałam wolne. Takie moje spostrzeżenia. Pozdrawiam

                Moje spostrzezenia sa wrecz odwrotne smile. U nas np. zasypianie to najlpierw
                czytanie i opowiadania, a potem karmienie piersia. Czyli w sumie dwa razy wiecej
                czasu niz bez karmienia. Corka zasnie w dzien rowniez bez piersi. Poza tym
                (wnioskuje z naszego przypadku) karmienie nie jest zabawa i zabiciem nudy tylko
                napiciem sie/najedzeniem.
                Nie widze tez w ktorym momencie karmienie zajmuje wiecej czasu niz np.
                przygotowanie posilku (szczegolnie malemu dziecku)? Ale moze to kwestia
                osobistych dowiadczen. To moje wrazenia smile
                • aska80 Re: do aska80: >Matka ma zawsze rację< 08.09.08, 23:57
                  Ja piszę jaką ja jestem matką, że u mnie własnie karmienie często
                  zastępowało inne czynności z dzieckiem, poza tym mały jeszcze do
                  niedawna mógłby godzinami leżeć ze mną przy cycusiu. Jak wracałam z
                  pracy to nic innego ode mnie nie chciał oprócz cycusia i tak sie
                  przyzwyczaiłam (tatu jest do zabawy). Co do innych posiłków to mało
                  gotuję (pracuję 10-11 godzin poza domem), mały dostaje gotowe dania.
                  Więc u mnie jednak to wygodnictwo to karmienie, no moze jeszcze
                  zalecenia alergolog, zeby karmić najdłużej jak się da, no i lubie
                  sie poprzytulac do małego jak się karmimy. Pozdrawiam
                  • aska80 Re: do aska80: >Matka ma zawsze rację< 09.09.08, 00:19
                    Dodam jeszcze, że moje karmienie było dość kłopotliwe dla osób
                    zajmujących się małym jak jestem w pracy musiałam wrócić jak mały
                    miał 9 miesięcy. Opiekunka, mąż, moja mama, teść, ktokolwiek, żeby
                    się mały uspokoił czy zasnął, musiał się nieźle produkować. Ja
                    natomiast jak wracałam to dałam cycusia i to było wszystko.
                    Strasznie mi tego zazdrościli ci wszyscy, ale nie robili wyrzutów.
                    Teraz jak już tak rzadko karmię, widzę jak wczesniej miałam dobrze.
              • jakw Re: >Matka ma zawsze rację< 11.09.08, 21:20
                Ależ oczywiście, że karmienie piersią jest wygodnictwem. I
                równocześnie odpowiedzią na potrzeby dziecka. Gdyby dziecko nie
                potrzebowało to pewnie by się domagało rzeczonej piersi.
                Ale zgodzę się, że nie można mierzyć miłość przez pryzmat karmienia
                piersią.
    • abiela Re: >Matka ma zawsze rację< 09.09.08, 12:00
      Przeraziłam się, autentycznie. Aż mi się wierzyć nie chce, że ktoś
      mógl dziecku coś takiego zrobić. Podziwiam fizulę za tak spokojny
      post.
      Rozważałam zostanie doradcą laktacyjnym, zrobienie kursów ale
      doszłam do wniosku, że nie potrafiłabym się pozbyć "poczucia mijsi"
      i nauczyć "wyłączania lwicy, ratującej dzieci".
      • fizula Re: >Matka ma zawsze rację< 09.09.08, 12:12
        Ale różni są konsultanci. To że uczą nas takiego bezosobowego
        sposobu pomagania nie znaczy, że wszyscy tak robią. Znam taką
        konsultantkę, która walczy jak lwica i uważam, że robi dobry kawał
        roboty.
        Na ogólnym forum wymiana zdań między Jolą-ep, p. Moniką i Anaj jest
        kapitalna.
        --
        Długie karmienie piersią
        Szkoła Rodzenia
        • abiela Re: >Matka ma zawsze rację< 09.09.08, 12:34
          fizula napisała:

          > Ale różni są konsultanci. To że uczą nas takiego bezosobowego
          > sposobu pomagania nie znaczy, że wszyscy tak robią. Znam taką
          > konsultantkę, która walczy jak lwica i uważam, że robi dobry kawał
          > roboty.

          Pewnie tak, obawiam się jednak, że nie potrafiłabym zaakceptować
          niketórych dezycji matki i starałabym się wywierać zbyt duży wpływ
          na jej decyzje. Sama nie wiem. Ale to na pewno trudne zajęcie.

          > Na ogólnym forum wymiana zdań między Jolą-ep, p. Moniką i Anaj
          jest
          > kapitalna.

          Zgoda!
        • basiak36 A jak w takim przypadku? 09.09.08, 21:06
          A jak w takim razie wedlug WaS powinno sie podejsc do takiego problemu?
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=570&w=84371115
          Zachecac do kontynujacji karmienia piersia czy uszanowac decyzje matki?
          • jagandra Re: A jak w takim przypadku? 09.09.08, 21:26
            Uszanować. Pisze jasno, że chce odstawić, nie musi się tłumaczyć z powodów. Zastanawia się, w jaki sposób to zrobić w sytuacji, gdy dziecko nie chce mleka modyfikowanego, nie stosuje metod siłowych.
          • mruwa9 Re: A jak w takim przypadku? 10.09.08, 00:20
            Uszanowac decyzje.
            BTW nie drazni mnie postawa w stylu: nie chce karmic piersia, bo nie
            lubie, bo nie mam ochoty, bo przekalkulowalam sobie wady i zalety i
            swiadomie decyduje sie na karmienie sztuczne, za to oslabiaja mnie
            watki z cyklu "droga redakcjo, pomoz, tak chce karmic, ale nie mam
            pokarmu, bo dziecko krzyczalo, musialam podac butelke i wypilo 120
            ml...czy sa jakies sposoby, zeby w piersiach bylo wiecej
            pokarmu?..". cos w tym stylu:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=570&w=84391652
                • abiela Re: A jak w takim przypadku? 10.09.08, 10:47
                  kobraluca napisała:

                  > oj, dziewczyny, bo Wy dlugo juz karmicie i dla Was wszystko jest
                  juz
                  > takie oczywiste. Mlode niedoswiadczone matki przezywaja tego typu
                  > rozterki i czesto niestety z tego powodu odstawiaja dzieci zbyt
                  szybko

                  Zanim urodziłam dziecko przeczytałam ksiąźki, przejrzałam net,
                  zasięgnelam rady - choć karmienie piersią było dla mnie abstrakcją.
                • jakw Re: A jak w takim przypadku? 11.09.08, 21:14
                  kobraluca napisała:

                  > Mlode niedoswiadczone matki przezywaja tego typu
                  > rozterki i czesto niestety z tego powodu odstawiaja dzieci zbyt
                  szybko
                  Myślę, ze w opisywanych przypadkach rzeczywiście mogło zabraknąć na
                  czas rady doświadczonej karmicielki. Gdy ja byłam mała to dzieci
                  zasadniczo karmiło się butelką (a jak piersią to równo co 3 godziny
                  i najlepiej przedtem sparzyć sobie biust wrzątkiwm) i powstała
                  pokoleniowa dziura. Większość dzisiejszych babć nie ma zielonego
                  pojęcia na temat karmienia piersią, a jedyna rada, jakiej są w
                  stanie udzielić, jest pewnie w stylu:"Płacze 2 godziny po poprzednim
                  posiłku? Masz za słaby pokarm/za mało. Lepiej dać butelkę, po co
                  męczyć siebie i dziecko". Co gorsza, z podobnym podejściem można się
                  spotkać wśród personelu medycznego.
                  Pamiętam, jaka byłam spanikowana przy starszej córce, mimo, że w
                  teorii wiedziałam, jak się powinno karmić. Położne na oddziale
                  jedyne co mi miały do zaoferowania to mieszankę ("bo cały oddział
                  pobudzi"). Najbardziej pomogła mi moja własna siostra - wtedy już
                  doświadczona "karmicielka".
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka