Od pewnego czasu nurtują mnie...

09.09.08, 13:12
...pewne zagadnienia związane ze składem mleka kobiecego. Może ktoś
znający się na medycynie mnie oświeci – tylko się nie śmiejcie jak
napiszę jakąś głupotę. Pierwsza rzecz dotyczy komórek macierzystych,
o których wiadomo, że w naszym mleku są. Więc po co one są? Bo chyba
nie po to, żeby naukowcy je izolowali i cośtam tworzyli. Czy
organizm dziecka magazynuje te komórki i w razie potrzeby uruchamia
zapasy i odnawia uszkodzone tkanki i organy?
Kolejna rzecz to TNF, czynnik martwicy nowotworu, który podobno jest
używany do leczenia raka, ale sztucznie wygenerowany daje zbyt dużo
skutków ubocznych i może być niebezpieczny (tak wydedukowałam po
lekturze netowych artykułów). Więc jeśli tak jest, to dlaczego nikt
nie wpadł na to, żeby podawać chorym na nowotwory (szczególnie małym
dzieciom) mleko kobiece? No to na razie tyle. Męczy mnie to
strasznie!
    • fizula Re: Od pewnego czasu nurtują mnie... 09.09.08, 17:21
      to dlaczego nikt
      > nie wpadł na to, żeby podawać chorym na nowotwory (szczególnie
      małym
      > dzieciom) mleko kobiece?

      Wpadł, wpadł. Nie podam CI jakiejś literatury, ale już dawno o tym
      słyszałam.
    • basiak36 Re: Od pewnego czasu nurtują mnie... 09.09.08, 20:47
      Więc jeśli tak jest, to dlaczego nikt
      > nie wpadł na to, żeby podawać chorym na nowotwory (szczególnie małym
      > dzieciom) mleko kobiece?

      Oczywiscie ze wpadli na to. To jeden ze sposobow wykorzystywania mleka kobiecego
      przez banki mleka z tym ze chyba niezbyt wiele sie o tym mowi.
      www.mothering.com/articles/new_baby/breastfeeding/walking-medicine-chest.html
      www.kellymom.com/health/illness/healing-breastmilk.html
      www.llli.org/llleaderweb/LV/LVAprMay00p19.html
      • ila79 Re: Od pewnego czasu nurtują mnie... 09.09.08, 21:00
        No właśnie, same anglojęzyczne strony. Czy u nas ktoś się wogóle
        interesuje takimi rzeczami?
        • fizula Re: Od pewnego czasu nurtują mnie... 09.09.08, 23:20
          Imponująca jest chociażby ta lista problemów, chorób, w których
          lecznicze, pomocne może być mleko (z któregoś linku wklejam):
          >Nutritional Uses:

          Prematurity
          Failure to thrive
          Malabsorption syndromes
          Short-guy syndrome
          Renal failure
          Feeding intolerance
          Inborn errors of metabolism
          Post-surgical nutrition
          Cardiac problems
          Bronchopulmonary dysplasia
          Pediatric burn cases
          Medicinal/Therapeutic Uses:

          Treatment for infectious diseases (intractable diarrhea,
          gastroenteritis, infantile botulism, sepsis, pneumonia, hemorrhagic
          conjunctivitis)
          Post-surgical healing (omphalocele, gastroschisis, intestinal
          obstruction/bowel fistula, colostomy repair)
          Immunodeficiency diseases (severe allergies, IgA deficiencies)
          Inborn errors of metabolism
          Solid organ transplants (including adults)
          Non-infectious intestinal disorders (ulcerative colitis, irritable
          bowel syndrome)
          Preventive Uses:

          Necrotizing enterocolitis
          Crohn's disease
          Colitis
          Allergies to bovine and soy milks/feeding intolerance during immune
          suppression therapy<

          Dzięki za ładne linki.
          Oprócz karmienia stosuję też sama leczniczo moje mleko. Katary,
          kaszle, infekcja uszu, oczu, biegunki, zapalenie pieluszkowe -
          czasem nawet niewielka ilość mleka może dać sygnał organizmowi, jak
          sobie radzić z daną chorobą. Stąd jeśli macie starsze dzieci, to w
          czasie choroby można im podać (do buzi, oczu, uszu, noska- jako
          kropelki) choć odrobinę mleka, to są najbardziej lubiane przez moje
          dzieci krople do nosa. Rok temu Daniela złapała ostra infekcja:
          wymioty + biegunka + gorączka. Nic nie chciał już pić (3 dni
          wymiotował). Ale zaczął przyswajać odrobiny płynów właśnie, gdy
          zaczęłam mu podawać po łyżeczce mojego odciąganego mleka pożyczonego
          od Tosi. Złapałam się ostatniej deski ratunku, bo był bliski
          odwodnienia. Wykaraskał się chłopina i nie załapał się na atrakcje
          szpitalne, dzięki Bogu :o)
          Także można poeksperymentować ze swoim mlekiem, nie poprzestając
          oczywiście na nim (lekarze i leki też się czasem przydają).
          Zapalenie spojówek, np. u niemowląt też ładnie się leczy mlekiem.
          To jest w ogóle taka ludowa mądrość: babcia mojej sąsiadki, gdy
          chorowała na uszy kazała swojej wnuczce karmiącej niemowlę psiknąć
          sobie trochę do ucha "mlecznego dobrodziejstwa"
          Interesują się u nas tymi sprawami, dlaczego myślisz, że nie?
          A propos mleka i nowotworów. Wykazano ochronny wpływ karmienia
          piersią przed niektórymi nowotworami wieku dziecięcego.
          Gdyby odkryto lek, który zmniejszałby ryzyko tak wieeeeeeeeelu
          chorób, problemów, to już dawno wszystkie nasze dzieci musiałyby go
          zażywać OBOWIĄZKOWO. Ale że chodzi TYLKO o karmienie, ech...
          A przecież kochająca mama wkłada do tego swojego mleka, nie tylko
          takie tam immunoglobuliny, białka, laktozy, tłuszcze, ale również
          swoje serce w dużej obfitości. To jak to ma nie być pożywne dla
          ciała i dla ducha???
    • fizula Re: takie tam kwiatki... 15.09.08, 22:41
      Ciekawą ulotkę dostałam. Kawałek zacytuję, żeby móc sobie użyć:
      "Kiedy jesteś wyczerpany.
      Colostrum. Siara bydlęca.
      Siara bydlęca optymalizuje u zdrowych osób naturalne mechanizmy
      obronne. ...Jest przeznaczone dla osób w złej kondycji fizycznej,
      odchudzających się oraz intensywnie ćwiczących. To preparat dla
      osób, które chcą utrzymać naturalne siły odpornościowe organizmu na
      najwyższym poziomie."
      Śmiać mi się chce jak to czytam: tylko po co człowiekowi odporność
      na bydlęce choroby???
      Jeśli się rozejrzycie, to coraz więcej tych
      preparatów "uodparniających". Coraz więcej też rodziców 2 i 3-latków
      szuka tego typu preparatów, bo im maluchy chorują w cyklu: 2
      tygodnie w przedszkolu- 2 tygodnie w domu na chorobowym. I
      paradoksalnie gotowi są często rodzice różności aplikować, kupować
      swoim dzieciom, a nie pomyślą, że może warto po prostu karmić
      piersią malucha. Warto wiedzieć, że kiedy dziecko ssie coraz
      rzadziej (poniżej 500-300ml/dobę), to mleko mamy właśnie się
      upodabnia do tej początkowej tak zachwalanej siary: tzn. ilość
      zmienia się w jakość, w małej ilości mleka znajduje się wielkie
      bogactwo ciał odpornościowych. Co nie znaczy, że jeśli dziecko ssie
      dużo to tego nie ma: ma to również tylko podane w większej objętości.
      Jeszcze niejedną ciekawą rzecz odkryją o tym naszym mleku.
Pełna wersja