słaby apetyt na normalne jedzenie

29.10.08, 16:46
Lenka skończyła roczek i wciąż mamy problemy z rozszerzaniem diety, lubi normalne jedzenie wkładac do buzi, czasem nawet pogryzie i... wypluje. pierś - bardzo chętnie... gdzieś w jakimś wątku, w jakiejś odpowiedzi natknęłam się na tekst, że jak za dużo z piersi zje to nie ma się co dziwic, że nie chce już nic innego.
chciałam zaufac dziecku, że wie czego jej potrzeba i jak chce pierś to dostaje, ale może jednak robię błąd? uwielbiam karmic... a może już powinnam "reglamentowac" jej mleko z piersi? ja wolałabym, żeby to ona sobie sama uregulowała, ale może nie mam racji? jak było u Was?
    • kristin4 Re: słaby apetyt na normalne jedzenie 29.10.08, 20:37
      Wiem co czujesz, ale nie martw się dzieci rzeczywiście wiedzą co im
      potrzebne, moja córeczka ma 15 miesięcy i nadal pije dużo cycusia a
      do 9-tego miesiąca była tylko pierś (mimo usilnych staran
      rozszerzania diety)a poza tym jedzonko je miksowane czasem owoce w
      całości oczywiscie w ilosci mini. Jednak ma bardzo delikatny
      brzuszek i jak probowałam zmuszac do jedzenia czegos innego to
      konczyło sie albo wymiotami albo bólem brzuszka. Kazde dziecko jest
      inne nie martw sie.
      Życzę cierpliwości,a reszta sama przyjdziesmile.
      • kasiale73 Re: słaby apetyt na normalne jedzenie 29.10.08, 22:13
        chodzi o to, że czasem słyszę że sama jestem sobie winna, że tym cycaniem zaspokajam własne potrzeby a nie dziecka... jest w tym ziarno prawdy... zaspokajam swoją potrzebę bliskości, potrzebności, wyjątkowości... nie, nie jestem jakąś zakompleksioną fanatyczką karmienia, cieszę się po prostu, że natura tak to skonstruowała, że mogę jeszcze byc z dzieciątkiem tak blisko - chwilę dłużej niż tylko 9 m-cy ciąży. po prostu chcę karmic do chwili kiedy Lena sama zdecyduje, że już nie trzeba, że ona już nie chce. ale czy taką postawą nie opóźniam niepotrzebnie jej rozwoju? chodzi mi o jedzenie, nie o całą resztę, bo wiem, że w "całej reszcie" pierś nie zaszkodzismile
    • kam.xt Re: słaby apetyt na normalne jedzenie 29.10.08, 23:24
      moja córka była wyłącznie na piersi do 10go miesiąca. apetyt na
      normalne jedzenie poprawił się dopiero gdy przestałam karmic na
      żądanie i w porze gdy była głodna wychodziłam z domu zostawiając
      córkę z mężem i obiadem. Gdy wracałam po godzinie okazywało sie że
      dziecko zjadło wszystko z apetytem. Ode mnie nie chciała nic jeść,
      wolała pierś. Po kilku tygodniach karmienia jej przez meża pod moją
      nieobecność mała przyzwyczaiła sie jako tako do normalnych posiłków
      i teraz nawet mnie udaje sie ją nakarmić. Choć moje mleko nadal jest
      podstawą jej diety.
      Dodam że nigdy nie byłam zwolenniczką metody "jak zgłodnieje to zje"
      i poczatkowo nie martwiłam się niepowodzeniami w rozszerzaniu diety
      póki nie stwierdzono u mojej córki anemii z niedoboru żelaza.
      Pediatra kazała drastycznie ograniczyc karmienie piersią żeby mała
      nabrała apetytu na zupki i kaszki. Nie posłuchałam, nie odmawiałam
      piersi, podawałam ferrum lek ale po 2,5miesiącach okazało się że
      wyniki nie poprawiły się ani trochę. No i wtedy właśnie z cięzkim
      sercem zaczęłam "reglamentować" mleko.
      Moja "zaskoczyła" od razu ale znam dzieci które potrafią 8-9 godzin
      głodowac w oczekiwaniu aż mama wróci z pracy i poda pierś.
      Kasiale73, jeśli Twoje dziecko rozwija się prawidłowo i nie ma
      żadnych niedoborów to radziłabym Ci własnie zaufać dziecku i
      pozwolić jej jeść na co ma ochotę. Tylko często proponuj jej nowe
      pokarmy, najlepiej do rączki, w końcu na pewno w nich zasmakuje
      • kasiale73 Re: słaby apetyt na normalne jedzenie 01.11.08, 11:46
        mojego męża nie ma na codzień w domu, więc pomysł zostawienia małej z tatą i objadem jest u nas narazie nie do zrealizowania, a nikogo innego do pomocy nie mam. fakt, mała przybiera prawidłowo, wyniki badań ma dobre. cóż... cierpliwości sobie życzęsmile
        • anqa_77 Re: słaby apetyt na normalne jedzenie 02.11.08, 09:35
          Przecież ona ma apetyt na normalne jedzenie smile

          To, co jej dodajesz, to już nie jest dla niej tak normalne, to nowość, którą
          traktuje jako ciekawostkę. Daj jej czas, niech degustuje.
    • fizula Re: słaby apetyt na normalne jedzenie 03.11.08, 11:20
      Moim zdaniem trzeba zaufać dziecku- wie co robi, w końcu jest też
      zdrowe, dobrze rośnie :o) Wybierając przełamywanie dziecka,
      wmuszanie jedzenia, przedwczesne odstawianie od piersi ryzykuje się
      np. ujawnienie jakiejś nietolerancji lub alergii bądź innych
      ciekawych rzeczy. Znam dziecko, które właśnie po odstawieniu od
      piersi trafiło z reakcją anafilaktyczną (wstrząsową) do szpitala.
      Moja niemal dwuletnia Tosia dopiero zaczyna lubić glutenowe rzeczy,
      np.chlebek, kasze jęczmienną. Czyli zje 2-3 kęsy i jej wystarczy.
      Myślę, że wcześniej do tego nie dorosła, bo być może ten gluten nie
      do końca tolerowała. Drugi rok życia to jest na prawdę próba
      cierpliwości. Nastawić się warto, że lepiej, aby dziecko zjadło mało
      żywności uzupełniającej i było zdrowe niż dużo i zaszkodziło mu.
      Trwając przy maluszku i karmiąc go dalej według potrzeb osłaniasz
      jego delikatny przewód pokarmowy, który dopiero uczy się radzić
      sobie z obcymi białkami.
      Pozdrawiam :o)
      • dimma Re: słaby apetyt na normalne jedzenie 03.11.08, 15:03
        Drogie Mamy -
        Moja corcia ma 15 miesiecy. W wygodniu pracuje, ma mnie wiec
        popoludniami i w weekendy. Wtedy piers jest nawet co 40 min, w nocy
        tez protrafi jesc 3-6 razy. jak jest z niania, to je czesto - ok 6
        razy, ale porcja to np 30 g jablka, jeden Miskopt, kawalek chlebka
        z maslem, troche makaronu nie je obiadkow (kotleciki, pulety, jajka,
        warzywa, zupki plule albo w ogole nie bierze do buzi).
        Przybiera bez rewelacji, ale w normie, poza tym cala reszta OK. nie
        znamy czegos takiego jak bol brzuszka, alergia, mala chorowala 3
        razy, ale zawsze to bylo zakazne, chorowalismy wszyscy w domu, a ona
        przechodzila to najlzej.
        Wciaz ufam, ze dziecko wie co robi zjadajac codziennie prawie nic i
        opijajac sie mlekiem jak ma mame pod reką. wiem, ze to tez
        nadrabianie za brak mamy w domu. wiem, ze to ma korzysty wplyw na
        wiele innych rzeczy - rozwoj mowy, zgryz, etc...

        Natrętne otoczenie dzielnie uswiadamiam co do korzysci dlugiego
        karmienia piersia i nie daje sie terroryzowac babciom i niani, ze
        dziecko malo je i ze krzywda mu sie dzieje..

        Mam tylko nadzieje, ze dobrze robie, bo jednak momenty zwatpienia
        są, np w weekendy jak dziecko chce jesc tylko piers...

        Wsparcie mam tylko w Mezu, i w Was. Powiedzcie prosze - z wlasniego
        doswiadczenia - szczegolnie tu prosze o opinie mamy, co juz
        przestaly karmic swoje starszaki... Kiedy Wam dzieci dorosly do
        doroslego jedzenia??
        i jak wygladalo u Was odstawianie? Same dzieci wyrosly, czy weszly w
        wiek, gdy mozna juz im wytlumaczyc, ze np cycus sp?

        Corke chcialabym karmic do 2 lat, bo chce zajsc w druga ciaze.
        wiem,ze mozna karmic i byc w ciazy na raz, ale ja waze juz 46 kg
        (przed ciaza 54) - strasznie mi waga leci i martwie sie, ze znikne,
        nim w druga ciaze zajde. Przy sympatii coreczki do cycusia, musimy
        powoli juz sie chyba regulowac, prawda?, bo dluga droga przed
        nami... na razie wprowadzenie stalych godzin karmienia wydaje mi sie
        duzym wyzwaniem... o rezygnacji z nocych karmien wole nie myslec, na
        ten moment bez traumy sie nie obyloby... czy jest szansa, ze to sie
        zmieni w ciagu np pol roku?
        Jak to wygladalo u Was?
        Dziekuje za odpowiedzi!

        • jola_ep Re: słaby apetyt na normalne jedzenie 03.11.08, 19:29
          > terroryzowac babciom i niani, ze
          > dziecko malo je i ze krzywda mu sie dzieje..

          Babcia mnie terroryzowała przy pierwszym dziecku, podając za
          przykład jej kuzynkę w niemal identycznym wieku. Teraz moja córa ma
          13 lat i mieści się dokładnie w średniej wagowej. Szczupła,
          wysportowana, a je .... śmiejemy się, że wymiata wszystko co przed
          nią nie ucieka wink
          Jej kuzynka jest ... puszysta sad

          > doswiadczenia - szczegolnie tu prosze o opinie mamy, co juz
          > przestaly karmic swoje starszaki... Kiedy Wam dzieci dorosly do
          > doroslego jedzenia??

          Zależy od dziecka. Moje pierwsze jadało całkiem nieźle w drugim roku
          życia. Moje drugie słabo, na początku głównie wtedy, gdy byłam w
          pracy. Poza tym było to wyjadanie obiadu z talerza taty (parę
          łyżeczek) i moje mleko smile Ale już gdzieś w okolicy dwóch lat po
          ssaniu domagał się czegoś więcej. To przyszło jakoś tak płynnie.
          Przyznam, że za bardzo nie desperowałam, bo moje pierwsze też
          było "niejadkiem" (choć nie aż takim), a widziałąm, że mimo swojego
          zachudzenia i wystających żeber dobrze się rozwija smile

          > i jak wygladalo u Was odstawianie? Same dzieci wyrosly, czy weszly
          w
          > wiek, gdy mozna juz im wytlumaczyc, ze np cycus sp?

          I tak, i tak. Bardzo stopniowo, gdzieś od 1,5 roku elimonowałam
          karmienia. Jak chciał ssać, to proponowałam picie, jedzenie,
          przytulanie, zabawę. Ale jak miała być pierś, to była. Więc bez
          zbytniego nacisku. Po jakimś czasie (gdzieś w okolicy 2 lat)
          pozostały mu stałe pory: przed snem, po obudzeniu, w nocy, po moim
          przyjściu z pracy.

          Nadłużej pozostało karmienie w nocy. Pewnej nocy przestał się budzić
          i tyle. Ale ja karmiłam dwa lata i 8 miesięcy smile

          > Corke chcialabym karmic do 2 lat, bo chce zajsc w druga ciaze.
          > wiem,ze mozna karmic i byc w ciazy na raz, ale ja waze juz 46 kg

          Z ciekawości. Czy też dużo jesz? Ja ważyłam przed pierwszą ciążą 45
          kg, w ciąży przytyłam ponad 20kg, więc miałam spory zapas na
          karmienie. A i tak jadłam ze dwa razy więcej niż normalnie. Miałam
          przy tym takie napady głodu, że rzucałam robotę i jadłam wink Do dziś
          pamiętam też, jak w sklepie mięsnym ślinka mi ciekła na widok
          jakiejś wyjątkowo tłustej wędliny (sama słonina niemal). Pani
          dziwnie na mnie patrzyła, jak domagałam się gwałtownie tego
          tłustszego kawałka wink

          > na razie wprowadzenie stalych godzin karmienia wydaje mi sie
          > duzym wyzwaniem...

          U mnie nigdy nie były stałe. Raczej okolicznościowe smile (np. z okazji
          mojego powrotu z pracy)

          > czy jest szansa, ze to sie
          > zmieni w ciagu np pol roku?

          Najgorszy moment na odstawianie to około 1,5 roku (moim zdaniem).
          Potem łatwiej jest ograniczać. W okolicy 2 lat pewnie by było
          łatwiej. A czy warto? Okaże się, gdy Twoje dziecko dorośnie do tego
          wieku. U mnie każde miało swój inny wzorzec częstotliwości karmienia
          w zależności od wieku, więc nie wiem, czy są jakieś stałe reguły.

          Pozdrawiam
          Jola
      • jola_ep Re: słaby apetyt na normalne jedzenie 03.11.08, 19:12
        > Wybierając przełamywanie dziecka,
        > wmuszanie jedzenia, przedwczesne odstawianie od piersi ryzykuje
        się np. ujawnienie jakiejś nietolerancji lub alergii bądź innych
        > ciekawych rzeczy.

        Może coś w tym rzeczywiście jest. Moje drugie dziecko jadło bardzo
        słabo (jeśli chodzi o tzw. "normalne jedzenie"). Wyłącznie pierś
        niemal przez 10 pierwszych miesięcy. A i potem głównie na moim mleku
        żył. Przybierał na wadze, ale tak mało, że spadał z siatki
        centylowej i na skutek dysproporcji między wysokim wzrostem i małą
        wagą miał stwierdzoną niedowagę.

        Ale z drugiej strony wykazał większą wrażliwość na alergeny od
        starszej siostry. W 4-tym miesiącu uczylił się na jabłka (bo jadłam
        ich dużo i w dodatku tego samego gatunku i z tego samego sadu). Ale
        w sumie czas karmienia przeżyliśmy bez większych zgrzytów. Może więc
        to moje mleko w większych ilościach rzeczywiście było mu potrzebne?
        Za to potem, gdy był starszy i już go nie karmiłam, odkryłam, że
        jeśli jadł czegoś dużo (szczególnie jeśli był to znany alergen) i
        często, to uczulał się. Tak było z kiwi, mlekiem (dopóki pił w
        malutkich ilościach, było OK). Prawdę mówiąc byłam już ostrożna.
        Trochę się bałam, co będzie dalej - ale odpukać - później miał mniej
        objawów alergii od swojej siostry (u niej walczyłam z zapaleniem
        spojówek, nawracającym zapaleniem oskrzeli itp.)

        Może więc to oszczędne próbowanie nowości (on jadał po parę
        łyżeczek), raczej po mniej ale częściej, popijanie moim mlekiem
        (albo odwrotnie - rozpoczynanie od mojego mleka) miało swój głęboki
        sens? Może w ten sposób zaoszczędził sobie i mi alergii pokarmowej?
        A tak zupełnie nieświadomie przeżyliśmy spokojnie ten drugi rok
        życia smile

        Pozdrawiam
        Jola
Pełna wersja