fizula
01.12.08, 00:16
Im bardziej dziecko świadome, przytomne, starsze, tym ssanie
odchodzi na plan dalszy. A ten dalszy plan właśnie zaczyna się wraz
ze zmęczeniam, spaniem, na wpół nieświadomym wybudzaniem się.
Oczywiście zdarza się też, że maluch ma inną kolejność wyrastania.
Znam jedną mamę, której Marynia zrezygnowała z nocnych ssań,
przerzuciła się natomiast na dzienne sesje piersiowe. Po prostu
zaczęła sobie przesypiać noce. Wydaje mi się jednak, że częstszy
jest scenariusz, w którym usypianie, noce i pobudki pozostają azylem
ssaka, który na "żywca" zbyt mądry by ssać, ale gdy zmęczenie bierze
górę, to zaczyna się zachowywać jakby był co najmniej kilka miesięcy
młodszy, jakby jeszcze nie dorósł.
Często ogromnym trudem dla mam są te nocne pobudki. Najprostszym
sposobem jest karmienie piersią dziecka tak jakby się tego nie
robiło. Czyli dziecko śpi w pobliżu mamy, mama nie wstaje, żeby
karmić, karmi niemal na śpiąco, czasem malec samoobsługę stosuje.
Nie gwarantuje to nieprzerwanego snu, ale może sprawić, że te
pobudki, przecknięcia nie będą aż tak uciążliwe, będą znośne. Często
jednak się pojawiają obawy rodziców, zatroskanych mam i tatusiów o
zęby nocnego ssaka. W końcu nikt o zdrowych zmysłach kilkaktotnie w
nocy nie będzie myć zębów dziecku. Ja bym miała problem nawet z
jednorazowym takim wyczynem.
Na pomoc jednak przybywają nam nasze drogi forumowiczki, które
następujące pokrzepiające posty napisały (skasowane wcześniej z
wiadomych powodów):
kam.xt 19.11.08 napisała:
mnie tez straszono wplywem karmienia na ząbki, rozmawiałam na ten
temat z kilkoma dentystami i szukalam informacji w sieci
slużę argumentami przeciw temu głupiemu i szkodliwemu mitowi:
publikacja amerykanskiego towarzystwa dentystycznego:
www.ada.org/prof/resources/topics/science_breastfeeding.asp
przetłumaczę kluczowe słowa: "Karmienie piersia, szczególnie
przedłuzone, często uznawane było za potencjalny czynnik ryzyka
wystepowania wczesnej prochnicy dziecięcej, pomimo braku dowodów
potwierdzajacych te tezę. Nowe badania w October 2007 Pediatrics (tu
link
pediatrics.aappublications.org/cgi/content/abstract/120/4/e944
) powinny uspokoic karmiące i oczekujace dziecka matki jak rowniez
dentystów poniewaz stwierdzono ze ani samo karmienie piersią ani
długosć jego trwania nie mają zwiazku ze zwiekszonym ryzykiem
wczesnej próchnicy dzieciecej"
i jeszcze jedno: :www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/15583771?
ordinalpos=1&itool=EntrezSystem2.PEntrez.Pubmed.Pubmed_ResultsPanel.P
ubmed_DiscoveryPanel.Pubmed_Discovery_RA&linkpos=5&log$=relatedreview
s&logdbfrom=pubmed
"Nie ma naukowych dowodów na to że ludzkie mleko może byc związane z
rozwojem próchnicy"
Mój osobisty dentysta, młody, kilka lat po studiach i na bieżąco z
aktualnym stanem wiedzy, absolutnie nie demonizuje karmień nocnych.
Wg niego mają niewielki wpływ na próchnicę bo:
-głowny cukier mleka ludzkiego - laktoza - jest mało kariogenny, w
przeciwieństwie do tych zawartych w mleku sztucznym, soczkach i
słodzonych herbatkach
-zawarte w mleku wapń i foforany w pewnym stopniu zapobiegają
obniżaniu pH w jamie ustnej, a wiec zapobiegaja rozpuszczaniu sie
szkliwa
-kazeina z mleka adsorbuje sie na zębach i utrudnia w ten sposób
dostęp bakteriom
-mleko ludzkie zawiera enzymy zwalczajace bakterie
próchnicotwórcze : lizozym i laktoperoksydazę
wiecie że jest pasta do zębów dla dzieci zawierajaca te enzymy? Oto
ona: www.dentylium.pl/firstteeth-pierwszy-zabek-p-288.html
Opis przypomina mi teksty z reklam mleka modyfikowanego "kiedy
myjesz mu ząbki i dziąsła pastą First Teeth, zapewniasz swojemu
dziecku najlepszą naturalną ochronę" ))
żeby zupełnie zminimalizowac wpływ nocnego karmienia na zęby nalezy
zadbac by dziecko nie zasypiało z piersia w buzi na boku, bo wtedy
mleko zalega w buzi na zębach, w nocy powinno sie karmic w takiej
pozycji żeby zeby miały jak najmniejszy kontakt z mlekiem czyli
podawac piers z góry (wiem, nie jest łatwo w nocy) Ale znowu mycia
zębow dziecku po każdym karmieniu nocnym, jak radzi makurokurosek to
ja juz sobie zupełnie nie wyobrazam!
jeszcze czytałam kiedys że podobno główna przyczyna wczesnej
próchnicy(poza niekontrolowanym spozyciem słodyczy oczywiście) jest
pozwalanie by małe dzieci same sobie myły ząbki,bo oczywiscie nie
robią tego dokladnie. Nie wiem jak to u was wygląda ale roczne-
dwuletnie dzieci wszystkich moich znajomych same sobie myja zęby, a
ich mamy sie tym szczycą. Moja sobie myje sama, owszem ale dopiero
po tym jak jej sama porządnie wyczyszczę
tijgertje napisała:
usg wykonane u dziecka w czasie ssania piersi, z ktorego jasno
wynika, ze piers znajduje sie bardzo gleboko w buzi dziecka, mleko
w zasadzie plynie od razu do gardla i nie ma kontaktu z zebami, w
przeciwienstwie do butelki , ktora znajduje sie bardzo plytko w buzi
dziecka. Kiedys na kursie dla konsultantow robilismy proste
doswadczenie. Dzieci karmione piersia i butelka dostawaly napoj z
rurka, obserwowalismy jak gleboko rurka laduje w buzi dziecka. Co
sie okazalo. Wszystkie dzieci karmione piersia pily z rurka wlozona
na maksymalna glebokosc do buzi, wiekszosc dzieci butelkowych
chwytala tylko koniec rurki. widac bylo tez roznice w technice
ssania: rurki dzieci piersiowych zostaly splaszczone jezykiem,
dzieci usilowaly pic tak jak z piersi masujac jezykiem.
Moj syn byl karmiony piersia 3 lata i 2 miesiace, w lutym skonczy 5
lat i zabki ma jak perelki.
To czas ciąży, a nie karmienia
piersią jest najbardziej wyczerpujący. Dlaczego? Bo to w czasie
ciąży kobieta gromadzi w swym organizmie potrzebne minerały,
witaminy itd. aby dziecko rozwijało się na bieżąco, ale także jako
zapas dla przyszłej laktacji (!).
Jeśli patrzeć tak krótkodystansowo jak Ty to robisz, Makurokurosek,
to rzeczywiście się nie opłaca karmić: wyjedzą nam te wredne dzieci
wapń z kości czy żelazo z innych magazynów i biedaczki słabe się
zrobimy, odwapnione czy anemiczne etc. Ale jeśli spojrzeć na
karmienie w odległej perspektywie: to i dla własnego zdrowia opłaca
się karmić. Bo i przed rakiem piersi i jajników w dużej mierze
chroni (im dłuższe karmienie, tym bardziej zmniejszamy to ryzyko), i
przed osteoporozą, i przed nadciśnieniem, miażdżycą itd. A dlaczego
tak się dzieje? Badacze podejrzewają, że to karmienie jest tak
korzystne, bo organizm w czasie jego trwania uczy się wyjątkowo
oszczędnej korzystnej gospodarki, co przynosi długofalowe efekty.
Skąd masz takie informacje, że bardzo rzadko się
zdarza, aby kobieta nie odczuwala deficytu minerałów przy długim
karmieniu? Osobiście powiedziałbym, że jest odwrotnie w naszym
kraju. Jakoś zagłodzonych długokarmiących kobiet nie zdarza mi się
widzieć, a widziałam ich niemało, ani łamiących kości z powodu
odwapnienia. Jeśli zęby się psują, to zwykle efekt zaniedbań, a nie
akurat karmienia.
basiak36 napisała:
Rzadko sie zdarza zeby organizm matki ucierpial przez laktacje,
chyba ze jest
mocno niedozywiona.
WItaminy i mineraly w pokarmie konieczne sa tylko w malych ilosciach
bo organizm
dziecka swietnie je przyswaja, o wiele lepiej niz sztuczne.
Dla przykladu z dentystka, bo pewnie o zeby i wapn chodzilo.
najnowsze badania
podaja ze kobiety karmiace nie potrzebuja az tyle wapnia jak sie
dotychczas
wydawalo.
Tutaj troche linkow, np w temacie wapnia:
www.ajcn.org/cgi/content/full/71/5/1312S
"The lactation-associated decreases in bone mineral status are
reversible and by
3 mo postweaning there is little to distinguish mothers who have
breast-fed from
those who have not, including those who have breast-fed for an
extended period"
I ciekawe porownanie kobiet karmiacych przez 18 miesiecy przy diecie
ubogiej w wapn:
jcem.endojournals.org/cgi/content/full/83/4/1059
"lactation-associated changes in calcium and bone metabolism are
physiological
and are independent