mama_mak
12.12.08, 18:19
Siedze sobie przedwczoraj w poczekalni u lekarza. Przyjezdza pani z
corka w wozku, cos w wieku mojej, czyli okolo 2,5 roczku. Pomijam
fakt, ze goraco a nawet jej nie rozpiela, gdy dziecko cos
pomarudzilo z lekka, zawolala : "cicho badz wreszcie i masz
butelke". Pomijam fakt, ze dziecko nie chcialo butelki, nie chcialo
ciasteczka, chyba zazdroscilo mojej, ze jest u mnie na kolanach. Ale
niektorym rodzicom wydaje sie, ze zycie kreci sie w okol jedzenia.
Najstraszniejsze bylo to : Ulenka zaczela ssac piers i tamta mala
sie Jej przyglada z zaciekawieniem. Matka tlumaczy jej : " Wdzisz,
dzidzia ssie piers". Ale malej najwyrazniej nie wyjasnilo to na czym
polega czynnosc, ktorej Ula sie oddawala, wiec matka
dorzucila : "no, butle, pije"... Bylam w szoku. Nienawidze tej
butelkowej kultury.
Kazdy ma prawo do wyboru, wiec ja tez i prosze mnie tu do butelki
nie sprowadzac. Zwlaszcza, ze pierwowzorem jednak jest piers. Nie
kawalek plastiku z gumka. Nie odzegnuje tu od czci i wiary matek,
ktorym sie nie udalo ale taka premedytacja to sie rzadko zadarza