Kto nas wspiera?

17.12.08, 10:32
Drogie Mamy,

Chciałabym Was zapytac - od kogo na Waszej mlecznej drodze
dostajecie wsparcie, slyszycie, ze dobrze robicie, etc?

Ja ostatnio myslalam o tym, i wyszlo mi, ze Corka i Maz.
No i mamy z piersiowych forum.
Tylko.

Reszta traktuje nasze karmienie w najlepszym razie jako cos
nieszkodliwego (moj gin - "poprzytulac sie zawsze mozna"), dziwactwo
(pediatra 'kto to slyszal, dziecko w tym wieku powinno jesc
normalnie....Enfamil 3 jej przepisze'wink lub jako moja porażkę
wychowawczą (glownie niepytane o zdanie ciocie).

Osoby bardziej blisko - np niania, moja mama, tesciowa - troszke
zostaly wyszkolone przez nas, ale bylyby najszczesliwsze na swiecie,
jakby corka zjadla wieczorem butleke manny i usypiala ze smoczkiem
we wlasnym lozeczku, i w glowie im sie nie miesci, ze dziecko w tym
wieku moze byc bez szkody dla zdrowia glownie na mleku mamy(niecale
17 miesiecy). A jak dziecko moze - to na pewno bardzo to szkodzi
mamie (szczegolnie, ze schudlam przy karmieniu).

A jak to jest u Was??
kto Wam mowi, ze jestescie dzielne i dobrze robicie??


pozdrawiam!!
dimma


    • monicus maz i ciocia 17.12.08, 10:36
      poza tym jestem traktowana jako dziwaczka chociaz maly ma dopiero 10 mcy. ale ja
      mowie, ze dopiero nam to zaczelo sprawiac przyjemnosc wiec szybko nie skonczymy
    • mucta Re: Kto nas wspiera? 17.12.08, 10:37
      Mnie jawnie wspiera i podziwia teściowasmile

      Reszta po cichu uznaje za dziwaczkę, albo nic nie mówi, albo po bardzo cichu
      wspierawink

      No ale przede wszystkim sama się wspieram, bo wiem że robię dobrze, mądrze i
      oszczędniebig_grin
      • akaef Przyjaciółka 17.12.08, 11:05
        Najbliższa przyjaciółka mi zawsze mówi, że dobrze robię. Sama dosyć
        długo karmiła swoją dwójkę, a młodszą córkę odstawiła w wieku 1,5
        roku "za dobrą radą" i teraz bardzo tego żałuje.

        Przy pierwszym dziecku bardzo wspierał mnie mąż. No ale wtedy
        karmiłam tylko 10 miesięcy, bo młoda byłam i durna.

        Teraz w zasadzie nikt mnie nie wspiera, mąż widzi, że nie ma takiej
        potrzeby smile, reszta rodziny jest obojętna raczej. Krytykować nikt
        się nie ośmiela, bo ja charakter raczej mam wredny i od razu bym się
        wydarła na takiego. A komentarze krytyczne w dupie mam i tyle ;-P
    • asia889 Re: Kto nas wspiera? 17.12.08, 11:40
      Mnie to nikt nie wspiera. Mąż nie widzi potrzeby bo i tak karmię/będę karmić
      długo. Kiedyś teściowa mówiła przy 1,5 rocznym dziecku, że dobrze, że jeszcze
      mogę trochę pokarmić dziecko.
    • blondyneczka_ola Mąż :D 17.12.08, 11:45
      Karmimy się już 11 miesięcy, więc to już sporawo. Nawet nie zauważyłam, jak ten
      czas zleciał wink W karmieniu piersią wspiera mnie gł. mąż, który nadal jest
      pozytywnie nastawiony i nie wyobraża sobie karmienia butelką, mimo mojego
      niskiego libido wink Pewnie też takie cichutkie wsparcie mam od teściowej. Gdy
      przyjechała do niej kuzynka z 2,5 - letnim synkiem, bardzo podobało jej się, jak
      w pewnym momencie przerwał zabawę i podbiegł do swojej mamy, podciągnął jej
      bluzkę do góry i sam się cycem obsłużył. Sytuacja ta zresztą wywołała ogólne
      rozbawienie i zachwyt, takie bardzo pozytywne reakcje również wśród pozostałych
      obecnych. Obecnie chłopiec ma ponad 3 latka i nadal na cycu smile
      I odkąd znalazłam to forum i je regularnie podczytuję, wypowiedzi mam wspierają
      mnie w mojej decyzji.
      Natomiast moja mama uważa, że karmienie piersią to takie uwiązanie kobiety do
      dziecka i absolutnie wystarczające jest karmienie do roku. Z tej racji, ze
      zbliżam się już do tej magicznej granicy, obawiam się komentarzy; zresztą już na
      moją odpowiedź, ze nie zamierzam na razie odstawiać, z jej strony usłyszałam
      niechętne "zrobisz jak uważasz (z podtekstem: ale to ja mam rację)"

      Na szczęście mam męża i to forum, a u rodziców jestem średnio raz na miesiąc ;P
    • edytadk Re: Kto nas wspiera? 17.12.08, 12:52
      Po przeczytaniu powyższych wypowiedzi stwierdziłam z lekkim zdziwieniem, że mnie nikt nie wspiera - o ile wspieranie rozumiemy jako chwalenie "jaka to ja dzielna i mądra" i kibicowanie "jeszcze, jeszcze"...

      Z drugiej strony nikt mi w tym karmieniu nie przeszkadza - moja mama uważa, że jest ok i na tym poprzestaje, mąż pewnie by nie zaprotestował, gdybym nagle przestawiła dziecko na butelkę, ale stan obecny traktuje, jako coś normalnego i oczywistego, teściowa z kolei jest dla mnie wielką niewiadomą, bo zwyczajnie zachowuje swoje zdanie w tej kwestii dla siebie i ani otwarcie nie popiera, ani nie neguje.

      Ja z kolei nigdy wsparcia/akceptacji u najbliższych nie szukałam - karmienie było i jest dla mnie oczywiste, a że pewności siebie mi nie brak, nikt się jeszcze nie odważył otwarcie mnie krytykować. Aaa, mój gin próbował, ale po 15-minutowej dyskusji się facet poddałwink.

      Dodam jeszcze, że źródłem tej spokojnej pewności, że robię dobrze i wszystko jest ok, jest w dużej mierze niniejsze forum. I za to Wam wszystkim ślicznie dziękuję!smile
      • blondyneczka_ola Re: Kto nas wspiera? 17.12.08, 14:02
        Może rzeczywiście do kontekstu niektórych wypowiedzi, w tym mojej, bardziej
        pasowałoby słowo "popiera" niż "wspiera".
    • ata99 Re: Kto nas wspiera? 17.12.08, 13:33
      Karmię 22 mies. wspiera nas w tym działaniu mąż. Otoczenie dalsze już przywykło
      i nie komentuje. Pediatra patrzy na mnie jak na nadopiekuńczą dziwaczkę hodującą
      maminsynka.
    • basiak36 Maz li tylko 17.12.08, 14:32
      Nikt wiecej poza mezem i Wami tutaj na forum. Tylko on logicznie patrzy na fakty
      i uwaza ze moje mleko lepsze dla dziecka.
      Mama niby ok, ale dla niej to troche dziwne ze nadal karmie, tesciowa uwaza ze i
      tak pokarm mi lada dzien zniknie, bo tak juz jest ze nagle znika ni stad ni z
      owad. W ogole krowie mleko byloby lepsze.
    • budzik11 Re: Kto nas wspiera? 17.12.08, 20:36
      dimma napisała:


      > A jak to jest u Was??
      > kto Wam mowi, ze jestescie dzielne i dobrze robicie??
      >

      Nikt. Ale też nigdy od nikogo nie usłyszałam, że robię coś źle czy że dziwna
      jestem z moim długim karmieniem. Całe otoczenie jakoś tak normalnie i naturalnie
      to przyjmuje.
      No chyba że mi za plecami tyłek obrabiają wink
    • kropkaa Re: Kto nas wspiera? 17.12.08, 20:40
      Oczywiście mąż i teściowawink Ale mówiąc szczerze jakoś mi wsparcie
      niepotrzebne, bo z krytyką albo pytaniami "to ty jeszcze karmisz???
      i ile tak będziesz???" radzę sobie ostrowink Chyba by mi tylko ciężko
      było, gdyby mąż był przeciw, resztę mam w nosie.
    • channah13 Re: Kto nas wspiera? 17.12.08, 20:57
      mnie wspiera mąż. mama krytykowała, ale już przestała smile
      wredna córka ze mnie smile z niewyparzonym językiem :p
    • atenette Re: Kto nas wspiera? 17.12.08, 22:50
      A mnie najbardziej wspiera moj tato smile. Najsmieszniejsze jest to, ze
      jak mala miala 2 miesiace mowil, ze karmienie 14 miesiecznego
      dziecka (moja kolezanka przy nim karmila) to gruba przesada. A
      teraz? Gasi babcie haslami typu "mleko od krowy jest dla cielaka, a
      dla dziecka jest mleko od mamy" itp. Stal sie strasznym zwolennikiem
      dlugiego karmienia i bardzo mi w tym kibicuje smile
    • mruwa9 Re: Kto nas wspiera? 17.12.08, 22:51
      ja juz niekarmiaca, ale, jak to ktos napisal, mnie nie potrzebne
      bylo wsparcie, sama bylam wystarczajaco silnie motywowana , zeby
      karmic i tak przekonana do slusznosci swojego dzialania, ze w ogole
      innej opcji zywienia nie bralam pod uwage. Popieral mnie,
      oczywiscie, maz, mama (choc przy pierwszym dziecku z
      niedowierzaniem, ze mi sie uda, bo ona zostawala mama w czasach
      panowania teorii o "niedoborze pokarmu" i karmienia z zegarkiem w
      reku.Rowniez wiekszosc pediatrow , z ktorymi mielismy stycznosc ( z
      wyjatkiem 2 osob), co objawialo sie np. mozliwoscia darmowego
      calodobowego przebywania z dzieckiem podczas rozlicznych
      hospitalizacji (mamy karmiace sztucznie musialy placic za pobyt w
      szpitalu z dzieckiem), a gdy podczas jednej z wizyt z dzieckiem w
      poradni D pielegniarka dowiedziala sie, ze ja ciagle karmie,
      doslownie podskoczyla z radosci. Bylo to tak szczere i spontaniczne,
      jakby to dotyczylo jej wlasnego dziecka. Aha, popieraly mnie
      rozliczne kolezanki i przyjaciolki, ktorych znakomita wiekszosc
      (jesli nie wszystkie) karmila piersia co najmniej rok, a wiele
      blisko 2 lata. Za to z drugiej strony- moja bratowa w czasach
      bezdzietnych (przeddzietnych) z niechecia graniczaca z obrzydzeniem
      komentowala karmienie piersia , zwlaszcza publiczne, po czym
      pierwsze dziecko karmila jakies poltora roku, a drugie za chwile
      skonczy 2 latka i ciagle jest karmione piersia, rowniez publicznie.
      Dumna jestem z bratowej niezmiernie smile
    • wiola_wd Re: Kto nas wspiera? 18.12.08, 01:03
      Karmię już prawie 33 miesiące.
      Wsparcie od zawsze miałam tylko u męża (nie licząc forum smile )
      W mojej i męża rodzinach piersią się nie karmiło, ewentualnie pierwsze 2-3
      miesiące, max. pół roku (w przypadku naszych równolatków - kuzynów itp)
      wszyscy dawali cenne rady jak skończyć karmienie, oczywiście cały czas je słyszę
      smile. wiele osób, w tym moja mama, twierdziło, ze i tak nie będę miała pokarmu i
      że takie mleko to nie jest mleko i nie ma żadnych wartości, że to nie jest
      jedzenie (odkąd córka skończyła 6 m-cy)
      Pediatra nie ma nic przeciwko karmieniu, po prostu przyjęła do wiadomości i jest
      ok. Gin kazał karmić max rok bo później organizm mi się rozreguluje a mleko i
      tak już nic nie warte po roku.

      Ja jestem typem, który z jednej strony bierze wszystko do siebie i przeżywa ale
      z drugiej jeśli czegoś jestem pewna to nie dam się złamać nikomu i daję to do
      zrozumienia dość konkretnie tak więc teraz nikt się nie czepia mojego karmienia.

      Ja w oczach rodziny (poza mężem) w ogóle jestem straszna wink karmię piersią
      (zamiast butlą), noszę w chuście (zamiast wozić w wózku), nie daję słodyczy i
      wielu "dobrych" rzeczy (córka jest alergikiem, m.in. gluten, jajka) no i w
      dodatku sama nie piję mleka (a podobno trzeba przy karmieniu wink - mam alergię na
      mleko, niedawno wykryta więc jest szokiem dla rodziny wink
      Córka jest bardzo drobna i szczuplutka i to jeszcze bardziej wszystkich nakręca
      na podanie sztucznego mleka, słodyczy i bułki z kiełbasą albo jajecznicy na
      bekonie smile))
      niestety nieraz próbują coś podać jak nie patrzę i zawsze kończy się to
      problemami z brzuszkiem.
    • emiliah Re: Kto nas wspiera? 18.12.08, 10:57
      Tylko mąż, to forum i siostra, która karmiła 2 lata. Reszta rodziny już siedzi
      cicho, bo z czasem nauczyłam się odpowiednio komentować ich gadanie. Zresztą
      niektóre odpowiedzi wzięłam właśnie stądsmile. A jak jeszcze usłyszę coś od obcego
      to biedny będzie, oj biedny...tongue_out.
Pełna wersja