joannaiwa 05.01.09, 14:43 Trochę z innej bajki, ale powiem szczerze, że pomimo iż jestem zapaloną podróżniczką i nurkiem, to ten opis mną wstrząsnął forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=595&w=84464323 Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
monjan Re: podróże z dziećmi 05.01.09, 15:09 ee przesada to wybrane kawałki tylko, a to tylko jeden punkt widzenia nie popadajmy w skrajnosci Odpowiedz Link
budzik11 Re: podróże z dziećmi 05.01.09, 15:11 Mną bardziej wstrząsa widok mamuśki pchającej wózek i dmuchającej niemowlakowi dymem z papierosa w nos. A dzieci uważam ze szkła ani z cukru nie są i nic im się nie stanie w podróży. Rodzice chyba zresztą wiedzą, co robią, to nie są jacyś przypadkowi, "niedzielni" turyści. Zupełnie nie czuję się wstrząśnięta, ani nawet zmieszana Podziwiam tych ludzi za to, że im się po prostu chce jeździć po świecie z takimi maluchami. Większość mam uważa za wielką wyprawę i mordęgę ponad siły zniesienie ze schodów wózka i wybranie się z dzieckiem na spacer do parku. Odpowiedz Link
midla Re: podróże z dziećmi 05.01.09, 15:13 No nie, jednak wywożenie małego dziecka w tropikalny klimat to nie jest dobry pomysł moim zdaniem. Odpowiedz Link
basiak36 Re: podróże z dziećmi 05.01.09, 21:49 budzik11 napisała: > Mną bardziej wstrząsa widok mamuśki pchającej wózek i dmuchającej niemowlakowi > dymem z papierosa w nos. A dzieci uważam ze szkła ani z cukru nie są i nic im > się nie stanie w podróży. Tez tak mysle, a moze maja sie lepiej niz wiele innych dzieci. W koncu nie sa zaniedbywane, sa caly czas przy rodzicach ktorzy je kochaja. A to ze nie siedza w domowych pieleszach to nie znaczy ze cos im sie na dluzsza mete zlego dzieje Odpowiedz Link
abiela Re: podróże z dziećmi 05.01.09, 15:14 Czy ja wiem, ciekawy wątek. My niebawem lecimy do Azji i rozważam właśnie profilaktyke malaryjną, chyba wogóle odpuszczę. Odpowiedz Link
kristin4 Re: podróże z dziećmi 05.01.09, 15:45 Jeżeli by te dzieci potrafiły pisać to myślę ze ich relacje byłyby odmienne od relacji rodziców, napewno nie byłyby tym zafascynowane. Ja tez jezdze na wakacje dzieckiem ale to ono przede wszystkim jest brane pod uwage kiedy wybieramy miejsce i czas a nie nasze zachcianki. Nie jestem zwolenniczką tego typu spedzania czasu z dzieckiem, napewno w zaden sposób nie wplynie to pozytywnie na jego rozwój. W wakacje bylismy w Chorwacji i mała dobrze to znosiła, ale dzieki cycusiowi, bo wiele razy było dla niej za goraco, nie wyobrażam sobie jeszcze cieplejszego klimatu z tak małym dzieckiem oczywiście. Odpowiedz Link
ola33333 Re: podróże z dziećmi 05.01.09, 16:29 malarone jest dopiero kilka lat na rynku, my z mezem bralismy i nie bylo sensacji, ale dziecku to chyba balabym sie podac. inne leki przeciwmalaryczne to chyba juz w ogole sie dla dzieci nie nadaja, w intrnecie sporo mozna poczytac o ludziach majacych zaburzenia psychiczne po nich. Odpowiedz Link
lucjatoja Re: podróże z dziećmi 05.01.09, 22:01 Te opisy sa wyrwane z kontekstu! Nawet nie warto polemizowac. My w tym roku byliśmy w Turcji i było super. Przyznam, że był to bardzo lajtowy wyjazd właśnie ze względu na dziecko. Odpowiedz Link
monicus Re: podróże z dziećmi 05.01.09, 23:06 lepiej tak niz zostawiac 3mies dziecko i leciec na mies z mezem do indii na wakacje... nasza niania zna taka rodzinke... Odpowiedz Link
edytadk Re: podróże z dziećmi 06.01.09, 11:54 Na temat ewentualnego męczenia dzieci nie będę się wypowiadać, bo to nie tak łatwo ocenić. Weźmy na przykład maluchy ciągane przez pół dnia po centrum handlowym czy mieście w czasie upału. Myślę, że stopień umęczenia zbliżony, a jakoś nikt nie linczuje takich rodziców. Ale jedna rzecz mną lekko wstrząsnęła - maleństwo noszone w chuście przodem do świata. Brrr... Pani zdecydowanie nie doczytała instrukcji korzystania z chusty, z resztą w niczym się tak nie powinno nosić! Jak maluch chce więcej widzieć - no biodro go albo na plecy. Naprawdę szkoda mi było tego dyndającego bobasa obdarzanego na siłę wszystkimi możliwymi bodźcami. Odpowiedz Link
joannaiwa Re: podróże z dziećmi 06.01.09, 13:40 Dziewczyny, widzę, że nie doczytałyście. Ja przeczytałam nie tylko pierwszy post ale i całego fotobloga oraz pozostałe posty, w tym wyjaśnienia matki (śmieszne nota bene). 1. Czy wybrałybyście się z 5-miesiecznym dzieckiem i 2 latkiem do Bangkoku, gdzie smog jest taki że dorosły nie może prawie oddychać?; 2) Czy wybrałybyście się z 5-miesięcznym dzieckiem i 2-latkiem na trekking do Birmy i Kambodży www.msz.gov.pl/Komunikat,dla,osob,planujacych,podroz,do,Kambod zy,19870.html (akurat przed ich wyprawą) www.msz.gov.pl/index.php?age=6388&lang_id=pl&bulletin_id=14&document=1808 gdzie upały są min. 35stC (dziecko w takim trekingu było niesione z 38st gorączki, bo rodzice musieli o określonej porze dotrzeć na łódź); 3) czy czytałyście opis, gdzie ojciec został zaatakowany przez węża i miał szczęście bo wąż trafił w sandał (kompletna amatorszczyzna - na terenach gdzie często wystepują węże nie chodzi się w sandałach tylko w butach za kostkę albo kaloszach), a chwilę potem jest opis jak to ich dwulatek biegał tam sobie prawie samopas po dróżkach i okolicznych bezdrożach. A co jeśli wąż zaatakowałby dziecko? nadmienię, że jesli ktoś nie jest specjalistą od węży i nie potrafi ich rozpoznać, to w zasadzie powinien takiego węża złapać i zanieść do szpitala, bo nie ma uniwersalnej surowicy, a niewłaściwie dobrana potrafi zaszkodzić, a nawet zabić. No i gdzie był najbliższy szpital - ciekawe czy zdążyliby tam dotrzeć; 4) no i wreszcie malaria (szli przez tereny malaryczne skoro brali malarone, na tym obszarze jest też zagrożenie gorączką denga - jeszcze gorsze paskudztwo). Trzeba wyjaśnić jedno - nie ma leku skutecznego na malarię. Wzięcie malarone (podobnie jak palludryny czy lariamu) jedynie zwiększa prawdopodobieństwo, iż niewłaściwy komar, który Cię dziabnie, nie zaszczepi Ci choroby, bo lek ją zwalczy (ale to trochę ruletka - może tak może nie). Co więcej - malaria jest nieuleczalna. Osoby wybierające się w rejon malaryczny powinny podejmować taką decyzję świadomie - akceptując ryzyko zarażenia - dzieci nie są w stanie tego zrobić, a co więcej dzieci do 5 lat są na nią szczególnie narażone. www.malaria.com.pl/ Co do skutków ubocznych malarone www.domzdrowia.pl/57764,malarone-250mg-100mg-tabl-powl-12-szt-blister.html Naprawdę chciałybyście podać to swojemu dziecku? Z fotoblogu: "komary latały jak słonie" - a co oni stosowali "OFF" no śmieszne po prostu, żeby chociaż muggę - offa to komary mają głęboko gdzieś. Nurkując u wybrzeży Madagaskaru (silny obszar malaryczny) - zetknęłam się z Francuzem, kapitanem statku mieszkającym na Madagaskarze, który miał malarię mózgową i widziałam u niego atak tej malarii (po zażyciu lekarstwa, które juz niewiele pomagało). Nigdy więcej nie wrócę na Madagaskar, pomimo jednych z najpiękniejszych nurkowań jakie tam przeżyłam. 5) Z podróży do Meksyku (jeszcze przed urodzeniem małego) przywieźliśmy pamiątkę - trichomonas hominis, który wyszedł w badaniach kału u małego. Przez tydzień umieraliśmy ze zgryzoty, zanim lekarz zakażnik ostatecznie potwierdził, że to niegroźny pełzaczek, którego nosi w sobie 40% Maksykanów (pediatra juz chciała nas wszystkich leczyć bardzo obciążającym metronidazolem, ale się nie zgodziłam). Ciekawe ile takich pełzaczków, ale bardziej groźnych noszą już w sobie dzieci tych ludzi. Z głupiego Egiptu koleżanka przywiozła amebę w oku - częsciowa ślepota bo nie dało się do końca wyleczyć. 6) Rodzice sami piszą, że zrezygnowali z hoteli za 2USD na rzecz hoteli za 10 USD ze względu na dzieci. Śmiechu warte. W malezji nocowaliśmy w takim hotelu - klimatyzacja była, a jakże (huczała tak że nie można było spać), a jak zgasiliśmy światło to z łazienki wylazły karaluchy wielkości szczura. Jeden z nich ugryzł mnie w nogę - rana jątrzyła się 2 tygodnie. Dobrze, że był to koniec wyprawy, bo miałabym problem z nurkowaniem. Być może w Birmie i Kambodży 10 USD ma większą wartość i otrzymali lepszy standard - oby tak było. Pytanie: gdzie tu fan i wielka przygoda dla dzieci wyjacych i targanych z gorączką w upale, bo rodzice musza zaliczyc kolejne etapy trekkingu i zrobić masę zdjęć żeby później sprzedać je w albumie. Robią biznes i realizują hobby kosztem dzieci i tyle. Dla jasności - zachęcam wszytkich do podróżowania z dziećmi, ale doprawdy jest tyle pięknych miejsc nie tak obciążonych ryzykiem chorób i innych wypadków, a dzieci tak szybko dorastają. I dlaczego to musi być trekking? Odpowiedz Link
mruwa9 Re: podróże z dziećmi 06.01.09, 13:57 podpisuje sie pod powyzszym. Dla malych dzieci taka wyprawa to zadna atrakcja, a rodzice chcieli udowosdnic, ze mozna? No, mozna, tylko po co? I za jaka cene? Nieuzasadnione okrucienstwo, graniczace z bezmyslnym (lub umyslnym) narazaniem zdrowia i zycia dzieci. Odpowiedz Link
edytadk Re: podróże z dziećmi 06.01.09, 14:45 > Dziewczyny, widzę, że nie doczytałyście. Ja przeczytałam nie tylko > pierwszy post ale i całego fotobloga oraz pozostałe posty, w tym > wyjaśnienia matki (śmieszne nota bene). Fakt, nie doczytałam, przejrzałam zdjęcia i uznałam, że dramatu nie było. Po Twoim streszczeniu przyznaję, że za nic nie naraziłabym swojego dziecka na takie warunki. Biję się zatem w karmiące piersi za moje nieadekwatne porównanie do męczenia dziecka w centrum handlowym - w tym ostatnim przynajmniej nie ma jadowitych węży, komarów-słoni i chorób tropikalnych... Odpowiedz Link
abiela Re: podróże z dziećmi 06.01.09, 21:34 joannaiwa napisała: > > 1. Czy wybrałybyście się z 5-miesiecznym dzieckiem i 2 latkiem do > Bangkoku, gdzie smog jest taki że dorosły nie może prawie oddychać?; No właśnie się wybieram, smogu sobie nie przypominam, a byłam kilka razy. > > 4) no i wreszcie malaria (szli przez tereny malaryczne skoro brali > malarone, na tym obszarze jest też zagrożenie gorączką denga - > jeszcze gorsze paskudztwo). Trzeba wyjaśnić jedno - nie ma leku > skutecznego na malarię. Wzięcie malarone (podobnie jak palludryny > czy lariamu) jedynie zwiększa prawdopodobieństwo, iż niewłaściwy > komar, który Cię dziabnie, nie zaszczepi Ci choroby, bo lek ją > zwalczy (ale to trochę ruletka - może tak może nie). Co więcej - > malaria jest nieuleczalna. Osoby wybierające się w rejon malaryczny > powinny podejmować taką decyzję świadomie - akceptując ryzyko > zarażenia - dzieci nie są w stanie tego zrobić, a co więcej dzieci > do 5 lat są na nią szczególnie narażone. > > www.malaria.com.pl/ > Co do skutków ubocznych malarone > www.domzdrowia.pl/57764,malarone-250mg-100mg-tabl-powl-12-szt-blister.html > Naprawdę chciałybyście podać to swojemu dziecku? No właśnie nie. > 5) Z podróży do Meksyku (jeszcze przed urodzeniem małego) > przywieźliśmy pamiątkę - trichomonas hominis, który wyszedł w > badaniach kału u małego. Przez tydzień umieraliśmy ze zgryzoty, > zanim lekarz zakażnik ostatecznie potwierdził, że to niegroźny > pełzaczek, którego nosi w sobie 40% Maksykanów (pediatra juz chciała > nas wszystkich leczyć bardzo obciążającym metronidazolem, ale się > nie zgodziłam). Ciekawe ile takich pełzaczków, ale bardziej groźnych > noszą już w sobie dzieci tych ludzi. Z głupiego Egiptu koleżanka > przywiozła amebę w oku - częsciowa ślepota bo nie dało się do końca > wyleczyć. Proponujesz nie jeżdzić do Egiptu z dzieckiem? Dla mnie to żadna egzotyka, zaskoczyłaś mnie. > > 6) Rodzice sami piszą, że zrezygnowali z hoteli za 2USD na rzecz > hoteli za 10 USD ze względu na dzieci. Śmiechu warte. W malezji > nocowaliśmy w takim hotelu - klimatyzacja była, a jakże (huczała tak > że nie można było spać), a jak zgasiliśmy światło to z łazienki > wylazły karaluchy wielkości szczura. Jeden z nich ugryzł mnie w > nogę - rana jątrzyła się 2 tygodnie. Dobrze, że był to koniec > wyprawy, bo miałabym problem z nurkowaniem. Być może w Birmie i > Kambodży 10 USD ma większą wartość i otrzymali lepszy standard - oby > tak było. Zdecydowanie dużo wyższą wartość, Malezja jest jedynm z droższych karjów w tym regione. Gdzie to było w Malezji, tak BTW? Odpowiedz Link
aniao3 Re: podróże z dziećmi 07.01.09, 23:50 Witajcie! strasznie ciezko jest udowadniac ze sie nie jest wielbladem wiec sobie odpuszcze. Natomiast co do chusty - owszem pani doczytala instrukcje: jak zapewne wiesz sa producenci ktorzy podaja w instrukcji takie wiazania (jak Babylonia) - bo to po prostu lepiej im marketingowo takie produkty sprzedaje. Przed naszym wyjazdem nie bylo forum chustowego, nie znalam innej mmy z chusta i jako cala wiedze mialam tylko ta instrukcje (z takim wiazaniem jako polecanym!) Natomiast na plecach balam sie nosic STasia bo to byla chusta elastyczna i przy ciezaze malucha ponad tych 8-10 kg za bardzo zjezdzala w dol. ale co by smutno nie konczyc: nasze dzieci najwyrazniej lubia jak sie je meczy podrozami, bo nie moga sie doczekac kolejnej wyprawy pzdr anka Odpowiedz Link
budzik11 Re: podróże z dziećmi 06.01.09, 15:18 Nadal uważam, że przesadzasz. Dzieci żyją po tych wszystkich okropnościach? Pewnie tak i mają się dobrze. Skoro np. birmańskie dzieci jakoś egzystują i nie giną masowo, to i "nasze" mają szansę. Te wyprawy z pewnością nie były po to, żeby dzieci miały atrakcję, ale być może ich rodzice żyją ze sprzedaży zdjęć do albumów i po prostu nie mieli wyjścia - albo pojadą zabierając ze sobą dzieci i zarobią, albo nie pojadą i nie zarobią. Nadal uważam, że te dzieci mają fajniejsze dzieciństwo niż te wychowywane w bloku i znające tylko pobliski park i obsikaną przez koty piaskownicę. Odpowiedz Link
joannaiwa Re: podróże z dziećmi 06.01.09, 15:25 zapominasz tylko o naturalnych przeciwciałach i choćby innej florze bakteryjnej którą posiadają dzieci birmańskie, a nie posiadają ich dzieci z Europy. Poza tym może warto byłoby prześledzić umieralność wśród dzieci birmańskich w konkretnych warunkach Birmy w porównaniu do umieralności dzieci europejskich. Rozumiem, że niektórzy chcą nieco podwyższyć umieralność dzieci europejskich skoro w warunkach naturalnych Europy taka niska. Chciałabym móc zapytać tego 2-latka (nie wiem jednak czy już wystarczająco mówi, może musiałby być trochę starszy) jak bardzo odpowiadają mu takie wakacje i zaproponować mu coś alternatywnego bardziej odpowiedniego dla dzieci - aquapark, disneyland, legoland, plaża nad ciepłym morzem. Ciekawe co by wybrał? Odpowiedz Link
lucjatoja Re: podróże z dziećmi 06.01.09, 16:32 Moja koleżanka pojechała do Francji i przywiozła rzęsistka, kolega brata z Chorwacji pałeczke ropy błękitnej w uchu, Dziecko kuzynki mojej sąsiadki wyszła przed moj blok i złapała grype. Wstawić może jakiegoś linka o powikłaniach grypy? Bedzie bardziej obrazowo. Moze Ci ludzie maja taki sposób na życie i tyle. Niektórzy żyją inaczej np wychodzą na spacer trzy razy dziennie w zafoliowanym wózku do reala po danonki na snidanie, objad i kolacje. Inni zabierają do Birmy i faszerują lekami na malarie. Nie wiem co gorsze? Odpowiedz Link
joannaiwa Re: podróże z dziećmi 06.01.09, 16:41 sorry, jeśli rzęsistka czy grypę porównujesz do malarii i gorączki denga to chyba nie ma o czym dalej rozmawiać. Tylko co te dzieci winne że mają takich głupich i nieodpowiedzialnych rodziców. A na dzieciach niestety najszybciej się skrupi. Nie daj Boże raz im się noga powinie i dramat do końca życia. Ale oczywiście - hurra optymizm jest teraz w modzie. Życzę szczęścia - przede wszystkim tamtym dzieciom (rodzice niech sobie radzą sami). Odpowiedz Link
budzik11 Re: podróże z dziećmi 06.01.09, 17:28 Ale czy masz jakiś problem w związku z tymi ich wyjazdami? Jakoś ciebie to osobiście boli, że tak się upierasz przy temacie? Żyj i pozwól żyć innym. Kimże jesteś, żeby ludzi, których nie znasz, określać mianem "głupich i nieodpowiedzialnych"? Fajnie by było, jakby ludzie bardziej skupili sie na swoich dzieciach, a nie cudzych. Czemu chcesz uszczęśliwiać postronne osoby? W parku też zaglądasz ludziom do wózków i objeżdżasz, jeśli np. dziecko nie ma czapeczki, bo może złapać katar? A, przepraszam, co cię to obchodzi? Odpowiedz Link
pawel_zet Re: podróże z dziećmi 06.01.09, 21:39 Ona by chciała, a się boi. Dlatego właśnie tak strasznie ujada, bo w ten sposób sama siebie przekonuje, że wyjazdy w egzotyczne kraje z dziećmi to zbrodnia. Odpowiedz Link
mruwa9 Re: podróże z dziećmi 06.01.09, 18:22 ale powiedz, jaka frajde ma malutkie dziecko, z wielogodzinnego tluczenia sie w foteliku samochodowym, w dzikim upale i z goraczka? Powiedz, jaka korzysc dziecko z tego wyciagnie? Zwlaszcza, ze z opisu wynikalo, ze zachwytu zdecydowanie nie okazywalo, bo darlo sie okrutnie.. Powiedz, czemu to mialo sluzyc? Odpowiedz Link
jakw Re: podróże z dziećmi 06.01.09, 19:42 Ja za to wiem, że ja na wakacje do disneylandu czy na tunezyjską plażę w sierpniu jechać ochoty bym nie miała. Aquapark czy legoland wchodzą dla mnie w rachubę w małych dawkach. Z młodszą byłam raz w szpitalu po wypadku właśnie na urlopie. Nie w żadnej Birmie czy Kambodży tylko w Polsce. Do szpitala jazda trwała godzinę naszym samochodem, bo karetka chyba jedna na cały powiat. Gdyby to było rzeczywiście coś poważnego to młoda mogłaby mi się przekręcić równie dobrze w Polsce jak i w dowolnym miejscu na świecie. Odpowiedz Link
ple-pla Re: podróże z dziećmi 06.01.09, 21:50 podpiszę się Pozdrawiam - zablokowana canelonki Odpowiedz Link
agnieszka_z-d Re: podróże z dziećmi 06.01.09, 17:44 Przesadzili - i to solidnie. Rozumiem, że dziecko to nie koniec życia i nie koniec świata - też wychodzimy z takiego założenia, ale... żyjmy i dajmy żyć innym - w tym wypadku własnym dzieciom. Moim zdaniem ich dzieci są za małe na takie rajdy. I na takie miejsca. Odpowiedz Link
jakw Re: podróże z dziećmi 06.01.09, 18:55 Hm, przypomniałam sobie jazdę z kilkumiesięczną młodszą nad morze. Pokonanie 350 km zajęło nam 12 godzin, bo młoda ciągle pyska darła, a po wycycaniu matki karmicielki i zapięciu w fotelik za każdym razem robiła kupę po kilku minutach (akurat tyle czasu żeby się usadzić w samochodzie i ruszyć). Jakbym opublikowała wtedy jakiś "dziennik podróży" zostałabym chyba pozbawiona praw rodzicielskich. Nie czytałam całego opisu podróży- w linkowanym wątku są fragmenty. Więc ciężko w sumie ocenić jaki % czasu to było marudzenie dzieci ( w momencie gdy o tym brak wzmianki domniemywam, że dzieciaki były zadowolone). Odpowiedz Link
jakw Re: podróże z dziećmi 06.01.09, 19:32 Przejrzałam cały opis tej "nieszczęsnej" wyprawy do Azji i imho nie wygląda to aż tak tragicznie. W sumie wyprawa trwała z miesiąc więc tych "przerażających" opisów nie jest tak strasznie dużo. A w morzu też się chłopaki popluskali, nie ma obaw. Rodzice trochę te rejony znają, wzięli cały plecak z apteczką i imho dobrze byli przygotowani do wyprawy. Ja bym jednak aż tak nie damatyzowała. Odpowiedz Link
joannaiwa Re: podróże z dziećmi 07.01.09, 12:29 Szkoda mi tych dzieci i tyle, rozumiem że zwolenniczkom takich wyjazdów nie. A co do obaw - Pawle Z bardzo mnie rozczarowujesz swoją małostkowością i egoizmem oraz no comments. IMHO wyprawa do Azji trwała od 14.02 do 8.04., a więc prawie 2 miesiące. Reszta w linku niżej. A na piękne zdjecia z dziećmi zaczynam mieć uczulenie, bo podejrzewam że bardziej chodzi tu o zdjęcia niż o dzieci. forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=595&w=84464323&a=89434640 Odpowiedz Link
midla Re: podróże z dziećmi 07.01.09, 12:52 Ja nie jeżdżę z małą nawet nad morze, choć ma już rok, a tam mieszka jej dziadek, żeby jej tego stresu nie fundować, bo jazdy samochodem na razie bardzo nie lubi. Pewnie dopiero latem się wybierzemy I chyba kryterium, że wyjazd powinien być przyjemnością dziecka, a nie rodziców, powinno być najważniejsze. Odpowiedz Link
joannaiwa Re: podróże z dziećmi 07.01.09, 13:19 Midla - no jak się okazuje dla niektórych rodziców zupełnie inne kryteria są ważniejsze niż przyjemność dla dziecka z wyjazdu. Odpowiedz Link
abiela Re: podróże z dziećmi 07.01.09, 15:07 joannaiwa napisała: > Midla - no jak się okazuje dla niektórych rodziców zupełnie inne > kryteria są ważniejsze niż przyjemność dla dziecka z wyjazdu. Dla mnie przyjemność dziecka nie jest najważniejsza. Wtedy nie wyjeźdżałabym przez całe dzieciństwo wogóle, bo po co? Odpowiedz Link
joannaiwa Re: podróże z dziećmi 07.01.09, 17:16 no cóż nieco egoistyczne podejście, chyba że zakładasz, że Twoje dziecko nie czerpie żadnej przyjemności z jakiegokolwiek wyjazdu - bywa. Ja tam staram się zorganizować wyjazdy tak, żeby dziecko nie wyło, nie gorączkowało w upale, a jednocześnie żebyśmy i my byli zadowoleni. Ale widocznie ja nie potrzebuję tyle adrenaliny co rodzice opisywanych tu dzieci, albo potrafię z niej przejściowo zrezygnować. Czyli podejście bardziej z uwzględnieniem różnych potrzeb w rodzinie, niż "dzieci w szeregu zbiórka - niemowlęta też". Pomijając wszystkie inne ważne aspekty, o których pisałam wcześniej - o ile w przypadku małżeństwa mogą się dobrać osoby podobne w zakresie potrzeby adrenaliny i pięknych zdjęć, to z dziećmi bywa różnie - pobożnym życzeniem rodziców jest aby dzieci były podobne do nas i podzielały nasz sposób patrzenia na świat, styl życia itd. - a co jak się trafi domator? A w ogóle w przypadku tak małych dzieci śmiem wątpić w potrzebę jakiejkolwiek adrenaliny i aż takich przygód. Wystarczy trochę poczytać o rozwoju dziecka. To są potrzeby rodziców kosztem dzieci, dlatego budzą mój sprzeciw. Odpowiedz Link
abiela Re: podróże z dziećmi 07.01.09, 22:14 joannaiwa napisała: > no cóż nieco egoistyczne podejście, chyba że zakładasz, że Twoje > dziecko nie czerpie żadnej przyjemności z jakiegokolwiek wyjazdu - > bywa. Ja tam staram się zorganizować wyjazdy tak, żeby dziecko nie > wyło, nie gorączkowało w upale, a jednocześnie żebyśmy i my byli > zadowoleni. Wiesz jest też coś pomiędzy. Między Bałtykiem, a Birmą. BTW nad Bałtyk bym nie pojechała, nawet jakby mi ktoś zapłacił. > Pomijając wszystkie inne ważne aspekty, o których pisałam wcześniej - > o ile w przypadku małżeństwa mogą się dobrać osoby podobne w > zakresie potrzeby adrenaliny i pięknych zdjęć, to z dziećmi bywa > różnie - pobożnym życzeniem rodziców jest aby dzieci były podobne do > nas i podzielały nasz sposób patrzenia na świat, styl życia itd. - a > co jak się trafi domator? A w ogóle w przypadku tak małych dzieci > śmiem wątpić w potrzebę jakiejkolwiek adrenaliny i aż takich > przygód. Wystarczy trochę poczytać o rozwoju dziecka. To są potrzeby > rodziców kosztem dzieci, dlatego budzą mój sprzeciw. No właśnie dlatego napisałam, że gdybym na to patrzyła, musiałabym z podróży zrezygnować wogóle. Jak na razie na 4 lata zrezygnowałam z Azji i uważam, że wystarczy. M. był w tym czasie trzy razy Odpowiedz Link
basiak36 Re: podróże z dziećmi 07.01.09, 17:32 abiela napisała: > Dla mnie przyjemność dziecka nie jest najważniejsza. Wtedy nie > wyjeźdżałabym przez całe dzieciństwo wogóle, bo po co? Zgadzam sie To ze z wyjazdem zwiazane sa niewygody nie znaczy ze trzeba siedziec w domowych pieleszach Ja z moimi dziecmi od czasu kiedy byly malymi niemowletami (2 mce) czesto latam sama do Polski do mamy (przynajmniej 4-5 razy w roku) plus rozne krotkie rodzinne wyjazdy wakacyjne do cieplych krajow. Bywa roznie, lotnisko i samolot to zadna wygoda przeciez. Ale dziecko siedzi w chuscie, ma mleko kiedy chce i ma sie dobrze Odpowiedz Link
jakw Re: podróże z dziećmi 07.01.09, 19:18 Chyba trochę przesadzasz. Dla mnie mój urlop to jedyna okazja do mojego wypoczynku i nie bardzo rozumiem dlaczego nie miałabym brać pod uwagę także mojej przyjemności. Btw moja starsza miała zwyczaj marudzić pt. "Czy musimy iść na tą dużą gorę/do tego lasu/wokół tego jeziora". Gdyby brać pod uwagę tylko jej zadowolenie oraz zadowolenie młodszej to pewnie przez 20 lat nie ruszyłabym się z domu. PS Na problemy z jazdą samochodem polecam jazdę pociągiem. U nas się sprawdziło. Odpowiedz Link
zaisa Re: podróże z dziećmi 09.01.09, 15:16 Pewnie, że chodzi o piękne zdjęcia - ci ludzie w ten sposób zarabiają. Do wypraw się dokładnie przygotowują. Moje wybory byłyby/są inne ale nie śmiem ich potępiać za to, że łączą swoje życie zawodowe z przebywaniem z dziećmi. Odpowiedz Link
joannaiwa Re: podróże z dziećmi 28.01.09, 13:54 uda się albo się nie uda, a to przeciez taki zwykły egipt, a nie Birma czy Namibia (malaria). Podtrzymuję, że czasami warto odczekać z takimi podróżami z dzieckiem, a i zawód zmienić jak trzeba. I to tyle tytułem podsumowania wątku. forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=595&w=90186136&a=90199416 Odpowiedz Link