O niesfornych dzieciach i rodzicach, trolach i ...

06.01.09, 01:46
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16714&w=89366617
Mamy jedynaków nie obraźcie się tylko na mnie za ten tekst. Wcale
nie piszę go z wyższością, raczej z pewną pobłażliwością. Pamiętam
jeszcze jak sama łatwo oceniałam zachowania innych dzieci i
rodziców, gdy byłam idealną mamą idealnej jedynaczki. Nie mówię, że
teraz udaje mi się tego ustrzec, ale jakby trudniej ferować wyroki,
oceny. Bo każde dziecko daje do myślenia i pokazuje, że nie jest się
wymarzonym, idealnym rodzicem. Ale i tak lubię te moje urwisy,
pomimo że potrafią dać w kość, no i siebie jako mamę też muszę
lubić, żeby jakoś ze sobą wytrzymać :o)
    • mruwa9 fizula, a Ty na bezsennosc cierpisz? 06.01.09, 02:00
      bo ja to w ramach samounicestwienia chyba.. zwlaszcza, ze zaraz
      pewnie mlode sie obudzi...
      Ja tez lubie moje urwisy.. czasami tongue_out , ale calkiem czesto mam
      ochote sprzedac je na Allegro... czasem nawet oddac za darmo, ale
      nikt nie chce...
    • amaf Re: O niesfornych dzieciach i rodzicach, trolach 06.01.09, 09:56
      Ja sie w 100% zgadzam z fizulą chociaż jestem mama jedynaka, ale
      potrafie sobie wyobrazić, że kazde dziecko jest inne i jego
      zachowanie nie zależy tylko od wychowania. tez bylam chętna do ocen
      i wydawania wyroków nawet zanim jeszcze sama urodzilam! chyba nawet
      wtedy najwiecej- naczytałam się artykułów, poradników i gotowe- na
      każdy problem gotowa rada- jedyna i słuszna i niepodważalna
      oczywiście. hahaha. Ale mi szybko przeszlo, czego nie mogę
      powiedzieć o wiekszości moich koleżanek-mam. one strasznie lubią
      oceniać na podstawie swojego "egzemplarza". Nie dotyczy to tylko mam
      jedynaków- najgorsze w tym względzie potrafia być mamy dwojga dzieci
      o bardzo podobnym temperamencie - tu juz naprawde nic ich nie
      przekona, że nie kazde takie jak ichsmile
    • budzik11 Re: O niesfornych dzieciach i rodzicach, trolach 06.01.09, 10:13
      Bardzo ładnie i prawdziwie napisałaś. Przy pierwszym dziecku wiedza nasza
      pochodzi przede wszystkim z podręczników, poradników, gazetek, lekarzy,
      znajomych. To wiedza teoretyczna, o jakimś teoretycznym, uśrednionym, idealnym a
      więc tak naprawdę nieistniejącym, nierealnym dziecku. Z czasem (i z kolejnym
      dzieckiem) nabieramy własnego doświadczenia i refleksji. Głównie na temat tego,
      że rzadko jest tak, jak powinno być, a najczęściej jest tak, jak jest.
    • ata99 Re: O niesfornych dzieciach i rodzicach, trolach 06.01.09, 14:29
      Ale mamy jedynaków też czynią pewien postęp w swoim rozwoju i rozumieniu Świata
      w porównaniu z okresem przedzieciowym. Kiedyś widząc niesforne wrzeszczące młode
      istotki w miejscach publicznych, myślałam sobie, ach jak można tak rozpuścić
      dziecko. Cha! cha!. Nie wiem czy śmiać się, czy płakać nad swoją ignorancją.
      Więc jakiś postęp nawet przy jednym egzemplarzu jest!
      • kukulka11 Re: O niesfornych dzieciach i rodzicach, trolach 06.01.09, 15:43
        hehe, mam identycznie smile
    • krystynacr Jako mama jedynaka ... 06.01.09, 15:18
      ... się wypowiem smile Nie obrażam się wink Tylko ja akurat wiem, że dzieci są różne
      i nie oceniam po swoim. Ale to chyba cecha mnie jako mnie, tego, że myślę i że
      nie widzę świata czarno-biało.
      Także wydaje mi się, że łatwiej spotkać osoby widzące różnorodność zachowań i
      cech dzieci wśród osób, które mają więcej niż jedno dziecko - bo wtedy mają tę
      różnorodność przed oczami wink ale też wśród mam jedynaków są osoby, które też o
      tym wiedzą - bo myślą.
      A z drugiej strony - gdybym oceniała inne dzieci po swoim, to wszystkie inne to
      byłyby same aniołki wink)) bo mi się trudny egzemplarz trafił wink choć zakochana
      w nim jestem nieprzytomnie wink
      A co do bycia idealną matką - tu się na serio nie zgodzę. To zależy od
      charakteru. Jedna matka będzie się uważała za idealną mając i 8, a inna mając 1
      tym bardziej będzie uważała, że jest do niczego (bo tylko z 1 sobie nie radzi).
      To moim zdaniem zależy tylko od tego, jak się siebie postrzega w ogóle. I czy ma
      się w sobie tę pokorę.
      Z entej strony - ludziom bez tej pokory jest łatwiej we współczesnym świecie ...
      • krystynacr I jeszcze jedno ... 06.01.09, 20:11
        w wątku oryginalnym, który miał być jak rozumiem o tym, że mamy więcej niż 1
        dziecka są mniej skłonne do oceniania/krytyki/nawracania innych, od razu
        dopisała się mama kilkorga ostro krytykując swoją kuzynkę ... i zadając kłam tej
        tezie wink
        Pozdrawiam smile
        • fizula Re: I jeszcze jedno ... 07.01.09, 10:35
          krystynacr napisała:
          > w wątku oryginalnym, który miał być jak rozumiem o tym, że mamy
          więcej niż 1
          > dziecka są mniej skłonne do oceniania/krytyki/nawracania innych,
          od razu
          > dopisała się mama kilkorga ostro krytykując swoją kuzynkę ... i
          zadając kłam te
          > j
          > tezie wink

          Też mi się spodobał taki oddźwięk :o) I Wasze wypowiedzi.
          Taka jest prawda:
          czasem też mama jednego dziecka więcej przeżyje niż mama czwórki i
          bogatsze ma pod jakimś względem doświadczenie.
          Co nie zmienia faktu, że bardzo lubię forum wielodzietnych z wyboru
          i naszych znajomych z liczną gromadką :o) I lubię u nich być, bo
          wiele się od nich uczę. Zresztą tamto forum jest dość przyjazne dla
          otoczenia, same oceńcie.
          Zresztą od mam pojedynczych maluchów też warto się uczyć, ja to
          robię systematycznie wysłuchując ciekawych historii :o)
          Mruwa, ja też w ramach samounicestwienia nocnie czuwam i potem takie
          głupoty jak to powyżej wypisuję :o) Dla mnie siedzenie do późna w
          nocy świadczy, że zdrowa jestem- wtedy zbiera mi się na pisanie.
          Tylko jak jestem chora i przemęczona, to chodzę spać wcześnie.
          Drogi Trolu, piszący Ple-ple, nie pochlebiaj sobie, nie myślałam o
          Tobie akurat. Troli na tym forum nie brakuje, niejednego poznałam. A
          o Tobie, Canelonko, myślałam, że masz dwójkę dzieci.
    • kropkaa Re: O niesfornych dzieciach i rodzicach, trolach 06.01.09, 21:26
      Eeee tam. Ja jestem (prawie) idealną mamą idealnej jedyneczkiwink
    • ewa_anna2 są bezdzietni i "jednodzietni" nie z wyboru 13.01.09, 13:31
      Tak jest, różnie się ludziom życie układa. Nie zawsze bezdzietność
      czy posiadanie jednego dziecka jest wynikiem mody. Możemy nawet nie
      wiedzieć dlaczego dana rodzina nie ma dziecka, czy ma tylko jedno.
      Czasem jest to stan zdrowia, kilka poronień, możliwość przekazania
      dziecku choroby genetycznej. I chyba takie osoby nie zawsze chcą
      patrzenia na nie z pobłażliwością.
      Sama znałam jedną, samotną panią. Zmarła sama w swoim domu (no,
      piesek i kotek tam był). Później dowiedziałam się, że długo z mężem
      starali się o dziecko. Pierwsza ciąża - poronienie. Druga -
      dzieciątko żyło jeden dzień. I więcej dzieci nie miała. A w latach
      70 nie było diagnostyki prenatalnej. Może dzisiaj obie ciąże udałoby
      się utrzymać??
      Sama znam rodziny z kilkorgiem dzieci, na pielgrzymki chodziła z
      nami rewelacyjna rodzinka z 5 dzieci. I nawet patrzenie na rodziny z
      dziećmi, na taką rodzinę jak ma Fizula to dla bezdzietnej też nauka.
      Że nie zawsze wszystko jest różowo, że dzieci się kłócą, czasem
      napyskują, są niegrzeczne. Że wychowanie dzieci to pięne, choć
      czasami uciążliwe zadanie.
    • kobraluca Re: O niesfornych dzieciach i rodzicach, trolach 13.01.09, 14:09
      nie mam czasu watku czytac, a szkoda, moze wieczorem mi sie uda

      ale domyslam sie o czym w jest nim mowa
      ze mna bylo dokladnie tak jak Budzik pisze, jestem mama jedynaka, w ciazy przeczytalam wszystkie mozliwe poradniki, pewna bylam ze wszystko wiem i do kazdej sytuacji jestem przygotowana, doradzalm nawet dzieciatym kolezankom, za co do tej pory bardzo mi wstyd. Moje dziecko mialo chodzic jak w zegarku, spac cala noc, ciagnac cycka co 3 godziny... Kajtek jednak nie chcial byc taki jak w ksiazkach, wisial na piersi godzinami, spac chcial tylko ze mna, skonczyl 12 miesiecy i dalej ciagnie cycka i o zgrozo nadal ze mna spi big_grin
      Nauczylam sie nareszcie wierzyc swoim instynktom nie ksiazkom, skorzystalam tez bardzo z doswiadczen forumowych kolazenek, ktore nieraz mnie do pionu postawily jak mi glupie pomysly z nauka zasypiania przychodzily do glowy

      Wiem,ze dla mojego synka jestem mama idealna,a co o mnie reszta swiata mysli - to juz mam w glebokim powazaniu wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja