11m-c sama pierś,rozszerzanie d-ty,krytyka lekarza

16.01.09, 18:14
Witam! Doradźcie mi proszę, albo chociaż podtrzymajcie na duchu. Przy okazji
infekcji byłam u pediatry i poruszyłam sprawę karmienia, syn ma 10,5 m-ca j
jest praktycznie na samej piersi. Raz dziennie je kaszkę ryżową owocową na
mleku lub na owocach, ale niewielką ilość 80-100 ml, oprócz tego nic mu nie
mogę wmusić. Właśnie - wmusić, bo tę kaszkę to podaje mu przemocą, ale tylko
to toleruje. Acha, przegryza czasem chrupki kukurydziane. Próbowałam już
bardzo wielu potraw słoiczkowych, owoców, warzyw,
jednoskładnikowych, kilkuskładnikowych, gotowałam przeróżne specjały sama,
wtykałam ze swojego talerza, próbowałam warzywka w rączkę dawać i nic. Pluje,
wierzga, pręży się, zaciska dziąsła, słowem niczego nie chce nawet spróbować.
W związku z tym pytam pediatrę czy nie powinnam jakichś badań zrobić małemu,
czy może coś na apetyt pomoże, no i wtedy usłyszałam, że to moja wina bo za
późno zaczęłam z tym rozszerzaniem diety. Ja do pani doktor, z całym
szacunkiem ale wierzę, że 6 m-cy wyłącznie na piersi wystarczy a dietę
rozszerzać próbowałam jka miał 5,5 m-ca tez na polecenie lekarza. Pani dr nie
dała się zbić z tropu i poleciało, że matki które nie zaczynają dokarmiać po 3
m-cu są same sobie winne, że mam go odstawić całkiem to zacznie jeść. No to ja
jej tłumaczę, że już próbowałam eliminować posiłki mleczne na rzecz stałych,
ale dziecko chodzi od rana do 15-16 i dalej nie chce nic poza piersią a ja
dłużej nie wytrzymuję, bo piersi bolą, powstają zgrubienia itd. W końcu nic
konstruktywnego nie usłyszałam. Poleciała mi lek na poprawę apetytu, a w
aptece okazało się że to specyfik ziołowy od 3 r. życia. Syn mi słabo
przybiera ostatnio, waga urodzeniowa 4260, obecnie 9800 w 10. m-cu, ale już
1,5 m-ca chodzi a wcześniej szybko raczkował. prosze o jakieś rady, wsparcie,
pisałam już kilkakrotnie na tym forum o problemie z dietą Błażeja i za każdym
razem słyszałam żeby się nie martwic i próbować z nowościami, no ale niedługo
będzie miał 11 m-cy i praktycznie nic nie je.
P.S.Założyłam też wątek na forum z ekspertem laktacyjnym.
    • kasiale73 Re: 11m-c sama pierś,rozszerzanie d-ty,krytyka le 16.01.09, 18:35
      witaj, nie doradzę Ci i nie wiem czy podtrzymam Cię na duchu... mogę tylko napisac, że nie jesteś sama... u nas jest bardzo podobnie, a mała ma 15 m-cy. tyle, że mnie pediatra akurat nie potępia, ale teściowa, ciotki - taksad
      • szmytka1 Re: 11m-c sama pierś,rozszerzanie d-ty,krytyka le 16.01.09, 19:16
        No to mnie pocieszyłaświnkA jak ona rośnie? Mój pierś słabiej je w dzień, za to w
        nocy jak pijawka, nawet co 2 godz.
    • basiak36 Re: 11m-c sama pierś,rozszerzanie d-ty,krytyka le 16.01.09, 20:14
      Odpisalam Ci na Karmieniu Piersiasmile
      Dodam tylko ze nie chodzi o wkladanie dziecku jedzenia do reki czy do buzi tylko
      pozostawienie dziecku wyboru czy i co wezmie ze stolu do zjedzenia.
      • szmytka1 do basiak 16.01.09, 20:40
        No właśnie, ze stołu do jedzenia to on weźmie chętnie tylko np. jakiś papier i
        ładnie przeżuje, a z talerza to chyba łyżkę i też w nogi żebym nie zabrała, he
        he. Ja też do ciebie na forum laktacyjnym napisałam. Masz takie doświadczenia
        jak ja, może wychował Ci się już totalny niejadek, jeśli tak, to długo ta
        niechęć do jedzenia trwała u Was?
        • basiak36 Re: do basiak 16.01.09, 20:46
          Moj niejadek ma 6 lat i niechec zostala mu do dzissad Jest o wiele lepiej od
          czasu kiedy poszlam po rozum do glowy i przestalam namawiac, zachecac i podawac
          jedzenie lyzka. Ale i tak za pozno, ma zakodowane ze jedzenie to przymus a nie
          przyjemnosc...
          Napisze Ci chetnie wiecej o tym jak wprowadzalam jedzonka u drugiego dziecka,
          coreczki, jesli chcesz. Na poczatku szlo opornie ale sie nie poddalam i nie
          zaczelam zachecac, udawalam ze nie widze ile je/ nie je.
          • jola_ep Re: do basiak 16.01.09, 22:35
            > Moj niejadek ma 6 lat

            A mój ma 9 lat smile
            W wieku 10 miesięcy nie jadł nic poza piersią (próbowałam wprowadzać coś od 7-tego miesiąca). Zachęcałam, nawmawiałam, stawałam na głowie - nic. Potem odpuściłam, bo poczułam, że w sprawie jedzenia robi się jakaś nerwowa atmosfera. Wyluzowałam. Wyczytałam, że w drugim półroczu życia podstawą nadal jest pierś. No to była. Po jakiś dwóch tygodniach wróciłam do karmienia. Słoiczkowego, bo gotować specjalnie nie miałam zamiaru (miałam większy stres, gdy nie zjadł). Karmiłam go na stojąco, bo na siedzienie chłopakowi szkoda było czasu wink Jadł - uwaga - dwie łyżeczki smile Potem odwracał głowę. Nie to nie. Trochę lepiej parę miesięcy później. W okolicy roczku próbował już z talerza taty smile (łyżeczkę, dwie). Porcja dzienna: około 1/3 słoiczka. I tak długo już pozostało.

            Do lekarza nie chodziłam. Jak mi w wieku 10 miesięcy powiedział ile ma jeść dziennie, to bym mu tego chyba przez miesiąc nie wepchnęła wink

            W międzczasie zmieniłam pediatrę moich dzieci na całkiem niezłą i nowocześnie wykształconą. Ale na bilansie dwulatka usłyszałam, że mam go odstawić, bo właśnie dlatego taki chudy (miał wypisaną niedowagę, spadł z centyla wagowego dość nisko, na centylu wzrostu pozostał wysoko). I mam przyjść na kontrolę. Grzecznie przyszłam i pani doktor, po stwierdzeniu, że jednak przybiera na wadze, pocieszała, że "ten typ tak ma". Za to pani alergolog-pediatra zawsze mnie chwaliła, że długo karmię big_grin

            Mój synek okazał się alergikiem i być może stąd te ostrożne z jego strony podejście do żywieniowych nowości. Być może zaoszczędził w ten sposób sobie i mi poważnych problemów...

            Ja już "odchowałam" jednego niejadka. Więc z drugim było mi łatwiej. W tej chwili starsza córa ma naście lat i wymiata wszystko co przed nią nie ucieka wink
            Młodszy jest nadal chudy. W przypadku moich dzieci przyjęłam taktykę: nie zachęcam, nie namawiam, nie wciskam, jedzenie to ich prawo, a nie obowiązek. Jedzenie jest zawsze w zasięgu dzieci, karmię i daję, gdy się tego domagają, albo sami biorą. Zawsze nakładałam mikroskopijne porcje - lepiej dołożyć, niż się stresować, że znowu nie zjadł. Młodszy lubi jeść często i po trochu. Na bilansie 6-latka pani doktor stwierdziwszy, że taki chudy, zadała mu podchwytliwe pytanie: "czy lubi jeść". Synek odpowiedział ze smutkiem, że w przedszkolu tylko 4 razy jeść dają wink

            O właśnie - bo moje dzieciaki zawsze lubiły jeść. Na brzęk talerzy przy obiedzie lecą, mało nóg nie pogubią wink Młodszy nadal je mało, choć mnie to nie martwi: jest szybki, sprawny, choruje dużo mniej od swojej starszej siostry. Czego jeszcze oczekiwać? smile Na przykładzie starszej myślę, że jak zacznie dorastać, to będę zmuszona kupić lodówkę z kłódką - żeby z torbami nie pójśc wink

            Pozdrawiam
            Jola
            • mrs.t Re: do basiak 01.11.10, 23:03
              to jeszcze dodam


              > > Moj niejadek ma 6 lat
              >
              > A mój ma 9 lat smile

              a ja mam kolo 30stu i nie cierpie jesc. i jesli bym jedna rzecz zmienila w moich rodzicach (mamie) to to w jaki sposob wyksztaltowali mnie w kwestii posilkow jedzeni etc.
              oczywiscie bylam typowym ;'niejadkiem'
              wiec trzeba bylo karmic na sile bo bym sie zaglodzila.
              w doroslym zyciu dlugo dlugo pracowalam nad tym by polubic jedzenie. ale to 'wyuczone' zachowanie a nie prawdziwa przyjemnosc.

              stad tez pewnie synkowi pozwolilam jesc tyle ile chcial.zadnych 'sloiczkow' i zalecanych ilosci. zalecanych komu - statystycznemu dziecku przez koncern sloiczkowy?nie dziekuje. i dobrze zreszta bo jakbym sloiczkami go karmila to tez bym pewnie glowe tracila ze zjadl ze sloiczka pinc lyzek.,

              garsc platkow kukurydzianych na obiad?
              2 fasolki na kolacje?


              i co? Pewnego pieknego dnia synek zaczal jesc smile
              16 mcu mial. czyli 10 miesiecy od rozpoczecia rozszerzania diety.

              podrzucam watek
              forum.gazeta.pl/forum/w,97130,116325916,116325916,Nie_je_nic_i_niejadki.html
              a takze moje wypowiedzi w ponizszych watkach
              a takze same watki
              forum.gazeta.pl/forum/w,97130,114379581,114379581,ratunku_nie_je_prawie_NIC.html
              forum.gazeta.pl/forum/w,570,116792920,116792920,9_mcy_nic_procz_piersi_w_nocy_pobudki.html
              forum.gazeta.pl/forum/w,97130,116434782,116434782,kontynuowac_czy_nie_.html
              forum.gazeta.pl/forum/w,21000,116199575,116199575,12_miesiecy_.html
          • ameliawaw Re: do basiak 01.11.10, 14:01
            Hej, pislalas jakis czas temu na forum Karmienie powyzej roku o niejedzeniu. Mam totalnego niejadka 1 rok i 4 miesiace (tylko piers i soki), na widok papek i innych stalych juz odwraca sie. Mial odruch wymiotny, czasami wprowadzalam mu na sile pare lyzeczek. Co robic ? Wszyscy mnie strasza ze skomczymy w szpitalu.
            • basiak36 Re: do basiak 01.11.10, 18:34
              Ma
              > m totalnego niejadka 1 rok i 4 miesiace (tylko piers i soki), na widok papek i
              > innych stalych juz odwraca sie. Mial odruch wymiotny, czasami wprowadzalam mu n
              > a sile pare lyzeczek.

              No to wiadomo czemu ma odruch wymiotny.. wyobraz sobie ze ktos Ciebie karmi na sile lyzeczka.
              Dzieci maja naturalna ciekawosc jedzenia, niestety my czesto niepotrzebnie w to ingerujemy z lyzeczkami.
              Odstaw slodkie soki i herbatki: hamuja apetyt, odzywczo nic nie daja.
              Odstaw lyzeczke. Daj ja dziecku do reki, plus jedzenie w kawalkach na stol. Nie ingeruj, nie namawiaj, nie komentujsmile Niech dziecko siedzi z wami przy stole i niech robi co chce z jedzeniem. Jak wezmie cos do reki,, nie namawiaj, nie chwal, po prostu niech poznaje jedzenie. Bo z tego co piszesz, to trzeba sie cofnac o kilka ladnych miesiecy i dac dziecku mozliwosc polubic jedzenie i pokazac ze to wcale nie musi byc takie zmuszanie.
              Papki sa zbedne u 6 miesiecznego dziecka, a co dopiero u roczniaka. Roczniak tez potrafi sam lyzeczka sie nakarmic i widelcem.
              • mrs.t Re: do basiak 01.11.10, 23:06
                > No to wiadomo czemu ma odruch wymiotny.. wyobraz sobie ze ktos Ciebie karmi na
                > sile lyzeczka.
                > Dzieci maja naturalna ciekawosc jedzenia, niestety my czesto niepotrzebnie w to
                > ingerujemy z lyzeczkami.
                > Odstaw slodkie soki i herbatki: hamuja apetyt, odzywczo nic nie daja.
                > Odstaw lyzeczke. Daj ja dziecku do reki, plus jedzenie w kawalkach na stol. Nie
                > ingeruj, nie namawiaj, nie komentujsmile Niech dziecko siedzi z wami przy stole i
                > niech robi co chce z jedzeniem. Jak wezmie cos do reki,, nie namawiaj, nie chw
                > al, po prostu niech poznaje jedzenie. Bo z tego co piszesz, to trzeba sie cofna
                > c o kilka ladnych miesiecy i dac dziecku mozliwosc polubic jedzenie i pokazac z
                > e to wcale nie musi byc takie zmuszanie.

                > Papki sa zbedne u 6 miesiecznego dziecka, a co dopiero u roczniaka. Roczniak te
                > z potrafi sam lyzeczka sie nakarmic i widelcem.

                basiaku
                mowilam ci ze cie kocham?smile


                ps. nie zauwazylam ze to jakis stary odgrzebany watek uncertain
                • basiak36 Re: do basiak 02.11.10, 21:54
                  > basiaku
                  > mowilam ci ze cie kocham?smile

                  No jeszcze nie, ale nigdy nie jest za poznosmile)
                  Z wzajemnoscia oczywisciesmile))))))))
          • mrs.t Re: do basiak 01.11.10, 17:48
            jedno slowo
            wmuszaniem nigdzie nie zajdziesz
            kropka.
            poki posilki nie beda czyms przyjemnym, tym mniej chetnie bedzie jesc...
    • mpogus Re: 11m-c sama pierś,rozszerzanie d-ty,krytyka le 16.01.09, 21:38
      Lekarzem się nie przejmuj, karm i jak karmisz. U mnie danie wyboru (tak jak
      radzi Basiak)nie pomogło. Po prostu jak nadeszła pora to zaczął jeść. Było to
      około 11 miesiąca właśnie.Pamiętam , że spędzało mi to sen z powiek, i nie
      mogłam sobie wyobrazić,że zje coś innego niż trooochę kaszy z owocami, przełom
      nastąpił. Nie mogę powiedzieć , że je ze smakiem, ale otwiera buzię i porcję lub
      porcyjkę zupy gotowanej zjada plus na śniadanie i kolacje kasze z owocami.
      Dostał jakiejś małej infekcji i nie jadł w ogóle nawet kaszy, a potem ruszyło.
      To może po tej infekcji, a może zbieg okoliczności.
      Odstawienie dziecka , które nie chce jeść stałych posiłków jest po prostu
      niehumanitarne i szkoda gadać o tych lekarzach, pozdrawiam
      • basiak36 Re: 11m-c sama pierś,rozszerzanie d-ty,krytyka le 16.01.09, 23:25
        mpogus napisała:

        > Lekarzem się nie przejmuj, karm i jak karmisz. U mnie danie wyboru (tak jak
        > radzi Basiak)nie pomogło. Po prostu jak nadeszła pora to zaczął jeść. Było to
        > około 11 miesiąca właśnie.

        No ale wlasnie okolo 10 miesiaca moja coreczka zaczela jescsmile Jedzonka
        wprowadzalam metoda 'baby-led weaning' w 7 miesiacu, dajac jej na stole kawalki
        gotowanych warzyw. Pierwsze 2-3 miesiace po prostu dlubala, bawila sie, robila
        ciape z banana. Ja sie usmiechalam tylkosmile Byla caly czas na piersi. Skonczyla
        10-11 mcy i zaczela pakowac jedzenie do buzi. Coraz wiecejsmile Teraz ma 15 mcy i
        je bezproblemowo - sama. Lyzeczka, widelcem coraz lepiej i lapka.
        Od poczatku podawalam duzo roznych smakow na stol, czesc probowala, czesc nie. W
        ciagu ostatnich 6-7 miesiecy sprobowala wszystkiego co polozylam na talerz.
        Niektore rzeczy dopiero za 20tym razem chybasmile
        Daje jej duzo roznych jedzonek, np dzisiaj na obiad cous cous z warzywami, potem
        jezyny, maliny i brzoskwiniasmile Gotuje glownie sama, czasem podam cos gotowego
        jak nie wyrobie w dni kiedy pracuje.
        Dzieci chca nas nasladowac. Karmione piersia same decydowaly kiedy i ile jedza a
        nagle chcemy je karmic lyzeczka smile

        Moj syn-niejadek nie je jednej czesci tego co ona.
        Ale nie mozna sie dziwic ze jesli kogos do czegos sie zmusza, to ten ktos tego
        nie lubi sad Je lepiej od kiedy wyluzowalam, ale swoje juz zrobilam zeby popsuc.
        A co do piersi - na pewno bym nie przestawala karmic, wrecz przeciwnie.
    • kasiale73 Re: 11m-c sama pierś,rozszerzanie d-ty,krytyka le 16.01.09, 21:44
      tak - trzeba wyluzowac. wiem to od dziewczyn z Fsmile ja wyluzowałam, ale młoda jak nie jadła (poza piersią!) tak nie jesad oj, jak cudownie wspominam te pierwsze pół roku... zero stresu, cycuś na zawołanie i oksmile
      ja wkładam małej do miseczki różne pyszności (owoce, warzywa, serek, mięsko) a ona fik - wywali wszystko z miski, łapie miskę i w nogisad. z jednym tylko jestem konsekwentna, w porze posiłku (jemy wszyscy razem) wkładam ją do jej krzesełka i zachęcam. ma swoją łyżkę i bardzo lubi wyrzucac nią jedzenie z talerza w związku z tym nie protestuje jak ją wkładam w krzesełko. potrafi też coś tam do buzi włożyc, pogryzie i w 9 przypadkach na 10 - wypluje.
      a jak rośnie? harmonijniesmile waga ciut ponad 10 kg, wzrost ok 75 cm, ale wygląda jak pączuśwink mleko z piersi pije ok. 5 - 10 razy na dobę po 2 minutki. ale oczywiście dla własnego spokoju zrobiłam jej badania i wszystko jest w normie.
      hmmm... cierpliwości... cierpliwości...
    • szmytka1 dobrze wiedzieć, że inni też to przechodzą n/t 16.01.09, 22:08
    • basiak36 Pare dodatkowych przemyslen 17.01.09, 10:46
      Pisalas o sniadaniu podawanym 'przemoca'
      Czy zmuszalas dziecko do karmienia piersia, siedzenia, raczkowania?
      Jak z wiekszoscia problemow z dziecmi, problem lezy w nas. Pisze to bo sama
      przez to przeszlam.
      I dopiero z czasem dotarlo do mnie ze zmuszanie i namawianie na nikogo nie
      dziala, a dla malego dziecka ktore samo z siebie ma naturalna ciekawosc swiata i
      nasladowania nas - jest tylko czyms co psuje im te przyjemnosc poznawania.
      Po Twoim synku widac ze boi sie i nie lubi por posilkow, pewnie jedyne jedzenie
      ktore dostaje bez zmuszania to piers?
      Jesli chcesz cos zmienic,od razu przestan jakiegokolwiek namawiania. Na jakis
      czas w ogole przestalabym dawac mu jedzenie przed nos, przez pare dni po prostu
      sadzaj go ze soba i Ty jedz kawalki jedzenia z talerza. W ogole nie zachecaj,
      udawaj ze Cie nie interesuje co robi. W pewnym momencie dziecko zaczyna z
      ciekawosci lapac jedzenie i probowac.Tak dzieje sie u dzieci u ktorych w ten
      sposob wprowadza sie jedzonka.
      Zrob jakies kolorowe jedzonko, typu ugotowane kawalki brokul, marchewka w
      kawalkach, z owocow mango, banan itp.
      Trzeba odwrocic te cala sytuacje i pokazac maluchowi ze jedzenie moze byc fajne
      - nie wiem tylko jak dlugo to potrwa.
      Ale wierz mi, porownujac moja dwojke dzieci - to o wiele wieksza frajda dac
      dziecku czas i obserwowac jak samo uczy sie jesc, bez naszej krytyki i chwalenia
      i decydowania ile maja jesc.
      Dla spokoju ducha mozesz zrobic badania krwi, dzieci ktore maja na przyklad
      anemie, maja slabszy apetyt itp. Ale jesli wyniki sa ok, to zmiany beda tylko w
      tym jakie masz nastawienie do jedzenia malucha.
      • szmytka1 Re: Pare dodatkowych przemyslen 17.01.09, 11:38
        A no właśnie że do piersi zmuszałam hi hi. On urodził się bez odruchu ssania,
        przechodził infekcję i najpierw był karmiony kroplówą, a potem butelką i przez
        pierwszy m-c życia jadł z butelki a na próbę przystawienia do piersi reagował
        tak jak teraz na próbę karmienia, ale z pomocą mamy udało się końcu ryczącego,
        prężącego się niemowlaka właśnie zmusić do piersi i od 6. tyg. życia jest na
        samej piersi. Potem były problemy z przyjmowaniem jakichkolwiek pokarmów do ust,
        wymiotował nawet tą kaszką, on ma pewne problemy z przyjmownaiem pokarmów
        stałych w związku z wnm, już nawet było podejrzenie że konieczna będzie pomoc
        neurologopedy, ale zaczął przełykac tą kaszkę nieszczęsną śniadaniową i chrupki,
        ale to rzadkie, w ustach się rozpuszcza.
        • fizula Re: Pare dodatkowych przemyslen 18.01.09, 01:29
          Potem były problemy z przyjmowaniem jakichkolwiek pokarmów do ust
          > ,
          > wymiotował nawet tą kaszką, on ma pewne problemy z przyjmownaiem
          pokarmów
          > stałych w związku z wnm, już nawet było podejrzenie że konieczna
          będzie pomoc
          > neurologopedy, ale zaczął przełykac

          Skądś to znam. Moja najmłodsza córcia, która najwolniej akceptuje
          żywność dodatkową też początkowo, gdy nie była na to gotowa
          reagowała wymiotami. Z tymże ja w związku z tym zaprzestalam jej
          podawać na jakiś czas, a potem baaaardzo uważałam, czy nie pokazuje
          po sobie, że sobie czegoś nie życzy. Również tak jak dziewczyny jak
          najwięcej samodzielności- jak dziecko ma samo sobie włożyć do buzi,
          to włoży nie więcej niż potrzebuje. Samo też włoży sobie do dzioba
          to co potrzebuje. Nie pocieszę Cię, ale z moich obserwacji
          taki "wymiotujący" model najwolniej akceptuje dodatkowe jedzonko.
          Taki typ reakcji dziecka może wskazywać na jakąś alergię albo
          nietolerancję. To drugie podejrzewam u swojej córci- na szczęście z
          nietolerancji się wyrasta, jeśli się na siłę nie próbuje tego
          zmienić.
          Kaszka mleczna nie jest godna polecenia (chyba że na Twoim mleku) u
          dziecka w pierwszym roku życia.
    • izydorek70 Re: 11m-c sama pierś,rozszerzanie d-ty,krytyka le 17.01.09, 22:22
      Nie napiszę już nic innego,mądrego-dziewczyny całkowicie chyba
      wyczerpały temat smile.Bardziej w ramach pocieszenia chciałam się
      dopisać,że doskonale Cię rozumiem ,bo przechodziłam to samo.Moja
      starsza córka była straszliwym niejadkiem,karmiłam ją do 18miesięcy
      i do tego czasu praktycznie żyła samą piersią.Inne jedzenie ją nie
      interesowało,pluła,uciekała,zaciskała usta.Pora posiłku(stałego)
      była dla mnie koszmarem.Od 5mies.ważyła ciągle za mało,na każdej
      kontroli w przychodni słyszałam,że ma dużą
      niedowagę.Stres,stres,stres...Karmienie piersią zakończyłam dość
      niespodziewanie.Nie wprowadziło to zasadniczej zmiany w nawykach
      mojej córki a musiałam już polegać tylko na jedzeniu stałym.
      Obecnie ma 10lat-jest bardzo szczupła,je niewiele ale ma swoje
      ulubione dania ,które nigdy jej się nie nudzą-
      pierogi,naleśniki,mleko.Nic na to nie mogę poradzić,żadne metody
      zachęcania do jedzenia nie odniosły skutku.Gdy powie NIE-to nie
      wciśnie w siebie nawet kęsa.Poza tym jest bardzo
      zdolna,inteligentna.Piszę to po to,żeby powiedzieć,że jeśli nawet
      nie odniesiesz sukcesu w kwestii jedzenia swojego synka-to nie jest
      żadna klęska-po prostu są takie modele dzieci,które jedzą tyle co
      kot napłakał ale żyją i mają się całkiem dobrze.No może są nieco
      bardziej "eteryczne" smile od rówieśników.Pozdrawiam Cię serdecznie-i
      karm dalej-ostatecznie to główny posiłek twojego synka(i bardzo
      wartościowy)
      • szmytka1 Re: 11m-c sama pierś,rozszerzanie d-ty,krytyka le 18.01.09, 09:11
        a nie balyscie sie anemi, niedoborow jakichs skladnikow? Bez polskich liter bo
        maLy przy piersi.
        • kasiale73 Re: 11m-c sama pierś,rozszerzanie d-ty,krytyka le 18.01.09, 21:24
          ja się bałam bardzo - dlatego raz na pół roku robię małej badania. i teraz jestem spokojniejszasmile
        • dimma Re: 11m-c sama pierś,rozszerzanie d-ty,krytyka le 19.01.09, 12:07
          hej,
          U mnie bylo to samo. Jak corka miala 10 miesiecy to najchetniej te
          chrupki podjadala i wafle ryzowe. no i ja do tej pory 100ml
          czegokolwiek zjedzonego innego niz piers uznalabym za bardzo duzo. u
          nas norma to 50-60.

          Pociesze CIe- moja coreczka (18mies) dziobie jak ptaszek. jej menu
          jest ograniczone - je piesi z kurczka, domowy krupniczek/ryznake
          (rosol z indyka+ryz+kasza jaglana+tarta marchewka), czasem kawalek
          mielonego z dobrego miesa, makaron pelnoziarnisty, wafle ryzowe,
          jablko, banana, arbuza czasem kawalek pomarancz/gruszki,pomidor,
          ogork kiszony, troche pieczywa, dobrej wedliny,masla... zdarza sie
          jej maslanki wypic... no i uwielbia popcorn (domowy), pozwalam jej
          na to czasem..

          nie za wiele jak na 18 miesiecy, zwlaszcza z warzywami nie jest
          ciekawie - nie rozpoznaje w nich jedzeniasmile. no ale dzielnie jej
          gotuje (tzn zlecam nianismile, podajemy, moze kiedys zaskoczy..

          Ale Corka jest zdrowa, nie choruje, wesola, pieknie sie rozwija...
          wiec nie ma problemu. lekarzom przestalam sie juz uskarzac na apetyt
          malej, a oni sie niczego nie dopatrują, a tez niczego madrego od
          nich jeszcze nie uslyszalam (jak jednej powiedzialam, ze corka nie
          chce jesc, to mi wpisala w ksiazeczke zlecenie: 180 ml zupki.. ze
          niby corka przeczyta i sie dostosujewink? )


          Zauwazywam, ze mala ma dni, ze zjada gownie mieso lub owoce, lub
          makaron - i koniec... widocznie tego akurat potrzebuje.

          Mysle, ze Mala ma po prostu taki metabolizm. To co ja robie, to:

          1)daje tylko zdrowe rzeczy (a jak niezdrowe, np popkorn, to
          wieczorem, gdy nie planuje juz zadnego doroslego posilki, a piers i
          tak zawsze wchodzi). zadnych ciasek, slodyczy,slodkich kaszek,
          minimum soli, etc
          2) daje mozliwie najzdrowsze rzeczy - np makaran razowy, pieczywo
          razowe, owoce surowe (nie gotowane, kompoty, etc), wedliny domowe
          lub bardzo wysoko gatunkowe..

          3)pilnuje, by miala wybor ( np. na sniadanie jajko, wedlina,
          pomidor, maslo, pieczywyo, zolty ser... a corka zjada np, maslo i
          pomiorawink

          4) nie ograniczam piersi jak jestem z nia

          5) nie znmuszam, czasem najwyzej zareklamuje cos

          6)pozwalam bawic sie jedzeniem. Corka zaczela jesc arbuzy i
          pomarancze jak przez kilka dni wcierala je w podloge i wyciskala z
          nich rekami soksmile

          7)PRZESTALAM SIE PRZEJMOWAC ze je malo i nie pozwalam innym oceniac
          ilosci zjadanych przez nia pokarmow. Nie pozwalam nazywac
          niejadkiem, etc...

          Tyle moich doswiadczen z moim przypadkiemwink.

          pozdrawiam serdecznie, zycze wytrwalasci i odpornosci na otoczeniesmile
          smile


        • izydorek70 Re: 11m-c sama pierś,rozszerzanie d-ty,krytyka le 19.01.09, 18:45
          Bałam się-ale wszystko było dobrze.Do czasu pójścia do przedszkola
          nie chorowała w ogóle.
          • kosciotrupek Re: 11m-c sama pierś,rozszerzanie d-ty,krytyka le 23.01.09, 05:49
            Och, miod na serce mi lejecie smile Moje młodsze dziecię ma dopiero 9 miesięcy, a
            ja juz chcialam się zaczac zamartwiac, ale jak poczytalam ten wątek, to mi
            przeszlo. Do konca 6. miesiaca byl tylko na piersi, potem zaczelam mu proponowac
            rozne jedzonka no i tak do teraz nam zeszlo. Na proponowaniu smile Mlody nie je
            NIC poza mną - zadnych ilości i niczego innego. Aha, no i oczywiscie pakuje do
            buzi wszystko, co sie do jedzenia nie nadaje - wata jest jak najbardziej jadalna
            (wedlug jego standardow), ale juz waciany srodek bulki (czym to się różni dla
            takiego niemowlaka???!!!) niekoniecznie.
            No dobra, to jeszcze poczekamy, lepiej mi sie zrobilo, jak poczytalam o Waszych
            dzieciach (a mielismy Ciebie pocieszac, szmytko, smile)). Tym bardziej, że skubany
            rosnie na tym moim mleku, jak na drozdzach.
            • szmytka1 Re: 11m-c sama pierś,rozszerzanie d-ty,krytyka le 23.01.09, 18:35
              Ha, uparty jest mały drań. Nie chce dalej nic, pojadł jogurtu i już mu się to
              znudziło, kawałki pożywienia również poza jego zainteresowaniem. Dziś zjadł 1/3
              szklanki kaszki, natrafił na grudkę mleka i zwymiotowałsad Zaznaczam od razu, że
              nie jest alergikiem ani nic mu aktualnie nie dolega.
              • izydorek70 Re: 11m-c sama pierś,rozszerzanie d-ty,krytyka le 24.01.09, 21:27
                A spróbuj może kaszkę na wodzie(zrób taką trochę bardziej gęstą) i
                polej ją owocami ze słoiczka.To ulubione danie mojej
                małej.Powodzenia i nie zrazaj się.Moja Emilka miała dłuuuugo odruch
                wymiotny ale obecnie jest już całkiem dobrze.
              • monicus Re: 11m-c sama pierś,rozszerzanie d-ty,krytyka le 24.01.09, 23:13
                1/3 szklanki kaszki to na takie dziecko bardzo duzo. przynajmniej dla mnie. no
                chyba ze to jakas wodzianka byla. ja sie kieruje metoda (wiem - nudze) zoladek
                czlowieka (jesli nie opycha sie jak dziki) jest wielkosci jego wlasnej piesci.
                to samo tyczy sie dzieci. karmie ta metoda juz drugie i maja sie swietnie. chce
                wiecej - prosze bardzo. ale nic na sile. w zasadzie nie mamy problemow z
                jedzeniem i wszystkie futrujace ciocie,babcie tylko wzdychaja i cmokaja jak te
                dzieci ladnie jedza.
    • gosia_p1979 Re: 11m-c sama pierś,rozszerzanie d-ty,krytyka le 29.01.09, 00:07
      smile mialam ten sam problem a sumie to dopiero zaczynamy z tego
      wychodzic. Corka ma obecnie rok i 2 tygodnie, wazy 8800 (waga
      urodzeniaowa 3600) nie jadla nic poza moim mlekiem do konca 10 m-ca,
      w jedenastym zaczela troszke "skubac" jak skonczyla roczek to
      dopiero zjada zupke ale taka co sama gotuje i to w bardzo malej
      ilosci i drugie danie tez skubnie z mojkego taleza, ale za to bardzo
      polubila deserki owocowe (wczesniej nawet patrzec na nie nie chciala
      a jak widziala lyzeczke to byl od razu placz) je tez jogurty danona
      owocowe. Byam zalamana tak jak ty ale jakos przetrwala i z
      perspektywy czasu juz nie mysle ze bylo tak zle smile sniadan nadal
      corka nie je kolacji tez nie (bardzo zadko kaszke) Posiłki stale
      zaczelam wprowadzaj jak skonczyla 4 m-ce, niestety bez skutku.
      Uwazam ze dziecko samo dobrze wie kiedy jest gotowe na stałe
      jedzenie. Powodzenia!
    • agnieszka_z-d Re: 11m-c sama pierś,rozszerzanie d-ty,krytyka le 30.01.09, 11:19
      Moja Córcia też z niejedzących za wiele. I przy urodzeniowej 3700 teraz (21
      miesięcy) waży pewnie max 10,5 kg. Więc Twój Synek to pulpet, hehewink
      A tak na poważnie. Moim zdaniem warto odpuścić sobie gotowanie i dawać słoiczki.
      Bo jak nie zje to mniejszy stres. Pamiętam jak raz przygotowałam Małej super (w
      moim mniemaniu) posiłek - ugotowałam różnych warzyw, wyniosłam fotelik do
      karmienia na balkon, żeby mogła zjeść w przepięknych okolicznościach przyrody, a
      Ona... już na sam widok fotelika i tego, że chcę Jej jeść dać dostała takiego
      ataku dzikiej furii... Powiem szczerze - wściekłam się. Musiałam wyjść sama na
      balkon na kilka głębszych wdechów, policzyć spokojnie do dziesięciu i dopiero
      wróciłam utulić moja biedną Córkę. Bez tego chyba bym Ją przez ten balkon
      wywaliławink
      Ilości Jej jedzenia nigdy nie były porywające - słoiczek Gerbera (ten 780 ml)
      zjadała nawet i na 3 razy. Do pełnego dużego słoika Hippa (220ml) doszła chyba
      jakoś dopiero około 15-16 miesiąca, a wcześniej baaardzo długo starczył nam na 2
      razy. Słoiki 260ml czy większe - ilość nieosiągalna po dziś dzień.
      A ile mądrości o dokarmianiu, odstawieniu od piersi, kaszkach, soczkach i innych
      cudach się nasłuchałam to tylko ja wiem. I te wymowne spojrzenia Teściowej,
      Mamy, ofkors lekarza że Dziecko prawie nic nie je... "Ojej - idziesz dać Jej
      cyca? A poczekaj, ja tu marchewkę, ziemniaczka ugotowałam - może niech zje coś
      konkretnego"? Ja rozumiem, że to z dobrej woli, ale dobra wola jak ja tłumaczę
      15-sty raz to samo to chyba już gdzieś około 10-tego razu się skończyła.
      A z okazji tego, że w ogóle zaczęłam dawać Małgosi pić wodę (w siódmym
      miesiącu), to myślałam, że i u mnie i u Męża w rodzinie impreza będziewink

      Posłuchaj - nic na siłę. Wróć do samej piersi na kilka dni. A potem dawaj na
      spokojnie. Zawsze dawaj łyżeczkę w rączkę i choćby brudził, rozmazywał, rozlewał
      - nie przejmuj się. Uśmiech, relaks i pamiętaj - im lepiej chcesz i im bardziej
      się starasz tym gorzej wychodziwink Ot, prosta acz treściwa dzieciowa prawda.
      Skoro na wszelkie grudki reaguje odrzutem, spróbuj tej serii Gerbera - tam są
      naprawdę dna papkę przemielone brokuł, marchewka, jabłko. U nas długo brokuł
      niepodzielnie rządził. Wsyp kilka chrupek kukurydzianych do miseczki i postaw w
      zasięgu ręki Błażeja - zje dobrze, nie zje drugie dobrze. I pamiętaj - zawsze
      bij brawo i chwal choćby najmniejszy zjedzony kąsek. Warto tez tak jak napisała
      jedna z Dziewczyn zawsze sadzać do fotelika, dawać jakieś jedzonko i dostawiać
      do stołu, gdy Ty coś jesz.
      I nie karm przy telewizorze, nie dawaj zabawek. To droga donikąd, bo Dziecko
      wraz nie uczy się co to znaczy jeść, nie kojarzy smaków, no i nabiera złych
      nawyków. Najlepszą zabawą w trakcie jedzenia jest rozsmarowywanie jedzenia
      rączką lub łyżeczką (łyżeczka zawsze obowiązkowo!).
      Naprawdę Twój spokój jest kluczem. Dziecko czuje, że Ty się spinasz przy
      karmieniu i robi to samo. Luz i naprawdę spróbuj się dobrze przy jedzeniu bawić.
      • agnieszka_z-d Re: 11m-c sama pierś,rozszerzanie d-ty,krytyka le 30.01.09, 11:22
        > Ilości Jej jedzenia nigdy nie były porywające - słoiczek Gerbera (ten 780 ml)
        > zjadała nawet i na 3 razy.

        Miało być ten 80 ml oczywiściesmile
        • dimma a jednak jest postęp! 26.05.09, 14:39
          Drogie MAmy,

          Wlasnie przegladalam stary watek i znalazlam swoj post, gdzie
          opiswalam,ze moja corka malo je. teraz minelo kilka miesiecy
          (dokladnie 4) i wiecie co - jednak jest postęp, choc tego na codzien
          nie zauwazalam.

          W poscie opisywalam, ze nie lubi warzyw, a marchweke muszę wcieraz
          na tarce do zupy. A teraz lubi chrupac surową, je kalafora, brokula,
          zielony groszek, fasolke szparagową...

          Wiec moze nie jest tak, jak nam(moze mi?) sie wydaje, ze nie ma
          postępu... slowly but surely - jednak cos sie dziejesmile.

          Jedna rzecz sie nie zmienila - ilosci! i fakt, ze jedyna osoba, od
          ktorej corka cos zje sensownego jest nianiasmile

          pozdrawiam i zycze Wam podobnych motywujących odkrycsmile



    • malgos_30 Re: 11m-c sama pierś,rozszerzanie d-ty,krytyka le 19.08.09, 14:05
      Ja też miałam przez parę tygodni problem z niejedzeniem mojego synka + odruch
      wymiotny. Winne były ząbki, ale na to wpadłam po jakimś czasie. Im mocniej
      naciskałam na zjedzenie czegoś, tym gorzej było. Doszło do sytuacji, że i
      cycusia nie chciał. Najchętniej pił z butelki, ale przytomnie dawałam mu tylko
      wodę, żeby się nie odwodnił. Przestałam naciskać i sytuacja się unormowała w
      kilka dni, a jak ząbki się uspokoiły, to dziecko zaczęło jeść całkiem sensowne
      ilości. Obecnie ma 8,5 mies. i zjada 2 solidne posiłki: 140 ml zupki + pół
      słoiczka owoców około 10-tej rano i po południu 110-120 ml Sinlac'u + resztę
      owoców ze słoiczka (słoiczek 120 ml). Pierś je bez ograniczenia. Dodam, że synek
      jest uczulony na każde białko zwierzęce jakie próbuję mu podać (mleko i jego
      przetwory, mięsko indyka, królika i żółtko), więc na próbach podawania się
      kończy na razie.
      Ciekawa jestem, jak u Ciebie sytuacja obecnie wygląda, bo bardzo mnie
      zainteresował ten wątek i bardzo mi pomógł, gdy najbardziej się stresowałam.
      Napisz, proszę smile
      • sarkaaa Re: 11m-c sama pierś,rozszerzanie d-ty,krytyka le 29.05.10, 13:52
        Jak dobrze, że znalazłam ten wątek smile
        U mnie jest troszkę inaczej jeśli chodzi o stronę techniczną.
        Jestem mamą wcześniaka po dużych przejściach. Nie udało mi się przystawić małej
        do piersi (pomijam już to, że lekarze doradzali mleko modyfikowane, że niby
        zdrowsze uncertain). Od 14 m-cy odciągam mleczko laktatorem. Jak mała miała 7,5 m-ca
        zaczęłam podawać jej pierwsze nowe smaki. Najpierw było ok., później horror.
        Każdy posiłek to była droga przez mękę : płacz, krzyk...Teraz, po kilku m-cach
        prób spasowałam. Cieszę się, że udało się przekonać małą do dyni, zupki
        wieeeelowarzywnej wink na karkówce (kurczaki odradził alergolog - mają dużo
        antybiotyków i hormonów), dyni z indykiem ze słoiczka, niewielkich ilości
        owocków (tych niedosładzanych), marchewki. Jednak cały czas to moje mleko
        rządzi. Bąbel je teraz chętniej, przestałam wmuszać, je tyle ile chce. Jest
        takim długim szczypiorkiem smile Jak mała siądzie zacznę jej podtykać różne
        warzywka, żeby sobie nimi pociapała wink I czekam, aż się sama rozochoci do
        jedzenia wink
        Krew kontroluję co parę m-cy. Gdybym miała się stosować do zaleceń lekarza, to
        chyba byśmy skończyły na candidii i trwałym urazie do jedzenia.
        Słyszałam kiedyś ciekawą opinię, że jeśli dziecko karmione piersią jest
        niedożywione, wynika to ze złego odżywiania mam. Sama pamiętam zalecenia lekarzy
        co do diety mamy karmiącej - mam jeść chleb biały, pić wodę i podjadać oliwę z
        oliwek...A potem zachodzić w głowę dlaczego mała ma nieprawidłowe wyniki krwi wink
        A do naszych dzieciaczków podchodzi się chyba zbyt statystycznie. Każde jest
        inne, ma inne tempo rozwoju czy akceptacji nowych bodźców.
        O tym lekarze bardzo często zapominają, a mamy dostają w głowę wink
        Dzięki za ten wątek! Podniosłyście mnie bardzo na duchu.
    • asikzaw80 Re: 11m-c sama pierś,rozszerzanie d-ty,krytyka le 30.05.10, 23:01
      Moja córcia też w wieku 10mcy prawie nic poza cycem nie jadła, teraz jest lepiej
      ale nie idealnie, mam dni, że mnie to wkurza chociaż zła jestem na siebie, że
      nie stać mnie na luz, bo łażę za nią z tą łyżeczką i poluję na okazję jak gupia,
      żeby łaskawie dziubławink ale jak mamy dobre dni i humorki to ani ja się nie
      przejmuje a ona też wtedy jakoś lepiej zjada, więc fakt faktem luz to podstawa i
      nic na siłę...big_grin
      A też miałam stresa co z cycem wobec tego powinnam, bo wydawało mi się, że im
      więcej daję cysia tym mniej ona innych posiłków zjada..ale nie wiem do końca jak
      to jest i też z drugiej strony jak jej w dzień tego cycusia ograniczyłyśmy (bo
      się nawet specjalnie nie domaga) to nadrabia w nocy i ostatnio już nawet nie
      potrafię zliczyć ile razy w nocy się budzi i ciamka (śpimy razem).
      No w każdym razie nie wyobrażam sobię ją odstawiać kiedy cyc to dla niej
      podstawa żywienia.
      Acha do tego ma skazę białkową i prawdopodobnie kilka jeszcze rzeczy ją uczula,
      być może ta niechęć do jedzenia jest jakąś organizmu mądrością (tak się pocieszam).
      BAdania krwi robiłyśmy na razie raz i miała wtedy żelazo w troszeńke poniżej
      normy ale morfologię dobrą i lekarka powiedziała, że niema się co martwić, a
      waży ponad 11kgsmile
      • lachkasia Re: 11m-c sama pierś,rozszerzanie d-ty,krytyka le 12.06.10, 15:05
        To i ja podam rękęsmile
        Miłoszek ma 14 miesięcy i je cyca w dzień, w nocy...
        Wszystko byłoby ok, gdyby inne rzeczy też mu smakowały. Dietę zaczęłam
        rozszerzać w 5 miesiącu - niestety bez powodzenia - mały otwierał buzię tylko do
        cycusia. czasami zje ładnie 100ml kaszki, deserek, czasami nic. Zupki to już w
        ogóle, na 2-3 razy, częściej lądują w śmieciach.
        No i lekarze... zupki z mięsem, itp....
        Mamy anemię, synek jest chorowity, wolniej sie rozwija.

        I najgorsze w tym wszystkim poczucie winy. że nie wprowadzałam wcześniej stałych
        pokarmów, że nie jestem konsekwentna, oj dużo tego...
        Chwilami myślę że juz nie dam rady...
    • klarci Re: 11m-c sama pierś,rozszerzanie d-ty,krytyka le 14.06.10, 17:17
      myślę, że nie ma Twojej winy w tym, kiedy zaczęłaś rozszerzać.
      natomiast nie powinnaś wciskać kaszki na siłę ! jeżeli dziecko nie
      lubi czegoś jeść, to zmuszaniem powodujesz obrzydzenie i pogłębiasz
      problem.
      nie umiem Ci doradzić co dalej, bo nie znam tego problemu. na pewno
      nie wmuszaj nic, szukaj dalej chcianych smaków i te mu podsuwaj.
      rzucie jest bardzo ważne dla późniejszego rozwoju mowy. zrób
      koniecznie badania krwi, chociaż mały na pewno jest zdrowy wink i nie
      odstawiaj. a lekarzqa zmnień na takiego, który będzie Cię wspirał, a
      nie obwiniał i straszył wink
      -
      'Dziecko jest chodzącym cudem, jedynym, wyjątkowym,
      niezastąpionym ...'* - tylko co potem z niego wyrośnie tongue_out

      *(Phil Bosmans)
    • asikzaw80 Re: 11m-c sama pierś,rozszerzanie d-ty,krytyka le 02.11.10, 21:34
      Nie mam czasu czytać co dziewczyny już napisały, więc pewnie powtórzę nie martw sięwink
      Chciałam Ci powiedzieć, że też bardzo się bałam o moje dziecie, bo też jest niejadkowa za wyjątkiem cycusia oczywiście, ale jak przestałam się tym stresować tak jak miała już jakieś 13mcy to zaczęła się rozwijać w kwestii diety sama, ja jej proponuje, ona je a jak nie to nie, teraz już jest super-ma 18mcy, nie jada nadal kanapek, kaszki nigdy nie wchodziły w gręwink jajka nie tknie, ale uwielbia makaron, pomidorową, ogórkową i ogóki kiszone, banany sa ok, jabłko czasem, nie lubi papek, acha kurczak z rożna do dziubania tez rewelacja, trzeba znaleźć smaki i sposoby podawania które pasują i nade wszystko się NIE STRESOWAĆ, dziecie w swoim czasie się rozkręci a w mleku mamy ma wszystko (na szczeście moja pediatra mnie nie ponaglała..). POzdrawiam!
    • nena20 Re: 11m-c sama pierś,rozszerzanie d-ty,krytyka le 03.11.10, 14:59
      ja mam syna który do 13 miesiaca był właściwie tylko na piersi. Nowości do diety wprowadziałam w okolicach 5,5 miesiąca, było dobrze do około 7 miesiaca, przestał jeść, nawet piersi odmawiał. Wyluzowałam i czekałam, chce tylko pierś proszę bardzo. Wyniki hemoglobiny utrzymywały się w graniach 10,2 - 10,9 więc ciągle groźba anemii. W końcu lekarze stwierdzili odstawić od piersi i wiecie, ze posłuchałam, trudno - dostaje pierś rano i wieczorem w ciągu dnia musi jeść inne jedzenie. Musi znaczy jak ma chęć. Wiecie co, wreszcie zaczyna jeść, zje kanapkę, pół jaja+pół kromki chleba na śniadanie, obiad ok. 150 ml zupy musza być duże kawałki warzyw, kasza 150 ml oczywiście cycus rano i wieczorem. Jeszcze owoce (kawałek jabłka, kilka kulek winogrona, pół banana)Myślę, ze całkiem dobrze jak na 13 miesięczniaka. Może nie sa to ilości 200-250 ml ale i tak się ciesze.
      Ja też długo nie słuchałam bliskich na temat karmienia ale warto spróbować, nie rezygnować zupełnie z piersi ale ograniczyć. Jeśli taki eksperyment się nie powiedzie to zawsze można wrócić do piersi w ciągu dnia. Powodzenia
Inne wątki na temat:
Pełna wersja