fizula
26.01.09, 15:19
Buuu, jestem wkurzona na maxa. Zastanawiam się co zrobić?- może
jakieś podpowiedzi?
Moja najstarsza córa chodzi do 3 klasy. Bardzo długi jęzor ma moje
dziewczę (po tatusiu ;oP). No i dzisiaj było o zwyczajach
żywieniowych rodziny- dla mojej Lidzi jest oczywiste, że karmię jej
małą 2-letnią siostrę piersią, więc o tym też powiedziała. No i się
nasłuchała od pani:
*że to przesadnie długo;
*że jej koleżanka też długo karmiła, a dziecko chorowało dużo itd.
I tak się zastanawiam, jakim prawem p. nauczycielka podważa mój
autorytet rodzicielski mówiąc mojemu dziecku, że robię coś
niewłaściwego.
Zastanawiam się, czy jest sens zainterweniować u dyrekcji. I tak na
pewno będziemy z mężem wkrótce rozmawiać z dyrektorką. Czy najpierw
z nauczycielką. Lidzi już wytłumaczyłam, o co chodzi z tym
karmieniem. Równocześnie edukując
jej koleżankę, która lubi u nas jadać obiady :o)
Także kobietki: póki możecie tłumaczcie wszystko dzieciom. Póki chcą
Was słuchać- niech nasiąkają wiedzą, a nie przesądami i reklamami.
Na szczęście moja Lidzia nie dała sobie w kaszę dmuchać:
powiedziała, że dzieci karmione piersią są zdrowsze i że mama pisze
nawet artykuły na ten temat.
Dobrze, że mnie nie widzicie, bo iskry mi z klawiatury i oczu lecą
ze wściekłości. Ze wściekłości, bo uważam, że ta nauczycielka
wykroczyła poza swoje kompetencje.
Tak jak bezsensowną rzeczą jest bez ważnych wskazań medycznych
zakańczać przedwcześnie ciążę, tak bezsensowne i niezdrowe jest
przedwczesne zakańczanie karmienia bez jakiś racjonalnych
przesłanek. Nie raz się zdarza, że lekarze święcie przekonani, że
ciąża "przeterminowana" zakańczali ją, a potem się okazywało, że
niezły wcześniaczek przychodzi na świat. Ostatnio czytałam, że w ten
sposób "wywołali na świat" dziecko, które jeszcze nie miało
wykształconych paznokci. A zazwyczaj okazuje się, że dzieci wcale
nie są przenoszone, że są jedynie donoszone, można było spokojnie
poczekać. Jest to tylko analogia, ale dla mnie najtrafniejsza z
możliwych. Bo obie sytuacje dotyczą pewnego dorastania dziecka i
przecinania pępowiny, czy to wewnętrznej czy tej zewnętrznej.
Ciekawa jestem, co na to mój luby małżonek. On to dopiero lubi
terror laktacyjny w moim wydaniu.