donna28
04.02.09, 06:24
Witam, mam nadzieję, że mi pomożecie w moim problemie. Karmię Ingę już rok i 9
miesięcy niemal i nie chcę wcale przestawać. Je rano, tuż po obudzeniu i po
moim przyjściu z pracy, później i w nocy już nie je, nie zasypia przy piersi,
ale te 2 karmienia są dla nas ważne. Niestety w marcu "kroi" mi się wyjazd z
pracy, jak to takim wyjazdem bywa, powinnam jechać, choć oczywiście na siłę
nie zaciągną i jest opcja zrezygnowania (ale wiadomo, że lepiej jechać, bo
szkolenie i w ogóle). Córcia zostałaby z moimi rodzicami, za którymi przepada
i którzy super się nią zajmują (mąż też wtedy akurat wyjeżdża). Wyjazd to 2
noce i 2,5 dnia (od piątku rano do niedzieli ok. 14). I teraz mój dylemat - co
robić:
a) zostawić małą rodzicom, pojechać i wrócić po 2-3 dniach, względnie
szybciej, gdyby bardzo za mną wariowała (choć ona się do mnie aż tak nie klei,
nie jest takim "mamusiowym" typem), na wyjeździe odciągać pokarm i po
przyjeździe wrócić do normalnego karmienia - czy to się w ogóle da? utrzymam
laktację przez te 2-3 dni? jest możliwość, że pokarm stracę, nawet jeśli będę
odciągać? (może pytania głupie, ale nie znam się za bardzo i nie wiem). Minus
jest taki, że moje dziecko straci naraz mamę i cyca i może to być dla niej za
duży szok (wtedy jest zawsze opcja wcześniejszego mojego powrotu). Mąż
pociesza, że jego zdaniem, jak mnie nie będzie, to córcia o cycu zapomni,
zajmie się dziadkami i przyssie się po moim powrocie

chciałabym być taką
optymistką

b) przygotować ją na traumatyczne przeżycie i odstawić wcześniej, rezygnując
powoli z tych 2 karmień i będąc przy niej, jak będzie chciała jeść (tego bym
nie chciała, ale nie byłoby wtedy sytuacji, że znika mama i cyc)
c) nie jechać (co jest możliwe, acz niemile widziane w pracy

Jak to widzicie?
Pozdrawiam