Pół roku po odstawieniu od piersi

10.02.09, 23:41
Pewna znajoma z dzieckiem odwiedziła mnie jakiś czas temu. Odstawiła
swoje dziecko od piersi w wieku dwóch lat, mniej więcej pół roku
temu.
A więc obecnie maluch ma 2,5. Ciekawa dla mnie była reakcja tego
dziecka na widok mojej ssącej Tosi. Widziałam, że przygląda nam się
uważnie, więc jej wytłumaczyłam, że jej koleżanka ssie sobie
mleczko. Najpierw buźka jej się w jednym momencie wygięła w podkówkę
jakby zaraz miała się rozpłakać. Potem podbiegła do swojej mamy i
wyrzuciła jednym tchem: "Mamo, ja też chcę cyca!" Rączka zanurkowała
pod bluzkę. "Ale mama nie ma mleczka!"- odpowiedziała jej mama. "Ale
ja chcę cycać!"- przekonywała smutna jeszcze dłuższą chwilę zanim
się uspokoiła.
Drugi skutek tych wydarzeń (nie raz miała możliwość nam się
przyglądać, bo długie było nasze spotkanie) to ogromna zazdrość tego
dziecka o moją Tosię i jej zwalczanie, i ewidentne "nielubienie"
Tosinki. Pomimo dużej sympatii wielokrotnie okazywanej jej przez
moją córę.
A niektórzy twierdzą, jak to łatwo dziecko zapomina, że zostało
pozbawione wbrew sobie czegoś wartościowego, potrzebnego, a zarazem
wyrażającego bliskość. Ten maluch po pół roku pamiętał doskonale,
prosił o jeszcze, czuł żal i niewypowiedzianą tęsknotę. Dla mnie
smutny to był widok, tym bardziej, że pomyślałam sobie, że może
gdyby nie została wtedy odstawiona, teraz by już ssała dużo rzadziej
(np. tylko tyle, że nie byłoby to uciążliwe dla jej mamy) albo i
wcale. A żalu by z tego powodu nie odczuwała żadnego. Nie oceniam
tej mamy w żadnym wypadku negatywnie, bo ona akurat na swoją ciężką
sytuację życiową karmiła baaaardzo długo. Ale ciekawe są dla mnie
uczucia dziecka i ich siła.
Jakie to jednak ważne, żeby choć próbować karmić według potrzeby
dziecka- a więc w odstawianiu/zakańczaniu również brać pod uwagę
potrzeby i gotowość malucha.
Ech...
    • wiola_wd Re: Pół roku po odstawieniu od piersi 11.02.09, 00:38
      miałam podobną sytuację jakiś czas temu.
      Byłam u koleżanki, która miała wtedy półrocznego synka, mały był karmiony
      piersią trochę ponad 2 miesiące, był też dokarmiany.
      Wzięłam malucha na ręce, było lato więc miałam cienką bluzeczkę i chłopczyk
      ewidentnie szukał piersi, jeździł mi po dekolcie swoim noskiem, otwierał buźkę,
      pełzł w dół.
      Koleżanka akurat przyniosła butlę więc mały dostał i było dobrze jednak myślę,
      że gdyby potrwało to jeszcze chwilkę to dzieciak by mi się rozpłakał na rękach.
      Miałam ochotę go nakarmić, żal mi go było...

      To było dość dawno, moja córka miała wtedy trochę ponad rok, ssała wtedy bardzo
      często i chyba właśnie ta sytuacja upewniła mnie, że nie odstawię jej sama,
      poczekam aż sama do tego dorośnie. Pod koniec marca skończy 3 latka, karmimy się
      nadal, uwielbia szczególnie na dobranoc i rano, do tego 1-2 razy w dzień. I jest
      cudownie.

      Za 1-2 tygodnie czeka mnie wizyta u dziewczyny z mojej rodziny, która karmiła
      prawie 5 miesięcy, odstawiła 3 miesiące temu. Zobaczę jak jej córcia zareaguje
      jak ją wezmę na ręce. Boję się trochę, że dziecko będzie cierpieć...
      • agasobczak Re: Pół roku po odstawieniu od piersi 11.02.09, 07:16
        A ja mialam (mam) inna sytuacje .... Pol roku przed urodzeniem Jaska odstawilam
        Marcyske... Urodzil sie Jas i ssie piers. Mloda co prawda jak karmie szuka
        konataktu ze mna ale zazdrosna nie jest. Karmi swoje lalaki cycusiem ale nie
        pamieta jak ssac (jeszcze przed porodem sprawdzalam) ale juz nie potrafila.
        Przytula sie czasem do cycusia i udaje ze je smile oczywiscie jak Jasio je...

        Wiec mysle ze to zalezy do dziecka.. ile czasu sie jemu poswieca, jak sie
        przygotowalo dziecko do rozstania z piersia i czy cos sie robi na sile...Nam
        rozstanie poszlo latwo mimo ze mala byla bardzo zwiazana z cucusiem. Ale moze to
        dlatego ze robilam to stopniowo? nie wiem... Jakos udalo sie i nie bylo stresu
        ani dla mnei ani dla malej. A teraz Jasiek nie jest traktowany jak intruz...
        choc nie powiem. czasem wolałabym jeszcze Młoda karmic ale to juz nie jej etap.
    • mruwa9 Re: Pół roku po odstawieniu od piersi 11.02.09, 08:23
      pierwsze dziecko odstawilam od piersi w wieku poltora roku, w dosc
      dramatycznych okoliczosciach (nagly wyjazd na miesiac, dziecko
      zasnelo, jak zwykle, przy piersi. po zasnieciu calus w czolko,
      wyszlam z domu i wrocilam po miesiacu). Zero problemu dla dzieka,
      bylo pod opieka kochajacych dziadkow, ponoc bylo dzieku dziwnie
      przez pierwsze 2 wieczory, ale zero placzu, raczej zdziwienie. Po
      powrocie powitanie z dzieckiem, polegujemy w lozku (wrocilam w nocy,
      wiec towarzyszylam dziecku podczas pobudki) i tak jakos maly nagle
      podnosi moja bluzke, patrzy na moj biust, chwile sie zastanawia, cos
      mu tam swita w glowie, i nagle stwierdza: nie! Opuszcza bluzke i
      juz nigdy nie wraca do tematu. Choc swojego misia karmil piersia wink
      • fizula Re: Mruwa 11.02.09, 18:38
        Mruwo, rozumiem, że miałaś jakąś wyjątkową sytuację zyciową, ale czy
        w związku z tym godne polecenia jest dla innych mam porzucenie
        dziecka na miesiąc? Tak małego dziecka, które jeszcze nie ma
        poczucia czasu, które wyłącznie żyje chwilą obecną? Które po takim
        długim rozstaniu w ogóle może nie pamiętać mamy, będzie dla niego
        obcą osobą.
        To co opisujesz: brak okazywania jakichkolwiek uczuć dotyczących
        karmienia piersią nie oznacza w ogóle pogodzenia z faktem
        zakończenia karmienia. W moim odczuciu, o ile dobrze pamiętam starą
        znajomą psychologię, może to oznaczać raczej zamrożenie własnych
        uczuć w tym temacie. Czy dziecko miało możliwość je poznać, wyrazić,
        czy miało możliwość domagać się spełnienia swoich potrzeb? Obawiam
        się, że nie. Patrząc na tę sytuację krótkowzrocznie: może i zero
        problemów, ale w kontekscie całego życia i życia emocjonalnego
        człowieka to biała plama w pewnym obszarze jego przeżyć, zrozumienia
        siebie samego. Ja odradzam fundowanie czegoś takiego swojemu dziecku
        specjalnie. To "nie" powiedziane przez Twoje dziecko to jakby
        zanegowanie jakby części swoich potrzeb, odczuć. Przy wyrażonym bólu
        z utraty piersi matczynej czy przy samodzielnej rezygnacji ze ssania
        dzieci pozostają bardziej na "tak". I o to chodzi w wychowaniu: o
        długofalowe korzyści, nie o krótkotrwałą łatwiznę- przynajmniej dla
        mnie. Ty możesz mieć inną hierarchię wartości.
        • agasobczak Re: sprostowanie :) 11.02.09, 22:01
          napislam o swojej corce - zazdrosna nie jest... moze inaczej to ujme smile po
          dzisiejszych obserwacjach smile jest zazdrosna ale nie jest zaborcza i wojowniczo
          nastawiona na Jasia. A ze tulenia do cycusia i udawania ze je smile nie bronie jej
          to pewnie tak latwo jej przychodzi tolerowanie cycusiowego braciszka.> jeszcze
          zebym to ja wiedzial co w jej glowei siedzi ... smile
        • mruwa9 Fizula, 11.02.09, 22:42
          ja nie pisalam tego w celach instruktazowych czy zalecajac,
          zachwalajac takie rozwiazanie, tylko pisalam, jak bylo. Wlasne
          wspominki-doswiadczeia. Nie wiem, na ile traumatyczne bylo to
          przezycie dla dziecka, nie sadze, zeby zostawilo to trwaly slad w
          psychice dziecka. Tak, jak ja nie pamietam wlasnego startu w zycie,
          z pierwszymi tygodniami spedzonymi w inkubatorze, gdy oddawalo sie
          dziecko, bez prawa odwiedzin, do szpitala jak do warsztatu i
          odbieralo po leczeniu jak paczke na poczcie. A mimo to mialam i mam
          bardzo dobry kontakt z moja mama i rodzenstwem, duzo dobrych uczuc,
          bliskosci i czulosci, to pamietam z dziecinstwa przede wszystkim.
          Mysle, ze jednak demonizuje sie wplyw traumy "odstawieniowej" na
          psychike dziecka, a pozniej doroslego. I prosze, nie wmawiaj mi , ze
          moja oschlosc i brak empatii jest skutkiem tygodni spedzonych w
          inkubatorze.. ja naprawde mam bardzo duzo empatii i jestem ostatnia
          osoba, ktora zostawilaby swoje dziecko samo w swoim nieszczesciu,
          cierpieniu i rozpaczy. Niezaleznie od wieku.
          • fizula Re: Ech, Mruwa 13.02.09, 00:12
            > Mysle, ze jednak demonizuje sie wplyw traumy "odstawieniowej" na
            > psychike dziecka, a pozniej doroslego. I prosze, nie wmawiaj mi ,
            ze
            > moja oschlosc i brak empatii jest skutkiem tygodni spedzonych w
            > inkubatorze.. ja naprawde mam bardzo duzo empatii i jestem
            ostatnia
            > osoba, ktora zostawilaby swoje dziecko samo w swoim nieszczesciu,
            > cierpieniu i rozpaczy. Niezaleznie od wieku.

            Ech, Mruwa, Mruwa, ale ja Cię naprawdę lubię i niegdzie nie pisałam,
            że brak Ci empatii, troski, miłości o dziecko. Uważam, że wręcz
            przeciwnie- wiele tu możemy się od Ciebie nauczyć. Ja jednak myślę
            trochę "psychologizując" i uważam, że człowiek ma jednak bardzo
            bogatą podświadomość (a więc wiele rzeczy, których nie pamiętamy z
            naszego dzieciństwa), która w dużej mierze wpływa na jego emocje,
            zachowanie, całe życie. Rozumiem, że Ty uważasz inaczej, że tylko
            to, co pamiętasz, masz uświadomione wpływa na Twoje dziecko, Ciebie-
            Twój biznes, Twoje życie. Wielu psychologów (jeśli nie więszość)
            jednak uważa, że najważniejsze zarysy osobowości się kształtują w
            ciągu pierwszych lat życia dziecka, a więc w tym czasie, z którego
            niemal nic się nie pamięta. A jednak wpływa to wszystko na człowieka.
            • mruwa9 Re: Ech, Mruwa 13.02.09, 07:47
              Wiesz, tak naprawde te wszystkie rozwazania, czy ma wplyw, czy nie,
              sa czystym teoretyzowaniem i jako takie sa niebadalne, nie sposob
              stwierdzic, czy tak naprawde maja wplyw pozytywny, negatywny, czy
              nie maja zadnego wplwu na rozwoj i przyszle zycie czlowieka, ktory,
              jak wiesz, jest stworzeniem wielce skomplikowanym i jego ostateczna
              osobowosc jest wypadkowa zarono czynnikow wewnetrznych, jak i
              zewnetrznych, spolecznych, zdrowotnych, ekonomicznych. Poruszamy sie
              w sferze poboznych zyczen, a nie w sferze udokumentowanych dowodow
              naukowych. A w zycie czlowieka wpisany jest stres, dla niemowlecia
              koncem swiata moze byc nawet odlozenie na hwile do lozeczka, nie da
              sie uniknac stresu. Mozemy minimalizowac, ograniczac jego wplyw i
              znaczenie tam, gdzie jest to mozliwe, ale nie jestesmy w stanie
              wychowac dzieci zupelnie ebzstersowo, pod kloszem. I nie kazdy stres
              jest negatywny, czasem jest motorem do tworczego dzialania. Jest po
              prostu elementem naszego zycia.
              • joannaiwa Re: Ech, Mruwa 13.02.09, 16:21
                Mruwo, odnośnie niepamięci z najmłodszych lat - te doświadczenia
                pozostają,

                "J Jacobs i Z. Nadel
                stwierdzili, że nie możemy pamiętac traumatycznych wydarzeń z okresu
                wczesnego dzieciństwa ponieważ hipokamp i kora są niedojrzałe, aby
                tworzyć pamięć faktów, ale pamięć emocji funkcjonuje za sprawą
                układu limbicznego (ciało migdałowate). Traumatyczne przeżycia
                wczesnego dzieciństwa są więc w przyszłości niedostępne dla
                świadomości, mogą jednak powodować silny lęk lub stałą gotowość do
                jego wystapienia.W świetle tych rozważań szczegolnego znaczenia
                nabiera profilaktyka - troskliwe chronienie małych dzieci przed
                bodźcami wywołującymi silne emocje strachu czy lęku" (M.
                Molicka "Bajkoterapia" str. 18)
    • tuberosa77 Re: Pół roku po odstawieniu od piersi 12.02.09, 15:41
      Moją córeczkę odstawiłam od puersi jak miała półtora roku. Stopniowo
      redukowałam liczbę karmień aż zostało jedno nocne i którejś nocy nie
      podałam piersi. Ok tydzień mała prosiła w nocy o pierś a potem
      przestała się budzić. Przeszła odstawienie dość "gładko".
      To było ponad rok temu..
      jednak ona nigdy nie zapomniała o karmieniu, kiedy się z nią kąpie
      albo przy niej przebieram przytula się do cycusia i mówi ze tam było
      mleczko, próbuje się dossać. Ja mam jeszcze mleko, jak nacisnę
      brodawkę to zawsze wypływa po kropelce. Myślę ze za wcześnie dla
      niej zrezygnowałam z karmienia ale byłam już tak potwornie zmęczona
      i wychudzona, ze nie dawałam rady. Ale to ze dziecko pamięta i ze u
      mnie pozostały jeszcze ślady laktacji jest dla mnie niesamowite.
    • lacitadelle Re: Pół roku po odstawieniu od piersi 12.02.09, 15:51
      opowieść z zupełnie innej beczki:

      ja karmiąc malutkiego syna w towarzystwie znajomej z córką, pomogłam im w
      odstawieniu ponaddwuletniej cycoholiczki. Za pierwszym razem jak się spotkaliśmy
      we czwórkę, dziewczynka ciekawie obserwowała jak karmię niemowlę i za każdym
      razem domagała się też wtedy mleka (czy raczej symbolicznego zassania) od swojej
      mamy.

      Później w domu odbyły się rozmowy tłumaczące, że pierś jest dla maluszków takich
      jak mój syn, a duże dziewczynki mają już inne jedzenie. I okazało się, że to
      bardzo motywująco podziałało na małą i faktycznie pomogło w stopniowym
      odstawieniu. Jak się drugi raz spotkaliśmy, dziewczynka patrzyła jak karmię i
      się uśmiechała, mówiąc z satysfakcją, że takie częste jedzenie to przecież dla
      maluszka a ona jest już duża i może się napić z kubeczka.
    • jagandra Re: Pół roku po odstawieniu od piersi 12.02.09, 22:48
      Moja córa sama zrezygnowała z roli ssaka w wieku 3 lat. A mimo to, gdy urodziłam młodszą i karmiłam ją piersią... jak ona na to patrzyła! Potem chciała spróbować, a ja się wzbraniałam, po kilku dniach ustąpiłam - bardzo jej to było potrzebne. Piła też moje mleko z butelki. Teraz już nie ma tematu (w każdym razie już się od jakiegoś czasu nie pojawił).
    • ik_ecc Re: Pół roku po odstawieniu od piersi 13.02.09, 17:49
      Pisalam juz chyba kiedys, ze moja siostra, ktora jest teraz dorosla,
      pamieta odstawienie od piersi (miala niecale 2,5 roku) jako
      wydarzenie bardzo dramatyczne. Nie pamieta samego ssania, ale
      pamieta odstawienie. Min. dlatego postanowilam ze corce pozwole
      samej sie odstawic. Moja corka teraz ssie bardzo rzadko (raz na
      kilka dni) i przyznaje ze "prawie nic nie ma", ale dalej o piers
      prosi bo "jest najlepsza na swiecie". Podejrzewam, ze do lata sie
      odstawi juz calkiem.
      • sylwana18 Re: do mruwa 14.02.09, 13:06
        Wtaj! Ale numer,a ja myslalam,ze tylko moj Filipek karmi
        misia "piersia"!!!!Pozdrawiam
        • agasobczak Re::) 14.02.09, 17:28
          A ja uwazam ze jest to naprawde indywidulana sprawa i samo odejscie od piersi i
          to czy po urodzneiu malucha (drugiego) dziecie bedzie ssalo dalej i czy bedzie
          mu smakowac
          Moja starsza - po 30 tyg bez piersi zachorowala i nawet chcialam zeby ssala
          piers.. ona nie umiala, nie chciala a moje mleczko (przez przez slomke) jej nie
          smakowalo!!! Szok normlanie... Ale lubi sie przytulac i nie bronilam je tego jak
          odstawilam od piersi smilei moze dlatego jest gladko...a to ze mleczko nie smakuje
          to pewnie jej indywidulana sprawa smile)) Swoja droga tluste jest ale smaczne smile)
          • jagandra Re::) 15.02.09, 16:30
            Mojej też początkowo mleko nie smakowało. Polubiła je z czystej zazdrości wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja