Reklama syropku na apetyt - koszmarek

13.02.09, 10:52
Słyszałyście tą reklamę syropku dla Dzieci na apetyt, która kończy się pięknym
zdaniem "by niejadek zjadł obiadek"? Nie podaję marki, bo nie wiem czy można.
Najpierw leciała taka, że niby dwie koleżanki z dziećmi się spotykają i jedno
chce koniecznie dokładkę zupki, a mama drugiego się dowiaduje, że to dzięki
cudownego działaniu tego specyfiku.
Ale ostatnia jest po prostu tragiczna. Chłopiec w przedszkolu chce dokładkę.
"Ojej"- dziwi się Pani Przedszkolanka - "to już trzecia dokładka! Jak to
możliwe"? A na to Dziecko - "bo Mamusia kupiła mi taki super syropek
(...nazwa...) i to po nim mam taki apetyt". A Pani Przedszkolanka "Ojej, to
muszę go kupić dla całego przedszkola"!
Masakra jakaś.
    • budzik11 Re: Reklama syropku na apetyt - koszmarek 13.02.09, 11:16
      Nie słyszałam. Ale co Cię tak oburza w tej reklamie, bo nie rozumiem. Ja swojej
      córce tez dawałam syropek na apetyt, zalecony przez dobrego pediatrę.
      • agnieszka_z-d Re: Reklama syropku na apetyt - koszmarek 13.02.09, 11:30
        Wiesz co - chyba ten tekst Pani Przedszkolanki na końcu - że teraz kupi go dla
        całego przedszkola. Wiem wiem - to TYLKO reklama, ale już sama koncepcja
        kupienia syropku na apetyt dla całego przedszkola jest cokolwiek dla mnie
        porażająca.
        A może po moich przygodach z Panną i Jej niechęcią do jedzenia już jakaś
        przewrażliwiona jestem na punkcie jedzenia przez Dzieci?

        A poza tym właśnie - IMHO jest subtelna różnica w dawaniu syropku na apetyt
        Dziecku tak jak Ty robiłaś - po konsultacji z dobrym pediatrą, a dawaniem go bo
        go reklamują (a reklama to potęga...smile). A wiele nadgorliwych Mamuś obawiam
        się, że się znajdzie.
        • budzik11 Re: Reklama syropku na apetyt - koszmarek 13.02.09, 11:36
          No tak, masz rację, i nie chodzi tylko o syropek, ale ludzie różnymi dziwnymi
          rzeczami dzieci faszerują, bo zobaczyli w reklamie, że np. w kościach nie będzie
          dziur wink

          Moja córka po skończeniu 2 lat schudła, miała nawet robione badania krwi pod tym
          kątem, no i syropek właśnie z tego powodu (nota bene, nie zauważyłam poprawy
          apetytu po syropku).
    • kejzi-mejzi Re: Reklama syropku na apetyt - koszmarek 13.02.09, 11:48
      Ja od zawsze uwazam, że wszelkie reklamy leków powinny być zakazane.
      jak ktoś jest chory do do lekarza po receptę i tyle.
    • jadzia.orbitrek Re: Reklama syropku na apetyt - koszmarek 13.02.09, 13:04
      co to za syropek? ja bym chciała,żeby moja córka poprosiła kiedys o
      dokładkę...naprawdę.ale tak bez syropku.
      bo moja to właśnie niejadeksmile
      • dimma Re: Reklama syropku na apetyt - koszmarek 16.02.09, 09:17
        Kochane Mamy-
        Zawsze nie to zastawialo:

        -Czy syropki poprawiajace apetyt na prawde dzialaja?? i jesli tak -
        to jaki jest tego mechanizm?

        dla mnie dziecko zdrowie samo wie ile zjesc. A jak jest chore- to
        trzeba leczyc i wydaje mi sie, ze syropek nie pomoze. Sama mam
        dziecko okreslane przez otoczenie niejadkiem i juz mi sie jezyk
        wystrzepil od powtarzania:"dziecko je ile potrzebuje"... wiec na
        mnie samo sformulowanie "syropek na apetyt" dziala jak plachta na
        byka, bo widze tlum niani/cioc/ babc wcizkajacych dziecku z lyzeczke
        w owym syropkiem do buzi, zeby "zlado jeszcze troszeczke..., za
        mamusie, za tatusia"

        Ale moze jestem w bledzie? piszcie szybko, co uwazaciewink z checia
        poczytam, co o tym myslicie, bo juz nie jedna madra rzecz od Was
        uslyszalasmile

        btw,
        Corka ma rok i 7 mcy, wazy 10.5, wzrost 82.. chyba zle nie jestsmile?


        • anaj75 Re: Reklama syropku na apetyt - koszmarek 16.02.09, 09:33
          He, he ja już niejedną miksturę z moim starszakiem przerabiałam.
          Najpierw lekarze zalecali syropki - żadnej poprawy. Potem miałam
          dorzucać do posiłków bezsmakowy dopalacz energetyczny (fantomalt)-
          jakimś cudem mój syn zawsze go wyczuwał i wtedy w ogóle odmawiał
          jedzenia.
          A ostatni hicior od dietetyka z wielce szanowanej kliniki, to dawać
          dziecku posiłki smażone w tłuszczu typu frytki (ciekawe, że
          specjalista nie obawia się wytworzenia niewłaściwych nawyków
          żywieniowych i wychylenia kiedyś języczka wagi w drugą stronę).
          Oprócz tego, oczywiście, oliwa do kazdego posiłku - mój syn znalazł
          na to sposób - po prostu jak czegoś dodam do normalnej porcji, to po
          prostu zjada mniej. Wygląda na to, że ma takie a nie inne
          zapotrzebowanie energetyczne. Wg dietetyka je porcje odpowiednie dla
          roczniaka. [Nawiasem mówiąc, w trakcie wizyty dzieci dostały
          maskotki - reklamówki mleka modyfikowanego].Chłopię ma 5,5 roku a
          waży jakieś 16 kg, wzrost ma m. 10-25 centylem ale zdrów jest.
          Ale w mojej rodzinie to dziedziczne - podobnie jedliśmy ja i mój
          brat i żyjemywink
        • agnieszka_z-d Trafiłaś w sedno! 16.02.09, 10:09
          dimma napisała:

          > dla mnie dziecko zdrowie samo wie ile zjesc.
          Sama mam
          > dziecko okreslane przez otoczenie niejadkiem i juz mi sie jezyk
          > wystrzepil od powtarzania:"dziecko je ile potrzebuje"... wiec na
          > mnie samo sformulowanie "syropek na apetyt" dziala jak plachta na
          > byka, bo widze tlum niani/cioc/ babc wcizkajacych dziecku z lyzeczke
          > w owym syropkiem do buzi, zeby "zlado jeszcze troszeczke..., za
          > mamusie, za tatusia"

          No właśniesmile
    • basiak36 Re: Reklama syropku na apetyt - koszmarek 16.02.09, 11:44
      Jak dla mnie taki syropek nie ma za bardzo sensu.. jesli dziecko jest zdrowe i
      je malo to po co je zmuszac zeby jadlo wiecej niz potrzebuje?
      Jesli nie je bo cos mu dolega to szuka sie przyczyny problemu. Sam syropek brzmi
      troche jak recepta na nauke dziecka zeby jadlo tyle ile wlezie a nie tyle ile
      potrzebuje?
      • budzik11 Re: Reklama syropku na apetyt - koszmarek 16.02.09, 12:14
        Ale te syropki są chyba dla dzieci chorych? Tzn zalecone przez lekarza z
        jakiegoś powodu, a nie dlatego, że ciocia Krysia twierdzi, że mało je. Brak
        apetyty - prawdziwy, a nie wyimaginowany, kiedy np. dzieciak jest zapychany
        przez cały dzień chrupkami, piętkami chleba, danonkami czy innymi przekąskami
        czy słodyczami a potem nie chce jeść normalnych posiłków - może być objawem
        choroby, ale to przecież lekarz stwierdza.
        • anaj75 Re: Reklama syropku na apetyt - koszmarek 16.02.09, 12:26
          Otóż to!
          Dlatego reklamowanie tych specyfików jest wątpliwe. Dzieci nie
          powinno się faszerować niczym bez wyraźnych zaleceń. Jeśli się to
          robi, można zachwiać naturalną równowagę organizmu i takie
          działanie, czyli pakowanie farmaceutyków, może być uznane za objaw
          znęcania się nad dzieckiem.
          Moje dziecię w swej historii było podejrzewane o różne choroby,
          ostatnio o celiakię. Badania jednak wykluczały kolejne schorzenia.
          Nadal je mało - średnio ok. 500 kcal/dzień (oblicznia po
          długotrwałych dokładnych zapiskach) a powinien w tym wieku, wg
          gastrologa i dietetyka ok. 1500. Lekarze straszą, że zbyt mała ilość
          kalorii i tłuszczów może być niekorzystna dla jego rozwoju ale co
          zrobić, jak on sobie reguluje ilość tych tłuszczów tak jak wyżej
          opisałam. Po prostu staram się tylko, by to, co je było zdrowe i
          wartościowe. Każdy organizm jest inny, niektórzy mają taki a nie
          inny metabolizm, kompletnie nie mieszczący się w schematach żywienia.
          • jutycha Re: Reklama syropku na apetyt - koszmarek 16.02.09, 12:52
            A ja ma wrazenie ze problemy z jedzeniem lub nie jedzeniem dzieci leza gdzie
            indziej.
            To rodzice serwuja porcje na telarze ja "chlopu do kosy" a potem sie dziwia ze
            dziecie z tego zjada moze 1/3. Zauwazcie malo jest mam ktore mowia ze nie maja
            problemu z jedzeniem ich dzieci.
            Dzieciaczki tak naprawde jedza ladnie i sporo, sa takie akuratne a te cale
            problemy z karmieniem to najczesciej wymysly nie tyle rodzicow co wlasnie babc i
            cic.
            Na moja starsza corke tez wszyscy mowia ze chudzielec. I dobrze ze tak wyglada,
            ja nie mam zamiaru jej tuczyc bo ta wypada. A potem za 10 lat ja odchudzac.
            • anaj75 Re: Reklama syropku na apetyt - koszmarek 16.02.09, 13:08
              Często tak jest.
              Oczekiwania dorosłych są ogromne wobec małych żołądków.
              Ja nie skarżę się na moje dziecię (już z tego wyrosłamwink), jak
              lekarze wątpili w słuszność jego wagi, to pozwalałam na badania.
              Bywa jednak, że spotykam się z utyskiwaniem rodziców na ilości
              zjadane przez ich dziecko, przy czym jednocześnie jestem świadkiem
              jak rzeczone dziecię wcina na jeden posiłek tyle, co moje przez 1,5
              dniawink
              Oprócz oczekiwań ważne jest też stworzenie przyjaznej atmosfert,
              fajne i smaczne danie a najlepiej takie niskonakładowe, jeśli chodzi
              o czas przygotowania, bo jak stoi się pół dnia przy kuchni a potem
              dzieć wzgardza potrwą, to może nerw o sobie dać znać.
              • jutycha Re: Reklama syropku na apetyt - koszmarek 16.02.09, 13:15
                anaj75 napisała:

                >
                > Bywa jednak, że spotykam się z utyskiwaniem rodziców na ilości
                > zjadane przez ich dziecko, przy czym jednocześnie jestem świadkiem
                > jak rzeczone dziecię wcina na jeden posiłek tyle, co moje przez 1,5
                > dniawink
                o to wlasnie mi chodzi. A jak ja mowie ze moj dziec ktory jest chudziutki ladnie
                je i nie mam co narzekac to wiele znajomych patrzy na mnie jak na kosmitke.
                A przegladajcac fora dzieciowe to co drugi post jest w stlu " moje dziecko nie
                chce jesc. Pomocy jak je utuczyc"?
                Tuczy to sie swinie w chlewie a nie dzieci, one sobie krzywdy nie zrobia.
                • jagandra Re: Reklama syropku na apetyt - koszmarek 16.02.09, 19:00
                  Czasem mam wrażenie, że jedzenie jest głównym obowiązkiem dziecka. Jak je z apetytem wszystko, co mu się podsuwa, to rodzina jest zadowolona. W tym jest też chyba jakaś potrzeba sprawowania władzy nad dzieckiem, ono ma jeść: dużo, zdrowo, to co mu się przyszykuje itp. Jeśli nie chce po dobroci, to może by mu podsunąć syropek.
                  Acha, jeszcze powinno dużo spać, żeby rodzice mieli czas dla siebie. Może by trzeba dać syropek na sen?
                • budzik11 Re: Reklama syropku na apetyt - koszmarek 16.02.09, 22:13
                  hehe, moja starsza w pół roku schudła 1,5 kg - zamiast przybierać na wadze jak
                  "normalne" dziecko, albo przynajmniej utrzymać się na tym samym poziomie. Ale u
                  niej było tak, że na bilansie dwulatka miała wpisaną nadwagę (19,5kg!) bo ją tak
                  utuczyłam na piersi, cały czas wcześniej była na 97 centylu. Pod koniec 2rż ja
                  urodziłam jej braciszka, zaczęłyśmy więc duuużo spacerować (w ciąży nie mogłam),
                  ona już pieszo, bez wózka, to i schudła. I dobrze, przecież wiadomo, że dzieci
                  piersiowe z nadwagi wyrastają, czego moja córka jest żywym dowodem. Co nie
                  przeszkodziło lekarce zalecić jej tego syropku wink Biaron C, nawiasem mówiąc,
                  głównie na odporność, ale teoretycznie apetyt też poprawia.
        • jadzia.orbitrek ciocia Krysia 16.02.09, 13:17
          o nie, wypraszam sobie, jam ciocia krysiasmile
        • basiak36 Re: Reklama syropku na apetyt - koszmarek 16.02.09, 17:31
          budzik11 napisała:

          > Ale te syropki są chyba dla dzieci chorych? Tzn zalecone przez lekarza z
          > jakiegoś powodu, a nie dlatego, że ciocia Krysia twierdzi, że mało je.

          To ze lekarz je zaleca nie oznacza ze takie ma byc rozwiazanie problemu. Jak dla
          mnie taki syropek to omijanie przyczyn problemu. Jesli dziecko z jakiegos powodu
          nie ma apetytu to byc moze z jakiegos powodu akurat w tym czasie organizm mniej
          potrzebuje. A jesli ma anemie to leczy sie anemie a nie daje syrop na apetyt. Bo
          jak niby okreslac czy dziecko ma za maly apetyt i kto okresla jaki ma miec?
          • kadewu1 Re: Reklama syropku na apetyt - koszmarek 17.02.09, 14:30
            A ja nie wiem, co to niejadek. Moje piersiowe dziecko zajada się, aż mu się uszy
            trzęsą. Oczywiście, że nad tym panuję, bo mały ma alergię - na mleko i jaja, ale
            ogólnie cieszę się, że lubi jeść. Nie jestem najmądrzejszą matką świata, ale mam
            wrażenie, że często rodzice nie dostrzegają, że są sobie winni, bo na przykład
            karzą dziecko za niezjedzenie porcji albo podają mu słodycze. Wtedy syropek
            zbędny, wystarczą zmiany diety, a dzieci są elastyczne. Nie dajmy się
            przemysłowi farmaceutycznemu.
            KmJ
Inne wątki na temat:
Pełna wersja