fizula
23.02.09, 22:36
Autorka pewnego dobrego tekstu pozwoliła mi zacytować w całości
pisząc do mnie uroczego maila z opisem własnych doświadczeń :o)
Kłaniam jej się za to.
Tekst się składa z listu, który doń napisała jakaś mama, a następnie
z odpowiedzi autorki. Posłuchajcie:
MARZENIE O DUŻEJ RODZINIE
"Jesteśmy małżeństwem z 3-letnim stażem, mamy 2-letnią córkę. Zawsze
marzyłam o licznej rodzinie, ale mąż stanowczo sprzeciwia się
kolejnemu dziecku. Sam jest jedynakiem, a teściowa opiekująca się
naszą córką prosiła, byśmy nie starali się o powiększenie rodziny.
Tymczasem kolejne dziecko stało się moją obsesją, a jednocześnie
drażni mnie fakt, że córka ciągle chce ssać pierś, więc ją odganiam,
krzyczę, daję klapsa, a potem płaczę..."
I odpowiedź p. Izy Paszkowskiej (mamy 4 dorosłych już dzieci,
polonistki):
"Karmiłam najmłodszą córkę o wiele dłużej niż dwa lata i to są jedne
z najmilszych wspomnień, temat rodzinnych anegdot. Pani problem nie
leży w tym, że nie ma pani drugiego dziecka. Ma Pani za sobą pewne
pochopne decyzje, męczy Panią odrobina zazdrości, uwierzyła Pani, że
kolejne dzieci rozwiązałyby Wasze problemy. źródło wszelkich
frustracji tkwi w nas samych. Dlatego w spojrzeniu na Waszą rodzinę
należy zrobić porządek. Przede wszystkim dojść do porozumienia z
mężem, ale to osobny temat (...). Warto dokładnie przemyśleć swoje
podejście do córki, skupić się na wspólnych z nią chwilach, cieszyć
się, że może ją Pani wciąż karmić i zaznać dzięki temu poczucia tej
specyficznej bliskości. Córka potrzebuje szcęśliwej i spełnionej
mamy. Proszę poczytać znaną baśń o rybaku i złotej rybce, poszukać w
niej przesłania dla siebie."
Tekst pochodzi z "Gościa niedzielnego". Jak dla mnie jest kapitalny,
bo obrazuje pewną szerszą tendencję. Łatwo jest obarczyć winą za
różne problemy (np. brak kolejnego dziecka, nieprzespane noce,
płaczliwość malucha, jego nerwowość, niechęć do zostawania z innymi,
własna nerwowość itd.) właśnie karmienie piersią. Przeprowadzają
wtedy matki nierzadko lekcje odstawiania od piersi albo dzień w
dzień szarpią się z dzieckiem o ssanie/redukowanie ssania. Ale po
odstawieniu nierzadko okazuje się, że problem jak był tak pozostaje,
czasem nawet w zaostrzonej formie. Bo problemy mają to do siebie, że
lubią być złożone :oP
A jak Wam się podoba ten tekst?
Autorka obiecała mi zajrzeć do nas. Aż mnie korci, żeby przytoczyć
to, co mi napisała. Ma bogate doświadczenie: 4 dorosłych już dzieci.