Czy naprawdę tak mało mam karmi piersią???

04.03.09, 11:37

Witajcie!!!
Na początku wyjaśniam - karmię piersią krótko i temat tez nie dotyczy długiego
karmienia ale nie idę z tym tematem na KP bo to forum eksperckie a to będą
tylko moje spostrzeżenia.
Urodziłam córeczkę z świętym przeświadczeniem, że będę karmiła piersią. Z
resztą siostra mojego męża karmiła (bezproblemowo) i jego bratowa (na początku
problemowo i to bardzo, ale ja nauczona jej przykładem spotkałam się ze
znajomą położna kilka razy i ona mniej więcej wyjaśniła co i jak; na początku
rozmowy oznajmiła "nie kupuj butelek ani smoczków żadnych; my się będziemy
karmiły piersią").
Moja przyjaciółka też karmiła piersią, więc nie widziałam powodu żebym ja
karmiła inaczej (chociaż niewiele na ten temat czytałam literatury - poza T.
Hogg, ale jej rady wcale nie dały się wdrożyć przy moim dziecku, z resztą Mała
na początku była chora - długo w szpitalu to jak wróciła do domu to i tak była
cały czas na rękach i przy piersi, bo ja strasznie chciałam ją mieć jak
najbliżej).
Dodam że wszystkie te najbliższe mi karmiące kobiety karmią swoje dzieci nadal
(odpowiednio 17, 11, 14 miesięcy).
I jakież było moje zdziwienie jak poszłam z Małą do neontologa, ortopedy,
potem chirurga dziecięcego a w końcu na szczepienie do przychodni - otóż
nigdzie w żadnej poczekalni, żadnej przychodni nie zobaczyłam dziecka
karmionego piersią, wszystkie dostawały butlę, bez względu na wiek. Ok -
pomyślałam zbieg okoliczności (ale ileż może być tych zbiegów
okoliczności????). A potem nieustanne pytania: Karmisz piersią?? Masz dużo
pokarmu??? Mała się najada, a taka drobna (a tata budowy anorektycznej, ja na
razie taka sobie - ale to głównie pozostałości z ciąży, poza tym, że
nieprzeciętnie długa to nie widzą).
I dalej: jak Zuzia miała 2 m, odwiedziłyśmy moją koleżankę - położna z
wykształcenia, ma dwie córki jedną karmiła 3 miesiące, a drugą wcale - nie
pytałam dlaczego, ale raczej nie z powodów zdrowotnych ("ale Ty karm jak
najdłużej" - usłyszałam), inna koleżanka karmiła córeczkę też 3 miesiące bo
miała mało pokarmu ("takie chucherko, z tak małymi piersiami - nie dziwię się
że nie miała pokarmu" - jej kuzyn).
To jak to jest większość mam karmi czy nie karmi swoje dzieci???
Ma ktoś jakieś dane statystyczne??
Nasze początki karmienia nie były łatwe (był tydzień że Zuzia jadła tylko z
butelki, a ja ściągałam i wylewałam w domu) ale ja sadziłam, że tak ma być, że
początki są trudne, ale to się unormuje i się unormowało). No i właśnie wtedy
zaczęła się moja przygoda z tym forum i KP- ale to zupełnie inna historia.Więc
jak to jest???
    • joannaiwa Re: Czy naprawdę tak mało mam karmi piersią??? 04.03.09, 11:56
      Ścisłych danych statystycznych to Ci nie podam, ale jak patrzę po
      swoim otoczeniu najbliższym (rodzina, sąsiedzi) i biorę pod uwagę
      dzieci karmione piersią do roku to przy dziesiątce dzieci rozkłada
      mi się to pół na pół. Karmienie piersią powyżej roku 2:8. Tu ktoś
      już wcześniej z tego co pamiętam przywoływał artykuł dotyczacy badań
      w tym zakresie przez chyba katowicki ośrodek i tam były dane
      statystyczne, z których jeśli dobrze pamiętam właśnie wynikało że do
      6 miesiąca karmi piersią jakieś 60% matek, ale później ta liczba
      dramatycznie spada, a powyżej 2 lat to juz są jakieś 1-2%, czy coś
      koło tego.
    • jutycha Re: Czy naprawdę tak mało mam karmi piersią??? 04.03.09, 12:04
      Nie wiem jak jest naprawde, nie znam zadnych danych ani badan w tym kierunku,
      mam tylko swoje doswiadczenie.
      Z pierwsza corka tez mialam trudne poczatki ale mi sie uadalo, mimo jej wady
      serca i operacji. Ale rzeczywiscie w przychodnach ,a bywalam w nich dosyc
      czesto, wiekszasc mam karmila butelka. Ja pamietam jaka furrore zrobilam karmiac
      mlodsza w przychodni cycem.
      Tez mi mowiono ze z tak malymi piersiam to nie wykarmie dziecka, a jakos sie udalo.
      Wiesz to chyba tez zalezy od wlasnej determinacji, przekonania o slusznoosci
      tego co sie robi, wiary w siebie w to ze sie jest swietna mama i zrobi sie dla
      dziecka wszystko.
      A jaks ie slyszy do okola od rodziny czy tak zwanych "autorytetow" w danej
      dziedzinie same steerotypy to sie niestety zaczyna w nie wierzyc.
    • kropkaa Re: Czy naprawdę tak mało mam karmi piersią??? 04.03.09, 12:14
      Naprawdę.
      Wg moich obserwacji najlepiej na początku, ale potem, 3-4 m.ż. się
      zaczyna stara śpiewka - wydaje mi się, że dziecko głodne - a dziecko
      jak dwa pączki w maśle; jakoś tak mam mało pokarmu; no raz na dzień
      to mieszankę daję etc. Bardzo szybko też mamy rozszerzają dietę
      (spotkałam nawet takich mądrych alergologów, którzy kazali już na
      początku 5. miesiąca wprowadzać nowości!), podają na noc olbrzymią
      bultę ze słodką kaszką, wtedy dziecko już się nie budzi, bo i słoń
      by się napchał taką ilością.
      Mało mam dociąga do 1. urodzin, a powyżej to jednostki. I rzadko też
      jest tak, że pierś jest PODSTAWĄ diety przez cały 1 r.ż.
    • basiak36 Re: Czy naprawdę tak mało mam karmi piersią??? 04.03.09, 13:07
      W Polsce podobnie jak tutaj gdzie mieszkam, w UK, zaczyna duzo mam, ale po 3
      miesiacach karmi juz niewiele.
      www.kellymom.com/writings/bf-numbers.html#variousother
      Te zrodla podaja ze w Polsce na poczatku karmi 93%, w wieku 6 mcy juz tylko 10%.

      W Norwegii natomiast ciagle ida w gore i niedawno czytalam ze w wieku 6 mcy
      karmiona jest wiekszosc dzieci (w wieku 3 mcy nadal karmi 92% mam, w wieku 12-15
      mcy az 40%!!)
      . No ale tam maja super pomoc i zero reklamy mieszaneksmile
      Zrodlo: Baza danych WHO www.who.int/research/iycf/bfcf/bfcf.asp?menu=10
      Trzeba wybrac kraj i sie pokaza dane.

      I jeszcze pare innych:
      www.europhamili.org/protect/media/39.pdf
      Wiec wiekszosc dzieci po 3 mcu w Polsce jest na modyfikowanym, mozna wnioskowac.
      Reklama dzialasmile
      • kasiaizuzia1 Re: Czy naprawdę tak mało mam karmi piersią??? 04.03.09, 13:26
        Dla mnie to jest nie do pojęcia, że kobiety wolą wydawać pieniążki na mieszanki,
        niż karmić piersią.
        Może dlatego że nie wiem jak to jest nie karmić, ale mi karmienie w niczym nie
        przeszkadza - pracuję (na razie na pół gwizdka, ale mała ma 3 miesiące),
        mieszkamy sami, więc wszystkie obowiązki domowe na mojej głowie, a karmienie to
        chwila wytchnienia.
        Ostatnio dochodzę do wniosku, że gdybym wiedziała o karmieniu i problemach z nim
        związanych więcej to może bym nie karmiła...
        Wiem, że się uzewnętrzniam, ale chyba mam taką potrzebę rozmowy.
        Ostatnio czytałam że rodzice nie mają pieniążków na mieszankę i pytają czy 4
        tygodniowe dziecko można karmić mlekiem z kartonu. Pytanie dlaczego kobieta nie
        karmiła piersią - przecież tanio????(Chociaż nie jestem przeciwnikiem picia
        mleka krowiego prze dorosłych i starsze dzieci)
        Dlaczego nie robić tego co najlepsze najtańsze najwygodniejsze (jak idę do
        lekarza to zabieram tylko pieluchę nie muszę kręcić się z butlami i tak dalej)

        Ktoś mi to może jakoś logicznie wytłumaczyć??

        Dla mnie nawet wiszenie dziecka przez pierwsze tygodnie na piersi jest jak
        najbardziej naturalne - w końcu matka też potrzebuje po porodzie i ciąży
        odpoczynku, polegiwania.

        Natura sobie super to wszystko wymyśliła - nikt nie wymyśliłby tego lepiej (w
        znaczeniu żaden człowiek)

        Piszę to bo się wkurzam, że ludzie mają tak bardzo wyprane mózgi chyba
        rzeczywiście przez reklamy.
        Pozdrawiam i proszę nie wkurzajcie się że się tak uzewnętrzniam.
        • basiak36 Re: Czy naprawdę tak mało mam karmi piersią??? 04.03.09, 13:43
          kasiaizuzia1 napisała:

          > Dla mnie to jest nie do pojęcia, że kobiety wolą wydawać pieniążki na mieszanki
          > ,
          > niż karmić piersią.

          Zwykle tak nie jest wcale, wiele mam ma szczere zamiary aby karmic.
          To bardzo zlozony problem:
          -po czesci oczekiwania co do tego jak zachowuje sie dziecko - jesli domaga sie
          mamy za czesto, ssie non stop, takie normalne zachowania okresla sie jako glod i
          potrzebe dokarmiania. Brak wiedzy na temat normalnych zachowan u dzieci bo i skad?
          -reklamy mieszanek ktore skutecznie wmowily wielu rodzicom ze mieszanki sa tak
          dobre ze czasem az lepsze. Bo zawieraja pare skladnikow ktore sa w mleku matki.
          Ludzie chlona takie informacje. Nikt nie pyta w jaki sposob te skladniki sa
          zdobywane, i ilu skladnikow nie sa w stanie dodac bo koszt bylby taki ze nikt by
          tej mieszanki nie kupil.
          -brak wsparcia - ze strony partnera, rodziny. Sugerowanie butelki jako
          rozwiazanie kazdego problemu.

          I wiele mam po prostu w takiej sytuacji nie jest w stanie walczyc. Sa slabe po
          porodzie, psychicznie i fizycznie, chca jak najlepiej, a caly swiat im wmawia ze
          cos jest nie tak z tym pokarmem bo to dziecko nie spi bez przerwy tylko chce
          jesc co godzine. Wiec lepiej nie mowic w kategoriach ze 'wola wydac pieniazki'.
          Dla wielu matek to trudna decyzja, i dlugo po zaprzestaniu karmienia czuja sie
          zle ze nie potrafily wykarmic swojego dziecka.
          Bo wyobrazmy sobie sytuacje taka, mama chce karmic, ktos jej madrze doradza
          smoczek bo dziecko za czesto ssie, dziecko ssie gorzej, rani brodawki, slabo
          przybiera, mama w agonii bo karmienie boli, nie bardzo wie ze moze szukac
          pomocy, a jak jej szuka, to polozna mowi zeby odciagac i dawac butelka. Wiec tak
          robi, tesciowa tez mowi ze z butelki lepiej. Dziecko zaczyna odmawiac piersi,
          tesciowa i maz mowia ze widac lepiej z butelka, mama juz nie ma za bardzo sily
          walczyc, nie ma tez kolezanek ktore by ja wsparly. Karmienie sie konczy. Kazdy
          mowi ze tak lepiej bo nie miala przeciez pokarmu. Kocha dziecko ponad zycie,
          chce jak najlepiej dla malucha, stara sie znalezc jak najlepsza mieszanke. I
          czuje sie dziwnie kiedy slyszy ze dla dziecka jest najlepsze jej wlasne mleko,
          ktorego juz nie ma.
          Zamkniete kolo, z ktorego nie ma wyjscia. Lekarstwem na nie jest przede
          wszystkim odpowiednia pomoc i wiecej fachowcow od karmienia, takich z
          prawdziwego zdarzenia. Takich ktorzy beda przy matce od poczatku narodzin dziecka.
          • kasiaizuzia1 Re: Czy naprawdę tak mało mam karmi piersią??? 04.03.09, 15:25
            Rozumiem mamy które na początku mają problemy - zniechęcają się nie maja
            wsparcia i jeszcze w dodatku dzieci chorują albo słabo przybierają na wadze.
            ale ze statystyk które podałaś wynika, że większość karmi przez pierwsze trzy
            miesiące, a rezygnuje potem, a mi się wydaje, że jak się już przetrwa właśnie te
            pierwsze trzy miesiące to jest łatwiej, ma się większą wiedzę, odrobinkę
            doświadczenia i wtedy rezygnacja - dlaczego???

            Właśnie najbardziej tego nie rozumiem.

            Nie rozumiem ale naprawdę daleka jestem od potępiania kogokolwiek.
            Więc z góry przepraszam mamy które poczuły się urażone.
            • basiak36 Re: Czy naprawdę tak mało mam karmi piersią??? 04.03.09, 15:30
              wydaje, że jak się już przetrwa właśnie t
              > e
              > pierwsze trzy miesiące to jest łatwiej, ma się większą wiedzę, odrobinkę
              > doświadczenia i wtedy rezygnacja - dlaczego???

              Bo potem kazdy sugeruje ze trzeba dac cos innego niz pierssmile Przynajmniej
              herbatke. Ogolnie jest niezbyt wielka wiara w mozliwosci wykarmienia dziecka
              przez matke, jeszcze w ciazy jako tako, a jak karmi piersia, zaczyna siesmile Ktora
              nie slyszala pytania 'czy masz wystarczajaco duzo pokarmu'?
              Po 2-3 mcu dodatkowo laktacja sie normuje, wiec piersi robia sie miekkie i
              sflaczale, dla wielu maja byc nabrzmiale i pekajace od mleka. Jak sa miekkie to
              znaczy ze pustesmile
              I zaczyna sie podawanie glutenu po 16 tyg, innych jedzonek, butelki i coraz
              mniej karmien piersia.
            • abiela Re: Czy naprawdę tak mało mam karmi piersią??? 05.03.09, 10:58
              kasiaizuzia1 napisała:

              > ale ze statystyk które podałaś wynika, że większość karmi przez
              pierwsze trzy
              > miesiące, a rezygnuje potem, a mi się wydaje, że jak się już
              przetrwa właśnie t
              > e
              > pierwsze trzy miesiące to jest łatwiej, ma się większą wiedzę,
              odrobinkę
              > doświadczenia i wtedy rezygnacja - dlaczego???

              Z moich obserwacji wynika, że dziecko "samo" rezygnuje często z
              piersi ok. 4 miesiąca, ale ZAWSZE sa to dzieci bardzo mocno
              smoczkowe. Nie wiem czy ta teoria ma popracie naukowe ale takich
              przypadków widziałam co najmniej kilka.
    • budzik11 Re: Czy naprawdę tak mało mam karmi piersią??? 04.03.09, 15:37
      kasiaizuzia1 napisała:

      chociaż niewiele na ten temat czytałam literatury - poza T.
      > Hogg, ale jej rady wcale nie dały się wdrożyć przy moim dziecku,


      Ktoś kiedyś napisał, że T. Hogg była specjalistką od karmienia butelką i tego
      uczyła, na karmieniu piersią nie znała się wcale, dlatego jej rady są jak kulą w
      płot jeśli chodzi o kp


      > > nigdzie w żadnej poczekalni, żadnej przychodni nie zobaczyłam dziecka
      > karmionego piersią, wszystkie dostawały butlę,

      Ja też nigdy nie widziałam dziecka karmionego piersią, ale to chyba ze względu
      na skrępowanie okolicznościami, wiele osób ma problem z karmieniem w miejscu
      publicznym, ja tez nigdy w przychodni nie karmiłam.

    • mruwa9 Re: Czy naprawdę tak mało mam karmi piersią??? 04.03.09, 16:23
      jesli chodzi o srodowisko, to wsrod moich znajomych i krewnych tylko
      jedna osoba karmila butla, reszta - piers i to zwykle ponad rok,
      czesto dwa,nieliczne krocej ( w tym momencie przychodza mi do glowy
      2 takie osoby- jedna z przyczyn zdrowotnych musiala nagle przerwac
      karmienie w 8 miesiacu, choc gdyby nie nieszczesliwy zbieg
      okolicznosci pewnie karmilaby duzo, duzo dluzej, a druga zakonczyla
      karmienie gdzies w okolicach 10 miesiaca, ale dziecko "od zawsze"
      bylo zasmoczkowane).
    • blaszany_dzwoneczek Re: Czy naprawdę tak mało mam karmi piersią??? 04.03.09, 17:30
      A ja z kolei mam wrażenie, że większość mam wokół mnie karmi
      piersią. Nie czułam się nigdy osamotniona. Mam dużą rodzinę i wśród
      moich licznych kuzynek żadna nie karmiła butlą, a że dzieci mają po
      3-4, to tych dzieci wykarmionych piersią cały tabun chodzi. Z moich
      najbliższych koleżanek dwie karmiły butlą, jedna od początku, druga
      jakoś do miesiącu-dwóch, dwie karmiły piersią. Moja sąsiadka -
      piersią. W przychodni ze dwa razy zdarzyło mi się karmić
      symultanicznie z inną mamą. Dziś też z przyjemnością zaobserwowałam
      w szpitalu na Litewskiej, gdzie byłam z małą u ortopedy, mamę z
      rówieśnikiem Anielki (17 mies.), która dyskretnie dała małemu
      possać smile
    • verenne Re: Czy naprawdę tak mało mam karmi piersią??? 04.03.09, 20:52
      Wśród moich znajomych z reguły dzieci były karmione piersią, ale
      krótko. Wyłącznie cycem przez 3-4 mies., potem dokarmiane, bo "miałam
      za mało pokarmu" - czyli jak piersi nie są twarde i nabrzmiałe, to
      dzieć nie ma co jeść, heh... No ale właśnie - tu kłania się brak
      wiedzy, fachowego wsparcia a może i też zaufania we własny instynkt.
      Bo ja np też, zanim trafiłam na to forum, nie miałąm pojęcia o wielu
      rzeczach (m.in. o tym, że laktacja się stabilizuje), ale zaufałam
      sobie i dziecku.
      Do tego osoby, które powinny nas wspierać wiedzą, też jej nie mają.
      Jak moja młoda miała ok. 3 mies. byliśmy w przychodni, jakoś tak
      zaczepiła nas pielęgniarka środowiskowa, pytała, jak mała jest
      karmiona. Kiedy powiedziałam, że tylko cycem, to usłyszałam "a no to
      już niedługo trzeba będzie dokarmiać, bo ona taka duża". Nawet nie
      chciało mi się dyskutować...
    • lamarea Re: Czy naprawdę tak mało mam karmi piersią??? 04.03.09, 21:28
      Wokół mnie same dziewczyny zaciążone lub "starające się".Wszystkie jednym chórem
      najpierw wyrażają zdziwienie,że karmię "jeszcze" piersią (a to dopiero 9
      miesięcy), a potem zazwyczaj słyszę że"moja mama straciła pokarm po 2
      miesiącach,moja siostra też nie miała dużo pokarmu bo mały ciągle płakał,więc to
      nie jest tak łatwo i pewnie też nie będę miała dużo mleka".Jedna z moich
      znajomych nie ma jeszcze wyprawki,ale ma już sterlilzator i kilka butelek.
      Moim zdaniem,pokutuje brak wiedzy,brak wiedzy i jeszcze raz brak wiedzy.
      To bardzo smutne,ponieważ wolałabym by sposób karmienia dziecka był wynikiem
      świadomego wyboru, a nie "wieści gminnej" przekazywanej z pokolenia na pokolenie.
      Nigdy nie czuję się na siłach by tłumaczyć czy przekonywać,po prostu czuję się
      bezsilna.
    • 77_misia Re: Czy naprawdę tak mało mam karmi piersią??? 04.03.09, 22:40
      Moja mama (pediatra) mówiła mi, że bardzo mało mam karmi piersią - wg niej 1 na
      10 przychodzących do poradni. Teraz to się zmienia.
      Z własnego doświadczenia i obserwacji innych osób wymienię to co moim zdaniem
      powoduje przerwanie karmienia:
      - płacz dziecka w 1 dobie (najgorsza noc), gdzie ciągłe ssanie piersi nie daje
      ukojenia - dziecko płacze
      - depresja poporodowa
      -brak fachowej pomocy ze strony personelu
      - brak wiedzy na temat karmienia (pomimo szkół rodzenia- temat traktowany
      marginalnie)
      - brak wiedzy innych na temat karmienia (rodzina, znajomi)
      - straszny nawał i ostre tygodniowe zapalenie piersiz gorączką po nawale
      - poranione, krwawiące brodawki
      - częste zapalenia piersi (np.raz w miesiącu)
      - za mało mleka (konieczność odciągania laktatorem)
      - nocne pobudki na karmienie
      - karmienie na żądanie (czasem co godzinę)
      - kolka dziecka spowodowana zbyt szybkim wypływem pokarmu
      - mały przyrost wagi dziecka
      itp, itd

      jak jakiejś trafi się wszystko na raz (no prawie wszystko) - to odpowiedzmy
      sobie szczerze czy decyzja o "wydawaniu kasy na mieszanki" nie wydaje się kołem
      ratunkowym ?

      nadal karmiąca pomimo przeciwności smile
      Mikołaj, ur.09.03.2008
      • akaef Re: Czy naprawdę tak mało mam karmi piersią??? 04.03.09, 23:49
        Wiecie co, to wszystko jest takie pitolenie "chciałabym, ale boję
        się, ale chciałabym, ale może jednak nie do końca...".
        Jak kobita chce karmić, to karmi. Ale wiele tylko mówi, że chce, bo
        tak wypada, a w rzeczywistości im to karmienie zwisa i powiewa.
        Trzy miesiące temu założyłam tu taki wątek o mojej szwagierce. Nie
        chce mi się teraz szukać, w każdym razie pytałam o rady bo dziecko
        (noworodek) szybko zasypiało przy karmieniu, chciało jeść co chwilę,
        przyrosty były mizerne. Szwagierka zarzekała się, że chce karmić.
        Uwierzcie mi, zrobiłam wszystko, ściągnęłam z internetu wszelkie
        możliwe informacje, pokazywałam jak karmić sondą i po palcu,
        pomagałam, nawet sama do własnej piersi przystawiałam. Załatwiłam
        wizytę doradcy laktacyjnego. I co? I dupa. "Dziecko nie chciało
        piersi ssać. Wolało z butelki mamy mleko pić." I poprawiać NAN-em
        czy innym sranem. Efekt: młody ma trzy miesiące, szwagierka już
        mleka praktycznie nie ma, młody pije sztuczne i jest ewidentnie
        zapasiony. Smokiem zatykany bez przerwy, karmiony butlą na leżąco w
        łóżeczku lub wózku. Nie macie pojęcia jak mi tego dziecka szkoda.
        Jak nie śpi, to płacze, więc go baby smokiem zatykają i trzepią
        dzieckiem albo wózkiem, normalnie ZGROZA.

        Ale ad rem. Ta moja szwagierka to tylko jeden z wielu przykładów
        takich mamusiek, co to niby chcą karmić i mówią, że chcą, ale nie za
        bardzo im się chce.
        Jak urodziłam 16 lat temu pierwsze dziecko, nie istniała żadna pomoc
        laktacyjna, wiedza o karmieniu piersią była w narodzie jeszcze
        mizerniejsza, niż teraz. Dzieci małych w otoczeniu nie miałam i o
        karmieniu NIC kompletnie nie wiedziałam. Miałam sakramencko ciężki
        poród. Praktycznie miesiąc leżałam w łóżku i dochodziłam do siebie.
        Miałam poranione brodawki (jedną prawie odgryzioną). Przeszłam 14
        razy (sic!) zapalenie piersi, z gorączką sięgającą 39-40 stopni.
        Karmiłam przez 2 miesiące w kapturkach, żeby ból brodawek był
        mniejszy.
        Ale we łbie mi nie postało, żeby posłać chłopa do sklepu po sztuczne
        mleko. No nawet mi do głowy przez moment nie przyszła taka opcja.

        Dlatego jak słyszę te uciemiężone mamuśki, co to by tak chciały
        karmić ale im się to dzieje, albo tamto, to mam ochotę w dupę kopnąć
        i tyle.
        A mleko modyfikowane według mnie powinno być sprzedawane wyłącznie
        na receptę i w uzasadnionych przypadkach. O!
        • monjan Re: Czy naprawdę tak mało mam karmi piersią??? 05.03.09, 08:47
          bardzo smutne co piszesz akaef
          moja koleznaka nieststy tez tak skonczyla-ok 3mc juz calkowicie na butelce bo
          "pokarmu mało"
          u mnie koleznanki po kolei karmiły( w miesiacach)
          ja 25mcy
          13
          10
          8
          12
          12
          2
          13
          6
          ale była tez jedna co karmila 3,5 roku

          i faktcznie-w przychodniach wszedzie butelki...
        • kammik Re: Czy naprawdę tak mało mam karmi piersią??? 05.03.09, 09:20
          Otóż to. Zdecydowana większość chce karmić, ale chcenia wystarcza tylko na
          sytuacje, kiedy niemowlak je co trzy godziny przez max. 15 minut, przy jedzeniu
          zachowuje się jak fhancuski ahystokhata czyli miło, grzecznie i bezproblemowo, w
          nocy śpi a między karmieniami jest pogodny jak budda. Dostęp do wiedzy o
          laktacji jest teraz OLBRZYMI i wystarczy naprawdę chcieć, żeby znaleźć
          informację i fachowe wsparcie. Oczywiście, że ważne jest również wsparcie
          rodziny - ale jeśli się wie, co chce się robić, to mimo uszu puszcza się teksty
          o nienajadaniu się, tłustym/chudym mleku i tym podobne bzdety. I, oczywiście,
          słowem nie można wspomnieć, że mleko mamy jest lepsze od mieszanek, żeby nie
          urazić butelkowych mam. A jednocześnie z własnym dzieckiem i własną piersią
          chować się trzeba po kątach, zwłaszcza jeśli dziecior starszy, bo przecież
          karmienie jest be, fuj, obrzydliwie, nieestetyczne, wulgarne i zboczona matka
          powinna karmić dziecko w toalecie.
          • ciociacesia surowe jestescie strasznie 05.03.09, 11:02
            moze i troche racji macie smile
            chociaz mi sie wydaje ze duzo szkód jednak wyrzadza niedouczony lub zle nauczony
            personel medyczny. człowiek zaklada ze połozna czy lekarz sie znają na temacie,
            no bo czemuz miałby zaklada inaczej.
            nie wiem jakby moje karmienie sie potoczyło gdyby dziecko bardziej
            problematyczne było - bo było grzeczniutki - ssało co 3 4 godziny po 5-10 minut
            - załamywałam rece ze sie zagłodzi, sa niłe sie przystawiac nie dawało, budzenie
            tez nie wiele pomagało. a jeszcze jak nawał przyszedł to myslałam ze sie
            zapłacze - odciagnac nie umiałam, dziecko ssac nie bardzo chciało, a juz na
            pewno nie z obu piersi, kierujac sie ulotka ze szpitala zaaplikowałam sobie taka
            dawke szałwi ze nawał po 1 dniu odszedł w niebyt, wiec znów sie zamartwiałam ze
            za mało mleka smile i z drżącym sercem czekałam na wazenie w przychodni
            • midla Re: surowe jestescie strasznie 05.03.09, 11:06
              A ktoś wie, czy w jakimś kraju mieszanki są tylko na receptę? Bo w
              wolnym kraju nie można nikomu zabronić gorszych wyborów żywieniowych
              dla własnego dziecka smile Można tylko próbować uświadamiać, co często,
              jak widać, powoduje skutek odwrotny...
      • tuberosa77 Re: Czy naprawdę tak mało mam karmi piersią??? 05.03.09, 09:44
        Ja bym jeszcze dodała:
        -matka chce wyjść na dłużej zostawiając dziecko pod czyjąś opieką
        -musi się rozluźnić po nie przespanych nocach i trudach
        macierzyństwa i strzelić sobie piwko.
        To tylko niektóre powody dla jakich koleżanki przestały karmić po ok
        2 miesiącach, więc wywnioskowałam, że czasem przyczyną zaprzestania
        kp jest egoizm matki.
        Bo pogodzenie wszystkiego na początku jest trudne i trzeba umieć
        wytrwać te pierwsze tygodnie a czasem miesiące dla dobra dziecka a
        również i swojego.
    • asjula1 Re: Czy naprawdę tak mało mam karmi piersią??? 05.03.09, 10:17
      No coz. Karmie malego juz prawie 15 miesiecy, ale bylam kilka razy na skraju. U
      mnie to byla bardzo ciezka depresja poporodowa, kompletny brak wsparcia ze
      strony otoczenia i pare jeszcze rzeczy.

      Jezeli ktos pisze o klopotach z karmieniem, to ja przeszlam chyba wszystkie,
      ktore wiaza sie z brakiem wiary, pewnosci siebie, lekiem... w sposob pewnie
      zwielokrotniony totalnie posypana psychika.

      Chodzilam do poradni laktacyjnych (Bona Mater-raz, Swieta Zofia-raz i Instytut
      Matki i dziecka - ze 20 razy, gdzie panie wpuszczaly mnie nawet bez zapisu i te
      zaplakana kobite w totalnej rozpaczy, pewnie beda dluuugo wspominacwink - teraz to
      sie usmiecham, ale wtedy.... myslalam, ze z okna skocze)

      Niewiele mi pomagaly profesjonalne rady, bylam ciezko chora i tylko dlatego
      wytrzymalam, ze porzucenie karmienia chyba by mnie dobilo.
      Byl taki dzien, ze nalalam mieszanki i powiedzialam, koniec - umre przez to
      karmienie, wykoncze sie, ale powstalo pytanie - co zrobic z mlekiem w piersi?
      Sciagnelam z jednej - bylo 50 ml, czyli tyle, ile zjadl mieszanki. No to
      stwierdzilam, kurde, nie - no bez sensu. Przystawilam malego do drugiej i tak
      juz zostalo.

      Ale uwierzcie mi, zrozumem kobiete, ktora sobie nie poradzila.

      Mnie sie kazde karmienie wydawalo ostatnim - dreczylo mnie chorobliwe
      przekonanie, ze maly wypije mleko i nowe sie nie zrobi.
      Za kazdym razem. Macalam sobie piersi co 5 sekund, pilam morze wody,
      zostawiam mleko w jednej piersi i dawalam te "wypita" jako pierwsza, zeby miec
      rezerwe dla uspokojeniawink

      Masakra.

      Teraz juz jest _prawie_ dobrze, ale tak na boku - mam jak najgorsze zdanie o
      opiece nad takimi przypadkami w naszym kraju. W skrocie - kompletny ZLEW. Z tych
      wszystkich psychiatrow, psychologow, lekarzy do ktorych chodzilam i na ktorych
      wydalam morze pieniedzy (bo nie dalo sie czekac na terminy chore w poradniach)
      dobrze wspominam w sumie tylko internistke, ktorej wyplakalam, ze mleka nie mam
      i ktora spokojnie nacisnela mi "pusty" cycek, mleko polecialo, a ona rzekla
      "niech pani zawierzy matce naturze, mama moze wykarmic swoje dziecko". To mi
      dalo sile, serio.
      Takie jedno zdanie i to, ze moje piersi byly wtedy naprawde prawie puste, po
      karmieniu, a ona widzac to nie pieprzyla czegos w stylu: no tak, to trzeba
      dokarmiac, jak reszta "specow".

      Nawet pani Superspecjalistka psychiatra, ktora sie czesto udziela na tematy
      depresji poporodowej - bylam u niej, dzwonilam potem w strasznym stanie
      blagajac, by mi pozwolila przyjsc do siebie do szpitala, bo nie wytrzymuje -
      nie miala czasu: "prosze pani, ale ja tu mam pacjentow, moze pani prywatnie" A
      prywatnie bylo za miesiac termin (ze o oplacie nie wspomne).

      Ech.......

      No, ale jakos przeszlam przez to - zastanawiam sie tylko, czy kiedys wspomnienie
      tego przestanie byc takie przykre koszmarnie...
      • anaj75 Re: Czy naprawdę tak mało mam karmi piersią??? 05.03.09, 10:24
        Dramatyczne jest to, co piszesz. Silną kobietą jesteś, skoro
        wytrwałaś.
        Zdaje mi się, że Fizula przytaczała kiedyś wyniki badań, z których
        wynikało, że dla dziecka i matki korzystniej jest, gdy kontynuuje a
        nie przerwywa karmienie naturalne w czasie depresji.
        Pozdrawiam.
        • akaef Jeszcze kilka przemyśleń 05.03.09, 11:53
          Wiecie co, wszyscy piszą, że brak jest w narodzie uświadomienia nt.
          laktacji, kobiety nie wiedzą, personel medyczny też nie wie i nie
          pomaga. To prawda. Ale ja też nie wiedziałam, personel żaden mi w
          niczym nie pomógł, a jednak karmiłam te prawie 16 lat temu, a potem
          14 lat temu.
          I wydaje mi się, że jest jeszcze jeden problem, ważny, o którym
          raczej nikt nie mówi, a który ja od dawna dostrzegam. A dostrzegam,
          bo pracuję od ponad 10 lat z młodzieżą akademicką, czyli obserwuję
          młodych dorosłych, tę grupę, która za moment stanie się rodzicami
          (głównie dziewczyny to są w moim przypadku).
          I oczywiście to, co napiszę, to generalizowanie, ale jestem pewna,
          że zjawisko istnieje na szeroką skalę.
          A mianowicie dzisiejszym młodym dorosłym - czyli potencjalnym (i
          faktycznym) młodym matkom brak:
          - samodzielności/pewności siebie (nie należy mylić z bezczelnością) -
          wiele, często większość spraw załatwia za nie rodzina, szkoła, itd.
          Nie muszą podejmować samodzielnie życiowych decyzji, często
          studiując lub pracując wciąż pozostają na częściowym/całkowitym
          utrzymaniu rodziców, itd. I oczekują, że ktoś im powie wyraźnie co i
          w jaki sposób zrobić.
          - cierpliwości - to jest pokolenie wychowane na brykach (które czyta
          się 50 razy szybciej niż lekturę), testach (które rozwiązuje sie 50
          razy szybciej, niż tradycyjny sprawdzian), gripexie (który usuwa
          objawy grypy w kilka godzin), sms-ach i e-mailach (które docierają
          do adresata natychmiast, a nie po tygodniu), itd., itp.
          - zrozumienia, że pewne rzeczy osiąga się w sposób mozolny i
          pracochłonny - co się wiąże z w/w brakiem cierpliwości. A jeśli
          czegoś nie da się zrobić natychmiast, to się od tego odstępuje... i
          podaje mieszankę, która jest instant i nawet jej gotować nie trzeba,
          tak jak to drzewiej bywało.

          Z drugiej strony tzw. późne macierzyństwo też niesie pewne
          niebezpieczeństwo. Kobieta trzydziestokilkuletnia jest jak stary
          kawaler. Wszystko ma poukładane, zaplanowane, ma swoje nawyki, do
          tej pory życie układała sobie wyłącznie dla własnej wygody. Wydaje
          jej się, że urodzenie dziecka oraz opiekę nad nim da się tak samo
          dokładnie i starannie zaplanować i przewidzieć, jak wszystko co
          robiła do tej pory. A potem przychodzi zderzenie z rzeczywistością i
          okazuje się, że pomimo cesarki planowanej na poniedziałek, dziecku
          zachciało się urodzić już w sobotę, że nie da się kłaść go spać w
          jego przepięknej osobnej sypialni, bo ono cały czas płacze i nie
          wiadomo czemu cały czas chce być przy piersi, itd., itd. Że nie
          wiadomo, czy zjada tyle, ile przewiduje schemat, bo na piersi brak
          podziałki... I wprowadzenie mieszanki, którą nie karmi się na
          żądanie, tylko według schematu, staje się ostatnią deską ratunku,
          żeby cały misternie założony z góry konstrukt nie runął wobec owych
          nieprzewidzianych zachowań maleństwa.

          Oczywiście to jest uogólnienie, zdarzają się całkiem inne matki
          młode i całkiem inne matki dojrzałe. Ale ogólny trend chyba jednak
          niestety jest taki, jak opisałam.
          I jeszcze jedno: już od dawna chodzi mi po głowie idea, żeby
          wprowadzić do programu nauki biologii w szkole obowiązkową lekcję
          poświęconą karmieniu piersią. I właśnie nie na pdż (czy jak tam się
          nazywa ten przedmiot, który wszyscy uczniowie komisyjnie leją),
          tylko na biologii. Po iluśtam latach może by w głowie przynajmniej
          jakieś fakty się jednej z drugą przypomniały - chociażby kardynalna
          informacja, że im częściej dziecko ssie, tym więcej mleka. Trzebaby
          tylko dopaść osobę odpowiedzialną w ministerstwie za ramówkę
          programową nauk przyrodniczych i wykonać laktacyjne pranie mózgu smile
          • fizula świadome wprowadzanie w błąd, Asjula 05.03.09, 15:58
            Oprócz tego, co pisałyście (nie będę się powtarzać), to jeszcze
            świadome wprowadzanie w błąd jest przyczyną przedwczesnego
            odstawinia od piersi. Przeciętna mama poszedłszy do sklepu przeczyta
            na etykietach tzw. słoiczków, soczków, że są od 4 miesiąca (np.
            marhewka, dynia). No i nie domyśli się, że że od 4 miesiąca to to
            może być dla dzieci karmionych bezwartościową mieszanką. Ze strony
            producentów, według mnie, jest to celowe wprowadzanie w błąd: dzięki
            temu więcej zarobią na matkach karmiących piersią. A zawsze mogą się
            tłumaczyć, że gdzieś tam przecież napisali o właściwym schemacie
            żywieniowym dla dzieci karmionych piersią.
            Tak samo z herbatkami "po pierwszym miesiącu życia", różnymi
            koperkami- potrafią bardzo szybko rozwalić laktację, zaburzyć
            właściwe przybieranie na wadze. Że tego przy karmieniu piersią w
            ogóle nie powinno się używać ani mru mru, że co najwyżej mama może
            sobie wypić napar z kopru.
            Asjula, to że tyle wytrwałaś- wielkie gratulacje. Czytałam i
            przytaczałam kiedyś tu na forum badania, że dzieci mam z depresją
            karmione mimo wszystko piersią- miały mniej "depresyjnych" objawów,
            były bardziej pogodne niż te karmione butelką. Także zrobiłaś kawał
            dobrej roboty i dla siebie i dla dziecka.
          • basiak36 Re: Jeszcze kilka przemyśleń 05.03.09, 19:25
            > - samodzielności/pewności siebie (nie należy mylić z bezczelnością) -
            > wiele, często większość spraw załatwia za nie rodzina, szkoła, itd.
            > Nie muszą podejmować samodzielnie życiowych decyzji, często
            > studiując lub pracując wciąż pozostają na częściowym/całkowitym
            > utrzymaniu rodziców, itd. I oczekują, że ktoś im powie wyraźnie co i
            > w jaki sposób zrobić.

            Zgadzam sie w zupelnosci. A poczatki tego widac wszedzie. Dzieci sa wychowywane
            w stylu 'mama ma byc szczesliwa' i dziecko ma sie dostosowac. Zmuszane do tzw
            samodzielnego spania, do treningu nocnikowego kiedy nie jest gotowe (ale mama ma
            takie a nie inne widzimisie). Rodzice rzadza dziecmi. A potem nagle te dzieci
            maja dorosnac i potrafic decydowac o sobie, sluchac swojego instynktu...
        • asjula1 Re: Czy naprawdę tak mało mam karmi piersią??? 05.03.09, 15:25
          Po prostu bardzo chcialam karmic. Pierwsze dziecko mi "odstawiono" 17 lat
          wczesniej po 3-ch miesiacach. Madra pani doktor kazala, bo chorzy bylismy...

          Tym razem chcialam mu dac to, co moglam najlepszego, postanowilam karmic jeszcze
          w ciazy, ale ta depresja prawie mnie zabila...

          Karmilam takze dlatego ,ze czulam sie beznadziejna matka i chcialam, zeby
          kiedys, kiedy mi przejdzie wiedizec,ze przynajmniej tego nie zawalilam.
          Ze np. nie chorowal przeze mnie - pewnie gdybym przestala karmic, kazda chorobe
          liczylabym na swoje konto i to by mnie zabijalo. A tak... przynajmniej ten
          klopot mi odpadlwink
          • asjula1 Re: Czy naprawdę tak mało mam karmi piersią??? 05.03.09, 15:26
            A wlasnie - zalozylam forum o depresji, bo nie bylo!!
    • jkatnik Re: Czy naprawdę tak mało mam karmi piersią??? 06.03.09, 09:49
      Ja czasami jak gdzieś wychodziłam to odciągałam swoje mleko do
      butelki i podawałam z butli. Zwłaszcza jak dzieci miały około 3-4 m-
      cy, bo cięzko czasem nakarmić dziecko jak dużo się dookoła dzieje i
      dziecko głodne, ale cały czas się rozgląda. Butelką łatwiej
      manewrować. Poza tym niektóre mamy się krępują karmić publicznie.
      Tak więc wydaje mi się, ze brak publicznie karmiących mam wcale nie
      znaczy, że mało osób karmi.
      Ja karmiłam córkę 2 lata, syna rok. Przestałam karmić bo miałam już
      dosyć po czterech latach ciągłego bycia w ciąży lub karmienia.
      Mam tylko jedną koleżankę, która karmi butlą. Reszta znajomych
      dzieci na piersi.
      I wydaje mi się, że ten nawał informacji powoduje, że młode mamy
      głupieją. Przy pierwszym dziecku starałam się dostosować do mądrych
      rad i wszystko było trudne. Przy drugim zdałam się na instynkt, nic
      nie czytałam, nie analizowałam i byłam szczęśliwą mamą.
Pełna wersja