co robic z cycoholikiem...?

06.03.09, 21:13
moja corcia ma 13 miesięcy i jest cycoholikiem, procz cyca nie chce
nic jesc, lekarz radzi zeby drastycznie odstawic, bo ona kiedy jest
glodna leci do cyca i kiedy chce pic tez leci do cyca, nie jestem w
stanie nic jej wcisnac nawet kiedy jest glodna, juz nie wiem co
robic, robilam wielokrotnie badania i jest wszystko ok, ale ona
dalej tylko cyca.
Co rodzicie? odstawic drastycznie? wyjechac np na 3 dni? jakie sa
szanse ze zalapie? jakie sa rozwiazania, bo ja juz nie mam sil.
    • basiak36 Re: co robic z cycoholikiem...? 06.03.09, 21:40
      A co masz na mysli piszac 'nie jestem w
      > stanie nic jej wcisnac nawet kiedy jest glodna', bo byc moze w tym wciskaniu
      jest problem. Z piersi je chetnie bo nikt nie daje na sile?
      I co dostaje do jedzenia?
      • elo-wik Re: co robic z cycoholikiem...? 06.03.09, 22:08
        no nie zmuszam bo sie nawet nie da jakbym chciala, sa dni ze nawet
        nie siada przy stole, czy na moich kolanach, sa dni ze jedna
        lyzeczke dam, czasem 2 chrupki kukurydziane i nic poza tym, ale ja
        nie zmuszam nie no to nie i daje cyca.Probuje zupki gotowe,swoje,
        deserki, rozne kaszki i nic nie nie przypadlo jeszcze do gurstu.
        • basiak36 Re: co robic z cycoholikiem...? 06.03.09, 22:58
          Przede wszystkim nie namawiaj i nie zachecaj, kladz jedzenie na stol, jedz sama
          z mezem/partnerem, i niech dziecko z wami siedzi przy stole podczas por posilkow.
          Zobacz ten watek:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=21000&w=90037423&v=2&s=0
          Od piersi na pewno bym nie odstawiala jako metoda zmuszenia dziecka do jedzenia.
          Jedzenie ma byc kolejnym etapen odkrywania swiata, zabawa, czyms przyjemnym.
    • ila79 Re: co robic z cycoholikiem...? 06.03.09, 23:59
      Mój synek, szczególnie po skończeniu roku odczuł ewidentny wstręt do
      papek. Lepiej sprawdzały się warzywa w całości ugotowane na miękko i
      mięso w postaci klopsików. Uwielbiał też normalne zupy, te same
      które my jedliśmy. Za makaronem wskoczyłby w ogieńsmile. Może gotujesz
      zbyt "niemowlęco". Taki "duży" dzieć może już jeść wszystko to co
      Wy, byle było zdrowo i lekkostrawnie. Moja rada jest taka: jeśli
      zmiana menu nie pomoże, to postaraj się jeśli masz taką możliwość,
      żeby dziecko karmił ktoś inny. Ciebie kojarzy z piersią, więc w
      porze posiłku znikaj mu z pola widzeniasmile. No chyba, że nie masz
      możliwości poprosić mamy czy męża czy nawet dobrej koleżanki o pomoc
      przez parę tygodni (bo faktycznie dziecko musi "załapać"). Wtedy
      pozostają wspólne kolorowe, ciekawe posiłki. Na pewno wyjazd jest
      fatalnym pomysłem! I odstawienie również! Swego czasu na forum
      głośny był przypadek dziecka które się prawie zagłodziło, bo mama
      odmówiła mleka, a ono i tak nic nie jadło.
      • mama_mak Gdzie jest problem? 07.03.09, 15:45
        A gdzie jest problem? W tym, ze nie je, czy ze Ciebie meczy czeste
        karmienie?
        Poznalam kiedys dziewczyne, ktora zastanawiala sie, po jakich
        oznakach poznac, ze dziecko (tak jak i Twoje calkiem zdrowe i z
        perfekcyjnymi wynikami i rozwojem) gotowe jest na rozszerzenie
        diety. Jej corka miala... 14 miesiecy!

        Odpowiedz sobie, o co chodzi, o niejedzenie (ktore najwyrazniej
        wychodzi Jej na zdrowie ) czy o to, ze Tobie to przeszkadza,ze
        czesto ssie. Po prostu wyluzuj, a samo przyjdzie!
        • elo-wik Re: Gdzie jest problem? 07.03.09, 17:21
          problem jest w tym ze prawie nie przybiera na wadze i wiem, ze to
          dlatego, ze cycus w tym wieku to troche malo. zmeczenie to juz
          drugorzedna sprawa, to cycowanie tak bardzo mnie nie meczy, bardziej
          mnie martwi, dlaczego nie chce sie przekonac do stalych pokarmow
          • jola_ep Re: Gdzie jest problem? 07.03.09, 17:44
            > problem jest w tym ze prawie nie przybiera na wadze

            W tym wieku dzieci zazwyczaj zwalniają tempo przybierania na wadze. Na którym jest centylu wagi i wzrostu?

            > bardziej
            > mnie martwi, dlaczego nie chce sie przekonac do stalych pokarmow

            Przekona się smile Tylko tym za bardzo się martw, bo będzie trudniej smile Dziewczyny dobrze radzą. Przypominam też sobie, że mój synek w tym wieku najbardziej lubił zawartość talerza taty wink (oczywiście w ilościach mikrospokopijnych)

            Pozdrawiam
            Jola
            • mama_mak Re: Gdzie jest problem? 07.03.09, 18:23
              Pytanie zasadnicze : czy spadla i czy mocno, (bo jak o nawet raz o 5
              centyli to nie tragedia) z wagi, znaczy z siatki, ze swojej stalej
              krzywej wzrostu. Moja byla jakis czas na 3 centylu ale caly czas na
              3 i bylo ok.
              • elo-wik Re: Gdzie jest problem? 07.03.09, 21:59
                do szostego miesiaca byla na 50 centylu, potem spadala i w zasadzie
                od wrzesnia walcze zeby sie utrzymala na 3 centylu, ale bywaja
                okresy ze nawet sie nie zalapuje na siatke, jestem zalamana tym ze
                ona nic nie umie jesc, nawet owocka, deserku, juz nie wspomne o
                kaszce i kiedy probuje ja zachecic do samodzielnego jedzenia to ona
                tylko rozrzuca i bawi sie jedzeniem ale to trwa chwile, potem sie
                zniecheca i odchodzi od stolu i koniec, moja corka sie chyba nigdy
                nie nauczy jesc,
                dziekuje wam za rady ciesze sie ze jestescie i ze moge do was pisac
                • jola_ep Re: Gdzie jest problem? 08.03.09, 09:12
                  Sprawdź jeszcze na siatce WHO dla dzieci karmionych piersią. Nie pisałaś też nic o wzroście. Teoretycznie nie powinno być tu dużych dysproporcji. Trzeba też uwzględnić budowę rodziców. Czy mają grube kości itp. Jeśli są drobnej budowy, to trudno czegoś innego oczekiwać od dziecka.

                  Mój przypadek osobniczy niewiele znaczy, ale moja dwójka spadała z centyli, na które się wspięła w wieku 6 miesięcy. Mój syn przeciął niemal całą siatkę: spadł z 90-tego (6-ty miesiąc) na 10-ty centyl wagi (2 lata). Dodam, że żyje w dobrym zdrowiu, ale nadal jest na 10-tym (ma już 9 lat). Pediatra twierdziła, że ważne jest, czy w ogóle przybiera na wadze.

                  Rozumiem co czujesz, ale desperacja nic nie da. Teraz się martwisz, że chce tylko pierś, potem że je za mało. Przy spokojnym podejściu masz większą szansę, że Twoje dziecko polubi jedzenie (bo jak można lubić coś, przy czym mama wyraźnie się denerwuje?)

                  Wydaje mi się, że Twoje dziecko nadal jest na etapie zaprzyjaźniania się z jedzeniem: smakuje, próbuje, ale ilości są niewielkie, bo podstawą nadal jest Twoje mleko.

                  Dziewczyny dobrze radzą. Nic więcej nie można zrobić smile Zdaj się na instynkt dziecka. Daj mu możliwość wyboru. Sadzaj przy wspólnych posiłkach (choć mój syn w tym wieku uważał siedzenie za niepotrzebną stratę czasu, więc jadł na stojąco-chodząco, jedzenie trzymałam na stoliku dla zachowania pozorów dobrego wychowania wink ) Gotuj tak, aby mógł coś z tego wybrać dla siebie. Nie cuduj przy przygotowywaniu posiłków dla dziecka, bo trudniej będzie Ci zachować spokój, gdy nim wzgardzi. Nie zniechęcaj się małymi ilościami, nawet jeśli będą to 2-3 łyżeczki. Na początek to bardzo dużo.

                  Wydaje mi się, że dość wolne przechodzenie do innego jedzenia w przypadku mojego syna wiązało się z alergią. Jadł bardzo mało (nie licząc mojego mleka), zaczął dopiero po 10-tym miesiącu życia (zadowalał się wtedy 2 łyżeczkami zupki dziennie). Wysypki nie miał ani innych objawów alergii (nie licząc uczulenia na pampersy). Być może właśnie dzięki swojemu ostrożnemu podejściu do jedzenia nowości. Gdy był starszy wystarczyło, że zjadł czegoś więcej (np. pod wpływem reklamy), aby się na ten produkt uczulić. Z czasem przewód pokarmowy dziecka dojrzewa. U niektórych dzieci trwa to dłużej. Może tak jest też w przypadku Twojego dziecka?

                  > moja corka sie chyba nigdy
                  > nie nauczy jesc,

                  Na pewno się doczekasz smile
                  Też tak przejściowo się martwiłam. Ale ja ze wsi jestem wink i naturalnym podjeściem jest dać dziecku jedzenie, a jak nie zje, to mama zje (albo piesek, albo świnka). No i odchowałam wcześniej jednego niejadka (moja teściowa po dziś dzień martwi się, że jej pierwsza wnuczka za mało je - co mnie nieustannie bawi). Od dawna już wystarczy, że zaczynam nakładać obiad, aby dzieciaki leciały biegiem (co nie znaczy, że jadły dużo). I chyba trzeba będzie kupić lodówkę z child-lockiem, aby dzieciaki nas z torbami nie puściły wink

                  Pozdrawiam
                  Jola
                  • mama_mak Re: Gdzie jest problem? 08.03.09, 09:55
                    Tu jest adres do siatek Miedzynarodowej Org. zdrowia
                    www.who.int/childgrowth/standards/chts_girls_p.pdf
                    to sa cycowe siatki, bo te w ksiazeczkach mozna do kosza wyrzucic sa
                    tylko butelkowe.

                    Joli przypadek jest super, widzisz, Jej dzieci tez pospadaly i zyja.

                    Napewno po pierwsze Twoj stres (wiem, latwo mowic...) nie pomoze i,
                    jak dziewczyny radza, gotuj dla wszystkich i napewno z czasem sie
                    zainteresuje tym, co masz na talerzu.

                    Po drugie, uwierz, ze Twoje mleko jest naj, to tez Ci pomoze, czy
                    mala rozwija sie psycho-motorycznie ok ?

                    Po trzecie : Wiesz, ze w 19 wieku karmiono dzieci wylacznie piersia
                    do 10 miesiaca, czyli do momentu, gdyz zaczynaly sie wiecj ruszac
                    (wstawac, chodzic za raczke) i wtedy mialy potrzebe troche wiecej
                    kalroii.

                    Po czwarte przejdz sie lub zadzwon, byle nie do lekarza!!!! ale do
                    jakiejs konsultantki laktacyjnej. Zam kogos super w Wwie, nie wiem,
                    gdzie mieszkasz ale na stronie www.laktacja.pl jest spis
                    konsultantek w calym kraju.

                    Trzymaj sie i pisz!
                    • mama_mak spadek wagi 08.03.09, 10:56
                      Jeszcze jedno - piszesz, ze gwaltownie spadla z 50 na 3 centyl po
                      skonczeniu 6 mcy. Otoz to nie moze byc sprawa niejedzenia innych
                      pokarmow niz mleko. Z wielu powodow:
                      Np.tak jak pislam, kiedys karmiono standardowoo (a i teraz takie
                      znam!) tylko piersia duzo ponad 6 miesiecy i dzieci normalnie tyly.
                      Wiec te 6 miesiecy jest taka granica czasowo-kulturowa i nie ma
                      prawa mic wplywu na tycie.

                      Poza tym, wprowadzenie stalych to sa (powinny byc, choc czesto matki
                      o tym nie wiedza) ilosci wrecz sladowe, w stylu 2 - 3 lyzeczki
                      dziennie i nie powinny absolutnie pokarmy te zastepowac posilkow
                      mlecznych! Wiec sama rozumiesz, ze jesli dziecko pije regularnie z
                      piersi jak przedtem, a nie zje kilku lyzeczek dziennie marchewki,
                      to nie ma mowy,zeby jego waga na tym ucierpiala. No chyba, ze ktos
                      przeskakuje mleczne posilki i dziecie nie ja stalych a mleczka tez
                      nie dostaje. Ale jak widzisz fizjologicznie to nie ma zadnego
                      znaczenia w tym wieku, wiec taki nagly spadek wagi Twojej Malej musi
                      byc z czyms zwiazany ale napewno nie z mlekiem. Moze jakas infekcja
                      drog moczowych, to juz ja nie jestem w ogole kompetentna, zeby cos
                      sugerowac. Ale jesli potem sie utrzymywala na tym 3 (jak nawet
                      spadala do -3 to roznica juz niewieleka, a siatki i tak butlowe,
                      wiec...) od 6 do 13 miesiecy to moze taka Jej uroda?

                      Co o tym myslicie laski ?
                      • basiak36 Re: spadek wagi 08.03.09, 13:27
                        Mama_mak, masz zupelna racje co do zbyt gwaltownych spadkow wagi po 6 miesiacu.
                        Pewien spadek jest w normie, srednio po 6 miesiacu przybieraja po 300g na miesiac.
                        Ale zwykle jest tak ze nagle kaze sie wprowadzac jedzonka, jesli ktos trzyma sie
                        zasady 3 posilkow dziennie, dziecko zwykle dostaje o wiele mniej mleka - ktore w
                        drugim polroczu nadal ma byc podstawa jadlospisu.
                      • jola_ep Re: spadek wagi 08.03.09, 14:26
                        Myślę, że masz całkowitą rację.

                        Jeśli dziecko źle przybiera na wadze, to warto skorzystać z opinii pediatry. Nie chodzi jednak o najprostsze rady: odstawić pierś, albo kazać więcej karmić uncertain Tak się nie da. Gwałtowny spadek na wadze może być związany z jakąś chorobą. Moja bardzo dobra pediatra w pierwszym odruchu zrzuciła winę na karmienie piersią. Zleciła podstawowe badania. Kontrolę wagi. Ale ponieważ dalsze przyrosty mieściły się w granicach normy (a w zasadzie w ogóle były wink )więc potem sama mnie pocieszała, że "ten typ tak ma".

                        O sprawach zdrowia trudno mi mówić. Rozumiem, że dziecko jest pod kontrolą lekarza. Ja mogę tylko doradzać w tym, jak dziecko karmić: olać te ilości co niektórzy lekarze doradzają. Karmić na żądanie, także w nocy, a poza tym niezbyt natrętnie proponować nowości. Nawet jeśli początkowo tylko nimi się bawi. Z czasem "załapie". U niektórych dzieciaków trwa to dłużej.

                        Pozdrawiam
                        Jola
                    • elo-wik Re: Gdzie jest problem? 09.03.09, 18:47
                      jesli mozesz to podaj mi namiary na konsultantke laktacyjna, jestem
                      z wawy.
                      wiem ze moj stres tylko pogarsza sytuacje, ale to jest silniejsze
                      ode mnie.
                      probuje juz wszystkich metod od 8 miesiecy i nic, ciagle nic.
                      jestescie kochane, zawsze mozna naa was liczyc, musze probowac
                      ciagle, ale juz nie mam sil
                      • jola_ep Re: Gdzie jest problem? 09.03.09, 19:13
                        > probuje juz wszystkich metod od 8 miesiecy i nic, ciagle nic.
                        > jestescie kochane, zawsze mozna naa was liczyc, musze probowac
                        > ciagle, ale juz nie mam sil

                        Mi pomogło, jak na 2 tygodnie odpuściłam sobie próby karmienia czymkolwiek poza piersią. Nawet zachęcania i namawiania. Tylko pierś. Mój syn miał wtedy tylko 10 miesięcy, a ja już czyłam się tak bardzo znużona i zestresowana 4 miesiącami prób... Nawet nie wiedziałam jak bardzo, choć oczywiście zewnętrznie byłam oazą spokoju.

                        Tak więc podziwiam Ciebie za te 8 miesięcy, bo wiem, jak to jest trudne...

                        Potem mój syn jadł 2-3 łyżeczki dziennie, a mi udało się jakoś to zaakceptować. Stałam się mistrzynią w kamuflarzu ilości, które zjadał, np. dawałam mu małe porcyjki na jednym talerzu z jego siostrą wink Nadal pamiętam, ile ta jego "niejadkowatość" mnie kosztowała, choć od strony teoretycznej byłam bardzo dobrze przygotowana.

                        Mój syn ma teraz 9 lat. Nadal jest na tym samym 10 centylu. Wygląda na 7 latka, jest najmniejszy w klasie. Prawie nie choruje (jeden antybiotyk w całym jego życiu), jest zwinny i szybki. W sobotę kupiłam 0,5 kg twarogu. W niedzielę chciałam zrobić sobie kanapeczkę, ale okazało się, że mój synek wyjadł wszystko ze śmietaną wink Nawet nie wiem kiedy: on nadal jada po trochu, ale często smile

                        Pozdrawiam
                        Jola
    • linda6 Re: co robic z cycoholikiem...? 09.03.09, 10:00
      Moja córka ma 14 miesięcy. W tygodniu pierś dostaje po moim powrocie z pracy, do
      spania wieczorem, w nocy 2 razy i na pobudkę. W ciągu mojej nieobecności ładnie
      je od opiekunki albo męża. Natomiast w weekendy kiedy niemal cały dzień jestem z
      nią sama, nic ode mnie nie weźmie do buzi poza cycem. Mama kojarzy jej się tylko
      z cycem, choćby nie wiem jak była głodna i w jak urozmaicony sposób miała podane
      jedzonko. Mamy za sobą i całe niedziele na głodniaka, szarpanie Małej za moją
      bluzkę i rozpaczliwe minki. Póżnym popołudniem od męża zajada wszystko ze
      smakiem, zupki, deserki, a ode mnie ani jednej łyżki nie weźmie.
      Może spróbujesz zostawić Małą, nie na 3 dni, ale tak na jeden dzień z osoba
      zaufaną, która będzie próbować podawać córce posiłki.
      • dimma Re: co robic z cycoholikiem...? 09.03.09, 10:23
        Witam,

        Moja corka ma 19 miesiecy, i to taki sam typ jak Twoje Malenstwo. Je
        dorosle rzeczy chyba tylko dlatego, ze ja pracuje i nie ma wyjscia,
        bo w weekendy/urlop jak ma ochote to wciaga sporo doroslego jedzenia
        (np w ostatnia sobote), a jak nie ma ochoty, to tylko cyc (jak
        wczoraj w niedziele).

        Moja corka tez zjechala po 6 mcu z 90 do 20 centyla (dotarla tam
        ok 13 miesiaca) i tez pediatra krzyczala nam nie, zeby odstawic, bo
        dziecku musi: "normalnie jesc"(grrrr). Teraz ok kilku miesiecy corka
        trzyma sie okolicy 20 centyla (raz wyzej, raz nizej). Dodam,ze w
        siatkach WHO oscyluje wciaz troche powyzej 50.
        miedzy 10 a 14 miesiacem pisalam rozpaczliwe posty na form KP do
        pani Moniki, a ona mowila, zeby spokojnie, i ze jest OK...

        Na pocieszenie CI powiem, ze u nas drgnelo ok 14-15 miesiaca...
        corka posmakowala doroslego rosolu z doroslym makaronem, i tak
        powoli wchodza nowe produkty... bez ilosciowej rewelacji, ale idzie
        w dobrym kierunku... sprobuj rzeczywiscie z doroslym jedzeniem,
        mopja cork aod 11 miesiace nie tyka papek i kaszek... za to
        uwielbie, to co chrupiesmile.. czyli pieczywo ryzowe, plasterki ogorka
        i rzodkiewki, ostatnio kielki fasolki mung, papryke... z miesek
        wysokogoatunkowa szynke, piersi indyka lub kurczaka usmazone w
        malutkie kotleciki... z zup byl dlugo sam rosol, potem co tydzied
        dokadalam 1 warzywo... najpierw troche marchewki startejj na tarce w
        zupce, potem groszek zielony, kalafior...teraz kawalki warzyw sa juz
        wieksze... no i hitem jest makaron, my jemy z razowej maki, zpagetti
        albo swiderki. corka jak nie chce jesc nic, to makaron jest zawsze
        arawyjnym rozwiazaniem, lubi tez kasze.

        Ale jako mowilam, ja dalej malo i ma rozne dni. moze po prostu
        dzieci nasze tak maja.
        Wiec:

        1. Spokojnie
        2. wyrzyc schemat zywienia niewolat IMID, bo tylko stresuje
        3. dajcie sobie czas...
        4. nie porowojcie sie do innych dzieci, co "zjadaja caly sloiczek"
        mam znajoma, ktora zawsze mi dokucza, ze moja corka nie je, a jej
        dziecko so zlada po 180 ml roznych rzeczy odkad skonczylo 8
        miesiecy. Tylko to jej dziecko ma oznaki niedoboru wapnia (zeby
        polecialy), a nie moje cycowe, kotre jest okazem zdrowia.
        Wiec uszy do gory!!

        ja widze, ze nie potrzebnie stracilam tyle nerow.
      • mama_mak zastanowcie sie, zanim odmowicie! 09.03.09, 14:23
        Jak dla mnie, to wlazi w oczy, ze ten przypadek jest czysto
        psycholgiczny! Dzieciatko nadrabia brak mamy, no przeciez to jest
        jasne jak slonce!!! Jedzenie nie jest jedynym aspektem cycania.
        Dlatego glodzenie dziecka jest barbarzynstwem (sorry, naprawde tak
        mysle) nie tylko jedzeniowym ale przede wszystkim uczuciowym, bo
        odmawia sie mu nie tyle pokarmu, co uczucia, choc wiem, ze matce
        moze sie tak nie wydawac, bo wiadomo kocha dziecko, glaszcze, tuli
        itd. Ale dla dziecko ciagniecie piersi jest ogromnym zaspokojeniem
        potrzeby milosci i pieszczot (patrz - odstawinoe dzieco tuli sie dwa
        razy bardziej, zam takie) oraz pierwszym kontaktem spolecznym
        ziecka. Udowodniono, ze karmienie piersia warunkuje w pozytywny
        sposob wszelakie relacje dziecka z otoczeniem nawet jako osoby
        doroslej!
        Wiec zastanowcie sie mamy, zanim odmowicie piersi pod pozorem, ze
        dziecko kotleta zjesc nie chce, ten kotlet mu na zyciu nie zawazy i
        hnie przyniesie tyle ile ssanie piersi w waszych ramionach...
Pełna wersja