akaef
19.03.09, 09:27
Franek ma lekką skazę białkową. Objawiła na policzkach się (suche
drobne placki) i na przedramionach i podudziach (kaszka na skórze)
jak zaczął dostawać nabiał ok. roku. Więc przez kolejny prawie rok
nabiału żadnego prawie nie dostawał, czasem skubnął trochę sera,
zjadł naleśnika na mleku, i tyle. No i wydawało mi się, że ostatnio
już mu ta skaza minęła, bo od dawna ani śladu nie było. Wczoraj
jedliśmy ruskie pierogi z kefirem. I młody wtrząchnął całą porcję (7
pierogów + pół kubka kefiru), tylko mu się uszy trzęsły. A dzisiaj
poliki znowu nieładne, żaden dramat, ale widać zaczerwienienia.
Dziwna trochę ta jego skaza, bo nabiał w mojej diecie (sporo w
sumie) żadnej różnicy mu nie robi. A jak tylko sam coś zje - to
reakcja od razu.
Miałyście Dziewczyny takie doświadczenia? Mija to w końcu? Podawać
mu troszkę tego nabiału i nie przejmować się, czy wcale nie dawać?
Bo ja nie mam żadnych doświadczeń z nietolerancjami pokarmowymi u
dzieci, ludziska gadają, że to mija ok. 2 roku, ale ludziska to
różne gadają głupoty i ja już sama nie wiem. Doradźcie cosik