czy ktoś jest z Katowic? potrzebuję pomocy!!!

02.04.09, 20:11
    • ewela38 Re: czy ktoś jest z Katowic? potrzebuję pomocy!!! 02.04.09, 20:59
      jestem z Dąbrowy G to blisko. Może się przydam.
      • kropkaa Re: czy ktoś jest z Katowic? potrzebuję pomocy!!! 02.04.09, 22:01
        Wiesz co - chodzi mi o szpital kolejowy w Katowicach.
        Wczoraj w nocy moja przyjaciółka urodziła córeczkę. Niestety z
        dolarganem (mn. bo i oxy też chyba była). No i jest problem z
        karmieniemsad Wczoraj rozmawiałam z nia ok. 12 (południe) - dziecko
        jadło tylko raz. Dziś rozmawiałam ok. 20 - dziecko jadło ok. 8. O 18
        dokarmiali, bez jej wiedzy, zgody - zabrali na przewinięcie. Zjadła
        20 ml Nan. No i leży tak biedna, sama, nikt jej nie pomaga. Położne
        mają gdzieś, mówiłam, by kogoś poprosiła o pomoc z dziewczyn, ale
        mama drugiego dziecka już wyszła, tam chyba jest w ogóle 9 łóżek i
        nie ma jakoś do kogoś zagadać. Ona w ogóle raczej jest takim typem,
        że o pomoc nie poprosi obcej osobysad Mąż jest Amerykaninem i
        generalnie na niego bym nie liczyła. Koleżanka nie jest z Katowic
        więc pies z kulawą nogą nie przyjdzie pomóc. Brodawki poranione, nie
        wie jak przystawiać twierdzi, że ma wklęsłe brodawki i nic jej nie
        leci (jeszcze wczoraj leciało). Oczywiście telefonicznie ją wspieram
        jak mogę, tłumaczę o ilości pokarmu, brodawkach, przystawianiu,
        wybudzaniu (mała jest bardzo ospała), konieczności karmienia, tym,
        że od jutra może być żółtaczka, żeby próbowała, spokojnie, że da
        rade etc. Ale ja jestem w Warszawie i mam małe dziecko, którego na
        oddział nie wpuszczą. Nie mam co z nią zrobić, żeby jechać do
        Katowic i wrócić. Nie mamy tak żadnych koleżanek. A bardzo mi
        zależy, by to dziecko ssało pierś - mamie zresztą też. I potrzebuję
        kogoś, kto w miarę pokaże jak przystawić, przede wszystkim jakoś
        wesprze, że się uda, że da radę. I może jutro rano (jakoś mam
        wrażenie, że przy tym niekarmieniu naprawdę każdna godzina jest
        ważna) mógłby do tego szpitala pojechać do niej.
        Ja robię co mogę, ale to musi być ktoś na żywo. Ewentualnie jeszcze
        zapłaciłabym jej za doradcę laktacyjnego, ale to musi być ktoś
        naprawdę wspaniały.
        Serce mi krwawi, że mnie tam nie ma. Teoretycznie była przygotowana,
        ale rzeczywistość chyba ją trochę przerosłasad
    • kropkaa Re: czy ktoś jest z Katowic? potrzebuję pomocy!!! 02.04.09, 22:55
      Na Ligocie.
      Doradca po 16 nic mi nie dasad((
      Do K. zadzwonię, ale już rano, i powiem i Cię zapowiemsmile
      Zaraz smsem wyślę nr tel. Zadzwonię rano.
      Dzięki wielkie!
      Aha, na maila wyślę podst. info.
      • ewela38 Re: czy ktoś jest z Katowic? potrzebuję pomocy!!! 02.04.09, 23:13
        Kropkaa nie wiem jaki Twój Malec duży ale możesz przyjechać do mnie. Ja się nim
        zaopiekuje jak będziesz u niej. Do szpitala będzie jakieś 25 km, no a z Warszawy
        do mnie 300 ale cały czas 2 pasy. U mnie możesz przenocować, nie ma problemu.
        Nie wiesz kiedy ja chcą wypisać do domu i czemu ona akurat tam rodziła?
        • kropkaa Re: czy ktoś jest z Katowic? potrzebuję pomocy!!! 02.04.09, 23:58
          Dziękuję za propozycjęsmile
          Ona tam rodziła, bo na AM mąż studiuje medycynę (program dla
          obcokrajowców, po polski nie mówi). I niedaleko szpitala wynajmują
          mieszkanie.
          Nie wiem, kiedy ją będą wypisywać - albo jutro albo po weekendzie.
          Jutro nie sądzę - dziecko nie je, nie moczy pieluch, kupka nadal
          czarna. Podejrzewam, że jeśli nie nastanie cud, to żółtaczka będzie
          mega - bilirubina przechodzi ze smółki, nie jest i nie będzie
          wypłukiwana. No i nie wiem, jak ze spadkiem wagi będzie, a urodziła
          się drobna - 2900 g.
          Ja już dziś miałam do niej gnać i pędzić, ale... Mąż urlopu nie
          dostanie, nie zostawię jej rodzicom moim (miałabym po drodze), bo na
          początku miesiąca, przy zamknieciu miesiąca też na urlop nie ma
          szans, z nią w tak daleką drogę sama - no, jeszcze bym zaryzykowała
          (choć, gdy tak raz zrobiłam, to stałam z wyjącym dzieckiem na
          gierkówce, które nie chciało jechać w foteliku, tylko bawić się
          kierownicą - skończyło się na tym, że rozładował mi się akumulator,
          kabli nie miałam, za oknami noc i zimno... To był horror. 50 km
          jechał ojciec, by mi auto odpalić. Po czym w pierszej minucie, jak
          tylko ruszyłam, kruszynka pogrążyła się w słodkim śnie...), ale nie
          znam Śląska - w życiu tam sama nie jechałam, a wiem, jak wyglądają
          drogi, zjazdy i ślimaki (chrzestny z Jastrzębia-Zdroju) no i
          dwulatki na oddział nie wpuszczą. Sama zostanie, ale nie z nową
          osobąsad
          Fizula zadzwoni do niej ranosmile
          Chyba jest naprawdę zagubiona, bo cieszy się na wszytsko, co jej
          (bez jej wiedzy początkowo, przyznaję) wymyślam.
          • mruwa9 Re: czy ktoś jest z Katowic? potrzebuję pomocy!!! 03.04.09, 16:09
            sorry, ale jesli dziecko nie je, nie moczy pieluch, to do wyboru
            jest dokarmianie albo kroplowka...sama przez to przechodzilam. Tyle,
            ze warto dopilnowac, aby dokarmianie odbywalo sie bezsmoczkowo (u
            nas zadzialal system: co 2 godziny pobudka, 20-40ml mieszanki
            strzykawka do dziobka i potem piers do woli. W czasie, gdy dziecko
            spalo, odciagalam cenne i poczatkowo nieliczne krople pokarmu, ktory
            podawalam strzykawka w pierwszej kolejnosci, uzupelniajac do 40ml
            mieszanka. Z czasem pokarmu bylo coraz wiecej, a udzial mieszanki
            coraz mniejszy, az do dokarmiania strzykawka wylacznie wlasnym
            pokarmem,. w ilosci ok. 20 ml, po mniej wiecej 2-3 tygodniach
            zupelnie zaniechalam dokarmiania, pozstawiajac tylko piers.
            • kropkaa Re: czy ktoś jest z Katowic? potrzebuję pomocy!!! 04.04.09, 11:45
              Mruwa, rozwiązaniem nie było dokarmianie, tylko pokazanie
              dziewczynie jak przystawiac i karmić piersią. Ale łatwiej jest
              zabrać dziecko i wpakować nan (bez wiedzy i zgody matki) niż usiąć
              na KILKA minut (czyli wcale to nie jest jakoś dłużej niż siedzenie
              nad dzieckiem z butelką) i nauczyć.
              Dało się? Dało!
              Tyle, że pomogły Ewela i Fizula. Ewela pojechała do szpitala i
              pokazywała jak przystwiać, tłumaczyła, przekonywała, że ma pokarm,
              da radę i karmienie się uda, a Fizula telefonicznie wspierała i
              pozytywnie nakręcała.
              Słów wdzięczności nie znajduję dla Nich!
              Tego samego dnia, gdy była Ewela, popłynęła rzeka mlekasmile, a
              dziecko, które leżało bez jedzenia po 8-10 godzin teraz nadrabia jak
              szalone i przy piersi spędza dziesiątki minut.
              Pomimo, że tak to wszystko dobrze się skończyło, to cała ta historia
              i tak nie jest optymistyczna. Bo to, co z dobrego serca zrobiły
              Forumki, to jest psi obowiązek położnych! I dziewczyna miała
              szczęście, że znalazły się osoby, które jej pomogły. Szkoda tylko,
              że trzeba liczyć na cud i szczęśliwe zrządzenie losu, a nie na tych,
              którzy są do tego zatrudniani.
              Ewela i Fizula! Ogromne podziękowania! Wasza pomoc
              była bezcenna i tylko dzięki Wam ten nowy człowiek jest karmiony
              piersią.
              • basiak36 Re: czy ktoś jest z Katowic? potrzebuję pomocy!!! 04.04.09, 11:51
                Slowa uznania dla was, dziewczyny.
                Ale gdzie byly polozne caly czas??
                • kropkaa Re: czy ktoś jest z Katowic? potrzebuję pomocy!!! 04.04.09, 12:35
                  W kanciapce???
                  • kejzi-mejzi Re: czy ktoś jest z Katowic? potrzebuję pomocy!!! 04.04.09, 14:36
                    Zapewne oglądały "M jak *upa" lub podobny serial. Przypomniałam sobie moje
                    własne problemy na poczatku, miałam przez nie niemałą deprechę.
              • fizula Re: czy ktoś jest z Katowic? potrzebuję pomocy!!! 05.04.09, 00:31
                I dziewczyna miała
                > szczęście, że znalazły się osoby, które jej pomogły.

                Miała przede wszystkim szczęście, że taką jak Ty przyjaciółkę
                znalazła. Pozytywne nakręcenie to przde wszystkim od Ciebie
                przejęła. Moja pomoc była raczej niewielka.
                Jestem przekonana, że tuż po porodzie kobiety ogroooooomnie
                potrzebują tego, by im matkowano, troszczono się o nie. Ty choć na
                odległość, ale matkowałaś przyjaciółce dzielnie, organizując pomoc,
                samej wspierając przde wszystkim.
    • kropkaa prośba o usunięcie 04.04.09, 15:09
      gdyby można było - nr telefonu zbyt cenny, by ktoś prześladował
      Forumkę
    • ewela38 Re: czy ktoś jest z Katowic? potrzebuję pomocy!!! 04.04.09, 19:20
      Jestem bardzo szczęśliwa, ze się udało i mała dziewczynka pozna prawdziwy smak
      maminego mleka. Trochę rzeczy mnie tam mocno zdziwiło w tym szpitalu
      - Generalnie jak dla mnie szpital " starej daty". Matki z noworodkami leżą razem
      z kobietami w ciąży na jednej sali. W naszym przypadku były dwie kobiety po
      porodzie i jedna na podtrzymaniu z terminem na 1 maja. Przy dzieciach na sali
      robili jej KTG.
      - Nasza dziewczyna myła sobie piersi przed każdym karmieniem w "katowickiej"
      wodzie z kranu. Nie wiem czy tego nikt nie widział ale zawsze jeżeli już to
      zalecają wodę gotowaną. Doradziłam jej, żeby smarowała te piersi swoim mlekiem i
      nie myła ich bez przerwy. Mam nadzieje, że dobrze.
      - dziecko owinięte łącznie z rączkami w jakieś białe prześcieradło albo coś w
      tym stylu. Na każde przewijanie zabierają matce. I jak widać bez jej wiedzy na
      przykład dokarmiają.
      - Nikt nie zwracał uwagi jak przystawia dziecko a wyglądało to tak:
      siad po turecku, następnie poduszka na nogi i na samym szczycie piramidy
      dziecko,prawie pod brodą, i tam usiłowała dociągnąć cyca wink). Robiła to jedną
      ręką a drugą dłonią podtrzymywała główkę dziecka. Pokarm pod górę pewnie tak
      sprawnie nie leci jak w dół.
      Generalnie jestem dla niej pełna podziwu bo ma ogromną wolę karmienia i się nie
      poddała pomimo kłopotów. Jestem pewna, że jej się uda. A mieć taką przyjaciółkę
      jak Kropkaa to majątek!
      P.S. Moja Gabi ma dzisiaj gorączkę, pierwszy raz coś jej dolega a za dwa
      tygodnie będzie miała rok. Ma 38,6 i poza tym, że marudzi i nie może spać nie ma
      żadnych innych objawów. Biegała przez trzy dni po dworze, może za dużo słońca.
      Sądzicie, że powinnam jechać z nią do lekarza czy można jeszcze poczekać?
      Prowadzi ją bardzo dobry pediatra prywatnie, ale jest dzisiaj poza zasięgiem.
      Większość lekarzy w naszych szpitalach preferuje na wszelki wypadek antybiotyk
      czego ja jestem ogromnym przeciwnikiem.
      • 987ania Re: czy ktoś jest z Katowic? potrzebuję pomocy!!! 04.04.09, 23:33
        Ja bym się wstrzymała z jazdą po lekarzach, tym bardziej że pewnie antybiotyk
        zaproponują. Może zapodaj coś z homeopatii? Ja zawsze zaczynam od Viburcolu i
        L52 i zazwyczaj na tym kończę. Czego i Wam życzę.
      • kropkaa Gorączka 05.04.09, 01:15
        Generalnie chyba 38,5 st. C u dzieciaczków to nie jest jakaś duża
        gorączka. Emocje, ząbki bym obstawiała. Ja spanikowałam przy 39,6 i
        dałam łyżeczkę panadolu. Miała rok. Nie wiem do dziś czy dobrze, czy
        nie...
        • kropkaa Re: Gorączka 05.04.09, 13:49
          Nie panadolu, a paracetamolu, właśnie.
          Pomagają też ponoć okłady na wątrobę, ale sama nie stosowałam.
          • abiela Re: Gorączka 05.04.09, 20:55
            38,6 to nie gorączka a zaledwie podwyższona temperatura. Do 40-41 nie podaję nic
            a od 39-40 robię okłady.

            Cieszę się, źe akcja w szpitalu się powiodła.
            • kropkaa Re: Gorączka 05.04.09, 23:52
              Abiela, ja spanikowałam przy 39,6. Była jak piecyk, gorąca,
              słaba, lekko już za mgłą. Przed nami była noc, gorączka po raz
              pierwszy; z tymi okładami coś próbowałam, ale jakoś słabo mi
              wychodziło. Termometr elektryczny wskazuje za każdym razem co
              innego, na rtęciowym słupek leci w górę jak oszalały. Pomyślałam
              sobie - no przecież od łyżeczki paracetamolu nic się nie stanie,
              lekarstw przedtem nie brała żadnych i drżącą ręką dałam. W sumie
              mogłam dać pół łyżeczki, następnym razem będę mądrzejsza, a przede
              wszystkim chyba te okłady muszę opanować.

              Z udanej akcji cieszą się wszyscy smile
              • abiela Re: Gorączka 06.04.09, 09:09
                Kropkaa bo okłady muszą być dobrze zrobione, co wcale nie jest łatwe.
                Ja w grudniu zaczęłam podawać przy niemal 41, bo okłądy nie
                działały. Różnie bywa.
          • 987ania Re: Gorączka 06.04.09, 21:08
            kropko paracetamol to to samo co apap i panadol i efferalgan i pewnie 10 innych
            zamienników.
            Jak ja byłam mała, to mama robiła mi okłady na czoło z wody z octem i też
            gorączka szybko mijała.
      • basiak36 Re: czy ktoś jest z Katowic? potrzebuję pomocy!!! 05.04.09, 10:16
        Ja w takiej sytuacji daje paracetamol lub nurofen, dziecko rozbieram jesli
        goraczka nadal jest itp.
        Zwykle takie rzeczy to albo zabki albo wirus, wiec antybiotyk jak dla mnie nie
        jest brany pod uwage.
        • ewela38 Re: czy ktoś jest z Katowic? potrzebuję pomocy!!! 05.04.09, 13:57
          No i mam problem z moją Gabi. Gorączka cały czas wysoka, rano 38,6 a wczoraj
          wieczorem 39,2. Oczywiście pojechałam sprawdzić co jej jest bo zaczęła
          wymiotować a ja należę do tych spanikowanych. Wszystko w porządku, sprawdziliśmy
          też mocz, wynik dobry. Jak dostanie czopek zachowuje sie normalnie po czym
          gorączka szybko rośnie i zaczyna marudzić. Mało je ale cały czas wisi na cycku.
          Boje się bo teraz są takie choroby, że mnie przerażenie ogarnia co to może być.
          • kropkaa Re: czy ktoś jest z Katowic? potrzebuję pomocy!!! 05.04.09, 15:44
            A czy to nie rotawirus?
    • ewela38 Re: czy ktoś jest z Katowic? potrzebuję pomocy!!! 05.04.09, 16:00
      Kropkaa nie sądzę bo zwymiotowała tylko raz i była szczepiona
      • abiela Re: czy ktoś jest z Katowic? potrzebuję pomocy!!! 05.04.09, 20:56
        Właśnie dlatego gorączka rośnie szybko, bo czopek nie pozwala gorączce
        pracować. Ty ją zbijasz, a jak chemia przestanie działać, organizm znów próbuję
        walczyć, ty znów zbijasz itd. 39,2 dla dziecka nie jest wysoką gorączką IMO.
        • ewela38 Re: czy ktoś jest z Katowic? potrzebuję pomocy!!! 05.04.09, 21:43
          Sama nie wiem co robić, generalnie zbijam powyżej 38,5 bo mnie straszą drgawkami
          i innymi komplikacjami. Jakbyś widziała jak dziecko wygląda przy tych 39, leci
          przez ręce. Mam nadzieję, ze już nie będę musiała podejmować takich decyzji bo
          teraz śpi a przed spaniem miała 37,8. Martwi mnie, że nie chce nic pić tylko
          cały czas ssie pierś ale czy tam jest tyle tego mleka, żeby zaspokoić zwiększone
          zapotrzebowanie? Je normalnie. Głowie się też co to może być, może uda mi się
          jutro rano upolować poranny mocz do kubeczka to powtórzę badanie chociaż mówili,
          ze do takiego zwykłego badania nie ma znaczenia kiedy się go pobiera. Jak spada
          jej gorączka zachowuje się normalnie, żadnych innych objawów choroby.
          • abiela Re: czy ktoś jest z Katowic? potrzebuję pomocy!!! 05.04.09, 23:09
            JeŚli Ciebie to uspokaja to postępuj jak uwaźasz naturalnie. Ja pisałam jak ja
            robię i 38,5 w ogóle nie zbijam. Moja lekarka z taką temperatura wogóle nie
            przyjmuje, bo to zaledwie stan podgorączkowy.
            IMO pierś wystarcza. Jeśli je to IMO b. dobry znak.
            Powodzenia i zdrowia!
            • ewela38 Re: czy ktoś jest z Katowic? potrzebuję pomocy!!! 06.04.09, 15:22
              Dziękuje wszystkim za pomoc. Gabi wydaje się być zdrowa. Dzisiaj w nocy miała
              37, rano 37,4 a teraz 36,7. Mam nadzieję, że już będzie wszystko dobrze. Do
              lekarza nie idę bo boję się zarazków. Może zrobię morfologie i CRP bo wiecie ja
              z tych spanikowanych wink)
              • abiela Re: czy ktoś jest z Katowic? potrzebuję pomocy!!! 06.04.09, 15:24
                No to dobrze, szkoda dziecka kłuć, toć pewnie normalna infekcja
                była. Ja jeszcze mojej trzyipółlatce nigdy badania krwi nie orbiłam.
                • ewela38 Re: czy ktoś jest z Katowic? potrzebuję pomocy!!! 06.04.09, 22:54
                  Masz rację. Oznak choroby u mojej córci nie ma. Robię jej te badania, żeby tak
                  na prawdę siebie uspokoić. Jak wiem, ze jest wszystko w porządku lepiej się
                  czuje. Czasami jak pomyśle o Amelce ....
Pełna wersja