Tak naprawdę, to karmienie piersią staje się

30.04.09, 11:53
przyjemnością dopiero później, tj. tak w okolicach 9-10 miesiąca.
Jak dla mnie przynajmniej. Bo tak:
- bardzo restrykcyjna dieta matki to zazwyczaj już przeszłość,
powoli można próbować jeść normalnie
- zazwyczaj dzieć jada już inne posiłki i matka nie jest uwiązana
jak na łańcuchu
- rzadziej zdarzają się chyba problemy typu zastój, nawał,
ponadrywane brodawki itp.

A ponad wszystko uwielbiam żywą, w pełni świadomą radość synka z
cycania. Na moje pytanie "Maksinku, chcesz cycusia, pocycamy
troszkę?" rzuca każdą zabawę i leci do mnie na czworaka z głośnym
śmianiem.
Bezcenne!
    • lacitadelle Re: Tak naprawdę, to karmienie piersią staje się 30.04.09, 12:07
      mam bardzo podobne doświadczenia, u mnie właśnie niedawno (około 10 miesiąca)
      ustabilizowała się laktacja! Wcześniej piersi się cały czas przepełniały,
      twardniały, ciągle miałam zastoje i ból przy karmieniu.

      Jeszcze w siódmym miesiącu odliczałam dni do roku (zakładany koniec karmienia,
      dziecko ssące pierś po roku wydawało mi się "obrzydliwe", jak dla wielu mam z
      innych forów), karmienie było przykrym obowiązkiem. Opowieści różnej treści o
      wyczynach starszych dzieci przy piersi (między innymi z tego forum), napełniały
      przerażeniem, a teraz - rozczulają do łez. Sama nie wiem, kiedy to się zmieniło,
      w marcu miałam ostatni, okropny zastój, jakoś przetrwaliśmy i od tamtej pory
      jest coraz lepiej.

      Ostatnio zauważyłam, że lubię karmienie i w ogóle zaczynam się cieszyć
      macierzyństwem smile Lepiej późno niż wcale... Wiem na pewno, że będę mamą długo
      karmiącą, ale też walczącą o szacunek dla wszystkich mam, także tych butelkowych
      z wyboru.

      A w ogóle witam się,
      l.
    • verenne Re: Tak naprawdę, to karmienie piersią staje się 30.04.09, 17:59
      Ja wprawdzie karmię dopiero niecałe 7 miesięcy, ale dla odmiany
      właściwie od początku sprawia mi to przyjemnośc. Nie miałąm żadnych
      problemów, żadnych nawałów, zatorów, młoda od początku ssała jak smok
      i mam nadzieję, że będzie tak jeszcze dłuugo wink
      Swoją drogą, mi też, zanim nie urodziłam dziecka i nie poczułam jak
      to jest fajnie z takim ssakiem, takie roczne i starsze dziecko przy
      cycu wydawało mi się "obrzydliwe". Niestety, takie są u nas
      stereotypy kształtowane przez media itp a także przez lekarzy, heh -
      jak przy piersi, to tylko maleńki niemowlaczek. A szkoda, bo jeśli
      ktoś nie czuje takich rzeczy instynktownie oraz szuka wiedzy (np na
      tym fantastycznym forum), to takie spojrzenie na karmienie piersią
      sie utrwala...
      • kinga_owca Re: Tak naprawdę, to karmienie piersią staje się 01.05.09, 07:05
        mi się ssące dziecko nie wydawało obrzydliwe, ale miałam taki obraz -
        starsze dziecko szarpie mamie bluzkę, krzyczy, tupie, rozbiera ją
        prawie do naga przy ludziach i ssie
        dopiero przy swoim dziecku odkryłam, że nie jest to regułą, bo
        dziecko można nauczyć kultury przy jedzeniu wink
        nauczyłam synka - gdy jeszcze nie mówił - głaskac piersi, teraz
        podchodzi, głaszcze mnie delikatnie i mówi cici albo mama cici i
        pokazuje paluszkiem, żeby pójśc do sypialni wink
        a w gościach czy na zakupach też delikatnie prosi i nawet rozumie
        odmowę, gdy nie ma ku temu warunków, np. w supermarkecie nie ma
        gdzie usiąść
        no i nauczył się jeść dyskretnie wink
        w domu karmię na leżąco, a w terenie siada mi na kolanach, przytula
        się, zakrywamy się troszkę swetrem czy co tam mamy i wiele osób
        nawet nie widzi, że on ssie wink
        nie to, żebym się wstydziła, że karmię, ale tak czuje się bardziej
        komfortowo wink
    • mad_die A dla było przyjemnością od pierwszej minuty 01.05.09, 13:53
      Czyli już w szpitalu smile
      A potem w domu - przyjemne maratony - mogłam leżeć i karmić i spać big_grin Ile ja sie
      filmów naoglądałam i książek naczytałam!
      Żadnych problemów nie miałam (nie liczę nawału w 3 czy 4 dobie wink), a córka
      ssakiem wyborowym była - no jest nadal big_grin
      A potem, jak już córka jedzonka jakieś jadła, to zawsze piersią popijała i cyś
      był najlepszy.
      Potem tez się uczyłyśmy manier i też nie było szarpania za bluzkę czy
      płaczów-wymuszaczów, tylko głaskanie dekoltu, przytulanie i mówienie "ciiii".
      Ja tam karmiłam gdzie mi wypadło, bo to moje dziecko i moje piersi - jak komuś
      nie pasuje, niech nie patrzy.
      Teraz, córka ma 15 i pół miesiąca, ja jestem w 8tc, więc tych karmień jest
      zdecydowanie mniej (jakieś 4-5 na dobę). Ale i tak to są nasze najwspanialsze
      chwile smile
      Aha i nigdy nie czułam się uwiązana jak na łańcuchu - w końcu jestem matką i nią
      będę do końca swoich dni. Jak tu można się czuć uwiązanym?? To najwspanialsze
      uczucie pod słońcem, świadomość, że jest się komuś potrzebnym tak niezmiernie.
      Jednocześnie wielka, ogromna, czasami przerastająca mnie odpowiedzialność, ale
      radość jeszcze większa.
      A teraz córka jak chce cysia, to mówi "ciii-aaa" i kładzie się na łóżku. A dziś
      rano, już po jedzeniu, kiedy po chwili chciała jeszcze ssać, powiedziałam jej,
      że cyś już był. Trochę się zmartwiła, ale po chwili położyła obydwie dłonie na
      moich piersiach (dekoldzie bardziej) i mówiła do mnie, do taty, do siebie
      "ciiii-aaa, ciii-aaaa". I taka była zadowolona. Ze to są jej cysie big_grin
      • nisar Re: A dla było przyjemnością od pierwszej minuty 02.05.09, 13:56
        Aha i nigdy nie czułam się uwiązana jak na łańcuchu - w końcu
        jestem matką


        No ja niestety, mimo że jestem matką "posuniętą w latach" i
        zdecdowanie dojrzałą i świadomą, miałam problem z koniecznością
        bycia non stop "dostępną" dla synka. Po pierwsze - pracowałam bez
        przerwy (jeszcze w szpitalu musiałam zrobić swoje), po drugie trudne
        dla mnie było to, że nie mogę np. dłużej postać pod prysznicem, bo
        może zaraz mały się obudzi i będzie płakał żeby dać pierś. A ładne
        tygodnie na początku nigdy nie było wiadomo, czy będzie spał trzy
        godziny czy kwadrans.
        • mad_die Re: A dla było przyjemnością od pierwszej minuty 02.05.09, 21:06
          No to szkoda, że takie odczucia miałaś.
          Ja wychodziłam z założenia, że jak się teraz nie umyję, to umyję się za chwilę
          wink A i bardzo szybko wpadłam na pomysł brania córki do łazienki - ona słuchała
          szumu wody i patrzyła co robię, a ja miałam czas dla siebie big_grin I wilk syty i
          owca cała.
    • basiak36 Re: Tak naprawdę, to karmienie piersią staje się 01.05.09, 14:29
      Dla mnie najfajniejsze bylo na poczatku, bo dziecko lezalo sobie na mnie, ssalo
      non stop, a ja moglam wszystko olac i lezec caly dzien np ogladajac tv, czytajac
      ksiazki. Nie spieszno mi bylo wracac do szybkiej codziennosci. I czasem
      zastanawiam sie dlaczego dla tylu mam ten etap jest tak nielubiany. Tzn rozumiem
      to bo przy pierwszym dziecku tez tak mialam, ale przy drugim juz sie tym
      delektowalam.

      No i to ze dziecko bylo wylacznie na piersi, bez kombinowania co dac dzisiaj
      zdrowego na obiac. Dla mnie etap wylacznego ssania piersi byl super wygodny i
      przyjemnysmile
      • jagandra Re: Tak naprawdę, to karmienie piersią staje się 01.05.09, 18:08
        Pierwszą córkę uwielbiałam karmić od początku. Napawało mnie to szczęściem, czułością, dumą i wdzięcznością. Ona spokojnie wisiała przy cycku w dowolnej pozycji, o dowolnej porze i nie robiło jej różnicy, czy pierś jest twarda i przepełniona czy miękka.
        Karmienie drugiej córki przez pierwsze 2 miesiące było mordęgą. Mogłam ją karmić tylko w jednej pozycji, której w ogóle nie przetrenowałam przy starszej córce (ja w pozycji pósiedzącej, ona leżąc na mnie tak, by jej główka była wyżej od piersi), a i tak łykała powietrze, krztusiła się i płakała. Potem nauczyłam się ją jeszcze karmić nosząc i czasami była to jedyna metoda. Nie mogłam jej karmić na leżąco, więc odpadało spanie podczas karmienia. Nie mogłam podczas karmienia rozmawiać ani np. czytać starszej córce, bo malutka się wtedy dekoncentrowała i krztusiła. No i faktycznie taką prawdziwą przyjemnością stało się karmienie dopiero po kilku miesiącach, teraz (11 miesięcy) jest fajnie smile
        • yvonnek2 Re: Tak naprawdę, to karmienie piersią staje się 01.05.09, 20:34
          U mnie bylo na odwrot. Przy pierwszym dziecku modlilam sie aby wytrwac do 6
          miesiecy, a z drugim dieckiem to byla przyjemnosc juz w szpitalu. Teraz ma 10
          miesiecy i nie wyobrazam sobie ze kiedys skonczymy...wink
          • agnes_ka13 Re: Tak naprawdę, to karmienie piersią staje się 01.05.09, 21:42
            U mnie pierwsze 3 miesiace byly trudne i pamietam jak mowilam ,ze
            dzien w ktorym przestane karmic bedzie najpiekniejszy w moim
            zyciu.Zaczelo byc fajnie ok.7-8 miesiaca.Teraz mala ma 12 miesiecy i
            uwielbiam jej radosc na widok piersi.
    • budzik11 Re: Tak naprawdę, to karmienie piersią staje się 01.05.09, 23:22
      A dla mnie właśnie po 10 m-cu jest trudniej, bo zaczęły się problemy z
      teoretyczna alergią (kiedy on zaczął jeść wiele rzeczy - więc obydwoje
      musieliśmy przejść na bardzo restrykcyjną dietę, czego wcześniej nie było, bo
      nie miał żadnych objawów), zaczęły mi się problemy z potwornie bolesną grzybicą
      piersi, ząbkowanie i rózne kombinacje alpejskie młodego, który ssąc pierś
      masował sobie nią dziąsła a mnie skręcało z bólu, ciężkie noce w związku z
      ząbkowaniem, bo synek sobie wisiał całymi nocami a moje piersi były zmasakrowane
      bardziej niż po porodzie... No ale daję radę, bo fajnie karmić świadomego
      malucha smile No i jak to przestać, przecież to karmienie dla nas takie oczywiste
      jest... Na razie 19 m-cy smile
    • kaeira Re: Tak naprawdę, to karmienie piersią staje się 02.05.09, 12:05
      Ja nie miałam żadnych problemów z alergią, nawałami, zastojami. Bardzo częste
      karmienie (nawet po 6m) mi nie przeszkadzało.
      Natomiast pierwszy miesiąc miałam problemy ze strasznym bólem; do ok. 10-12t
      problemy i stresy z przyrostami, odciąganiem, dokarmianiem.
      Potem było coraz lepiej i milej.
      Ale naprawdę fajnie się zrobiło właśnie koło 9-10m. Teraz wydaje mi się, że
      najprzyjemniejszy okres karmienia był od 9m do 18m.


      Kiedy mała miała rok, napisałam na forum KP:

      --------------------
      "Ale wiesz, karmienie takiego myślącego człowieczka to jest dopiero przyjemność!
      Jakie robi miny, jak się domaga, ciągnie za koszulę, jak je na stojąco, albo w
      różnych akrobatycznych pozycjach, jak rozumie slowo pierś (tzn. u nas po
      angielsku "boobie" (bubi) i jak się jej oczy rozświetlają na pytanie, czy chce
      boobie... Naprawdę zasadnicza różnica w porownaniu do karmienia
      kilkomiesięcznego malucha.
      To tym bardziej mnie przekonuje do dłuższego karmienia, bo to jest po prostu
      super przeżycie. Myślę, że dalej będzie jeszcze fajniej.

      (Oczywiście, dla wielu osób dokładnie te powyżej opisane rzeczy są właśnie
      kompletnie obrzydliwe: jak można karmić dziecko które rozumie, które stoi, które
      chodzi, które mówi, ach, jaka ohyda. Ple, ple, ple.)"
      ------------------
      • agasobczak Re: Tak naprawdę, to karmienie piersią staje się 04.05.09, 08:01
        JUz to ktos napisal przede mna.. rozne sa dzieci... niektore sa spokojne przy
        karmieniu a inne robia cyrki to chyba dlatego niektorym pierwszy okres jawi sie
        jako mordega.. Z moja strasza bylo ciezko ale os przetrwalam (chyba mialam
        bardzo mocna motywacje)
        Jasko juz byl spokojniejszy i cycal sobie ile wlezie ale wtedy cora domagala sie
        uwagi wiec nei moglam sobie wszytskiego olac i lezec z Jasiem do upadlego.
        Szkoad mi bylo synka jak musialam odkladac go do lozeczka i wychodzic kapac
        mala... Ale sa tego plusy. Zasypia sam... No coz..jedno co mnei zaskoczylo to
        karmienie piersia traktowalam jako (traktuje) jako cos normlanego i zwyczajnego.
        Jako to ktos kiedys okreslil - zwykła niezwyklość smile
Pełna wersja