Dodaj do ulubionych

Kultura smoczkowa cz.2

10.06.09, 14:54
Pamiętacie taki miły wąteczek:
Kultura butelkowa
Chce go pociągnąć, żebyśmy jeszcze raz na to spojrzały z perspektywy
kilku miesięcy.
Myślę, że rzeczywiście żyjemy w bardzo zaawansowanej smoczkowo-
butelkowej kulturze, w której pierwowzór-pierś matki jest
przedstawiany jako drugorzędny i pomijany jako wstydliwy.
Od jakiegoś czasu nasunęła mi się reflksja, że właściwie
nieodpowiednio nazwałam to forum, powinno się nazywać "normalne
karmienie piersią" albo "karmienie piersią według potrzeby dziecka".
Bo te 2-3 lata karmienia piersią (w zależności od dziecka) to jest
minimalny czas, który dziecko potrzebuje aby wyrosnąć z
karmienia mlekiem mamy, ze ssania i tylko nam się wydaje długi, gdy
jesteśmy zmęczone. Tych kilka lat karmienia piersią to nie jest
długo tylko normalnie, zwyczajnie.
Inna rzecz, że nasze
społeceństwo jest tak dalekie wciąż od zrozumienia potrzeb małych
dzieci, że nawet od niemowląt się wymaga, by umiały spać same w
swoim łóżeczku i to całą noc najlepiej, choć w rzeczywistości jest
to bezlitosne, ponieważ tak małe dzieci nie rozumieją jeszcze
pojęcia czasu, żyją chwilą obecną, nie mają zdolności odraczania
swoich potrzeb. Tę zdolność powinni mieć za to jego rodzice, ale to
właśnie oni nie chcą wymagać od siebie, pracować nad sobą, bo
łatwiej, wygodniej wymaga się od dziecka, aby mieć święty spokój.
Dlatego też taką popularnością cieszą się smoczki-uspokajacze,
ponieważ "pozwalają się pozbyć dziecka" albo przynajmniej pozwalają
nie wnikać w jego potrzeby tylko "wyłączyć jego wokal".
W w/w wątku zaczłyśmy jeszcze dyskutować o tym, co przedstawiają nam
media. Jestem głęboko przekonana, że to właśnie one wdrukowują
ludziom od najwczśniejszego dzieciństwa wizję wychowania smoczkowo-
butelkowego. Obejrzyjmy książeczki dla dzieci. Sama dużo czytam,
mnóstwo mamy też dziecięcych książeczek, czasopism dla dzieci. Czy
znajdziemy w nich karmienie piersią chociażby niemowlęcia (nie mówi
już o wieku poniemowlęcym)? Otóż nie- nie spotkałam się, ze świecą
szukać takiej wizji. Niech mi ktoś pokaże taką książeczkę dla
dzieci, w której matka karmi dziecko piersią. Ja mogę bez trudu
pokazać publikacje, gdzie dziecko widnieje z butelką, smoczkiem.
Cd. nastąpi po burzy :o)
Obserwuj wątek
    • hika Re: Kultura smoczkowa cz.2 10.06.09, 15:25
      Pięknie napisane. Wszystko to niestety prawda, smutne jest również
      niestety to, że matki karmiące normalnie muszą się naokoło
      tłumaczyć dlaczego jeszcze karmią a tym samym wyrządzają
      swoim dzieciom krzywdę. Mam tylko nadzieje, że to się powoli zacznie
      zmieniać, że wrócimy do podtaw i do natury. Wszak wraca moda na
      wszystko co ekologiczne i prosto z natury.
      • abiela Re: Kultura smoczkowa cz.2 10.06.09, 21:27
        Obserwuję wszędzie - smoczek jest takim atrybutem niemowlęcia jak pieluszka.
        Sprzeciwienie się smoczkowi natrafia najczęsciej na kompletne niezrozumienie.
        Nawte nei na agresję ale właśnie zakrawa na absurd, bo przecież KĄŻDE dziecko
        MUSI mieć smoczek.
        Moja Trzyipółlatka karmiona piersią 2,5 roku przygotowywana na przyjście
        rodzeństwa jest przekonana, że mmusi mieć smoczek i butelkę. No bo co będzie jak
        mleka w cycusiu nie będzie?
        Smocek zapewnia matce pewną wygodę, nawet nie mówię o czasowym odsunięciu
        potrzeb, ale o chwilowej wygodzie, zwłaszcza podkreślaną przez matki, mające
        drugie czy kolejne dziecko. Argumentują tym, że smoczek jest mniejszym złem, bo
        wtedy moga poświęcić więcej uwagi starszakowi. Obserwuję jednak jak trudno
        podawać smoczek w umiarkowany sposób, jak szybko wygoda się rozprzestrzenia i
        jak nagle smoczek zaczyna królować.
        Mój mąż nazywa źartobliwie smoczek kneblemsmile

        Co do książeczek to faktycznie ze świecą szukać. Mamy jedną jedyną wśród
        kilkudziesięciu. Jest to książeczka opowiadająca o narodzinach dziecka tam
        właśnie mama karmi piersią niemowlę, ale gdy to dziecko ma na obrazkach wiek
        sprzyjający chodzeniu pije z butelki.

        Przemyśleń mam więcej, to tylko małe sttreszczenie.
    • basiak36 Re: Kultura smoczkowa cz.2 10.06.09, 21:45
      Fizula, o nazwie forum tez ostatnio myslalamsmile Bo jakos nie czuje ze 'karmie
      dlugo', czuje ze karmie normalnie.
      I ta kultura smoczkowa jest bardziej zaglebiona w spoleczenstwie niz nam sie
      wydaje. Jak sie rozejrzec, jest wszedzie, butelka i smoczek obecne od poczatku.
      Lalki sprzedawane ze smoczkami, zeby male dziewczynki mogly sie uczyc jak sie
      zatyka placzaca lalke dzidziusiasmile
      Bede szukac lalki ktora przestaje plakac kiedy sie ja przytuli i ululasmile
      A co do ksiazek, znalazlam jedna, pt My New baby, gdzie dzidzius na kilku
      obrazkach jest karmiony piersia i butelek braksmile
    • ila79 Re: Kultura smoczkowa cz.2 10.06.09, 23:55
      Ja przez pierwszy rok życia mojego synka byłam przekonana, że
      smoczek i butelka będą wkońcu niezbędne. Jak mały miał 5 miesięcy
      próbowałam mu podać mieszankę na noc, "żeby się wreszcie najadł"(to
      nic, że ważył już wtedy prawie 10kg). Na szczęście mądry dzieciak
      pluł dalej niż widział, bo gdyby wtedy załapał, to siedziałabym
      teraz na KB i pomstowała na fanatyczki laktacyjne...W pierwszym roku
      życia małego byłam totalnie zagubiona. Sytuację pogarszał fakt, że
      mieszkałam z rodzicami. Moja mama bardzo ekspansywnie narzucała
      swoje poglądy i byłam w pewnym sensie stłamszona. Brakowało mi
      bliskiej osoby, która dodałaby mi pewności siebie (mąż się w
      zasadzie nie udzielał, zostawił mi wolną rękę) i tak po ludzku
      wytłumaczyła o co chodzi tej pijawce przyssanej do mnie dzień i noc.
      Do tego artykuły, programy, reklamy cudownych mieszanek i
      nieszczęście gotowe. Żadna z moich bliskich koleżanek nie karmiła
      dłużej niż 3 miesiące. Nie miałam pojęcia o istnieniu forum dkp i
      myślałam, że jestem jedną jedyną dziwaczką wśród
      tysięcy "normalnych" mam, którym udało się odstawić swoje dzieci.
      Uff dobrze,że jesteście.
    • jagandra Re: Kultura smoczkowa cz.2 11.06.09, 10:12
      Tak, to prawda, jesteśmy bombardowane wizerunkami bobasów z butelkami i smoczkami. Moja starsza córka bardzo chciała karmić młodszą butelką, bo to się jej kojarzyło z opieką nad niemowlęciem.
      A co do nazwy forum - może faktycznie by zmienić? Np. na "karmienie piersią rok lub dłużej"? Przestano by nazywać to forum "długą piersią".
    • kasiale73 Re: Kultura smoczkowa cz.2 11.06.09, 15:33
      ja też ostatnio zastanawiałam się ile to jest długo, bo karmię córkę
      prawie 20 m-cy i wciąż mi się wydaje to krótkosmile
      ale z jednym nie do końca się z Wami zgadzam... chodzi o smoczek. u nas
      było tak: maleńka miała 7 dni jak się zaczęły u niej wymioty, bardzo
      obfite, najczęściej zaraz po karmieniu, a wisiała na piersi normalnie, czyli bez przerwy. co ja się wtedy nasłuchałam! że mleko nie dobre, za tłuste, że przekarmiam dziecko itp. wsparcie miałam tylko w mężu i znikąd
      fachowej poradysad mleko leciało mi jak z kranu, z obu piersi na raz i jak karmiłam małą w nocy to mąż z drugiej piersi miał mleczny prysznicsmile Lena kiepsko spała w nocy, chciała ssac, ale jak podawałam pierś to pluła i płakała. którejś nocy (miała wtedy ok 5tyg) nie wytrzymałam i dałam jej do buzi własny palec...i dziecię zasnęło spokojnie. na drugi dzień kupiłam smoczek. zaczęła spac normalnie a wymioty skończyły się definitywnie.
      fakt, do dziś nie wiem, może istniał lepszy sposób?
      później smok pomagał nam na ząbkowanie, jak mała ssała to odrywała się na chwilę, gryzła smoczek i ponownie spokojnie ssała pierś - uniknęłam pogryzienia brodawek.
      mnie się wydaje, że smoczek nam pomógłsmile
      • fizula Re: Kultura smoczkowa cz.2 14.06.09, 00:47
        u nas
        > było tak: maleńka miała 7 dni jak się zaczęły u niej wymioty,
        bardzo
        > obfite, najczęściej zaraz po karmieniu, a wisiała na piersi
        normalnie, czyli be
        > z przerwy. co ja się wtedy nasłuchałam! że mleko nie dobre, za
        tłuste, że przek
        > armiam dziecko itp. wsparcie miałam tylko w mężu i znikąd
        > fachowej poradysad mleko leciało mi jak z kranu, z obu piersi na
        raz i jak karmi
        > łam małą w nocy to mąż z drugiej piersi miał mleczny prysznicsmile
        Lena kiepsko sp
        > ała w nocy, chciała ssac, ale jak podawałam pierś to pluła i
        płakała. którejś n
        > ocy (miała wtedy ok 5tyg) nie wytrzymałam i dałam jej do buzi
        własny palec...i
        > dziecię zasnęło spokojnie. na drugi dzień kupiłam smoczek. zaczęła
        spac normaln
        > ie a wymioty skończyły się definitywnie.

        Z perspektywy mojej trójki dzieci ulewających i wielu innych dzieci
        również ulewających, których rodzice zechcieli ze mną rozmawiać o
        tym:
        -ograniczyć ulewanie i wynikający stąd niepokój można bez użycia
        smoczka, a przez: częstsze umożliwienie odbicia połknitego powietrza
        (nawet kilkakrotnego podczas jednego posiedzenia mlecznego), przez
        spowolnienie wypływu mleka z piersi (jest kilka sposobów).
        Ucząc się rozróżniać różny płacz mojego dziecka lepiej go rozumiałam
        od postronnych osób. Czasem ktoś mi mówił: "Przystaw go/ją do
        piersi, bo jest pewnie głodny", a ja w płaczu mojego dziecka
        wyraźnie słyszałam, że płacze, bo przeszkadza mu zalegające
        powietrze w żołądku. Więc odpowiadałam, że on wcale nie chce ssać.
        Pracując na położnictwie też miałam okazję wykorzystywać tę wiedzę i
        nie raz proponowałam niedoświadczonej mamie, która za wszelką cenę
        chciała przystawiać dziecko do piersi, byśmy raczej spróbowały
        podnieść je do odbicia, gdy słyszałam w głosie i zachowaniu dziecka,
        że wcale nie chce ssać, a niepokoi je coś innego. Inaczej płacze
        dziecko, które chce sobie odbić, inaczej to z bolącycm brzuszkiem,
        inaczej taki znudzony szkrab, a jeszcze inaczej ten potrzebujące
        possać. Stosując tłumik czyli smoczek wiele mam nie ma zwyczajnie
        szansy nauczyć się rozróżniania tych płaczów i dowiedzenia się, co
        one oznaczają, skąd ten płacz i jak efektywnie pomóc dziecku.
        • kasiale73 Re: Kultura smoczkowa cz.2 27.06.09, 21:43
          Fizula, ale ja "odbijałam" malutką. fakt, podczas karmienia ciężko było jej zabrac pierś, bo krzyczała strasznie, ale po karmieniu tak i zawsze wtedy wymiotowała (nie ulewała, to były chlustające wymioty). kiedy ją delikatnie odkładałam, bez "odbijania" to nie wymiotowała. na pewno nie piła łapczywie, ja miałam nawet wrażenie, że ona wcale nie ssie tylko spija to co samo leci. i bardzo mało płakała, właściwie miała taki początkowy okres, że zaczynała płakac ok. północy i ja w żaden sposób nie mogłam jej uspokoic, wyraźnie szukała piersi, a jak ją dostawała to było plucie i płacz. zawsze wtedy lądowała w ramionach taty i uspokajała się. więc "tłumik" (cudne określeniesmile ) nie był stosowany na płacz, tylko na to ssanie.
          jakieś inne sugestie? naprawdę chciałabym przy drugiej uniknąc smoka.
          • fizula Re: Kultura smoczkowa cz.2 28.06.09, 23:57
            fakt, podczas karmienia ciężko było jej zab
            > rac pierś, bo krzyczała strasznie,

            Jak dla mnie to właśnie może świadczyć, że Twoja córcia mogła
            potrzebować więcej niż jednego odbijania na koniec karmienia. Moje
            dzieciaki też właśnie "krzyczały strasznie" w trakcie karmienia.
            Mimo to musiałam je odłączyć od piersi. Chwila krzyku- odbicie- i
            błogi spokój- potem kontynuacja karmienia.

            >naprawdę chciałabym przy drugiej uniknąc smoka.
            Jeśli chcesz, spróbuj:
            -brać pod uwagę, że dziecko ma b. różne potrzeby, odczucia, musi je
            nieraz wykrzyczeć. Jak nie ma w pobliżu smoczka, to chcąc nie chcąc,
            człowiek musi się nauczyć odczytywać różnorodne zawołania dziecka.
            Powodzenia!
    • verenne Re: Kultura smoczkowa cz.2 11.06.09, 21:43
      My się karmimy dopiero 8 mies. a już w towarzystwie dziwnie na mnie
      patrzą niektórzy wink
      To, że nie używamy w ogóle smoka ani butelki również jest ewenementem w moim otoczeniu. "No a z czego mała będzie jakieś kaszki jadła?" -
      takie pytania np słyszę. Mówię, że przecież ona je kaszki, ale
      łyżeczką.
      Ale ja równiez myślałam, że dziecko MUSI pić z butli, że inaczej się
      nie da. A już na pewno nie da się ominąc butli, jeśli wracam do
      pracy.
      Na szczęście trafiłam tutaj, no i na forum "Karmienie piersią". I
      okazało się, że da się smile
      Myślę, że szkodę robią tu media, bo one przedstawiają taką a nie inną
      "rzeczywistość" - jeśli juz pierś, to tylko maleńki niemowlak, potem
      - dziecko z butlą. Może jakby w jakimś "Klanie" czy innym "M jak
      miłość" któraś bohaterka została długokarmiącą mamą, coś by się
      zmieniło w powszechnym odbiorze tego tematu, heh...
    • kam.xt Re: Kultura smoczkowa cz.2 12.06.09, 00:38
      a propos smoczka, zobaczcie
      www.tvn24.pl/-1,1604188,0,1,szpital-pielegniarka-winna-zadlawienia-sie-dziecka,wiadomosc.html
      link pojawił się na moim forum rówieśniczym, jedna z forumek napisała: "to
      straszne, trzeba swój kupić i zabrać do szpitala" uncertain
    • fizula Re: Kultura smoczkowa cz.2 12.06.09, 13:44
      Czy sprawiłoby Wam trudność odnalezienie takich wypowiedzi mam,
      które świadczą właśnie o takiej mentalności smoczkowej, butelkowej?
      Wydaje mi się, że nie. Popróbujecie poznajdować takie kwiatki?
        • abiela Re: Kultura smoczkowa cz.2 12.06.09, 19:10
          jagandra napisała:

          > Pierwsze, co mi się nasunęło: Nie możesz pozwolić, by dziecko robiło sobie z ci
          > ebie smoczek.

          O to to! Jako źe karmiłam ponad 2 lata nocą co 40 min - maks. 3h, słyszałam to
          zdanie setki razy.

          Dla mnie równiex fascynujące było kompletne niezrozumienie, dlaczego nie chcę
          ściągnąć mleka i podać butelką - no dlaczego??? odpoczęlabym a dziecko by się
          wreszcie najadło porządnie na całą noc.
    • akaef Proszę uprzejmie 13.06.09, 00:17
      A oto wyborny przykład bezkrytycznej, ślepej wiary w konieczność
      wtykania dziecku smoczka:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=566&w=96418127&a=96564625&wv.x=2
      • aleksa51 kultura smoczkowa 14.06.09, 10:56
        Moja starsza córka ma 3latai 2 m-ce nie ssała smoczka tylko palce i mimo moich
        wielu starań robi to nadal...
        Młodszej podawałam smoczek przez kilka m-cy często - straszny z niej typ-
        wiecznie niezadowolona (starsza była bardzo zgodnym maluchem, dopiero niedawno
        jej to przeszło i mam niezłą jazdę z moimi dziewczynami). Jakiś miesiąc temu
        stwierdziłam, że jednak maluch źle śsie pierś, sprawia mi tym ból i smoczek daję
        tylko do spania - innaczej jak zaśnie poza łóżeczkiem to nie dałoby się jej
        przenieść. Żałuję, że nie znam sposobu, żeby całkiem pozbyć się uspokajacza.
        Wiem, że musimy zrezygnować z niego jak szybko się da ze względu na jej zęby i
        moje piersi...

        Co do samego kultu smoczków i butelek - ja sama myślałam jeszcze jak mój obecny
        ssak był malutki, że karmienie zakończy się wraz z ząbkowaniem, bo niektóre
        dzieci tylko nie gryzą. Myślała też o zaprzestaniu karmienia około 8m-ca - ale
        dlaczego? Zapewne dlatego, że trzeba podać butelkę. A dlaczego trzeba podać?
        Zapewne dlatego, że tak się robi. Skąd taka wiedza u mnie? Nie wiem. Zapewne
        media, kolorowe czasopisma...
        Cieszę się, że trafiłam na to forum i zrozumiałam czym jest karmienie piersią i
        ile powinno się ssaka malutkiego karmić. Dziwię się koleżankom, znajomym jak u
        kilku miesięcznego malucha lub kilkutygodniowego wprowadzają butlę, żeby np
        dziecko na noc się najadło albo z innego dziwnego powodu zakańczają karmienie
        piersią np tylko po to, żeby przejść na karmienie sztuczne (do czego nie ma
        żadnych konkretnych wskazań).
    • anaj75 Re: Kultura smoczkowa cz.2 15.06.09, 09:40
      O, jej dziś zdałam sobie sprawę jak smoczki mocno tkwią w tej
      kulturze i jak nią przesiąka młoede pokolenie.
      Mój niespełna 6-letni syn (sam wychowany bez gumy) rozmarzył się
      dziś i zaczął sobie wyobrażać jak to będzie, gdy urodzi się jego
      młodsze rodzeństwo. Między innymi wspomniał, że będzie malcowi dawał
      smoczek. Na moją uwagę, że smoczek nie bedzie potrzebny był
      oburzony, wszak wszystkie małe dzieci jakie aktualnie zna mają coś
      takiego. No, i przeprowadziłam lekcję poglądową.
      A to dopiero jeden z pierwszych tematów. Gdy się idzie choć trochę
      pod prąd to takich rozmów będzie coraz więcej.
    • basiak36 Re: Kultura smoczkowa cz.2 24.06.09, 12:23
      Tak mnie dzisiaj zastanowila jedna sytuacja... Tyle sie czyta o tym jakie to
      okropne jak dzieci domagaja sie piersi, np szarpiac mame za bluzke itp.
      Dzisiaj widzialam 2 latka ktory szarpal mame i krzyczal, domagajac sie smoczka
      (mama zapomniala z domu), histeria totalna. Kazda z kolezanek ze zrozumieniem
      kiwala glowa, no bo to normalne ze dziecko domaga sie smoczka, i trzeba zaraz
      kupic nowy.
      Niemniej gdyby w ten sam sposob domagal sie piersi na ulicy, wole nie myslec co
      by bylosmile)
    • kinga_owca Re: Kultura smoczkowa cz.2 24.06.09, 15:05
      a co się daje na chrzest?
      srebrny smoczek wink

      odwiedziła nas koleżanka, sama dzieci jeszcze nie posiada
      przyniosła prezenciki dla małego, m.in. butelkę
      oczywiście podziękowałam i mówię, że mały butelki nie używa bo ssie
      pierś (dodam że mial wtedy już ponad rok)
      a ona na to: ale przecież jak skończysz karmić piersią to będzie jak
      znalazł...
      takie jest wyobrażenie niestety - kontynuacją piersi jest butelka
      widać też to w wielu wątkach na KP typu "wracam do pracy a dziecko
      nie chce butelki" i dopiero komentarze, że można przeciez dawać z
      niekapka, kubeczka czy przez słomkę powodują, że opadają klapki z
      oczu
      sama oczywiście w wyprawce miałam 2 butelki i 2 smoczki - bo
      przecież się przydadzą na pewno wink
      • monicus Re: Kultura smoczkowa cz.2 24.06.09, 20:46
        no to jest odlot. ja tez mialam butle mimo ze w ogole nie bylo dyskusji i bylo
        wiadomo ze po pierwsze cyc. teraz jak o tym mysle to wale sobie z liscia w
        czolo. a butelki sie przydaly jak lezalam w malignie z 40 st na liczniku i
        gotujacym sie mozgiem. maz robil mi wode z soczkiem i ona sobie lezala kolo mnie
        w tych butlach aventu jak karmilam cycem ze stanem zapalnym wink uratowala mnie
        przed ugotowaniem
    • jagandra Re: Kultura smoczkowa cz.2 25.06.09, 16:46
      Pomyślałam, że te wulgarne oburzanie się, że jakaś tam kobieta wywaliła wymiona na środku sklepu i nakarmiła dziecko, to też efekt tego pomieszania. Karmienie niemowlęcia kojarzy się z butelką, ze smoczkiem, z krową... a jakoś na końcu dopiero z kobietą sad
      • basiak36 Re: Kultura smoczkowa cz.2 25.06.09, 22:33
        jagandra napisała:

        Karmienie
        > niemowlęcia kojarzy się z butelką, ze smoczkiem, z krową... a jakoś na końcu d
        > opiero z kobietą sad

        Dokladnie, dlatego histeria na ulicy o smoczek jest ok, o piers raczej nie.
        • shklarnia Re: Kultura smoczkowa cz.2 26.06.09, 17:10
          to jest wrodzony odruch. czasem chcą pierś dla samego ssania, dlatego mamy
          używają smoczka, by móc coś zrobić oprócz siedzenia na kanapie z cycusiem i
          maluchem smile a że jest to nagminne.. jest to bardzo cienka granica ,której często
          się nie zauważa.
          • kasia111177 Re: Kultura smoczkowa cz.2 27.06.09, 00:21
            Ech, smoczek...
            Pry pierwszym dziecku, 11 lat temu miałam zakupiony smoczek (bo jak
            wychować dziecko bez smoczka?), butelek nie kupowałąm, bo byłam po
            lekturze fajnej książki o karmieniu piersią i wierzyłam, ze mi się
            uda mimo najmniejszych piersi w rodziniesmile
            Młody był rozdarty, więc w domu podałąm mu smoczek, po którym moje
            dziecko zwymiotowało. I to by było na tyle w temacie smoczka.
            AAAA butelke miałam - dostałam w prezencie od bratowej, która
            przyszła zobaczyć dziecko. Butelka służyła za miarkę w kuchnitongue_out
            I dziecko karmiłam trzy lata.
            Drugiemu już smoczka nie kupowałam, bo wiedziałam, że bez smoczka
            też można wychować dziecko. Ale Młody bardzo ssał palce i słyszałam
            przynajmniej raz dziennie - daj mu smoczek, bo od smoczka go
            odzwyczaisz, a palca mu przecież nie utniesz, będzie ssał do 7 lat i
            pokrzywi sobie zgryz. Olałam cenne rady i smoczka nie dostał.
            Palucha przestał ssać po roku - ot tak, po prostu, któregoś dnia
            złapałam się na mysli, że on już palca nie ssie. Więc palca nie
            musiałam mu odcinać, a i tak już nie ląduje on w buzismile
    • justen1204 Re: Kultura smoczkowa cz.2 27.06.09, 16:16
      nierozumiem, dlaczego dziwicie się czemu te butelki was "bombardują". sprawa jest prosta - jesteście w mniejszości. nikt wam przecież nie każe na siłę dać dziecku butli. jedna z was napisała, że szkodę wyrządzają reklamy mm. nie przyszło wam do głowy, że reklamy te nie są skierowane do was, ale do matek, które decydują się na zakończenie karmienia piersią? w końcu nie każda chce tak długo karmić. moim zdaniem jesteście trochę przewrażliwione. to nieprawda, że trzeba dawać butlę. nic nie trzeba.
    • lejla81 Re: Kultura smoczkowa cz.2 27.06.09, 22:35
      Hmm, ja co prawda synka (1,5 roku) już piersią nie karmię, karmiłam do 8
      miesięcy, potem: 1. poszłam do pracy 2. mleka było mało 3. dziecko nie było
      specjalnie zainteresowane ssaniem piersi, ale zgadzam się z Wami, że ta kultura
      smoczkowa jest straszna. Widuję u siebie w mieście dzieci czteroletnie ze
      smoczkami, dzieci w wieku mojego syna, które są cały czas po prostu smoczkiem
      zatkane, nie wiadomo po co, bo ani nie płaczą, ani nic. My używaliśmy smoczka,
      gdy synek bardzo płakał (wyjmowałam mu smoczka z buzi zaraz gdy się uspokoił) i
      do usypiania, ze cztery miesiące temu smoczek się "zagubił" i po jednej
      niespokojnej nocy został zapomniany. Butelek też już nie używamy, tylko niekapki
      i powoli uczymy się pić z normalnego kubka.
      Chciałam Wam jeszcze o dwóch rzeczach powiedzieć. Byłam ostatnio o jednej
      pediatry. Zapytała mnie, ile karmiłam piersią i jak jej powiedziałam, że 8
      mies., to stwierdziła, że długo. Trochę mnie to zdziwiło, bo mi się w sumie
      wydawało, że to krótko. Teraz nawet żałuję, że nie uparłam się przy dłuższym
      karmieniu, bo mi się dziecko zaraz pochorowało i choruje do tej pory.
      Druga sytuacja w szpitalu, do którego trafiliśmy ostatnio z rotawirusem. Panie
      były bardzo zdziwione, że synek nie ssie już smoczka.
      • verdana Re: Kultura smoczkowa cz.2 28.06.09, 22:49
        No cóż - nie każda matka moze na kazde zawolanie dziecka i karmic je
        przez cały czas, na kazde żądanie. Najmlodszego karmiłam prawie
        półtora roku. Nie chciał smoczka, to nie dawałam. Efekt - z trudem
        oduczyłam dziecko ssać palce, gdy miał ponad 5 lat.
        Starsze dzieci dostawały smoczek i rozstały sie z nim bez żalu.
        Rozumiem karmienie piersia - nie rozumiem agresji wobec tych, ktorzy
        nie akrmią, albo dają smoczek.
        ja karmilam w miejscach publicznych i to 13 lat temu - nigdy nikt
        nie zwrocił mi uwagi.
        • fizula Re: Kultura smoczkowa cz.2 28.06.09, 23:48
          >Nie chciał smoczka, to nie dawałam. Efekt - z trudem
          > oduczyłam dziecko ssać palce, gdy miał ponad 5 lat.

          A wyobraź sobie, że żadnemu z trójki moich dzieci nie dawałam
          smoczka i żadne nie ssało palców. Powód? Dużo noszenia, dużo
          karmienia według potrzeby, dużo zajmowania zabawą małych paluszków.
          A więc da się i bez smoczka, i bez nawyku ssania palców? Da.

          > Rozumiem karmienie piersia - nie rozumiem agresji wobec tych,
          ktorzy
          > nie akrmią, albo dają smoczek.

          A gdzie ta agresja? Bo nie zauważyłam. Nie zabraniam nikomu używania
          smoczków, nie potępiam, bo róże są sytuacje. Stwierdzam tylko fakt,
          że to co zbędne i przynoszące więcej szkody niż pożytku tak się
          rozpanoszyło.
          Osobiście uważam, że jak ktoś nie chce karmić według potrzeby tylko
          np. według zegarka (a niemowlę jak wiadomo na zegarku się nie zna),
          to rzeczywiście jego niemowlę będzie miało niezaspokojoną potrzebę
          ssania. No więc rozumiem, Verdano, że "musiałaś" używać smoczka
          skoro z jakiś względów nie karmiłaś według potrzeby dziecka. A przy
          karmieniu z butelki oczywistością jest potrzeba smoczka uspokajacza,
          żeby nie utuczyć dziecka.
          Ale sensu wielkiego nie ma, że wiele mam karmi piersią, a uważa,
          że "musi wprowadzić butelkę":
          -bo dziecko już duże;
          -bo idzie do pracy;
          -żeby piło inne rzeczy;
          -żeby nie było uzależnione od piersi.
          • monicus Re: Kultura smoczkowa cz.2 05.07.09, 22:40
            mam dokladnie takie same obserwacje - starszego mniej nosilam bo byl ciezki i
            nie znalam chusty wiazanej, i w sumie mniej cycal (chociaz wcale nie na zegarek)
            i ciagnal smoka, a po glupim posunieciu z odstawieniem po poltora roku uzaleznil
            sie od tego silikonu koszmarnie. dopiero jak mial 3 lata udalo sie to usunac z
            zycia.
            mlodszy w wiazanej od poczatku - cycek do oporu zamiast smoka i nic - ani palca
            ani smokasmile

            btw. zauwazylam, ze sarszy od smoczka silikonowego aventu pocil sie octowouncertain tak
            jak pachnie silikon. jak nie ciaga aventu - pachnie normalnie... skumalam to
            niedawno po kontakcie z jakims zaaventowanym maluchem, ktory pachnial octem...
            takze wyglada na to, ze nie jest to obojetne jeszcze z tego wzgledu
          • bullet-proof Re: Kultura smoczkowa cz.2 29.06.13, 23:14
            A przy
            > karmieniu z butelki oczywistością jest potrzeba smoczka uspokajacza,
            > żeby nie utuczyć dziecka.

            Hm no nie zgodzę się. Mój synek pije moje mleko z butelki w zasadzie od początku a leci nam już 15 m-c, nigdy nie podałam mu smoczka i co ciekawe też nie widzę potrzeby ssania kciuka. Nie jest utuczony.
        • basiak36 Re: Kultura smoczkowa cz.2 29.06.09, 21:26
          verdana napisała:

          > No cóż - nie każda matka moze na kazde zawolanie dziecka i karmic je
          > przez cały czas, na kazde żądanie. Najmlodszego karmiłam prawie
          > półtora roku. Nie chciał smoczka, to nie dawałam. Efekt - z trudem
          > oduczyłam dziecko ssać palce, gdy miał ponad 5 lat.

          Uwazasz ze to ssanie palcow to efekt nie dawania smoczka? Zwykle to efekt nie
          zaspokojenia potrzeby ssania. Moj syn tak mial,z tym ze wlasnie smoczka ssal.

          > Rozumiem karmienie piersia - nie rozumiem agresji wobec tych, ktorzy
          > nie akrmią, albo dają smoczek.

          Agresji przyznaje ze tutaj nie widze, raczej dyskusje o smoczkachsmile
      • fizula Re: Kultura smoczkowa cz.2 28.06.09, 23:33
        beatrycze123 napisała:

        > Moja prababcia i jej siostry karmiły ok. roku, więc 2-3 lata to
        nie jest i nie
        > był normalny czas w naszej kulturze.

        Moja babcia również. Taki mit panował dawniej i dziś, że karmienie
        jest wartściowe do roku, a potem to trzeba dziecko odstawić. Jak
        widać mity mają się dobrze, z wiedzą jest znacznie gorzej.
        • f-olka jednak w rozsądnych dawkach 06.07.09, 08:26
          smoczek może okazać się bardzo pomocny i mamie i dziecku.

          Ja mam dwójkę rok po roku. I nie da czasem wytłumaczyć starszemu, żeby chwilę
          posiedział bo ja będę przy piersi usypiać malucha. Nie jest to możliwe. I wtedy
          trzeba co zmusić starszaka do siedzenia samemu, włączyć mu TV?
          My w takich chwilach używamy smoczka. Tak samo gdy starszy nie może spać to
          młodszemu nie powiem: Ty teraz tu siedź sam bo ja się muszę zająć Twoim bratem.

          To samo w foteliku w korku gdy maluch wychodzi z siebie.

          Nie można niczego demonizować. Wiadomo jak ktoś traktuje smoczka tak, że daje i
          ma wszystko gdzieś to beznadzieja, ale problemem nie jest smoczek a rodzice.

          Ja smoczka sobie chwalę bo czasem bardzo bardzo nam pomaga smile
          • basiak36 Re: jednak w rozsądnych dawkach 06.07.09, 20:20
            f-olka napisała:

            >
            > Ja mam dwójkę rok po roku. I nie da czasem wytłumaczyć starszemu, żeby chwilę
            > posiedział bo ja będę przy piersi usypiać malucha. Nie jest to możliwe. I wtedy
            > trzeba co zmusić starszaka do siedzenia samemu, włączyć mu TV?

            Oczywiscie ze mozliwe, kwestia podejsciasmile Jak sie nie bierze smoczka pod uwage,
            to wymysli sie cos innego. Ja czytalam bajki do snu starszemu dziecku, karmiac w
            tym czasie coreczke. Tak samo moglam ja miec w chuscie i siedziec przy starszym.
            Dlaczego starszy ma siedziec sam, a nie przy mamie?

            > My w takich chwilach używamy smoczka. Tak samo gdy starszy nie może spać to
            > młodszemu nie powiem: Ty teraz tu siedź sam bo ja się muszę zająć Twoim bratem.
            >
            Chusta by sie przydala, wtedy smoczki sa zbedne, dziecko ssie piers zamiast
            smoczka i juzsmile

            Wiec jesli ktos chce, to uzywa, jesli nie chce, to cos sie da wymyslecsmile
            • verdana Re: jednak w rozsądnych dawkach 08.07.09, 23:34
              Mam tak niesforne starsze dzieci, ze chcialy jeść i nie rozumiay, ze
              skoro urodzil sie mlodszy braciszek, to dla jedzenie dla nich już
              nie starczy. Więć karmilam "na żądanie" gdy mialam urlop
              macierzyński, a potem musiałam pracowac - wprawdzie nie cały dzień,
              ale pare godzin.
              Moglam karmić dziecko zgodnie z jego wymaganiami i postarac sie o
              zasilek z MOPS-u. Lepiej?
              Dziewczyny, nie demonizujcie smoczków. Sa pozyteczne dla dzieci o
              dużej potrzebie ssania, jeśli matka nie moze lub nawet nie chce
              zajmować się tylko i wyłacznie dzieckiem. I naprawdę, nie
              szkodzą...
              • basiak36 Re: jednak w rozsądnych dawkach 09.07.09, 07:56
                verdana napisała:

                Więć karmilam "na żądanie" gdy mialam urlop
                > macierzyński, a potem musiałam pracowac - wprawdzie nie cały dzień,
                > ale pare godzin.

                Jesli mama musi wrocic do pracy kiedy dziecko jest jeszcze malutkie, i ma silna
                potrzebe ssania, a mamy fizycznie nie ma w dzien, rozumiem podanie smoczka jako
                substytutu piersi. Ja wrocilam kiedy coreczka miala 11 mcy i juz nie bylo takiej
                potrzeby, bo do tego czasu ssala piers kiedy chciala.


                > Dziewczyny, nie demonizujcie smoczków. Sa pozyteczne dla dzieci o
                > dużej potrzebie ssania, jeśli matka nie moze lub nawet nie chce
                > zajmować się tylko i wyłacznie dzieckiem. I naprawdę, nie
                > szkodzą...

                Nie demonizuje smoczkow, wiem ze bywaja przydatne, np u mam karmiacych butelka,
                czy wczesnie wracajacych do pracy, zgadzam sie z tym.
                Nie zgadzam sie ze stwierdzeniem ze 'nie szkodza'.Przy karmieniu piersia moga
                oczywiscie zapoczatkowac problemy z karmieniem, o ktorych juz pisalam wczesniej.
                Oprocz karmienia, wiaza sie tez z wiekszym prawdopodobienstwem wystepowania
                zapalenia ucha.
                Tak samo zalecaja odstawianie smoczka po 12 mcu ze wzgledu na mozliwe wady mowy,
                podniebienia - ukladu zebow itp.

                Podejscie ze smoczki to na pewno zaden problem to jedna skrajnosc, totalne
                zaprzeczenie ich uzytecznosci w okreslonych sytuacjach to druga.
                Decydujac sie na podanie smoczka dobrze jesc wziac pod uwage jakie potencjalne
                problemy moga wystapic, wiedziec jak je rozpoznac i tyle.
              • fizula Re: jednak w rozsądnych dawkach 09.07.09, 08:30
                verdana napisała:

                > Mam tak niesforne starsze dzieci, ze chcialy jeść i nie rozumiay,
                ze
                > skoro urodzil sie mlodszy braciszek, to dla jedzenie dla nich już
                > nie starczy. Więć karmilam "na żądanie" gdy mialam urlop
                > macierzyński, a potem musiałam pracowac - wprawdzie nie cały
                dzień,
                > ale pare godzin.

                Verdano, nikt Ciebie tu nie krytykuje. Wiadomo są sytuacje, kiedy
                trzeba ustalić jakieś priorytety i tym priorytetem była u Ciebie
                praca, utrzymani rodziny a nie całkiem naturalne karmienie piersią.
                Ok, rozumiem. Nikt tu nie promuje "jedynie słusznego modelu"
                karmienia czyli pozostanie na wychowawczym. Duża część mam
                karmiących ponad rok wraca do pracy już po macierzyńskim.

                I naprawdę, nie
                > szkodzą...

                Tzn. powinnaś napisać: Twoim dzieciom nie zaszkodziły i z tym się
                mogłabym zgodzić, gdybyś racjonalne uzasadnienie podała. Ale wielu
                kolsuntantów laktacyjnych powie Ci, że właśnie smoczki często
                szkodzą, zwłaszcza gdy są podane w okresie noworodkowym, a
                więc wczesnym. Mogą (nie muszą!) powodować pewne zaburzenia
                prowadzące do niepowodzenia laktacyjnego: mylenie wzorca ssania,
                zbyt słabe przybieranie na wadze, zbyt wczesne odstawienie od piersi
                itd.
                Osobiście rzeczywiście znam osoby, które w bardzo rozsądny sposób
                korzystały ze smoczków-uspokajaczy (butelkowych zazwyczaj nie musowo
                używać nawet jak się idzie do pracy, a zdobędzie się trochę wiedzy).
                W ich przypadku rozsądne dawki to było użytkowanie w sytuacjach
                wyjątkowych, nie na codzień. Czasem wybór "bezsmoczkowy" daje
                świetne rezultaty. Właśnie miałam możliwość gościć przez weekend
                rodzinkę z bliźniakami wykarmionymi przez pół roku wyłącznie piersią
                (z taką wagą, że żadna mama pojedynczego dziecka by się nie
                powstydziła). Obecnie mają rok i dalej są karmione piersią, mając
                równocześnie świetny apetyt na inne bezmleczne menu.
                • verdana Re: jednak w rozsądnych dawkach 09.07.09, 20:21
                  Pozwole sobie nie zgodzić sie, przynajmniej częściowo. Weż pod
                  uwagę, ze konsultant laktacyny bierze pod uwage tylko jeden z wielu
                  elementów kontaktu matka-dziecko. Tymczasem znam wiele matek, ktore
                  za wczesnie zakonczyly karmienie dlatego własnie, ze nie miały siły
                  karmić za kazdym razem, gdy dziecko chciało ssać. Po trzech-czterech
                  miesiacach (i tak dobrze, jesli nie wczesniej) decydowaly,że maja
                  dosyć. Chcą same wyjść z domu, chcą przespać noc.
                  Gdyby te mamy daly dziecku smoczek, a nawet sporadycznie nakarmiły
                  (tzn. kto inny nakarmił...) odciaganym pokarmem pewnie nie
                  zniechęcily by sie tak szybko. Weź pod uwage, że stanowicie (i ja
                  także karmiąc niegdyś ponad rok...) bardzo wąskie grono długo
                  karmiących. Należaloby raczej zastanowić się, jak mozna by
                  przekonać "nieprzekonane" do karmienia naturalnego, choćby
                  czesciowego, rezygnujac z pewnych dogmatów, a ułatwiając im życie i
                  dając trochę "wolnosci" od karmienia. Dla bardzo uzaleznionych od
                  ssania dzieci próba "bezsmoczkowego" wychowania to całkowite
                  poswięcenie czasu dziecku przez matke (czasem , jak uwazam ze spora
                  szkoda dla kontaktow ojciec-dziecko), albo stałe wyciąganie dziecku
                  paluszkow z buzi - jedna z mam pisała o czuwaniu we dnie i w nocy.
                  Dla niektorych mam jest to do przyjęcia. Obawiam się,z e dla bardzo
                  wielu, a moze nawet wiekszosci - to zamienienie pierwszych lat zycia
                  dziecka w swoiste więzienie. I nie dlatego, ze te matki "nie nadają
                  się" do macierzynstwa, naprawde.
                  • f-olka a właśnie :) 09.07.09, 20:55
                    Verdana dobrze prawi. Bo nam przy Franiu zalecono smoczek w św. Zofii właśnie u
                    konsultanta. Franek miał tak ogromną potrzebę ssania, że wymiotował z
                    przejedzenia. To nie było ulewanie a totalne wymioty. Dla niego ssanie oznaczało
                    jedzenie a i tak każde karmienie trwało 40 minut. I zalecenie było takie: jak
                    tylko czujesz, że ciamka daj smoka. W ciągu kilku tygodni nauczył się, że
                    najpierw trzeba się najeść a potem sobie pociamkać. Karmienia trwały po 20
                    minut, co 40 minut. Przyznam szczerze, że czasem miałam wrażenie, że oszaleję
                    gdy co 40 minut, musiałam siedzieć i karmić. Nie byłam w stanie ani czytać, ani
                    spać. Ze względu na budowę piersi i niewykształcone brodwki mogłam karmić tylko
                    w jednej pozycji.

                    Więc czasem smoczek jest pomocny. Ale trzeba jak w każdej sytuacji brać
                    indywidualne cechy zarówno dziecka jak i rodzica wink
                    • basiak36 Re: a właśnie :) 09.07.09, 23:13
                      f-olka napisała:

                      > Verdana dobrze prawi. Bo nam przy Franiu zalecono smoczek w św. Zofii właśnie u
                      > konsultanta. Franek miał tak ogromną potrzebę ssania, że wymiotował z
                      > przejedzenia. To nie było ulewanie a totalne wymioty.

                      I dlatego kazali dac Ci smoczka? Jesli tak mocno ulewal to byly dwie mozliwosci:
                      jesli na wadze przybieral ok i byl to problem wylacznie kosmetyczny, a dziecko
                      nie odczuwalo wiekszego dyskomfortu, to nic sie z tym nie robi i wrecz karmi
                      czesciej nie rzadziej.
                      A jesli byl jakis powod to nalezalo go znalezc, mogla to byc dieta mamy,
                      niewlasciwa technika ssania i polykanie nadmiernej ilosci gazow, czy refluks. Na
                      zadna z tych rzeczy nie daje sie smoczka.
                      Dziecko moze tez ssac piers nieodzywczo jesli nie chce juz mleka a chce tylko ssac.

                      rmienia trwały po 20
                      > minut, co 40 minut. Przyznam szczerze, że czasem miałam wrażenie, że oszaleję
                      > gdy co 40 minut, musiałam siedzieć i karmić. Nie byłam w stanie ani czytać, ani
                      > spać. Ze względu na budowę piersi i niewykształcone brodwki mogłam karmić tylko
                      > w jednej pozycji.
                      >

                      A jakie to niewyksztalcone? Bo normalne jest to ze kobiety maja rozne ksztalty
                      brodawek, plaskie, bardziej lub mniej itp. Dziecko nie wie jak piers wyglada, i
                      jesli nie dostanie do ssania czegos wystajacego (wlasnie jak smoczek) nauczy sie
                      ssac. Dziecko nie ssie brodawki, brodawka to tylko transport. Dziecko lapie
                      piers, a brodawka laduje w buzi na podniebieniu miekkim. I obojetnie jaki ma
                      ksztalt, przy prawidlowym ssaniu sie wyciaga.

                      Mam wrazenie ze na niezbyt pomocych fachowcow trafilas...


                      > Więc czasem smoczek jest pomocny. Ale trzeba jak w każdej sytuacji brać
                      > indywidualne cechy zarówno dziecka jak i rodzica wink

                      Oczywisciesmile Dlatego tak wazne jest aby miec jak najwiecej informacji o tym jak
                      smoczek dziala i jakie moze miec minusy i plusysmile Nie jestem antysmoczkowa,
                      jestem tylko przeciwna sytuacji gdzie matka nie dostaje wszystkich informacji
                      jakie powinna dostac aby moc podjac samodzielna decyzje.

                      ------------------------------------------
                      "Adults always have their way, and children always get the
                      blame" C.Gonzales
                  • basiak36 Re: jednak w rozsądnych dawkach 09.07.09, 21:07
                    verdana napisała:

                    Tymczasem znam wiele matek, ktore
                    > za wczesnie zakonczyly karmienie dlatego własnie, ze nie miały siły
                    > karmić za kazdym razem, gdy dziecko chciało ssać. Po trzech-czterech
                    > miesiacach (i tak dobrze, jesli nie wczesniej) decydowaly,że maja
                    > dosyć. Chcą same wyjść z domu, chcą przespać noc.

                    I jestes pewna ze i tak smoczka nie dawaly? Nie dawanie smoczka jest rzadkoscia
                    w takich sytuacjach. Jesli matka swiadomie smoczka nie daje, to zwykle dlatego
                    ze wie o potencjalnych problemach, a co za tym idzie, zwykle ma jakas wiedze o
                    laktacji, i pewnie nie przestanie karmic po 3 miesiacach tylko dlatego ze chce
                    wyjsc z domu.
                    Nie dawanie smoczka da sie swietnie pogodzic z wychodzeniem z domu, na pewno nie
                    na poczatku, ale pare miesiecy po porodzie jak najbardziej.

                    Należaloby raczej zastanowić się, jak mozna by
                    > przekonać "nieprzekonane" do karmienia naturalnego, choćby
                    > czesciowego, rezygnujac z pewnych dogmatów, a ułatwiając im życie i
                    > dając trochę "wolnosci" od karmienia.

                    Niestety z karmieniem jest tak ze jak sie za duzo w nie ingeruje, to zwykle
                    przestaje ono dzialac. Dogmatow o ktorych piszesz juz dawno nie ma, kobiety
                    wszem i wobec daja sobie tyle wolnosci ile chca, daja smoczki, butelki,
                    wspierane skutecznie przez lekarzy z mala wiedza o laktacji. Mowienie ze
                    podawanie smoczka karmieniu nie bedzie przeszkadzalo, nie jest prawda. To
                    niestety wlasnie takie stawianie sprawy doprowadzilo do tego ze tyle matek daje
                    smoczki juz malym noworodkom, co niestety bezposrednio wplywa na to ile mleka
                    wypijaja. O smoczkach nalezy mowic w kontekscie za i przeciw, aby matki mogly
                    podejmowac swiadome decyzje jesli te smoczki podaja.

                    Otworz pierwsza lepsza gazete dzieciowa, reklam i pochwal smoczkow nie brakuje.
                    I niestety to tez ma wplyw na to ze po 3 mcu w Polsce juz tylko mniejszosc
                    dzieci jest karmiona piersia.

                    Dla bardzo uzaleznionych od
                    > ssania dzieci próba "bezsmoczkowego" wychowania to całkowite
                    > poswięcenie czasu dziecku przez matke (czasem , jak uwazam ze spora
                    > szkoda dla kontaktow ojciec-dziecko),

                    Dzieci nie sa uzaleznione od ssania, dzieci maja okreslone potrzeby. Fakt ze nie
                    zawsze ida w parze z naszymi. Nie dawanie smoczka nie wplywa negatywnie na
                    relacje z ojcemsmile Moje dziecie mialo swietna relacje z tata i nadal ma, nosil ja
                    w chuscie, srednio 3h dzienniesmile I nie bardzo widze smoczka jako element
                    poprawiajacy kontakty dziecka z ojcem. Matka tylko karmi, ojciec moze robic cala
                    reszte, przewijac, kapac, nosic, lulac. Mnostwo!

                    Obawiam się,z e dla bardzo
                    > wielu, a moze nawet wiekszosci - to zamienienie pierwszych lat zycia
                    > dziecka w swoiste więzienie. I nie dlatego, ze te matki "nie nadają
                    > się" do macierzynstwa, naprawde.

                    Pewnie nie. Ale dlatego ze nie bardzo wiedza jak zachowuje sie przecietny
                    noworodek. Tak jak ja przy pierwszym dziecku, skupiona bylam wylacznie na mojej
                    'utracie' kontaktu z praca podczas urlopu macierzynskiego, utracie mozliwosci
                    wypadow na kolacje kiedy mielismy z mezem na to ochote itp. I to niestety
                    pokutuje u wiekszosci mam, te oczekiwania ze sie urodzi i bedzie spac, ze bedzie
                    tak jak przed ciaza. Tak czesto to widzialam kiedy prowadzilam wypozyczalnie
                    laktatorow-przychodzily mamy po laktator zeby odciagac zeby dziecko dluzej
                    spalo. I metoda na to nie jest poglebianie takowej swiadomosci spolecznej ze
                    dziecko ma sie do nas dostosowac bo my musimy miec caly czas wolnosc, jakby
                    nigdy nic. Raczej uswiadamianie jak wygladaja zachowania noworodka, ze warto
                    sprobowac tego malucha zrozumiec, ze np noszone przy mamie w chuscie o wiele
                    mniej placza, sa spokojniejsze, dzieki czemu mama jest spokojniejsza i moze miec
                    mniejsza chec ucieczki smile Ten czas takiego silnego uzaleznienia dziecka od matki
                    jest naprawde krotki i ze zanim sie obejrzymy, dziecko bedzie na tyle duze ze
                    bedziemy je tylko widywac przed i po szkole.. I nie uwazam ze metoda na radzenie
                    sobie z tym jest podrzymywanie idei separacji matki od dziecka, tylko
                    zrozumienie tego jak czas noworodkowo-wczesno niemowlecy funkcjonuje. Wedlug
                    mnie to zrozumienie i szukanie kompromisu w danej rodzinie, z koniecznoscia
                    angazowania taty, jest podstawa.
                    I zauwazylam ze to niestety brak zaangazowania ojca czesto sprawia ze kobiety
                    czuja sie takie zmeczone i wykonczone. Nie to ze nie daja smoczka...
                    Ale doskonale rozumiem co masz na mysli o tym wrazeniu 'uwiezienia', tak
                    wlasnie sie czulam przy pierwszym dziecku. CO ciekawe, smoczka dostawal,
                    wydawalo mi sie ze daje mi to chwilowa 'ulge'.
                  • mruwa9 Re: jednak w rozsądnych dawkach 10.07.09, 00:33
                    Verdano, jest dokladnie odwrotnie: to wprowadzenie smoczka wiaze sie
                    ze skroceniem okresu karmienia piersia.
                    www.mp.pl/artykuly/?aid=26320
                    Zwyczaj podawania smoczków niemowlętom jest pewną normą obyczajową.
                    Szkodliwy wpływ tej praktyki na karmienie piersią był przedmiotem
                    wielu badań obserwacyjnych. We wszystkich stwierdzano, że użycie
                    smoczków skraca czas trwania karmienia, dlatego nie zaleca się
                    podawania smoczka niemowlętom karmionym piersią. Jeśli konieczne
                    jest dokarmianie, należy wprowadzić alternatywne sposoby podawania
                    pokarmu, na przykład za pomocą kubeczka. Nie rozstrzygnięto
                    natomiast, czy wpływ smoczka na czas trwania karmienia piersią jest
                    przyczynowy, czy raczej podawanie smoczka jest zabiegiem wtórnym do
                    już istniejących trudności w karmieniu.

                    www.mp.pl/artykuly/?aid=982
                • jdylag75 Re: jednak w rozsądnych dawkach 24.07.13, 19:16
                  "[i]Ale wielu kolsuntantów laktacyjnych powie Ci, że właśnie smoczki często szkodzą, zwłaszcza gdy są podane w okresie noworodkowym, a więc wczesnym. Mogą (nie muszą!) powodować pewne zaburzenia prowadzące do niepowodzenia laktacyjnego: mylenie wzorca ssania, zbyt słabe przybieranie na wadze, zbyt wczesne odstawienie od piersi itd. "

                  Czy powyższe ma jakiekolwiek długofalowe znaczenie? Czy pomylony wzorzec ssania czy zbyt wczesne odstawienie od piersi ma znaczenie w wieku nastoletnim, albo w dorosłości? (Pomińmy jakiekolwiek przypadki skrajne, jak np ekstremalnie powykrzywiany zgryz, który zdarza sie i u osób karmionych piersią ).
                  Intryguje mnie to.

                  • afro.ninja Re: jednak w rozsądnych dawkach 24.07.13, 21:20
                    jdylag75 napisała:

                    > "[i]Ale wielu kolsuntantów laktacyjnych powie Ci, że właśnie smoczki często szk
                    > odzą, zwłaszcza gdy są podane w okresie noworodkowym, a więc wczesnym. Mogą (ni
                    > e muszą!) powodować pewne zaburzenia prowadzące do niepowodzenia laktacyjnego:
                    > mylenie wzorca ssania, zbyt słabe przybieranie na wadze, zbyt wczesne odstawien
                    > ie od piersi itd. "
                    >
                    > Czy powyższe ma jakiekolwiek długofalowe znaczenie?

                    Pewnie tak, skoro ciaza wplywa na plod, porod na dziecko, karmienie, takze to zaburzone moze wplywac na dziecko na rozne sposoby.

            • f-olka Basiu ja chustuje 09.07.09, 20:50
              od prawie 3 lat. Czasem jednak starszak musi spędzić trochę czasu sam. Staś jest
              już na tyle duży, że nie chce spać w chuście. Zresztą spanie toleruje tylko na
              leżąco a śpi tak mało, że każda przespana minuta jest na wagę złota. Zasypia
              przy mnie, przy piersi. Frania wtedy najczęściej trafia. Gdy Staś był maleńki
              zasypiał na rękach i spał gdy ja bawiłam się z Franiem, spał w chuście. Teraz
              nawet nie śpi na spacerze w wózku. Udało nam się doprowadzić do jednej wspólnej
              drzemki, ale poranki są smoczkowe.

              Zresztą tak jak piszę mnie to nie przeszkadza. Nie traktuje tego jako substytut
              mnie. Mają mnie tyle ile chcą, kiedy chcą i w każdej konfiguracji smile Ja tam
              lubię smoczucie (sama też smokowałam i nie odczuwam, że byłam zaniedbana w
              okresie niemowlęcym). Franiowi smoka po prostu zabrałam i było po kłopocie. Tym
              razem postąpimy dokładnie tak samo.

              Jednak mierzi mnie (to fakt) smokowanie ciągłe w każdej chwili i porze dnie.
              Strasznie to opóźnia mowę (Staś mają 9 miesięcy mówi mama (świadome), nie, tata,
              Nianio (Franio), aj (daj), mniam (chcę jeść), bamba (lampa))

              Franek pomimo smokowania do snu mając 2 lata mówił pełnymi zdaniami, bez wady
              wymowy. Mnie nie przeszkadza jeśli jest stosowany rozsądnie smile
      • monika7920 Re: Kultura smoczkowa cz.2 29.06.13, 22:48
        u nas dziadek mojego męża, w tej chwili już po 90-tce do dziś pamięta jak był karmiony piersią, gdy miał ponad 3 lata

        myślę, że kiedyś jednak dłużej trwało kp, bo koncerny nie robiły swego, a teraz ciężko nad tym pracują, aby kultura butelkowa trwała, to jest ich biznes, a że ze szkodą dla dzieci i matek, to inna sprawa
    • e_ustachy Re: Kultura smoczkowa cz.2 28.07.09, 22:14
      W sumie jest to smutne, że smoczek stał się właściwie dodatkową częścią ciała
      małego dziecka.
      Ja sama karmiłam 1 dziecko tylko 6 mcy bo trzeba było podać butlę by np. mąż
      mógł też pokarmić wink)) bo już trzeba podać mieszankę to się wreszcie naje itd.
      Tak oto nauczona doświadczeniem kupiłam w 2 ciąży kilka butelek i jakie było
      moje zdziwienie jak córcia na próbę podania koperku wink)) butlą pluła dalej niż
      widziała!!! Moje mądre dziecko odmówiło współpracy i okazało się, że można bez
      smoczków, butelek, mieszanek, herbatek i tych wszystkich rzeczy, ale gdyby nie
      wiadomości z tego forum to pewnie dalej usiłowalibyśmy z mężem iść jedyną
      słuszną drogą wink))
      Myślę, że bardzo brakuje społecznych/reklamowych/rządowych kampanii które
      pomagały by rodzicom i pokazywały inną alternatywę dla smoczka i butli.
    • amparito Re: Kultura smoczkowa cz.2 30.07.09, 12:43
      Ostatnio szukając zupełnie czego innego znalazłam takie laleczki:
      dormirsinllorar.com/shop/muneca-lactancia-natural.html?osCsid=73d8f120ba26bfdb47dc154ee117d647
      O ile dobrze rozumiem opis, taka laleczka ma na początku dziecko w brzuchu, które "się rodzi" połączone z laleczką-matką pępowiną, a ta ma na rękach ma rzepy, aby przytulać i przystawiać małe do piersi.
      Natomiast tutaj: dormirsinllorar.com/shop/juguetes-y-estimulacion_products_id-273.html?osCsid=73d8f120ba26bfdb47dc154ee117d647 jest lalka, którą dzieci mają karmić "własną piersią" - w zestawie jest coś w rodzaju koszulki, z kwiatkami na miejscu piersi, do których zbliża się lalkę, a ta wydaje odpowiednie odgłosy. "Nienajedzona" płacze, "najedzona" wymaga odbicia.
      A w ramce link do badań przeprowadzonych na dziewczynkach w wieku przedszkolnym. A w nich, że początkowo tylko 5% z nich karmiło swoje lalki piersią, a 45% - butelką. I że aż 83% z nich uważało, że najlepsze dla dziecka jest mleko krowie. Później dziewczynkom opowiedziano historyjkę zatytułowaną "Jakie smaczne jest mleko mamy!", pokazano, jak się karmi piersią i zaproszono do zabawy w karmienie piersią. I proszę, w rezultacie aż 97% dziewczynek karmiło swoje lalki piersią, a 86% uznało mleko matczyne za najlepsze.
      Miło mi się zrobiło, kiedy zobaczyłam te lalki. Ktoś jednak widzi potrzebę potrzebę przywracania karmienia piersią do obiegu, przełamania kultury smoczkowo-butelkowej. Nawet jeśli na razie to niszowe.

      A w ogóle to chciałam się przywitać. Ja na razie karmię czwarty miesiąc, jeszcze w ciąży zakładałam, że karmić bedę rok, ale im dalej w las, tym bardziej jestem przekonana, że chcę do Was dołączyć. Choć kiedy, tak jak dzisiaj, walczę z zastojem, morale nieco podupada...
    • gabrielka2009 Re: Kultura smoczkowa cz.2 16.06.13, 18:12
      Zgadzam się ze wszystkim co tu przeczytałam , sama karmię i prawie w tajemnicy już 3,5 roku, a 1,5 roku temu już słyszałam,że krzywdzę dziecko karmiąc. Mój endokrynolog też mówił wystarczy pół roku.A dziecko ssie i nie chce się odstawić, choć ja już dawno pracuję i potrafi bez cyca cały dzień funkcjonować. Nie wiem kiedy przestanie. Ale patrzę jak strasznie ludzie wciskają kity o nie najedzeniu i lepiej odciągnąć pokarm i wlać w butelkę bo widać. Bzdura , ale tak jest. Pediatra, szpital i oddział dziecięcy to miejsce i ludzie gdzie aż kipią by dać butelkę, ważą sprawdzają, każą robić przerwy minimum 2,5 godz, nie nosić na rękach i co druga ma butelkę przy wypisie.. Wiem bo tam pracuję i ręce mi opadają, bo taka młoda matka bombardowana w do mu i wysłana do szpitala( bo wisi na cycu) poddaje się bo przecierz lekarz ma rację...
    • kikimora78 Re: Kultura smoczkowa cz.2 16.06.13, 21:07
      A my mamy ksiazke, w ktorej mama karmi piersia dzidziusia, i to w dodatku publicznie!
      Wandeczka - zawsze jak trafimy na ten obrazek - krzyczy "cycy" i musi byc przerwa w ogladaniu wink

      A powiem wam jeszcze, ze to jest tak narysowane, ze ja tego nie zauwazylam na ierwszy rzut oka, dopiero jak mi Wanda pokazala, ze "mama - bejbi - mnama mnama cycy" to sie zorientowalam, ze zeczywiscie wink
    • ichi51e2 Re: Kultura smoczkowa cz.2 16.06.13, 23:25
      W ogole nie kojarze zadnego obrazka karmienia - po za matka boska z biblii dzieciecej - mozna sie smiac (ha ha ha wyobrazcie sobie ww z butla!) niemowle oczywiscie ze smokiem - byla ostatnio wielka klotnia na niemowlu o to - uwaga leci szklo - forum.gazeta.pl/forum/w,572,145008922,145008922,Zasmoczkowane_.html

      Forum powinno miec nazwe "poprawne karmienie piersia" imho
      Rece opadaja - 4 lekarz (alergolog tym razem) mi mowi ze 11 mcy to az nadto... Jakby moich rodzico (zabijasz sie) bylo malo...
      • marcelina_szpak Re: Kultura smoczkowa cz.2 17.06.13, 10:36
        smile Staroc, ale wciaz aktualny, jak widac smile
        Mamy fajna ksiazeczke o nowym braciszku, gdzie mama karmi piersia i nie ma smoczka. Taka wlasnie. Zaczynam poszukiwania innych, bo mamy nadzieje, ze wkrotce czas bedzie zaczac takie czytac smile (jakby co, to na razie tylko plany big_grin ).
    • run_away83 Re: Kultura smoczkowa cz.2 17.06.13, 11:23
      Moje ssaki od czasu do czasu dostawały smoczek podczas jazdy samochodem. Nie zawsze można się zatrzymać na karmienie natychmiast jak dziecko zapłacze, czasem do najbliższego parkingu przy autostradzie jest i 30-40, wolałam podać maluchowi smoczek niż pozwolić mu przez kwadrans płakać. Więc smoczki mieliśmy. I zawsze wielkie zdziwienie rodziny/znajomych że płaczącego malucha przystawiam do piersi "zamiast dać mu smoczek". Jak tłumaczyłam że to smoczek jest protezą piersi, a nie na odwrót i że używam go tylko w sytuacjach wyjątkowych to zawsze wielki szok i niedowierzanie.
      Ahha - u obu synków smoczek przestał być potrzebny w okolicy 4-5 miesiąca, potrafili już wtedy chwilkę poczekać na mleko a ja też nauczyłam się przez ten czas wyłapywać pierwsze sygnały głodu z większym wyprzedzeniem. Teraz czekam na trzeciego ssaka, wolałabym nie używać smoczka, ale jak uznam że bez tego się nie obejdzie to też nie zamierzam z tego powodu rwać włosów z głowy.
    • ogz Re: Kultura smoczkowa cz.2 17.06.13, 11:54
      Dlatego trzeba stawać okoniem przeciwko tej kulturze ale nie przez próby przekonywania otoczenia, bo to jest z góry skazane na niepowodzenia, wiem, bo mimo, że nie pouczam, nie epatuję długim karmieniem, nie pytana nie poruszam tematu,od bardzo dawna karmimy się tylko w domu, to i tak jestem traktowana jak zboczona a w najlepszym razie nawiedzona wariatka, niestety nawet przez lekarzy i to pracujących w szpitalu klinicznym, których poziom wiedzy powinien być wyższy. Trzeba po prostu wychować kolejne pokolenie, dla którego tylko taka forma wychowywania dziecka/ bez butelkowa i bez smoczkowa/ będzie słuszna, uczę syna że butelka i sztuczne mleko jest niezdrowe i niedobre dla dziecka, że dziecko powinno pić mleko mamy.
      • ma.mma.mia Re: Kultura smoczkowa cz.2 17.06.13, 14:34
        Bosze... naprawdę baby nie macie większych problemów. A co Wam przeszkadza, że ktoś używa smoczka, butelek, mm? Czy Waszym dzieciom ktoś wpycha? jeśli tak to jest to zapewne mama, teściowa czy ktoś z rodziny. Więc może by tak odczepic się od tych mam, które pewno Waszym zdaniem są mamami w 1/3 bo w całości na pewno nie, i założyć forum dla teściowych i mamusiów wtrącających się do wychowywania Waszego dziecka i tam im nawrzucać! Dlaczego tak się pastwicie nad tymi, którzy tego smoka nieszczęsnego używają? to jest indywidualna sprawa każdej mamy i koniec. To teraz jest taki trend, że te co karmią butelką to są złe i muszą się wstydzić? czyli na spacerze już nie powinno się karmić butlą bo to żenada? To już niedługo mamy będą w domu siedziały bo te co kp to się wstydzą cyca wyjąć a te co butelką to sie będą bały, że ich ktoś wyśmieje. O to chodzi? A smoczek to takie straszne złoooooooooo! No fakt, dawniej nie było i się żyło. tyle, że dawniej zawinęli w chustkę szmacianą cukier i dali do ssania. To pewnie lepsze bo to naturalne? Nikt Wam drogie mamy nie zakazuje kp, karmcie sie nawet do pelnoletności. I dajcie żyć innym mamom, bo są sytuacje gdzie np. nie mozna kp i co? Taka mama ma się powiesić czy co? Myślę, że każda matka wie, że jej mleko jest najlepsze, jeśli nie chce kp to jest JEJ wybór! Może ma powody? No a ja karmię butelka tyle, że swoim. I co? Muszę się z tego wyspowiadać? Muszę się wstydzić karmić w parku? Bo to moja wina, że dziecko odrzuciło pierś a karmić bardzo chcę i to jak najdlużej? No ale jak się nie ma problemów to sie siedzi przy kompie i szuka dziury w całym. Powodzenia.
        • marcelina_szpak Re: Kultura smoczkowa cz.2 17.06.13, 15:21
          Tylko takie pytanie: przeczytałaś coś na tym forum poza jednym wątkiem? Wiesz, kogo zakłada wspierać i jakie postawy promować? Wiesz, ile jest dezinformacji i bzdur bombardujących młodą mamę, i tę trochę już okrzepłą też?
          Są sytuacje, kiedy nie można i kiedy się nie chce, racja. Cukier w szmatce kiedyś też bywał, o ile kogoś było nań stać. Smoczek jest jego przedłużeniem, a dowodzi to tylko tyle, że wynalazczość ludzka jest nieograniczona, a dzieci potrzebę ssania miały, mają i mieć będą. Czym ją zaspokajasz - twoja sprawa (czasem wyboru nie ma, a jakże), ja używam tego, co mi natura dała. Gdybym musiała z jakiegoś powodu (zdrowotnego) używać butelki, pewnie dałabym i smoczek, żeby się dziecko nie zapłakało i nie zapasło. Pierś da się ssać bez picia mleka, butelki - nie.
          Zastanawiam się tylko, ile z tych dzieci, które 'odrzuciły pierś' dostało smoczek jako noworodki, a do tego butelkę, bo 'sie nie najadalo' albo 'zeby tata mógł karmić albo babcia', a mama 'odpocząć albo wyjść na noc'. Pewnie nie wszystkie, ale niektóre na pewno. Choćby dlatego wątki takie jak ten są potrzebne.
          • ma.mma.mia Re: Kultura smoczkowa cz.2 17.06.13, 16:07
            Oj trochę się naczytałam. Przyznam, że do kawy to ciekawa lektura. No i przyznam, że na żadnym z forów jakie czytałam nie ma tyle nienawiści i zawiści jak na forum karmiących piersią. To jest po prostu straszne co robicie. jak macie wspierać to wspierajcie. Ale ja tego wsparcia nie widzę, bo większość mam jest bombardowana takimi informacjami, że jak nie zgłupiała po porodzie to po tym forum na 100%. Mnie to się w głowie nie mieści, jak mozna z za klawiatury dawać rady typu: poloż się do łóżka z dzieckiem i leżcie przez miesiąc. Super. Jak masz więcej dzieci to oddaj sąsiadom bo ktoś się musi nimi zająć. Jak dziecko nie przybiera to karm z 6 piersi! Super wink Mogę i z 8 ale niech chociaż chwyci tę pierś. Czasem nie chce. Kobiety od tego są doradcy na miejscu aby doradzili WIDZĄC sytuację jaka jest! A tu na forum jest wyłącznie tryb rozkazujący! A rady powinny brać się z doświadczenia a nie z naczytania się byle głupot. Gdzie jest jakiś dowód, że każde dziecko które ssie smoczka ma zapalenie ucha, grzybicę czy zły zgryz? No pytam gdzie są dowody? I gdzie są dowody, że dzieci kp nie mają żadnych z tych przypadłości? No GDZIE? Potrafisz na ulicy wskazać które dziecko było kp a które mm? Które miało smoczka a które nie? Bo ja nie widzę różnicy.
            I jeszcze jedno, wytykacie te smoczki jak samo zło, a czy wytykacie przemoc w rodzinie? Któraś zareagowała na bicie dziecka? Ale smoczka to byście pierwsze wyrwały z paszczu!
            • marcelina_szpak Re: Kultura smoczkowa cz.2 17.06.13, 16:17
              Za dużo w Twoim poście wielkich kwantyfikatorów, tego 'każda', 'wszystkie' itd. Czytanie z tezą do udowodnienia też nie ma sensu. Ty już po prostu wiesz, co chcesz o tym wszystkim myśleć i tylko podbijasz sobie bębenka. Więc rada jest prosta: unikaj tego typu forów. Chyba że nie jesteś pewna własnych racji i szukasz jakichś mitycznych 'onych', 'was', którzy bedą Cię brzydzili do tego stopnia, że poczujesz: moja racja jest najmojsza.
              Ludzie pytają, ludzie odpowiedź dostają. Nie jest to żadna wyrocznia, radę można przyjąć lub odrzucić. Masz konkretny problem związany z tematyką forum? Załóż własny wątek. I bądź pewna, że nie Ty pierwsza głosisz takie nadmuchane apele na tym forum. Zieeeew. Nuda.
              I jeszcze jedno. Rozumiem, że jak oglądasz w telewizji mecz piłki nożnej, to oczekujesz, że w 14. minucie na boisko wbiegną sztangiści albo tancerki brzucha? To jest forum o karmieniu piersią powyżej roku, nie o przemocy w rodzinie. A jeśli implikujesz, że wyrywamy smoczki (przemocą) i pochwalamy przemoc w ogóle, bo jej nie piętnujemy w każdym poście, to lepiej zamilcz.
            • marcelina_szpak Re: Kultura smoczkowa cz.2 17.06.13, 16:57
              Zapomiałam dodać: przykro mi, że jesteś taka rozgoryczona i czujesz się źle potraktowana przez fora i forowiczki. Ale dodaję jeszcze raz: ludzie pytają, ludzie odpowiadają. Odpowiedzi bywają dla pytających niewygodne, za trudne, nieodpowiednie, czy nawet błędne. Ale rzadko wynika to ze złej woli. Często też jest tak, że rzeczywistość jest trudniejsza, niż by się chciało, i skuteczna rada staje w poprzek Twoim wyobrażeniom czy potrzebom. (NB leżenia przez miesiąc z dzieckiem w łóżku sobie nie wyobrażam, ale już przez weekend - mając na uwadze cele długofalowe - da się to zorganizować. A to nieraz wystarcza). Zasada ograniczonego zaufania obowiązuje także na forach, piszą z własnego doświadczenia matki, niektóre wykarmiły (nieraz w tandemie) 2-4 dzieci i nadal karmią, więc przynajmniej czasem się da. Ale jeśli nawet Ci się wydaje, że ktoś ma się za guru, nikt nie każe Tobie tego guru poważać.
              Najważniejsze, żeby matki same siebie nie biczowały za własne, nawet i błędne, decyzje. A każdą radę można przyjąć, odrzucić, zweryfikować z ekspertami.
              • ma.mma.mia Re: Kultura smoczkowa cz.2 17.06.13, 17:24
                Was i tak nie przegada bo jesteście najmądrzejsze wink Ja o rady nie pytam bo sama wiem co dla dziecka najlepsze i jako matka krzywdy mu nie robię. A "zamilcz" to sobie do teściowej możesz powiedzieć lub koleżanki.
                • yumemi Re: Kultura smoczkowa cz.2 17.06.13, 19:32
                  ma.mma.mia napisał(a):

                  Widze ze sie przenioslas z KP tutaj? Z takim samym tonem wypowiedzi?

                  > No i przyznam, że na żadnym z forów jakie czytałam nie ma tyle nienawiści i zawiści jak na > forum karmiących piersią. To jest po prostu straszne co robicie. jak macie wspierać to > > wspierajcie. Ale ja tego wsparcia nie widzę,

                  A komu Ty na KP pomoglas? Przyszlas i zaczelas atakowac dziewczyny ktore od lat tam siedza i pomagaja codziennie ilus matkom sad
                  Skad taka potrzeba atakowania, zwiazana z karmieniem piersia (wchodzac na forum dla karmiacych dluzej??) moze warto sie nad tym zastanowic skad to sie bierze? Co chcesz sobie udowodnic?
                  Czemu nie potrafisz normalnie pisac, dyskutowac, bez atakowania ludzi wokolo? Akceptujac fakt ze o laktacji akurat niewiele wiesz, a na KP przychodza kobiety po to zeby karmic a nie po to zeby sluchac ze mozna dac substytut.




                  -----------------------------------------
                  • ma.mma.mia Re: Kultura smoczkowa cz.2 17.06.13, 21:25
                    A tak sobie hasam z forum na forum wink Przecież można wink Co do ataków... przestańcie atakować mamy karmiące butelka wink Dlaczego tu weszłam? Bo byłam ciekawa czy warto karmić dłużej. Ja też karmie tyle że muszę odciągać. Nie będę dawała dziecku z kubeczka bo za dużo z tym zabawy a wiedziałam że po długiej nieobecności syn do cyca nie wróci. I dzięki laktatorowi karmię 8 miesiąc i będę dopóki mleko popłynie. Ale wkurza mnie ta nagonka na butelki bo mam się wstydzić to robić? A jakie mam inne wyjście? No teraz to może bidon czy niekapek. Sorki za urażenie kogoś, jeśli to zrobiłam, ale się we mnie gotuje czasami, jak nie rozumiecie.
        • ogz Re: Kultura smoczkowa cz.2 17.06.13, 18:27
          Uderz w stół..... . Na Naszym forum mamy prawo mieć własne zdanie,wyrażać swoje poglądy, dzielić się nimi nawet jeżeli Ciebie to drażni. Nie masz obowiązku czytać i brać udziału w dyskusji. Niestety matka podejmując decyzję o karmieniu butelką nie bierze pod uwagę zdania dziecka. Karmić naturalnie nie może tak naprawdę bardzo niewielki procent kobiet, inaczej nasz gatunek by wyginął, reszta rezygnuje z naturalnego karmienia z innych powodów.
            • joanna100-19 Re: Kultura smoczkowa cz.2 25.07.13, 12:00
              niedługo w oczach fanatyczek karmienia piersią już sama myśl o przejściu na butelkę stanie się myślozbrodnią, za którą będzie groziło co najmniej 5 lat wygnania na ziemie, na których przebywają matki wyrodne, matki niekochające swoich dzieci i wiele innych demonów. Karmy sobie piersią, ale nie oceniajmy wyborów innych, bez względu na to czy są dobre czy złe. W tamtym wątku o kulturze butelkowej kobieto nieco przesadziła, wysuwając wnioski, że może mała w ogóle jest nieszczęśliwa, że zazdrości córce, że tamta siedzi na kolanach no i jeszcze nie wiedziała co to jest pierś. Kiedy moja 4 letnia córka była mono zdziwiona, że karmię jej młodszego brata piersią, powiedziałam, że ją też karmiłam piersią jak była mniejsza. Powiedziała "mamo, nie przesadzaj" smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka