Kultura smoczkowa cz.2

    • mimoooza Kultura smoczkowa już na oddziałach położniczych.. 28.07.13, 01:00
      Jak w temacie, właśnie w tym problem, że we współczesnej nam polskiej rzeczywistości kultura smoczkowa to nie tylko wybór mam, które chcą swoim dzieciom podawać mleko z butelki, a uspokajać smoczkiem, ale że ta kultura króluje także w świecie medycznym, na oddziałach położniczych, co widać w wielu wątkach tutaj (jak np. w świeżym wątku Mamy.róży). Jeśli pojawia się jakiś problem typu cesarskie cięcie, problemy z piersiami itp., pierwsze rady na oddziałach położniczych (lub w ogóle działania personelu bez konsultacji z położnicą) to dokarmianie mm oczywiście z butelki ze smoczkiem. Chyba każda z nas przykładów mogłaby znaleźć wiele. Rodziłam dwa razy, za pierwszym razem w "Szpitalu przyjaznym dziecku". Tam faktycznie był zakaz stosowania butelek, dzieci były dokarmiane strzykawką, ale niekoniecznie za zgodą matki (mi np. zabrano dziecko na 2 godz. na badanie i bez mojej zgody dokarmiono, potem spało kilka godzin a ja miałam nawał mleczny), przy badaniu podany był smoczek (też bez pytania mnie o zgodę). W drugiej ciąży na finiszu napisałam plan porodu i tam wpisałam jasno, że nie życzę sobie dokarmiania ani podawania smoczka bez mojej zgody. Młody był urodzonym ssakiem, nie było komplikacji, nigdzie go nie puszczałam samego (po doświadczeniach z córką), napatrzyłam się za to na zmagania pierwiastki na sąsiednim łóżku. Dziewczyna narzekała na ból brodawek, dziecko płakało, bo chciało ssać, a nie bardzo chyba mogło się przyssać. Jaka rada? Oczywiście, dokarmić butelką mm. Dziecko po tym spało ok. 6 godzin (noc), a rano dziewczynie się dostało, że nie przystawiała co najmniej co 3 godziny do piersi i Mała się zażółciła. Jaka rada? Oczywiście pojenie glukozą, kontynuacja podawania mm... Młoda mama zalana łzami. Przyjechały jej matka i teściowa, pocieszały, że one karmiły butelką, to i teraz nie ma co płakać... Oczywiście smoczek też poszedł w ruch...
      Zasłyszanych historii znajomych/rodziny, zwłaszcza po cc, jak personel szpitalny nie tylko nie umożliwił, ale wręcz uniemożliwił karmienie piersią od początku, nie zliczę. A każda z nas wie, jak ważny jest ten początek.

      Wydaje mi się, że tak samo jak z porodem daleko odeszliśmy od natury (medykalizacja, stosowanie "przyspieszaczy" bez zdecydowanej konieczności itp.), tak samo jest z KP. Mało kto sobie uświadamia, że smoczek (i ten uspokajacz, i ten na butelce), to w założeniu miał być SUBSTYTUT piersi i że w żadnym wypadku nie są to akcesoria niezbędne.
      Każdy robi jak chce i wychowuje swoje dzieci wg swojej koncepcji, ale w mojej jest wręcz niehumanitarne, by wtykać płaczącemu dziecku do ust kawałek gumy... Zawsze znajdzie się sposób, by dziecko uspokoić bez tego. Nasza dwójka wychowała się bez smoczka i bez butelki, mimo że w obu wypadkach musiałam wrócić do pracy, gdy Maluchy miały 8 mcy. Wszystko jest kwestią przekonań i determinacji. A tak na marginesie, wg logopedy pracującego w przedszkolu, do którego chodzi nasza Córka, nic w obecnym świecie nie wyrządza takiej szkody zgryzowi i poprawnej wymowie jak smoczki. Wpływają one negatywnie nie tylko na rozwój zgryzu, ale i mięśni twarzy, potrzebnych do prawidłowego mówienia. Do tego wielu rodziców używających smoczków w zasadzie smoczków nadużywa: nie są rzadkością 2-3 letnie dzieci, które wciąż ciamkają i ciamkają; jak one mają ćwiczyć mówienie?

      Dla mnie jednym z czynników, utwierdzających mnie w przekonaniu, że bez smoczka jest najlepiej, jest to, iż Córka jako jedno z niewielu dzieci w przedszkolu nie wymaga terapii logopedycznej, jest stawiana za wzór pięknej wymowy: już w wieku 3 lat miała poprawną atykulację wszystkich głosek łącznie z "r". Synek idzie w Jej ślady; mając 20 mies. zna kilkadziesiąt słów (używa ich czynnie, ze zrozumieniem), buduje zdania, odmienia przez przypadki. Dodatkowo umiejętność porozumienia się, bliskość, odróżnienie różnych rodzajów płaczu - bezcenne smile smile A na pytania koleżanek z przedszkola, dlaczego Synek nie ma "dydusia" Córka odpowiada: "bo od smoczków ząbki mogą się zrobić krzywe" wink
      • afro.ninja Re: Kultura smoczkowa już na oddziałach położnicz 29.07.13, 11:50
        Rozumiem, ze kobiety moga, a nawet chca byc usprawiedliwiane, ze ktos, lub cos spowodowal ich odejscie od karmienia piersia, ale moim zdaniem, jesli ktos chce karmic piersia, to bedzie karmil mimo wszystko.

Pełna wersja