przykry wątek

17.06.09, 09:42
Jak ktoś chce się zdołować, polecam wątek na Karmieniu Butelką (weszłam tam,
żeby zobaczyć reklamę, o której mowa w wątku na KP):
forum.gazeta.pl/forum/w,632,96413627,,kto_sie_odwazy_.html?v=2
tu co smutniejsze kawałki:
1. Jeszcze przed ciążą postanowiłam nie karmić naturalnie
( nie chcę wiedzieć co to pogryzione brodawki, brak pokarmu, nawał pokarmu,
dieta, abstynencja itd. )
2. Nie rozumiem jak można za wszelką cenę karmić mimo tego że dla większości
jest to męka pańska
3. Nie wierzę w "ową" odporność dziecka, jak ma chorować to i tak będzie zależy
co ma w genach.
4. Karmienie powyżej 1 roku życia to już patologia moim zdaniem i obrzydliwość "

"4. Po moich doświadczeniach uważam wyższość mleka sztucznego nad
naturalnym matki.
5. Nie ma żadnych przeciwciał w mleku matki to bzdura.
5. Co do długiego karmienia piersią to jest to dla mnie chore. "

"nie karmię piersią bo:
-wiedziałam już w ciązy że nie będę
-bo mnie to wpieniało wywalanie cycków jak u krowy
-nie widziałam w tym przyjemności "

"3. Wizja kilku miesięcy życia polegających tylko i wyłącznie na
karmieniu piersią nie jest moją wizją życia.
4. Karmienie piersią dzieci powyżej roku w miejscach publicznych
wprowadza mnie w zakłopotanie, wolę unikać takich widoków.
8. I szczerze nie rozumiem tego całego halo z karmieniem piersią,
prawie jakbyśmy w tych butelkach co najmniej colę podawały. Nawet
jeśli świat zmierza w kierunku butelki jako łatwiejszej opcji, to co
z tego, badania niewykazują, że dzieci butelkowe są "gorsze" w
jakiejkolwiek dziedzinie. Ludzie cały czas sobie życie ułatwiają,
świat ewoluuje i my też, nie da się tego zatrzymać. "

"1. probowałam, z wielkimi oporami, karmic przez 2 dni w szpitalu
2. nie sprawiało mi to zadnej przyjemnosci, uniesienia i nie wiem czego jeszcze
3. czułam tylko bol i niechec do dziecka, a w momencie gdy mialam go nakarmic
zaczynałam go prawie nienawidzic [...] 8. mam swiadomosc, ze karmie wydalina
krowia, oraz swiadomosc, ze najlepsze dla ludzkich dzieci jest mleko ludzkie
9. za mleko mego dziecka płaci cały narod i niech płaci jak najdłuzej "

"1. nie chcę i nie będę karmić dziecka własnym mlekiem."

Smutne dla mnie jest to, że tyle przesądów, mitów o karmieniu piersią, tyle
egoizmu, złej woli i pogardy dla matek karmiących piersią. A podobno to
butelkowe matki są terroryzowane i obrażane.

    • mama.rozy Re: budzik11 17.06.09, 10:05
      ja mam tylko takie(no dobra,kilka jest innych,ale te przeważają),które tylko tak
      myślą...przede wszystkim,że jest to obrzydliwe.i nie pogadasz.gdyby nie mój ośli
      upór przy karmieniu pierwszego dziecka,szybko bym przeszła na butelkę.byłam
      pierwsza dziewczyną w pracy,która naprawdę karmiła,a do tego w pracy ściągała
      pokarm.to dopiero obrzydliwość.spotkałam się z tyloma przykrymi i głupimi
      komentarzami,że wyrobiłam w sobie super asertywność.a wszystko to personel
      medyczny,jakże w tej dziedzinie oświecony...przykre,co tu gadać...
      • szczur.w.sosie Re: budzik11 17.06.09, 10:21
        Jest takie powiedzenie - "głupich nie sieją..."
        • budzik11 Re: budzik11 17.06.09, 10:23
          Nie chodzi mi o żadną dyskusję, bo z czym tu dyskutować, ale ciągle czyta sie o
          terrorze laktacyjnym, o poniżaniu matek butelkowych, o fanatyzmie laktacyjnym, a
          butelkowe mamy niby takie niewinne i zawsze krzywdzone czyimiś opiniami.
    • piwonia01 Re: przykry wątek 17.06.09, 10:36
      Cały wątek smutny. Dla mnie szczególnie fragment "ani ja ani on nie znosiliśmy
      karmienia piersią".
      • abiela Re: przykry wątek 17.06.09, 11:50
        Budzik nie zaglądaj na to forum. Ja staram się już takich spraw unikać, do tego
        sotpnia isę denerwuję, że po nocy spać nie mogę. Autentycznie.
    • sumatra_rain Przykra wybiorczosc... 17.06.09, 12:20

      Szanowne panie "nie zauwazyly" jednak problemow takich jak:


      3. Moje dziecko NA PIERSI trafiło do szpitala z 3 chorobami -
      kategorycznie odmówiłam karmienia piersią mimo wymuszania tego na
      mnie i o dziwo moje dziecko po przestawieniu już na Nutramigen
      przestało chorować, mieć kolki i jest na 90 centylu a nie na 25. A
      ja nie jestem zamorzoną anemiczką poświęcającą się dla idei
      wymyślonej przez fanatyków.


      5.jestem zmuszana i szantazowana przez meza by karmic piersia
      6.jestem uwazana za nie matke i mam wyrzuty sumienia, ze tak o mnie
      mowia
      7.chcialabym karmic piersia na luzie bez planowania "ile czasu" i
      dokarmiac ale presja odebrala mi ta przyjemnosc i beztroskosc

      8.Jestem osobą, która wydaje mi się podchodzi racjonalnie do diety
      dziecka. Pierś jest najlepsza, ale nie gwarantuje wszystkiego, a
      napewno juz odporności u dzieci pow 1 roku zycia (moze ewentualnie
      wspomóc, a nic nie zastapi uwarunkowań genetycznych, czy hartowania
      etc).

      9. Karmiłam tak i tak i dziecko było na piersi chorowite i to jest
      fakt, a nie co jakiś psuedo ekspert napisze gdzieś tam.

      10. Karmilam piersia 3miesiáce, tak naprawde byla to moja walka o
      przetrwanie, synek wiecznie mi wisial na piersi, moglam nie zakladac
      koszulki przez 20 godzin na dobe a On i tak sie darl z glodu.


      I tak dalej...Widzicie to co wam wygodnie widziec. A teraz pani
      moderatorka niech mnie koniecznie zablokuje i wytnie.
      • agus2412 Re: Przykra wybiorczosc... 17.06.09, 13:26
        sumatra_rain nie widze powodu, dlaczego moderatorka mialaby usunac Twoj
        post. Wyglada na to, ze wszystkie dziewczyny, ktore wyzej sie wypowiedzialy
        widza tylko to, co chca. Karmienie piersia jest super, nie mam co do tego
        watpliwosci. Uwazam jednak, ze jesli matka nie czuje sie dobrze psychicznie
        karmiac dziecko to lepiej zeby przeszla na butelke.

        Ja juz tez sie zastanawiam nad przejsciem na butelke - nie mam juz sil
        tlumaczyc synkowi, ze nie wolno gryzc, mam dosc wyciagania cycka na 10 sekund co
        15 minut i wstawania 5 razy w nocy. Mlody ma juz prawie poltora roku i po
        butelce (nawet jesli jest w niej moje mleko) zachowuje sie calkowicie inaczej! A
        czytajac ten watek mam wrazenie, ze zostane zaszufladkowana i moze tez uslysze,
        ze "głupich nie sieją..."
      • jola_ep Re: Przykra wybiorczosc... 17.06.09, 13:35
        > 3. Moje dziecko NA PIERSI trafiło do szpitala z 3 chorobami -
        > kategorycznie odmówiłam karmienia piersią mimo wymuszania tego na
        > mnie i o dziwo moje dziecko po przestawieniu już na Nutramigen
        > przestało chorować

        To w szpitalu nie leczyli?

        > mieć kolki

        Alergia? Może wystarczyło popracować nad dietą matki.

        > i jest na 90 centylu a nie na 25.

        Imponujące uncertain
        90 centyl na butlece grozi otyłością. Byłabym ostrożna z zachwytami.

        > ja nie jestem zamorzoną anemiczką

        Może wystarczyło popracować nad swoją dietą?

        > poświęcającą się dla idei
        > wymyślonej przez fanatyków.

        Idea nie jest wymyślona przez fanatyków. To osoby słabo wykształcone i o małej wiedzy tak ją widzą smile Ale oczywiście - nikt nikomu nie każe się dokształcać.

        > 5.jestem zmuszana i szantazowana przez meza by karmic piersia

        Popracować nad stosunkami w małżeństwie?
        Być może to mąż jest wykształcony i boi się o dziecko?

        > 6.jestem uwazana za nie matke i mam wyrzuty sumienia, ze tak o mnie mowia

        Równie przykre jest, jak zupełnie bez sensu są oskarżane matki długokarmiące. Nie rób drugiemu tego, co tobie niemiłe.
        Ale w takim razie skąd wyrzuty sumienia?

        > 7.chcialabym karmic piersia na luzie bez planowania "ile czasu" i
        > dokarmiac ale presja odebrala mi ta przyjemnosc i beztroskosc

        Przecież tak naprawdę chodzi o to, aby karmiącej matce POMÓC. Z tym wbrew pozorom jest najtrudniej sad Sama spotkałam z takimi działaniami służby zdrowia, które bardzo utrudniały mi karmienie. Ale mimo wszystko warto poszukać pomocy. Początkowe karmienie piersią ma prawo być trudne.

        Moja bliska znajoma nie mogła karmić piersią pierwszego dziecka. Przeszła na butlkę. Przy drugim doradzałam, aby trochę nie poddawała się (wiem, że trafiła do poradni laktacyjnej), ale nie wyszło i była butlka. Stwierdziła, że ona nie może karmić piersią, choć bardzo tego chce. Trzecie karmiła piersią. Rozmawiałam z nią, gdy jej najmłodszy miał już 9 miesięcy. Zwierzyła mi się, że gdyby wiedziała, że to jest takie DOBRE, to na pewno walczyłaby bardziej przy starszych dzieciach. Z obecną wiedzą i doświadczeniem na pewno by się jej udało.

        > 8.Jestem osobą, która wydaje mi się podchodzi racjonalnie do diety
        > dziecka. Pierś jest najlepsza

        I tego warto się trzymać. Jest NAJLEPSZA.

        > ale nie gwarantuje wszystkiego

        żaden pokarm nie da takiej gwarancji.

        > a
        > napewno juz odporności u dzieci pow 1 roku zycia (moze ewentualnie
        > wspomóc, a nic nie zastapi uwarunkowań genetycznych, czy hartowania etc).

        Samo hartowanie też nie wystarczy, nie wystarczy sama zdrowa, zbilansowana dieta - czy to oznacza, że trzeba z nich rezygnować, bo one tylko "wspomagają"?

        > 9. Karmiłam tak i tak i dziecko było na piersi chorowite i to jest
        > fakt, a nie co jakiś psuedo ekspert napisze gdzieś tam.

        Moje starsze też. Potem (jak miała 3 latka i poszła do przeszkola) się okazało, że ma alergię. W niekorzystnym środowisku zapalenia oskrzeli zaczęły bardzo często nawracać, pojawiło się trudne do zwalczenia zapalenie spojówek itd. itp. Nikt nigdy nie napisał, że dzięki karmieniu piersią dziecko nie będzie chorować - ono po prostu będzie chorowało lżej i mniej niż bez piersi. Ale nie wierzę, że matka, której choruje dziecko, świadomie zrezygnowałaby z czegoś, co sprawiłoby, że jej dziecko chorowałoby CHOĆ odrobinę mniej.

        > 10. Karmilam piersia 3miesiáce, tak naprawde byla to moja walka o
        > przetrwanie, synek wiecznie mi wisial na piersi, moglam nie zakladac
        > koszulki przez 20 godzin na dobe a On i tak sie darl z glodu.

        Może zła technika ssania? (np. moją kuzynkę "załatwiono" tak w szpitalu podając smoczek po urodzeniu)
        Może jakieś inne powody?
        Tu potrzebna byłaby konkretna pomoc. A z nią w Polsce niestety wiadomo jak jest uncertain
        (choć ciągłe wiszenie na piersi w początkach karmienia może być całkiem naturalne)

        > I tak dalej...Widzicie to co wam wygodnie widziec.

        Smutne dla mnie jest to, że tak wiele kobiet nie otrzymuje pomocy. Kiedyś czytałam w jakiejś książeczce o funkcjonującej gdzieś tam instytucji kobiety, która wspiera swoją wiedzą i doświadczeniem młodą matkę w karmieniu.
        U nas najczęściej z jednej strony jest nagonka na karmienie piersią (oczywiście tylko do roku czasu, bo potem to już woda i patologia uncertain ) z drugiej brak pomocy i wsparcia.

        Na szczęście istnieją tak fantastyczne fora jak to smile
        czy też forum Karmienie piersią.

        Nie dość, że pisują tu osoby, które doskonale się znają na problemach związanych z laktacja, to jeszcze są pełne dobrych intencji, poświęcające swój czas zupełnie bezinteresownie smile

        Są osoby doradzające zawodowo. Są książki i artykuły w necie. Tylko trzeba wiedzieć i wierzyć, że warto przebrnąc przez początkowe trudności (które sa niemal zawsze): dla dziecka, dla siebie.

        Mi zawsze najbardziej było szkoda matek: bo rezygnowały gdy było trudno i nie zaznały uroków i przyjemności ustablizowanego karmienia piersią smile Tych cudownych uśmiechów, chwil niezwykłej więzi, wreszcie oksytocyny buszującej w naszym ciele: hormonu który niweluje stresy, wzmaga naszą miłość, przywiązuje nas do obiektu naszej miłości.

        W życiu są trudne zadania i łatwe. Ale właśnie te trudne dają nam najwięcej satysfakcji smile

        Pozdrawiam
        Jola
      • fizula Re: Przykra wybiorczosc... 18.06.09, 00:17
        sumatra_rain napisała:

        >
        > Szanowne panie "nie zauwazyly" jednak problemow takich jak:

        Ja zauważyłam i zauważam. Problemy laktacyjne są zbyt złożone i
        często zbyt bolesne, by dało je się lapidarnie i jednostronnie
        ukazać w prawdzie. I boleśnie przeżywam razem z matką, gdy jej
        rzeczywiście zależy na karmieniu piersią, a nie udaje się- czasem
        zdarza mi się osobiście pomagać. Myślę zwłaszcza o jednej sytuacji
        sprzed 1,5 roku. Bo nie zawsze może się udać. Są rzadkie wyjątki
        , kiedy nie jest to dane matce. Choć najczęściej "niepowodzenie
        laktacyjne" wynika rzeczywiście z niewłaściwej pomocy lub jej braku,
        z myślenia matek opartego na mitach, stereotypach, niewiedzy, z
        braku wsparcia.

        > I tak dalej...Widzicie to co wam wygodnie widziec. A teraz pani
        > moderatorka niech mnie koniecznie zablokuje i wytnie.

        A dlaczego koniecznie tego chcesz? Czyżby przekora? Trafił swój na
        swego, ja też jestem przekorna :o) Zresztą przytoczone przez Ciebie
        sytuacje pozwalają spojrzeć na karmienie piersią i butelką szerzej,
        nie tak jednostronnie. Dlatego dziękuję Ci za nie. Choć nie są one
        oczywiście dla mnie akurat zbyt przekonujące, że to był dobry i
        jedynie słuszny wybór "butelka". W opisanych przez Ciebie sytuacjach
        wiele można było spróbować zrobić, pomóc, żeby utrzymać i zrozumieć
        swoje karmienie, swoje dziecko. Staram się służyć pomocą jak mogę.
        Choć różnie z tym mi wychodzi przy absorbującej trójce dzieciaków.
        Pytanie jest: czy te mamy chciały, by im pomóc? Czasem rzeczywiście
        chcą, a czasem po prostu gdzieś w głębi serca jednak nie chcą. Nie
        ma sensu zazwyczaj pomagać na siłę (choć znam takie sytuacje, kiedy
        pomoc udzielona na siłę, wbrew matce- wydała dobry owoc, za który
        potem matka była wdzięczna). Ani karmienie piersią nie jest dobrem
        absolutnym, ani butelka zupełnym złem, ani na odwrót. Karmienie
        piersią przynależy jednak jakoś do natury- a natura domaga się
        zwykle jakiegoś respektu, przynajmniej poszukiwania zrozumienia.
        Osobiście średnio sposobał mi się ton tego wątku. Tak myślałam, że
        wzbudzi "wojenne nastroje", a wojna "piersiowo-butelkowa" ani mi w
        głowie, jest mi ona wybitnie nie na rękę. Moje poglądy jakoś zbyt
        dalekie są od takich skrajności. Dlatego w karmieniu butelką, gdy
        się nie da karmić piersią też umiem wspierać. Zbyt lubię wiele mam
        karmiących butelką w realu, zbyt kocham swoją mamę, która mnie
        wykarmiła mlekiem sąsiedzkiej krowy, ale za to swoimi rękami pełnymi
        miłości, żeby wieszać na Was psy. Jestem nawet w trakcie pisania
        artykułu pt. "Karmienie butelką z godnością"- tyle, że wolno mi
        idzie, bo myślę, że temat jest drażliwy, bardzo delikatny, a mamy
        dotknięte niepowodzeniem laktacyjnym często głęboko zranione w swych
        macierzyńskich uczuciach, żeby można było o tym pisać lekko,
        przyjemnie i beztrosko. Jak skończę pisać napewno zalinkuję go na
        KB.
        O "karmieniu piersią z godnością" na codzień piszę, więc się nie
        obrażajcie drogie forumowiczki, że Was "zdradzam" smile Co to to nie.
        Dzisiaj nawet w miłym gronie karmicielek i ich rodzin spędziłam
        uroczy wieczór przy ognisku.
        Na pewno będę za to kasować posty obrażające matki karmiące czy
        niekulturalne- to forum ma być miejscem wsparcia, a nie obrażania
        nas.
        • grochalcia Re: Przykra wybiorczosc... 18.06.09, 08:02
          pieknie napisałassmile

          w jednym masz racje-mysle, ze bylo by lepiej, gdyby po porodze byla mozliwosc
          pomocy mamom...nie rady mamy czy tesciowej...wiesz..moja mama nas wykarmila
          butelka, mieszka daleko i jak dzwonila moj maz mowi, z enie moge rozmawiac, bo
          od 40 minut karmie dziecko..tzn probuje...i moja mam byla zdziowiona, ze ile
          czasu mozna karmic????? ewidentnie jest zle, trzeba butelke..
          potem polozna..przyszla na wizyte patronazowa..tak? ok, widzi mnie z
          laktatorem..no bo mam problem..dziecko je 2 minuty iu zasypia..spi 15 minut i
          znowu je 2 minuty...sama widzi, ze sciagam, bo wiem, ze 2 minuty jedzenia to za
          malo, zeby pokarm sie nagromadzil..i co??? szturcha moje dziecko, smyra po
          nosku-nic, spi..i mowi"no faktycznie, jest problem..ale nie wiem jak pomoc. a
          wie Pani mam mame na innym osiedlu, ktora ma tyle mleka, ze wylewa" i patrzena
          ten moj nedzny laktator a tam w butelce 20 ml!!! tak, 20-po pol godzinie
          machania rekami..plakac sie chce, nie???albo co robic, jak dziecko glodne chce
          jesc a piersi flaki??? ile moze sie drzec???marzyla mi sie taka Pani co bym
          mogla ja wezwac wlasnie w takichchwilach, kiedy naprawde nie wiedzialam co
          zrobic/..ale w moim malym miescie nie ma kogos takiegosad i takich mam jak ja
          jest setki..tak, jak nie ma mleka, jak sa problemy-samej trudno sobie
          poradzic...i dlatego potem boli jak sie o matkach butelkowych czyta takie a nie
          inne informacje

          ale kochamy nasze dzieci jak licho, wcale nie mniej od matek z tego forumsmile
          • ciociacesia Re: Przykra wybiorczosc... 18.06.09, 10:07
            i niby zawsze mozna poszukac porady wirtualnie, ale pamietam jak ja z moimi
            wymyslonymi problemami otrzymałam odpowiedzi - teraz wiem ze jedynie słuszne i
            ze moje problemy były wirtualne i dziewczyny miały racje, ale... wtedy nie było
            to takie oczywiste. bo wydawało mi sie ze mój przypadek jest szczególny a
            odpowiedzi były z nutka zniecierpliwienia ze to norma, ze sobie wymyslam, ze
            ilez mozna pytac o to samo. i jak mam czas to pamietaja swoje odczucia z 'zaraz
            po porodzie' staram sie wesprzec takim cieplejszym słowem. mysle ze warto
            dzwonic do pani Moniki, bo wtedy człowiek sie czuje potraktowany idywidualnie i
            dokładnie. nie mówiac juz o sytuacjach kiedy potrzebna jest pomoc nie wirtualna
            • jola_ep Re: Przykra wybiorczosc... 19.06.09, 12:33
              > i niby zawsze mozna poszukac porady wirtualnie

              Przeczytałam co napisałaś. Muszę przyznać - masz rację.

              Byłam doświadczoną matką z niemal trzyletnim okresem karmienia piesią, naładowana całą masą wiedzy (bo lubię smile ), a przecież w szpitalu po porodzie mojego drugiego dziecka ryczałam niemal mojej mamie w słuchawkę telefonu (400km), że nie mam mleka itd. itp.

              Przecież wiedziałam, że to normalne, że przy córce pojawiło się też później, że tryskałam wręcz mlekiem, a mała przybierała w niesamowitym tempie. Ale teraz rozpaczałam, bo mały ssał niemal non-stop, byłam wykończona brakiem snu, bólami kurczącej się macicy (czułam się jak przy porodzie), pan pediatra groził kroplówką, bo dzieci spadają na wadze (ale przecież ten spadek, który miały był niewielki i mieścił się całkowicie w fzijologicznej normie! wiedziałam to), a personel szpiatala najlepiej wspierał w karmieniu butelką...

              Niesamowicie dużo znaczyły dla mnie wtedy słowa mojej mamy mówiącej to, co przecież wiedziałam: że to normalne, że ona też dopiero na trzeci dzień miała mleko itd. itp. (trójkę dzieci wykarmiła piersią w czasach butelkowych i to stosunkowo długo, najkrócej 9 miesięcy)

              Po wizycie pana pediatry wszystkie matki, oprócz mnie, zaczęły dokarmiać dzieci butelką.

              Pewnie, że w życiu bywa różnie. Ale czasem są takie zwyczajne problemy, które spokojnie da się rozwiązać, gdy ktoś, komu ufamy, nam pomoże...

              Pozdrawiam
              Jola
        • sumatra_rain Re: Przykra wybiorczosc... 18.06.09, 12:02
          fizula napisała:

          > Ja zauważyłam i zauważam.

          Jednak nie zauwazyla zalozycielka watku ani panie w zenujacy sposob
          przyrownujace tu karmienie butelka do wynajmowania sobie macicy czy
          inkubatora. Lub wypisywanie, ze do macierzynstwa trzeba dojrzec
          mentalnie. Jasne. Dziewczyna z sasiedztwa zaszla w ciaze majac 14
          lat i potem tez karmila piersia. Faktycznie, kryterium mentalnej
          dojrzalosci do macierzynstwa. Przerazajacy system wartosciowania
          ludzi.

          Nie przecze, ze sa na tym forum dziewczyny znajace sie na rzeczy,
          majace wiedze, doswiadczenie i potrafiace argumentowac za swoimi
          racjami. Jednak ogolnie ziejacy stad infantylizm, fanatyczna wiara w
          jedynie slusznie poglady, a czesto wlasnie agresja i chamstwo
          sprawiaja, ze Bogu dziekuje za to forum. Dziei niemu bowiem wiem, ze
          swoja "mleczna przygode" postaram sie zakonczyc jak najwczesniej.


          > A dlaczego koniecznie tego chcesz? Czyżby przekora?

          Czyzby ciagle czytanie na temty mleczne utrudnialo rozumienie innych
          tresci? Gdzie napisalam, ze koniecznie chce? Poczytalam to forum i
          widzialam, ze w kilku dyskusjach, m. in. w tej o kulturze
          butelkowej z grudnia zeszlego roku, kilka nickow zostalo
          zablokowanych, a ty sama delkarowalas ze bedziesz blokowac trolle
          . Problem w tym, ze tamte nicki nie zachowywaly sie jak trolle,
          po prtostu bronily swoich racji. Racji odmiennych od tutaj
          wyznawanych. I to wam bylo sola w oku.
          • fizula Re: Przykra wybiorczosc... 18.06.09, 13:02
            Lub wypisywanie, ze do macierzynstwa trzeba dojrzec
            > mentalnie.

            A nie trzeba?

            Jednak ogolnie ziejacy stad infantylizm, fanatyczna wiara w
            > jedynie slusznie poglady, a czesto wlasnie agresja i chamstwo
            > sprawiaja, ze Bogu dziekuje za to forum.

            A gdzie zauważyłaś takie chamstwo? Proszę mi wytknąć. Mam wrażenie,
            że wiele mam lubi nasze forum dlatego, że większość z nas stara się
            wypowiadać z szacunkiem do dyskutantów, że można znaleźć wiele
            merytorycznych argumntów.

            Poczytalam to forum i
            > widzialam, ze w kilku dyskusjach, m. in. w tej o kulturze
            > butelkowej z grudnia zeszlego roku, kilka nickow zostalo
            > zablokowanych, a ty sama delkarowalas ze bedziesz blokowac
            trolle
            >
            . Problem w tym, ze tamte nicki nie zachowywaly sie jak
            trolle,
            > po prtostu bronily swoich racji. Racji odmiennych od tutaj
            > wyznawanych. I to wam bylo sola w oku.

            Powiem Ci trochę o mojej pracy administratora forum. Nie śledzisz
            tego forum, więc masz prawo nie wiedzieć. Tak naprawdę rzadko
            blokuję loginy ludzi, którzy podejmują merytoryczną dyskusję i nie
            wdają się w czczą gadaninę, pomimo że mają odmienne poglądy. Ale od
            pewnego przynajmniej czasu jestem na pewno cięta na obrażanie nas,
            obsmarowywanie epitetami, wypowiedzi obelżywe, niekulturalne i
            wulgarne. Po prostu nie zamierzam tego tolerować zbytnio. A dlaczego?
            Proszę bardzo:
            "Obowiązują ZASADY KULTURY i WZAJEMNEGO SZACUNKU."
            Z tego, co zauważyłam na innych forach takie zwyczajne ograniczenia
            nie obowiązują, może dla Ciebie jest to więc dziwne skoro jesteś
            przyzwyczajona do często wulgarnych, chamskich wypowidzi na forach
            ogólnych np. na
            gazecie czy onecie. A więc ktoś, kto obraża innych jest dla mnie
            trollem. Czytając wątki po ocenzurowaniu nie jesteś w stanie
            wiedzieć, co dziewczyny w końcu nawypisywały. Czasami najpierw
            grzecznie dyskutują, a potem im "puszczają nerwy" i naobrzucają
            innych błotem.
            No i nie zamierzam pozwalać na obrażanie nas, ponieważ:
            "W pełni respektując prawo matki do decydowania o tym jak długo ona
            i jej dziecko kontynuować będą karmienie piersią, należy zapewnić
            kobietom wsparcie, którego mogą potrzebować, by karmić piersią aż
            ich dzieci ukończą dwa lata i dłużej, zgodnie z zaleceniami WHO i
            większości narodowych i zawodowych rekomendacji i standardów
            postępowania" (cyt. z: "Żywienie niemowląt i małych dzieci:
            Standardy postępowania dla Uni Europejskiej")

            "JEST TO FORUM DLA MAM, KTÓRE DOCENIAJĄ DŁUGIE KARMIENIE piersią
            (powyżej 1 roku i dłużej), poszukują wsparcia, by dalej karmić lub
            są chętne do wspierania innych mam karmiących. Doświadczone w
            karmieniu piersią chętnie też podzielą się doświadczeniem z
            POCZĄTKUJĄCYMI MAMAMI, dla których też stoi otworem to forum."


            Są to nagłówki, opisy mojego forum, a więc wiecie, gdzie wchodzicie,
            jaki jest cel tego forum. A więc nie jest to forum ogólne, tylko
            prywatne forum wsparcia i wchodząc tu każdy widzi, dla kogo jest ono
            stworzone. Oczywiście inni też mogą z niego korzystać, skoro go nie
            zamknęłam. Właśnie dlatego nie jest zamknięte, żebyśmy się mogły od
            siebie uczyć. Dlaczego nie miałybyście założyć prywatnego forum
            wsparcia mam karmiących butelką? Ja od siebie przepraszam, jeśli
            ktoś nazwał Was w czmbuł leniami czy egoistkami. Też uważam, że dla
            wielu z Was jest to niesprawiedliwe. Z drugiej strony niektóre
            wypowiedzi mam sugerują same z siebie różne cechy, stąd trudno się
            pewnie powstrzymać od spostrzeżeń- odnośnie konkretnych przypadków.
            Rozumiem, że może Ci się nie podobać nasze forum DKP, dlatego też
            nie zatrzymuję Cię na nim. Nawet odradzam szczerze, gdy komuś
            bardzo się tu nie podoba, po co ma być masochistą i tu się
            denerwować i źle czuć?
            Z tym matkowaniem źle mnie zrozumiałyście. Oczywiste jest dla, że
            nikt nie musi chcieć, żebym ja mu np. matkowała. I mamom karmiącym
            butelką lepiej będą zapewne matkować i wspierać mądre mamy
            również karmiące z butelki. Dla mnie osobiście mądra mama karmiąca z
            butelki nie będzie obrzucać błotem matek karmiącyh piersią ani z
            palca wysysać badań naukowych odnośnie tego, że mieszanki są równie
            zdrowym napojem co mleko ludzkie. Dla mnie "matkowanie" to pewna
            życzliwa postawa, pomocna, szukająca dobra drugiej osoby, otaczająca
            ją potrzebną opieką. Czy w trudnych momentach taka osoba nie
            przydałaby się każdej z nas? W okresach początkowych macierzyństwa ,
            wydaje mi się, jest wiele takich momentów. Czy np. podczas porodu
            cenicie bardziej zgryźliwą i wredną położną czy tą, która będzie
            miała mnóstwo cierpliwości, wyrozumiałości i życzliwości oraz będzie
            niosła pomoc? Podobna postawa życzliwości jest potrzebna podczas
            początków i kryzysów karmienia piersią. Towarzyszenie młodej matce,
            jej problemom, cierpliwa i życzliwa próba pomocy nie jest chyba
            czymś nagannym?
            • sumatra_rain Re: Przykra wybiorczosc... 19.06.09, 12:41
              fizula napisała:

              >> A nie trzeba?

              A gdzie reszta mojej wypowiedzi? Dlaczego pominelas te czesc, w
              ktorej napisalam ze co mnie poruszylo to fakt zrownywania mentalnej
              dojrzalosci do bycia matka do karmienia piersia? Sa pijaczki, ktore
              karmia piersia. Pytasz o przejawy chamstwa na waszym forum? Ano
              takie porownanie jest jednym z nich.

              Jesli zas chodzi o blokowanie nickow, to dziewczyny z dyskusji ktora
              wspomnialam (czyli o kulturze butelkowej) w zaden sposb nie byly
              chamskie. Po prostu forumowiczki mialy dosyc krytyki, zreszta nie ma
              sensu udawanie ze jest inaczej - na forach prywatnych jest to
              nagminna praktyka - jak ktos ma odmoienne zdanie to fora ze dwora.
    • ata99 Re: przykry wątek 17.06.09, 13:35
      Wydaje się, że do macierzyństwa trzeba dojrzeć również mentalnie, nie
      tylko fizycznie. Trzeba sobie przemyśleć parę spraw, jak to będzie po
      urodzeniu dziecka. Wiele mam po urodzeniu dziecka dąży to powrotu do
      sytuacji sprzed porodu. Dziecko jest, ale dla mnie nic się nie
      zmieniło. Takiej postawie na pewno sprzyja karmienie butelką . Pierś
      traktowana jest jako poświęcenie, ani wypić, ani imprezki itp. Tym
      tokiem rozumowania można by dotrzeć do stwierdzenia, że cała ciąża
      jest obrzydliwa (brzuch jak balon, rozstępy), rozrywek, życia
      towarzyskiego też mało, no i ten okropny poród! Pora wykombinować
      odpowiednie inkubatory i można mieć dzieci bez poświęcenia, wysiłku i
      całej tej biologii. Karmienie naturalne, jak sama nazwa wskazuje jest
      naturalną konsekwencją posiadania potomka, podobnie jak naturalną
      konsekwencją zapłodnienia, jest baloniasty brzuch w 9 miesiącu.
      • jola_ep Re: przykry wątek 17.06.09, 13:40
        > Pora wykombinować
        > odpowiednie inkubatory i można mieć dzieci bez poświęcenia, wysiłku i całej tej biologii.

        Już wykombinowano. W USA jest prawnie dopuszczone wynającie swojego brzcha na inkubator dla innego dziecka - za pieniądze. Podobno znane aktorki już korzystają. Mam nadzieję, że z powodów zdrowotnych, a nie z obawy o karierę. Ale widać tu pewną tendencję.

        Pozdrawiam
        Jola
        • midla Re: przykry wątek 17.06.09, 18:56
          e, to jeszcze jest za bardzo „fizjologiczne”, ja też jestem za
          inkubatorami (ale wtedy to i zapłodnienie pozaustrojowe, co? wink )
          • grochalcia Re: przykry wątek 17.06.09, 20:46
            szkoda, ze nie widzicie posty zdolowanych i smutnych dziewczyn, ktorym sie nie
            udalosad
            ze co, ze niby nie doroslam mentalnie do bycia mama, bo nie udalo mi sie 2 razy
            karmic, tak?? ze niby jestem gorsza???
            Jezu, dziewczyny!!!!

            przeprazszam bardzo, ale kiedy baardzo, ale to bardzo potrzebowalam
            pomocy-pomojam fakt, ze w moim miescie nie ma doradcy laktacyjnego-czytalam
            wasze forum. tak, szukalam tam pomocy jak diabli. i co??? w wiekszosci(nie
            wszystkie) osoby sugerowaly, ze takie jak ja osoby za malo sie staraja, za malo
            chca, czulam sie źle, paskudnie..nie otrzymalam slow wspracie i pocieszenia..bo
            po co?? tak trudno powiedziec"no trudno, nie udalo sie, nie przejmuj sie",,nie,
            lepiej dobijac, tak??i co., lżej wam przez to???
            nigdy nie zrozumiem..nigdy..jak kobieta, ktora sama jest matka, ma tak malo
            zrozumienia dla innej mamycrying nie rozumiem.

            tak, jest taki watek na kb. ale budzik..moglas wczytac sie bardziej..i mimo
            wszystko przytoczyc tez slowa tych, ktore ze smutkiem pisaly, ze chcialy karmic,
            ze zazdroszcza matkom karmiacym i zdaja sobie sprawe, ze mleko mamy jest
            najlepsze pod sloncem!

            podłość jakich malo!
        • kaeira Re: przykry wątek 18.06.09, 20:09
          jola_ep napisała:
          > Już wykombinowano. W USA jest prawnie dopuszczone wynającie swojego brzcha na i
          > nkubator dla innego dziecka - za pieniądze. Podobno znane aktorki już korzystają.

          Wiele osób nie tylko w USA korzysta z surrogate mothers (w Polsce pojawił się
          dość negatywny wg mnie termin "surogatki"). Ogromna większość kobiet
          uciekających się do takiego rozwiązania to kobiety, które same nie mogą donosić
          ciąży. Osobiście nie potępiam tego zjawiska samego w sobie tak samo jak nie
          potępiam donacji komórek jajowych.
          (Zresztą w Polsce też jest to prawnie dopuszczone - bo nie jest prawnie zakazane.)
          • jola_ep Re: surrogate mothers 19.06.09, 12:10
            > Osobiście nie potępiam tego zjawiska samego w sobie tak samo jak nie potępiam donacji komórek jajowych.

            Nie miałam na myśli zjawiska jako takiego, zresztą jest znane od dawna. Chodzi mi raczej o obawę przed pewną tendencją, która pojawi się (bądź już się pojawiła) w momencie, gdy stanie się to biznesem, na którym się zarabia sad

            Dla mnie urodzenie dziecka innej kobiecie jest ogromnym poświęceniem. Coś tak bezcennego (dla nas!), że możemy go tylko ofiarować, nigdy sprzedać.

            Nie mogę tego porównywać z donacją jajeczek. To w końcu tylko jajeczko - było ze mną/we mnie krótko. Ciąża jest zupełnie czymś innym. Dodać do tego należy ogromną dawkę hormonów, które natura przygotowała, aby zapewnić jak najlepszą opiekę potomstwu. Nawet jeśli na starcie nie chcemy ciąży, wszytko może zmienić się w trakcie i po porodzie (oksytocyna, hormon przywiązania).

            Dla mnie zrobienie z tego biznesu rodzi całą masę problemów etycznych. Raczej jesteśmy zgodni co do tego, że nie powinno się sprzedawać dzieci. Ale tu jest podobna sytuacja. Tylko mamy do czynienia z dwiema matkami... Bo czy matką jest ta, co nosiła i urodziła, czy matka genetyczna? Prawnie pewnie ta druga. Ale czy potrafiłbyście sprzedać dziecko, które nosiłyście przez tyle miesięcy, które wzrastało, zaczynało się ruszać? Moja pierwsza ciąża była "wpadkowa". Byłam przerażona i nastawiona niemal negatywnie. Ale w którymś momencie złapałam się na tym, że mogę siedzieć godzinami i wsłuchiwać się w delikatne ruchy mojego dziecka, które jest we mnie. Czy wtedy ma znaczenie, czyje to są geny? Tu działa najpierwotniejszy instykt. Może nie zawsze. Ale tak może się zdarzyć.

            Pozdrawiam
            Jola
      • atena12345 Re: przykry wątek 17.06.09, 21:30
        ata99 napisała:

        > Wydaje się, że do macierzyństwa trzeba dojrzeć również
        mentalnie, nie
        > tylko fizycznie.


        rozumiem, że dojrzałość kobiety polaga na pełnej gotowości do
        karmienia piersią - to w sumie niewiele ..


        Trzeba sobie przemyśleć parę spraw, jak to będzie po
        > urodzeniu dziecka.



        Przemyślałaś i wiedziałaś wszystko jak to "będzie" ? no to jestes
        jasnowidzem.


        Wiele mam po urodzeniu dziecka dąży to powrotu do
        > sytuacji sprzed porodu. Dziecko jest, ale dla mnie nic się nie
        > zmieniło.


        łatwo oceniasza - dla mnie zmieniło się wszystko - na lepsze


        Takiej postawie na pewno sprzyja karmienie butelką . Pierś
        > traktowana jest jako poświęcenie, ani wypić, ani imprezki itp
        .


        akurat jestem abstynentką więc to chyba nie o mnie, na imrezki tez
        nie chodzę - więć czemu nie karmię ???



        Tym
        > tokiem rozumowania można by dotrzeć do stwierdzenia, że cała ciąża
        > jest obrzydliwa (brzuch jak balon, rozstępy), rozrywek, życia
        > towarzyskiego też mało, no i ten okropny poród!


        akurat miałam baaardzo ciężki przebieg ciąży, który częściowo
        skończył sie tragicznie. Ale tu chyba nie mogę liczyc na zrozumienie.



        Pora wykombinować
        > odpowiednie inkubatory i można mieć dzieci bez poświęcenia,
        wysiłku i
        > całej tej biologii. Karmienie naturalne, jak sama nazwa wskazuje
        jest
        > naturalną konsekwencją posiadania potomka, podobnie jak naturalną
        > konsekwencją zapłodnienia, jest baloniasty brzuch w 9 miesiącu.


        Amen. podsumowałaś. Jesteś super !!
    • atena12345 Re: przykry wątek 17.06.09, 21:22
      drogi budziku (przychodza mi na myśl ostre słowa, ale się
      powstrzymam)
      łatwo oceniasz ludzi, szczujesz..
      ile złości jest w Tobie... i Ty karmisz dziecko piersią ???
      Założyłam wątek, z którego wypowiedzi cytujesz, po to, by matki
      karmiące butelką, mogły się wyspowiadać ze swoich przeżyć i uczuć.
      JA nie lubiałam karmić piersią, były tego pewne powody związane z
      moją starszą córką, ale kiedy jesze karmiąc opowiedziałam je na tym
      forum - zostałam wyśmiana przez Was...
      Karmilam syna 4 misiące, bo wiem, że mój pokarm jest dla dziecka
      najlepszy, ale dłużej nie mogłam, nie chciałam.
      Karmię mm, kocham moje dzieci ponad wszystko i nawet Wasza pogarda
      dla mnie tego nie zmieni ...
      Życzę dobrego samopoczucia.
    • ata99 Re: przykry wątek 17.06.09, 22:13
      Pisałam nie o waszych konkretnych przypadkach i nie zamierzałam
      nikomu robić przykrości. Chodzi mi tylko o obserwowaną tendencję do,
      jakby to powiedzieć posiadania dziecka i jednocześnie robienia tego
      wszystkiego co się robiło przed. Nic się nie zmieniło, mamy bobasa i
      dalej łazimy po wysokich Tatrach, imprezujemy do świtu, oglądamy
      filmy całe noce itp. co kto lubi. Oczywiście można, ale kosztem
      swoich kontaktów z dzieckiem. Często widzę w ludziach chęć pokazania,
      jakie to małe dziecko już dorosłe i widuję maluch ubranego w
      niewygodny, dorosły strój, dziewczynka obowiązkowo kolczyki w uszach,
      dziecko malutkie zajada dorosłe potrawy itp. Chciałam napisać, że
      dziecko wymaga przeorganizowania sobie życia, zmiany pewnych
      przyzwyczajeń, a temu sprzyja karmienie naturalne. Prawda jest taka,
      że mleko produkuje się w mózgu tak na prawdę-stamtąd idzie impuls do
      jego produkcji. Jeśli kobieta nie czuje, że jej mleko jest dla jej
      dziecka stworzone i czuje się z tym całym karmieniem nieszczególnie,
      mleka nie będzie. To oczywiście nie oznacza, że jest złą mamą, to nie
      o to chodzi. Moim zdaniem kobieta, która źle się czuje karmiąc
      piersią i z tego powodu tracąca szybko pokarm, ma wewnętrzną blokadę
      przed pełnym "poświęceniem się" matkowaniu, albo nie znalazła
      odpowiedniego wsparcia w otoczeniu. To jest moje zdanie i nie oznacza
      to,że wystarczy podać dziecku pierś i jest się super-mamusią.
      • atena12345 Re: przykry wątek 18.06.09, 08:13
        ata99 napisała:

        > Pisałam nie o waszych konkretnych przypadkach i nie zamierzałam
        > nikomu robić przykrości.


        Wpisy w tym wątku swiadczą o tym, że piszecie o konkretrnych
        przypadkach - o nas mamach karmiacych butelką, które przyznały się
        dlaczego tego nie robią


        Chodzi mi tylko o obserwowaną tendencję do,
        > jakby to powiedzieć posiadania dziecka i jednocześnie robienia
        tego
        > wszystkiego co się robiło przed.
        Nic się nie zmieniło, mamy bobasa i
        > dalej łazimy po wysokich Tatrach, imprezujemy do świtu, oglądamy
        > filmy całe noce itp. co kto lubi.



        Można chodziś po tatrach z dzieciem (oczywiście troche odchowanym)
        nie widzę nic zlego w tym, by dziecko posiadało aktywnyż życiowo,
        szczęśliwych rodziców? dlaczego trzeba od razu z wszystkiego
        rezygnować?



        Oczywiście można, ale kosztem
        > swoich kontaktów z dzieckiem.



        wiesz my wszędzie targamy ze sobą swoje dzieci - do lekarzy
        dorosłych też, wszędzie chodzimy calą drużyną, że jak ostatnio
        pojechalam do lekarza tylko z młodym, to się zdziwił gdzie reszta? I
        znam wiele takich rodzin. A patologia jest wszędzie i mówienie tu o
        grupie karmiącej butelką jest nadużyciem.
        Widzialam kiedyś taki obrazek:
        przed osiedlowym sklepem, na ławeczce sąsiadującej z ruchliwą drogą,
        siedziała para: kobieta karmiła dziecia piersią paląc papierosa,
        obok stało pite przez nich obojga piwo... - czy ten obraz ma
        spowodować u mnie myslenie tak o matkach karmiacych piersią ?
        Mam na tyle rozumu, by wiedzieć, że to jednostka, a Ty
        generalizujesz pisząc o karmiacych butelką jak o pijaczkach i
        imprezowiczkach



        Często widzę w ludziach chęć pokazania,
        > jakie to małe dziecko już dorosłe i widuję maluch ubranego w
        > niewygodny, dorosły strój, dziewczynka obowiązkowo kolczyki w
        uszach,
        > dziecko malutkie zajada dorosłe potrawy itp.


        a tu akurat nie wiem co ma piernik do wiatraka

        Prawda jest taka,
        > że mleko produkuje się w mózgu tak na prawdę-stamtąd idzie impuls
        do
        > jego produkcji.



        Własnie, więc może zamiast tworzyć kolejne wątki o tym jakie my
        karmiace butelką jesteśmy leniwe, jak okradamy spoleczeństwo, (a
        teraz jeszcze zostałyśmy pjaczkami) może zawalczcie o to, by matke
        po porodzie traktować godnie. Do mnie w szpitalu wciąz przychodzila
        połozna ściskając z całej sily pierś by sprawdzić czy mam pokarm
        choć mowiłam jej, że mam - to bolało wiesz? i myslisz, że to
        nastawia pozytywnie? Do tego wciąz kazano mi zdjąć biustonosz do
        karmienia i wkladki laktacyjne, bo piersi muszą oddychać - może i
        muszą, ale mi mleko leciało po kolanach i nie zamierzałam chodzić
        upaprana.
        Czy nie lepiej zamiast całej tej zlości przekuć waszą energię zna
        walkę o godnośc dla matek karmiacych? o miejsca gdzie można by w
        intymny sposób dzicia nakarmić ?
        Uważam, że w każdej galerii handlowej, przychodni, urzedzie -
        powinien być pokój dla matki karmiącej. Może o to zawalczmy. Pewnie
        mamy z KB się przyłączą. Czy to nie lepsze niż zakazy ?


        • mija0206 Re: przykry wątek 18.06.09, 08:55
          Jestem matką cycową ale ja jestem dzieckiem butelki. Nie czuję żeby mama mnie
          nie kochała, dużo nie chorowałam. Ale swoje dziecko chcę karmić cycochem. Mój
          wybórwink
          • mija0206 Re: przykry wątek 18.06.09, 09:03
            Napiszę jeszcze że, walczyłam zaciekle przez pierwsze 1,5 miesiąca żeby teraz
            karmić na luziku. Nie było mi dane być dobą karmicielką od początku. Pozdrawiam
            wszystkie MAMY i te butelkowe i te cycowewink
    • anaveronika Re: przykry wątek 17.06.09, 22:34
      budzik11 napisała:

      > Smutne dla mnie jest to, że tyle przesądów, mitów o karmieniu piersią, tyle
      > egoizmu, złej woli i pogardy dla matek karmiących piersią. A podobno to
      > butelkowe matki są terroryzowane i obrażane.

      Karmicie piersią swoje dzieci, ile chceci, jak chcecie i gdzie. Rok, dwa, pięc, gdy kilkoro to moze dłuzej. No i swietnie. Wasza sprawa. Wasze dzieci, piersi, praca, dieta, zycie itd. I tu nie rozumiem jednego: dlaczego tak bardzo przejmujecie sie tymi niekarmiącymi? Dlaczego to tak bardzo Was boli, ze nie karmią? Dlaczego tak dołuje i smuci? Przeciez to nie Wasze dzieci, i tak naprawde to nie powinniscie sie tym przejmowac.

      > "1. probowałam, z wielkimi oporami, karmic przez 2 dni w szpitalu
      > 2. nie sprawiało mi to zadnej przyjemnosci, uniesienia i nie wiem czego jeszcze
      > 3. czułam tylko bol i niechec do dziecka, a w momencie gdy mialam go nakarmic
      > zaczynałam go prawie nienawidzic [...] 8. mam swiadomosc, ze karmie wydalina
      > krowia, oraz swiadomosc, ze najlepsze dla ludzkich dzieci jest mleko ludzkie
      > 9. za mleko mego dziecka płaci cały narod i niech płaci jak najdłuzej "

      to akurat ja napisałam. Takie były moje doswiadczenia i odczucia. Za wybor butelki nie skrytykował mnie zaden lekarz. Większosc rozumiała moją sytuacje i przezycia w ciązy. jakbyscie były ciekawe to wiecej na tym forum forum.gazeta.pl/forum/f,36576,mama_wdowa.html

      A to ze ktos nie widzi w tym przyjemnosi to w jakis sposob was obraza? To jego zdanie i jego odczucia. Mnie np nie odpowiada seks grupowy ale jesli moja sąsiadka lubi, to prosze bardzo, ja nad nią rąk załamywac nie bede. W koncu nie moje małpy, nie moj cyrk.
      • abiela Re: przykry wątek 17.06.09, 22:46
        anaveronika napisała:


        > A to ze ktos nie widzi w tym przyjemnosi to w jakis sposob was obraza? To jego
        > zdanie i jego odczucia. Mnie np nie odpowiada seks grupowy ale jesli moja sąsia
        > dka lubi, to prosze bardzo, ja nad nią rąk załamywac nie bede. W koncu nie moje
        > małpy, nie moj cyrk.

        Moment, nie mam zamiaru dyskutować ale nie rozumiem powiązania karmienia piersią
        z seksem grupowym? Karmienia i wychowywania dziecka nie rozważam zresztą w ogóle
        w kategoriach przyjemności. To integralny składnik posiadania dziecka.
        • anaveronika Re: przykry wątek 17.06.09, 23:27
          No zeczywiscie karmienie piersia z seksem grupowym akurat nie ma nic wspolnego.

          Ale co to jest porownanie to rozumiesz?

          A chodziło mi o to konkretnie: nie ochodzi mnie co robi moja sąsiadka/pani w sklepie/listonoszka itp. W jaki sposob karmi swe dziecko/z kim sypia/co je na obiad. Jesli jej smakuja homary to tylko i wyłącznie jej sprawa. jesli ona lubi seks grupowy, to tylko i wyłącznie jej sprawa, jesli ona karmi butelką/piersią to tylko jej sprawa. Ja sie tym nie inteesuje, mnie głowa z tego powodu nie boli, ja nad nią rąk nie załamuje, i koszmarow w nocy tez nie mam.
          I nie rozumiem dlaczego Wy tak bardzo przezywacie to, ze obce Wam osoby, ktorych zycie i sprawy osobiste nie powinny interesowac, tak sie przejmujecie.

          Co zas sie tyczy przyjemnosci. Wiele matek pisze, ze karmienie te przyjemnosc im sprawia. Budzik na wstepie zacytowała wypowiedz matki, ktorej to nie sprawiało przyjemnsci. Mnie zresztą tez nie sprawiało, raczej bol.
          • abiela Re: przykry wątek 17.06.09, 23:45
            Nie rozumiem dlaczego zwracasz się do mnie jak do półgłowka?
            Mogłaś dobrać setki porównań ale wybrałaś seks grupowy. Ciekawe.
            I zredukowałaś całą kompleksową tematykę karmienia do przyjemności. Dziwne.
            • anaveronika Re: przykry wątek 18.06.09, 00:03
              > Nie rozumiem dlaczego zwracasz się do mnie jak do półgłowka?

              ja tez nie rozumiem, bo jakos nie moge tego w mojej wypowiedzi znalezc. a moze chodzi Ci o pytanie o rozumienie co to jest porownanie?

              > Mogłaś dobrać setki porównań ale wybrałaś seks grupowy. Ciekawe

              no pewnie. mogłam napisac, ze ktos lubi psy a ja koty. Duza roznica?

              > I zredukowałaś całą kompleksową tematykę karmienia do przyjemności. Dziwne.

              nie, nie dziwne, "przyjemnosc" była jednym z cytatow. dodac reszte?


              no ale mialas nie dyskutowac, a tymczasem wpadamy w zwykła pyskowkewink

      • fizula Re: przykry wątek 18.06.09, 01:10
        > Karmicie piersią swoje dzieci, ile chceci, jak chcecie i gdzie.
        Rok, dwa, pięc,
        > gdy kilkoro to moze dłuzej. No i swietnie. Wasza sprawa. Wasze
        dzieci, piersi,
        > praca, dieta, zycie itd. I tu nie rozumiem jednego: dlaczego tak
        bardzo przej
        > mujecie sie tymi niekarmiącymi? Dlaczego to tak bardzo Was boli,
        ze nie karmią?
        > Dlaczego tak dołuje i smuci? Przeciez to nie Wasze dzieci, i tak
        naprawde to n
        > ie powinniscie sie tym przejmowac.

        A właśnie, że powinnyśmy, żeby nie być kobietami bez serca. Bo my
        kobiety lubimy sobie nawzajem "pomatkować". Co więcej i nam, i innym
        kobietom jest to bardzo potrzebne. Dlaczego uważasz, że współczucie
        i szukanie zrozumienia dla innych osób, ich sytuacji, dobra dla nich
        jest naganne? Według mnie, to obojętność jest niedobra.
        Nie nasze dzieci, mówisz? Janusz Korczak, znany pedagog, który umarł
        z dziećmi-sierotami i za dzieci w obozie koncentracyjnym pisał o
        innych dzieciach, które leczył, że mają prawo do piersi matki. I
        jest to sedno naszego przejmowania się. Poza nielicznymi wyjątkami
        dzieci powinny mieć prawo do piersi własnej matki. Dlatego może być
        dla nas smutne, oburzające, dołujące, wkurzające, że własna matka,
        która może karmić (nie mówię o takich które nie mogą), nie chce
        dawać dziecku własnego mleka, zbyt łatwo rezygnuje z własnego
        wysiłku, cierpienia dla dobra dziecka.
        Grupa matek, które nie mogą rzeczywiście karmić (jest grupa przyczyn
        fizycznych i psychicznych) jest przecież usprawiedliwiona, nikt ich
        tutaj nie krytykuje. Jednak ta grupa jest o wiele mniejsza niż to
        podają na ogół matki karmiące butelką. Błędów i niewiedzy,
        niezrozumienia, kłód kładzionych pod nogi matkom w dziedzinie
        laktacji jest tak wiele, że przyczyny niepowodzeń są zwykle związane
        z postępowaniem karmiącej, personelu medycznego, teściowych itd.
        Dla mnie ciekawą grupą prawdziwej niemożności karmienia są czynniki
        psychologiczne. Np. z powodu molestowania seksualnego, jakiegoś
        wstrząsu może kobieta nie móc i nie chcieć karmić. Choć dla mnie
        jako psychologa właściwszą drogą niż zarzucenie karmienia jest np.
        psychoterapia, by przepracować własne emocje i wybrać zdrowsze
        rozwiązanie. Jeśli matka mimo to nie może się przemóc, to ma jeszcze
        alternatywę odciągania własnego mleka i podawania go dziecku butelką
        (to jest też karmienie własną piersią). Ale czy kobiety chcą i
        pozwalają sobie pomagać? Z takich lub innych przyczyn- bardzo mała
        grupa korzysta z pomocy psychologicznej, psychiatrycznej.

        1. probowałam, z wielkimi oporami, karmic przez 2 dni w szpitalu
        > > 2. nie sprawiało mi to zadnej przyjemnosci, uniesienia i nie
        wiem czego j
        > eszcze
        > > 3. czułam tylko bol

        Chyba większość kobiet po urodzeniu dziecka przeżywa ból albo
        przynajmniej dyskomfort w związku z karmieniem piersią. Gdybym z
        tego powodu miała nie karmić, to nie wykarmiłabym żadnego z trójki
        moich dzieci. Pozytywne odczucia zwykle przychodzą później. Wręcz na
        takie przeżycia należy się przygotować i nie oczekiwać uniesień.
        Skoro byłaś w żałobie, to tym bardziej powinnaś dać sobie prawo do
        bardzo pogrążających nastrojów. Okres tuż po porodzie jest przecież
        znany z "baby bluesa" czyli obniżonego nastroju. Ale warto te
        ciężkie chwile przetrwać, żeby jednak doczekać się większej harmonii
        z dzieckiem u piersi.
        Dobrze zrozumiałam, że jesteś mamą wdową?- moim zdaniem, dobrze, że
        nikt Cię nie zmuszał do karmienia piersią. Współczuję zaistniałej
        sytuacji, ale moim zdaniem warto przemyśleć z Twojej strony powody
        tak silnej niechęci. Karmienie piersią wymaga akceptacji swojego
        ciała i dziecka ciała, dużej i częstej bliskości fizycznej- czego
        się boisz?

        > A to ze ktos nie widzi w tym przyjemnosi to w jakis sposob was
        obraza?

        Chyba nigdzie nic takiego nie wybrzmiało. To, że w początkach
        karmienia może ono być nieprzyjemne, zdarza się bardzo często,
        większość z nas tego doświadczyła. Dla tego akurat mamy zrozumienie-
        trudno mieć zrozumienie dla tego, by był to jedyny wyznacznik
        podjęcia decyzji. Dojrzałość polega na tym, że umie się wytrwać
        nawet w trudach, bólach, gdy stoi za tym jakieś istotne dobro. Takim
        dobrem jest dla nas zdrowie i życie naszego dziecka.
        Pozdrawiam mamy karmiące butelką! No i karmiące piersią!- razem jest
        ciekawiej, nieprawdaż?
        • anaveronika Re: przykry wątek 18.06.09, 02:13
          fizula napisała:

          > A właśnie, że powinnyśmy, żeby nie być kobietami bez serca. Bo my
          > kobiety lubimy sobie nawzajem "pomatkować". Co więcej i nam, i innym
          > kobietom jest to bardzo potrzebne.

          fizula, dlaczego w takim razie matki butelkowe odbierjaą takie wątki jako atak na nie?
          ja rozumiem, ze budzik załozyła ten watek jako odpowiedz na inny na KB. Ale ten z KB był odpowiedzią na wątek załozony przez mruwe na KP, o tym jak to leniwe butelkowe okradają podatnikow wyłudzając recepty na refundowane mleko. Moze ja jestem jakas inna ale wg mnie to nie ma z "matkowaniem" nic wspolnego. osobiscie takie teksty mam głeboko w d... ale one sa przykre dla matek butelkowych w takim samym stopniu jak dla Was nasze wypowiedzi. Nie sądzisz?


          Dlatego może być
          > dla nas smutne, oburzające, dołujące, wkurzające, że własna matka,
          > która może karmić (nie mówię o takich które nie mogą), nie chce
          > dawać dziecku własnego mleka, zbyt łatwo rezygnuje z własnego
          > wysiłku, cierpienia dla dobra dziecka.

          faktycznie wiele matek rezygnuje, czesc sie stara dłuzej czy krocej a niektore prawie wcale, jak ja. Ale czy to powod by pisac: za malo sie starałas, kazda moze wykarmic dziecko, jestes leniwa itp. Wiesz, miedzy wierszami daje sie wyczytac, ze czesc matek karmiących piersią uwaza te butelkowe za gorsze. Moze nie piszą tego dosłownie, ale mozna to tak odebrac.

          Do tego jeszcze twierdzenia, ze mleko modyfikowane jest złe i niedobre. To prawda, ze nie jest tak doskonałe jak mleko matki, ale nie jest trucizną. Technologia sie zmienia, nauka czyni postępy, moze za iles lat to MM bedzie jeszcze lepsze. Ale i tak jest odpowiedzialne za mase chorob, na ktore moje dziecko zachoruje bo ja jestem leniwa. (wątek o reklamie MM z KP)

          Osobiscie nie karmie z wielu powodow. Raz, z powodu "technicznego" bo jakos, mimo pomocy, nam nie wychodziło. Z tego problemu wynikał kolejny czyli bol. Nie lubie go sobie zadawac, wiec nie karmienie bylo sposobem eliminacji. No i blokada psychiczna, powodująca niechec do dziecka (byłam w 3mc gdy moj maz zmarł po wypadku, a bycie w ciązy pociągało za sobą obowiązek życia). Byc moze Ty uznasz, ze moj wybor butelki jest usprawiedliwiony. Ale dałabym sobie reke uciąc, ze znajda sie takie, ktore powiedza: za mało sie starałas. (I to jest własnie terror laktacyjny.)
          • grochalcia Re: przykry wątek 18.06.09, 07:15
            poza tym my wcale nie chcemy zebyscie nam matkowaly..nam, czy anszym dzieciom.
            One naprawde mają sie swietnie!!! nie wzbudzajcie w nas poczucia winy, ae
            jestesmy gorsze, leniwe, za malo starajace sie. I Wy i my jestesmy mamami, tak
            samo kochamy nassze dzieci. Powinnysmy sie wspierac..a jak cos nie
            wychodzi-pomagac i znalezc dobre slowo..a tu ciezko o to bardzo często, oj ciężkosad
            po co te dyskusje , pyskówki,po co wasze uwagi na temat butelek???zacznijmy od
            szacunku do drugiego czlowieka...i bedzie dobrze..i wtedy Wy bedziecie wchodzily
            na forum KB zobaczyc co u nas slychac, my do was-po przyjacielsku a nie po nto,
            zeby sie kłócic..marne z nas matki, mimo karmienie piersia, skoro tyle czasu i
            energii poswiecamy na wytykanie bledow innych....
            • kinga_owca Re: przykry wątek 18.06.09, 09:29
              ja wchodze na KB żeby zobaczyc, co u was słychać
              co słychac u mam, które najpierw radziły się na KP, a potem poszły
              na KB - czasem niestety z przyczyn dla mnie niezrozumiałych...
              ale nie oceniam - ich wybór
              już pisałam na KB co sądze na temat pewnych spraw...

              ale jednak - jesli chodzi o przytoczony wątek na KB - nawet mama
              butelkowa po przeczytaniu niektórych wpisów chyba uzna, że niektóre
              mamy z KB strzeliły sobie (i przy okazji niestety innym mamom
              butelkowym)samobója wink
              • anaveronika Re: przykry wątek 18.06.09, 09:47
                kinga_owca napisała:

                > ale jednak - jesli chodzi o przytoczony wątek na KB - nawet mama
                > butelkowa po przeczytaniu niektórych wpisów chyba uzna, że niektóre
                > mamy z KB strzeliły sobie (i przy okazji niestety innym mamom
                > butelkowym)samobója wink

                ja bym tego tak nie traktowała. Watek byl o tym, ktora ma odwage sie przyznac, szczerze, z jakich powodow nie karmi piersią. Wiec napisałysmy. A przeciez wiesz dobrze, ze to tylko odpowiedz na "zaczepne" wątki z KP. W związku z tym i "odpowiedni" styl wypowiedzi.
                • atena12345 Re: przykry wątek 18.06.09, 10:01
                  > ja bym tego tak nie traktowała. Watek byl o tym, ktora ma odwage
                  sie przyznac,
                  > szczerze, z jakich powodow nie karmi piersią. Wiec napisałysmy. A
                  przeciez wies
                  > z dobrze, ze to tylko odpowiedz na "zaczepne" wątki z KP. W
                  związku z tym i "od
                  > powiedni" styl wypowiedzi.

                  otóz to - trzeba umiec wyczytac ironie
              • sumatra_rain Re: przykry wątek 18.06.09, 12:12
                kinga_owca napisała:

                > ale jednak - jesli chodzi o przytoczony wątek na KB - nawet mama
                > butelkowa po przeczytaniu niektórych wpisów chyba uzna, że
                niektóre
                > mamy z KB strzeliły sobie (i przy okazji niestety innym mamom
                > butelkowym)samobója wink




                Chyba zartujesz. Niby dlaczego? Bo ktoras napisala, na przyklad, ze
                sie czula uwiazana jak pies do budy? Albo, ze tego nie lubila, ze
                miala dosc krwawiacych i bolesnych piersi? Zrozum, dziewczyno,
                roznice miedzy toba a nami - my nie traktujemy dzieci jak bytow
                nadrzednych, my je traktujemy jak ludzi. Ale i siebie same tez, w
                zwiazku z tym jesli nas boli, jesli nam zle i czujemy sie fatalnie,
                to nie zachowujemy sie jak budzik11 karmiaca mimo to i twierdzaca,
                ze tak trzeba. Bo zycie nie tylko po to jest by brac. Faktycznie,
                nie tylko po to. I ta zasada odnosi sie takze do dzieci, zwlaszcza
                ze dziecko butelkowe nie jest ani trute, ani glodzone, zas sposobow
                na bliskosc z matka jest miliony.
                • kinga_owca Re: przykry wątek 18.06.09, 16:38
                  nie chodzi mi o przyczyny, mogę się z nimi nie zgadzać, ale każda
                  kobieta ma prawo do swoich własnych odczuć

                  chodzi mi o głupoty, które niektóre mamy wypisują na temat karmienia
                  piersią i kobiecego mleka
                  skoro karmienie butelką to świadomy wybór mam - jak podkreślacie -
                  to u niektórych (podkreślam - niektórych) ta świadomość jest równa
                  zeru
                  negowanie prawd oczywistych, wyników badań i zdrowego, ludzkiego
                  rozsądku - to nazywam samobójem
                  bo po tych "kwiatkach" gdyby generalizować, to świadomy wybór
                  butelki przestaje być tak oczywisty...

                  stwierdzenie przez jedną z mam (autorytatywne stwierdzenie) że mleko
                  kobiece nie ma przeciwciał i że mm jest lepsze niz mleko matki -
                  coż, z tym nawet się dyskutowac nie da, a poziom wiedzy (ogólnej,
                  nie specjalistycznej) oceńcie we własnym gronie...
                  bo nawet poziom reklam chyba tę panią przerasta...
                  • dordulka Re: przykry wątek 18.06.09, 17:01
                    kinga_owca napisała:
                    stwierdzenie przez jedną z mam (autorytatywne stwierdzenie) że mleko
                    > kobiece nie ma przeciwciał i że mm jest lepsze niz mleko matki -
                    > coż, z tym nawet się dyskutowac nie da, a poziom wiedzy (ogólnej,
                    > nie specjalistycznej) oceńcie we własnym gronie...
                    > bo nawet poziom reklam chyba tę panią przerasta...

                    Pozostaje tylko miec nadzieje, ze pisane to bylo "z przekąsem", ze nie nalezy tego odbierac doslownie. Jezeli sie myle, to poziom wiedzy pozostawia wieeele do zyczenia i nie musimy sie "kryc we wlasnym gronie" by to napisac.
      • kaeira Re: przykry wątek 18.06.09, 09:31
        anaveronika napisała:
        > Przeciez to nie Wasze dzieci, i tak naprawde to nie powinniscie sie tym przejmowac.

        ??? Naprawdę nie przejmujesz się tym, co spotyka dzieci innych ludzi? Nie wiem, jak ty, ale ja się ogólnie interesuję, do pewnego stopnia przejmuję, (i ewentualnie smucę) tym, jak żyją inni ludzie. (szczególnie dotyczy to dzieci.) I często komentuje rożne zjawiska, które mnie osobiście nie dotyczą.

        [Oczywiście, są to bardzo rożne zjawiska, i moje reakcje też są rożne.
        Najczęściej tylko "tak sobie" komentuję czy rozmawiam na dany temat.
        Często staram się pomóc "wirtualnie" - np. radząc na forum internetowym, podając potrzebne informacje/namiary, podpisując czy rozpowszechniając petycję. itp.
        Czasami angażuje się w pracę organizacji pozarządowej działającej "w danym temacie".
        Czasami bezpośrednio rozmawiam z osobą, której problem dotyczy.
        Itd...]


        > A to ze ktos nie widzi w tym przyjemnosi to w jakis sposob was obraza? To jego
        > zdanie i jego odczucia. Mnie np nie odpowiada seks grupowy ale jesli moja sąsia
        > dka lubi, to prosze bardzo, ja nad nią rąk załamywac nie bede. W koncu nie moje
        > małpy, nie moj cyrk.

        Kiepskie porównanie. Karmienie piersią jest czymś istotnym dla zdrowia dzieci, dla zdrowia publicznego, dla finansów państw - dlatego też państwa i organizacje międzynarodowe zajmują się jego promocją, uznając, jak widać, że nie jest to tylko prywatna sprawa kobiety.
        A seks grupowy ma tylko wpływ na osobiste przyjemność (albo nieprzyjemność) kilku osób.
        • anaveronika Re: przykry wątek 18.06.09, 10:27
          kaeira napisała:
          > ??? Naprawdę nie przejmujesz się tym, co spotyka dzieci innych ludzi?

          uwazam, ze nalezy sie przejmowac i interesowac gdy dziecku dzieje sie krzywada fizyczna, psychiczna czy seksualna. Co wiecej, uwazam tez, ze nalezy interweniowac nawet gdy cos takiego dzieje sie dorosłemu. Interweniowac na rozne sposoby (rozmowa, opieka, policja itp) Chyba karmienia mieszanką do zadnej z tych grup nie zaliczysz? Bo wg mnie podciąganie tego do krzywdzenia fizycznego (bo bedzie w przyszłosci chorowało, ale czy na pewno?) czy psychicznego (bo mniej mamusia przytula) to juz gruba przesada.

          > Kiepskie porównanie.

          porownanie jak porownanie, moze bardziej dosadne. Na zasadzie, ze nie ingeruje w cudze zycie i nie smuci mnie to.

          >dla finansów państw

          kazdy dopłaca do refundowanego mleka. Ale dopłaca tez do wielu innych rzeczy. I na tej zasadzie, wole dopłacac do leniow matek niz do utrzymywania leniow w więzieniach i leniow w sejmie.
          (i tylko prosze, nie pisz, ze to nie forum o polityce i więziennictwie, bo to wiem)

          > dla zdrowia publicznego

          tak, na KP dziewczyny probowały udowodnic, ze mieszanka powoduje baaardzo wiele chorob. Byc moze sa nawet naukowe badania na ten temat. No ale sa ludzie, ktorzy nigdy nie byli karmieni mieszanką i tez chorują. Chorowali nawet gdy mieszanek jeszcze nie było, gdy srodowisko było czysciejsze, jedzenie lepsze i styl zycia wolniejszy i lagodniejszy. I sa tacy wykarmieni mlekiem w proszu o zdrowiu całkiem dobrym. Wiec nie zwalajcie całego zła tego swiata na mieszanki.
          • kaeira Re: przykry wątek 18.06.09, 19:57
            anaveronika napisała:
            > kazdy dopłaca do refundowanego mleka.

            Kompletnie nie o to mi chodziło. I nie o to głównie chodzi tym wszystkim rządom. (Zresztą w wielu państwach nie ma takiej refundacji, albo jest ona bardzo ograniczona ) Chodzi o finanse w kontekście wydatków na leczenie, w kontekście zdrowia publicznego. (tak samo jak rządy i org. międzynarodowe promują niepalenie, zdrowe jedzenie, ruch, badania przesiewowe, itd).


            > > dla zdrowia publicznego

            > tak, na KP dziewczyny probowały udowodnic [...] sa ludzie, ktorzy nigdy nie byli karmieni mieszanką i tez chorują [...] Wiec nie zwalajcie całego zła tego swiata na mieszanki.

            Nie chodzi tu o "nasze" poglądy, tylko wyżej wspomnianych rządów i organizacji międzynarodowych (np. WHO, Unia Europejska). Jak widać, wierzą one opiniom autorytetów lekarskich oraz statystykom, które twierdza, że dzieci karmione piersią chorują statystycznie mniej, i że karmienie piersią ma także pozytywny wpływ na zdrowie matek (przede wszystkim zmniejszone ryzyko niektórych nowotworów).

            (Jeszcze raz przypomnę, że to że statystycznie dzieci niekarmione chorują częściej nie oznacza, że nie ma przypadków dzieci "piersiowych", które chorują non-stop, i dzieci "mieszankowych", które nie chorują w ogóle.)
        • sumatra_rain Re: przykry wątek 18.06.09, 12:25
          kaeira napisała:



          > ??? Naprawdę nie przejmujesz się tym, co spotyka dzieci innych
          >ludzi?



          shock shock shock

          Widze, ze niektorzy a ferworze wieloletniego cycowania myla
          podawanie dziecku mleka z butelki z pedofilia, karami fizycznymi,
          wykorzystywaniem do prac w fabrykach, pakowaniem noworodow w beczki
          oraz porzucaniem na progu sierocinca...
          • kaeira Re: przykry wątek 18.06.09, 20:01
            sumatra_rain napisała:
            > kaeira napisała:
            > > ??? Naprawdę nie przejmujesz się tym, co spotyka dzieci innych ludzi?
            >
            > Widze, ze niektorzy a ferworze wieloletniego cycowania myla
            > podawanie dziecku mleka z butelki z pedofilia, karami fizycznymi,
            > wykorzystywaniem do prac w fabrykach, pakowaniem noworodow w beczki
            > oraz porzucaniem na progu sierocinca...


            Coooooo????
            Gdzie ja uczyniłam takie porównanie??
            Ja miałam na myśli wszelkie aspekty wychowania i traktowania dzieci. Te
            dramatyczne negatywne także, ale także np. rozszerzanie diety, nocnikowanie,
            karmienie "danonkami", przysłowiowe "czapeczki"... itp, itd.


            PS. Osobiście nie używam, nawet w myślach, słowa "cycowanie".
          • atena12345 Re: przykry wątek 19.06.09, 08:34
            sumatra_rain napisała:

            > kaeira napisała:
            >
            >
            >
            > > ??? Naprawdę nie przejmujesz się tym, co spotyka dzieci innych
            > >ludzi?
            >
            >
            >
            > shock shock shock
            >
            > Widze, ze niektorzy a ferworze wieloletniego cycowania myla
            > podawanie dziecku mleka z butelki z pedofilia, karami fizycznymi,
            > wykorzystywaniem do prac w fabrykach, pakowaniem noworodow w
            beczki
            > oraz porzucaniem na progu sierocinca...

            przestałam się dziwić, że cokolwiek komukolwiek tu się myli ...
            poczytaj dokładnie posty tych wspaniałych matek, a wyczytasz z nich
            to, do czego przyznać sie nie chcą
            • kaeira Re: przykry wątek 19.06.09, 09:15
              atena12345 napisała:
              > przestałam się dziwić, że cokolwiek komukolwiek tu się myli ...

              Jak już napisałam, to chyba nie mnie się coś tu myli... proszę wskaż, gdzie o czymś takim wspomniałam, albo choćby imputowałam.


              > poczytaj dokładnie posty tych wspaniałych matek, a wyczytasz z nich
              > to, do czego przyznać sie nie chcą

              Bardzo jestem ciekawa, co za sekrety wyczytałaś z moich postów... gdybyś miała chwilkę, będę wdzięczna za info.
              • sumatra_rain Re: przykry wątek 19.06.09, 12:49
                kaeira napisała:


                > Jak już napisałam, to chyba nie mnie się coś tu myli... proszę
                >wskaż, gdzie o czymś takim wspomniałam, albo choćby imputowałam.


                Kazde slowo ma pewien semantyczny "dzwiek". Jesli piszesz, ze
                przejmujesz sie i smuci cie to co spotyka dzieci innych
                ludzi, to chyba nie masz na mysli karuzeli i waty cukrowej?
                Slowa "spotyka" uzywa sie znacznie czesciej mowiac o sprawach
                nieprzyjemnych, bo spotykaja nas nieszczescia i nieprzyjemnosci. Ty
                zas ten efekt podkreslilas twierdzac, ze cie smuci to co spotyka
                dzieci innych ludzi w kontekscie karmienia ich mlekiem sztucznym.
                Sorry, ale nijak nie idzie tego zinterpretowac pozytywnie, co
                wiecej - brzmi to tak dramatycznie jakby co najmniej o krzywdzenie
                maluchow tu chodzilo. Nastepnym raze po prostu waz slowa.
    • budzik11 Re: przykry wątek 18.06.09, 09:42
      Nie założyłam tego wątku w odpowiedzi na jakiś inny watek, w proteście, żeby
      komuś dokopać itp. Nie. Przypadkiem weszłam (pierwszy raz) na KB, przeczytałam
      tamten wątek i po prostu zrobiło mi się smutno, przykro. Jasne, że nie mój cyrk
      i nie moje małpy, nie moje dzieci, nie moje cycki, nie moje butelki, nie moje
      pieniądze (no, częściowo moje). Ale zwyczajnie zrobiło mi się smutno. Oczywiście
      nie twierdzę, że WSZYSTKIE piszące tam matki są egoistyczne, leniwe czy jakieś
      tam - bo rzeczywiście wiele było głosów autentycznej udręki (jak np. dziewczyna
      zmuszana i terroryzowana przez męża - co, swoją drogę, też jest bardzo
      przykre!). Ale, jak to się mówi - łyżka dziegciu potrafi zepsuć beczkę miodu.
      Ogólne moje wrażenie po przeczytaniu tego wątku - smutek i przygnębienie. Nikomu
      nie chcę matkować, nikogo pouczać, namawiać, przekonywać, do głowy by mi nie
      przyszło pisać tam (w przeciwieństwie do matek butelkowych, które przychodzą się
      wykłócać i awanturować na fora o KP). Ale mam prawo do swoich odczuć w tej
      kwestii i chciałam je gdzieś "wyrzucić" z siebie. Nie było moim zamiarem
      wszczynanie dyskusji, awantury itp. Smutno mi się zrobiło i chciałam o tym
      napisać. Tyle.
      • anaveronika Re: przykry wątek 18.06.09, 10:47
        budzik, ale weszłas na KB zeby zobaczyc reklame mieszanki. O tej reklamie dowiedziałas sie z wątku na KP. Nie uwazasz, ze na KP pojawiło sie ostatnio duzo wątkow butelkowych? Czy ja jako karmiąca mieszanka nie mam prawa czuc sie smutna, gdy ktos nazywa mnie leniem i oskarza prawie o okradanie (bo mleko czesciowo refundowane)? Ty tak nie twierdzisz, ale z niektorych tamtejszych wypowiedzi mozna to wyczytac.

        >Nikomu nie chcę matkować, nikogo pouczać, namawiać, przekonywać, do >głowy by mi nie przyszło pisać tam (w przeciwieństwie do matek >butelkowych, które przychodzą się
        > wykłócać i awanturować na fora o KP).

        no przychodza na KP, ale skoro tam (na KP)porusza sie tematy ich dotyczące i je w pewien sposob krzywdzące to dlaczego nie mają sie bronic.

        budzik, wejdz jeszcze raz na KB, odszukaj wątek: wołanie o szacunek. Nie wiem, moze Ty nie byłas w sytuacji takiej jak te dziewczyny, a moze byłas, ale sobie poradziłas. Te przezycia, ktore one tam opisuja nie naleza do miłych. Mozna powiedziec, ze sie poddały, nie walczyły. Ale nie kazdy ma siłe do walki i nie kazdy otrzymuje pomoc (o tym to nawet same piszecie).
        Dlatego uwazam, ze nie nalezy w ten sposob oceniac.

        I jest jeszcze ciekawy wątek załozony przez doradczynie laktacyjną

        • abiela Re: przykry wątek 18.06.09, 11:27
          Przepraszam, ale po co, wy wchodzicie na fora dla matek karmiących piersią??? No
          po co? Żeby się kłócić? Dołować? Denerwować? Urządzać pyskówki i zarzucać innym,
          że je prowokują?
          W życiu bym nie zajrzała na forum dla mam karmiących butelką, bo mnie to nie
          dotyczy. Was nie dotyczy karmienie piersią ale z zaciekłością zaglądacie i
          wmawiacie nam wzbudzanie w was poczucia winy? Nie rozumiem.
          • dordulka Re: przykry wątek 18.06.09, 11:36
            abiela napisała:

            > Przepraszam, ale po co, wy wchodzicie na fora dla matek karmiących piersią??? N
            > o
            > po co? Żeby się kłócić? Dołować? Denerwować? Urządzać pyskówki i zarzucać innym
            > ,
            > że je prowokują?
            > W życiu bym nie zajrzała na forum dla mam karmiących butelką, bo mnie to nie
            > dotyczy. Was nie dotyczy karmienie piersią ale z zaciekłością zaglądacie i
            > wmawiacie nam wzbudzanie w was poczucia winy? Nie rozumiem.

            Juz kiedys pisalam na Kp, ale sie powtorze:
            ... bo sa to fora otwarte i kazdy ma prawo tak wchodzic, a co wiecej, pisac
            ... bo teraz karmie sztucznie, ale mam szczera nadzieje, ze karmienei piesria bedzie jeszcze mnie dotyczyc
            ... bo uwazam ,ze popelnilam wiele bledow przy Myszy i chce ich w przyszlosci uniknac
            ...bo chce sie doedukowac
            ... bo mi "wstyd", ze wielu rzeczy o kp nei wiedzialam, choc powinnamsad
            ... bo lubie Pania Ekspert z KP
            ... bo podoba mi sie idea DPK, choc na razie nie bylam w stanie tego doswiadczyc osobiscie
            ... bo u Was mozna sie wielu rzeczy dowiedziecm nie tylko o kp czy dkp (ostatnio BLW)
            ... bo na KP czesto pojawiaja sie watki 'oglonoludzkie" i mnie, jako matki "butelkowej" dotyczace
            ... bo, choc nie zgadzam sie czesto za zalozycielka Tego forum, to daje tu linki do swoich artyklulow, ktore b mi sie podobaja
            ... na KB tez jestem, czesciej, aktywniej, ale to nei oznacza, ze mam klapki na oczach i nie wysciubiam nosa poza wlasne podworko
            ... bo takwink)))

            Pozdarwiam
          • grochalcia Re: przykry wątek 18.06.09, 11:46
            z tego samego powodu, dla ktorego niektore z was na karmienie butelkasmile

            a dordulka swietnie to napisałasmile

            wchodze tez na wczesniaki, chociaz wczesniaka nie mam

            i na galerie potraw, choc jestem noga do gotowaniasmile

            i na diete Montignac-chociaz wcale sie za nia nie zamierzam na razie zabracsmile

            i pozdrawiamsmile
            • dordulka Re: przykry wątek 18.06.09, 11:50
              Ja na Origami i Robotki Recznesmile))))

              Przepraszam za zamiecanie watku malo przykrymi pobocznymi uwagamismile
              • grochalcia Re: przykry wątek 18.06.09, 12:00
                nie żartujsmile no to chyba lubisz robotki, bo z ciekawosci to nie sądzę, co???tongue_out
                ja ledwo wiem jak druty wygladaja..a juz trzymac bym ich wogole nie
                potrafila...kiedys, dawno temu, wyszywalam...ale teraz nie mam bladego pojecia
                jakim dudem ja to robial..

                a Ty nie mialas przypadkiem isc na spacer??? ja czekam az sie maly obudzi, biore
                wozek i idziemy po starszaka do pzredszkolasmile
          • atena12345 Re: przykry wątek 18.06.09, 11:52
            abiela napisała:

            > Przepraszam, ale po co, wy wchodzicie na fora dla matek karmiących
            piersią??? N
            > o
            > po co? Żeby się kłócić? Dołować? Denerwować? Urządzać pyskówki i
            zarzucać innym
            > ,
            > że je prowokują?


            a nie prowokuja ???? to po co ten wątek idealne mamy ??? To my
            między sobą napisalyśmy co czujemy, a wy wykorzystujecie by sie
            ponabijać... A wchodzimy, bo lubimy, bo karmiłyśmy niektóre, bo może
            cos sie nauczymy na przyszłość, bo może kogos wesprzemy na duchu ...
            Wystarczy powodów??? Ale jak czytamy posty obrażajace nas, to mamy
            prawo sie bronić.
            A dobra, idę sie napić wódki, albo na impre jakąś ... bom przeca
            wyrodna matka butelkowa...


            • budzik11 Re: przykry wątek 18.06.09, 11:59
              atena12345 napisała:


              > a nie prowokuja ???? to po co ten wątek idealne mamy ??? To my
              > między sobą napisalyśmy co czujemy, a wy wykorzystujecie by sie
              > ponabijać...

              Gdybym chciała kogoś prowokować, to napisałabym ten wątek na KB. Ale właśnie
              napisałam "między nami". Chcecie, to sobie piszcie co uważacie na swoim
              butelkowym forum - ja nie chcę sobie podnosić ciśnienia i tam nie wchodzę
              (wyjątkeim była ta sytuacja, ale wytłumaczyłam już po co tam weszłam). A już na
              pewno nie wdawałabym się w pyskówki z tamtymi matkami. W przeciwieństwie do
              butelkowych matek, które notorycznie wchodzą na kp i robią dym. Ja nie mówię o
              tych, które szukają informacji, wsparcia itp. a le o tych, co obrażają i robią
              afery.
            • budzik11 Re: przykry wątek 18.06.09, 12:00
              atena12345 napisała:

              wy wykorzystujecie by sie
              > ponabijać...

              Nikt tu się z nikogo nie nabija. Ja przynajmniej jak najdalsza jestem od
              śmiechu. Dla mnie, jak już napisałam - to są smutne sprawy, nie śmieszne.
              • grochalcia Re: przykry wątek 18.06.09, 12:02
                a moze porozmawiajmy o pogodzie???albo pomyslach na obiad-kurcze, ja nie mam
                pomyslu, a o tej porze wypadaloby juz miećsmile
                i juz koniec dziewczyny, no!
                kazda nap[isala z nas co mysli i juz!
            • budzik11 Re: przykry wątek 18.06.09, 12:08
              I jeszcze jedno - jeśli coś mi leży na wątrobie, to mam potrzebę napisania tego
              w miejscu, gdzie czuję, że będę zrozumiana. Nie mam zamiaru wsadzać
              przysłowiowej "mordy w kubeł" tylko dlatego, że może zajrzy tu jakaś matka
              butelkowa i się poczuje dotknięta. Ja wiem, że naszym kraju obowiązuje tabu nt
              mówienia co sie naprawdę myśli o karmieniu butelką w imię poprawności
              politycznej, bo przecież "każda mamusia wie, co jest najlepsze dla jej
              dzidziusia". No cóż, może nie jestem poprawna politycznie. Ale nie włażę na KB i
              tam się nie uzewnętrzniam. Bo to nie "moje" forum i nie mam ochoty na szukanie
              awantury, chociaż też nie raz na pewno mogłabym przeczytać o sobie że jestem
              patologią, obrzydlistwem itp - mogłabym tam się wykłócać i mieć pretensję, że
              jestem obrażana. A awantury robią właśnie mamy butelkowe na forach KP.
              • grochalcia Re: przykry wątek 18.06.09, 12:19
                ej, jakie tabu??? gdzie Ty masz tabu o mowieniu co sie mysli o matkach
                karmiacych butelką??? ech..gdybys karmila butelka miala bys czasem serdecznie
                dość tego niby TABu, uwierz misad
                ech, dobra, dłużej mordy w kubel wsadzac tu nie bede, uciekam do siebiesmile
                szkoda, nawet nie mozna z Toba normlanie pogadacsadwylapujesz tylko fragmenty i
                sie czepiasz. a jad Ci uszami niedlugo bedzie wychodzilsad
          • anaveronika Re: przykry wątek 18.06.09, 12:15

            wiec abiela nie zaglądaj tam bo sie bezsennosci nabawisz

            >Budzik nie zaglądaj na to forum. Ja staram się już takich spraw >unikać, do tego
            >sotpnia isę denerwuję, że po nocy spać nie mogę. Autentycznie


            > W życiu bym nie zajrzała na forum dla mam karmiących butelką, bo mnie to nie dotyczy

            skoro Cie nie dotyczy karmienie butelką, to po co o tym piszesz i krytykujesz przy okazji? obojętne gdzie to robisz, jednak robisz

            zaproszenie do zaglądniecia było dla budzik, moze ona ma mocniejsze nerwywink

            a swoją droga, wszystkie jetescie KP lub DKP a jednak jak rozne podejscie Twoje a np. fizuli.
            • abiela Re: przykry wątek 18.06.09, 12:32
              anaveronika napisała:


              > a swoją droga, wszystkie jetescie KP lub DKP a jednak jak rozne podejscie Twoje
              > a np. fizuli.

              Jestem poruszona jak prędko jesteś w stanie wyrobić sobie zdanie na temat
              czyjegoś podejścia. Na podstawie dosłownie kilku zdań już wiesz, jakie ktoś ma
              podejście? Powinnas wykorzystywać ten talent.
              • anaveronika Re: przykry wątek 18.06.09, 13:31
                tak, twierdze, ze fizula ma inne podejscie do matek butelkowych niz Ty.
                Skąd to stwierdzenie? z wypowiedzi fizuli w tym temacie. Jak dla mnie sa one merytoryczne, wywazone i nie agresywne. Umie dziewczyna wypowiedziec sie zyczliwie, nawet jesli ma inne zdanie.

                a gdybys chciała mi zarzucic, ze jestem wredna, to masz racje. Zycie mi tak dokopało przez ostatni rok, ze sie stałam mega jędzą i chyba juz z tego nie wyrosne.

            • ciociacesia i naprawde cie to dziwi? 18.06.09, 13:02
              > a swoją droga, wszystkie jetescie KP lub DKP a jednak jak rozne podejscie Twoje
              > a np. fizuli.

              przeciez sposób karmienia nie definiuje automatycznie podejcia?
      • fizula Re: przykry wątek 18.06.09, 17:12
        budzik11 napisała:
        "Oczywiście
        nie twierdzę, że WSZYSTKIE piszące tam matki są egoistyczne, leniwe
        czy jakieś
        tam - bo rzeczywiście wiele było głosów autentycznej udręki (jak np.
        dziewczyna b
        zmuszana i terroryzowana przez męża - co, swoją drogę, też jest
        bardzo
        przykre!)."

        No to dziwczyny z KB, weźcie to powyższe na usprawiedliwienie dla
        Budzik. Czy w cytowanych przez Budzik wypowiedziach rzeczywiście nie
        widzicie momentami elementów negatywnych, które aż się same proszą,
        by je ocenić i przykładu nie brać. Chociaż, moim zdaniem, jednak nie
        ma sensu ferować wyroków, bo często w postach jest tylko ułamek
        prawdy, w życiu często też tak jest. Pozostała część zakryta przed
        nami bywa, a o wiele bardziej naświetla czasami sytuację. Dlatego ja
        się nie dziwię, że niektóre mamy KB czują się dotknięte i przejmują
        się takimi ocenami, moim zdaniem, zwłaszcza jak się jest młodą
        wrażliwą mamą, to się człowiek przejmuje wszystkim, niezależnie od
        tego jak karmi. Ja myślę, że Budzik rozumie, że są różne mamy
        butelkowe, ale to ją akurat wyjątkowo poruszyło. Czy nie ma takiego
        prawa?

        > nie chcę matkować, nikogo pouczać, namawiać, przekonywać, do głowy
        by mi nie
        > przyszło pisać tam

        Także widzicie, drogie mamy KB, na siłę matkować nikt Wam nie chce.
        Ani Budzik, ani ja. Ale mamom KP owszem chcemy, bo wiemy same, że
        często tego potrzebują: odrobiny zrozumienia, życzliwości czy rady.


        Dordulka, właśnie z myślą m.in. o mamach takich jak Ty zachowałam to
        forum otwarte, choć w ciągu 5 lat istnienia i krytykowania naszego
        karmienia, miałam zakusy, by je zamknąć, żeby nie musieć wyczytywać
        jakie jesteśmy zboczone, głupie i infantylne itp.

        "a swoją droga, wszystkie jetescie KP lub DKP a jednak jak rozne
        podejscie Twoje a np. fizuli."


        Mamy karmiące butelką, nie chwalcie mojej wypowiedzi, wszak jestem
        najzagorzalszą przywódczynią sekty laktacyjnej mającą klapki na
        oczach oraz dość infantylną na dodatek ;o) No i oczywiście uprawiam
        terroryzm laktacyjny, hehe, od rana do nocy. Tak na prawdę myślę, że
        moja i Budzika postawa aż tak bardzo się nie różni, tylko być może
        Budzik ma mniejsze doświadczenie z sytuacjami niejednoznacznymi,
        skomplikowanymi.
    • budzik11 Re: przykry wątek 18.06.09, 09:45
      Aha - ja, karmiąc w sumie już 35 m-cy (2 dzieci) nigdy nie czułam żadnej
      przyjemności. Raczej ból (który towarzyszy każdemu karmieniu od wielu miesięcy,
      nie mówiąc o początkach karmienia). Ale w karmieniu piersią nie chodzi o
      przyjemność. Do głowy by mi nie przyszło rezygnować z naturalnego karmienia
      dlatego że "nie sprawia mi to przyjemności" uncertain
      • atena12345 Re: przykry wątek 18.06.09, 09:59
        budzik11 napisała:

        > Aha - ja, karmiąc w sumie już 35 m-cy (2 dzieci) nigdy nie czułam
        żadnej
        > przyjemności. Raczej ból (który towarzyszy każdemu karmieniu od
        wielu miesięcy,
        > nie mówiąc o początkach karmienia). Ale w karmieniu piersią nie
        chodzi o
        > przyjemność. Do głowy by mi nie przyszło rezygnować z naturalnego
        karmienia
        > dlatego że "nie sprawia mi to przyjemności" uncertain



        rozumiem teraz twoje rozgoryczenie i żal, jednak miałam racje -
        czujesz, ze co poswiecasz i stad ta złosc. No to wspólczuje. Moje
        dziecko przynajmniej ma szczesliwa matke, która karmi go z
        przyjemnoscia i usmiechem.
        • budzik11 Re: przykry wątek 18.06.09, 10:10
          Nie, ja nie czuję tego jako poświęcenie. Dla mnie to oczywista i naturalna
          konsekwencja urodzenia dziecka. A że nie jest przyjemna - a kto twierdzi, że ma
          być? Chyba ktoś, kto się naczytał bzdurnych pisemek dzieciowych.
          Potrzebuję zarabiac pieniądze - chodzę do pracy, mimo, że nie zawsze jest to dla
          mnie przyjemnością. Czy to poświęcenie? Nie, chce mieć kasę, pracuję -
          oczywiste. Mam dom, który muszę sprzątać, mimo, że nie lubię sprzątania - czy to
          jest poświęcenie? Nie, chciałam, to mam. Tak samo z dzieckiem - urodziłam,
          karmię mimo, że bez ekstatycznych doznań, jakich niektórzy oczekują.
          Poświęcenie?? Nie, oczywista sprawa.
          "Na miły Bóg, życie nie tylko po to jest, by brać, życie nie po to, by
          bezczynnie stać, i aby żyć, siebie samego trzeba dać".
          Co do macierzyństwa - nie rozumiem postawy - urodzić i robić wszystko, żeby to
          dziecko jak najmniej nam "dolegało".
    • aaarwenaaa82 Re: przykry wątek 18.06.09, 13:49
      a ja was nie rozumiem...co wy do cholery robicie..czy naprawd nie
      potraficie akceptować " inności"...ja wiem ..wszystko wiem .. każda
      mama to osobna jednostka, złozony przypadek ( bez obrazy)..każda
      jest inna ma inną psychike , jedna jest bardziej wytrwała innej
      zycie tego nie nauczyło..kazda ma swoje racje z Nas. możemy noce i
      dnie dyskutować..
      Budziku..ja mam wrażenie że Ty nie przyjmujesz żadbych argumentów do
      siebie i że działasz wybiórczo bardzo..dlaczego? dajże
      spokój...prowokujesz i powodujesz zapewne u niejednej mamy
      łzy...miej swoje przekonania przeciez nikt cie do niczego innego nie
      próbuje nastawić...skąd się bierze w Nas ta agresja...
      Oczywiście masz prawo do wolnego słowa...

      Jestem mamą butelkową, przez takie posty przykro mi..bo po co ta
      walka pomiędzy nami...


      Ja chyba jestem ograniczona jakaś..bo nierozumiem !!!!!!!!!!!!!!!!!!
      o gustach się nie dyskutuje , tak samo każda mama robi po
      swojemu..może nienajlepsze porównanie ale nic lepszego mi nie
      przychodzi do głowy.

      różnica jest taka, że Wy mamy piersiowe jesteście dumne z siebie , i
      dobrze bo wam zazdroszcze, My mamy butelkowe ( częśc) często
      odczówamy wyrzuty sumienia..a Wy to potęgujecie...

      i proszę o nieusuwanie mojego wpisu bo mam prawo wypowiedzi.
      chodźmy lepiej na spacerek z pociechami, pokażmy im świata kawałek a
      niedołujmy się wzajemnie...KOBITY NO !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!





    • lacitadelle Re: przykry wątek 18.06.09, 15:43
      A ja nie rozumiem tych dyskusji, nie rozumiem komentowania konkretnych sytuacji,
      oceniania postaw kobiet, które i tak już zdecydowały się karmić butelką. Na
      pewno ich w ten sposób nie zachęcimy do karmienia piersią ewentualnych
      następnych dzieci, tych obecnych już karmić piersią nie mogą, więc proszę - nie
      podciągajmy tego pod matkowanie innym dzieciom (Fizulo, bardzo szanuję Twoje
      wypowiedzi i uważam, że Ty akurat nikogo nie oceniasz, ale niestety, niektóre
      mamy próbują w zaowalowany, a może nieświadomy sposób dopiec innym i nie ma
      sensu ich usprawiedliwiać).

      Ja rozumiem chęć pomocy i zapewnienia piersi wszystkim maluchom - to możemy
      próbować osiągnąć przez edukację, wspieranie promocji karmienia piersią,
      omawianie jego zalet, cierpliwe rady dla matek, które proszą nas o pomoc.

      Ale nie przez cytowanie wypowiedzi matek karmiących butelką, nie przez ich
      krytykowanie - każdy myślący logicznie człowiek wie, że takie działanie da
      skutek odwrotny - matki, które nie chcą karmić utwierdzi w ich postawie, a
      matki, którym się nie udało - zdołuje.

      Mój syn niedawno skończył rok, więc mam już jako takie doświadczenia w
      karmieniu, ale także obserwuję, jak matki się do siebie odnoszą i nie potrafię
      wojny panującej między matkami piersiowymi a butelkowymi usprawiedliwić,
      wytłumaczyć inaczej niż uczuciami negatywnymi płynącymi z obu stron. Co gorsze,
      nie widzę też żadnych pozytywnych skutków takich "dyskusji", za to negatywne jak
      najbardziej.

      Na tym forum sporo czytałam ostatnio o podejściach do wychowywania dzieci i nie
      zauważyłam, żeby któraś mama była zwolenniczką wychowywania dzieci poprzez
      krytykowanie ich zachowań, zawstydzanie czy ośmieszanie, więc nie udawajmy, że
      próbujemy w taki sposób wychować czy pomóc innym matkom.

      Napisałaś Budziku, że smutno Ci się zrobiło, gdy przeczytałaś zacytowane
      wypowiedzi. Nie pomyślałaś, jak się przykro zrobi matkom, których wypowiedzi w
      taki sposób i na takim forum zacytujesz? Bo ja w tych wypowiedziach widzę też
      takie neutralne, które nie świadczą ani o egoizmie, złej woli ani o pogardzie
      dla matek karmiących. A nawet gdyby takich nie było, to i tak taka dyskusja nie
      prowadzi do pozytywnych skutków.

      Powtórzę jeszcze raz, że mi się robi smutno, gdy widzę, że tyle w matkach
      negatywnych uczuć do innych matek. Dobrze, że jest też sporo wypowiedzi mądrych,
      zrównoważonych i życzliwych - bo tylko takimi możemy zachęcić do karmienia
      naturalnego.

      I jeszcze jedna refleksja - wróciłam niedawno ze Szwajcarii, byliśmy na 3
      tygodniowym aktywnym urlopie (m.in. chodziliśmy z synem po Alpach, trochę
      wyższych niż wspomniane w tym wątku Tatry), całe dnie spędzaliśmy poza miejscem
      pobytu (w pociągach, autobusach, górskich kolejkach, na starówkach, na górskich
      szlakach i nad jeziorami), więc bardzo często byłam zmuszona karmić publicznie.
      Na początku obawiałam się reakcji miejscowych i mocno się z karmieniem kryłam.
      Ale szybko poczułam, że nikt nie zwraca na to uwagi, że nikt na nas nie patrzy
      inaczej jak na pozostałych ludzi, że oni po prostu tego karmienia nie zauważają.
      I karmiąc w najróżniejszych miejscach publicznych czułam się zupełnie
      naturalnie, prawie jak w domu (oczywiście, z zachowaniem widoku piersi tylko dla
      syna). Widziałam sporo innych kobiet karmiących piersią, a także karmiących
      butelką i czułam, że one się nawzajem nie oceniają i że nikt inny ich nie ocenia.

      • dordulka Re: przykry wątek 18.06.09, 17:07
        Lacitadelle. Dziekuje. Nie musimy sie zgadzac, by sie po prostu szanowac. W "prawdziwym" swiecie otoczona jestem mlodymi mamami karmiacymi piersia, mi jednej z "naszego" kregu sie nei udalo. Nigdy od zadnej z nich nie usluszalam choc cienia krytki, za to obdarzyly mnie wsparciem, zyczliwoscia i zrozumieniem. Nie mialo to zadnego wplywu na nasze relacje, noo, poza moja nieskrywana zazdrosciasmile

        Zdaje sobie sprawe, ze net to nie swiat rzeczywisty. I dobrze. W gruncie rzeczy opinie anonimowych osob powinny mnie ... nie dotykac. Coz, dopiero sie ucze olewania, a co wiecej, nei odpowiadania atakiem na ich "prowokacje", nie zawsze jednak mi to do konca wychodzi (zwlaszcza olewaniewink. Ale z czasem problemy z karmieniem/niekarmieniem beda coraz bardziej rozmyte, dziecko dorosnie, a ja zmadrzeje. Moze wowczas latwiej sie porozumiemy?
    • black-cat Re: przykry wątek 18.06.09, 17:15
      Dlaczego przykry? Każdy ma prawo wyboru. Niektóre z nas karmią
      piersią kilka lat, inne nie chcą, nie mogą itp. Chyba najlepiej
      uszanować swoje wybory. Nie karmiłam piersią świadomie, nie
      chciałam, miałam nadwrażliwe brodawki i nie miałam ochoty tego
      zmieniać. Tak samo jak świadomie wybrałam cięcie cesarskie, bo nie
      miałam ochoty męczyć się przy porodzie. Czy jestem gorszą matką, bo
      nie poświęciłam się wystarczająco dla mojego (dzisiaj już blisko
      pięcioletniego) dziecka? Nie sądzę.
      Nie dzielę kobiet na dobre i złe matki (nie mam na myśli patologii).
      Jeżeli ktoś ma ochotę karmić piersią pięć lat - proszę bardzo,
      jedyne co mogę pomysleć to czy dziecko karmione pięć lat wyłącznie
      piersią nie będzie miało wad wymowy (chociaż to akurat niewielki
      problem), czy będzie umiało prawidłowo żuć, odgryzać itp. (zboczenie
      zawodowe). Ale do głowy by mi nie przyszło mysleć, że matka krzywdzi
      dziecko. Kobiety karmiące piersią w miejscach publicznych też nie
      wzbudzają we mnie emocji i dziwię się, że ta czynność w kimkolwiek
      emocje budzić może (zwłaszcza negatywne). Jak sie nie podoba,
      najprościej jest nie patrzeć. Przykry to jest brak tolerancji dla
      wyborów innych.
    • agnieszka_z-d Re: przykry wątek 18.06.09, 22:03
      Widziałam ten wątek bo owszem - czasem wchodzę na KB i raz na sto lat zdarzy mi
      się tam coś napisać - merytorycznie i nie w tonie laktacyjnej inkwizycji dodamsmile
      Mną on osobiście wstrząsnął. A ściślej mówiąc kilka na nim wypowiedzi. Takich w
      buńczucznym tonie. Poczucie, że robię dobrze, że karmię butlą - w sensie że
      robię lepiej niż bym miała karmić piersią. I taki ton... nie umiem tego opisać -
      coś jakby duma z karmienia butelką.
      Mi naprawdę nie chodzi o to, żeby Mamy butelkowe przepraszały, że żyją czy się
      tłumaczyły. Ale nie wyobrażam sobie że można w ten sposób pisać o powodach
      swojego karmienia butelką jak niektóre tam - nieliczne dodam - osoby. I nie
      chodzi o treść tylko właśnie o ten ton wypowiedzi.
      Ale też wszystkie znane mi osobiście Mamy karmiące mm bardzo żałują, że KP im
      się nie udało z różnych - mniejszych lub poważniejszych przyczyn. Przyznaję -
      jest podejście, które jestem w stanie zrozumieć. I jeszcze dodam z mojego -
      zupełnie subiektywnego punktu widzenia - nie czułabym się w 101%
      zrealizowana jako Matka, gdybym nie karmiła piersią. A to dlatego, że uważam KP
      za naturalne przedłużenie ciąży, porodu, i macierzyństwa. Nie jest to ani
      poświęcenie, ani źródło ekstazy, ani powód do dumy. To jest coś normalnego i
      naturalnego, że karmiłam moją Córkę piersią. Tak samo naturalne jest dla mnie,
      że o KP w miarę swoich możliwości się walczy do upadłego. Ale też naturalne jest
      dla mnie, że gdy walka okaże się przegrana podaje się mm. I dlatego nie umiem
      zrozumieć, pojąć ani przyswoić wypowiedzi właśnie w takim pełnym samozadowolenia
      i dumy z KB tonie.

      I jeszcze dodam - nie cierpię powiedzonka, że szczęśliwa Matka to szczęśliwe
      Dziecko. Bo ono ostatnio staje się modną wymówką i dyżurnym czyścikiem sumienia
      "nowoczesnych" mamuś.
    • ata99 Re: przykry wątek 18.06.09, 22:12
      Dobra, jeszcze inaczej. Drogie mamy nie karmiące piersią, tak na
      prawdę to te wszystkie teksty o zaletach naturalnego karmienia, nie
      są do was. Nie obrażajcie się, nie czujcie gorsze, czy oskarżane o
      lekceważenie potrzeb dziecka. Chodzi o te mamy ktore będą
      zastanawiały się, czy przy początkowych i późniejszych trudnościach,
      niedogodnościach, zwątpieniach itp. nie odstawić, nie podać butli
      zamiast. Na prawdę warto powalczyć także z samą sobą, bo prawda jest
      taka, że mleko matki jest najlepsze dla dziecka. Temu chyba nikt nie
      zaprzeczy, więc warto o to najlepsze się postarać. To nigdy nie jest
      tak, że się przystawia noworodka i siup, załatwione. To jest robota
      do wykonania przez obie strony, ale na prawdę warta tego zachodu i
      tylu przelanych przez ekran słów.
    • achna55 Re: przykry wątek 18.06.09, 23:10
      Witam,

      Chciałabym tylko wspomnieć o paradoksalnym i jakże bezmyślnym zachowaniu
      personelu medycznego, sytuacja miała miejsce w marcu, kiedy dzieci moje leżały w
      Krysiewiczu na rotawirusa, kiedy przysyłano panią PSYCHOLOG (!!!) do kobiet
      karmiących dzieci dłużej niż rok w celu uświadomienia matkom, że "karmienie
      piersią dzieci powyżej roku jest niemoralne i nieetyczne"

      nic dodać, nic ująć, ręce opadają....

      pozdrawiam MAMUSIE, karmcie, ja karmię już drugie dziecko, ma teraz 15 miesięcysmile)
      • ata99 Re: przykry wątek 19.06.09, 13:05
        Nie sądzę żeby to był rzeczywiście psycholog. Ciągły brak (kochany
        parlament) ustawy o ochronie tego zawodu sprawia, że za psychologa
        uchodzą różne osoby po rozmaitych kursach, licencjatach itp.
    • atena12345 przypominam 19.06.09, 08:40
      "W pełni respektując prawo matki do decydowania o tym jak długo ona
      i jej dziecko kontynuować będą karmienie piersią..."
      to z Waszego forum ... znacie to co ?
      • budzik11 Re: przypominam 19.06.09, 09:36
        Chciałam właściwie uściślić to, o co mi chodzi w wątku. Bo rzeczywiście wiele
        kobiet, które bardzo chciały karmić piersią a im się nie udało, może poczuć się
        urażonych, może im się zrobić przykro. Absolutnie nie miałam ich na myśli,
        myślałam, że to oczywiste.
        Zasmuciło mnie podejście (zaznaczam - podejście, że w ogóle można tak robić, a
        nie konkretna osoba) w stylu: "Jestem świadoma, że mleko matki jest najlepszym
        pokarmem dla dziecka" ale "nie chcę i nie będę karmić dziecka moim mlekiem".
        Czyli - świadomie daje się dziecku coś gorszego, substytut najlepszego
        pokarmu (a naprawdę często powtarza się w wypowiedziach butelkowych mam zdanie
        "nikt chyba nie dyskutuje z tym, że mleko kobiece jest najlepsze, że nic nie
        zastąpi mleka matki, wszyscy wiedzą o tym że najlepiej dla dziecka jest kiedy
        jest karmione piersią" itp) z powodów takich jak palenie papierosów, wygląd
        piersi, brak przyjemności, albo po prostu "nie bo nie". To mnie dziwi i smuci, a
        nie że jakaś tam konkretna pani x nie karmi swojego dziecka piersią. Nie
        rozumiem po prostu, jak matka może świadomie pozbawić swoje dziecko czegoś, co
        wie, że byłoby dla niego najlepsze - w imię swojego widzimisię. Podobno każda
        matka chce dla swojego dziecka najlepiej. Czy aby na pewno? Czy aby na pewno dla
        swojego dziecka?
        Jeszcze raz podkreślam - nie chodzi mi o kobiety, które doceniają karmienie
        piersią, karmić chciały (lub próbowały, karmiły), ale nie wyszło (z różnych
        względów). Chodzi mi o te, które świadomie, z premedytacją na starcie odmówiły
        karmienia.
        Aha - dodam, że np. sama paliłam 9 lat przed zajściem w ciążę, wypalałam paczkę
        dziennie, każdy dzień zaczynałam od fajki jeszcze w łóżku, zanim dobrze
        otworzyłam oczy, więc wiem, co to nałóg.
        • atena12345 bijcie mnie !!! 19.06.09, 10:03
          no to budziku drogi:
          świadomie z premedytacją odmówiłam mojemu dziecku karmienia piersia
          mozesz sobie ulżyć i przywalić - lepiej sie poczujesz i może piersi
          przestana Cię boleć.
    • kaeira Re: agnieszka_z-d 19.06.09, 11:18
      atena12345 napisała:
      > A jako żona/partnerka/kobieta też
      > sie realizujesz? Bo wiesz, ja nie tylko matką jestem smile))

      Tak, już kiedyś pisałaś, że chciałaś przestać karmić między innymi po to, aby
      "po tych 6 miesiacach bycia matką karmiącą stać się znów kobietą."
      Jednak większości karmiącym dłużej bycie matką karmiącą nie przeszkadza "w byciu
      kobietą".

    • aaarwenaaa82 Re: bijcie mnie !!! 19.06.09, 11:33
      tesmy na forum DKP wypowiedź ateny12345 jest chyba oczywista..
    • szczur.w.sosie po co ta dyskusja 19.06.09, 11:34
      Myślę, że nie warto przekonywać.
      Jak ktoś chce to wejdzie, poczyta, zapyta.
      Nie widzę powodu, by się z koniem kopać. Takie wątki psują tylko atmosferę na
      forum, a w kwestii kp wszystko już powiedziano. Wiemy jak jest, więc po co mam
      udowadniać, że nie jestem wielbłądem...
    • akaef drogie mamy "butelkowe" 19.06.09, 12:38
      Załóżcież sobie zamknięte forum.
      Będziecie się mogły nawzajem utwierdzać w decyzjach i wspierać bez
      ingerencji tych wrednych laktacyjnych terrorystek.
      Będziecie mogły powiesić sobie na nas wszelkie psy i żadna z nas się
      nie odszczeknie.
      Będziecie mogły sobie pisać, że mleko modyfikowane to samo zdrowie i
      nikt Wam nie odmówi racji.
      Nikt Was nie skrytykuje, Was, ani Waszych postaw. Będzie Wam dobrze,
      bezpiecznie i milutko.
      A społeczeństwu takie utajnienie Waszych wypowiedzi na pewno wyjdzie
      tylko na zdrowie.

      PS. Proponuję Wam nawet motto dla takiego forum: "Szczęśliwa mama to
      szczęśliwe dziecko". tongue_out
      • zalka80 Re: drogie mamy "butelkowe" 19.06.09, 13:41
        Zgadzam sie z akaef. To jest forum o długim=normalnym karmieniu piersią i niech tak zostanie.Mamy tu wzajemnie sie wspierac a nie oskarżac kto jest gorszy.
      • kejzi-mejzi Re: drogie mamy "butelkowe" 19.06.09, 15:10
        > PS. Proponuję Wam nawet motto dla takiego forum: "Szczęśliwa mama to
        > szczęśliwe dziecko". tongue_out
        big_grinDDDDDDDDDD
        • grochalcia nie rozumiem;( 19.06.09, 15:31
          powiedzialam co mialam powiedziec i od tej chwili tylko czytam..czytam, czytam i
          nic nie pojmuje..o co my sie tak naprawde klocimy????mi sie wydaje, ze juz kazdy
          zapomnial, ze budzik zamiescila jakiekowliek cytaty, tylko tak sobie dopiekamy
          nawzajem..ej, no babole jedne!!!!
          jak mniemam, my babki butelkowe jestesmy super..i jak mniemam, babki dlugo
          karmiace teżsmile i gdybysmy znaly sie w realu wierze mocno, ze bysmy sie wspieraly
          a nie dowalaly sobie..bo mimo, iz karmie butelka nigdy od zadnej znajomej
          piersiowej nie uslyszalam przykrego slowasmile

          my butelkowe-karmimy tak z wielu powodow, domagamy sie szacunku mam
          piersiowych..i odwrotnie-nie nasmiewajmy sie z mam dlugo karmiacych..kto wie,
          moze w przyszlosci bedziemy zwracac sie do nich o pomoc????

          badzmy do siebie przyjaźnie nastawione, no!!!!

          sa osoby w necie, ktore mi nie pasuja. zawziete, przekonene o swoich racjach,
          fanatyczne karmicielki, ktore zamiast dobrego slowa potrafia zdolowac(nie bede
          sypac nikami z KP), ale to pojedyncze jednostkismile

          mysle,ze wszystkie jestescie fajne i szkoda czasu na kłotnie!!!

          to powiedzialam ja, Kasia grochalcia, moderator forum PORONIENIE, mama dwoch
          fajnych urwisow, karmiaca butelką i usmiechajaca sie do wszystkich mamsmile
          • ila79 Re: nie rozumiem;( 19.06.09, 17:52
            Wiesz co grochalciu? Zaprzestanie tej dyskusji jest chyba
            niemożliwe, bo po obu stronach są tak zacietrzewione przypadki, że
            nie odpuszczą, dokąd ich nie będzie na wierzchu. Na miejscu
            moderatorek wywaliłabym oba te wątki, a przynajmniej ich część.
            Dyskutantkom po obu stronach życzę rychłego przepalenia styków. W
            komputerach oczywiście...
            • dordulka Nie wycinac! 19.06.09, 18:13
              ila79 napisała:

              Na miejscu
              > moderatorek wywaliłabym oba te wątki,

              Nie, nie wycinac! Na "naszym" doszlo do historycznego pojednania butelkowo-piersiowego przy malej czarnej. Z mlekiemsmile))
              • kinga_owca Re: Nie wycinac! 19.06.09, 19:10
                dordulka napisała:

                > ila79 napisała:
                >
                > Na miejscu
                > > moderatorek wywaliłabym oba te wątki,
                >
                > Nie, nie wycinac! Na "naszym" doszlo do historycznego pojednania
                butelkowo-pier
                > siowego przy malej czarnej. Z mlekiemsmile))

                moim mlekiem - dodajmy wink

                padlo wiele przykrych słów, ale one choć bolesne, i tak przeciez nie
                zmienią podejścia do karmienia dziecka ani z jednej ani z drugiej
                strony
                nie jest miło słyszec epitety pod swoim adresem, ale jesli ma się
                pewność, że robi się dobrze, to wszelkie komentarze - słuszne czy
                nie - można mieć głęboko w d...
                zaglądajmy do siebie, ale proszę, nie obrzucajmy się błotem
                • grochalcia Re: Nie wycinac! 19.06.09, 19:37
                  ja proponowalam pyyyyyyyszne mleko z kartonusmile ale dziewczyny wzgradzily na
                  rzecz mleka owcy, hi, hi..to wy sobie z takim picie a ja swoje z kartonu
                  pociągnęsmile z cola..tylko męża do sklepu trzeba po nią pognaćsmile

                  pogadaly sobie, pogadaly, ale juz im przechodzismile
    • zalka80 Re: drogie mamy "butelkowe" 19.06.09, 14:30
      Właśnie że świetnie wspieramy się na wzajem!Ja dzięki dziewczynom zdecydowałam ,że bede długo karmic piersia,myśle, że nie ja jedna.
      Będe karmic aż do 18-stki smile
    • budzik11 Re: drogie mamy "butelkowe" 19.06.09, 14:47
      atena12345 napisała:


      > powiedz to swoim koleżanką, bo jak na razie to kiepsko wspieracie

      koleżankoM jeśli już.

      Nie wiem, naprawdę, co tu robisz.
      To jest:
      CytatJEST TO FORUM DLA MAM, KTÓRE DOCENIAJĄ DŁUGIE KARMIENIE piersią (powyżej 1 roku i dłużej), poszukują wsparcia, by dalej karmić lub są chętne do wspierania innych mam karmiących.

      A ty cyt.
      Cytatatena12345 napisała:

      > no to budziku drogi:
      > świadomie z premedytacją odmówiłam mojemu dziecku karmienia piersia


      ty tu po prostu trollujesz.
    • budzik11 Re: akaef-udręczona tudziez drecząca kobieto 19.06.09, 14:57
      aaarwenaaa82 napisała:

      > czy naprawdę uważasz że stwierdzenie że mama szczęsliwa = szczęśliwe
      > dziecko jest tylko wymówką i totalną nieprawdą ????!!!!!!!
      >
      > zostało naukowo i nie tylko udowodnione , że emocje i stan
      > psychiczny mamy w znacznym stopniu wpływa na dziecko, że dziecko
      > odbiera i czuje w jakim stanie znajduje się mama, nietylko zresztą
      > mama...
      >

      Zgadza się w 100%. Ale jakoś tak dziwnie się składa, że zawsze piszą to matki
      karmiące butelką. Dlatego też powinno to być motto waszego forum.
    • budzik11 Re: drogie mamy "butelkowe" 19.06.09, 15:06
      Dla mnie osobiście ważny jest szacunek kogoś, na kim mi zależy, kogo i ja
      szanuję. Na twoim mi specjalnie nie zależy.
      • sumatra_rain Biedna Fizula... 19.06.09, 15:28
        budzik11 napisała:

        > Dla mnie osobiście ważny jest szacunek kogoś, na kim mi zależy,
        >kogo i ja szanuję. Na twoim mi specjalnie nie zależy.


        Taki mi elaborat napisala o tym, jaka na tym forum panuje harmonia i
        wzajemny szcunek, a tu taki klops!
Pełna wersja