przykry wątek

    • 987ania a ja mam inne pytanie 19.06.09, 21:15
      Ile z Was karmiących piersią lub mieszanie miało dostęp do doradcy laktacyjnego
      na początku swojego macierzyństwa? Ile z Was mogło się zwrócić na żywo do osoby,
      która zna się na laktacji i która pomaga w KP a nie zaleca tylko dokarmiania?
      Ile z Was wiedziało, że smoczek może zaburzyć technikę ssania albo że
      odśluzowanie dziecka po porodzie też może mieć wpływ na jego chęć ssania? Ile z
      Was miało wsparcie partnera, teściowej, mamy, lekarza, położnej w KP a ile
      usłyszało radę daj mieszankę, smoczek, głodzisz dziecko, nie masz mleka, masz
      zły pokarm itp.
      W naszym systemie zdrowia szwankuje bardzo doradztwo laktacyjne. Łatwo jest
      napisać, że się komuś nie chciało karmić piersią, z drugiej strony ciężko
      znaleźć pomoc i wsparcie (internet nie zastąpi żywego doradcy). Nas doradców tak
      naprawdę jest niewielu, w dużych miastach można jeszcze kogoś kompetentnego
      znaleźć ale w mniejszych miejscowościach jest z tym problem.
      Myślę że wiele mam karmiłoby piersią, gdyby miało mądre wsparcie a nie tylko
      krzyki na położnictwie - no, karm!!

      P.S. W medycynie nie zawsze cel uświęca środki, to są ludzkie wybory, często
      dramatyczne.
      • akaef Re: a ja mam inne pytanie 19.06.09, 23:45
        Oj, nie przesadzaj.
        Dawniej doradców nie było, a kobiety jakoś karmiły. Tylko teraz
        jakieś takie pokolenie lebiod niemocnych się pojawiło - wszystko je
        boli, opory psychiczne mają, depresyjki, nikt im nie chce pomóc,
        świat taki wokół nieprzyjazny, nie zachęca do karmienia piersią
        tylko woła "daj butelkę", personel medyczny zły, matki i teściowe
        złe, i tym podobne pierdoły-koszoły – no rzeczywiście, biedaczki z
        nich straszne, rozumu ani woli za grosz nie mają, sieroty.

        Ja urodziłam pierwsze dziecko 16 lat temu. Nikt mi nie pokazywał jak
        karmić, jak przystawiać. Instytucja doradcy laktacyjnego chyba
        jeszcze nie istniała. Położne działały na zasadzie "masz matka i
        karm". Nie było kolorowych gazet, nie było internetu, nawet książek
        tak naprawdę nie było. Dziecko w szpitalu mieszkało w sali
        noworodków, przynosili je co 3 godziny do karmienia (a w szpitalu po
        porodzie leżało się tydzień). Czym dokarmiali i jakie smoczki
        dawali - nawet nie chcę myśleć.

        Dlatego jak po raz setny widzę takie wytłumaczenie - nie karmię, bo
        mnie bolało/bo mnie dziecko budziło/bo byłam zmęczona/bo się
        psychicznie nie odnajdywałam w roli matki karmiącej, etc. etc., to
        mnie mdli. Bleee.
        • ewela38 Re: a ja mam inne pytanie 20.06.09, 00:17
          Trochę nie masz racji. Ja też urodziłam dziecko 15,5 roku temu i niestety nie
          karmiłam. Dziecko płakało non stop, wszyscy mówili mi, że jest głodne więc dałam
          butelkę. Gdybym miała dzisiejszą wiedzę wiem, że karmiłabym piersią. Ale tą
          wiedzę mam dzięki doradcom laktacyjnym i takiemu właśnie forum, którego wtedy
          nie było. Matki były spanikowane, nie było z kim porozmawiać, doradzić się bo
          nikt się na tym nie znał.
          Czytam czasami ten wątek i jako matka, która jedno dziecko ma butelkowe drugie
          piersiowe mogę powiedzieć tyle
          - dla mnie sugerowanie się przez matki butelkowe trudnościami z karmieniem przez
          pierwsze trzy miesiące jest właśnie takim brakiem wiedzy. Dzisiaj karmie 14
          miesięczne dziecko i mam zdecydowanie większą wygodę niż jak dziecko było na
          sztucznym. Pierwszy okres jest cięższy ale potem jest lżej
          - to że dzieci piersiowe też łapią infekcje jest prawdą chociaż przechodzą je
          lżej ale nikt nie patrzy daleko w przyszłość. Pokarm matki w dużym stopniu
          zapobiega wielu poważnym chorobom typu otyłość, cukrzyca i inne już w życiu
          dorosłym. Jest to najlepszy posag jaki można dać dziecku
          - przy unormowanej laktacji karmiąc dziecko można przeżyć niezapomniane chwile,
          więź jest wyjątkowa i kobieta, która nie karmiła nie zrozumie. Nigdy mnie
          karmienie nie stresowało i nie było w żaden sposób uciążliwe. Wręcz przeciwnie.
          Ja pierwszego dziecka nie karmiłam z niewiedzy, są przypadki, ze kobieta nie ma
          warunków ale to jeden przypadek na 100. Jak czytam jednak, urodziłam przez cc bo
          się bałam bólu albo nie karmię bo to męka pańska to jestem przekonana, ze z
          instynktem macierzyńskim jest coś nie tak. I nikt mnie nie przekona, że jest
          inaczej. Z całym szacunkiem oczywiście.
        • ila79 Re: a ja mam inne pytanie 20.06.09, 00:33
          Nie masz racji akaef. Piszę to jako mama, która w 5 miesiącu z
          powodu braku wsparcia prawie przeszła na butlę, "żeby się wreszcie
          najadł". To nic, że synek ważył już wtedy prawie 10 kg...Oprócz tego
          uczestniczyłam w bardzo dramatycznej walce mojej przyjaciółki o
          karmienie i nie oceniałabym tak pochopnie mam butelkowych.
        • dordulka Re: a ja mam inne pytanie 20.06.09, 09:58
          Widzisz, 987aniu, a takze inne Konsultantki Laktacyjne. Wasza praca to wymysl przewrazliwionych lebiod niemocnych. Jestescie tak zbedne, jak refundacja nutramigenusmile Bez urazy oczywsicie, jak wypada dodac na koncu kazdego zdania (nie, nie akaef, oczywiscie nie Twojego).

          Ciesze sie, ze przed wyslaniem swojej odpowiedzi na Twoje aniu pytanie, poczekalam. Dlugo nie trzeba bylo czekac jednak na mile odpowiedzi innych Pan. Pewnie o takie tobie chodzilo?

          Chcialam szczerze opisac jak wyglada sytuacja w malym powiatowym szpitalu, no coz, nie ma juz chyba po cosad

          Jezeli bedziesz zainteresowana, to szukaj nas w "butelkowie"smile
        • jagandra Re: a ja mam inne pytanie 20.06.09, 14:41
          > Oj, nie przesadzaj.
          > Dawniej doradców nie było, a kobiety jakoś karmiły. Tylko teraz
          > jakieś takie pokolenie lebiod niemocnych się pojawiło - wszystko je
          > boli, opory psychiczne mają, depresyjki, nikt im nie chce pomóc,
          > świat taki wokół nieprzyjazny, nie zachęca do karmienia piersią
          > tylko woła "daj butelkę", personel medyczny zły, matki i teściowe
          > złe, i tym podobne pierdoły-koszoły – no rzeczywiście, biedaczki z
          > nich straszne, rozumu ani woli za grosz nie mają, sieroty.

          Akaef, przeraziła mnie pogarda bijąca z Twoich słów sad Sama uważam, że należy karmić i starać się o to, by się udało, wściekam się, gdy czytam o rzekomej wyższości sztucznego mleka nad naturalnym, o tym, że komuś się nie chce karmić, bo nie widzi w tym przyjemności itp., rozumiem, o co chodziło Budzikowi..., ALE nie czuję się uprawniona do obrażania matek karmiących butelką. Pogarda niszczy a nie buduje.
    • grochalcia Re: a ja mam inne pytanie 20.06.09, 08:00
      no to niech Cie zalewa

      a mi wlasnie brakowalo kogos kto by mi pomogl i doadzil. skoro tego nie
      rozumiecie to przykre. i tyle.

      a swoja droga...pierwsze dziewcko rodzilam naturalnie, drugie 7 godzin
      naturalnie , a potem niestety ccsadporownujac oba porody wiem, ze naturalny jest
      piekny, wspanialy, ale nie zamierzam gloryfikowac go i potepiac mamy, ktore
      wybraly cc bojac sie bolu. bo po cc bol jest potem jedankowao straszny..
      tak samo butelka..to nie jest pojscie na latwizne..bo to upierdliwe wstawanie w
      nocy, zeby robic miedszanki, kaszki, wozenie w samochodzie
      podgrzewaczy..naprawde mam tego dosc..i finansowo, nie oszukujmy sie...
      wolalabym karmic piersia, naprawde..i jak cudem zdecyduje sie na trzecia ciaze
      znow podejme probe..tylko wiem, ze samam sobie znow nie poradze..nie poradze
      sobie i tylesad a czytajac wypowiedzi niektorych mam widze, ze do was tez nie ma
      o co sie o pomoc zwracac, bo dla was wszystkich jest karmienie oczywiste i kazdy
      powinien sobie poradzic...taaaaa..bo jak Ty sobie akaef`poradzilas, nie znaczy,
      ze ja moge soibie poradzic..jak bym mogla to by mnie nie byolo na KBsad i tyle.

      mam za soba dwie straty dzieci. na co dzien moderuje forum poronienie i
      uczestnicze w innym, dotyczacym wlasnie takiej tematyki. jestem swiadkiem
      dramatycznej walki mam o to by wogole miec dziecko, majacych za soba kilka
      strat, zabiegow, miesiecy depresji, wydanych ciezkich pieniedzy na leki,
      badania...kolejnych ciąż pelnych lekow, czesto lezenia plackiem, strachu..sa
      wazniejsze sprawy niz zalewaniem sie kriwa nad tym, ze komus nie wyszlo
      karmienie piersiasad dla mnie cudem jest, ze wogole jest dziecko, o ktore
      walczylam badzo, bardzo dlugo. staram sie byc najlepsza mama dla niego.
      niejednokrotnie lzy mi leca, ze wogole go mam. Mimo, iz niektore z was maja inne
      zdanie, mentalnie czuje sie mamasmile najlepsza jaka moge byc!!!!!!
      i naprawde patrzac na ludzikie tragedie, takie dyskusje nad wyzszoscia mleka
      mamy nad butelka i wasze nerwy nad naszymi problemami uwazam za egoistyczne.
      • kinga_owca moja historia 20.06.09, 11:07
        Grochalciu, a skąd jesteś?
        bo ja chętnie pomogę smile

        a z drugiej strony - rodziłam przez cc, mam za sobą dokarmianie
        butelką w szpitalu, diagnozę "pani ma trudne brodawki, ciężko będzie
        karmić", nikt mi nie pomógł przystawiać a synek nie umiał chwytać
        brodawki, do tego był typem spiocha - jako noworodek potrafil
        przespać ciągiem 7 godzin, usypial przy cycku non stop
        mama mi gadała (mama która nota bene przez 6 miesięcy karmiła mnie
        piersią) on śpi a nie je, robi sobie z ciebie smoczek, ile on może
        wisieć
        ale je wiedziałam, że będe karmić piersią
        moja wiedza na temat laktacji była "książkowa" czyli zerowa - bo
        dopiero później zrozumiałam, co to tak naprawdę oznacza
        nie miałam pojęcia, że istnieją doradcy laktacyjni
        miałam przygotowany smoczek - nie miałam pojęcia że może cos
        zaburzyć - na szczęście synek wisial na cycku i to był jego smoczek
        i wiele innych rzeczy nie wiedziałam, choć jestem inteligentna wink
        już nie taka młoda wink i całkiem nieźle wykształcona wink
        pamiętam to bardzo dobrze - siedzę wieczorem na wyrku, dziecko się
        drze, cycki jak flaki a ja jestem przekonana, że mleka nie mam i
        dziecko mi z głodu padnie
        kilka razy dałam mu wtedy butlę
        ale w końcu trafiłam na KP, poczytałam wątki o kryzysach
        laktacyjnych (czy skokach rozwojowych jak kto woli) i zaparlam się,
        że butli więcej nie dam, bo mogę wykarmic dziecko piersią
        kilka dni było ciężkich, maratony po kilka godzin, jadłam karmiąc -
        ale się udało
        nie oceniam matek, które nie miały takiej determinacji
        nie naśmiewam się z osób, które pytają o podstawowe rzeczy związane
        z karmieniem
        ale wiem, że można
        i dlatego staram się pomagac innym, nie narzucam pomocy tylko pytam,
        pożyczam książki, daje namiary na poradnię laktacyjną, na to forum,
        na KP, pocieszam, wspieram
        bo mi tego brakowało - gdybym wiedziała to, co wiem teraz, to
        butelki nawet bym w domu nie miała...
        • grochalcia Re: moja historia 20.06.09, 11:19
          taaak, moja historia jest podobna, tylko skonczyla sie zupelnie inaczejsad
          dziecko sie darlo, cycki jak flaki, mleko nie lecialo..i 4 latek w domu, ktory
          sie buntowal, ze nie mam czasu dla niegosad nie dalam radysad no, nie
          dalamcryingdlatego wiem, ze takiej osobie jak mi pomoc bylaby potrzebnasmilei walsnie
          tak serdeczna jak twojasmilebo ja o takiej pomocy mysle, a nie o przykrych slowach,
          wywyższaniu się...
          ze swiętokrzyskiego jestemsmile
        • dordulka Re: moja historia 20.06.09, 11:19
          JA teraz tez jestm madrzejsza, przy Myszy popelnilam bledy, na ktorych samo wspomnienei sie teraz "wstydze", zgubilam gdzies resztki zdrowego rozsadku i instynktu, stad te wyrzuty sumienia z powodu niekarmienia (tzn juz mi chyba przeszly, pozostal zal i swiadomosc porazki).

          Wiem, tzn mam taka nadzieje, ze druga Mysze wykarmie piersia. I ze nei dopadnei mnie znowu wyszydzana przez pania akaef "depresyjka", bo mleko rodzi sie w glowie, a jak w glowie kraza tylko czarne mysli, to ciezko wziac sie w garsc, choc powinnosad

          Sa osoby, ktorym karmienei idzie "jak po masle", w moim otoczeniu nie bylo nikogo, kto mialby problemy. Dzieci jak z promocji, jadly po kilkanascie minut i spaly, nei krzyczaly, nei wily sie przy piesri, nei plakaly na sam fakt do neij przystawienia, co wiecej ,wszystkie od wczesnego okresu niemowlecta okzayjnie podawana mialy flaszke z mlekiem, jedne raz, inne ilka razy na dobe, a wszytskim udalo sie karmic do ponad 1,5 roku. Moze stad to przekonanie, ze karmienei jest bezproblemowe i naturalne.

          JA juz przeanalizowalam sobie przyczyny mojej kleski, prosze wiec o nieocenianie o ile to mozliwe mnie i mojej "inteligencji" czy "dojrzalosci do macierzynstwa". Amen. Ide na kawe. Z mlekiemsmile Krwoim, bo owca dalekosmile))
    • dordulka Sio na butelkowo! 20.06.09, 11:07
      Intruzy, sio na butelkowo pławic sie w chemicznie przetworzonej bydlęcej wydzielinie (copyright kammik), a nie zagladac do "obozu wroga po adrenaline" ( orinoko130).

      Ale poki to forum DKP i KP jest OTWARTE, bede tu przychodzic, a co wiecej CZYTAC. Z powodow o ktorych pisalam kilka -kilkanascie postow temutongue_out
      • kammik Re: Sio na butelkowo! 20.06.09, 13:16
        Nie roszczę sobie praw do nazwy, to już raczej producenci powinni. To
        sformułowanie było nawiązaniem do tego watku
        forum.gazeta.pl/forum/w,570,61323622,61326133,Re_jestem_w_kropce_chodzi_o_karmienie_piersia.html
        , który, przyznam, dość mi zapadł w pamięć, mimo że trollowy.
    • akaef Re: A bardzo przepraszam 20.06.09, 11:44
      A szacunek do człowieka można mieć jak się go zna (a przynajmniej
      jego postępowanie i motywy działania) i jak się uważa, że on na ten
      szacunek zasługuje. Za sam fakt istnienia na świecie szacunek się
      nie należy "z przydziału", a za niektóre postawy nie należy się w
      ogóle.
    • grochalcia Re: A bardzo przepraszam 20.06.09, 11:48
      nikt nie pisze, że mialas latwo. ja tylko piszę, ze mi sie nie udalo i przyznaje
      od poczatku, ze mi osobiscie brakowalo pomocy. widac jestem od Ciebie slabsza,
      mniej wytrzymala, ale nie gorsza..nie gorsza...i widzisz..niektore z mam z tego
      forum potrafia zachowac sie z klasa..tak, mimo porazki mojje..a niektore(dziki
      Bogu w mniejszosci) jeszcze szpile w tylek wbijasad
      nie masz wyłącznosci na bycie IDEALNA MAMA, odpowiedzialna za dziecko. bo ja za
      taka tez siebie uważam.
    • midla grochalciu, dordulko 20.06.09, 11:48
      iBłagam, nie wkręcajcie się w to smile Jeśli chcecie ewentualne
      następne dzieci wykarmić piersią, nie przejmujcie się zbyt radykalną
      krytyką, nie kontynuujcie tego niekończącego się wątku, myślcie
      pozytywnie, zaglądajcie tam, gdzie są konstruktywne rady, ale
      plizzz - wierzcie w nie smile Tu i na KP jest mnóstwo osób, które
      chętnie służą radą, pomocą, a nawet modlitwą jakby co.
      Nie pielęgnujcie w sobie ciernia, tylko szykujcie się na mleczną
      przyszłość smile
      • grochalcia Re: grochalciu, dordulko 20.06.09, 11:52
        ciężko sie nie przejumowac, oj ciężko..po kilku tu wypowiedziach stracilam wiare
        w ludzisad
        najpierw bylo, ze mamy z KB sa pyskate i oskarzaja was, dlugo
        karmiace..bylozle..wiec jak ktos grzecznie pisze i chce pogadac, tez dostje po
        ryju. mile, prawda???
        • akaef Re: grochalciu, dordulko 20.06.09, 13:51
          Dziewczyny, ja nie piszę do Was o Was, ja piszę o postawach i o
          ogólnej tendencji. Od której, jak od każdej tendencji są wyjątki.

          Rozumiem, że można walczyć i tę walkę przegrać, i takim osobom
          szczerze współczuję, bo wiem jak się czują - sama w życiu niejedną
          walkę przegrałam. Rozumiem, że można potrzebować pomocy i staram się
          pomagać ze wszystkich sił jak mnie o tę pomoc ktoś prosi. Ale wkurza
          mnie, jak ktoś oczekuje, że pewne rzeczy same się staną, albo zrobią
          się cudzymi rękami, a jak się nie zrobią - bo to niemożliwe - to ma
          cudny wykręt: a bo szpital, a bo położna, itd.

          Błądzić jest rzeczą ludzką, ale tylko głupiec trwa w błędzie, jak
          mówił Cyceron. Jak czegoś nie wiem albo sobie nie radzę, to się
          staram dowiedzieć albo szukam pomocy. Czasem się nie uda -
          oczywiste - z różnych względów. Ale na przyszłość jestem mądrzejszy
          i drugi raz być może tego samego błędu nie zrobię. I to jest
          podejście, które szanuję. Nie szanuję podejścia: nie wiem, dowiem
          się, ale nie chce mi się wprowadzić w życie tego, czego się
          dowiedziałem, więc będę dalej robił po swojemu (do tego momentu
          jeszcze ok), idealizując własne błędne podejście i mówiąc innym, że
          są głupi (to już postawa nie do przyjęcia). Albo: z założenia nie
          wiem i nie chcę się dowiedzieć, a inni są głupi.

          Popatrzcie krytycznie na liczne posty na KB, nawet wiele tych
          zacytowanych w tym wątku przez budzik i same się zastanówcie, czy
          niektóre z prezentowanych postaw nie wołają o pomstę do nieba?

          A poza tym nie mówcie mi, że uważam się za matkę idealną, bo się nie
          uważam, bo nie ma idealnych ludzi. Ja też robię błędy, o niektórych
          wiem, o niektórych nie wiem, staram się je eliminować, nie zawsze z
          powodzeniem, niektórych mi się nie chce eliminować - ale nie epatuję
          nimi publicznie, bo wiem, że źle robię i że nie jest to sprawa godna
          propagowania.

          Natomiast czuję się lepsza od matki, która jeszcze w ciąży głosi, że
          nie będzie karmić własnego dziecka piersią, bo jej się nie chce,
          albo ją to brzydzi albo woli mm, bo to samo zdrowie, lepsze od mleka
          matki - i nic na to nie poradzę. I nie wypieram się tego, nie
          przepraszam i nie jest mi z tego powodu przykro. Bo w moim odczuciu
          taka matka jest gorsza, jest głupia i w tej głupocie trwa.
    • joasia_ania Re: przykry wątek 20.06.09, 12:20
      Szczerze mówiąc nie czytałam wszystkich wypowiedzi, bo wolę nie
      uczestniczyć w dyskusji, która do niczego nie prowadzi i na pewno
      nie zmieni zdania ani mamusi KP, ani mamusi KB, tylko wzbudzi w
      jednych i w drugich złość i irytację (wolę w tym czasie poprzytulać
      moje dziecko, póki jeszcze chce się przytulaćsmile
      Mam tylko jedną prośbę: niech czarne będzie czarne, a białe będzie
      białe. Nie nazywajmy karmienia sztucznego naturalnym, a naturalnego
      sztucznym! To tak jakbyśmy okulary lub szkła kontaktowe nazywali
      naszymi naturalnymi oczami i uznawali je za bardziej naturalne niż
      nasz własny wzrok albo perukę uznawali za naturalne włosy, albo
      tipsy nazywali naturalnymi paznokciami, albo (może trochę przesadzę)
      o sztucznej nodze lub ręce mówili, że jest właściwsza niż nasza
      własna... Rozumiem, że kobiety mają swoje powody, by nie karmić
      piersią. Fakt, kiedy ma się kiepskie włosy, albo siwe, to lepiej się
      wygląda kiedy założy się perukę, ale to zawsze będzie tylko peruka.
      Rozumiem też, że jeśli ma się słaby wzrok, trzeba nosić okulary lub
      szkła. Czasami mamusie KB (same się do tego przyznają) robią to
      jednak z wygody i - wybaczcie ale spójrzmy prawdzie w oczy – robią
      to z egoizmu. Dla mnie dziecko wymaga poświecenia, a poświecenie
      wiążę się z miłością. Nie ma miłości bez poświecenia cząstki siebie,
      chyba że mówimy o miłości własnej... Dziwią mnie matki, które po
      pojawieniu się dziecka chcą, by w ich życiu nic się nie zmieniało, a
      dziecko zaraz po urodzeniu było dojrzałe i całkowicie samodzielne.
      Pozwólmy dziecku być dzieckiem. I nie zakładajmy okularów dziecku,
      które ma dobry wzrok, myśląc, że będzie lepiej widzieć. Możemy w ten
      sposób tylko mu zaszkodzić...
      • moniss.13 Re: przykry wątek 20.06.09, 14:25
        Podziwiam was dziewczyny za cierpliwosc i determinację w tej
        dyskusji ale obawiam się że nia ma ona wiekszego sensu. Matki
        karmiace butelką dzielimy na takie którym karmienie sie nie powiodło
        i ciężko to przeżyły i nadal niektóre przeżywają i takie które od
        początku deklarują, że piersia karmiły nie będą bo nie i już. I tak
        te pierwsze tu zaglądają, bo mają nadzieję że nastepnego dzidzusia
        uda im sie karmic piersia, bo o tym marzą i chcą się czegoś nauczyc
        od doświadczonych mam długokarmiacych. Tylko akurat tej grupie Wasze
        posty sprawiają przykrośc i to dużą. A ta kolejna grupa ma Wasze
        zdanie głęboko w poważaniu i przychodzi tu ewentualnie żeby troszkę
        bałaganu narobic. Więc zastanówcie się do kogo piszecie i pomyslcie
        czy taka Wasza postawa zbliża te mamy które odniosły porażkę do
        wymarzonego karmienia. A ty akaef to może powinnaś wyciszyc się
        troszkę, pokarmic swoje dzieci w spokoju i zrobic sobie urlop od
        tego forum. Pozdrawiam Waszystkich.
        • jagandra Mądry post Moniss.13 20.06.09, 14:43
          Proponuję, by tymi mądrymi słowami zakończyć dyskusję.
          • fizula Re: Mądry post Moniss.13 20.06.09, 15:24
            Powycianałam:
            -bezowocne wykłocanie się;
            -dogryzanie sobie;
            -docinki;
            -posty, które powinny być mailami, bo się tyczą "jedna pani drugiej
            pani";
            -wulgaryzmy.
            Co więcej?
            Też uważam, że wykłócanie się nie ma sensu. Personalne
            ataki, "wtyczki" proszę pisać sobie na priv, jak ktoś lubi. Może
            lepiej założyć wątek:
            -czego nawzajm mamy kp i kb mogą się od siebie nauczyć. Z tymże
            pisany powinien być:
            - przez mamy kp "czego się mogą nauczyć od karmiących butelką"
            -przez kb "czego się mogą nauczyć od karmiących piersią"
            • achna55 Re: Mądry post Moniss.13 20.06.09, 22:50
              Dziewczyny, a moze zamiast sie kłócić, pomyślcie o tym, że każda z nas, czy
              karmi piersią, czy nie karmi, podpisze sie pod tymi słowami:
              "Jest jedna miłość, która nie liczy na wzajemność, nie szczędzi ofiar, płacze a
              przebacza, odepchnięta wraca - to miłość macierzyńska", która daje z matki co
              najpiękniejsze dziecku i nie ma obiektywnej sprawiedliwej oceny tego co dajemy
              dziecku, czy nasze działanie jest dobre czy nie, bo wszystko co robimy, robimy z
              miłości i to tylko się liczy...
              • fizula Re: Mądry post Moniss.13 21.06.09, 00:31
                nie ma obiektywnej sprawiedliwej oceny tego co dajemy
                > dziecku, czy nasze działanie jest dobre czy nie, bo wszystko co
                robimy, robimy
                > z
                > miłości i to tylko się liczy...

                Może, według Ciebie nie ma tej sprawiedliwej oceny, rozumiem, że
                masz takie poglądy nihilistyczne, że dobro i zło nie istnieje. Ale
                dla mnie jest taką obiektywną oceną np. Dekalog. A ponieważ żaden
                żyjący zwykły człowiek ideałem nie jest, nie zawsze kocha nawet
                najbliższych. I mamy karmiące piersią potrafią zachować się
                egoitycznie, leniwie, źle wobec własnych dzieci i mamy karmiące
                butelką. Niestety. Ale tylko zdając sobie sprawę z własneych win,
                niedostatków i dojrzale przeżywając żal, ma się jakieś szanse na
                poprawę swego zachowania.
                Nie szereguję matek na dobre- karmiące piersią i złe- karmiące
                butelką. I jedne, i drugie mają lepsze i gorsze dni, lepsze i gorsze
                nastroje, wady i zalety w jednym. Jednak karmienie butelką na pewno
                naturalne nie jest. I choć czasami potrzebne (przez małe wsparcie
                społeczne i medyczne- dosyć często nawet), to jednak jest częścią
                fizjologii, a dokładniej kontynuacją cudu życia. Ktoś napisał (już
                nie pamiętam czy tu czy na KB), że dla niego tylko poczęcie jest
                cudem życia, a karmienie to już nie. Dla mnie karmienie piersią jest
                jednak ciągiem cyklu płodności, który zaczyna się poczęciem, jego
                kontynuacją jest stan błogosławiony, a naturalną kontynuacją ciąży
                jest karmienie piersią. W wielu medycznych książkach ta ciągłość
                jest pokazana. Laktacja jest nie tylko wywołana ssaniem dziecka,
                najważniejsze jest dla niej oddzielenie i urodzenie łożyska (nie w
                pełni oddzielone pozostawiona część łożyska zahamowuje laktację-
                dlatego konieczne jest wówczas oczyszczenie macicy). Czasami nawet
                kobiety, które w ogóle nie karmiły (np. z powodu oddzielenia od
                dziecka), w ogóle nie odciągały mleka, mają po porodzie piersi
                przepełnione mlekiem (nie mówiąc już o siarze, którą mają wszystkie
                bez wyjatku). Karmienie piersią to taki dar od natury dla rodzącego
                się dziecka, ale też od matki dla dziecka i dla matki od dziecka. A
                skoro dar, to może warto próbować rozwinąć go najlepiej, spróbować
                docenić, zrozumieć, wspierać. I właśnie czasami wyrzuty sumienia są
                bardzo potrzebne, by wyciągnąć wnioski, poracować nad sobą
                zastanawiając się: co mogłam lepiej zrobić dla własnego dziecka, dla
                siebie, co mogę dalej lepszego zrobić. Dlatego doceniam te
                wypowiedzi mam karmiących butelką, które otwarcie przyznają się tu
                do przeżywanych rozterek, trudności, swoich poszukiwań na tym forum
                nie oszukując się, że "mleko modyfikowane to samo zdrowie". Życzę im
                oczywiście, żeby tak było, ale coś za bardzo takie sformułowania
                pachną mi świeżutką reklamą niż samodzilnym przemyśleniem i
                wypraniem z wszelkich wyrzutów sumienia. Skoro sami reklamodawcy
                zmuszeni ustawą muszą z niechęcią przyznać, że "mleko matki jest
                najlepsze", to może coś w tym jest.
                • achna55 Re: Mądry post Moniss.13 21.06.09, 22:03
                  Chciałabym jedynie nadmienić, że miłość matczyna jest również wynikiem
                  naturalnego ciągu zdarzeń w życiu kobiety i jeśli jest ona prawdziwa, to nie
                  może być zła albo niemądra, w przeciwnym razie mamy do czynienia z patologią.
                  Pragnę również podkreślić, że sposób karmienia dziecka nie może przesądzać o
                  miłości matki do dziecka i o poświęceniu. Uwierzcie, że karmienie piersią daje
                  tyle samo przyjemności matce, co dziecku, a zatem rezygnacja z karmienia
                  naturalnego nie należy do przyjemności, a często decyzja o tym staje się
                  poświęceniem dla matki. Aa, i jeszcze jedno, największą krzywdą jaka może jedna
                  matka uczynić drugiej jest winienie jej lub w jakims stopniu spowodowanie, aby
                  poczuła się ona winna, że nie karmi naturalnie. Tak na marginesie, karmię drugie
                  dziecko już ponad rok naturalnie, pierwsze też wykarmiłam piersią,ale nie czuję
                  się przez to lepsza niż mamy butelkowe.
              • akaef Re: Mądry post Moniss.13 21.06.09, 00:49
                achna55 napisała:

                > nie ma obiektywnej sprawiedliwej oceny tego co dajemy
                > dziecku, czy nasze działanie jest dobre czy nie, bo wszystko co
                robimy, robimy
                > z miłości i to tylko się liczy...

                Miłość też musi być mądra, pełna poświęcenia i odpowiedzialności -
                inaczej może być nawet bardzo szkodliwa...
    • fizula Re: przykry wątek 20.06.09, 17:09
      Acha, jeśli ktoś bardzo chce wyjaśnienia skasowania swojgo postu, to
      poroszę na priv do mnie. Proszę na przyszłość o niezaśmiecanie wątku
      utarczkami osobistymi niewnoszącymi nic do meritum sprawy. itp. To
      jest w jakiś sposób przestrzeń publiczna i może warto w niej unikać
      typowych awantur. Może jeszcze coś powinnam skasować? proszę o
      podpowiedzi mailem.
Pełna wersja