Polityczna poprawność

21.06.09, 01:27
"Szczęśliwa matka to szczęśliwe dziecko";
"Wszystkie matki kochają tak samo mocno".
Słyszymy często na tym i na innych forach takie puste slogany.
Zmieniłabym je przynajmniej tak: "Każda matka kocha inaczej, każde
dziecko potrzebuje by je kochać inaczej. Nie każda matka kocha swoje
dziecko równie mocno. Są takie, które od dziecka bardziej kochają
alkohol, papierosy, wygodę, własny wygląd itd. Każda matka ma nad
czym pracować we własnym postępowaniu i z czego się poprawić,
dlatego lepiej dla niej samej jak nie będzie sędzią innej matki.
Itd."
"Szczęśliwa matka to nieistniejąca matka. Każda prawdziwa matka
przeżywa i chwile szczęśliwe, i te smutne, trudne. I jedne, i drugie
są potrzebne. A dziecko matka ma wychować na człowieka, a więc i
nauczyć radości życia, i nauczyć znosić trudy i przeciwności, a więc
i cierpieć z godnością". Ten slogan bezsensowny mi się wydaje
szczególnie, jakiś nieistnijący i niemogący istnieć na ziemi ideał
przedstawia. I wzbudza w kobiecie poczucie winy, gdy nie czuje się
szczęśliwa. A przecież nie możemy czuć się cały czas szczęśliwe.
Sama psychologia emocji tak przedstawia uczucia jak sinusoidę: na im
wyższy szczyt uniesienia ekstazy się wespniemy, tym głębszy czeka
nas dół na skutek zmęczenia, wyczerpania, podobnie z cyklem
miesięcznym kobiety- również sprzyja on zmianom nastroju. I jednego
nie ma bez drugiego. Ten slogan szczególnie uderza w tak cenne i tak
dewaluowane obecnie poświęcenie w macierzyństwie. Zarwane nocki,
zmęczenie, trud- to nie jest coś, za co mamy oczekiwać wdzięczności
od dzieci, ale coś, czego nasze dzieci bardzo często potrzebują od
nas np. budząc się w nocy wiele razy. Jak będą starsze będą
potrzebować od nas jeszcze trudniejszych rzeczy.
Jakie slogany są szczególnie popularne na forach dotyczących dzieci?
Czy mają sens?- zapraszam do dyskusji.
    • jagandra Re: Polityczna poprawność 21.06.09, 10:26
      Jako dziecko reagowałam ukrytą wściekłością na tekst: "Każda matka kocha swoje dziecko". W podtekście: "Dziecko, nie miej pretensji, bo matka nie musi się starać, byś było szczęśliwe, na pewno wszystko robi dobrze tylko z tego powodu, że jest Twoją matką". Wtedy oczywiście tak tego nie analizowałam, ale pamiętam, co czułam i teraz to ubieram w słowa wink
      Dzisiaj bym powiedziała tak: "Każda matka postępuje, jak umie, a kocha czasem mniej a czasem bardziej, a czasem w ogóle tej miłości nie odczuwa. Niezależnie od wszystkiego ma obowiązek pracować nad swoim postępowaniem. A miłością może się cieszyć, jeśli jest, a jeśli nie ma? Chyba powinna na nią czekać?".
      Hehe, miało być krótko to, co bym dzisiaj napisała, ale nie wyszło wink
      • agasobczak Re: Polityczna poprawność 21.06.09, 10:55
        A mnie do szewskiej pasji doprowadza tekst - nie ilość czasu spędzona z
        dzieckiem ale jakość. No tak ... I w jedną i w drugą stronę można
        "przebomblować" czas spędzony z dzieckiem. Ale tez nie da się czegoś nadrobić
        nie spędzając go z dzieckiem, nie towarzysząc mu, nie będąc z nim nawet wtedy
        kiedy siedzi i samo się bawi. To według mnie takie uczenie się kogoś na pamięć,
        jego zachowań, poznawania go w takiej a nie innej sytuacji. Można oczywiście
        spędzać dużo czasu z dzieckiem i nic z tego nie wynosić ale można też chcieć
        nadrabiać za wszelką cenę czas nieobecny. Więc wniosek mój taki że potrzeba
        umiaru we wszystkim ale przede wszystkim pełnego zaangażowania. Dziecku potrzeba
        też obecności a nie koniecznie atrakcji smile

        A z poczuciem szczęścia... To trudne bo im trudniej jest tym więcej rzeczy ja
        doceniam. Jak Mała chorowała i była wizja operacji to teraz doceniam to że jak
        na razie obywa się bez zastawki i rozwija się super. Ale wcześniej TEŻ byłam
        szczęśliwa tylko co innego powodowało szczęście - ze mogę donosić ciążę, że
        poród się skończył, itd itd.
        To jest takie czerpanie wody na każdy dzień i sycenie się tym powoli. Nie da się
        tak na zapas. I tak jak pisze fizula - są lepsze i gorsze dni. Wiecznie
        uśmiechnięta i ćwierkająca matka to jakiś horror! smile MOIM IDEAŁEM - jest matka
        spokojna smile pełna pokoju
    • atenette Re: Polityczna poprawność 21.06.09, 13:21
      "Rodziców TRZEBA szanować" z samego tylko faktu, że są rodzicami -
      no więc nie trzeba. Na szacunek trzeba sobie zasłużyć, m.in.
      szanując swoje dziecko i respektując jego potrzeby.
      • jagandra Re: Polityczna poprawność 21.06.09, 13:34
        > "Rodziców TRZEBA szanować" z samego tylko faktu, że są rodzicami -
        > no więc nie trzeba. Na szacunek trzeba sobie zasłużyć, m.in.
        > szanując swoje dziecko i respektując jego potrzeby.

        Kiedyś myślałam tak, jak Ty, ale jakiś czas temu zmieniłam zdanie. Uważam, że rodziców nie tyle trzeba, co warto i można szanować. Za to że dali nam życie. Odkąd sobie POZWOLIŁAM na ten szacunek, lżej mi na duszy smile
        • kasiale73 Re: Polityczna poprawność 21.06.09, 13:52
          a ja zgadzam się z atenette.
          bywają rodzice, którzy TYLKO dali życie. nic więcej.
      • asia889 Re: Polityczna poprawność 22.06.09, 08:45
        A ja myślę, że dobrze jest szanować rodziców. Są częścią nas. Mamy po nich
        wygląd, charaktery, nawet choroby (ja np. żylaki po tacie). Szacunek nie
        wyklucza braku akceptacji pewnych zachowań.
      • jola_ep Re: Polityczna poprawność 22.06.09, 11:38
        > "Rodziców TRZEBA szanować" z samego tylko faktu, że są rodzicami

        Im jestem starsza, tym większą w tym widzę mądrość smile

        Miałam trudnego ojca. Wybuchowy, apodyktyczny, co parę miesięcy w parotygodniowym ciągu alkoholowym. Najtrudniejsze lata zbiegły się z moim dorastaniem...

        Wtedy myślałam z zawziętością, że nigdy go nie będę szanować. Nigdy. Wiedziałam jednak, że go kocham. Zrozumiałam to, gdy znalazł się na granicy między życiem a śmiercią, a ja w nastolatkowo bolesny sposób uświadomiłam sobie, że nikomu tak na prawdę na nim nie zależy (poza jego rodziną)

        Myślę jednak, że do tego szacunku się dorasta. Dzieje się tak, gdy w końcu pogodzimy się z naszą przeszłością, oderwiemy się od niej, uniezależnimy w pełni od naszych rodziców. Wtedy, gdy staniemy się dojrzali. I gdy potrafimy wybaczyć.

        W stosunku do naszych rodziców objawia się nasza dojrzałość.

        W szacunku do rodziców mieści się też nasz szacunek do naszych korzeni, z których wyrastamy. Nie musimy kroczyć tymi samymi drogami. Czasem wskazują one to, czego powinniśmy unikać.

        Mój ojciec okazał się fantastycznym dziadkiem. Złagodniał (może rzeczywiśce był to najgorszy okres w jego życiu, który w końcu minął). Moja mama twierdziła, że w końcu potrafi z nim się dogadać... I wtedy umarł. Niezmiernie żałuję, że mój syn nie miał okazji go poznać. Patrząc na złe strony człowieka czasem nie dostrzegamy tych dobrych, które nie zawsze mogą się objawić. Bo życie pobiegło tymi dziwnymi torami, bo spotkaliśmy na drodze niewłaściwych ludzi, bo w końcu jesteśmy zbyt słabi... Kim jestem, aby oskarżać o to innych?

        Cieszę się, że zdążyłam zrozumieć, że nie tylko go kocham, ale także szanuję. I dostrzec całe dobro, które od niego otrzymałam. Choćby to, że mnie kochał...

        Pozdrawiam
        Jola
        • atenette Re: Polityczna poprawność 22.06.09, 19:41
          Jola i o to właśnie chodzi - nikt Ciebie do szacunku nie zmuszał, Ty
          sama to czujesz i kochasz ojca. Wiele jednak ludzi, po życiu pełnym
          cierpień ze strony swoich rodziców, nie potrafi się od tego oderwać
          i żyć normalnie właśnie dlatego, że nienawiść za to co zrobili im
          rodzice walczy ze społecznym przykazem szacunku do rodzica bez
          względu na wszystko. Dlatego będę się upierać, że na szacunek trzeba
          sobie zasłużyć i nikt nie powinien oczekiwać szacunku od dziecka,
          które np. było w dzieciństwie maltretowane, zaniedbane, zostawione
          samemu sobie.
          • jola_ep Re: Polityczna poprawność 23.06.09, 09:42
            > nikt Ciebie do szacunku nie zmuszał

            Czy ja piszę o zmuszaniu? smile

            > cierpień ze strony swoich rodziców, nie potrafi się od tego oderwać
            > i żyć normalnie właśnie dlatego, że nienawiść za to co zrobili im
            > rodzice walczy ze społecznym przykazem szacunku do rodzica bez
            > względu na wszystko.

            Moim zdaniem jest to dużo bardziej skomplikowane. Piszesz o skrajnościach. Ale często bywa tak, że gdzieś tam w głębi serca czujemy miłość. Tak zostaliśmy niejako stworzeni. Nienawiść nie pozwala nam jej dostrzec, a ona przecież w nas tkwi.
            Mogłam się o niej boleśnie przekonać, gdy życie mojego ojca było zagrożone. W jednej chwili nienawidziałam, w drugiej czułam bezradność i lęk.

            Ważne jest, abyśmy pozwolili sobie na nienawiść do czynów, pozwolili na negatywne uczucia, ale też spróbowali uświadomić sobie tę miłość, więź, która w nas tkwi. Nie zawsze są to wyłącznie złe wspominienia. Bardzo często okresy przemocy są przeplatane okresami poprawnego czy nawet bardzo dobrego zachowania. Dopiero uświadomienie sobie całości tej relacji pozwala moim zdaniem na oderwanie się od przeszłości.

            Nie mówię, że należy zapominać o złych czynach, nie piszę o uwielbieniu, posłuszeństwie, czy nawet czci. Raczej o oddzieleniu czynów od człowieka. Czyny powinniśmy osądzić, człowiekowi okazać szacunek. "Krew z krwi i kość z kości" - co byśmy nie zrobili, nie potrafimy tej więzi zaprzeczyć...

            "Rodzice to silna więź wynikająca z naturalnej, bardzo pierwotnej
            relacji dziecka z mamą i ojcem. Dziecko ludzkie rodzi się ,bowiem z
            potrzebą tej relacji i jest mu ona niezbędna dla rozwoju. Bez
            względu na to jak ta relacja się potem toczy na zawsze pozostaje
            ważna. Aby dobrze, dojrzale funcjonować trzeba nauczyć integrować
            różne aspekty takiej relacji. Że jest ona dobra , życiodajna,
            miłosna ale także, że bywa raniąca, zła, uzależniająca. Dopiero
            takie połączenie daje swobodę myśli i uczuć wobec siebie i rodziców.

            Dlatego nie należy się pozbywać przeszłości , ale ją integrować i
            przyzwalać sobie na wahania. Rodzice są równocześnie i dobrzy i
            źli . Wzmacnienie tylko jedego z tych aspektów powoduje trudną do
            zniesiena nierównowagę, a myśl, że właśni rodzice byli wyłącznie
            okropni i źli, jest jedną z najtrudniejszych, myśli nawet dla
            dorosłego już człowieka."
            forum.gazeta.pl/forum/w,$f,$t,$a,$seot.html?f=898&w=69807899&a=70097437
            Pozdrawiam
            Jola
            • atenette Re: Polityczna poprawność 23.06.09, 12:01
              Niestety nie mogę się z Tobą zgodzić smile.

              > Nie mówię, że należy zapominać o złych czynach, nie piszę o
              uwielbieniu, posłus
              > zeństwie, czy nawet czci. Raczej o oddzieleniu czynów od
              człowieka. Czyny powin
              > niśmy osądzić, człowiekowi okazać szacunek. "Krew z krwi i kość z
              kości" - co b
              > yśmy nie zrobili, nie potrafimy tej więzi zaprzeczyć...

              Może dlatego, że inaczej trochę pojmuję szacunek. Dla mnie szacunek
              nie należy się tylko dlatego, że ktoś jest człowiekiem, ale za to
              jakim człowiekiem jest, o czym świadeczą właśnie jego czyny. Ja
              szanuje swoich rodziców, pomimo tego, że nie zawsze było między nami
              dobrze. Moi rodzice są bardzo dobrymi ludźmi i wszystko co robili,
              nawet jeżeli popełnili wiele błędów, robili dla mojego dobra i z
              miłości do mnie. Niestety nie zawsze tak jest, o czym nie muszę
              chyba pisać, bo wystarczy poczytać wiadomości, żeby przekonać się
              jak wygląda życie wielu dzieci. Tak jak zostało napisane powyżej -
              niektórzy tylko sprowadzają dzieci na ten świat, zapraszają je, a
              potem zostawiają samych sobie.
              Tak więc Ty piszesz o oddzieleniu czynów od człowieka, a ja pisze,
              że one właśnie o człowieku świadczą.

              • jola_ep Re: Polityczna poprawność 23.06.09, 16:58
                > Może dlatego, że inaczej trochę pojmuję szacunek. Dla mnie szacunek
                > nie należy się tylko dlatego, że ktoś jest człowiekiem, ale za to
                > jakim człowiekiem jest, o czym świadeczą właśnie jego czyny.

                OK. Może po prostu inaczej to rozumiemy.

                > Ja
                > szanuje swoich rodziców, pomimo tego, że nie zawsze było między nami
                > dobrze. Moi rodzice są bardzo dobrymi ludźmi i wszystko co robili,
                > nawet jeżeli popełnili wiele błędów, robili dla mojego dobra i z
                > miłości do mnie.

                Czy więc rzeczywiście szanujesz swoich rodziców za ich czyny - jak piszesz - czy też raczej za motywy ich działania? Czy u podłoża Twojego szacunku nie leży właśnie ta głęboka więź, o której pisałam ?
                Czy sądzisz, że miłość rodziców do dzieci może zawsze ich usprawiedliwiać?

                > wystarczy poczytać wiadomości, żeby przekonać się
                > jak wygląda życie wielu dzieci

                Oddzielnie człowieka od czynów, dostrzeżenie wśród całej masy zła odrobiny dobra, jest niezmiernie ważne dla wielu dzieci. Są przypadki skrajne... Ale często nie jest to tak oczywiste jak przedstawiają media. Czy matka, która sprzedała swoje dziecko jest rzeczywiście aż tak godna pogardy? Czy mężczyzna, który pił, był agresywny, może nawet zdarzało mu się po pijaku bić, ma prawo po latach do choćby próby nawiązania więzi ze swoim synem? Słuchałam kiedyś poruszajacej wypowiedzi człowieka, który po latach wyszedł z alkoholizmu, ale nie potrafi już dotrzeć do swojego syna, którego tak bardzo skrzywdził. Jego czyny świadczą o nim... Tak wiele zła dzieje się obok nas. Tyle dzieci jest skrzywdzonych. Często ich nawet nie dostrzeżemy... Jak mają się wyzwolić od przeszłości, gdy dorosną? Jak mogą pogodzić się z tymi uczuciami, które w nich żyją? Czy pogarda, nienawiść, brak szacunku do swoich rodziców im w tym pomogą?

                Nie wiem, jak jest w tych medialnych przypadkach. Na pewno są sytuacje skrajne, nie do zrozumienia, czy wybaczenia. Wiem jednak, że takie "zintegrowane" spojrzenie na swoich rodziców (o którym pisała A.Iwaszkiewicz) pomoga i właśnie ono pozwoli na ostateczne wyzwolenie.

                > Tak więc Ty piszesz o oddzieleniu czynów od człowieka, a ja pisze,
                > że one właśnie o człowieku świadczą.

                Masz rację, czyny świadczą o człowieku. Ale czy spotykając obcą osobę na ulicy odniesiesz się do niej z szacunkiem?

                Pozdrawiam
                Jola
                • atenette Re: Polityczna poprawność 23.06.09, 18:52
                  > Masz rację, czyny świadczą o człowieku. Ale czy spotykając obcą
                  osobę na ulicy
                  > odniesiesz się do niej z szacunkiem?

                  No właśnie tak sobie o tym dzisiaj myślałam i przyznaje, że trochę
                  się w tym zamotałam wink. No bo rzeczywiśćie do obcego człowieka
                  odniosę się z szacunkiem, nawet pewnie gdybym wiedziała, że jest
                  złym człowiekiem.
                  Muszę się jeszcze nad tym zastanowić, bo teraz piszę to tak na
                  szybko smile.
                  • atenette Re: Polityczna poprawność 23.06.09, 20:16
                    No po przemyśleniu smile napisze tak: myślę, że szanuje każdego
                    napotkanego człowieka niejako z góry zakładając, że jest on
                    człowiekiem dobrym. Ponieważ jednak szacunek z definicji to stosunek
                    do osób uważanych za dobre i godne uznania nie jestem w stanie
                    szanować człowieka, który np. świadomie i celowo krzywdzi swoje
                    dzieci.
                    • jola_ep Re: Polityczna poprawność 23.06.09, 20:52
                      > Ponieważ jednak szacunek z definicji to stosunek
                      > do osób uważanych za dobre i godne uznania nie jestem w stanie
                      > szanować człowieka, który np. świadomie i celowo krzywdzi swoje
                      > dzieci.

                      Tu nie chodzi o obcą osobę, tylko o rodziców.

                      Pozdrawiam
                      Jola

                      • abiela Re: Polityczna poprawność 23.06.09, 23:12
                        Myślę, że nie każda z nas tak samo rozumie powiedzenie "szczęśliwa matka to
                        szczęśliwe dziecko" vide post black-cat o poświęceniu.
                        Naturalnie, jeśli matka żyje w zgodzie ze sobą, ma poczucie szczęścia, to będzie
                        to miało wpływ na dziecko.
                        Tu raczej chodzi o to, że te słowa to takie powiedzenie-wytrych na
                        usprawiedliwienie wszystkiego, bo przecież dziecko zadowolone szczęśliwe (a
                        miało wybór?). Najważniejsze, że mama szczęśliwa, bo ma czas kawę wypić, serial
                        obejrzeć, na urlop wyskoczyć czy co tam jeszzcze. I myślę, że o taki rodzaj
                        szczęścia tu chodzi. Przynajmniej ja to tak widzę.
    • kasiale73 Re: Polityczna poprawność 21.06.09, 13:48
      "każda matka musi odpocząc od dziecka"
      tak, oczywiście że większośc z nas potrzebuje chwil dla siebie, na złapanie oddechu i dystansu, ale ten argument - w zestawieniu z wysyłaniem maleńkiego dziecka do dziadków np, lub wakacje bez maluszka - mnie dobija.
      • asia889 Re: Polityczna poprawność 22.06.09, 09:02
        > "każda matka musi odpocząc od dziecka..."

        Mnie też to strasznie denerwuje. Ciekawe. Ja najlepiej odpoczywam przy
        dzieciach, kiedy widzę, że są szczęśliwe. No ale nie każdy potrafi to zrozumieć uncertain.
    • fiamma75 Re: Polityczna poprawność 21.06.09, 15:17
      A mnie denerwuje słowo "poświęcenie". To tak jakby rodzicielstwo
      byłó tylko i wyłącznie dawaniem, rezygnowaniem itd. A przecież to
      naturalna kolej rzeczy. Przecież to relacja między osobami - jest
      dawanie i otrzymywanie, jest miłość, która płynie w obie strony.
    • budzik11 Re: Polityczna poprawność 21.06.09, 15:29
      Mnie drażni "Każda matka chce dla swojego dziecka jak najlepiej". Nie zgadzam
      się z tym, bo po pierwsze - nie każda - jest wiele, które chcą jak najlepiej dla
      siebie, a dziecko - trzeba jakoś zutylizować i unieszkodliwić, żeby nie
      przeszkadzało za mocno. Po drugie - nawet jeśli założyć, że każda matka chce
      najlepiej dla swojego dziecka, to nie każda wie, co jest dla niego najlepsze -
      np. dzieci notorycznie przegrzane, przekarmione, tresowane w imię 'grzeczności',
      przetrenowane i przeuczone.
    • basiak36 Re: Polityczna poprawność 21.06.09, 17:09
      Co do tej szczesliwej matki: denerwuje mnie ten slogan bardzosmile
      Czasem po prostu jest tak ze musi byc trudniej zeby pozniej bylo latwiej, zeby
      cos zyskac. Jesli zakuwam do trudnych egzaminow, nie spie po nocach, robie to bo
      widze jakis konkretny cel. Teoretycznie powinnam zrezygnowac bo wtedy nie bede
      sie meczyc.
      Z dzieckiem jest tak samo. Nie wierze w macierzynstwo wygodne, uslane rozami, i
      niestety mam wrazenie ze przez to kreowanie idealu matki ktora pare dni po
      porodzie wyglada jak z okladki, wiele mam ma trudnosci z odnalezieniem sie w
      nowej rzeczywistosci..

      Pamietam siebie przy pierwszym dziecku, jak bardzo nie znosilam karmienia
      piersia, jak bardzo zloscilo mnie to ze chcial ciagle ssac, tesknilam za swoim
      'poprzednim' zyciem, gdzie wychodzilismy z mezem gdzie chcielismy, mialam super
      prace, itp. Smutno mi teraz jak o tym mysle. Bo ani razu wtedy nie pomyslalam o
      tym co czul moj maly synek, dlaczego chcial byc przy mnie tak czesto itp.
      Dziecko zaplanowane, kochane bardzo, robilam co moglam zeby wszystko bylo super
      i najlepiej.. A karmienie (na wlasne zadanie,bo dalam smoczki i interpretowalam
      czeste ssanie jako nienajadanie sie) bylo trudne, niefajne. Przebrnelam przez
      to, i uwazam to za moj maly sukces, rowniez dzieki wsparciu meza, z czasem
      nauczylam sie byc mama ktora patrzy rowniez na potrzeby swoich dzieci. Na swoje
      tez, i to bardzosmile Mam duzo hobby, dobra prace, regularnie bywam u kosmetyczki itp.
      Ale zaluje ze kiedys, przy pierwszym dziecku, ktos mna nie potrzasnal i nie
      powiedzial ze dzieci tak szybko rosna... ze przyjdzie dzien ze bedzie chcial sam
      zasypiac, pojdzie nocowac do kolegi itp. Te kilka miesiecy wylacznosci i spania
      na mamie, jaki to problem...Tak szybko mija.
    • ata99 Re: Polityczna poprawność 21.06.09, 22:49
      A mnie wściekle irytuje ciągła obawa o to żeby "nie rozpieścić
      dziecka". Czyli traktować je z dystansem, surowo, nie nosić na rękach,
      albo w chuście, nie karmić za długo piersią, nie spać z dzieckiem.
      Widzę czasami przerażający brak empatii u matki która nie chce ukoić
      płaczu swojego dziecka, "bo to histeria" , "od płaczu jeszcze nikt nie
      umarł", "ryczy bo chce zwrócić na siebie uwagę". To jest dla mnie
      bolesne. Te osoby były zapewne tak traktowane w dzieciństwie, ale
      przecież można odbić się od dna.
      • kasiale73 Re: Polityczna poprawność 21.06.09, 23:03
        taaaak... rozpieścisz, nauczysz (spania, noszenia) - dobijają. przecież już rozpieściłam i nauczyłam przez te 9 m-cy w brzuszku.
        nie mam odniesienia do innych dzieci ale moja "rozpieszczona i nauczona" całkiem nieźle sobie radzi beze mnie.
        • ata99 Re: Polityczna poprawność 21.06.09, 23:25
          Prawda? Też mi się wydaje, że te rozpieszczone zupełnie dobrze sobie
          radzą smile
      • grochalcia Re: Polityczna poprawność 22.06.09, 09:09
        ja tak wlasnie traktowalam pierwszego synka...dokladnie tak jak piszesz
        ata..naczytalam sie glupot-zwlaszcza u Tracy Hogg....i bywaly chwile, ze maly
        sie darl a ja go zostawialm, bo terrorysta rosnie...nie nosilam na
        rekach..opiekowalam sie-tak-tzn ma byc cieplo, sucho i pelny brzuszek

        teraz mam kajtusia..jest tol dziecko po 2 poronieniach i bardzo trudnej ciazy,
        wiec..macierzynstwo od poczatku przepelnione szczęściem..e tam szcześciem-wrecz
        stanem euforii.
        plakal strasznie duzo na początku..byl problem z brzuszkiem(ja mama butelkowa),
        ale zawsze, zawsze moje rece sa tylko dla niego. nbie spie z dzieckiem teraz,
        ale na poczatku z radoscia spalam-jak karmilam piersia jeszcze...chusta to moje
        ulubione akcesoria-mam 3 i jak mam wybor chusta-wozek-zawsze wybiore chuste..bo
        jak ja lubie jak maluszek tak slodko sie wtulasmilemam dla niego zawsze czas i moze
        byc w domu balagan, a co tam-ja chce sie bawic z synkiem...
        i bardzo zaluje, oj jak bardzo tego trwardego, zimnego chowu u
        starszaka...wyrosl w sumie na wesolego i przytulasjkiego dzieciaka..ale mam
        swiadomosc, ze moglo byc zupelnie inaczejsad

        przepraszam, ze sie tu wcinam, butelkowa jestemsmile
        pozdr. Kasia
        • asia889 Re: Polityczna poprawność 22.06.09, 09:27
          Grochalcia, to się nazywa instynkt macierzyński smile. Pięknie piszesz. W sercu
          jesteś jedną z nas.
          • ata99 Re: Polityczna poprawność 22.06.09, 13:12
            No jasne wink.
      • aldakra Re: Polityczna poprawność 22.06.09, 16:28
        Mnie denerwuje szczególnie powtarzane przez pokolenie naszych
        rodziców/dziadków: "bo się przyzwyczai" - czyli tak jak ata99
        napisała by nie rozpieścić dziecka, czyli nie noś, nie lulaj, nie
        dawaj na żądanie, nie ulegaj dziecku, nie reaguj na każdy płacz, bo
        się przyzwyczai i będziesz musiała tak zawsze....Smutne to ale wielu
        rodziców temu sloganowi ulega - miałam dziś przykład - 10 miesięczne
        dziecko płakało bo chciało na ręce, a rodzice nie reagowali i nadal
        zajmowali się robieniem zakupów (ojciec jeszcze dobitnie dziecku
        powiedział:...nie nie wezmę cię na ręce) sad
        • jola_ep Re: Polityczna poprawność 22.06.09, 16:51
          > Mnie denerwuje szczególnie powtarzane przez pokolenie naszych
          > rodziców/dziadków: "bo się przyzwyczai"

          Przyznam, że mnie też.
          Choć akurat do moich rodziców, teściów i babci mojego męża w tym względzie nie mogę mieć najmniejszych zastrzeżeń. Moja teściowa w dodatku powtarzała, że niemowlę "nie powinno płakać". Brzmiało to trochę tak, jak wiejski zabobon - czynem straszliwym jest zostawić takie płaczące niemowlę (bo coś tam się zrobi z nim).

          Czytam o tym jednak od czasu do czasu na forach i nieodmiennie się dziwię. Odbieram to trochę tak, jakby zapominano, że dzieci dorastają, rozwijają się, zmieniają. Nawet jak ktoś chce wziąć dziecko do swojego łóżka, długo karmić, nosić, lulać, to boi się że tak mu zostanie, że potem będzie dużo trudniej odzwyczaić...

          Mi się wtedy przypomina opowiastka mojej mamy, jak miałam dwa latka i uwielbiałam się rozbierać latem na wiejskim podwórku wink Moja mama miała złamaną nogę i patrzyła na to co wyrabiam z przerażeniem (biegać z mną nie mogła). A starszy pan, który mną się opiekował, niespotykanie spokojny człowiek (podobno bardzo go lubiłam) uspokajał: "nie boi się pani, będzie miała 16 lat, nie będzie się rozbierać i nago po podwórku latać" wink

          Pozdrawiam
          Jola
      • kukulka11 Re: Polityczna poprawność 23.06.09, 15:42
        tez mnie to zlosci okropnie
    • dimma Re: Polityczna poprawność 22.06.09, 09:23
      Marysia to moje pierwsze dziecko, a mamy je realtywnie wczesnie, bo
      urodziłam ja, jak mialam 24 lata. tyle co skonczylam studia,
      popracowalam, i dostalismy kredyt na mieszkaniesmile.

      Jestem osobą zupelnie nierozrywkową, domatorką, wiec gdy po prodzie
      oddałam sie w pelni dziecku, nie tesknie za zyciem towarzyskim,
      wyjsciami, itpsmile, zupelnie mi wystarczą rodzinne wizyty.

      Mieszkamy w miescie, gdzie nie mamy zadnej babci, cioci, jest tylko
      niania. ja pracuje na pelen eten (na szczesie w domu), ale to nie
      jest wciaz mama w pelni dyspozycyjna. I dlatego po pracy juz chce
      byc tylko dla Malej. Z resztą mam w zasadzie tylko wybor- nie isc,
      zostawic z niania, zabrac ze sobą... czas poza bez dziecka redukuje
      do minimim - jak fryzjer, to blisko domu, i bez modelowaniasmile, itp.

      Na co dzien dobrze mi z tym, jedak mam momenty, gdy czuje, ze juz
      nic mnie czeka...chce wlasnie wtedy oderwania, chce przespac noc,
      isc do kosemtyczki, chce na caly wieczor wejsc pod koc z herbatą i
      czytac ksiażke... z drugiej strony, jak sobie wybrazam, ze to robie,
      to juz czuję te tesknotę i pęd do dziecka, oraz wyrzuty sumienia, ze
      okradam ją z mojego czasu i mojej obecnosci.. Ale to jest chyba
      wlasnie instynkt macierzynski, prawda? jestem biologiem, wierze, ze
      i my go mamy....przepraszam za porowanie, ale widze takim momencie
      moją sunię, ktora jak sie oszczeniła, to przez 2 dni nie chciala na
      dwor wychodzic, a jak ją juz zaciagnelismy, to z pospiechem
      zalatwiala co musi, i biegla do szczeniat z niepokojem. Wydaje mi
      sie, ze to ten sam mechanizm, ten sam niepokoj..

      (na marginesie: denerwuje mnie, ze ludzie zawsze uwazaja, ze wiedzą
      lepiej od natury, ktora wlasnie w dziecku przejawia się najsilniej w
      zyciu czlowieka... uwazam, ze skoro dziecko chce byc przy mamie, to
      znaczy, ze to jest dla niego najlepsze... tak samo jak z jedzeniem,
      spaniem, ssaniem, przytulaniem.... zdrowe dziecko instynktownie
      WIE...)

      wracajac jednak do tematu, mam tez momenty, gdy mnie dziecko
      deneruje.. np wieczorj, corka jest juz zmeczona. a jak jest
      zmeczona, to ma dziwne zachcianki, np teletubisie do upadlego,
      wlaczanie i wylaczanie magetofonu... jak jej na to niepozwalam, to
      placz.... i wtedy (bo ja juz tez jestem zmeczona) siadaja mi czasem
      nerwy. nie umiem ukoic, uspokoic, bo we mnie wszystko buzuje i
      najchetniej zostawilabm placzce dziecko gdzie siedzi i poszla spac
      sama. za chwile mam wyrzuty sumienia...

      podobie po pracy - dziecko po drzemce wypoczete, ja zmeczona, pije
      kawe by sie rozruszac. Nalezaloby z dzieckiem sie pobawic, wyjsc na
      spacer, zaproponowac kreatywne spedzanie czasu... ale ja wlasnie 8
      godzin sie produkowalam, chce zjesc obiac, odpoczac, wiec wlaczam
      malej bajki do ogladania, a potem wieczrem jak znow chce ogladac, to
      jej nie odciagam od tego...

      i znow mam wyrzuty sumienia...

      dla mnie to jest najtrudniejsze w maciezynstwie - nie bycie ideałem..
    • piwonia01 Re: Polityczna poprawność 22.06.09, 11:43
      Mnie do szału doprowadzają stwierdzenia, że niedobrze kiedy matka uzależni
      dziecko od siebie, "daje sobie wejść na głowę" (bo długo karmi, nie ignoruje
      płaczu, nie trenuje do samodzielnego zasypiania). Jakaś bzdura totalna, ale to
      bardzo popularny schemat myślenia.
    • dordulka Re: Polityczna poprawność 22.06.09, 12:46
      „Grzeczne dziecko”. Takie co nie płacze, śpi, kiedy mamusia chce, gdzie mamusia chce, je, kiedy mamusia chce, tyle, co mamusia chce i to, co mamusia chce. Takie, co nie wadzi nikomu. Takie, co jest, a jakby go nie było. Marzenie wielu kobiet zapatrzonych w słodko śpiące niemowlęta z reklamwink

      Wiele wątków było o „grzecznych dzieciach”, ostatni na Niemowlę odbił się echem także tutaj Jak tylko jakieś dziecko nieco odstaje od ideału, od razu oskarżane jest o niecne terrorystyczne zamiary i sprowadza na mamę ból głowy z powodu posiadania wybrakowanego egzemplarza.

      Zderzenie z rzeczywistością bywa brutalne, zwłaszcza po początkowym bardzo krótkim okresem noworodkowym, gdzie większość dzieci tylko je, spi, i sadzi kupy Zaraz potem zaczynają się krzyki, wrzaski, płacze – bol istnienia po prostuwink Zamiast zaspokoić potrzeby dziecka szuka sie erzatzow w postaci wypasionych karuzelek, bujaczkow, nian elektronicznych itp, tylko by na chwile nasze dziecko stalo się „grzeczniejesze”.

      Święta nie jestem, sama w 7 tyg zycia Młodej nabyłam leżaczek, coby ja na chwile spacyfikować w celu wykapania się/wyprawy do toalety/obrania ziemniakow Staram się jednak, by towarzyszyła mi nawet w tym leżaczku w większości czynności (dobra, do kibela jej nie ciągnę).

      Po krótkiej przygodzie z karmieniem piersią postanowiłam jakoś „zrekompensować” jej utracona część bliskości. Nie ignoruje płaczu, dużo nosze pomimo uwag otoczenia, ze rozpieszczę, przyzwyczaję itp., nosze w chuście, w czasie karmienia butelka przytulam mocno do siebie (nie czuje potrzeby wycięcia jak największej dziury, „walnięcia na leżaczek/łóżko i z grzywki – wpis na „Małym dziecku” brr). Moje dziecko nie jest „grzeczne”. Jest normalne. Ma swoje mysie histerie i harce (dzis wstala o 3 i ani myślała spac dalej, wręczyłam ja tatusiowi, który jakos ja po godzinie ululalwink. Chyba nie chciałabym mieć „grzecznego dziecka”, gdybym jednak kiedys takiego szczerze zapragnęła – kupie sobie lalkę babyborn

      Mam nadzieje, ze przyjmiecie wpis matki butelkowejsmile na wystepach goscinnychwink
      • ata99 Re: Polityczna poprawność 22.06.09, 13:18
        "Po krótkiej przygodzie z karmieniem piersią postanowiłam jakoś
        „zrekompensować” jej utracona część bliskości."
        Po tym co piszesz mogę tylko powielić piękne określeni asi889, że "w
        sercu jesteś jedną z nas". smile
    • kropkaa Re: Polityczna poprawność 22.06.09, 13:29
      1. Dla mnie to najważniejsze jest zdrowie dziecka - słyszałam
      czasem, gdy mówiłam, że rodzę w domu. Wrrr... Tak, jakby dla mnie
      nie byłosad Nie będę się licytować, jak wyszłam ja, a jak ta osoba,
      która uwierzyła w szpital;
      2. Bo dziecko nie może być głodne - czyli usprawiedliwienie butelki
      jako remedium na wszystko (takie zdanie też ma, niestety, ekspert od
      wszystkiego);
      3. Bo ja też potrzebuję odpocząć, czyli zostawianie
      kilkumiesięczniaka z babcią, a samemu poznawać świat.
      Ostatnio mnie zatkało, jak moja koleżanka-mamusia pochwaliła się, że
      dzięki swojej mamusi, to oni wreszcie się mogli sami gdzieś wyrwać.
      Tydzień w Turcji, niecały tydzień nad morze. Niemowlaczek i starsza
      siostra zostali z babcią. Nie mogłam wyjść z podziwu kiedy oni to
      zrobili??? Dziecko nie ma jeszcze roku...
      4. Nie mogę sobie wyobrazić tych wszystkich metod samodzielnego
      zasypiania, czyli dziecko się drze w niebogłosy przez 40 min. aż do
      utraty tchu, a rodzice porównują czy jest choć o min. mniej niż
      wczoraj. Nie rozumiem PO CO???
    • jola_ep Re: Polityczna poprawność 22.06.09, 14:05
      > "Szczęśliwa matka to szczęśliwe dziecko";

      Mnie nie denerwuje smile To slogan, który przyświecał mojemu macierzyństwu.

      Oznacza, że należy odnaleźć szczęście w tym co się robi. Czas, gdy nasze dzieci są malutkie, jest bardzo trudny. I mija. Warto go dobrze przeżyć smile Dzieci szybko dorastają, cieszmy się więc każdym etapem ich życia. Dobre wypełnienie naszej życiowej roli daje masę satysfakcji smile

      Z drugiej strony trudno być matką malutkich dzieci. Musimy dbać o siebie. I gdy czujemy, że brakuje nam sił, warto zrobić coś dla siebie - bez wyrzutów sumienia. Czasem wystarczy malutki drobiazg, aby zregenerować siły.

      Dawałam siebie dzieciakom, gdy mnie bardzo potrzebowały, mobilizowałam się dla nich. Ale usypiając je wieczorem czytałam sobie książki, wyszywałam wieczorem, zamiast je zabawiać. Bez najmniejszych wyrzutów sumienia. A one akceptowały fakt, że odpoczywam, krzyżykuję, relaksuję się smile Tak, jak ja akceptowałam to, że miały swoje potrzeby, bardzo ważne dla nich, choć dla dorosłych czasem trudne do zrozumienia.

      Pozdrawiam
      Jola
      • abiela Re: Polityczna poprawność 22.06.09, 14:11
        Zgadzam się z większością sloganów tu podanych, zwłaszcza ze szczęśliwym
        dzieckiem i matką. Mnie za to do szału doprowadzają pytania, zadawane matkom:

        - czy jest grzeczne? (do matki niemowlęcia),
        - czy przesypia noce (j.w.),
        - czy załatwia się do nocnika (matka kilkumiesięczniaka),
        - czy JUŻ chodzi (matka roczniaka) itd.

        Ręcę opadają i nie wiadomo, co odpowiadać? Zwłaszcza pierwsze pytanie mnie
        zupełnie zbija z tropu. Drugie doprowadza do autentycznej pasji.
        • grochalcia Re: Polityczna poprawność 22.06.09, 14:27
          no to ja do Twojej listy dodam"oczywiscie karmisz piersia, prawda?'". bo o ile
          dla Was`to powod do dumy i faktycznie oczywsita sprawa to mi ciężko przytchodzi
          odpowiedz na to pytaniesad
          kolejne-"oczywiście rodzilas sn"-pieirwsze rodzilam sn, drugie po 7 godzinach sn
          zakonczylo sie cesarka..i wiem, ze to glupie, idiotycznie glupie, ale bardzo
          dlugo traktowalam to jak porazkęsad

          i moje ulubione-na widok chusty..-"matko, jak tak mozna dzikecko
          zawijac...przeciez mu niewygodnie!" a dziecko w tym czasie słodko śpi i jakos
          oznak niezadowolenia żadnych nie przejawiasmile
          ale ja mieszkam w malym miescie i tak naprawde pewnie czuje sie z chusta tyl;ko
          w towarzystwie męża..jakos z obstawa mi lzej, bo ludzie to tak potrafia
          komentowac....

          generalnie uwazam, ze to w jaki sposob sie karmi, jak sie usypia, jak sie
          rodzilo, jak sie ubiera("jak mopzna, takie male dziecko a nie ma czapki"), jak
          sie je usypia, wychowuje..to powinna byc nasza wyłącznie sprawa...a sie okazuje,
          ze najwięcej do powiedzenia mają sąsiadki naookolo..co ja mowie-jakie
          sasiadki??mi sie od zupelnie obcych bab za chuste nie raz oberwalosad

          ps. moim marzeniem byl porod w domusmile
          • basiak36 Re: Polityczna poprawność 22.06.09, 23:26
            grochalcia napisała:
            > ps. moim marzeniem byl porod w domusmile

            Oj moim tez, zwlaszcza ze wiele moich kolezanek rodzilo w domu, tutaj nie ma z
            tym problemu. No ale zycie czasem decyduje za nas.
            Staram sie akceptowac rzeczy na ktore nie mam wplywu, bez jakiegos poczucia
            porazki, mimo ze bardzo nie chcialam miec cc (pierwszy porod mialam sn).
            • abiela Basiu 23.06.09, 08:22
              Nie wiem czy moge spytać, rodziałać cÓrkę przez cc?
              • basiak36 Re: Basiu 23.06.09, 23:31
                abiela napisała:

                > Nie wiem czy moge spytać, rodziałać cÓrkę przez cc?

                Oczywiscie ze mozesz, tak, rodzilam przez cc. Mielismy nadzieje ze uda sie
                naturalnie, ale przez moje szwankujace nerki i nadcisnienie musieli ja wyciagac
                szybciej.
        • budzik11 Re: Polityczna poprawność 22.06.09, 22:24
          abiela napisała:

          > - czy przesypia noce (j.w.),

          > doprowadza do autentycznej pasji.

          Ja znalazłam sposób - jak kiedyś teściowa mnie o to spytała, odpowiedziałam z
          uśmiechem "Tak, śpi pięknie całą noc z 5 przerwami na karmienie" big_grin Biedna była
          całkiem zbita z pantałyku, nie wiedziała, co powiedzieć wink
          • abiela Re: Polityczna poprawność 23.06.09, 08:22
            budzik11 napisała:

            > abiela napisała:
            >
            > > - czy przesypia noce (j.w.),
            >
            > > doprowadza do autentycznej pasji.
            >
            > Ja znalazłam sposób - jak kiedyś teściowa mnie o to spytała, odpowiedziałam z
            > uśmiechem "Tak, śpi pięknie całą noc z 5 przerwami na karmienie" big_grin Biedna był
            > a
            > całkiem zbita z pantałyku, nie wiedziała, co powiedzieć wink

            Dziękismile
            W tym sęk, że takie pytania zadają nam miłe starsze osoby, których nie chcę
            obrazić, ale mimo to pytanie bzdurne.

            BTW pytania na ulicy itp. tu w Niemczech są rzadkością, za to w Polsce obserwuję
            nagminnie. Jedyny raz gdy negatywnie chustowo zostałam z koleżanką zaczepione w
            Niemczech, okazało się, że to Polka się zainteresowała i nawraca.
            • grochalcia Re: Polityczna poprawność 23.06.09, 08:46
              ostatnio pozyczylam chuste elastyka mojej przjaciolce...dzwoni do mnie po kilku
              dniach z oburzeniem"sluchaj, czemu Ty mi nie powiedzialas, ze aby wzbudzic
              sensacje w naszym miescie trzeba sie z chusta w Tesco pokazac?"...dokladnie....
              a najgorsze jest to, ze jak idzie sobie kobieta w ciąży i pali papierosa nikt
              uwagi jej nie zwroci a jak ja ide z kajtkiem w chuscie to nagle wszyscy zalamuja
              rece nad losem mojego dziecka....nie wiem czy moje misato jakies uwstecznione
              pod tym wzgledem czy ja tak trafiam,a le dlaczego mam sie tlumaczyc z mojej
              milosci do mojego dziecka/???nosze w chuscie, synus jest szczesliwy, ja jestem
              szczesliwa, wiec o co im chodzi???

              moja mama tez sie dziwi, ze Kajtus sie budzi na butelke w nocysad bo przeciez
              karmiony butelkaPOWINIEN spac cala noc i jak ja bylam mala to w nocy NIE WOLNO
              bylo dawac dzieciom jeść...no...
              • szczur.w.sosie Re: Polityczna poprawność 23.06.09, 09:25
                U mnie ludzie się patrzą, oglądają, nawet palcami pokazują ale nie komentują. Ja
                też staram się nie narzucać. Raz ktoś poprosił mnie o przymierzenie chusty,
                pokazałam, ale dziecko było za duże by dać się zawiązać - chciało chodzić.
                Karmię jak trzeba publicznie, ale dyskretnie, zwykle jednak mam szansę w
                samochodzie. Nikt uwagi nigdy mi nie zwrócił - może dlatego że jest to karalne.
                Co do porodu w domu - miałam poczucie porażki, jak położna mi powiedziała, że
                niestety, ale nikt się nie podejmie przyjąć porodu, jeśli jestem w grupie
                ryzyka... Naprawdę bardzo przeżyłam, wydawało mi się, że zawiodłam...
                Teraz też nie da rady... Po prostu takiej opcji u nas nie ma.
                • jagandra Re: Polityczna poprawność 23.06.09, 09:41
                  Ja też bardzo chciałam rodzić w domu, ale niestety w moim województwie nie ma ani jednej wykwalifikowanej położnej. Nie mam poczucia porażki, ani nie uważam, że zawiodłam, ale mam poczucie krzywdy - moje ciało działało dobrze, ja czułam, co powinnam robić, ale niestety w szpitalu i ja i moje dziecko zostałyśmy potraktwane nie tak, jak bym chciała sad
                  Co do chusty - mieszkam w malutkim miasteczku, ale większość komentarzy była pozytywna smile
                  • dordulka Re: Polityczna poprawność 23.06.09, 11:13
                    Ja na nasze chustowanei tez mialam wlasciwie same pozytywne reakcje. A mieszkam w malutkim miescie i nowosci wzbudzaja pewna sensacjesmile
          • ciociacesia "ladnie spi?" 24.06.09, 16:23
            zawsze odpowiadałam ze bardzo ładnie. a potem zaczynałam uscislac. ze usyp[ia o
            22, i ze 3 razy budzi sie na jedzenie smile
        • aga2luty08 Re: Polityczna poprawność 25.06.09, 09:50
          abiela napisała:

          Mnie za to do szału doprowadzają pytania, zadawane matkom:
          - czy jest grzeczne? (do matki niemowlęcia),

          Przejawiam pogląd, że nie ma dzieci niegrzecznych. A często te, które za takie
          uchodzą (czyli płaczą, histeryzują, buntują się, budzą się w nocy) w
          rzeczywistości mają niezaspokojone potrzeby, także emocjonalne, oraz
          doświadczają braku zrozumienia ze strony rodzica. Mam tu na myśli także zwykłą
          niemożność komunikowania się.
          Wczoraj byłam świadkiem, jak ok. 3-4 letni chłopiec dramatycznie płakał stercząc
          przy mamie buszującej między wieszakami obwieszonymi ciuchami. Ona, ignorując
          lament syna, ze stoickim spokojem przeglądała ubrania raz po raz rzucając do
          niego "Nie płacz. Nie wezmę cię na ręce." itp. Nie przeszło jej nawet przez
          myśl, że dziecko może płakać nie dlatego, że w danej chwili chce akurat robić
          coś innego i płacze, żeby zrobić na złość mamie, tylko dlatego, że jest
          potwornie zmęczone hałasem, wielością bodźców (rzecz miała miejsce w centrum
          handlowym) i najzwyczajniej w świecie marzy o powrocie do domu.
          Mama oczywiście przylepia takiemu dziecku etykietkę 'niegrzeczne', która
          niezasłużenie może ciągnąć się za nim przez długie lata.
    • kinga_owca Re: Polityczna poprawność 22.06.09, 17:57
      "przyzwyczajanie"
      do jednych rzeczy trzeba przyzwyczajać niemal od noworodka, bo
      później dziecko nie będzie chciało
      a do niektórych nie wolno przyzwyczajać, bo potem wlasnie będzie
      chciało...
      nie noś, bo się przyzwyczai, nie śpij z dzieckiem, bo się
      przyzwyczai i potem do 18-tki bedzie z toba spać, nie karm za długo
      piersią bo potem się nie da odzwyczaić, nie dawaj spac w chuście bo
      potem nie bedzie chciał spac w łóżeczku
      ale za to - przyzwyczajaj do nocnika, bo potem nie będzie chciał,
      przyzwyczajaj do butelki, bo bedziesz musiała wyjść i co wtedy
      bzdury totalne wink
      • szczur.w.sosie Re: Polityczna poprawność 22.06.09, 18:25
        No więc ja tam takich "mądrości" nie słyszę na co dzień. Nie ma mi kto mówić.
        Jak ktoś zobaczy w chuście - nie reaguje lub się uśmiechnie albo życzliwie
        zagada. Rodzice i teściowe daleko, a "czego oczy nie widzą..."wink Do karmienia
        wieloletniego już się przyzwyczaili - przy pierwszym dziecku. Mama trochę
        zajmowała się synkiem i jak miał tak ze 2 lata, i podała mu obiad, to jak
        przyszłam po syna, to mówiła: Daj mu popić, bo zjadł obiad i mu się może pić
        chcesmile Ale początkowo nie rozumieli idei karmienia...
        Ale też potrafią coś powiedzieć jak rozmawiamy na Skypie - a dlaczego dzieci nie
        śpią, skoro już ciemno (jakoś nie rozumieją idei zmiany czasu), albo że czemu
        dziecko z gołymi nóżkami, bo zimno (oczywiście zimno w Polsce, ale to nic).
        Strasznie się przejęli, że nie szczepimy dzieci. Już mają wizję jakiejś
        śmiertelnej chorobysmile Pomysł porodu w domu też wzbudził popłoch - ale tylko na
        pomyśle się skończyło, bo nie udało się.
    • black-cat Re: Polityczna poprawność 23.06.09, 14:50
      Szczęśliwe matki jak najbardziej istnieją. Zmęczenie, zarwane noce,
      lęk o dziecko i comiesięczny PMS mego macierzyńskiego szczęścia nie
      zaburzają. Jestem szczęśliwa, bo mam dziecko. Zdrowe, kochane,
      słodkie, od którego sto albo i więcej razy dziennie słyszę "kocham
      cię mamusiu" i ode mnie słyszące to jeszcze częściej.
      Oczywiście, że każda matka kocha inaczej. Wiele matek miłości do
      dziecka musi się nauczyć. Wiele matek cierpi na depresję poporodową.
      Matki, które jak napisałaś "od dziecka bardziej kochają alkohol,
      papierosy, wygodę, własny wygląd itd" same prawdopodobnie nie były
      kochane. Dlatego nigdy nikogo nie oceniam. Wiem, że ja od swoich
      rodziców otrzymałam olbrzymi ładunek miłości i chcę dać taki sam
      mojemu dziecku. Jestem niepoprawną optymistką, głęboko wierzę, że
      pozytywne emocje potrafią uczynić mój świat (i tym samy świat mego
      dziecka, męża i najbliższych) lepszym i piękniejszym. Nie lubię
      słowa "poświęcenie". Jeżeli kogoś kochasz, nie poświęcasz się dla
      niego. Bo co to znaczy "poświęcenie w macierzyństwie"? Nieprzespane
      noce, lęk o dziecko, bycie przy dziecku kiedy jest chore, rezygnacja
      z przyjemności? Przecież to jak najbardziej naturalne, a rezygnacja
      z przyjemności nie jest poświęceniem, ponieważ największą
      przyjemnością jest bycie z dzieckiem. Nigdy nie miałam poczucia, że
      się dla kogokolwiek poświęcam. Takie poczucie prędzej czy później
      obudzi negatywne emocje tak, jak osoba, która czuje, że sie poświęca
      prędzej czy później będzie wymagać wdzięczności. Tak, że w moim
      przypadku sprawdza się powiedzenie "szczęśliwa matka to szczęśliwe
      dziecko". Nie wnikam, która matka jak mocno kocha swoje dzieci.
      Myślę, że każda kocha tak, jak ją tego nauczono. I współczuję
      wszystkim, którzy sie poświęcają.
      • joasia_ania Re: Polityczna poprawność 24.06.09, 00:15
        Moim zdaniem poświęcenie należy rozumieć jako dawanie cząstki
        siebie. Nie ma miłości bez poświęcenia. Miłość przecież wiąże się z
        darowaniem drugiej osobie swojego czasu, dzielimy się z nią swoimi
        myślami, nasza praca jest wykonywana w celu podzielenia się
        jej "dobrami" z drugą osoba; tyle że robimy to z własnej
        nieprzemuszonej woli i o dziwo sprawia nam to przyjemność. Dla mnie
        poswięcenie ma pozytywny wydzwięk. Fakt nie znoszę jeśli ktoś komuś
        wypomina, ze zycie dla niego poświęcił - to juz jest perfidia i na
        pewno nie ma to nic wspólnego z miłością. O poświęceniu się nie mówi
        ono po prostu wypływa z miłości.
    • kukulka11 Re: Polityczna poprawność 23.06.09, 15:33
      mnie zlosci stereotyp, z ekto siedzi z dziekciem w domu na wychowawczym to sie
      cofa w rozwoju osobistym. zlosci mnei to tym bardziej, z eod kiedy jestem z
      dziekciem w domu, mam czas dla siebie na to, na co w zyciu go nei mialam, gdy
      pracowalam (nauka jezykow , cyztanie duzo wiecej itd itp)
      • kam.xt Re: Polityczna poprawność 23.06.09, 18:28
        mnie najbardziej wkurza : " kazda mamusia wie co jest najlepsze dla jej
        dzidziusia" bo od razu mi się przypomina jak moja 17letnia kuzynka dawała
        3miesięcznemu synkowi rosołek przez butle bo "to na najlepszym mięsku i domowych
        warzywkach" zresztą takie przykłady można mnożyć, wiele matek niestety ma bardzo
        nikłe pojęcie o tym co jest nalepsze dla ich dzieci.

        a propos "grzecznego dziecka" to czytam sobie teraz różnie książki o wychowaniu
        i rozwoju dziecka (bo jesteśmy na urlopie i głównie tata zajmuje się małą smile ) i
        utwierdzam się w przekonaniu że dziecko "grzeczne" to powód do niepokoju bo
        prawidłowo rozwijający się maluch jest własnie "niegrzeczny" w powszechnym tego
        słowa rozumieniu czyli wszystkiego chce spróbować, wszystko dotknąć, próbuje się
        wymknąć spod kontroli rodziców, wystawia na próbę ich cierpliwość itd
Pełna wersja