Spanie z dzieckiem a "biedni mężowie"

25.06.09, 21:57
Zakładam osobny wątek, bo chyba warto wynieść dyskusję z tamtego wink

Bardzo często czytam, że kobieta postępuje źle, jeśli karmi dziecko długo piersią i śpi z dzieckiem, bo wtedy zaniedbuje męża - jego potrzebę bliskości i jego potrzeby seksualne. Zawsze za winną jest uważana kobieta. Jakiś czas temu przeczytałam w starym poradniku pt: "Żyć w rodzinie i przetrwać", że bardzo bliski, symbiotyczny związek między matką i niemowlęciem jest naturalny, a rolą męża jest, by po tych kilku (?) miesiącach kobietę znowu uwieść, by uczynić związek między małżonkami ponownie atrakcyjny dla niej.
Ciekawe, prawda? Zupełnie inne spojrzenie.

Od siebie dopiszę jeszcze, że uważam oczywiście, że małżonkowie powinni starać się zaspokajać swoje potrzeby. Powinni też oboje starać się zaspokajać potrzeby dziecka. Ale trzeba wziąć pod uwagę, że dziecko nie ma możliwości jasnej komunikacji i wywierania wpływu, jaki mają dorośli ludzie. Łatwo jest powiedzieć, że ono wcale nie potrzebuje mleka ani fizycznej bliskości, że to tylko chęć przeprowadzenia swojej woli i podporządkowania sobie rodziców - ono nie powie nam kulturalnie: "guzik prawda".
W dodatku oboje rodzice są samodzielni, mogą sobie poradzić bez siebie. Dziecko jest zależne. Więc uważam, że przeciwstawianie potrzeb dorosłego potrzebom małego dziecka jest nieuczciwe - to gra nie fair.
    • lacitadelle Re: Spanie z dzieckiem a "biedni mężowie" 26.06.09, 11:33
      U nas to ja mam większe potrzeby seksualne, a z kolei jak się syn urodził, to
      mąż chciał z nim spać, ja tego zwyczajnie nie lubię, nie potrafię wygodnie i
      dobrze się wyspać. A jak syn był noworodkiem, to w ogóle bałam się, że zrobię
      mu krzywdę i przy próbach wspólnego spania udawało mi się co najwyżej zapaść w
      kilkuminutową drzemkę.

      Rozwiązujemy sprawę tak, że po wieczornym uśnięciu przy piersi syn ląduje w
      łóżeczku, my mamy czas dla siebie, nie tylko na seks oczywiście, ale też na
      rozmowy, czytanie książek, lampkę wina, a potem wspólnie i wygodnie zasypiamy.
      Kiedy syn się budzi (był taki okres, że spał do 7, potem zaczęło się ząbkowanie
      i jest bardzo różnie), mąż przynosi go do nas, mały się przysysa i jakoś
      wytrzymuję z nimi do rana smile

      Przerwania bliskich stosunków między małżonkami z powodu dziecka na kilka
      miesięcy w ogóle sobie nie wyobrażam, na 100% w naszej rodzinie taki model by
      się nie sprawdził.

      Myślę, że najlepiej jest, jak rodzina wypracuje sobie indywidualny model, w
      którym każdy daje coś od siebie i każdy jest szczęśliwy. Sytuacja, w której
      matka z dzieckiem tworzą symbiotyczny związek, z którego mąż jest wyłączony,
      przez kilka miesięcy stać zupełnie z boku, a jeszcze potem ją uwodzić - to jakby
      jakiś opis biznesowych stosunków, a nie rodziny, w której wszyscy się kochają i
      chcą być razem. Fajnie jest, jak kobieta długo karmi piersią, spanie można
      zorganizować we trójkę, wyrzucanie z tego powodu męża do innego pokoju to dla
      mnie jest zaniedbanie, ale jeżeli u kogoś taki model właśnie jest dobry dla
      wszystkich, to ok.

      Aha, nie lubię jeszcze straszenie mówienia, że żona ma zaspokajać potrzeby
      seksualne męża - sugeruje, że kobieta nie ma potrzeb seksualnych i że uprawia
      seks z obowiązku. Nienawidzę tych historii o bolącej głowie, seksie w nagrodę,
      czy braku seksu za karę.

      Seks to potrzeba wzajemnej bliskości, przyjemność dla obojga partnerów i nie
      zawsze faceci mają większy potencjał w tym względzie.
      • yvonnek2 Re: Spanie z dzieckiem a "biedni mężowie" 26.06.09, 11:48
        A ja nie rozumiem w czym dziecko spiace z rodzicami przeszkadza.
        Jest tyle fajnych miejsc w mieszkaniu, z lozka i tak rzadko korzystalismy winkA to
        ze corka spi z nami w lozku nie przeszkadza mi i mezowi zasypiac przytulajac sie
        do siebie.
        • lacitadelle Re: Spanie z dzieckiem a "biedni mężowie" 26.06.09, 11:50
          > A ja nie rozumiem w czym dziecko spiace z rodzicami przeszkadza.
          > Jest tyle fajnych miejsc w mieszkaniu, z lozka i tak rzadko korzystalismy winkA t
          > o
          > ze corka spi z nami w lozku nie przeszkadza mi i mezowi zasypiac przytulajac si
          > e
          > do siebie.

          właśnie to miałam na myśli pisząc, że każda rodzinna powinna wypracować wspólny
          model, w którym każdy czułby, że jego potrzeby są ważne dla pozostałych smile
          • dimma Re: Spanie z dzieckiem a "biedni mężowie" 26.06.09, 12:58
            Nasza corka spi z nami prawie 2 lata, z tygodniowa przerwa miedzy 2
            a 3 tyg zycia, kiedy to jeszcze nie wywaliłam Tracy Hogg na smietnik
            i bylam dopingowana przez Babcie.

            I jest nam w 3 bardzo dobrze, myslimy o drugim dziecku i maz mowi,
            ze najwyzej szersze łóżko kupimy.

            I tez nie rozumiem dlaczego dziecko spiace w lozku rodzicow ma
            przeszkadzac w seksie bardziej niz dziecko spiace gdzie indziej smile.
            Dla mnie zero zwiazkuwink
    • ata99 Re: Spanie z dzieckiem a "biedni mężowie" 26.06.09, 13:52
      Myślę sobie, że jeśli mąz jest dojrzałym facetem i decyzja o
      posiadaniu dziecka była wspólna i przemyślana nie ma problemu.
      Dojrzały facet to wg. mnie taki, który wie co robi i jeśli decyduje
      się na coś ( w tym przypadku dziecko) to nie zaczyna jęczeć i
      marudzić w połowie drogi, bo on nie wiedział, że to tak będzie i już
      ma dość. Przychodzi czas, że dziecko wędruje do swojego pokoju i
      łóżeczka, ale póki jest małe, najlepiej mu przy mamie. Zwłaszcza
      karmienie piersią aranżuje właśnie takie wspólne spanie, jako
      najwygodniejsze dla obu stron. A mąż wcale nie musi w tym wszystkim
      być "biedny".Mój na pewno nie jest smile, chociaż śpię z jego wierną
      kopią, a nie z nim.
      • gfizyk Re: Spanie z dzieckiem a "biedni mężowie" 26.06.09, 23:06
        Witam drogie Panie,
        ja w imieniu tej brzydszej części małżeństwa ;P
        Osobiście widzę rozwiązania problemów związanych z brakiem miejsca
        do snu - warto zainwestować w związek ... i kupić maksymalnie
        szerokie łóźko jakie się da wciśnąć do sypialni wink (już i ja w
        innych wątkach oraz ktoś o tym pisał).

        i druga ważna rzecz - osobiście nie czuję się zaniedbany przez mą
        lubą, pomimo, że śpię już z czwartym członkiem rodziny! (żona, potem
        troje dzieciaków). Psa i kota - nie liczę wink. W sumie z przerwami
        ponad 9 lat. Żona dba o mnie o każdej porze dnia i nocy (no może z
        wyjątkiem wczesnych poranków, kiedy z reguły nic do niej nie
        dociera).

        I za nic w świecie - nie zamieniłbym tych przytulań moich pociech do
        mnie, tych "poszukiwań" piersi w mojej pidżamie, oraz porannych
        (sobotnio-niedzielnych) pytań mojej córci - "nie idzieś pjacy?"

        GFizyk
        • monicus Re: Spanie z dzieckiem a "biedni mężowie" 12.07.09, 21:24
          moj mąż też się rozczula jak mlodzy szuka cyca u niego pod pachą big_grin
          a i to: tataaaa! to jest moje miejsce! ja spie koło mamy! - od starszego jest
          rozbrajające. właścicielesmile a duze łóżko to podstawa, chociaz zwykle wszyscy
          spia na mnie. czyli i na 80cm sie da wyspac heheeh
          • agnieszka82.pl Re: Spanie z dzieckiem a "biedni mężowie" 12.07.09, 21:54
            A ja myślałam,że tylko my tak spalismy....zreszta u nas "tatus" był
            bardzo odepchniety,bo był czas,że jak mieszkaliśmy w 1 pokoju to
            spał,na ..........materacu.Nie stwarzał problemów i nie kazał
            wybierac on lub synek,ale bywało,że upominał się o łóżko,problem się
            rozwiązał jak maly miał swój pokój i zaczał przesypiać do godzin
            porannych,bo wtedy albo go karmiłam i zasypiał,albo szliiśmy
            wspólnie do tatusia.Teraz mamy jeszcze lepiej (czytaj wygodnie),nasz
            synek ma duży materac i często zdarza sie,że zasypiam z nim i wtedy
            podobno mąż budzi mnie,ale ja zbyt mocno spie i nie da się mi
            przetłumaczyć,ze moje łózko jest w innym pokoju.Jeśli mały przebudza
            się nad ranem to ide do neigo i zostaje do->"mamo,budź dzień".
            Moja mama spała z siostrą bardzo długo,ale to bardzo i nie
            dlatego,ze miała koszmary,tylko dlatego,ze tata chrapał i mama
            wyeksmitowała go do innego pokoju a siostra z lenistwa nie
            rozbierała łózka i spała z mama.A gdy ona się urodziła,to ja poszłam
            mając 6 lat do taty,a ona noworodkowa spała z mama.Do 6r.ż spałysmy
            z mam razem,podobno tylko "pupci" nie mogłam przytulicdo mamy, bo
            mama miała zbyt duzy brzuchsmileNajważniejsza jest miłość,zrozumienie
            potrzeb rodziców i dzieci i wygoda!
    • kukulka11 Re: Spanie z dzieckiem a "biedni mężowie" 26.06.09, 14:38
      a ja mam pytanie wlasnie. tutaj, by nie mnozyc watkow. moj syn zawsze spal sam.
      od jakiegos miesiaca (a ma rok i 8 mies) przychodzi do nas i chce spac z nami
      albo ze mna, albo w srodku nocy albo nad ranem. w dzien tez po pol godzinie-
      godzinie sie budzi i chce dosypiac na mnie/przyu mnie. teraz mu wychodza zeby.
      ale nei wiem czy te podudki zalezne od tego, czy nie.
      kiedy moge liczyc na to, z emu przejdzie z tymi regularnymi wedrowkami co
      dzien, przyznam szczerze, z enie lubie z nim spac, spie jak juz musze, ale nei
      znosze tego, taki typo po prostu jestem. kiedy moge liczyc na to, z emu
      przejdzie? jakie sa wasze doswiadczenia?
      • ata99 Re: Spanie z dzieckiem a "biedni mężowie" 26.06.09, 14:42
        Na początek poczekaj na wszystkie ząbki (20).
      • lacitadelle Re: Spanie z dzieckiem a "biedni mężowie" 26.06.09, 14:53
        może być różnie, jak sama pamiętam, że często przyłaziłam razem z bratem do
        łóżka rodziców, mieliśmy wtedy po dobrych kilka lat, łóżko było cholernie
        wąskie, byliśmy ściśnięci jak śledzie, często było mi tak niewygodnie i gorąco,
        że nie mogłam spać, a jednak do własnego łóżka nie chciałam wracać (o ile mnie
        pamięć nie myli miałam wtedy jakieś koszmary senne o pająkach czy innych
        basenach, na których ktoś zmuszał mnie do pływania, a miałam lęk przed wodą).

        A od znajomej ostatnio słyszałam, że spali z córką we trójkę do momentu jak ta
        skończyła 10 lat (ale całej trójce ta sytuacja podobno odpowiadała).
      • mruwa9 Re: Spanie z dzieckiem a "biedni mężowie" 26.06.09, 18:50
        moje najmlodsze przychodzilo do ok. 4. roku zycia, nie zawsze, ale
        co 2-3 noc sie zdarzalo, Warunek byl jeden: ma szybko zasnac i nie
        kopac tatusia po zebrach smile Nawet nie zauwazylismy, kiedy nocne
        wedrowki ludow sie skonczyly, choc nie zabraniamy im tego. Pozostale
        dzieci- nawet nie pamietam, z jednym ja spie na stale, wiec to inna
        kategoria.
        • kukulka11 Re: Spanie z dzieckiem a "biedni mężowie" 26.06.09, 21:20
          "wedrowki ludow", a to sie ubawiłam smilesmile
          • nausica Re: Spanie z dzieckiem a "biedni mężowie" 27.06.09, 14:08
            Mój przestał przychodzić jak miał 3,5 roku. Tak z dnia na dzień.
            • kam.xt Re: Spanie z dzieckiem a "biedni mężowie" 27.06.09, 17:07
              gdyby nasza miała z nami spać to oboje bylibysmy biedni smile bo wędruje przez sen po całym łóżku, po nas, kopie nas niemiłosiernie, zabiera kołdrę, spycha smile Totez śpi w swoim łózeczku dosunietym do naszego bez barierki, jest tylko różnica wysokości tak żeby na śpiąco do nas nie przełaziła. Ale jak się czasem obudzi i ma taka potrzebę to przełazi smile A niedługo pojawi się kolejne łózeczko po drugiej stronie naszego i w czwórkę będziemy spać w naszej sypialni. I może tak być przez najbliżych parę lat, ani ja ani mąż nie mamy z tym najmniejszego problemu.
              Ja też nie widzę konfliktu interesów między potrzebami męża a dziecka. Wyrzucanie męza z łoża ewidentnie jest zaniedbywaniem i w większości przypadków z pewnością potrzeby dziecka są tylko pretekstem, a prawdziwe przyczyny bardziej złożone. Jeśli jest za ciasno to kupuje się wieksze łózko albo dostawia łóżeczko. Seks w obecności dziecka do pewnego wieku, myśle że ok roku, też nie jest problemem, zresztą seks małzeński w sypialni to nuuda smile Tyle jest ciekawszych miejsc w domu smile
              • aldakra Re: Spanie z dzieckiem a "biedni mężowie" 27.06.09, 20:55
                Biorąc pod uwagę nocne wędrowanie naszego dziecka po łóżku (ostatnio
                tatę przywaliła w nocy poduszka, a nasz mops położył się na tym
                stosie i odciął Tatusiowi dopływ tlenu) i związaną z tym niewygodę
                postanowiliśmy przespać się osobno, mąż na rozkładanej sofie, a ja z
                dzieckiem w naszym łożu....efekt tego taki, że ja niewyspana bo mi
                męża brakowało, dziecko nie wyspane bo mama się wierciła (spać nie
                mogła) i mąż połamany bo niewygodnie było na sofie.....wniosek z
                tego taki: lepiej ciasno i na kupie byle razem big_grin
              • thegimel Re: Spanie z dzieckiem a "biedni mężowie" 12.07.09, 11:41
                Świetny sposób z tym dosuniętym łóżeczkiem. Od wczoraj tak śpimy i jest
                fajniesmilePozdrawiam!
    • kamilactk Re: Spanie z dzieckiem a "biedni mężowie" 01.07.09, 14:43
      Tak jak to pojawiało sie w innych wypowiedziach ja różwnież uwazam
      ze wszystko zależy od tego co kto lubi smile Moje dziecko od poczatku
      śpi w swoim łóżeczku bo po pierwsze łóżko mam za wąskie po drugie
      mąż śpi snem kamiennym i czasami ja dostane od niego łokciem w
      żebro - bałabym sie o dziecko i tyle smile
      A co do bycia biednym męzem - koleżanka ma dwoje dzieci, od początku
      sa na butelkach i mąż śpi na sofie a ona z dziećmi takze wcale nie
      trzeba długo karmić piersią zeby małżonka z łóża wyprowadzić wink Inna
      kewstia czy jemu sie to podoba
      • dona46 Re: Spanie z dzieckiem a "biedni mężowie" 01.07.09, 23:01
        Syn ma 2,2 lata. Od początku spał w łóżeczku, w nocy wstawałam i go zabierałam
        do karmienia, do czasu... jak po prostu spałam snem kamiennym i nie odnosiłam
        juz go... Długo spimy razem i nie wyobrażam sobie eksmitowania męża... syn sie
        kopie, wierci, nerwa mamy strasznego, ale inaczej sobie nie wyobrażaliśmy by np.
        spać osobno. Ciekawy pomysł z tym dostawianym łóżeczkiem, równiez na drugie
        dziecko wink
        a ! też jestem za innymi miejscami w domu na "przytulanie się ", aniżeli łóżko wink)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja