jagandra
25.06.09, 21:57
Zakładam osobny wątek, bo chyba warto wynieść dyskusję z tamtego
Bardzo często czytam, że kobieta postępuje źle, jeśli karmi dziecko długo piersią i śpi z dzieckiem, bo wtedy zaniedbuje męża - jego potrzebę bliskości i jego potrzeby seksualne. Zawsze za winną jest uważana kobieta. Jakiś czas temu przeczytałam w starym poradniku pt: "Żyć w rodzinie i przetrwać", że bardzo bliski, symbiotyczny związek między matką i niemowlęciem jest naturalny, a rolą męża jest, by po tych kilku (?) miesiącach kobietę znowu uwieść, by uczynić związek między małżonkami ponownie atrakcyjny dla niej.
Ciekawe, prawda? Zupełnie inne spojrzenie.
Od siebie dopiszę jeszcze, że uważam oczywiście, że małżonkowie powinni starać się zaspokajać swoje potrzeby. Powinni też oboje starać się zaspokajać potrzeby dziecka. Ale trzeba wziąć pod uwagę, że dziecko nie ma możliwości jasnej komunikacji i wywierania wpływu, jaki mają dorośli ludzie. Łatwo jest powiedzieć, że ono wcale nie potrzebuje mleka ani fizycznej bliskości, że to tylko chęć przeprowadzenia swojej woli i podporządkowania sobie rodziców - ono nie powie nam kulturalnie: "guzik prawda".
W dodatku oboje rodzice są samodzielni, mogą sobie poradzić bez siebie. Dziecko jest zależne. Więc uważam, że przeciwstawianie potrzeb dorosłego potrzebom małego dziecka jest nieuczciwe - to gra nie fair.