moja szalona niejadka

25.07.09, 14:44
Dziewczyny,

Znów mielę ten sam temat, ale muszę sie wygadać, no i może coś miłego
mi powiecie, co mnie troche postawi na nogi.

Otóż moja córka (2 lata!) żyje na moim mleku. Żyje, ma się dobrze,
wiec trosk o jej rozwój i stan odżywienia nie mam...

Wiem, ze jedzenie nowości u dziecka to sinusoida, może z racji lata i
opałów akurat jesteśmy w dłuższym dołku.. może akurat zwalnia się
wzrost i maleją potrzeby zywieniowe..

Ale powiedzcie mi JAK mam to moje dziecko do jedzenia dorosłych
rzeczy zachęcać, jak ona w moim towarzystwie ma brzuch pełny mleka
non-stop? zjada trochę z nianią jak ja jestem w pracy, ale przy mnie
BARDZO rzadko i raczej próbuje niż je... pomagają trochę zabiegi w
stylu "razem gotujemy", daje jej nożyk plastikowy i cokolwiek do
krojenia, no i coś tam do buzi przy okazji trafia, robimy razem
placki i naleśniki, chodzimy razem na zakupy i mała sama sobie
wybiera owoce i inne rzeczy do jedzenia... czasem pomoże, jak
wszyscy jemy, ale to wciąż są kosmetyczne ilości.. w perspektywie
roku, zrobił się spory postęp jakosciowy - rozpoznajee jedzenie w
wielu rzeczach, i co mnie ciesz- raczej zdrowych - ostatnio np
smakuja jej pesti dyni, slonecznika, bardzo fajnie je rozgryza, ale
nie widze na prawde postepu jesli chodzi o zmiane stosunku
mleko/dorosłe jedzenie przyjamniej od 9mcy, gdy zredukowala ssanie w
nocy...

Powiedzcie mi, ze to się kiedyś zmieni... bo ja się boje, ze tak
będzie dopóki będzie pierś...

Czytam zawsze posty innych mam mlecznych dzieci, ale powoli dochodze
do wniosku, ze mam skrajny przypadek u siebie.. dodam tez, ze kazda
proba niedania cycusia na zadanie konczy sie płaczem,..

raz chciałam wprowadzić chociaż takie ograniczenie, ze nie ma piersi
od wstania z łózka rano (w łózko 'cyyy' do woli) do mojego pójścia do
pracy -zeby mała ładnie śniadanie zjadła niani. Tłumaczyłam małej (i
to pewnie niezbyt szczęśliwie wyszło), ze pierś będzie, jak ciocia
zrobi papa(tzn ciocia pójdzie do domu, a mama wróci z pracy). W efekcie mała zaczęła po 2 takich dniach płakać rano na widok niani i
krzyczala "ciocia nie, mama w domu z dzidzi". Uznałam wiec, ze
jeszcze za wcześnie na reglamentację i lepiej, jak nie zje śniadania niż ma tak to wyglądać i eksperymentow zaprzestałam... ale czy kiedys
to sie samo zmieni??? przestaję juz wierzyć...

powiedzcie mi cos na pocieszenie...

(PS 3 rzeczy wchodzą jej w ilościach normalnych: popcorn, frytki i
czekolada)
    • anaj75 Re: moja szalona niejadka 25.07.09, 14:54
      Będzie lepiej. Mój syn w wieku 2 lat żył jedynie, bądź głównie na
      moim pokarmie. Teraz mając 6 lat je mało ale często, i właśnie
      zaczął się sezon zwiększania porcji, odkąd z tatą jeździ na męskie
      wyprawy na ryby. Ale wagowo i wzrostowo buja się między 3 a 10
      centylem. Za to zdrów jak rybka jestsmile
    • kropkaa Re: moja szalona niejadka 30.07.09, 21:33
      > (PS 3 rzeczy wchodzą jej w ilościach normalnych: popcorn, frytki i
      > czekolada)

      Mojej lody, czekolada i wszystko, co jest z keczupem. Frytki,
      parówki nie są obiektem pożądania, o ile nie ma keczupu - jak to
      odkryłam, to się bardzo ucieszyłam, bo czasem, wbrew zasadom i
      wiedzy, kupowałam, skoro tak lubisad, a teraz nie muszę!
    • blueaha To ja sie podczepie pod wątek;-) 30.07.09, 23:05
      Bardzo sie ciesze ze tu trafiłam bo już zaczynałam miec głupie pomysły=
      odstawienie mojego 17 miesięcznego synka od piersi żeby jadł! Poczytałam sobie
      jednak parę wątków i utwierdziłam się że nie"robię mu krzywdy" karmiac
      piersiąwinkPo prostu Mały ostatnio przestał jeśc- kaszka ryżowa na śniadanie
      jest be, obiadek też be, kaszka na kolacje też nie! Zaczęło sie gdzieś tak ze 3
      tyg temu i od tej pory tylko jogurty, serki, ser żółty, masło(normalnie potrafi
      zjeśc ze dwie łyżki masła bez chleba, tak na zywca) płatki kukurydziane na
      sucho, banany, kawałek chleba, wafel ryżowy no i oczywiście jeśli mu sie trafi
      to słodycze.
      Jeśli chodzi o pierś to je rano- kilka razy jeszcze w łóżku, ok południa- przed
      drzemką no i po kolacji (a ostatnio jej braku) do spania.No i w nocy są
      zazwyczaj ze 2 pobudki na cycusia. Czasami chce ssac jeszcze tak ok 17;OO ale
      nie zawsze. A był taki dzień, ze się nie dopominał przez calutki dzień (byliśmy
      nad morzem). Jest wesoły, bawi sie biega, tańczy, nie wygląda, zeby mu czegoś
      brakowało ale i tak sie martwię i mam nadzieję, ze dodacie mi otuchy.
      Franek urodził się duży-4300 i przez pierwsze półrocze swego zycia był ponad 97
      centylem, teraz jest w okolicach 50 a po trwającym strajku pewnie waży ok
      10,5kg. No i jest straszna różnica pomiędzy tym moim pulchniutkim kluskiem
      sprzed roku, nawet pediatra stwierdziła, ze wychudł, aczkolwiek ona ekspertem
      nie jest bo stwierdziła, że "karmienie dłuzej niż rok to już tylko
      uzależnienie"(sic!)Nawet nie komentowałam ani się nie kłóciłam, po prostu robię
      swoje.
      Martwię się o moje dziecko bo nie chce jeśc ani warzyw ani mięsa i nie sposób go
      przekona- zaciska buzię i kręci głową. Staram sie nie naciskac ale...to trudne
      bardzo dla mnie. Nie wiem sama co jeszcze mogę zrobic, jak wybrnąc z tej sytuacji?
      Pocieszcie mnie trochę bo wkoło słyszę od koleżanek -mam dzieci butelkowych jak
      to ładnie ich smyki wszystko wcinają i ze jak odstawię od piersi to zacznie jeśc
      wszystko jak trzeba.Ale ja chce jeszcze karmi, co najmniej do 2 urodzin, chyba,
      ze syn zdecyduje sie wcześniejwink
      • dimma Re: To ja sie podczepie pod wątek;-) 31.07.09, 09:01
        no to spiesze pocieszacsmile

        u nas w gore juz poszło z powrotem, od trzech dni dziecko zjada
        obiadek, sensowne sniadanko, po mojej pracy mleko, a wczoraj
        wieczorem to sie sama o mniam- mniam upomniala iwsuneła przed snem
        banana.. I wiecie co, zauwazylam, ze mniej ssie po poludniu (o ile
        nie pada deszczsmile. Bo jak pada, nie idziemy na dwor i wtedy chce
        ogladac bajki i ssac rownoczenie (taki ma glupi nawyk).. a jak
        sloneczko jest, to o 16.00, po spadniu idziemy na spacer i wtedy
        piers jest dopiero po spacerze.. kiedys to by bylo nie do
        pomyslenia...

        wiec moze to jest tak - ze nim bedzie progress, musi byc jakis
        kryzys...zeby poszło w gore,musi isc w dół..

        a o roznorodnosc sie nie martw.. warzyw nie wciskaj, tylko co kilka
        dni podawaj rozne.. u nas tez dlugo nic nie bylo.. najpierw zaczela
        jesc groszek zielonysmile potem jak juz jadla rosol (ok ok 15
        miesiaca) to wcieralam jej troche marchewki i innych warzyw na tarce
        na najdrobiniejszych oczkach... z czasem fragmenty warzyw stawaly
        sie wieksze, bardziej roznorodne, a teraz lubi i marcherke, i
        kalafiora, a najbardziej fasolke szparagową (bo jak sie otworzy
        straczek, to są tam małe groszki i to jest super zabawa).

        Wiec chyba sama sobie odpowiem- spokoj, cierpliwosc, spokoj raz
        jeszcze...

        I nie boj sie - dopoki ma Twoje mleko- nic dziecku nie grozi.

        Mi tez kiedys jedna butlekowa mama radzila odstawic, by dziecko
        jadło.. odpowiedziałam jej, ze na razie to JEJ dziecko ma oznaki
        niedoborów nie moje (dzieko miala 1.5 roku jak mu poleciały
        wszystkie zęby)...

        pozdrawiam,
        dimma

    • basiak36 Re: moja szalona niejadka 01.08.09, 20:54
      (PS 3 rzeczy wchodzą jej w ilościach normalnych: popcorn, frytki i
      > czekolada)

      Akurat tych rzeczy bym u malucha unikala, szczegolnie jesli z apetytem jest nie
      za dobrzesmile
      A co do reszty, z tego co piszesz to problemem jest ilosc. I takowa bym sie nie
      przejmowala. Bo ilosc to wylacznie zalezy od potrzeb dziecka, a nie od tego ile
      nam sie wydaje. Moja coreczka nawet z brzuchem pelnym mleka je dokladnie tyle samo.
Pełna wersja