Zapytanie

18.08.09, 01:46
Komu może zależeć na tym, by:
-obrzydzać innym karmienie piersią?
-wstydzić się karmienia piersią?
-promować termin "terror laktacyjny" zamiast zwrócić uwagę na brak
rzetelnego wsparcia w karmieniu piersią?
-podtrzymywać mity dotyczące karmienia piersią?
-jak najszybciej rezygnować z karmienia piersią?
-nie doceniać karmienia piersią w pierwszym, a także w drugim czy
trzecim roku życia?
-podważać poczucie własnej wartości karmiącej piersią matki np.
porównując ją do krowy, żerując na jej braku wsparcia?
-wtłoczyć matki karmiące piersią w myślenie o własnym pokarmie jako
o "wybrakowanym", podsuwając w zamian "dopracowane naukowo pokarmy"?
Nie ma sensu konkretnych osób wymieniać (chociaż pewne loginy się
nasuwają), ale jest sens zachęcić do myślenia. Komu takie
kształtowanie myślenia, takie zachowania mogą służyć?
A jeśliby zajrzeć na drugą stronę medalu reklam? One takie
ugrzecznione, upięknione, poprawne politycznie, żyjące w zgodzie z
karmieniem piersią, bo nawet pokazujące czasem matki karmiące, a
więc niby nikomu nie szkodzące. Druga strona medalu tychże
reklam to fakt, że żerują one na niepowodzeniach laktacyjnych,
wykorzystują chwile i okresy słabości, zwątpienia, trudności czy
nawet bezmyślności kobiet. A więc zacierają ręce, gdy nam się
powinie noga pochwalając: "bardzo dobrze, nic nie szkodzi".
Dlaczego?
Bo to dla nich "czysty" zysk. Globalna roczna wartość żywności dla
niemowląt jest szacowana na 20,2 bilionów dolarów, z których 2/3
przypadają na mieszanki.
Takie refleksje i dane po rozpoczęciu "The Politics of
Breastfeeding. When breast are bad for business". (Za którą to
książkę dziękuję Basiak36).
Książka jest rzeczywiście świetna.
Okazuje się np. że koncerny zachęcały i wspierały finansowo
planowanie szpitali tak, by samo budownictwo ułatwiało karmienie
przez personel butelką poprzez rozdzielenie matki i dziecka. Taka
skuteczna "milutka" strategia firmy.
Obecne taśmy produkcyjne naszych szpitali, gdzie kontakt matka-
dziecko tuż po urodzeniu jest skracany do minimum, bo następni
czekają w kolejce też nie sprzyja udanemu karmieniu, a nabiciu w
butelkę owszem.
Dziwię się niejednokrotnie, gdy wiele wśród Was wyraża się o wolnym
prawie wyboru dla karmienia butelką. Ale zawsze trzeba myśleć o obu
osobach, które wchodzą tu w grę- jakie prawo wyboru ma tu dziecko?
Jake są jego potrzeby? Nie odsądzam od czci i wiary mam karmiących z
butelki "nie z wyboru". Życie bywa pod górkę.
Ale wspierać trudności nie trzeba, wspierać trzeba ich
przezwyciężanie i wychodzenie na prostą.
Często dziwicie się niewiedzy lekarzy na temat karmienia piersią-
ale chciałoby się powiedzieć "A co się dziwisz?"
Kto wysyła lekarzy na szkolenia? Komitet Upowszechniania Karmienia
Piersią (który się składa w większości z położnych, pediatrów,
ginekologów, psychologów itp.) czy koncerny produkujące mieszanki,
herbatki czy słoiczki?
Kto rozdaje im bezpłatnie gadżety, ulotki, informatory?
Kto organizuje bezpłatne konferencje poświęcone żywieniu dzieci w
drogich lokalach i kto je sponsoruje?
Niestety na pewno nie KUKP, w którym niemal za wszystko trzeba słono
płacić, a firmy produkujące mieszanki zbijające na tym fortuny. A
jaką wiedzę, dzięki takim bezpłatnym szkoleniom mają lekarze? Jakie
horyzonty?
Niestety ograniczone w znacznej mierze do sztucznej żywności.
Nielicznym chce się samodzielnie douczać, szukać informacji,
dopłacać do szkoleń, skoro obowiązkowych egzaminów, zdobywania
punktów itp. mają już mnóstwo.
Przez te kilkadziesiąt-kilkaset ostatnich lat odchodzenia od
naturalnego karmienia dzieci nasza mentalność bardzo się zmieniła.
Nie obraźcie się, ale nawet tu wśród weteranek karmienia wychodzi
czasem nasza niewiedza o funkcjonowaniu własnego organizmu,
laktacji, potrzeb dziecka. A cóż mówić o osobach, które karmią
krócej bądź wcale? Czasami też same piszecie, że na początku
macierzyńskiej drogi nie do pomyślenia było, ze można się obyć bez
smoczka, mieszanki czy butelki? Często mamom się wydaje, że powinny
karmić dzieci kaszkami Nestele czy Bobovity, żeby się dzieci
najadały. A są to przecież kaszki wymyślone dla dzieci nie
karmionych piersią! Ciekawe, jak wielka jest siła reklamy, że
mnóstwo mam karmiących piersią wciska dodatkowe podwójne porcje
mleka (swoje mleko plus modyfikowane z kaszki) za pomocą tych
właśnie kaszek. W to graj producentom! Przypuszczam, że mogą być
naparwdę usatysfakcjonowani, że wtłoczyli nawet do głów mam
karmiących piersią, że ich mleczne kaszki są niezbędne ich dzieciom.
Też próbowałam podawać je mojej najstarszej Liduni 9 lat temu. Ale
ona była ode mnie mądrzejsza- bo pogardziła tym modyfikowanym
badziewiem na rzecz poczciwej nieprzetworzonej jęczmiennej kaszy,
gryczanej czy jaglanej, zwykłego ryżu. No i dała mi porządną lekcję
na przyszłość.
Taki tam cd. do kultury butelkowej.
    • aleksa51 Re: Zapytanie 18.08.09, 08:11
      Dzięki za przypomnienie. Naczytałam się znów postów piersiowe kontra butelkowe
      na Dzieci wrzesień 2008 gdzie zaczęło się niewinnie- jedna z mam napisała, że
      planowała odstawić wrześniaka po roku karmienia - jak starsze pociechy, jednak
      zbliża się zima więc postanowiła przedłużyć karmienie bo nie zna innego sposobu
      na wspomaganie odporności takiego malucha...i się zaczęło. Czasem widzę, że
      wystarczy napisać, że "karmię piersią" a już niektórzy odbierają to jako atak na
      mamy butelkowe. A artykuły jakie zostały w tamtej dyskusji zalinkowane- poprostu
      cud-malina ( ciekawe gdzie można się zapisać do lobby karmiących piersią?)
      • szczur.w.sosie Re: Zapytanie 18.08.09, 09:53
        Na pewno producentom mieszanek i gadżetów zależy bardzo.
        Lekarzom, którzy mają z tego korzyści.
        Ale na niższym szczeblu - niedouczonemu personelowi medycznemu. Bo żeby dziecko
        nie było głodne, by mama się nie przemęczyła. Spędziłam 3 miesiące z synkiem na
        NNU i poznałam przez ten czas pielęgniarki. Część odbyła szkolenia dot. kp. Te
        nawoływały, by karmić, nie dawać butli, tylko cierpliwie karmić. A były to
        dzieci, urodzone bez odruchu ssania, który kształtuje się gdzieś 30-32tc (jak
        np. mój), z zaburzeniami trawienia (zwykle przez pierwsze tygodnie karmione
        dożylnie). Już tyle wystarczy by się poddać, a gdzie stres, że dziecko ma wylew,
        kłopoty z sercem, zakażenia i wszystko co najgorsze... I z takiej perspektywy
        wiele pielęgniarek mówiło: Daj spokój, wyśpij się, my go nakarmimy; albo:
        miękkimi piersiami się nie karmi, bo tam nic nie ma. A inne panie: Jeśli chcesz
        karmić, to wszystko inne jest nieważne, siadaj i karm.
        I to było ważne, by ktoś tak trochę potrząsnął człowiekiem.
        A co do zwykłych ludzi - niewiedza, reklama, 'bo moja mama tak robiła i było
        dobrze', 'bo pediatra zaleciła', czyli ślepa wiara w medycynę.
    • mruwa9 Re: Zapytanie 18.08.09, 09:52
      Zadalas pelno retorycznych pytan.. ja bym jeszcze podpiela sprawe
      obowiazujacego w naszej kulturze hedonizmu. Matka nie ma sie
      poswiecac, matce ma byc milo , przyjemnie i wygodnie. Tak, jak jej
      pasuje. A nie da sie ukryc, ze pierwsze tygodnie karmienia piersia
      ograniczaja swobode zycia matki, na co nie ma spolecznej akceptacji.
      Lub jest coraz mniejsza. Kiedy urodzilam swoje najmlodsze dziecko, w
      poradni D byl (i nadakl jest) kacik dla mam karmiacych, z wygodnymi
      sofami i fotelami, za parawanem, gdzie w spokoju mozna bylo nakarmic
      piersia, bez siedzenia na przejsciu dla pieszych i bez rozpraszania.
      I w tym kaciku zawsze siedziala jakas mama, czasem dwie,czasem trzy,
      i karmily piersia. Oprocz tego na scianie byla duza tablica z
      informcjami o karmieniu piersia,z telefonami do "pogotowia
      laktacyjnego", z informacja o skupie mleka kobiecego przez szpital
      (oddzial neonatologiczny). Pare miesiecy temu bylam z dzieckiem na
      bilansie 4-latka. Kacik dla mam karmiacych- pusty. W poczekalni
      siedza 3 mamy dzieci w wieku ca. 3 miesiace, wszystkie (mamy) z
      butelkami w garsci. Po gablotce "laktacyjnej" ani sladu. Poruszylam
      temat z pielegniarka przyjmujaca dziecko, ze smutkiem pokiwala
      glowa, ze coraz mniej mam jest gotowych na oddanie swojego czasu,
      swojej dyspozycyjnosci i swojego biustu dzieciom. Bo chca miec
      swiety spokoj, swobode wyjscia bez niemowlecia w kazdym momencie i
      dziecko nieprzerwanie spiace po karmieniu 3 godziny.
      Fizula, ten temat przydaloby sie zalinkowac na CiPie i niemowleciu,
      czy na KP, choc rozegra sie niezla jatka (jak zwykle przy takich
      dyskusjach), ale moze pare mam lub przyszlych mam przemysli sobie to
      i owo?
      • szczur.w.sosie Re: Zapytanie 18.08.09, 09:58
        @mruwa9
        OMG... tylko nie linkować na CiP...wink
      • budzik11 Re: Zapytanie 18.08.09, 10:35
        mruwa9 napisała:

        > Ja bym jeszcze podpiela sprawe
        > obowiazujacego w naszej kulturze hedonizmu. Matka nie ma sie
        > poswiecac, matce ma byc milo , przyjemnie i wygodnie. Tak, jak jej
        > pasuje.

        No wiadomo przecież, że szczęśliwa mama, to szczęśliwe dziecko, nie? wink
        Ja do tej listy osób promujących, idealizujących karmienie butelką dodała matki, którym nie wyszło z kp - z różnych względów, ale generalnie tych, które mają uczucie porażki, przegranej, że zawaliły sprawę, teraz mają poczucie winy, kompleksy na tym punkcie i dlatego starają się za wszelką cenę udowodnić wszystkim wokół, a najbardziej sobie, że nie robią dziecku krzywdy, że najważniejsze, żeby dziecko się najadło, że mleko modyfikowane w niczym nie jest gorsze od naturalnego, a karmienie butelką niczym się nie różni od karmienia piersią. A wiadomo, że najlepsza formą obrony jest atak - więc najeżdża się na karmiące piersią - że fanatyczki, że nienormalne, że to obrzydliwe, chore (zwłaszcza dkp), że jak można karmić publicznie, że sama woda, że bezwartościowe, że nie prawda, że mleko wystarcza, że nieprawda, że można nie mieć mleka itp. Czyli dezinformacja, dyskredytacja nkp.
        A co do koncernów produkujących pasze dla dzieci, to już Korczak o tym pisał 100 lat temu, zacytuję po raz kolejny, jak widać - nic się nie zmieniło. To o dokarmianiu niemowląt [jakimiś] mączkami:
        CytatNależy odróżnić naukę o zdrowiu od handlu zdrowiem. (...) Fabrykant zapewni mączkę i normalne stolce; i efektowną wagę, da to, co cieszy matkę a dziecku smakuje. Ale nie da tkankom sprawności w przyswajaniu, może je rozleniwi, nie da żywotności, może otłuszczając, obniży nawet, nie da odporności przeciw zarazie. A zawsze dyskredytuje pierś, wprawdzie oględnie, budząc wątpliwości, podkopując z wolna, kusząc i dogadzając słabostkom tłumu.
        Powie ktoś: nazwiska o wszechświatowej sławie wyrażają uznanie. Ale uczeni też są ludźmi: są między nimi mniej i więcej przenikliwi, ostrożni i lekkomyślni, uczciwi i fałszerze. (...). Nie" kto pochwalił mączkę, a kto jej nie chciał pochwalić, mimo zabiegi agentów. A oni umieją silnie nalegać. Milionowe przedsiębiorstwa mają wpływy; to siła, której nie każdy się oprze.

        • mruwa9 Re: Zapytanie 18.08.09, 10:48
          Cytat genialny.
          • anamabe Re: Zapytanie 18.08.09, 14:28
            To wszystko prawda co napisalyscie, a aspekt "ograniczenia wolnosci" matki jest
            z mojego punktu widzenia bardzo silnym bodzcem do odstawienia dziecka od piersi.
            Wlasnie sama dopoki do Was nie zajrzalam i nie poczytalam zaczelam sie
            zastanawiac, czy nie ograniczyc mojemu dziecku dostepu do piersi...i to tylko po
            tygodniowym pobycie w Polsce u rodzicow. uncertain Maly prawie od poczatku spi z nami,
            piers dostaje na zadanie, teraz juz pieknie zjada inne rzeczy, najchetniej te
            ktore sa u nas na talerzu smile. Poniewaz mieszkamy z dala od rodziny, a ja mialam
            te mozliwosc byc z nim przez ten caly czas (ma 13 miesiecy), oprocz kilku razow
            kiedy zostawal z tata, albo na jakas godzine z sasiadka nie jest przyzwyczajony
            do zostawania, bez rodzicow na dluzej. Mimo to zostawienie z babcia, ciotkami,
            albo tata na 3-4 godziny nie jest problemem...poza momentem kiedy trzeba isc
            spac, bo wtedy potrzebna jest piers. W dzien bylo ok bo jak sie zmeczyl to po
            prostu zasnal u taty na rekach, ale wieczorem czy w nocy nie wyszlo. Bylismy na
            weselu i mimo, ze spal z dziadkami, ja go uspilam i przyjezdzlam na karmienie,
            po prostu po ktoryms karmieniu mnie nie wypuscil. Krzyk byl niesamowity przy
            kazdej probie podniesienia sie z lozka...I teraz...dla mnie to po pierwsze zaden
            problem, bo i tak zdzylismy sie wybawic. Po drugie nic dziwnego, bo dziecko po
            prostu nie przywyklo spac bez mamy i taty, ale uslyszalam potem od mojej wlasnej
            mamy i siostr, ze musze mu ograniczyc piers i nauczyc spac we wlasnym lozku.sad
            Wszyscy z jednej strony gratuluja, ze tak "dlugo" karmie, ale z drugiej dziwia
            sie jak im mowie, ze nie mielismy potrzeby szukania niani, bo wcale nie mam
            ochoty zostawic malego na noc samego. Nikt nie rozumie, ze moze mi to nie
            przeszkadzac. Tak juz jest zdecydowalismy sie na dziecko wiec trzeba sie liczyc,
            ze przez jakis czas calonocne imprezy sie nie licza. Na poprawinach od znajomej
            uslyszalam, ze tez "dlugo" karmila syna (14 miesiecy) i nie mialaby serca
            odstawic gdyby nie to, ze mieli zabukowana wycieczke ze znajomymi na wakacje i
            "nie miala wyjcia". Dobrze, ze jestescie bo juz znowu zaczynalam watpic, ze to
            co robie jest dobre dla naszego dziecka. smile
            • anamabe Re: Zapytanie 18.08.09, 14:31
              Ach, jeszcze na temat edukacji lekarzy...Moja siostra studiuje stomatologie na
              Ukrainie gdzie zarzucaja ich takimi kwiatkami:"Karmienie piersia tylko do 6
              miesiaca", ale jak ja zapytalam dlaczego, to powiedziala, ze im nie
              wytlumaczyli...powiedzieli chyba tylko cos o psuciu sie zebow...sad
        • amparito Re: Zapytanie 20.08.09, 11:19
          A ja do tej listy (producentów mieszanek, niedouczonego i wygodnickiego personelu medycznego i kobiet, którym nie wyszło kp - "kwaśne winogrona") dodałabym jeszcze te kobiety, które nie akceptują swojej cielesności. Te, które widzą się głównie jako obiekt seksualny i potem w ciąży czują się mega-brzydkie, myśl o porodzie siłami natury odrzuca je, bo taki "zwierzęcy", a karmienie piersią brzydzi. I stąd, tak myślę, biorą się te chore porównania karmiącej publicznie kobiety i sikających pijaczków...
          • kammik Re: Zapytanie 20.08.09, 11:43
            > Te, które widzą się głównie jako obiekt seksualny

            Powiedziałabym raczej, ze jako erotyczny - w końcu ciąża, poród, karmienie, to
            naturalne efekty naszej seksualności.
        • monjan Re: Zapytanie 24.08.09, 15:42
          budziku genialne!swietnie to ujelas!!
          znam taką mamę z poczuciem porażki i smutno mi słuchając jej podlądów...
        • dordulka Re: Zapytanie 26.08.09, 20:43
          budzik11 napisała:
          Ja do tej listy osób promujących, idealizujących karmienie butelką dodała matki
          > , którym nie wyszło z kp - z różnych względów, ale generalnie tych, które mają
          > uczucie porażki, przegranej, że zawaliły sprawę, teraz mają poczucie winy, komp
          > leksy na tym punkcie i dlatego starają się za wszelką cenę udowodnić wszystkim
          > wokół, a najbardziej sobie, że nie robią dziecku krzywdy, że najważniejsze, żeb
          > y dziecko się najadło,

          Ja jestem matką, której karmienie nie wyszlo, ktora ma uczucie porazki, przegranej, winy i wpisz sobie co tam jeszcze chceszsmile i przy tym mam poczucie, ze krzywdy dziecku nie robie.
          Ale wiem, ze byloby duzo lepiej karmic naturalnie, ze mleko modyfikowane to nie mleko matki, ze karmienei sztuczne rozni sie od karmienia piersia.
          Nie najezdzam na karmiace piersia, wrecz przeciwnie, w realu wspieram ich karmienie, by nei powtarzaly moich bledow. Nigdy nie zdyskredytowalam KP, nie wysmialam idei DKP, nie obrazilam myslą, słowem i uczynkiem smile Mam Karmiących.
          Wiec do Twojej teorii zupelnie nei pasujęsmile
    • ata99 Re: Zapytanie 18.08.09, 14:25
      Jest taki portal internetowy w którym na bieżąco udzielane są porady
      z dziedziny pediatrii. Sama czasem z niego korzystałam, wiadomo jak
      jest z pediatrami w tych czasach.Niestety porady dotyczące karmienia
      piersią są raczej nie do przyjęcia. Aż żal, że nie można do tych
      biednych mam zamailować, żeby gdzie indziej szukały pomocy. Radzi się
      np. mamom noworodków, żeby sprawdziły ile są w stanie odciągnąć mleka
      i na tej podstawie włączały mieszankę. Smutne, czy wręcz tragiczne.
      To samo dotyczy "szkoły" samodzielnego zasypiania.Co gorsza wiem, że
      obecni studenci medycyny, także mają wpajane takie same wytarte i nic
      nie warte slogany o karmieniu itp.
      • lucjatoja Re: Zapytanie 18.08.09, 21:24
        Ostatnio czytałam jakas ulotke, ze bardzo fajnie jest pracowac w
        Biedronce, dbaja o pracowników i jak sie urodzi dziecko to daja taki
        sestaw startowy niezbednych rzeczy na poczatek, pieluszki, smoczki i
        butelki;?
        Ja nie bardzo sie interesowalam tematem karmienia, nie czytalam za
        wiele w ciazy, ale wiedzialam, ze bede karmic piersia, bo nie moglam
        zniesc tej nazwy: sztuczne, modyfikowane, mieszanka.
        Jak bym miała zjeść sztuczna albo modyfikowana marchewke to by mi
        sie cofneło. Wlasna wyobraznia podpowiadala mi , ze mleko z cycka
        krowy do postaci proszku musi przejsc bardzo meczaca droge.
        Nigdy by mi dogłowy nie przyszlo zrobic sobie herbate w proszku czy
        zupe jarzynową z torebki. Tak zostałam wychowana chociaz temat
        karmienia piersia jako taki nigdy sie w domu nie przewijał. Moze
        karmienie piersia nie wygra ze sztucznym pod wzgledem promocji, ale
        bardzo moze pomoc uswiadamianie ludzi na temat zywienia wogóle, a
        teraz chyba taka moda. Wiele ludzi uważa reklame za zrodlo
        informacji - mysla ,ze zdrowo jedza bo jedli krem z kalafiora
        winiary- to jest chore, ale coraz wiecej pozytywnych akcji,
        uswiadamiajacych, ze kurczak nie rosnie w tesco, mleko nie daje
        kartonik, a krowa i moze mlode mamy bada bardziej zastanawiac sie
        przed otwarciem sztucznego mleka "co to wlsaciwie jest"
    • mpogus Re: Zapytanie 18.08.09, 22:29
      Oczywiście , pytania smutne , bo odpowiedzi smutne.
      Jak dwulatek pije z butli i zajada smoczka, to ok... odzwyczai się, a pierś...
      Cycuś, uzależniony od matki, niedojrzały emocjonalnie, matka niedojrzała, nigdy
      nie odzwyczaisz!, a jeszcze powiedz , że śpi z Wami!! Tragedia, ot i kultura
      butelkowa .
      Mama i Wiktor ( 21 miesięcy, śpi z nami, chyba do osiemnastki smile)
    • mopka78 Re: Zapytanie 18.08.09, 22:59
      Ja karmię piersią dopiero 11 miesięcy, ale czasami czuję się jakbym robiła coś
      niedobrego... Często gdy ktoś się dowie, że karmię piersią to patrzy na mnie jak
      na ufoludka i oszołoma wtedy ja zaczynam się tłumaczyć. Po co? Sama nie wiem...
      A niedaj Boże dodam,że śpię ze swoim dzieckiem i nie odkładam do łóżeczka...
      Wtedy czuję te spojrzenia na sobie - biedna kobieta nie potrafi sobie poradzić z
      własnym dzieckiem.
      Ostatnio usłyszałam (od 40-letniej kobiety) że nie powinnam już karmić w nocy
      mojej córki bo ma prawie rok. Zapytałam a co mam zrobić jeśli się budzi i chce
      cyca. Odpowiedź: niech sobie popłacze w końcu przestanie płakać i zaśnie...
      Ale mnie serce boli jak moje dziecko płacze - na wszystkich szczepionkach
      płakałam razem z nią... Może jestem nienormalna.

      Dobrze że mogę Was poczytać wtedy dostaję nowej energii i siły do obrony przed
      głupimi spojrzeniami i pytaniami
      • mopka78 Re: Zapytanie 18.08.09, 23:05
        a szczególnie dziękuję mruwie9. Twoje wypowiedzi często utwierdzały mnie w
        przekonaniu że robię dobrze...
      • kaixa Re: Zapytanie 19.08.09, 00:14
        A co ja mam powiedziec?? Co prawda juz niestety nie karmie (odstawilam w wieku 2
        lat i miesiaca, za to juz za niespelna dwa miesiace bede miala kolejnego ssaczka
        przy piersi), ale moja starsza corka (obecnie 2 lata 8 miesiecy) wciaz spi z
        nami, nie chodzi do zlobka, nie jest odpieluchowana sad To dopiero obciach i
        swiadectwo rodzicielskiej nieudolnosci! I co z tego, ze,
        - po pierwsze, nam to wszystko nie przeszkadza (przeszkadza wszystkim innym, od
        babc poczawszy - choc z Mala maja kontakt jedynie przez Skype - a na
        nieznajomych skonczywszy),
        - po drugie, wyznajemy koncepcje, ze dziecko samo ma dorosnac do pewnych rzeczy
        - po trzecie, Mala jest szalenie bystra, pieknie rysuje i zaczyna pisac, wie
        mase rzeczy, jest wesola i pelna energii...
        Nie, to wszystko sie nie liczy sad
        A co do najgorszych wrogow karmienia piersia, to z mojego doswiadczenia sa nimi
        babcie, czyli nasze mamy i tesciowe, ktore same ani jednego dnia nie karmily, bo
        "nie mialy pokarmu", ale wiedza na ten temat wszystko i swoimi "dobrymi" radami
        (na temat zbyt chudego pokarmu, koniecznosci dopajania, dokarmiania,
        wprowadzania soczkow noworodkowi...) potrafia zrujnowac najszlachetniejsze
        postanowienia, jak rowniez pracodawcy, ktorym nie na reke jest to, ze mloda
        matka najpierw idzie na urlop wychowawczy a jak juz wraca do roboty, to chodzi z
        podkrazonymi oczami, bo w nocy zaspokaja potrzeby malego ssaka. Ja od moich
        szefow (obaj faceci, kazdy ma trojke dzieci) wiele razy uslyszalam porownanie
        matki karmiacej do krowy (niby w zartach, ale wiadomo, robi sie przykro),
        generalnie dewaluacje karmienia, rady, zeby nie dac dziecku soba manipulowac
        itp. itd.
        Dobrze, ze sa miejsca takie jak to forum, gdzie mozna zajrzec, gdy czlowieka
        posrod calego tego wrogiego jazgotu ogarnia czasami zwatpienie co do slusznosci
        wlasnych wyborow...!
        Pozdrawiam serdecznie!
    • fizula Re: Zapytanie 18.08.09, 23:15
      Zamierzam oczywiście ten temat poruszyć na Cip czy innym niemowlaku,
      ale jeszcze nie teraz. Tylko trochę lepiej się zapoznam z treścią
      książki- trzeba ludziom dać do myślenia. Jest to oczywiście kij w
      mrowisko- zdaję sobie sprawę.
      • mad_die Re: Zapytanie 19.08.09, 08:07
        Ups, a ja już zalinkowałam w celach uświadamiających na moim forum mam
        grudniowych... Właśnie idę tam zobaczyć, czy ktoś to raczył w ogóle przeczytać
        i czy zrozumiał...
        • julitta81 Re: Zapytanie 19.08.09, 10:08
          DZIĘKI, ŻE JESTEŚCIE!!! Wszystkim "dobrym" doradcom podsuwam forum do
          poczytania... Na chwilę pomaga...
          • mania2347 Re: Zapytanie 19.08.09, 22:36
            A po co to znowu rozgrzebywać i "wsadzać kij w mrowisko" my uważamy że dla nas
            jest dobre takie rozwiązanie inne mamy wolą inaczej, ludzie rzadko się zmieniają
            a takie pisanie budzi tylko większą ich niechęć do nas. To co piszemy jest
            słuszne dla nas, one mają inny pomysł na to wszystko
            • fizula Re: Zapytanie 19.08.09, 22:50
              > A po co to znowu rozgrzebywać i "wsadzać kij w mrowisko" my
              uważamy że dla nas
              > jest dobre takie rozwiązanie inne mamy wolą inaczej, ludzie rzadko
              się zmieniaj
              > ą

              Też tak myślę, że jak nie chcą, to się nie zmienią. Dlatego np. nie
              zamierzam zakłócać spokoju na forum Krmienie Butelką- udowadniać tam
              żadnych swoich racji.
              Ale kij w mrowisko od czasu do czasu wsadzać będą, bo taka już
              jestem przekorna, pewien ferment umysłowy od czasu do czasu każdemu
              dobrze zrobi, żeby nie zastać się, nie osiąść na laurach, przemyśleć
              swoje wybory.

              >takie pisanie budzi tylko większą ich niechęć do nas.

              A to możliwe, ale nie piszę tu na forum ani gdzie indziej, by się
              ludziom podobać. Będą niechętni temu- oczywiście. Czasem prawda w
              oczy kole- i tym bardziej trudno się wtedy z tym pogodzić.
        • kejzi-mejzi Re: Zapytanie 20.08.09, 10:08
          Nie liczyłabym uncertain
          • aleksa51 Re: Zapytanie 20.08.09, 10:28
            Ja jestem stanowczo za rozgrzebywaniem. Może 50 forumek będzie na "nie!" ale
            może 3 przemyślą, poczytają na temat, zastanowią się, może zaczną częściej bywać
            na tym forum...tak jak ja trafiłam tu jakoś przez link i już zostałam.
            • lacitadelle no właśnie 20.08.09, 11:11
              Ja bardzo długo byłam przeciwniczką (nie wojującą ani obrażającą, tylko taką
              osobistą) długiego karmienia i byłam pewna, że syna odstawię w pierwsze urodziny
              (jeszcze jak syn miał ponad pół roku tak było). Na to forum trafiłam z przekory,
              ale skłoniło mnie ono do zgłębiania tematu i jakoś tak niepostrzeżenie zmieniłam
              front smile

              Karmię ponad 14 miesięcy, chcę odstawić naturalnie, wielu wypowiedzi z tego
              forum nadal nie rozumiem, ale już się tak nie dziwie przynajmniej smile
              • kahasz30 Re: no właśnie 20.08.09, 22:20
                Dokładnie jak u mnie, ale coraz częściej łapię się na aktywnym wspieraniu kp u
                innych ( bo mam taką możliwość). Ale w dyskusję na temat długości karmienia
                staram się nie wdawać.
    • kinga_owca Re: Zapytanie 20.08.09, 13:43
      zgadzam się, że żeruje się na uczuciach matek, butelka najczęściej
      wkracza w chwilach zwątpienia

      sama przez to przeszłam, przed porodem wyedukowałam się czytając
      m.in Nehring-Gugulską i Kitzinger, szłam z przekonaniem, że dokarmić
      dziecka nie dam (rodziłam przez planowe cc prywatnie więc klient
      nasz pan - nikt nie zrobi niczego wbrew mojej woli)
      ale dziecko płacze - pewnie głodne, położna przyszła, pokiwała
      głową, pomacała piersi i orzekła, że mam trudne brodawki i dziecka
      raczej nie wykarmię, trzeba by było dac butlę, bo traci na wadze
      no i moja wiedza i założenia się ulotniły, sama poprosiłam o butlę i
      ze łzami w oczach patrzyłam jak synek wciąga mm...
      przystawiałam do piersi często (tu przynajmniej mnie nie zamroczyło)
      ale jeśli po jedzeniu był ryk, to butla oczywiście była
      dopiero po powrocie do domu trafiłam na forum KP i mnie oświeciło
      ponownie wink
      butla poszła w kąt, ale pudło z mm długo jeszcze stało w szafce "na
      wszelki wypadek", na szczęście nie było już wszelkiego wypadku wink

      poza tym wizja szczęśliwej i wyzwolonej matki, dziecko nie może
      przeszkadzać, nie może uzależniać, uwiązać kobiety, trzeba cieszyć
      się życiem, bywać w wielkim świecie a jak tu bywać jak coś wisi na
      cycku 24/24 i trudno nawet do łazienki iść w pojedynkę
      teksty - zrobił z ciebie smoczka, on nie je tylko śpi, zamęczysz się
      itp z pewnościa nie pomagają

      poprawnośc polityczna reklam też robi swoje - bla bla bla karmienie
      piersią jest najlepsze ale nasze mm jest najbliższe mleku matki,
      jeśli nie karmisz już piersią daj mm "2" - wiadomo przecież że "2"
      od 6 m-ca jest
      z reklam uśmiechają się tłuste, różowe bobasy - czy wyglądam jakbym
      był niezadowolony, nieodporny, nieszczęśliwy
      na kaszkach bezmlecznych jest napisane - dodaj mleko modyfikowane
      w przepisach dla dzieci - budyń na mm, koktail na mm
      pediatra zazwyczaj zaleci dokarmianie (bo nie przybiera wg siatek a
      przecież dziecko conajmniej na 50 centylu ma być)
      w konkursach w "dzieciowych" pismach można wygrać butelki, smoczki i
      inne "akcesoria do karmienia"
      długo by wymieniać...

      no i za pomocą KP nie można się lansować wink no bo czym - ekstra
      wypaśnym stanikiem?
      co innego butla, smoczek pod kolor wózka, sterylizator no i puszka z
      mm zawierająca kwasy, witaminy i cuda na kiju
      mozna bywać bo butlę poda tatuś czy niania, dziecko w galerii
      handlowej zatka się smoczkiem i kawę można spokojnie wypić nie
      siejąc zgorszenia gołą piersią

      przydałaby się kampania reklamowa trafiająca do mas wink
      typu karmienie piersią jest spoko, fajne i modne, tylko kto to
      sfinansuje...
      • budzik11 Re: Zapytanie 20.08.09, 15:14
        kinga_owca napisała:


        > przydałaby się kampania reklamowa trafiająca do mas wink
        > typu karmienie piersią jest spoko, fajne i modne, tylko kto to
        > sfinansuje...
        >

        A no właśnie - raczej nikt, bo na nk nikt nie zarabia, nikomu na tym nie zależy,
        bo zysków nie przynosi - a wręcz przeciwnie, może to właśnie lobby producentów
        mm i innego żarcia blokuje takie inicjatywy - kto wie? Bo przecież taka akcja,
        jeśli odniosłaby skutek, odebrałaby im klientów. A pomyśleć, jak fajnie byłoby w
        przerwie między programami w TV zobaczyć filmik podobny np. do tego bułgarskiego
        czy z Puerto Rico (pamiętacie?).
        • mad_die Re: Zapytanie 20.08.09, 16:42
          Tak, pamiętamy smile Fajna muzyka była do niego smile
          www.youtube.com/watch?v=TIu2FZmiKuY
          big_grin
          • budzik11 Re: Zapytanie 20.08.09, 16:52
            Ten link akurat nie działa, tu są linki do obydwu filmów:
            bułgarski
            www.youtube.com/watch?v=xhV3REtKuKY
            portorykański:
            www.viddler.com/explore/Rosomaqa333/videos/1/
            • kaeira Re: Zapytanie 20.08.09, 17:02
              A u mnie ten link co mad_die podała długo nie działał ("not available in your
              country due to copyright issues" czy coś takiego) a teraz działa.
              • mad_die Re: Zapytanie 20.08.09, 17:14
                No popatrzcie, a u mnie działa.
                Ja z NL jestem.
                Ale jest jeszcze na youtube kilka linków do tego filmu, które działają dobrze.
      • mruwa9 kinga_owca, 20.08.09, 20:31
        trafilas w samo sedno...
        Chyba jednak malo ktora mloda mama ma na tyle wiedzy i sily, zeby
        oprzec sie "dobrym" radom, za ktorymi przeciez czesto idzie
        autentyczna zyczliwosc osob doradzajacych: babcie chca przeciez jak
        najlepiej dla swoich corek/synowych ("tak sie meczysz...zrobil sobie
        smoczek z Twojej piersi") i wnukow ("pewnie glodny, ze tak placze,
        ssie paluszki. Dalabys mu butle, spalby zadowolony 3 godziny...")
        Sama te teksty slyszalam wielokrotnie, choc ja z tej mniejszosci,
        ktora jest przekonana o wlasnej racji i byla oporna na tego typu
        doradztwo. Choc poczucie porazki nie bylo mi obce, gdy trzeba bylo
        zaczac dokarmiac mieszanka jedno z moich dzieci, balam sie, ze to
        poczatek konca karmienia piersia, a przeciez opcja butelkowo-
        mieszankowa nie wchodzila w rachube ex definitione. Swojemu
        samozaparciu i motywacji, ale tez niezlemu zespolowi
        neonatologicznemu w szpitalu, ktory zaproponowal strzykawke zamiast
        butli, zawdzieczam to,ze dosc szybko udalo nam sie pozegnac z
        mieszanka, ale mam swiadomosc, ze taka motywacja nie jest regula.
        • ursus_arctos Re: kinga_owca, 21.08.09, 07:50
          chcialam sie dopisac, chociaz do "karmienia powyzej roku" brakuje mi spoooro wink
          podczytuje was i "karmienie piersia" od jakiegos czasu. zaczelam jak moja
          siostra karmila swojego synka. na poczatku jej przygody z karmieniem prawilam
          jej rozne madrosci, wlasnie takie o ktorych pisze mruwa9. sama nie mam pojecia
          skad takie madrosci mialam w glowie, bo przeciez karmieniem sie specjalnie nie
          interesowalam. chyba po prostu przesiakniecie do szpiku kosci "kultura
          butelkowa" o ktorej czesto piszecie. i mialam tez poczucie, ze karmienie piersia
          publicznie jest z deka nieapetyczne i w ogole kupa glupot. ale ze lubie sobie
          poczytac na tematy na ktore sie wypowiadam to zaczelam szukac i trafilam wlasnie
          na to forum. tutaj znalazlam zalecenia WHO i troche mi sie zaczal swiatopoglad
          zmieniac. i zaczelam siostre w tym karmieniu wspierac, bo oczywiscie lekarze,
          kolezanki, otoczenie gadali rozne glupoty (temat rzeka). karmila mlodego do 28
          miesiaca, bardzo spokojnie sie odstawil.
          jak sama zaszlam w ciaze to oczywiscie czytalam jeszcze wiecej i doszukalam sie
          informacji nt attachement parenting, chustowania, baby-led weaning itd, itd.
          duzo sie dowiedzialam z tego forum i tez z innych, gdzie czasami ktoras z was
          wkladala rzeczony "kij w mrowisko" i sklaniala do myslenia, zastanawiania sie
          nad "oczywistosciami". wiec mysle, ze warto wiedze z np "Politics of
          Breastfeeding" upowszechniac (czekam na listonosza wlasnie, jak sie dorwe do
          czytania to chyba dziecko zaglodze wink ). i warto tej kij wsadzac, bo nawet jak
          bedzie jatka, to moze jedna owieczka sie zastanowi i zacznie szukac informacji.
          na niewiedze, mity i glupoty dotyczace kp potykam sie o kazdym kroku... wczoraj
          mialam dwa przypadki- tesciu sie pytal czy juz dokarmiam, bo przeciez "mleko sie
          juz powinno konczyc" (hmm). drugi to kolezanka z pracy, ktora ma synka starszego
          od mojej malej o tydzien i juz jest na butli full time. bo "miala malo pokarmu"-
          ta madroscia uraczyly ja mama i tesciowa (ludzie sa z Rumunii, wiec niewiedza
          nie zna granic).
          widze po sobie, z tym doswiadczeniem krociutkim w karmieniu, ze gdybym nie byla
          uzbrojona w wiedze to bym sie poddala pewnie, bo pierwsze dwa tygodnie kp byly
          fatalne. i gdybym nie przeszla ewolucji zapoczatkowanej podczytywnaniem tego
          forum to byc moze bylybysmy juz na butli...
      • malgos_30 Re: Zapytanie 26.08.09, 21:43
        kinga_owca napisała:

        > przydałaby się kampania reklamowa trafiająca do mas wink
        > typu karmienie piersią jest spoko, fajne i modne, tylko kto to
        > sfinansuje...

        Taką kampanię powinno zasponsorować Ministerstwo Zdrowia na spółkę z Narodowym
        Funduszem Zdrowia. Same oszczędności by z tego wyszły w dalszej perspektywie.
        Tylko najpierw należałoby zrobić pranie mózgu pod kątem KP paru ważnym osobom :p
    • kukulka11 Re: Zapytanie 24.08.09, 12:03
      w ogole kultura butelkowa powoduje, ze ja np majac problem jakis z
      karmieniem/spaniem/karmieniem w ciazy cyz zwyklym usypianem juz nawet nie pytam
      na innych forach tylko albo tu, albo na chustowym albo na naturalnym planowaniu
      rodizny (ale nie na forum gazetowym), bo zwyczajnie boje sie,z e chcac zapytac,
      czy np nie wymagam zdyt duzo od dwulatka, marzac sobie, by zasypial wyciszony
      samym lezeniem itp, boje sie uslyszec, z ejestem taka siaka i owaka, bo powinnam
      byla nauczyc samodzielnego zasypiania bez mamy w wieku 6 miesiedcy, a tak to
      sama sobie biedy napytalam itd.
      problem butelkowosci kultury to cos wiecej wg mnei niz kwestia piers- butelka,
      to kwestia meltalnosci w ogole - uwolnic sie od dziecka i zmaiast zdrowej
      opiekunczosci zapewnic nadopiekunczosc. mam w otoczeniu mame rocnziaka, ktora
      pokarm miala, ale nie chcac przetrwac okresu wzmozonego ssania zaczela chyba w 3
      miesiacu dokarmiac. dzis w internecie pokazuje zdjecia ktore mnie instynktownie
      raza - z ejej dziecko jets smaodzielne, bo trzyma sobie butle z mlekiem i oglada TV.
      nei wiem, moze ja juz jestem zwichrowana, ale mnie dawanie mleka kojarzy sie z
      przytuleniem i razi mnie widok dziecka lezacego samotnie z butelka, nawet jesli
      ono ma juz rok. natomiast roczniak pijacy z kubka sam powiedzmy herbate czy
      biegajacy po domu z kawalkiem chleba jakos mnei nei razi.
      jedzenie mleka to dla mnie czynnosc typowo wieziotworcza, a nie pozywienie.
      czesto tez widze, ze wiele mam butelkowych z wyboru stosuje zasady typu niech
      sie dziekco wyplacze - byle nei sprawialo klopotu. a z drugiej strony czesto
      takie dzieci maja mnostwo zabawek, z emiejsca w pokoju brak. troche taka
      tendencja do zamieniania opieki na nadopiekunczosc moim zdaniem. nei wiem, mzoe
      jestem zwichrowana, mzoe przesadzam.
      i na koniec - zeby byla jasnosc -mowie tu o karmieniu butla z wyboru, a nie z
      innych powodow.
      • ursus_arctos Re: Zapytanie 24.08.09, 14:04
        dziecko samo pijace mleko z butli tez mnie smuci. albo taki obrazek (podejrzane
        tydzien temu w przychodni)- dziecko w wozku, zaczyna postekiwac. mama wyjmuje
        butle i daje dziecku jesc nie wyjmujac go z wozka sad tez chyba jestem
        zwichrowana bo tak samo mysle ze mleko to nie tylko jedzenie tylko cos duzo,
        duzo wiecej.
        • kukulka11 Re: Zapytanie 24.08.09, 14:49
          przypomniałas mi też obrazek sprzed tygodnia z lotniska- dziecko ok 7 mies. Godzina 23 małe nie śpi marudzi. Mama wyjmuje butle i trzymając dziecko na półsiedząco przodem do świata mu te butle wciska. Dziecko nie je. Nie wiem może dziwna jestem ale do główy by mi nie przyszło karmić dziecka mlekiem wystawiając je przodem do świata. To normalne czy to już wariactwo chustowo-piersiowe moje jakieś? Raził mnie ten obrazek bardzo.
          • ursus_arctos Re: Zapytanie 24.08.09, 16:24
            inna scenka (na innym forum juz pisalam): w sobote w centrum handlowym- dziec w
            nosidle-wisidle, przodem do swiata, pod broda podwinieta tetra a mamusia mu od
            tylu pakuje lyzeczka papke ze sloiczka! na chodzonego tak. az przystanelam
            popatrzec jak ona mu do dzioba trafia dziec sie obijal oczywiscie i strasznie
            smetnie wygladal z tymi dyndajacymi nogami i buzka umazana marchewka. biedny. no
            i ja tak stalam i sie na to dziwo patrzylam a ona na mnie jak na jeszcze wieksze
            dziwo (bo zachustowana bylam)
            • kukulka11 Re: Zapytanie 24.08.09, 17:09
              a myślałam że to ja jestem dziwna karmiac łyżka w chuście kolkowej na biodrze (w domu jak dziec był mniejszy i miał humory do jedzenia). Ja za to ostatnio widziałam wisiadlo przodem do świata zrobione z tkanej chusty. Z tylu wezel pojedynczy zamiast x a z przodu x na nim dziecko a na dziecku supeł. Aż mi sie słabo zrobiło.
        • dordulka Re: Zapytanie 26.08.09, 20:48
          ursus_arctos napisała:
          > dziecko samo pijace mleko z butli tez mnie smuci.
          Samo- samodzielnie czy samotnie? Duuuuuza roznica, wedlug mnie oczywiscie.

          albo taki obrazek (podejrzane
          > tydzien temu w przychodni)- dziecko w wozku, zaczyna postekiwac. mama wyjmuje
          > butle i daje dziecku jesc nie wyjmujac go z wozka sad

          Uwierz, to nei norma, tylko patologia. My naprawde nie dajemy naszym dzieciom tych butelek na kiju przez szczebelki łóżeczeksmile Przytulania i miłośći nie trzeba nas uczyć. Tez patrzymy sobie w oczy przy karmieniu. Nie lubie karmienia butelka z roznych przyczyn, ale te chwile lubie. Ale, gdy przyjdzie czas, dam dziecku kubek w łapki i bede sie cieszyc z jego samodzielnosci.
          • ursus_arctos Re: Zapytanie 27.08.09, 10:27
            zgadzam sie, ze to patologia i mam tylko nadzieje ze nie norma. ale niemniej
            sporo sie tego widzi. nie mowie, ze wszystkie mamy ktore karmia butla tak robie,
            skadze. i pewnie Tobie tez takie widoki sie nie podobaja, prawda?
            dzisiaj na facebook widzialam zdjecie cory mojej kolezanki- rodzinka piknikuje,
            na kocyku, dziec z butla w rece. samodzielnie je? czy sama? dziewieciomiesieczna
            jest jesli to ma znaczenie.
            • monicus Re: Zapytanie 27.08.09, 11:09
              eh tak samo sa matki karmiace piersia ktore z siebie nic poza tym nie daja. nie
              chodzi o to zeby komus karmiacemu butla dowalic - bo ta ktora ma w glowie
              poukladane i karmi butelka sie nie obruszy. tak samo my dajemy rade z atakiem
              wiedzacych lepiej.
              • ursus_arctos Re: Zapytanie 27.08.09, 13:16
                oczywiscie ze tak. to wlasnie to o czym kukulka11 pisze powyzej- nie chodzi o
                samo rozroznienie butelka-piers, tylko o to wlasnie "uwolnienie sie od dziecka",
                takie "odstawianie" go na odleglosc. te wszystkie piekne maty edukacyjne,
                lezaczki, kojce, wozki i co tam jeszcze ktore maja dziecko zajac i trzymac z
                dala od rodzica (nie, nie jestem przeciwna tym wszystkim produktom, ale
                przyznacie, ze wielu rodzicow ich po prostu naduzywa). i mam wrazenie, ze ta
                kultura trzymania dziecka na odleglosc i w jakims "pojemniku" jest czasami az
                smieszna i po prostu utrudniajaca zycie. jak np. rodzice taszcza dziecko w
                foteliku samochodowym po sklepie (tu gdzie mieszkam to naprawde czesty widok)-
                przeciez fotelik wazy wiecej niz dziecko i chyba wygodniej byloby po prostu
                wziac na rece (no bo chusta to wyzsza szkola jazdy)?
                albo to oslawione "terroryzowanie"- moja kolezanka piersia karmiaca mowi mi, ze
                dziecko (dwumiesieczne) ja terroryzuje, bo jak go trzyma na rekach to on "udaje
                ze spi" a jak go odlozy do lozeczka to sie drze. no bezczelny terrorysta po prostu.
                wiec nie jest to taki bialo-czarny podzial na butelkowe i piersiowe, tylko
                ogolny aspekt naszej kultury.
          • fizula Re: Zapytanie 27.08.09, 11:11
            > albo taki obrazek (podejrzane
            > > tydzien temu w przychodni)- dziecko w wozku, zaczyna postekiwac.
            mama wyj
            > muje
            > > butle i daje dziecku jesc nie wyjmujac go z wozka sad
            >
            > Uwierz, to nei norma, tylko patologia. My naprawde nie
            dajemy naszym dzi
            > eciom tych butelek na kiju przez szczebelki łóżeczeksmile

            Dordulko, super takie coś usłyszeć od mamy karmiącej z butelki. Ja
            bym się nie odważyła tak napisać, powiedzieć, bo zam wcale nie
            patologiczne rodziny, które tak robią dokładnie jak opisujesz
            właśnie przez te szczebelki.
            Więc podnosisz mnie na duchu, że moża jednak inaczej, z
            przytuleniem, patrzeniem w oczy. Oczywiście wiedziałam i miałam
            nadzieję, że można inaczej, ale gdy się spotyka wiele takich
            widoków, to można nabrać pewnych przekonań. Niestety uważam, że
            jesteś w mniejszości. Gdy karmi się butelką, łatwo o takie
            pozostawienie dziecka z butelką sam na sam, żeby robić inaczej
            trzeba pracy nad sobą, wczucia się w sytuację dziecka, może i
            przezwyciężenia swoich naturalnych skłonności.
      • fizula Re: Zapytanie 24.08.09, 14:42
        Dla tych, którzy nie wiedzą, co mam na myśli pisząc "kultura
        butelkowa" polecam dawne wątki, które rozpoczęły tę dyskusję:
        forum.gazeta.pl/forum/w,21000,96476154,96476154,Kultura_smoczkowa_cz_2.html
        Pewną odskocznią i moją osobistą niezgodą a taką akurat kulturę jest
        moja radosna twórczość spotykania się z grupą mam karmiących
        piersią. O tym, dlaczego warto się spotykać, tworzyć grupy, wspierać
        konkretnie, nie tylko przez internet:
        forum.gazeta.pl/forum/w,570,99247236,99247236,Dajac_otrzymujemy.html
      • dordulka Re: Zapytanie 26.08.09, 20:35
        kukulka11 napisała:
        dzis w internecie pokazuje zdjecia ktore mnie instynktownie
        > raza - z ejej dziecko jets smaodzielne, bo trzyma sobie butle z mlekiem i oglad
        > a TV.

        Mnie tez by razilo jedzenie przed TV, okropnoscsmile

        Nie rozumiem, o co ci chodzi, szczerz mówiąc. Dlaczego herbata w kubku jest ok, a mleko juz nie? Dlaczego samodzielne, podkreslam samodzielne, nie samotne picie mleka jest zle?

        problem butelkowosci kultury to cos wiecej wg mnei niz kwestia piers- butelka,
        > to kwestia meltalnosci w ogole - uwolnic sie od dziecka i zmaiast zdrowej
        > opiekunczosci zapewnic nadopiekunczosc.
        czesto tez widze, ze wiele mam butelkowych z wyboru stosuje zasady typu niech
        > sie dziekco wyplacze - byle nei sprawialo klopotu. a z drugiej strony czesto
        > takie dzieci maja mnostwo zabawek, z emiejsca w pokoju brak. troche taka
        > tendencja do zamieniania opieki na nadopiekunczosc moim zdaniem.

        Sama chcesz uciec od stereotypow, szufladkując przy tym bez umiaru innych. Nie kazda mama butelkowa jest "z tych mniej przejmujacych sie dzieckiem", jak kiedys tu napisano, nie kazda zostawia dziecko do "wyplakania sie", nei kazda nie reaguje na jego potrzeby zatykajac je fuj fuj silikonem.
        I to, co napisalas, chyba malo ma wspolnego z nadopiekunczosciasmile
        • fizula Re: Zapytanie 27.08.09, 11:02
          > Nie rozumiem, o co ci chodzi, szczerz mówiąc. Dlaczego herbata w
          kubku jest ok,
          > a mleko juz nie? Dlaczego samodzielne, podkreslam samodzielne
          , nie s
          > amotne
          picie mleka jest zle?

          Dordulko, dzięki za takie ważne rozróżnienie. To jest esencja.
          Przychodzi taki okres, że dziecko domaga się i wymaga tej
          samodzielności, ale to nie znaczy, że potrzebuje samotności podczas
          tej samodzielności.
        • kukulka11 Re: Zapytanie 28.08.09, 08:31
          zaczne od konca. czy ja gdziekolwiek napisalam, ze kazda mama butelkowa jest
          taka, siaka czy owaka? napisalam o tym, co czesto WIDZE. czesto. a nie ze KAZDA
          mama. nie szufladkuje, to ty mi jakies szufladki przypisujesz chyba i widzisz je
          tam, gdzi eich nei stworzylam wink prosze wiec o czytanie ze zrozumieniem.
          draczego herbta mnie nei razi, a samodzielne picie mleka tak? bo mleko - i
          dzieic wiedza to instynktownie - to cos wiecej niz picie/jedzenie, a samodzielne
          to niestety czesto, jak obserwuje, picie samotne
    • kinga_owca Re: Zapytanie 25.08.09, 20:14
      męczy mnie to od wczoraj
      chyba mnie poniosło i niepotrzebnie napisałam o tym na KP, robiąc
      pewnie zadymę p. Monice i Kaeirze, ale mnie trzasnęło, a z reguły
      spokojna jestem
      zajrzałam jak zwykle na butelkowo - zaglądam tam czasem, czasem coś
      napiszę w wątkach piersiowych
      nie chce już tego linkowac, żeby i tutaj zadymy nie było - chcecie
      link to na priva napiszcie albo same znajdźcie
      i gdy zobaczyłam porady pani doktor to mną naprawdę zatrzęsło
      Fizula, o czym my mówimy, skoro lekarz, ja rozumiem, że to
      specyficzne forum, ale jesli lekarz (ekspert) zaleca podanie butelki
      mamie piersiowej, (która opisuje że dziecko dobrze przybiera zdaniem
      ich pediatry ale na dyżurze nocnym lekarz jej powiedział że dziecko
      głodne) bez spytania nawet o przyrosty, to dla mnie sprawa jest jasna
      albo ta osoba nie powinna być lekarzem bo nie ma do tego kompetencji
      albo... no własnie, tu też nie napiszę tego o czym myslę...
      ale męczyło mnie to przez całą noc, może głupia jakas jestem,
      powinnam to olać, w końcu jesli ktos pyta na butelkowie to chyba
      oczekuje takiej odpowiedzi
      ale ja nie rozumiem, jak lekarz może tak postępować
      • fizula Re: Zapytanie 25.08.09, 23:25
        > ale ja nie rozumiem, jak lekarz może tak postępować

        Nie rozumiesz? A to spojrzyj, kto jest sponsorem forum, a więc też
        pambuka doktora. To wszystko wyjaśnia. Niestety. Dlatego zaglądam na
        to forum, ale pisać: nigdy (no, raz mi się kiedyś zdarzyło, ale to
        było dawno i p.dr wypowiadał się o długim karmieniu).
        • kaeira Re: Zapytanie 26.08.09, 12:29
          fizula napisała:
          > Nie rozumiesz? A to spojrzyj, kto jest sponsorem forum, a więc też
          > pambuka doktora. To wszystko wyjaśnia. Niestety.

          Osobiście naprawdę nie sądzę, żeby to tak działało. Na pewno nie w żaden sposób bezpośredni - najwyżej o tyle, o ile w ogóle lekarze (i ogólnie społeczeństwo) ulegają sączonej przez mieszankowców dezinformacji.

          PS. "Sponsorem" forum KP jest jakiegoś czasu Avent. I nic z tego nie wynika.
      • jagandra Kinga_owca, maila Ci wysłałam b/t 26.08.09, 14:30

        • kinga_owca Re: Kinga_owca, maila Ci wysłałam b/t 26.08.09, 14:41
          odpisałam wink
          • burdziaa Dziewczyny 26.08.09, 14:55
            nic nowego nie dodam, bo juz mądrze wyzej napisałyscie- co możemy
            zrobić by to zmienić? Ja prowadzę własną'kampanię'pro piersiową,
            wsród znajomych i nie tylko- na placu, na osiedlu, nie agresywnie
            ale staram sie zawsze dawac 'mlodszym'mamą rady jesli widze
            zainteresowanie kiedy karmie mojego dwulatka. Juz 'zbawiłam' w ten
            sposob 3 dziewczyny i teraz mi dziekują-że nie wiedziały że
            mozna'tak dlugo' karmić ( akurat jedna karmiła raptem 6 m-c i
            chciała przejsc na butle )To moje /nasze małe sukcesy w propagowaniu
            naturalnego karmienia smile
      • malgos_30 Re: Zapytanie 26.08.09, 21:34
        > albo... no własnie, tu też nie napiszę tego o czym myslę...
        > ale męczyło mnie to przez całą noc, może głupia jakas jestem,
        > powinnam to olać, w końcu jesli ktos pyta na butelkowie to chyba
        > oczekuje takiej odpowiedzi
        > ale ja nie rozumiem, jak lekarz może tak postępować

        Też by mną zatrzęsło, więc Cię rozumiem. Też bym się wtrąciła...
        Ja też usłyszałam od lekarzy takie mądre rady i to nie od jednego (!). Po
        porodzie (CC) nie miałam pokarmu, bo mi nikt nie pomógł mimo moich próśb.
        Pediatra na obchodzie stwierdził spadek wagi dziecka (jeszcze nie był 10%) i
        kazał dać butlę, a ja głupia się do tego dostosowałam. Na szczęście udało mi się
        rozkręcić laktację i odstawić butlę w ciągu 2-3 tygodni. Gdyby nie ta cholerna
        butla moje dziecko najprawdopodobniej nie miałoby alergii na mleko krowia, a ja
        nie musiałabym być na diecie bezmlecznej...
    • verenne Re: Zapytanie 27.08.09, 11:34
      A wiecie, co wg mnie byłoby najlepszą kampanią reklamową karmienia
      piersią i długiego karmienia piersią? Jakby ten temat został
      odpowiednio poruszony w jakimś "kultowym" serialu - typu "Klan" czy
      "M jak miłość". "Klan" zdarza mi się obejrzeć, teraz jakies powtórki
      lecą i tam regularnie jest praktykowane "nauczanie" Polaków - a to o
      badaniu piersi, robieniu cytologii, a to o szczepieniach przeciwko
      odkleszczowemu czemuś tam, a to o adopcji czy dzieciach
      upośledzonych. Gdyby tak któraś bohaterka była mamą długokarmiącą, to zobaczyłybyście, że miałoby to odzew w społeczeństwie.
      • szczur.w.sosie Re: Zapytanie 27.08.09, 12:00
        No, skoro do społeczeństwa (mas) można dotrzeć tylko przez Klan (jeszcze to
        grają?!), to świadczy o poziomie tego społeczeństwa...
        No, ale u nas trzeba było umierać na raka na ekranie, by kobiety poszły zrobić
        sobie cytologię...
        Żałosne... uncertain
        Ale niestety to byłoby najskuteczniejsze
        • verenne Re: Zapytanie 27.08.09, 12:05
          Niestety... do społeczeństwa, w którym pokutuje tyle "mądrości" i
          stereotypów, do ludzi opornych na rzetelną wiedzę jak inaczej dotrzeć?
          Wiem, że brzmi to żenująco, ale jestem pewna, że by podziałało na
          większy odsetek osób niż wszelkie kampanie, reklamy społeczne itp.
          • malgos_30 Re: Zapytanie 27.08.09, 23:40
            Niestety, telewizja to czwarta władza i to taka, z którą koniecznie trzeba się
            liczyć!
            "Dzień dobry TVN" robi reportaże i zaprasza do swoich programów specjalistów z
            różnych dziedzin dot. zdrowia, wychowywania dzieci, i.t.p., i.t.d. Im też można
            by było podsunąć ten temat.
    • kukulka11 Re: Zapytanie 28.08.09, 12:16
      to ja jeszcze dopisze ciag dalszy podejscia z serii;dzieko an dystans, nie tyle
      o butelce, co o dystansie, ale pisze tutaj, by watkow juz nei mnozyc

      Bylam ostatnio w pewnym kraju w Europie (nie pisze jakim , bo antyreklamy robic
      nie chce, a kraj fajny, mój ulubiony zreszta, cywilizowany jak najbardziej.
      mieszkalismy u pewnej straszawej rodzinki, wybierajac sie tam z dzieckiem (w
      sensie-do tego kraju) bylam juz nastawiona, z etam to pewnie wychowanie
      bezstresowe itd itp. Tymczasem przyjechawszy na miejsce dowiedzialam sie ze...
      - ogolnie dzieci ty sa chyba po to, by siedziec cicho, nei pachniec, nei
      halasowac, nie oddychac i nei przeszkadzac
      • verenne Re: Zapytanie 28.08.09, 14:55
        ale trauma, jak ty tam wytrzymałaś?
      • desse_o Re: Zapytanie 28.08.09, 15:29
        Tuż koło mojego bloku jest plac zabaw, ogrodzony i często chodzę tam z dzieckiem
        na kocyk. Spotkałam kilka mam piersiowych karmiących dzieci w okolicy roku. Miło
        było, ale to mamy takie 20-, 30- letnie.

        Niestety przychodzą też babcie z wnuczkami i tutaj szkoda mi się robi tych
        dzieci. Byłam świadkiem sytuacji gdy jakaś 3 może 4-latka płacze, a babcia na
        ręce nie bierze (bo się przyzwyczai), tylko mówi: O jaka ty niegrzeczna,
        nieładnie tak płakać. Zobacz, Michaś jest taki grzeczny bo nie płacze. Te same
        babcie ciągle wypytują czy mam pokarm, krytykują za noszenie w chuście itd.

        Jednak najsmutniejsze to było jak od przyjaciółki (młoda, wykształcona i
        światowa dziewczyna) usłyszałam, że muszę zacząć przyzwyczajać do butelki bo
        przecież trzeba mu mm podać wreszcie. No bo po co karmić jak to takie uwiązanie?
        Nie komentuję, ale szczerze mówiąc to w moim prawie 7-miesięcznym karmieniu
        tylko na KP i DKP zdobywałam wiedzę jak sobie radzić z przeciwnościami bo CAŁE
        OTOCZENIE powtarzało jak mantrę: Podaj butelkę.
        • verenne Re: Zapytanie 28.08.09, 15:58
          Ah, my niedawno byliśmy na weselu z Młodą. Była tam dziewczyna, która
          sama zagadała, że ma synka mniej więcej w wieku naszej, no i wiadomo
          - "bla bla bla", więc w pewnym momencie zapytałam, czy karmi piersią.
          Kurcze, laska z prawdziwym niesmakiem w głosie powiedziała, że nie.
          Zrozumiałam, że "nie" od dawna... a moja Mała miała wtedy niecałe 10
          mies., więc tamto dziecko podobnie uncertain
          I ogólnie na tym weselu to cała rodzina komentowała "jeszcze karmisz?
          tak długo?!". Na szczęście jestem już odporna i z radosnym uśmiechem
          odpowiadałam, że oczywiście że karmię i będę jeszcze długo karmić,
          hahaha big_grin
          Na szczęście mam kumpelkę z osiedla, która swoje starsze dziecko
          karmiła 3 lata i teraz ma córkę starszą od mojej kilka miesięcy i
          dalej się karmią, więc w realu też nie jestem całkiem sama wink
          • szczur.w.sosie Re: Zapytanie 28.08.09, 16:25
            Tak się wywiązała rozmowa i okazało się, że jedna dziewczyna (której bym o to
            sądząc po pozorach nie podejrzewała), karmiła ok. 3 lat. Inna tez długo, bo
            nawet będąc w ciąży. Teraz obie mają już duże dzieci.
            Inna ma synka 5 m-cy i planuje niebawem odstawić, bo "nie może się porządnie
            wina napić", "ma dosyć wstawania", a na moją sugestię, że można spać z
            dzieckiem, to była przerażona, bo "przecież mąż..."
            Jednym słowem, tęskni do życia dawniejszego - wieczór przy świecach,
            romantycznie, tylko dziecko domaga się piersi...
            Cóż, świata nie zbawimy, pozostaje robić swoje...
    • kropkaa Re: Zapytanie 28.08.09, 19:15
      Z moich obserwacji wynika, że wyjątkowo podłe są te matki, którym
      się nie udało - przeważnie z własnej głupoty i lenistwa. Matki,
      które nie karmią, bo tak postanowiły przed porodem, zwykle mają w
      nosie komentarze matek piersiowych i lata im, czym kto karmi i ile.
      Natomiast matki, które czytały, wiedzą jak wielką wartością jest kp,
      ale jakoś nie potrafiły przez pierwsze dni dostosować się do
      dziecka, nagle mają wiele do powiedzenia nt. karmienia, długiego
      karmienia, cudowności mieszanek i w ogóle najważniejszej prawdy
      przecież, że "szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko".
      Naprawdę ciężko jest się przyznać do porażki (choć znam i takie
      mamy, które zbyt szybko posłuchały lekarzy i przeszły na nutramigen,
      a teraz mówią "przy drugim to już nie będę taka nawina"); najłatwiej
      krytykować i przejść do ataku: po co tak długo karmić - to
      nienormalne, to uzależnia dziecko od matki; jakieś bzdury z tymi
      chorobami - moje zdrowe, a sąsiadki, na piersi, już dwa razy
      chorowało etc. Nie będę tu całego repertuaru wypisywać, bo wszystkie
      dobrze to znamy.
      Taka mamusia zwykle jeszcze lubi o siebie tak zadbać, by wyglądać,
      jakby właśnie wróciła ze spa - paznokcie, fryzura, strój jak u
      asystenki roku. Jedną rączką butelka do wózka, a drugą gestykuluje,
      jak to dobrze, że wymyślono to mleko modyfikowane i butelki - ona
      może wyjść, wypić kawę z koleżankami, a dziecko z tatusiem; przecież
      w tym domu non stop z tym dzieckiem, to oszaleć można, no ona to
      podziwia te mamy, które z tą piersią to tak na każde zawołanie, to
      nie do wytrzymania, w wariatkowie by wylądowała po tygodniu, ludzie,
      no przecież to nie do pomyślenia tak się poświęcać kosztem siebie,
      no po co, ja pytam, po co???
      • malgos_30 Re: Zapytanie 28.08.09, 21:35
        No właśnie, po co się tak poświęcać?
        Po co w ogóle mieć dzieci?
        Bo co?
        Bo wszyscy mają, to taka też musi mieć?
        A co się stanie, jak dziecko nie będzie trendy?
        Nie lepiej by było, jakby sobie kupiła kolejną torebkę?
        :p
        • mruwa9 Re: Zapytanie 28.08.09, 21:48
          niesmaczne sa Wasze komentarze sad Zwlaszcza kropkii..
          Nieladne jest takiego upraszczanie i szufladkowanie ludzi. I jeszcze
          bardziej nieladne jest antagonizowanie mam karmiacych naturalnie i
          sztucznie, jakby to czemus mialo sluzyc.
          • malgos_30 Re: Zapytanie 28.08.09, 22:02
            masz rację
            ale niektóre przypadki wywołują nawet we mnie agresję mimo, że ja niespotykanie
            spokojny człowiek jestem
          • kropkaa Re: Zapytanie 28.08.09, 22:07
            Ależ Mruwa, ja nic nie upraszczam. Opisałam tylko pewną podgrupę,
            która istnieje. Kto najbardziej atakuje matki piersiowe na forach?
            Nie producenci mieszanek i butelek, nie lekarze, tylko właśnie mamy,
            którym się nie udało. Sorry, ale jak ktoś ma mózg, to niech robi z
            niego użytek, a nie pisze brednie o mleku za chudym/za tłustym, o
            braku pokamu czy o tym, że dziecko SAMO się odstawiło w 4 mż. Ja
            nikogo nie antagonizuję, niech każdy karmi czym chce, ale niech
            zachowa odrobinę przyzwoitości i po prostu nie kłamie bezczelnie w
            żywe oczy. Bo nic mnie tak nie wkurza, jak robienie ze mnie idiotki.
            A tak się czuję, jak np. czytam, że mleko krowy jest tak
            przetworzone, by jak najbardziej przypominać pokarm mamy. I taka
            jedna z drugą wmawia mi, że nie ma nic lepszego dla dziecka niż
            Enfamil - ma tyle tych "dobroczynnych" składników, że nie wiadomo
            jak człowiek musiałby się odżywiać, by to wszystko dziecku zapewnić.
            Poza tym zauważ, że ja dyskutuję na forum tematycznym - nie wchodzę
            na kb, tylko na dkp, a mamusie butelkowe co rusz prowadzą krucjaty
            na kp i tutaj przekonując nas (co prawda bez argumentów), że
            karmienie ośmiomiesięczniaka to jakiś hardcore, a dwulatka to
            zboczenie.
            • mruwa9 Re: Zapytanie 28.08.09, 23:25
              Mysle, ze kazda normalna matka chce dla swojego dziecka jak
              najlepiej. Mamy "butelkowe" tez. Tylko, ze pojecie "jak najlepiej"
              bywa roznie interpretowane, a decyzja o przejsciu na butelke tylko
              czasem jest podejmowana z czystego wygodnictwa, za to czesto- z
              niewiedzy, niedoinformowania, mylnej interpretacji zachowania
              niemowlecia, wzmocnionej brakiem wsparcia otoczenia, czy wrecz
              sabotowaniem karmienia , czesto przez pracownikow ochrony zdrowia,
              co jest wyjatkowo smutne. Czasem - ze zmeczenia materialu (ludzkiego-
              matczynego), czasem- z przyczyn medycznych, gdy z roznych powodow
              matka nie moze karmic piersia, bo istnieja wzgledne lub bezwzgledne
              przeciwskazania. Ale przecietny obserwator widzi tylko kobiete,
              dziecko i butle, wrzucalac wszystko do jednego worka pod tytulem:
              podle, wygodne, glupie (bo niedoinformowane) matki. Zarzucasz
              niektorym mamom "butelkowym" agresje, Twoja wypowiedz nie jest ani
              troche mniej agresywna, a jaka akcja, taka reakcja. Jesli terroryzm
              laktacyjny ma oznaczac docieranie do przyszlych i mlodych mam z
              informacja na temat fizjologii laktacji i noworodka, zalet karmienia
              piersia, oraz pomoc i wsparcie w przypadku pojawiajacych sie
              problemow zwiazanych z laktacja, to na taki terroryzm ja sie pisze.
              Jesli ma oznaczac wartosciowanie mam i macierzynstwa, zaleznie od
              sposobu karmienia niemowlecia, to robi sie juz malo sympatycznie (i
              malo merytorycznie), a kazda akcja rodzi reakcje.
              • dordulka Re: Zapytanie 28.08.09, 23:45
                mruwa9 napisała:
                Jesli terroryzm
                > laktacyjny ma oznaczac docieranie do przyszlych i mlodych mam z
                > informacja na temat fizjologii laktacji i noworodka, zalet karmienia
                > piersia, oraz pomoc i wsparcie w przypadku pojawiajacych sie
                > problemow zwiazanych z laktacja, to na taki terroryzm ja sie pisze.

                Nie tylko Tysmile

                Pozwole sobie przekopiować moj post z "KB" - nie ma sensu sie powtarzacsmile

                Kiedys, przed ciaza, przed urodzeniem Misi, przed moja nieudana przygoda z karmieniem piersia, myslalam, ze terror laktacyjny to wymysl glupich bab, ktorym sie nei chce karmic i dorabiaja do tego ideologiesad Zycie pelne jest jednak niespodzianek, nie tylko tych milych, dostalam takiego "pstryczka" w nos i nauczke, by nei osadzac nikogo po tym, jak karmi dziecko. Cale swe zycie bylam przekonana, ze JA butelki nie dam, i co? I jak wyszlo?

                Dla mnie terrorem laktacyjnym w realnym, nie internetowym, swiecie jest sytuacja, kiedy za wszelka cene kaze sie komus karmic piersia, nie dajac w zamian zadnego wsparcia, zadnej wiedzy i pomocy, kiedy to glosi sie szumne hasla o promocji karmienia piersia, a nie ma nikogo, kto by sie ta promocja na powaznie zajal, gdzie do najblizszej poradni laktacyjnej trzeba jechac sto kilometrow, a i tak nei jest ta pomoc objeta refundacja NFZ. Jedyna pomoc sprowadza sie do magicznego slowa 'karmic i przystawiac", a jak sie nei uda - to sruuu - butla w dziob. A potem wielkei swiete oburzenie tych samych osob - BUUUTLAAAA? Co to za matka, co wlasnego dziecka nei wykarmi? JAk ktos kocha, to wykarmi piersa wlasna, a nie sztucznosciami, blehsad

                Obie strony, tzn my i Mamy Piersiowe, borykamy sie z problemem niewiedzy, braku fachowej pomocy i wsparcia. Mamy "Butelkowe z Wyboru" na samym poczatku maja zdecydowanie najtrudniej, czesto musza sie zmierzyc z wrogoscia nie tylko lekarzy/poloznych/itp, ale i otoczenia (co to za matka, co...). Pozniej dolaczaja sie osoby, ktorym karmienei sie nei udalo, a moze udac sie moglo, gdyby dostaly wsparcie i fachowa pomoc, a nie tylko lek na cale zlo - butelkesmile
                Za to po prezkroczeniu magicznego progu 9/12/18/itd miesiecy Mamy Piersiowe zaczynaja swoje "boje" z nietolerancja i ludzka glupota. Jak to sie dzieje, ze to opiewane do tej pory mamine mleko, zamienia sie w bezwartosciwa ciecz, dzieciom grozi zaburzenie rozwoju psychicznegosmile a matkom wiezienie ( no wiecie, pedofila i kazirodztwo)...

                Pozdrawiamsmile Matka "Butelkowa" na występach gościnnychsmile
                • mruwa9 dordulko, 29.08.09, 00:14
                  Fajnie, ze tu jestes (nie moje forum, ale fizula chyba sie nie
                  obrazi wink , bo dobrze jest moc podyskutowac na poziomie,
                  przedstawic rozne spojrzenia na rozne sytuacje, zamiast
                  bezwartosciowych przepychanek. Ja mam swiadomosc schizofrenii
                  laktacyjnej, dokladnie o tym piszesz: z jednej strony deklaracje,
                  plakaty, ulotki i slowa o propagowaniu karmienia piersia, nacisk na
                  mamy na oddzialach polozniczych, a jednoczesnie- brak realnego,
                  praktycznego wsparcia, wrecz przeciwnie, ow sabotaz antylaktacyjny
                  ze strony personelu medycznego, tego samego, ktory zmusza mlode mamy
                  do karmienia piersia. Bo personel czesto sam dysponuje przedpotopowa
                  wiedza lub brakiem wiedzy na temat laktacji (daleko szukac- chocby
                  panie ekspert na Zdrowiu malego Dziecka i KB). W takim ukladzie
                  mloda mama musi czesto wykazac sie naprawde ogromna wiedza , sila i
                  odpornoscia psychiczna, zeby stawic czolo otoczeniu i wytrwac w
                  karmieniu. A z czyhajacymi za progiem dobrymi radami babc i baby
                  bluesem nie zawsze jest to latwe... Nie jestesmy w stanie zbawic
                  swiata. Nie bardzo jestesmy w stanie wplynac na poziom wiedzy
                  personelu medycznego (bo za karmieniem sztucznym stoja przeogromne
                  pieniadze, starczy na sponsoring , za karmieniem naturalnym-
                  zadne).Jestesmy w stanie wspierac mamy w potrzebie, niosac oswiaty
                  kaganek, zwany terroryzmem laktacyjnym, majac nadzieje, ze pare mam,
                  bliskich przejsciu na butelke, uwierzy, ze moze karmic piersia. To
                  jest balansowanie na cienkiej linie, bo takie wsparcie moze nasilac
                  poczucie porazki u mam, ktorym karmienie sie nie udalo i ja nie mam
                  pomyslu, jak z tego wybrnac, jak wspierac mamy, ktore chca karmic
                  lub sie wahaja, jednoczesnie nie raniac i nie sprawiajac przykrosci
                  mamom, ktorym sie nie powiodlo laktacyjnie.
              • kropkaa Re: Zapytanie 29.08.09, 00:14
                Nie upatruję całego zła tego świata w butelce. Ale jest dla mnie
                niepojęte, że można skończyć studia, zdać kilkadziesiąt egzaminów,
                zapamiętać akcje nastu seriali i ogarnąć życie trzydziestu gwiazdek,
                gwiazdeczek i celebrytek, a nie przyswoić sobie kilku zasad
                karmienia piersią. To nie jest nie wiadmo co, wiedza tajemna
                dostępna dla wybrańców.
                Nie piszę o matkach, które nie mogły karmić, bo kilka tygodni pół
                szpitala walczyło, by przeżyły, tylko o przypadkach takich
                zwyczajnych, codziennych - płacze, bo głodny; ulewa, bo masz za
                tłusty pokarm; wisi na matce non stop, to się nie najda.
                Jeszcze nigdy chyba nie było tak prostego i oczywistego dostępu do
                wiedzy. Internet, fora, bezpłatne telefony do doradców laktacyjnych,
                gazety za 2,99 zł. W 99,9% przypadków można. Ale jeśli nie chcesz,
                nikt cię nie zmusi. Tylko nie siej potem opowieści dziwnej treści,
                że to, że śmo, że tak chciałam, tylko milion przeszkód nagle mi na
                drodze wyrosło. Na biznes mieszankowy nie szkoda wydać, na doradcę -
                bardzo. Przyczyn medycznych niemożności karmienia jest mniej niż 5%,
                na forach eDziecka - 87. A nie o takich przypadkach dyskutujemy.
                "sabotowanie karmienia, czesto przez pracownikow ochrony zdrowia, co
                jest wyjatkowo smutne" ładnie brzmi, ale to nie lekarz jest
                odpowiedzialny za moje dziecko, tylko ja. I jeśli gada głupoty, to
                nie jest dla mnie wytłumaczenie, że mogę słuchać i robić jak każe,
                tylko dziękuję za wykład, a dalej robię to, co ja uważam za
                najlepsze dla mojego dziecka.
                Ciąża, poród, karmienie - to wszystko urosło do takich rozmiarów,
                jakby tylko pambuk doktór mógł to wszystko ogarnąć. A jeszcze nie
                tak dawno lekarzy w ogóle przy porodzie nie było, piersią karmi się
                tysiące lat, usg i badania co trzy tyg. dające trzy strony wydruku
                wyników przy naszym pojawieniu się na tym świecie nie istniały, a
                jakoś trwamy w zdrowiu i ogólnej sprawności.
                Często wystarczy odrobina zdrowego rozsądku, a wygląda to tak, jakby
                należało opanować encyklopedię od A do S przynajmniej.
                • desse_o Re: Zapytanie 30.08.09, 08:21
                  Nie każda mama ma dość siły w obliczu niepowodzeń z KP. Do tego otoczenie
                  przeważnie pomaga w ten sam sposób: daj butelkę. No i taka mama nie jest uparta
                  jak osioł i się nie zaprze, uprze itd. to poda butelkę.
                  Brak fachowego wsparcia KP jest porażający. Ze szpitala wypisuję cię z karteczką
                  co robić w przypadku zastoju, ale to tylko teoria i jak przychodzi problem w
                  praktyce to mimo pięknej ulotki nie wiadomo co robić. Do dziecka nikt nie
                  dołącza instrukcji obsługi, do piersi też nie, a przy puszkach z mlekiem jest. W
                  tej sytuacji łatwiej podać butlę, bo przynajmniej wiadomo co nieco.
                  • agasobczak Re: Zapytanie 30.08.09, 08:57
                    I jeszcze jedna nie miła sprawa sad koleżanka urodziła sn i dobe karmiła małego
                    piersia. Potem z nia sie porobiło nie za dobrze i wyladowala w stanie ciezkim na
                    chirurgii. NIKT z doradczyn latakcyjnych nie przyszedl aby zadbac o jej laktacje
                    albo przynajmniej zobaczyc czy nie potrzebuje pomocy. W koncu na usilna prosbe
                    rodziny ktos cos tam ocenil pobieznie. Dobrze ze lakarze z chirurgii sie staraja
                    wiec jakos problemow nie ma.
                    Pewnie to tylko dobra wola ludzi a raczej brak dobrej woli sad ale zawsze. Z
                    oddzialu dzieciego pani doktor miala czas i checi aby przychodzic i informowac
                    mamme o stanie malucha i jakos sie nie boi zakazenia wewnatrzszpitalnego czym
                    sie tlumaczyla pani od laktacji sad
                    Zenada sad
                • basiak36 O sluchaniu lekarza :( 30.08.09, 09:15
                  I jeśli gada głupoty, to
                  > nie jest dla mnie wytłumaczenie, że mogę słuchać i robić jak każe,
                  > tylko dziękuję za wykład, a dalej robię to, co ja uważam za
                  > najlepsze dla mojego dziecka.

                  Niezupelnie. Tak samo jak w czasie ciazy i porodu gdzie trzeba bylo sluchac
                  lekarza i wiekszosc matek slucha - tak samo robia po porodzie.
                  Wiecie ze jeden z wplywow oksytocyny jest taki ze latwiej ufamy innym?
                  I niewiele w sumie matek ma na tyle przekonanie co do slusznosci wlasnej
                  intuicji (ktorej czesto nie dopuszcza do udzialu bo od poczaktu sie
                  przyzwyczaila ze to lekarz decyduje co i jak) aby walczyc i szukac informacji.

                  I tak jak napisala Dordulka, hasla o karmieniu jakie jest super, plus zero
                  pomocy, a wrecz sabotaz jaki widac rowniez ze strony 'specjalistow' (hasla o
                  braku pokarmu, malych brodawkach), to tylko przyczynia sie do tego ze tyle matek
                  po prostu nie walczy i poddaje sie.
                  • zaisa Re: O sluchaniu lekarza :( 30.08.09, 10:43
                    Jest jeszcze taka grupa matek, która ma tzw. "obciążony wywiad położniczy". Mam
                    na myśli mamy, które traciły dzieci w trakcie trwania ciąży, wcześniej lub
                    później, często po drodze do ciąży zakończonej sukcesem "zaliczając" depresje,
                    do których nieraz doprowadzają uwagi i zachowania służb medycznych. Taka mama
                    trafia na blok porodowy po ciąży pełnej strachu - najczęściej wie, że nie ma
                    żadnego bezpiecznego momentu w ciąży, ten strach po prostu w niej jest, ciąża
                    często jest choć w części leżąca, czasem na blok porodowy idzie prosto z
                    patologii ciąży. Szpital wybiera nie pod kątem przyjazności dla rodzącej lecz
                    pod kątem jak najlepszej opieki neonatologicznej. Czasem ma w sobie dużo
                    zaparcia, właśnie, żeby dać dziecku to, co wg niej najlepsze - własną bliskość,
                    karmienie piersią. Czasem już fizycznie nie ma sił. I jeśli nie uzyska mądrego
                    wsparcia to może jej być ciężko przejść nawet małe problemy.
                    U mnie np. przy kłopotach z karmieniem zaczęły wychodzić wcześniejsze traumy -
                    że syn nie ma starszego rodzeństwa, które powinien mieć, że ciąża nie była taka
                    jak powinna być, poród też kompletnie za przeproszeniem "od czapy" zakończony cc
                    i prawie miesiąc przed terminem. To wszystko nie jest łatwe i potraktowanie
                    kobiety w takiej sytuacji oceną że mogła sobie poczytać, dowiedzieć się jest
                    jest po prostu nie fair. Często nie mogła, bo musiała leżeć - nie zawsze są do
                    tego warunki, po drugie - mogła nie mieć odwagi, bo brakowało jej wiary w
                    szczęśliwe zakończenie. Często jest to ciąża mocno zmedykalizowana i dlaczego
                    teraz, jak dziecko szczęśliwie jest na świecie ma taka kobieta przestać wierzyć
                    lekarzowi?...

                    • kinga_owca Re: O sluchaniu lekarza :( 30.08.09, 11:42
                      Zaisa, z jednej strony masz rację
                      zobacz ile mam na "ziarenkach" (wyjaśniam - to forum dla mam po
                      stracie) nie karmi piersią
                      z róznych przyczyn - czasem strach o dziecko jest tak wielki, że na
                      slowa lekarza "dziecko nie przybiera" gotowe są podac rzeczy o wiele
                      gorsze niż mm, byle tylko z dzieckiem, wyczekanym wymarzonym
                      dzieckiem, było wszystko ok

                      ale z drugiej strony - te mamy poznały takie ilości niekompetentnych
                      lekarzy, wysłuchały tyle bzdurnych rad, czasem traciły dzieci przez
                      lekarzy własnie - przez ich zadufanie czy brak wiedzy, że - wiem po
                      sobie - zaufanie do lekarzy jest baaardzo ograniczone
                      ile mam szukała na własną ręke przyczyny straty - i ile je znalazło

                      ja po poronieniach zrobiłam masę badań, łaziłam po lekarzach ale to
                      w necie znalazłam informacje, że nieleczone i zainfekowane migdałki
                      moga być przyczyną niemozności donoszenia ciąży
                      usunęłam cholerstwa i z trzeciej - książkowej, nudnej, bez leków,
                      bez szpitali - ciąży mam synka

                      ja wiem, że to co innego, ale po tych doświadczeniach nauczyłam się,
                      że muszę sama szukać, sama czytać bo lekarze często mają małą
                      wiedzę, małe doświadczenie a czasem sa tak zadufani w sobie, w swoje
                      tytuły, że kobieta staje się dla nich przypadkiem, nie człowiekiem
                      • zaisa Re: O sluchaniu lekarza :( 30.08.09, 14:24
                        Raczej o słuchaniu lekarza to było tylko o tym, któremu w końcu zaufała.

                        Takiemu pierwszemu z brzegu to dalikatnie mówiąc trudno.
                • fizula Re: Zapytanie 02.09.09, 01:01
                  kropkaa napisała:

                  > Nie upatruję całego zła tego świata w butelce. Ale jest dla mnie
                  > niepojęte, że można skończyć studia, zdać kilkadziesiąt egzaminów,
                  > zapamiętać akcje nastu seriali i ogarnąć życie trzydziestu
                  gwiazdek,
                  > gwiazdeczek i celebrytek, a nie przyswoić sobie kilku zasad
                  > karmienia piersią.

                  Rzeczywiście ie rozumiesz karmienia piersią jeszcze, Kropeczkoo,
                  skoro uważasz, że karmienia piersią da się nauczyć z książki, jego
                  zasady przyswoić na sucho.
                  Owszem da się zapamiętać, jeśli ktoś ma odpowiedni iloraz
                  inteligencji, ale na swoje emocje, samopoczucie, odczucia z tym
                  związane wiedza nie zawsze wywrze wystarczający skutek.
                  Przykład?
                  Przed urodzeniem najstarszego dziecka głowę miałam pełną
                  teoretycznej wiedzy na temat karmienia piersią (wiele książek
                  przeczytanych na ten temat, wysłuchane bardzo dobre wykłady
                  ze Szkoły Rodzenia, która bardzo duży nacisk kładła na karmienie
                  piersią). I czy coś mi to dało? Bardzo niewiele.
                  Popełniłam tyle błędów przy samych początkach karmienia, że się
                  można za głowę złapać, jak to nie licowało z posiadaną przeze mnie
                  wiedzą. A dlaczego?
                  Bo brakowało mi obok mamy, cioci, teściowej czy doradcy, który by:
                  -uspokoił mnie;
                  -matkował mi- w tym sensie, że podtrzymywał by mnie na duchu, dał mi
                  odpocząć po wysiłku porodowym;
                  -podpowiedział kilka prostych konkretów i pomógł zastosować na temat
                  karmienia piersią (o których oczywiście wiedziałam, ale tylko
                  teoretycznie!).
                  Tak jak pisałam w wątku na temat zakładania grup wsparcia: karmienia
                  da się nauczyć z przykładu społecznego, ale z książki- nie da się. A
                  więc z internetu też się nie da. Jak przyjdzie baby-blues czyli
                  depresja dnia trzeciego to cała ta teoretyczna wiedza ulatuje, a
                  zostaje tylko poczucie bezradności, smutku i niekompetencji.

                  >Przyczyn medycznych niemożności karmienia jest mniej niż 5%,

                  Być może, ale to właśnie tych przyczyn społeczno- psychologicznych
                  jest bardzo dużo. Począwszy od braku wsparcia, niewłaściwych rad,
                  niewiary w możliwość wykarmienia, niezrozumienia płaczu dziecka.

                  >A jeszcze nie
                  > tak dawno lekarzy w ogóle przy porodzie nie było, piersią karmi
                  się
                  > tysiące lat, usg i badania co trzy tyg.

                  Tak, zgadza się- było za to 99% kobiet naokoło karmiących piersią.

                  > Często wystarczy odrobina zdrowego rozsądku,

                  Kropeczkoo, a od kiedy kobieta tuż po porodzie kieruje się
                  rozsądkiem??? Może 20% to będzie ten rozsądek, a reszta to emocje,
                  emocje i emocje.
                  Pomimo że nad swoją wiedzą uczy się dziewczynki panować
                  perfekcyjnie, to tej mądrości serca- o wiele trudniej nauczyć,
                  zwłaszcza w społeczeństwie, gdzie liczy się skuteczność, szybkość.
      • fizula Re: Zapytanie 02.09.09, 01:15
        kropkaa napisała:

        > Z moich obserwacji wynika, że wyjątkowo podłe są te matki, którym
        > się nie udało - przeważnie z własnej głupoty i lenistwa.

        To nie jest obserwacja- to ocena.
        Nic nie zyskamy, jeśli będziemy się podbudowywać kosztem innych. A
        na pewno wiele stracimy: np. możliwość zrozumienia czyjegoś
        niepowodzenia bez osądzania: tu konkretnie czyjegoś karmienia z
        butelki. Czy my też czasem nie mylimy się, nie doznajemy porażek?
        Czy nie lepiej by było krytykować całą tą propagandę reklamową,
        negatywne systemowe rozwiązania (np. rozdawanie przez personel
        medyczny paczek zamiast wspierania położnic), braki naszej kultury,
        a nie matka- matkę.
        Bardzo Cię lubię, Kropkoo, ale w tym punkcie się z Tobą nie zgadzam.
        • anamabe Re: Zapytanie 02.09.09, 10:01
          Ja jeszcze raz o sluchaniu lekarzy i personelu medycznego po porodzie...Jak
          jeszcze bylam w ciazy z synkiem to "wiedzialam", ze bede karmic piersia, ale
          butelki kupilam, bo byly na liscie z wyprawka.uncertain Nie wiedziec dlaczego
          zakladalam wtedy, ze karmic bede 6 miesiecy. wink Jak juz Oli sie urodzil 3
          tygodnie przed terminem przez sn, ale wspomaganym proznia, wazyl 3 kg mial
          zoltaczke, ciagle spal i w drugiej dobie waga spadla mu do 2650 g, to jedyne o
          czym myslalam bylo: "co ja robie nie tak?", "jak ja mam go dobudzic przy piersi
          zeby ladnie jadl?". I jak mi powiedzieli, ze trzeba go dopajac zeby wyszedl z
          zoltaczki to mimo tego, ze tak strasznie chcialam karmic piersia wazniejsze dla
          mnie bylo zeby moje dziecko bylo zdrowe. Jak poszlam na wyklad doradcy
          laktacyjnego, jeszcze w szpitalu (rodzilam w Niemczech), i zapytalam co robie
          nie tak (bylam z maluszkiem) pani eksoert starala sie mnie uspokoic, dala mi
          ulotke o tym jak go wybudzac. Jak mi znowu przy niej zasnal przy piersi po 3
          minutach stwierdzila, ze pewnie sie najadl i nie jest tak zle.uncertain Szczescie w
          nieszczesciu, ze nie proponowano mi przejscia na mm (dostal tylko na poczatku
          jak jeszcze leciala mi sama siara) tylko od razu kazano mi odciagac mleko i
          maluch najpierw dostawal moje mleczko, a potem dopiero najwyzej dokladke (a ja w
          tym czasie siedzialam z laktatorem). W domu polozna przychodzila do nas na
          poczatku codziennie, sprawdzala ile maly przybral i niby patrzyla jak go
          przystawiam...Ja bylam juz tak wystraszona tym wszystkim (zapisywalam kiedy i
          jak dlugo jadl z ktorej piersi), ze gdyby ona mna wtedy nie pokierowala, tzn. w
          odpowiednim momencie nie powiedziala koniec z butelka nie zwazajac na to, ze na
          samej piersi nie przybieral na wadze tak szybko jak wtedy kiedy dostawal
          odciagniete mleko, to pewnie karmilabym go tak odciaganym mlekiem az do
          konca...Z tamtego okresu pamietam tylko strach, przerazenie, smutek, uczucie
          porazki (bo tak chcialam i mi nie wychodzi). Pamietam jak maly plakal kiedy go
          przystawialam do piersi i jak ja plakalam razem z nim i jak maz (z reszta
          zwolennik karmienia piersia), ktory widzial jak ja sie stresuje mowil "to daj mu
          odciagniete mleko". sad Zaparlam sie i udalo sie wyrzuc butelki, ale gdyby nie
          polozna i to ze machnela reka i stwierdzila od dzisiaj tylko piers bo maly
          dobrze sobie radzi nie wiem czy dalabym rade. Najblizsi zawsze albo prawie
          zawsze chca dla nas najlepiej, ale czasem potrzebna jest osoba z zewnatrz.

          Strasznie dlugi post, a sens taki. Sama lapie sie czasem na tym, ze mysle sobie
          o mamach karmiacych butelka "poszla na latwizne", ale jednak staram sie
          sprowadzic do pionu, bo w zyciu roznie bywa...Nam sie udalo, ale mielismy przy
          tym duuuzo szczescia...

          Pozdrawiam wszystkie mamy. smile
        • kropkaa Re: Zapytanie 04.09.09, 23:53
          Niniejszym oświadczam, że rozumiem karmienie piersiąsmile A
          przynajmniej na tyle, by nie mieć z tym nigdy do tej pory żadnego
          problemu, wątpliwości czy rozterek. A gdybym miała, to wiedziałabym
          gdzie szukać pomocy, co chyba też o mnie dobrze świadczywink
          I nie pisałam, że kp można się nauczyć z książki, tylko, że można na
          postawie czytania przyswoić sobie kilka bardzo ważnych, jak się
          okazuje potem, zasad - że nie istnieje mleko za chude/za tłuste, że
          noworodek może być przy piersi 4h, a po 20 min. znowu chcieć tam
          wrócić, że płacz nie oznacza głodu za każdym razem, że się nie
          dopaja, nie daje wody z glukozą, że kupek może być naście, a ulewać
          można litrami i nie świadczy to o niczym. Itp, itd...
          Mój poprzedni post, który wzbudził tyle kontrowersji, wcale nie jest
          moją fantazją czy chęcią podbudowania się kosztem innych. Nie
          potrzebuję tego, po prostu. Karmiłam tak jak chciałam i tyle ile
          chciałam. Nie miałam wtedy wokół siebie ani armii matek karmiących
          ani żadnej pomocy, wszystko, co wiedziałam, przeczytałam w "Dziecku"
          i dowiedziałam się z wypowiedzi Moniki Staszewskiej (też
          telefonicznych) oraz ze szkoły rodzenia. I tyle. A jednak dla mnie
          po prostu nie było innej alternatywy. Nie miałam ani jednej butelki,
          zupełnie nie interesował mnie temat mieszanek. W razie problemów -
          tel. do p. Moniki czy przejrzenie forum KP, a razie poważnych
          problemów - doradca laktacyny.
          Nie widziałam tych setek reklam mieszanek, a były przecież tak samo
          jak i teraz. Nie był dla mnie żadnym wytłumaczeniem ew. baby blues z
          bardzo prostego powodu - nie mogłam sobie pozwolić na żadne baby
          bluesy, swingi czy jazzy. Nie czuję się zbieraniną poplątanych
          emocji, tylko dorosłą osobą z rozumem pozwalającym mi porównywać,
          analizować i dokonywać właściwych wyborów. Co więcej, do tej pory mi
          się wydawało, że rozmawiamy o osobach dorosłych, świadomych
          konsekwencji, a nie o podopiecznych opieki społecznej, za których
          decyzje podejmuje ktoś tam. I jak słyszę dwudziestopięciolatkę
          użalającą się nad sobą, że ona to biedusia chciała, ale nie
          wiedziała jak, nie wiedziała co i nie wiedziała gdzie, a w dodatku
          to cały świat był przeciw - i reklama w telewizorze, i położna, i
          lekarz, i mąż, i teściowa, i sąsiadka, i pan w autobusie, to ja mam
          tylko jedną odpowiedź: "Dziewczyno! Dorośnij! Przestań zwalać winę
          za cały świat, tylko weź swoje życie w swoje ręce i zacznij być
          odpowiedzialna za to, co robisz".
          Fizulo, bardzo cieszę się, że mnie lubisz, bo tak jest też vice
          versa, a zgadzanie i niezgadzanie się nie na tu nic do rzeczy, bo to
          nie jest sprawa osobista. Co prawda zgoda buduje, a niezgoda
          ruinuje, ale to do forum nie bardzo się ma, bo jakby wszyscy
          śpiewali jednym głosem, to by dyskusja umarła.
          • abiela Re: Zapytanie 05.09.09, 00:10
            Kropkoo ja widzę to dokładnie tak samosmile
          • mruwa9 Re: Zapytanie 05.09.09, 21:44
            kropkoo, zgadzam sie, jesli chodzi o mnie sama. Ale dopuszczam
            istnienie osob, ktore sa ulepione z nieco innej gliny i moga
            odczuwac i przezywac poczatkowy etap macierzynstwa inaczej. Troche
            empatii. Sama mam skolnnosci, zeby walic ludzi obuchem po glowie
            (zwlaszcza na KP wink , dyplomacja nigdy nie byla moja mocna strona,
            ale mam swiadomosc, ze mloda mama to czasem istota o bardzo
            wrazliwej strukturze i oprocz/zamiast opieprzania potrzebuje
            zwyklego, zyczliwego wsparcia i utwierdzenia jej w jej matczynych
            kompetencjach. Nie badzmy dla siebie wredne ( mamy "butelkowe" vs.
            mamy "piersiowe").
            • abiela Re: Zapytanie 05.09.09, 23:40
              Mruwo ja myślę, że w takiej sytuacji naturalnie takiej mamy się nie
              opieprza tylko wspiera. Te myśli, które opisała kropkaa to się
              wewnętrznie w człowieku kotłują.
Pełna wersja