uwaga, nowe określenie

28.08.09, 19:35
Terroryzm laktacyjny, terrorystka laktacyjna - wiadomo, to znamy i
lubimywink
Ostatnio usłyszałam nowe określenie mamusi, mojej koleżanki, które
bardzo przypadło mi do gustu.
Otóż koleżanka oświadczyła innej koleżance, że miała do wyboru: albo
karmić piersią i być nieszczęśliwą, albo dać butelkę i być
szczęśliwą. No i oczywiście wybrała to drugie. Karmiła całe dwie
doby, czyli niecałe, bo drugiego dnia kazała dać noworodkowi
butelkę. Problemem nie do przejścia było, że dziecko chciało cały
czas być przy piersi... A najgorsze było to, że próbowały jej
przemówić do rozumu położne i jakoś jej pomóc zrozumieć to wszystko.
I tu w opowieści pojawia się wdzięczne określenie: napadła na nią
MAFIA LAKTACYJNA
! Ale ona dzielna się nie dała i nie poddała, do
apteki po Enfamil lata (wiadomo, najlepszy), T. Hogg czyta, a karmi
co 3 godz. jak przykazano...
    • budzik11 Re: uwaga, nowe określenie 28.08.09, 19:58
      No i niech im Bozia szczęści.
    • desse_o Re: uwaga, nowe określenie 28.08.09, 20:21
      no gustowne, gustowne...
    • agnieszka_z-d Re: uwaga, nowe określenie 28.08.09, 20:52
      To kto jest Ojcem Chrzestnym??
      Wychodzi, że w naszej Mafii to chyba Fizulabig_grin
      • zaisa Re: uwaga, nowe określenie 29.08.09, 13:36
        To specjalna Mafia. Tu nie ma ojca jest Matka Chrzestnasmile
        • agnieszka_z-d Re: uwaga, nowe określenie 29.08.09, 16:45
          Oj, sorry. No przecież, że Matka Chrzestnabig_grin
        • fizula Re: uwaga, nowe określenie 31.08.09, 22:49
          zaisa napisała:

          > To specjalna Mafia. Tu nie ma ojca jest Matka Chrzestnasmile

          Oj, pewnie niejeden ojciec chrzestny by się znalazł. Z rozmów w
          kuluarach zdradzę Wam sekret, że niektórzy ojcowie i mężowie też
          terror laltacyjny stosują zachęcając do karmienia, a nawet
          wyjawiając tajniki laktacji :o)
          Tylko czy się będę nadawać na Matkę Chrzestną? Jeśli tak, to nie ma
          sprawy, przyjmuję posadę.
    • moofka Re: uwaga, nowe określenie 29.08.09, 15:56
      dobre dobre
      ale jak poprawia samopoczucie
      oni zli i bezwgledni ja do tego cycka przymuszali
      a ona bohaterska reka uzbrojona w butelke wyszla z opresji jak komisarz katani,
      chociaz i on do czasu biedaczyna uncertain
      • aleks2539 Re: uwaga, nowe określenie 29.08.09, 21:04
        tylko dziecka mi jakoś żal....
      • zaisa Re: uwaga, nowe określenie 01.09.09, 23:51
        moofka napisała:

        oni zli i bezwgledni ja do tego cycka przymuszali
        a ona bohaterska reka uzbrojona w butelke wyszla z opresji

        Moja zwyrodniala wyobraźnia od razu postawiła mi obraz kobiety w stroju
        niedbałym (dokładniej typowa szpitalna koszulka) wydzierającej się oprawcom.
        Właśnie wyrywa się z kręgu tych złych, waląc ich po głowach tą butlą, ze smokiem
        na tym końcu dzierżonym w dłoni.
    • lamarea Re: uwaga, nowe określenie 30.08.09, 00:15
      Biedne maleństwo.
      Jego nikt nie zapytał o zdanie.
    • aniuki Re: uwaga, nowe określenie 31.08.09, 12:31
      a największy mafiozo, to ten nowo urodzony. popatrzcie, co za drań. pierwszy ją napadł.
    • ogz Re: uwaga, nowe określenie 31.08.09, 21:03
      Ja karmię dopiero 9 miesięcy ale z określeniem Breastfeeding Mafia
      spotkałam się już dawno, w UK są nawet koszulki dla mam i dzieci z
      takim napisem i jest to kojarzone pozytywnie. W takiej mafii to aż
      miło być, szkoda tylko że dziewczyna tego nie rozumie i traktuje
      swoje dziecko jak wroga. Po co je ma skoro już dziś brakuje jej na
      nie czasu,aż strach pomyśleć co będzie za kilka lat. Pieniadze
      zamiast rozmowy o problemach?
      • verdana Re: uwaga, nowe określenie 05.09.09, 20:25
        Bie przesadzajcie. Bo jeszcze takich pare postów i uwierze w
        autentyczny terror.
        dziecku nic się nie stanie. Kobieta, ktora na prawde nie chce
        karmić - karmic nie powinna. Wazniejsze jest cieszenie sie dzieckiem
        i macierzynstwem, niż zmuszanie się do karmienia, ktorego sie
        nienawidzi.
        Dwoje dzieci karmilam stosunkowo dlugo (tzn, jak na to forum krotko,
        bo najmlodszego rok i trzy miesiące). Ale najstarszy... Karmilam
        go, "dla dobra dziecka". Karmilam, nienawidzac tego. Karmienie
        bolało, tak, ze balam sie go jak zastrzykow - nie pomagalo nic.
        Mialam jedno zapalenie piersi po drugim. Dziecko plakalo dniami i
        nocami.
        I ja i dziecko odetchnelismy w dniu, kiedy przestawilam je na
        butelkę. I od tego czasu jestem przekonana, ze nie nalezy nic robic
        wbrew sobie, bo na tym cierpi dziecko.
        Jesli chodzi o bliskość, to zareczam - nie ma róznicy, czy karmi się
        z miłoscia butelką czy piersią.
        • kropkaa Re: uwaga, nowe określenie 05.09.09, 21:51
          Verdano, a skąd mogła wiedzieć, czy chce karmić, czy nie, skoro
          karmiła ze dwa czy trzy razy???
          Poza tym "posiadanie" dziecka z czymś się wiąże, np. z obowiązkami.
          Jak masz psa, to musisz z nim ileś tam razy wyjść, czy chcesz czy
          nie, czy uwielbiasz deszcz czy nienawidzisz słoty. Jak decydujesz
          się zostać na uczelni, to musisz robić doktorat, habilitację, pisać
          artykuły, a jak nie - to do widzenia. I to jest normalne. A jak masz
          dziecko, to nic nie musisz, oprócz rzucania frazesami "szczęśliwa
          matka to szczęśliwe dziecko". Nie wydaje mi się, by synowi to nawet
          krótkie karmienie wyszło na złe.
          Pomijając kwestie miłości i bliskości są jeszcze kwestie zdrowotne -
          - na początku każdy właściwie dzień, kiedy dziecko dostaje pokarm
          ludzki ma znaczenia dla układu pokarmowego.
        • fizula Re: uwaga, nowe określenie 06.09.09, 11:07
          Ale najstarszy... Karmilam
          > go, "dla dobra dziecka". Karmilam, nienawidzac tego. Karmienie
          > bolało, tak, ze balam sie go jak zastrzykow - nie pomagalo nic.
          > Mialam jedno zapalenie piersi po drugim.

          Verdano, widzisz, wiele jednak się sprowadza do właściwego postępowania,
          wsparcia. Nawracające zapalenia piersi wymagają właściwego leczenia- częste
          nawroty świadczą o niewłaściwym leczeniu często, braku właściwej diagnostyki.
          Z własnego ogródka wiem, że wielu lekarzy przy zapaleniu piersi stosuje
          nieskuteczne leki- stąd powtarzające się zapalenia. Mogą być też inne przyczyny,
          np. brak diagnozowania.
          Twój przykład nie przekonuj mnie, że jak się nie lubi karmić, to trzeba
          przestać, tylko że trzeba właściwie postępować przy laktacji i mieć właściwe
          leczenie w razie choroby
          . Właśnie po to, by uniknąc tej własnej niechęci, bólu.
          • verdana Re: uwaga, nowe określenie 06.09.09, 14:27
            A ja uwazam, ze macierzyństwo nie sklada sie wyłącznie z poswieceń.
            Mozna nie karmić i nadal byc dobrą matką. Mozna karmic i być złą.
            Moglam owszem, karmic dalej, nadal zastanawiajac sie, po co
            decydowałam się na dziecko i będac głeboko nieszczęśliwa. Sadzisz,
            ze to wyszlob dziecku na dobre? Watpię.
            Nastepne dzieci karmiłam długo, bez bólu, bez problemow - i
            nienawidzac karmienia z całego serca. Dzień odstawienia dziecka byl
            dla mnie najszczęśliwszym dniem macierzyństwa. Tak tez bywa.
            Ignoorowanie wlasnej niechęci do pewnych czynnosci, niekoniecznych
            dla życia dziecka, nie sprzyja wcale temu, aby stać się dla dziecka
            dobrą matką.
            Chcecie namawiać do karmienia - i bardzo dobrze. Ale współczucie dla
            dziecka, ktore jest karmione butelka jest własnie tym "terrorem
            laktacyjnym" i paradoksalnie - wcale nie sprzyja propagowaniu
            karmienia.
            • abiela Re: uwaga, nowe określenie 06.09.09, 19:05
              A nie jest to kwestia nastawienia jeszcze przed porodem? Karmienie w
              ogóle IMO nie podlega kwestii zastanawiania się należy do posiadania
              dziecka tak jak konieczność urodzenia go.
              Co byś zrobiła jakby Cię tak odrzucało, poiwedzmy, przewijanie? na
              co byś przeszła? Albo spacery? Przestałabyś wychodzić z domu?
            • kropkaa Re: uwaga, nowe określenie 06.09.09, 20:34
              Dla mnie karmienie czy nawet długie karmienie nigdy nie było żadnym
              poświęceniem. Było kontunuacją decyzji o ciąży. Poza tym jakoś nie
              wyobrażam sobie takiej sytuacji - po porodzie kładę się do łóżka z
              noworodkiem, a mąż do kuchni robić mieszankę... Położna by chyba
              orła wywinęławink choć niezwykle tolerancyjna kobieta z niej jest.
              Fizula, wyobrażasz sobie takie coś? smile
              A dzieciom na mieszance naprawdę współczuję, bo to mleko jest
              najzwyczajniej okropne w smaku. One zaś muszą pić tę miksturę
              najpierw jako jedyne jedzenie przez pół roku, potem zaś ileś tam lat
              jeszcze. Kurczę, no po prostu nie mogłabym tego dać dziecku z
              czystym sumieniem. To tak jak ja jadłabym jakaś wypasioną czekoladę,
              a dziecku łom (pamiętacie z dzieciństwa?) robiła.
              I ostatnia kwestia - ja chciałam dziecko i je na ten świat
              zaprosiłam. I uważam, że, chociażby jako gościowi, należy mu się
              przywitanie, dobry start, przyzwoita opieka. Czy mam zamiast pieluch
              stosować watę i ligninę? - też wchłonie siki. Czy mam przerobić
              swoje ubrania, bo i tak z kaftanika zaraz wyrośnie, po co mu nowy?
              Czy mam dawać mu pomidorowa i schabowego w 4 mż, bo przecież nie
              będę specjalnie dwóch łyżek gotować?
              Bez przesady, karmienie piersią to nie jest jakaś kara, ból, pot i
              łzy. To nie jest żadne poświęcenie i nie wiadomo co jeszcze. A tak
              piszesz Verdano, jakby to była kara za grzechy połowy Warszawy,
              którą to zrzucono na Twe wątłe barki.
              • midla Re: uwaga, nowe określenie 07.09.09, 13:49
                A ja na przykład bardzo nie lubię karmić dziecka łyżeczką smile Nie
                chcem ale muszem smile
                • verdana Re: uwaga, nowe określenie 07.09.09, 14:31
                  Cóż, mnie nie smakuje równiez mleko kobiece, co nie oznacza, ze
                  niemowleciu nie będzie smakować. Marny argument.
                  Rozumując dalej w ten sposób, rodzac dziecko (tylko naturalnie
                  oczywiście, bo cc krzywdzi dziecko), zobowiązujemy sie do tego, ze
                  będziemy zawsze same przy dziecku robic wszystko, czy to lubimy czy
                  nie. Cóż, jeśli nienawidzilam także przewijania, to zajmował się tym
                  moj mąż, gdy byl w domu. Zresztą dziecko musi byc przewiniete i
                  nakarmione, a nie musi być przewiniete w pampersy i nakarmione
                  piersią.
                  Z pierwszym na spacery chodzilam "czy deszcz, czy snieg, czy deszcz
                  ze śniegiem". Robilam wszystko, co matka "musi" robić. Efekt - ja
                  wykonczona, dziecko znerwicowane. Przy ostatnim, jak mi się nie
                  chciało iść na spacer, to nie szłam. Efekt - dziecko z nerwami jak
                  postronki i nie chorujace.
                  Dziecko karmilam łyżeczka jak najkrócej, bo jestem leniwa. W
                  związku z tym jako dwulatek jadło w miarę sprawnie samo.
                  Nie mam nic przeciw długiemu karmieniu - ale tak samo, jak nie
                  nalezy potepiac i wyzywac matek, ktore karmią do 3 roku życia i
                  dłużej, tak samo nie ma co uznać, ze tylko jedna prawda jest dobra i
                  automatycznie skreslać matke, ktora postanawia, ze nie będzie
                  karmić.
                  • abiela Re: uwaga, nowe określenie 07.09.09, 15:28
                    verdana napisała:


                    > automatycznie skreslać matke, ktora postanawia, ze nie będzie
                    > karmić.

                    No i wracamy do meritum, matka postanawia. A kto jej daje takie
                    prawo decydowania za dwie osoby?
                    • saras-wati Re: uwaga, nowe określenie 10.09.09, 09:08
                      abiela napisała:
                      > No i wracamy do meritum, matka postanawia. A kto jej daje takie
                      > prawo decydowania za dwie osoby?

                      Takie prawo dało jej Prawowink Może decydować o swoim dziecku do 18
                      roku życiasmile
                      A tak poważnie, to ja karmiłam swoją małą 11 miesięcy - nie było to
                      specjalnie przyjemne, zwłaszcza przez pierwsze 6 miesięcy, ale potem
                      się przyzwyczaiłam. Może pokarmiłabym małą dłużej, ale nie chciała
                      jeść nic innego, więc postanowiłam ją odstawić. Z drugiej strony nie
                      sądzę, że byłabym gorszą matką, gdybym ją przestała karmić wcześniej
                      lub nie karmiła w ogóle - choć z drugiej strony moja mała ma
                      uczulenie na białko mleko krowiego, więc w grę wchodziłyby tylko
                      mieszanki dla alergików, których ona nigdy nie chciała tknąć, więc
                      wolałam, abym to ja była na diecie niż onawink
                      Z drugiej strony przeraża mnie sam skład, cała chemia, która została
                      wykorzystana do produkcji tych mieszanek, choć teoretycznie produkty
                      dla najmłodszych powinny być wyjątkowo bezpiecznie, lecz w
                      rzeczywistości słyszy się, co jakiś czas o skandalach, błędach przy
                      produkcji pokarmów dla niemowlątsad
                      Teraz jestem w ciąży i też zamierzam karmić, nie napawa mnie to
                      szczególną radością(karmienie oczywiście), ale na samą myśl o tym
                      małym człowieczku, który pojawi się niedługo w moim życiu, to te
                      wszystkie niedogodności to maleńka kropelka w porównaniu z oceanem
                      szczęścia, który mnie czekasmile
                  • kropkaa Re: uwaga, nowe określenie 07.09.09, 22:32
                    > Cóż, mnie nie smakuje równiez mleko kobiece, co nie oznacza, ze
                    > niemowleciu nie będzie smakować. Marny argument.

                    To nie jest marny argument. Tylko z powodu smaku dzieci nie
                    odrzucają piersi, a z mieszankami bywa, oj bywa różnie. Nie chcą
                    tego niektóre dzieci pić, niektórych firm w ogóle nie akceptują,
                    matki zmieniają, szukają, kręćka dostają. Dzieci plują. Plus podobna
                    jazda ze smoczkami. Nie wspominając dzieci, które na mieszankę
                    przechodzą po piersi.
                    • magda_bobek bez przesady 09.09.09, 17:08
                      Ale wieszacie psy na tych matkach niekarmiacych piersia, wyluzujcie
                      troche. Nie chce karmic to nie i trzeba jej szykanowac, bo takie
                      odnosze tu wrazenie. Ktoras z was napisala, ze karmienie jest
                      kontynuacja ciazy, zgodze sie i ja wlasnie tak podchodzilam do tego
                      po porodzie (karmie caly czas, juz rok minie 17,09) chodzi mi o to,
                      ze tak sie uparlam na karmienie piersia, bo to zdrowsze dla dziecka,
                      zapewnia poczucie bliskosci, srele morele itp wink ze moje cycki o
                      malo mnie nie wykonczyly. Na poczatku, juz w 2dobie mialam nawal
                      pokarmu i wykonczylam dwa laktatory- padly smiercia tragiczna, rade
                      dal tylko elektroniczny, sciagalam ponad litr dziennie, moze nawet
                      dwa i mi ciagle mowili, ze wszystko sie rozwiaze po 6 pierwszych
                      tygodniach i bla bla. Rozne rzeczy brlam i nie pomagalo. Traflam do
                      szpitala z innych powodow, ale m.in. mialam zapalenie cyca i
                      pielegnjiarki musialy mi sciagac recznie pokarm, bo sama rady nie
                      dawalam. Zreszta wiecie jak to jest, no i do tego bolalo nie z tej
                      ziemi, dali mi juz pozniej leki na wyhamow. laktacji i juz troche
                      lepiej bylo; sciagalam niecaly litrbig_grin jak mnie wypisali to dalej
                      mialam problemy, cycki wielkosci melonow i dalej duzo pokarmu, bo
                      lukasz zarty na cyca non stop MASAKRA. Ale bylam dzielna, bo po 6
                      tyg. mialo byc lepiej... wiec jak juz minelo 6 tyg. to hmmm ciagle
                      mialam cycki wielkosci melonow i dalej tyle mleka i ciagle musialam
                      sciagac pokarm, prawie do zera, bo jak odciagalam tylko do ulgi, jak
                      radza pol.laktacyjne, to od razu mialam satoje wielkosci cegly w
                      cyckach i znowu trzeba bylo je maltretowac. Potem slyszalam, ze po 3
                      mies. na pewno bedzie lepiej, wiec czekalam i czekalam i czekalam. W
                      miedzyczasie lukasz mial alergie pokarmowa i musialam odstawic od
                      piersi, bo nie bylam w stanie utrzymac rygorystycznej diety
                      pediatry, wiec postanowilam najpierw zwiazac sie zeby mi tyle nie
                      naplywalo no i sciagac laktatorem. Tak sie uparlam na karmienie, ze
                      powiedzialam, ze nie podaruje!!! i sie zaparlam nogami i rekoma,
                      zeby synek wrocil do cyca (oczywiscie byly problemy, bo najpierw
                      trza sie przestawic na butle, a potem z powrotem do piersi, zreszta,
                      wiecie to, wiec nie musze nawet pisac) no i wrocil, ale bol
                      przezywalam co niemiara, bo porobily mi sie takie okropne zastoje,
                      ze lzy mi lecialy strumieniami, jak mi maz cycki dusil (inaczej nie
                      moge nawet tego napisac, po prostu je ugniatal jak ciasto na
                      makaron), bo inaczej nie dalo rady, no i oczywiscie sciaganie reczne
                      i laktator w ruch. Kropka pisala o kwestiach zdrowotnych - lukasz
                      jak byl na cycu TYLKO, dwa razy mial angine, i podejrzenie zap. ucha
                      wiec nie wiem, czy karmienie tak bardzo chroni przed infekcjami,
                      chyba to zalezy od odpornosci dziecka. No i w koncu przestawilam go
                      na karmienie cycem. Na poczatku sie stresowalam, bo tydzien nie
                      karmilam a juz grubo 3 mies. minely, ze laktacja mi stanie itp. ale
                      trzymalam sie dzielnie i nie poddawalam. Potem jak mi wrocil nawal,
                      to nawet w nocy musialam dzialac laktatoremsad i tylko slyszalam, ze
                      hmmm duzo masz tego pokarmu, jak minie juz pol roku od porodu, to
                      laktacja wyhamuje i bedzie lepiej. Trele morele... no i mialam
                      lepiej lub gorzej, w miedzyczasie choroby it. Zaczelam wprowadzac
                      ine posilki, to lukasz nic nie je, tylko cyca, no ale zaczal sie
                      przyzwyczajac. Po 7 mies. piersi wrocily do normalnego stanu, no
                      moze po 9smile jak mialam 80D to teraz 80B huuraa!!, ale ciagle tak raz
                      na dwa tyg. mialam zastoje, bo jak maly raz mi nie zjadl, albo
                      spoznilam sie z karmieniem o 2h, lub mi cos wypadlo i nie dalam
                      cyca, to od razu byl sajgon. Po pewnym czasie uslyszalam, ze jak
                      minie rok, to juz na pewno bedzie lepiej. Teraz juz minal prawie
                      rok, a moje piersi dalej maja tyle mleka, ze wykarmilabym
                      przedszkole, no i ciagle musze nosic wkladki lakt. bo przeciekam. W
                      nocy jak mi nie zje, to mam pol przescieradla mokrego. Ostatnio
                      przykra sprawa, spoznilam sie z karmieniem o jakas godzine i od razu
                      zastoj mialam- jakas tragedia pomyslalam sobie, ile to jeszzcze
                      potrtwa. Probowalam zmniejszac mu ilosc karmien, ale tak mi piszczy
                      ze chce cyca, ze nie moge za bardzo nic zrobic. To moze macie "zlote
                      rady" na zastoje? skoro tak madrze piszecie? wiem ze jestem
                      zlosliwa, no ale wybaczcie. Najlatwiej oceniac, ale moze ktoras
                      postawi sie na miejscu tej, kt nie chce karmic, moze sa ku temu
                      powody. Napisze jeszcz, ze juz teraz, czyli po roku, no moze po 10
                      mies. nie czuje dyskomfortu z powodu karmienia, ale wczesniej to tak
                      bolaly piersi i czulam jak mi pokarm naplywa, ze myslalam, ze
                      oszaleje. Ciekawi mnie jakie jest owe "wlasciwe leczenie" no coz,
                      chyba nie powinno sie wchodzic w kompetencje lekarza. Ja juz teraz
                      np wiem jak niedopuscic do zapalenia piersi, ale nadal nie wiem jak
                      uniknac bolu, a nie jestem za braniem lekow p/bol. masowanie piersi
                      zawsze boli, przynajmniej mnie, wiec chetnie sie dowiem jakies inne
                      metody, a probowalam wszystkich, nawet podczas kapieli itp. Na
                      koniec dodam, ze teraz ciezko mi nawet ograniczyc lukaszowi ilosc
                      karmien, a jak bym chciala odstawic to mowy nie masad dajcie zyc!!!
                      UFFFF ale sie napisalambig_grin no i przejde do sedna, jak bym wiedziala
                      ze bedzie tak kiepsko jak bylo, to od razu bym zrezygnowala i
                      przynajmniej uniknelabym calego cierpienia jakie mnie spotkalo, a
                      lukasz nie mailaby tyle stresu, bo butla - cyc (pobyt w szpitalu, a
                      maly w domu na bebiko), butla - cyc (jak mial alergie nasilona). To
                      chyba na tyle by bylosmile
                      • basiak36 Re: bez przesady 09.09.09, 22:20
                        Na poczatku, juz w 2dobie mialam nawal
                        > pokarmu i wykonczylam dwa laktatory- padly smiercia tragiczna, rade
                        > dal tylko elektroniczny, sciagalam ponad litr dziennie, moze nawet
                        > dwa i mi ciagle mowili, ze wszystko sie rozwiaze po 6 pierwszych
                        > tygodniach i bla bla.

                        Niesamowite, naprawde. Bo to co Ci doradzili to chyba najgorsza rzecz przy
                        nawale - takie podkrecanie laktacji na maksa.

                        Traflam do
                        > szpitala z innych powodow, ale m.in. mialam zapalenie cyca i
                        > pielegnjiarki musialy mi sciagac recznie pokarm, bo sama rady nie
                        > dawalam.

                        No dokladnie taka jest konsekwencja tego powyzszego podkrecania laktacji laktatorem.

                        Jedyne co nalezalo robic od poczatku, to uczyc dziecko ssac, wywalic laktator i
                        po prostu karmic. Jesli dziecko mialo problem z karmieniem - mozna go bylo
                        rozwiazac korygujac technike ssania. Dobrze ssajace dziecko poradziloby sobie z
                        nawalem, bez sztucznego podkrecania laktacji.
                        A jesli juz ktos sciaga przy nawale zamiast przystawiac dziecko - to sciaga sie
                        doslownie odrobine, najlepiej reka, mozna tez pod prysznicem, tylko do uczucia
                        ulgi.

                        > mialam cycki wielkosci melonow i dalej tyle mleka i ciagle musialam
                        > sciagac pokarm, prawie do zera, bo jak odciagalam tylko do ulgi, jak
                        > radza pol.laktacyjne, to od razu mialam satoje wielkosci cegly w
                        > cyckach i znowu trzeba bylo je maltretowac.

                        Widac za rzadko robilas to odciaganie do uczucia ulgi, sa metody aby to ulatwic
                        matce, na pewno nie przez to podkrecanie laktacji..

                        > ze lzy mi lecialy strumieniami, jak mi maz cycki dusil (inaczej nie
                        > moge nawet tego napisac, po prostu je ugniatal jak ciasto na
                        > makaron),

                        Obawiam sie ze takim czyms tylko pogorszylas sprawe.. nie wolno ugniatac ani
                        masowac piersi! Tkanka piersi jest bardzo delikatna, takie ugniatanie po prostu
                        powoduje urazy i zatory...

                        Ja Ci po prostu wspólczuje, bo na zadnym etapie swojej trudnej drogi w karmieniu
                        piersia nie trafilas chyba na fachowcow, ktorzy po prostu od poczatku nauczyliby
                        dziecko ssac. A jesli mialas nawykowe zatory piersi, to fachowiec od laktacji
                        tez wie jak sobie z tym radzic. Na pewno nie przez podkrecanie laktacji i
                        ugniatanie piersi sad
                      • kropkaa Re: bez przesady 09.09.09, 23:34
                        Sygnałem do zwiększenia produkcji mleka jest ssanie przez dziecko,
                        taki sam znak daje ściąganie. Czyli przy zbyt dużej podaży ty nadal
                        zwiększałaś popyt. Też współczuję takich przejść, bo rozkręcenie
                        laktacji do rozmiarów, gdy dodatkowo ściągałaś litr mleka dziennie
                        na pewno do przyjemności nie należało.
                        Ale obiektywnie nie był to problem nie do przejścia.
                        • magda_bobek Re: bez przesady 10.09.09, 21:00
                          Za to teraz przy kolejnym dziecku bede madrzejsza ot co, Ha HAHA,
                          poki co sie nie zanosi,ale zobaczymy...
                          • basiak36 Re: bez przesady 10.09.09, 22:02
                            magda_bobek napisała:

                            > Za to teraz przy kolejnym dziecku bede madrzejsza ot co, Ha HAHA,
                            > poki co sie nie zanosi,ale zobaczymy...

                            No ja przy drugim bylamsmile Ale te poczatki z pierwszym tak mi daly w kosc ze
                            roznica wieku jest 5 latsmile)

Inne wątki na temat:
Pełna wersja