dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią?

31.08.09, 12:54
Może zamiast ulotki promującej długie karmienie piersią - najpierw
ulotka dotycząca po prostu karmienia piersią? Ale nie taka, jaką w
sumie można spotkać w przychodniach - tzn. mówiącą o tym co daje
karmienie naturalne. Przydała by się ulotka "jak zacząć karmić
piersią". Wszystkie wiemy jak błędne informacje można uzyskać od
służby zdrowia. Analizując na szybko, dlaczego moje koleżanki nie
karmią piersią - wszystkie (całe pięć wink) przez niekompetentnych w
tym zakresie pediatrów. (znane the besty o za tłustym pokarmie, o
przykazie karmienia co trzy godziny, o konieczności dokarmiania
butelką z uwagi na małe przyrosty, o podawaniu butelki zamiast mleka
przynajmniej dwa razy dziennie z uwagi na alergię...). Jedna z
dziewczyn jeszcze przed planowaną CC uzbrajała się w arsenał
butelkowy otzrymując od mamy/pediatry info że po CC karmienie
piersią jest niezwykle rzadkie... I dlatego uważam, że przydałaby
się ulotka z informacjami typu - każda kobieta może karmić piersią
czy CC czy sn; moje dziecko-noworodek może wisieć u piersi choćby
cały dzień - to rozwojowe/przejściowe - to nie patologia - to nie
rozpieszczanie dziecka. O nawale który przyjdzie. O wszystkich
trudnościach jakie przez pierwsze tygodnie może spotkać młoda mama.
O glupotach jakie na pewno usłyszy. O wyglądzie kobiecego mleka (i
co się z nim stanie kiedy postoi w szklance). Bo kiedy maluch płacze
a kolejna osoba prawi o nienajadaniu się lub ciężkostrawnej
tłustości pokarmu to nic dziwnego że mama złapie za butelkę.
A najpierw trzeba karmić piersią by potem móc karmić długo.
    • budzik11 Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 31.08.09, 13:59
      Daaawno temu był kiedyś taki dłuuuuugi post, nie pamiętam czyjego autorstwa
      (fizula albo kaeira) o początkach karmienia, o "braku pokarmu", siarze i pewnie
      czymś jeszcze, już nie pamiętam - ale było tam mnóstwo cennych informacji,
      takich na sam początek karmienia. Warto by to odgrzebać. A taka ulotka - nie
      wiem, kto komu i w jakich okolicznościach miałby ją wręczać młodym mamom?
      • budzik11 Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 31.08.09, 14:18
        Znalazłam ten post:
        forum.gazeta.pl/forum/w,570,44686136,44819287,Re_Czym_karmic_po_porodzie_.html
      • lamarea Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 01.09.09, 00:31
        A propos "kto i komu".
        Może pomysłem byłoby rozdawnictwo materiałów o tematyce
        laktacyjno/połogowo/rozwojowej mamom na oddziałach położniczych przed
        opuszczeniem szpitala.
        Coś na kształt brytyjskiego bounty pack.
        Rodziłam w UK - na odchodne dostałam bounty pack, a oprócz niego różne materiały
        produkcji szpitalnej - właśnie o karmieniu, kolkach, spaniu, połogu etc. ANI
        SŁOWA O KARMIENIU BUTELKOWYM smile plus numery telefonów infolinii laktacyjnej w
        razie problemów.
        Po prostu kilka stron odbitych na ksero.

        Niby niewiele, ale komuś musi zależeć na czymś takim i komuś musi się chcieć coś
        takiego zorganizować smile
        • budzik11 Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 01.09.09, 09:57
          W Polsce też są takie paczki, tzw. Niebieskie pudełko - pełne ulotek,
          "poradników" wydanych przez producentów słoiczków i kaszek, próbki kaszek i
          mleka modyfikowanego, butelki, łyżeczki, ja dostałam nawet... butelkę Domestosa.
          Czyli jednak komuś zależy i komuś się chce, ale to raczej "konkurencja"
          naturalnego karmienia sad
          • justair Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 01.09.09, 10:59
            budzik11, jak to sie stalo, ze nie dostalam domestosa???

            Komu ma zalezec na karmieniu piersia? Jakim instytucjom? Sluzbie zdrowia? Przeciez pracownicy tejze sluzby niejednokrotnie nie wiedza jak pomoc w poczatkach karmienia. Moje byly trudne i spotkalam sie ze sprzecznymi informacjami na ten temat. Mimo, ze czulam sie wyedukowana przed porodem to po porodzie moja pewnosc na temat sposobu przystawienia dzecka do piersi zmalala do minimum kiedy polozna zaczela mnie poprawiac, sciskac obolala piers itp.
            Za "niebieskimi pudelkami" ulotkami, gadzetami itp. stoja ogromne koncerny z duza kaza na promocje i sprzedaz.
            Jak kupisz mleko modyfikowane to pozwalasz zarobic firmie, ktora je produkuje. A kto zarobi jak ja nakarmie mleko? Zyska wylacznie moje dziecko i ja.
            • lamarea Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 01.09.09, 12:10
              Staram się zrozumieć dlaczego polityka firm produkujących mieszanki jest w
              Polsce tak agresywna.
              Polska nie jest jakimś ewenementem w skali światowej - globalnie jest kilka
              koncernów i wszędzie wykładają taką samą kasę na promocję.

              Pytanie tylko brzmi, dlaczego na kilka ulotek promujących karmienie piersią (w
              tym z Unicefu), nie zostałam zasypana próbkami butelek i mieszanek? żyję w kraju
              gdzie większość (zdecydowania) matek karmi mieszankami, często już od pierwszego
              dnia życia dziecka, ale ani przez chwilę nie próbowano przeciągnąć mnie na
              "ciemną stronę mocy" smile
              Nigdy nie czułam żadnej presji.
              W Polsce jest przyzwolenie na taki stan rzeczy (mam na myśli agresywną politykę
              firm) i brak KONTROFENSYWY.
              Wszyscy (łącznie ze służbą zdrowia) mają za przeproszeniem wyprane mózgi.Położne
              są matkami, które same karmiły 20 lat temu butelką, lekarki również. Nie ma
              nikogo, kto tupnie nogą i powie, że teraz promujemy politykę karmienia piersią,
              chowamy swoje osobiste doświadczenia do kieszeni i koniec. To nawet nie chodzi o
              "laktacyjną inkwizycję", tylko chociażby o poprawność polityczną i zachowanie
              jakiś tam pozorów.
              Chyba nikt się nie łudzi, że KUKP ze swoją pożal się Boże stroną może zmienić świat.



              • mama_biedronki Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 02.09.09, 16:41
                No proszę, a ja odniosłam zupełnie inne wrażenie. Rodziłam dwa razy,
                drugie dziecko w tym roku, w różnych szpitalach. Po obu porodach
                dostałam pełno jakichś pudełek cudełek od producentów żarcia dla
                niemowląt, ale po obu również molestowały mnie doradczynie
                laktacyjne,a pielęgniarki krzywiły się na wszystkie mamy, które
                dokarmiały w szpitalu mieszankami. Wszyscy, lekarki, położne piały
                na temat naturalnego karmienia, że butelka to ostateczność, że
                wystarczy cierpliwość i NA PEWNO da się karmić piersią. Wychodząc ze
                szpitala dostałam ulotkę z numerem poradni laktacyjnej,zalecenia co
                i jak przy nawale, pekających brodawkach czy zastoju, takie tam.
                • heniahenkowska Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 03.09.09, 12:00
                  No właśnie też jestem zdziwiona powyższą wypowiedzią. Również rodziłam
                  stosunkowo niedawno i ja odczułam raczej właśnie "inkwizycję" piersiową. Od razu
                  powiem, że nie udało mi się - karmiłam może miesiąc i to właściwie trudno było
                  nazwać karmieniem. Chciałam jednak karmić. Tyle tylko, że nie było nikogo, kto
                  cierpliwie by mi powiedział,co i jak. W szpitalu położne właśnie ściskały bolące
                  cycki, o nawale nie miałam pojęcia, że po 3 dniach się pojawi,więc doszłam do
                  takiego stanu, że myślałam,że cycki sobie odrąbię. A potem ciach - w drugą
                  stronę. Udało mi się w szpitalu załapać na panią laktatorkę, że tak ją nazwę. I
                  właśnie ta pani laktatorka zabiła na wstępie: przy pierwszym wejściu do mojego
                  pokoju - do mnie wyjącej z bólu bo cycki mi już pękały, pani do mnie ze
                  stocikim, wyrahowanym spokojem:"zrobimy więc tak - ja teraz wyjdę i wrócę za
                  chwilę, a pani tu posprząta,bo to wstyd mieć taki bałagan". I zapewniam Was, że
                  miałam naprawdę porządek. Do tej pory nie wiem, co się tej suczy nie spodobało w
                  moim ładzie, tak czy siak nie po to do mnie przyszła, by mnie uczyć porządku. To
                  jednak nie był koniec. Pani, oprócz tego, że zachowywała się jak baba z
                  cyckarskiej sekty, najzwyczajniej w świecie naciągnęła mnie na wyporzuyczenie
                  laktatora za grubą kasę, po czym próbowała mnie naciągnąć na karę pieniężną
                  za...zgadnijcie za co? Za brudny rzekomo laktator!!! Właściwie nie mnie,ale moją
                  mamę. Najwyraźniej próbowała wykorzystać fakt, że jakaś inna osoba ten laktator
                  zwraca,więc nie będzie się stawiać. MIała pecha-moja mam jest prawnikiem i nei
                  dała sobie w kaszę dmuchać.
                  A laktator oczywiście wypożyczony z prywatnej poradni laktacyjnej owej pani.
                  Tak więc jak widzicie, ja zostałam zrażona do karmienia piersią totalnie.
                  Oczywiście walczyłam potem właśnie jeszcze miesiąc,ale mleka miałam coraz mniej.
                  Nie wiem, może robiłam coś nie tak (mam też mikroskopijne cycki,więc dziecko
                  miało problem z chwyceniem),ale niestety nie miał mi kto pomóc. I jak ktoś
                  słusznie napisał (chyba autorka wątku) brakuje rzetelnych, zgodnych z
                  rzeczywistością!!!! informacji, jak to faktycznie wygląda po porodzie i jak
                  radzić sobie z problemami, które się pojawiają. Bo niestety chyba bardzo
                  niewielki odsetek pań po porodzie tak po prostu bez problemów, w zupełnie
                  naturalny i spontaniczny sposób może karmić piersią swoje dziecko.
                  Pozdrawiam wszystkie mamy- i te karmiące i te niekarmiące, i te z rozprutą pi...
                  i te z rozprutym brzuszkiem.
    • mad_die Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 31.08.09, 14:01
      Właśnie, właśnie.
      We wszystkich ckliwych ulotkach i artykułach w gazetkach piszą tylko zalety
      i zasady, zasady i zalety karmienia piersią.
      A nie napiszą, o problemach, które są do przejścia, o "wadach" karmienia
      piersią. A to też ważne jest. Bo co innego, jak jest człowiek przygotowany na
      problemy, od razu łatwiej sobie z nimi radzi. A jak widzi wszystko przez różowe
      okulary, to potem byle jaka położna mu wodę z mózgu zrobi...
    • kropkaa Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 31.08.09, 15:28
      Takich informacji JUŻ JEST cała masa.
      Choćby:
      -"Dziecko"
      -forum Karmienie piersią i to forum;
      -Standardy Unii Europejskiej dot. żywienia niemowląt i małych
      dzieci - nie wiem, co się stało z linkiem, kiedyś Fizula podawała;
      -książki: S. Kitzinger - różne; W. Sears, M. Sears "Karmię piersią";
      -pobieżna trochę, ale dla początkujących takie najważniesze punkty
      ulotka z Medicoveru - link podawałam w wątku "ulotka".

      To tak na szybko.
      Są poza tym strony www poświęcone naturalnemu karmieniu -
      www.laktacja.pl, www.mlekomamy.pl.

      Naprawdę trzeba bardzo się starać, by nic na ten tamat nie znaleźć.
      • budzik11 Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 31.08.09, 16:35
        Większość matek nie czyta gazetek dzieciowych, nie ma internetu o książkach czy
        standardach europejskich czy światowych nie wspominając. Ale nadal - to chyba
        nie my, forumowiczki, powinnyśmy taką ulotkę tworzyć i dystrybuować, ale - nie
        wiem - NFZ? KUKP? Jakieś organizacje pediatrów czy dietetyków? Bo przepraszam -
        ja jestem fanką karmienia naturalnego, coś tam wiem, lubię "oświecać" innych,
        ale czy mam chodzić i rozdawać obcym ulotki, jak akwizytorzy?
        • islaa Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 31.08.09, 19:10
          wiecie co, nieprecyzyjnie nazwałam wątek. Napisałam go nawiązując do
          tego
          forum.gazeta.pl/forum/w,21000,97714675,97714675,ulotka.html
        • eye-witness Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 02.09.09, 13:08
          > Większość matek nie czyta gazetek dzieciowych, nie ma internetu o książkach czy
          > standardach europejskich czy światowych nie wspominając.


          Hmmm, chyba masz na mysli matki w krajach III swiatawink
        • shadout_mapes Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 02.09.09, 13:34
          budzik11 napisała:

          > Większość matek nie czyta gazetek dzieciowych, nie ma internetu o książkach czy
          > standardach europejskich czy światowych nie wspominając.

          przepraszam, gdzie Ty mieszkasz?? w Bangladeszu? smile

          też mam małe dziecko i już od 4 tygodnia ciąży,kiedy zaczęłam interesować się
          tematami "dzieciopodobnymi" byłam bombardowana informacjami o karmieniu.

          > Ale nadal - to chyba
          > nie my, forumowiczki, powinnyśmy taką ulotkę tworzyć i dystrybuować, ale - nie
          > wiem - NFZ? KUKP? Jakieś organizacje pediatrów czy dietetyków?

          a za czyje pieniądze ta kolejna durnowata kampania ulotek, które lądują w śmietniku?
          wolę żeby NFZ skupił się na tym, by nie było kolejek w szpitalach i
          przychodniach, niż żeby znowu sobie jakaś firma poligraficzna zarobiła.

          > Bo przepraszam -
          > ja jestem fanką karmienia naturalnego, coś tam wiem, lubię "oświecać" innych,
          > ale czy mam chodzić i rozdawać obcym ulotki, jak akwizytorzy?

          ale po co kolejny "rozdawacz"? mi te ulotki przyniosła położna środowiskowa,
          ulotki i poradniki (bezpłatne) o karmieniu dostałam też w szpitalu zaraz po
          porodzie, jak ktoś się interesuje to są poradnie laktacyjne, ciąża trwa 9
          miesięcy, wystarczy chyba czasu żeby sobie podjechać do takiej poradni i
          poprosić o darmowe materiały jeszcze przed porodem.

          nie rozumiem Twojego "planu", uważasz, że NFZ powinien teraz zatrudnić tysiące
          ludzi,którzy będą chodzić po domach i "nawracać" wręczając przy tym kolejne ulotki?
    • poplar31 Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 02.09.09, 12:29
      No tak. Ciężki temat... bo same skrajności. Jedne nie chcą karmić
      piersią wcale, drugie najchętniej karmiłyby dzieci do 18-go roku
      życia. Prawda jak zwykle jest gdzieś po środku... karmienie dziecka
      piersią dłużej niż pół roku to już przesada. Znam sporo dzieci,
      które były karmione piersią zbyt długo. Są chorowite, niedożywione i
      strasznie mazgajowate. Kobieta karmiąca piersią tak długo robi to z
      egoistycznych powodów, bo np. nie chce się wstać i przygotować
      butelki, przysypia się karmiąc dziecko, bo szkoda pieniędzy na
      mleko... Ludziom się wydaje, że długie karmienie piersią jest dobre,
      bo tak robiono dawniej. A prawda jest taka, że dawniej długo to
      robiono, bo nie było nic innego, czym możnaby dziecko nakarmić. Z
      kolei mamusie przeskakujące od razu na butelkę, chcą zwykle uwolnić
      się szybko od ciężaru 24-dobowej opieki nad maluchem (butelkę może
      przecież podać ktokolwiek inny). Dla mnie, przyznaję, karmienie
      piersią było jednym wielkim koszmarem - pomimo tego karmiłam córkę
      dopóki nie poszłam do pracy (kiedy skończyła 6 m-cy). Jak się
      zostaje matką, to trzeba przede wszystkim patrzeć na dobro dziecka,
      a nie na własną wygodę.
      • mruwa9 Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 02.09.09, 12:46
        co to znaczy "karmic dziecko piersia zbyt dlugo"?
        Badania nie wykazuja szkodliwosci dlugiego karmienia piersia (nawet,
        jesli od pewnego momentu zdrowotnie i dietetycznie nie ma ono
        wiekszego znaczenia).
        • rikol Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 02.09.09, 14:18
          Dzikie zwierzeta karmia do momentu, kiedy u malych zaczynaja sie pojawiac zeby.
          Potem matka po prostu odpedza male, mimo ze one chca ssac. U ludzi zeby
          zaczynaja rosnac, jak dziecko konczy 6 miesiecy. Natomiast zalecenia, zeby
          karmic 2 czy 3 lata dotycza krajow trzeciego swiata, gdzie bardzo duzo dzieci
          umiera z powodu biegunki spowodowanej przez picie zanieczyszczonej wody (w
          niektorych krajach nawet 20% dzieci umiera); tam po prostu picie mleka z piersi
          zmniejsza ryzyko smierci malego dziecka.
          • poplar31 Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 02.09.09, 20:27
            rikol napisała:

            > Dzikie zwierzeta karmia do momentu, kiedy u malych zaczynaja sie
            pojawiac zeby.
            > Potem matka po prostu odpedza male, mimo ze one chca ssac. U ludzi
            zeby
            > zaczynaja rosnac, jak dziecko konczy 6 miesiecy. Natomiast
            zalecenia, zeby
            > karmic 2 czy 3 lata dotycza krajow trzeciego swiata, gdzie bardzo
            duzo dzieci
            > umiera z powodu biegunki spowodowanej przez picie zanieczyszczonej
            wody (w
            > niektorych krajach nawet 20% dzieci umiera); tam po prostu picie
            mleka z piersi
            > zmniejsza ryzyko smierci malego dziecka.

            No i to też jest pewna racja... obserwując zwierzęta rzeczywiście
            można coś wywnioskować. Człowiek za bardzo chce czasem przedobrzyć...
        • poplar31 Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 02.09.09, 20:26
          mruwa9 napisała:

          > co to znaczy "karmic dziecko piersia zbyt dlugo"?
          > Badania nie wykazuja szkodliwosci dlugiego karmienia piersia
          (nawet,
          > jesli od pewnego momentu zdrowotnie i dietetycznie nie ma ono
          > wiekszego znaczenia).

          Bo nikt chyba tego nie zauważył do tej pory, że dzieci karmione
          długo piersią są bardziej chorowite, słabsze emocjonalnie i w ogóle
          takie chucherka, że przykro patrzeć... naprawdę znam wiele takich
          przykładów. Może to wynika z tego, że dziecko karmione piersią
          zamiast zjeść normalny pożywny posiłek łapie za "cyca" i tym się
          jakoś oszukuje? A może z tego, że matki karmiące piersią uważają, że
          ich pokarm dostarczy dziecku wszelkich witamin i minerałów, które są
          mu potrzebne do prawidłowego rozwoju i w związku z tym mogą sobie
          darować urozmaicanie diety? Dla mnie coś w tym jest.
          • kukulka11 Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 07.09.09, 18:44
            hehe, szkoda ze nie mozesz poznac mo0jego "chuchra" - podnosi tak ciezxkie
            rzeczy, ze jqaki sie nie widzi, to by czlowiek nie uwierzyl, bez mamy tez sie
            nie magai (wlasnie pojechal na popoludnie cale z rodzinka, a ja zostalam
      • dordulka Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 02.09.09, 12:55
        smile

        A widzicie? A podobno to my ("butelkowe") jestesmy leniwymi egoistkami, dbajacymi tylko o swoja wygodesmile A tu taka prawda objawiona!

        smile))

        aa nie, dalej jest juz, ze my tez jestesmy leniwe i egoistyczne! Jest sprawiedliwosc na tym swieciesmile
        • ciociacesia dordulko 03.09.09, 10:37
          a prawda jest taka ze same egoistki i wygodnickie na tym swiecie. oprócz
          oczywiscie dziecka autorki tych rewelacji smile a mojemu dziecku zeby wyrosły
          dopiero na 9 miesiac, czy to usprawiedliwia tak dłuuugie karmienie?
          • dordulka Re: dordulko 03.09.09, 12:27
            ciociacesia napisała:
            > a prawda jest taka ze same egoistki i wygodnickie na tym swiecie. oprócz
            > oczywiscie dziecka autorki tych rewelacji smile a mojemu dziecku zeby wyrosły
            > dopiero na 9 miesiac, czy to usprawiedliwia tak dłuuugie karmienie?

            Zdrowy egozim i zdrowe lenistwo to podstawa wszelkich wynazazkowsmile No bo co jak nei lenistwo lezalo u postaw powstania pilota do telewizorawink

            Pozdrawiamy pomimo butelki w dziobiesmile I braku zebow w tym samym dziobiesmile
      • naturella Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 02.09.09, 12:56
        Aha. Moja Ola jest typowym przykładem chorowitego, NIEDOŻYWIONEGO
        dziecka. Wszystkie parametry (wzrost, waga, obwód głowy) od samego
        początku na 90/97 centylu tongue_out
      • plodny Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 02.09.09, 15:04
        troche nie rozumiem Twojej wypowiedzi. Po szostym miesiacu wprowadza sie pokarm
        staly i mleko zaczyna pelnic role uzupelniajaca.
      • basiak36 Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 02.09.09, 17:50
        karmienie dziecka
        > piersią dłużej niż pół roku to już przesada. Znam sporo dzieci,
        > które były karmione piersią zbyt długo. Są chorowite, niedożywione i
        > strasznie mazgajowate. Kobieta karmiąca piersią tak długo robi to z
        > egoistycznych powodów

        Wow, a jakie mleko daje sie po skonczeniu przez dziecko pol roku? I jesli sa
        dzieci karmione mlekiem matki 'zbyt dlugo' to co z tymi karmionymi innym mlekiem?
      • malila Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 03.09.09, 10:09
        poplar31 napisała:
        > Ludziom się wydaje, że długie karmienie piersią jest dobre,
        > bo tak robiono dawniej. A prawda jest taka, że dawniej długo to
        > robiono, bo nie było nic innego, czym możnaby dziecko nakarmić.

        Rotfl
        Ludziom się też wydaje, że jedzenie kasz i warzyw jest dobre, bo tak
        robiono dawniej. A prawda jest taka, że dawniej długo to robiono, bo
        nie było blatów do pizzy i zupek w torebkachwink
    • juzia46 Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 02.09.09, 13:02
      Ja takie właśnie ulotki dostawałam. Pierwszy poród CC - karmiłam bez
      stresu do 10 mies. Drugi poród sn - karmię jeszcze, bo dzidzia mała.
      Pomoc w szpitalach w kwestii karmienia fantastyncza. Ze strony
      naszej Pani Doktor rowniez. Nawet gdy byly mies z malymi przyrostami
      nie kaala od razu wyciagac arsenalu butelkowego. Najpierw zlecala
      badania, zeby wykluczyc ewentualne klopoty zdrowotne maluszka.
      Trzeba umiec wybrac, nie sluchac glupot, wiedziec czego sie chce i
      miec podejscie na luzie. Wowczas wszystko sie udaje a karmienie to
      czysta radocha smile
    • danske_pige Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 02.09.09, 13:25
      Ja mialam cc i przez pierwsza dobe po porodzie nie mialam dostepu do dziecka i
      wobec tego nie karmilam piersia. Pozniej przez dlugie tygodnie karmienie bylo
      zrodlem ogromnego stresu, mala ciagle byla glodna, karmienie bylo bolesne itp.
      Pokonalysmy to w koncu, teraz jeszcze ciagle karmie corke w 8. miesiacu i bardzo
      sie ciesze, ze sie udalo to opanowac.
      Generalnie, nie bylam przygotowana na to, ze karmienie nie "przychodzi samo" i
      ze moze sprawiac tak ogromne klopoty. Bylam zagubiona pomimo rad mamy, poloznych
      i pomimo czytania roznych porad i opinii w internecie (zwykle wzajemnie
      sprzecznych smile ) i w ksiazkach. Z perspektywy czasu mysle, ze najlepiej bylo
      zwrocic sie do poradni laktacyjnej, ale jakos nie moglam sie do tego przekonac i
      zmobilizowac.
    • aagnes Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 02.09.09, 13:32
      Ostatnio nie wierzylam wlasnym uszom, moja znajoma w 2 miesiacu
      karmienia piersia uslyszala od lekarza-pediatry ze ma ZA CHUDY
      pokarm i obowiazkowo musi dokarmiac 2-3 razy dziennie butelka.
      chciala karmic, wszystko bylo ok, mleko lało sie strumieniami i
      przestalo... teraz dziecko zjada tylko melko z butli (chociaz mama
      planowala w miare mozliwosci karmic ile bedzie mogla).
      zapytalam sie w jaki sposob lekarka ocenila za chudosc pokarmu i
      okazalo sie ze tak po porosu, obejrzala dziecko i ją.
      lekarka przyjmuje w warszawie,w 'renomowanej' prztychodni.
      • the_fading_tale Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 02.09.09, 13:54
        Ja co prawda nie karmię aż tak długo, bo "ledwo" 7 miesięcy, ale jako podstawowe
        wyposażenie dostałam od mamy książkę Sheili Kitzinger o karmieniu piersią - co
        prawda dane sprzed trzydziestu lat, ale pewne podstawowe rzeczy się przeciez nie
        zmieniłysmile
        Mimo mojej cesarki, synka dostałam niemal natychmiast [jak tylko mnie zszyto,
        przetransportowano na salę, a syna wymyto i ubrano] i kazano mi przystawić go do
        piersi, i choć pokarmu zbyt dużo nie było, to liczył się sam fakt, że coś tam
        sobie "poskubał". Następnego dnia jak zaczęła się produkcja na masową skalę to
        myślałam, ze mi cycki eksplodują wink Karmiłam na żądanie, kiedy mały chciał -
        czasem chciał co godzinę, czasem robił sobie - zwłaszcza w nocy - dłuższe
        przerwy. Wszyscy, z którymi się spotkałam - lekarze, położne, pediatrzy, znajomi
        - zachęcali do naturalnego karmienia, synek ładnie przybierał na wadze, przez 7
        miesięcy nie miał nawet kataru [i oby tak dalej byłosmile], a lekkie alergie
        pokarmowe powoli zanikają, i choć moje mleko jest jego podstawowym pożywieniem,
        cieszę się z wprowadzania innych pokarmów, bo zawsze to większa swoboda dla mniesmile
        Moje koleżanki też karmiły raptem miesiąc czy dwa i mimo pokarmu przerzuciły
        swoje dzieci na butelki, bo tak im było wygodniej [człowiek nie jest uwiązany i
        nie musi liczyć każdej minuty, by się wyrobić np. z powrotem ze sklepu zanim
        dziecko zgłodnieje, butlę łatwiej przygotować i wozić ze sobą, odpada kłopotliwe
        karmienie na widoku itp.], ale mam też znajomą, która mimo wielkiej chęci mleka
        po prostu nie miała.
        Jeszcze jedno: ja też martwiłam się, że w porównaniu z karmionym sztucznym
        mlekiem dzieckiem mój synek jest mało pulchny i że może moje mleko jest mało
        kaloryczne, ale nasz pediatra stwierdził, ze naturalnie karmione dziecko raczej
        nie będzie przesadnie tłuściutkie.
    • dankam1 Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 02.09.09, 13:43
      bo są wygodne, buteleczka i cyk. A gadanie że się nie ma mleka to sa
      bajduły, ponieważ karmi się głową, tylko i wyłącznie psychika ma
      największy wpływ na laktcję. Nie ma reguły czy duże piersi czy małe,
      każda kobieta może karmić. Jak jest presja typu kariera, szybki
      powrót do pracy, studia, wiadomo stres jest nieunikniony, a stres to
      wielki wróg mlecznej drogi z piersi. Wykarmiłam dwoje dzieci
      piersią, jedno karmiłam rok i 8 m-c, a drugie rok i 6 m-cy.
      Nieprawdą jest że chorują, są zdrowe, a maja już po 11 i 8 lat.
      Nieprawda jest ze trzeba pić bawarki, krowa nie pije bawarki i ma
      mleko. Trzeba dużo pić napoi, wody, soków, co kto woli. Nie wolno
      się nakręcać, nie słuchać durnych zabobon o chudym mleku itp., każda
      kobieta ma idealne mleko dla swojego dziecka. Także kobietki,
      karminie piersią wcale nie wpływa źle na nasz wygląd, wręcz pomaga
      szybko wrócić do ładnej sylwetki, pod warunkiem że pijemy
      wystarczającą ilość płynów, nie zapychamy się, nie chlejemy jakchś
      durnych herbatek i bawarek, nie palimy, nie pijemy alkoholu.
      • poplar31 Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 02.09.09, 20:32
        dankam1 napisała:

        > bo są wygodne, buteleczka i cyk. A gadanie że się nie ma mleka to
        sa
        > bajduły, ponieważ karmi się głową, tylko i wyłącznie psychika ma
        > największy wpływ na laktcję. Nie ma reguły czy duże piersi czy
        małe,
        > każda kobieta może karmić. Jak jest presja typu kariera, szybki
        > powrót do pracy, studia, wiadomo stres jest nieunikniony, a stres
        to
        > wielki wróg mlecznej drogi z piersi. Wykarmiłam dwoje dzieci
        > piersią, jedno karmiłam rok i 8 m-c, a drugie rok i 6 m-cy.
        > Nieprawdą jest że chorują, są zdrowe, a maja już po 11 i 8 lat.
        > Nieprawda jest ze trzeba pić bawarki, krowa nie pije bawarki i ma
        > mleko. Trzeba dużo pić napoi, wody, soków, co kto woli. Nie wolno
        > się nakręcać, nie słuchać durnych zabobon o chudym mleku itp.,
        każda
        > kobieta ma idealne mleko dla swojego dziecka. Także kobietki,
        > karminie piersią wcale nie wpływa źle na nasz wygląd, wręcz pomaga
        > szybko wrócić do ładnej sylwetki, pod warunkiem że pijemy
        > wystarczającą ilość płynów, nie zapychamy się, nie chlejemy jakchś
        > durnych herbatek i bawarek, nie palimy, nie pijemy alkoholu.

        To raczej karmienie piersię to już i cyk! Bo butlę trzeba
        naszykować, podgrzać, potem trzymać dziecku, pilnować żeby nie
        upadła i mleko się nie wylało... to znacznie trudniejsze niż podanie
        gotowego mleka z piersi. Wymaga wstawania w nocy, przygotowywania,
        mycia butelek, czuwania aż dziecko się naje, a przy "cycu" kobiety
        zwykle zasypiają...
    • goldenleo Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 02.09.09, 14:11
      Od razu mówię - nie chcę, aby mój post zabrzmiał ironicznie, ani tym bardziej
      agresywnie. Po prostu bardzo obiektywnie i absolutnie bezstronniczo
      odpowiadając na Twoje pytanie zawarte w temacie - NIC TOBIE DO TEGO.
      I kropka.
      • islaa Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 03.09.09, 10:21
        a ty w ogóle przeczytałaś mój post?
        To pytanie to tylko tytuł smile

    • ciocia_ala Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 02.09.09, 14:27
      Ja moje dziecie wciaz trzymam przy cycu 16 juz misiac. Z cyca
      zrobila sobie smoczek. Czasem w nocy cos possa i to wszysko. A na
      cycu wcale bardziej odporne nie jest. I w tej chwili jestem
      przekonana ze drugie dziecko bedzie butelkowe. Ja wysiadam i mam
      dosc.
      • aguzniczak Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 02.09.09, 14:38
        Poniewaz z powodu uwarunkowan genetycznych produkuja za malo mleka. Jestem
        wlasnie takim przykladem, moja mama i jej mama mialy ten sam problem. Ale o
        tym dowiedzialam sie dopiero jak urodzilam drugie dziecko w Niemczech. Polozna
        przez dwa tygodnie probowala przy pomocy herbatek, laktacyjnych, piwa i
        roznych innych rzeczy pobudzic wydzielanie mleka ale po dwoch tygodniach sama
        przyznala racje, ze w tym przypadku bedzie lepiej przejsc na butelke.
        Pierwsze dziecko mialam "przyjemnosc" rodzic w Polsce. Pamietam tylko
        niesamowita presje na karmienie piersia, jakie to ma zalety itd. tylko nikt mi
        nie potrafil powiedziec dlaczego moje dziecko pomimo odbebnienia piersi dalej
        placze jak opetane a kolejne proby przystawienia malego do tejze piersi
        konczyly sie zawsze fiaskiem.
        • kasienkan Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 02.09.09, 15:11
          A ja karmiłam piersią, bo mi się nie chciało sterylizować butelek,
          smoczków, przygotowywać mieszanek. Leń jestem smile Miałam to
          szczęście, że pokarm był - mimo poczatkowych kłopotów. Butelkę
          traktowałam jak dopust boży (to wstawanie po nocy, grzanie,
          mieszanie) i szczerze podziwiałam butelkowe mamy, którym się
          chciało, które tak wybrały albo zwyczajnie nie mogły inaczej. Syn
          butelki nie zaznał nigdy - za co go błogosławię - po półrocznym
          karmieniu wyłącznie piersią dostawał przeciery, zupki itd a butelki
          nigdy nie chciał. Pierś miał dostępną jeszcze do drugiego roku
          życia: po moim powrocie z pracy i przed snem, czasem w nocy i nigdy
          przy biesiadnym stole smile
          Czyli klasycznie - co kto lubi i co komu pasuje. Pozdrawiam
          wszystkie mamy. Bez wzgledu na to co kto o nas mówi - jestesmy
          fantastyczne!
        • feminasapiens Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 02.09.09, 15:14
          Polozna
          > przez dwa tygodnie probowala przy pomocy herbatek, laktacyjnych,
          piwa i
          > roznych innych rzeczy pobudzic wydzielanie mleka

          Nic dziwnego że się nie udało, bo mleko "produkuje się" w wyniku
          częstego przystawiania do piersi, a nie spożywania piwa (a w ogóle
          takie rady to sprawa dla prokuratora - jak można karmiącej matce
          proponować alkohol?!)
      • poplar31 Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 02.09.09, 20:35
        ciocia_ala napisała:

        > Ja moje dziecie wciaz trzymam przy cycu 16 juz misiac. Z cyca
        > zrobila sobie smoczek. Czasem w nocy cos possa i to wszysko. A na
        > cycu wcale bardziej odporne nie jest. I w tej chwili jestem
        > przekonana ze drugie dziecko bedzie butelkowe. Ja wysiadam i mam
        > dosc.
        No i właśnie! Moja córka po 6 miesiącach przeszła całkowicie na
        butlę. I jest niesamowicie odporna na choroby, ani razu nie
        chorowała na nic ponad trzydniowy kaszelek raz na rok... tak samo
        karmiona butlą siostrzenica. Zdrowa jak rydz, silna i wysoka na swój
        wiek. A moje znajome karmiące dzieci bardzo długo piersią ciągle
        latają po lekarzach i szpitalach...
        • plodny Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 02.09.09, 20:44
          Poplar, jesli chcesz statystcznie cos udawadniac na przykladzie Twojego dziecka,
          to zycze powodzenia smile.
          W przypadku pierwszego dziecka zwykle jest tak, ze bardzo malo choruje. Nastepne
          dzieci choruja duzo wiecej, poniewaz sa zarazane przez przychodzacego z
          przedszkola starszego brata / siostre.

          W przypadku moich dzieci najbardziej chorowity byl ten egzemplarz, ktory
          najmniej byl na piersi. Ale to raczej przypadek.
    • ptasuawa Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 02.09.09, 15:00
      powód jest prosty - straszna ideologizacja tematu karmienia po obu
      stronach (fanatycznych zwolenników i przeciwników tegoż). Jak każda
      inna rzecz, niektórym odpowiada a niektórym nie - tak jak nie ma
      jednej uniwersalnej recepty na szczęście. Dochodzi do tematu jeszcze
      syfna ideologia "poświęcenia" się dla dziecka, i godzenie się na coś
      co kobiecie nie odpowiada tylko dla jego dobra - co było widać w
      jednym z postów powyżej, gdzie ktoś napisał, że w karmieniu piersią
      nie chodzi przecież o wygodę (a więc i dobro) matki, ale o dobro
      dziecka. A kupsko prawda - szczęśliwa i zadowolona matka to równie
      szczęsliwe dziecko. Znam osoby wychowane przez takie poświęcające
      się do granic absurdu matki, i co z tego że zostały pięknie
      odkarmione, zawsze były czyste i zadbane, jeśli w dorosłym życiu
      czują się strasznie nieszczęśliwe i wisi nad nimi to wcale nie
      chciane poświęcenie?
      • aleksa51 Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 02.09.09, 15:55
        Chciałam wam napisać, że karmienie piersią wcale nie musi oznaczać zniszczonego
        biustu - ja takowego nie mam mimo czteromiesięcznego odciągania pokarmu
        laktatorem przy pierwszym dziecku i rocznego karmienia(nadal trwającego)
        drugiego dziecka. Można wcale w życiu piersią nie karmić, a biust mieć brzydko
        zniszczony, zdeformowany, zaniedbany.
        Dbam o swój biust m.in poprzed dobór odpowiednich rozmiarów biustonosza. Jedyne
        co się zmieniło to moje brodawki - przez laktator zapewne ale nie jest to coś
        strasznego, nie są brzydsze tylko inne. Może niebawem przestaniemy rodzić
        dzieci, żeby nasze ciała się nie zmieniały bo może to naszym partnerom się nie
        spodoba wink ? No jakbym mojemu urodziła dzieci, a on powiedziałby, że odchodzi,
        bo znalazł sobie laskę np bez rozstępów (taki przykład bo akurat ja takowych nie
        mam) to co byłby wart?
        Acha i jeszcze chciałam dodać zanim rozwinęła się dyskusja ta obok tematu, że
        kobiety są zasypywane informacjami, że KP jest taką naturalną czynnością, że
        wyobrażają sobie iż wystarczy dziecię wziąść, przysunąć do piersi i już wszystko
        gotowe. Zdziwienie jest wielkie jak coś nie wychodzi. Kobietka zaraz pomyśli, że
        skoro tak naturalna czynność nie idzie jak po maśle to z pewnością ona właśnie
        jest tym przypadkiem który naprawdę z jakiś względów medycznych nie ma
        możliwości wykarmić dziecka.
      • mruwa9 Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 02.09.09, 16:16
        ptasuawa napisała:

        > powód jest prosty - straszna ideologizacja tematu karmienia po obu
        > stronach (fanatycznych zwolenników i przeciwników tegoż).

        Aha, czyli argument z serii: na zlosc mamie przeziebie sobie uszy?
        Pozbawie wlasnego dziecka najlepszego pokarmu, jaki istnieje, w imie
        walki z terroryzmem laktacyjnym? na zlosc tym wszystkim lekarzom,
        poloznym i mruwom forumowym, trujacym o zaletach karmienia piersia?
        Ciekawy argument....
        • d.o.s.i.a Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 02.09.09, 16:59
          Najlepszy pokarm, biala krew. Srutu tutu. Czytajac to mozna odniesc
          wrazenie, ze dzieci nie karmione piersia przynajmniej do 5 roku
          zycia umieraja pokotem, albo przezywaja z trudem, w dodatku ciezko
          uposledzone. A kazda matka, ktora odmawia im tego cudownego pokarmu
          zycia to morderczyni wrecz.

          Ja jakos tych biednych, niedozywionych, pozbawionych przeciwcial
          dzieci nie widze. Znaczy, ze mleko piersiowe NIE JEST az tak cudowne
          i nieodzowne jak sie niektorym wydaje i dzieci niepiersiowe rowniez
          ZYJA, maja sie DOBRZE i sa tak samo inteligentne jak te piersiowe.

          Co z tego, ze nawet w piatym roku dziecka mleko matki zawiera
          witaminy i bialko, skoro tychze nie brakuje w normalnym, latwo
          dostepnym pozywieniu. Wiec jaki super extra dodatkowy sens ma miec
          to mleko matki? Ze przeciwciala? Dziecko dostalo ich juz odpowiednio
          duzo, a jego nierozleniwiony system immunologiczny prawdopodobnie
          wytworzy ich jeszcze wiecej.

          Natura wymyslila karmienie piersia z koniecznosci, bo noworodek nie
          moglby zjesc miesa upolowanego mastodonta, a jesc cos musial, zeby
          zwyczajnie przezyc. W obecnych czasach mleko matki nie ma az takiego
          znaczenia, gdy dostepne jest inne rownie wartosciowe pozywienie,
          wiec nie ma sensu wynosic go pod niebiosa i piac peanow i urzadzac
          krucjaty o uswiadamianie okrutnych matek odmawiajacym smym "dzidiom"
          cyca. Dzieci bez-cycowe tez zyja i maja sie dobrze, i nie odbiegaja
          w rozwoju od dzieci cycowych, wiec naprawde nie ma sie co tak
          podniecac.

          ---------

          A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
          jest patetycznie i lekko mrocznawo.
          • mruwa9 Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 02.09.09, 17:45
            Nie, przezywalnosc dzieci karmionych sztucznie jest calkiem niezla,
            spokojna glowa. Nokarm matki jest najlepszy, bo jest to dieta
            idealnei skrojona do potrzeb noworodka i niem owlaka. Bo jest to
            pokarm latwo przyswajalny, dieta jest idealnie zbilansowana, bo nie
            da sie dziecka karmionego piersia przekarmic, bo ssanie piersi
            umozliwia prawidlowy rozwoj narzadu zucia, bo sklad pokarmu zmienia
            sie nie tylko w ciagu calego okresu karmienia (inny na starcie, tuz
            po porodzie, inny po roku), ale tez w trakcie pojedynczego karmienia
            (pokarm 1 i 2 fazy). Bo dzieci karmione naturalnie maja mniejsze
            szanse na otylosc i cukrzyce w przyszlosci (potwierdzone naukowo). A
            matki- mniejsze ryzyko zachorowania na raka sutka. Mieszanka jest
            tylko namiastka matczynego pokarmu, oczywiscie, ze nie jest
            trucizna, ale jest to mleko obcogatunkowe, ktore w procesie
            produkcyjnym zostalo upodobnione do mleka kobiecego, a jego sklad
            usredniony, nieuwzgledniajacy chwilowych potrzeb dziecka (picie-
            mleko 1 fazy, jedzenie - mleko 2. fazy). Mieszanki to dobry
            wynalazek, ale to jedynie namiastka mleka kobiecego, to nigdy nie
            jest to samo. Nie wiem, czy wiesz,ze wielu krajach szpitale skupuja
            pokarm kobiecy, zeby dokarmiac czy karmic wczesniaki, bo pokarm
            kobiecy zmniejsza ryzyko martwiczego zapalenia jelit.
            • d.o.s.i.a Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 02.09.09, 19:39
              Toc nie neguje, ze mleko matki jest dobre i prawdopodobnie ma lepszy sklad niz
              mieszanka. Ale jest dobre dla noworodka i niemowlaka. Bo taka jego rola. Ale
              mowienie, ze trzeba karmic jak najdluzej, chocby do 5 roku zycia i dorabianie do
              tego filozofii nie ma zadnego uzasadnienia. Dziecku rocznemu mleko matki nie
              jest do niczego potrzebne, bo (ze troche poironizuje) ryzyko martwiczego
              zapalenia jelit juz dawno minelo...

              Widzialam niedawno film o dziewczynce 7letniej karmionej piersia! I co z tego,
              ze matczyne piersi ciagle ten pokarm produkowaly? One beda produkowac dopoki
              dziecko ssie, bo to czysto fizjologiczna zaleznosc, ale nie znaczy, ze 7letnie
              dziecko karmione w ten sposob dostaje "wszystko co najlepsze". To samo odnosi
              sie do 2latka - on juz moze dostawac co najlepsze z normalnych pokarmow.

              > nie da sie dziecka karmionego piersia przekarmic,

              Dziecka butelkowego tez nie trzeba przekarmiac...

              bo ssanie piersi
              > umozliwia prawidlowy rozwoj narzadu zucia,


              Czy to znaczy, ze dzieci niessajace piersi do 5 roku zycia w ogole nie naucza
              sie zuc? Kurcze musze poczynic obserwacje wsrod populacji...

              bo sklad pokarmu zmienia
              > sie nie tylko w ciagu calego okresu karmienia (inny na starcie, tuz
              > po porodzie, inny po roku), ale tez w trakcie pojedynczego karmienia
              > (pokarm 1 i 2 fazy).


              No i co ze sie zmienia? Czego to dowodzi? Niczego. Nie zmienia to faktu, ze
              wartosci odzywcze zawarte sa tez w innych pokarmach, ktore dziecko bez przeszkod
              moze jesc.


              Bo dzieci karmione naturalnie maja mniejsze
              > szanse na otylosc i cukrzyce w przyszlosci (potwierdzone naukowo).

              Tjaaa. Bo oczywiscie butelkowe to same grubasy...

              > mleko 1 fazy, jedzenie - mleko 2. fazy). Mieszanki to dobry
              > wynalazek, ale to jedynie namiastka mleka kobiecego, to nigdy nie
              > jest to samo.

              No i co z tego, ze nie to samo? Powtorze. Dzieci butelkowe, lub te, ktore
              karmione byly piersia do 6 miesiecy sa rownie zdrowe. Jak ktos chce karmic do 5
              roku zycia niechze to robi, ale niech nie dorabia filozofii, ze daje dziecku
              "pokarm zycia", czy "biala krew".

              Juz nie wspomne o tym, ze wiele takich mam karmiacych do upadlego nie ma potem
              problemu z daniem dziecku chipsow (a to juz konkretnie trucizna), czy parowek,
              czy przeslodzonych napojow.
              • wj_2000 Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 03.09.09, 01:08
                d.o.s.i.a napisała:
                > No i co ze sie zmienia? Czego to dowodzi? Niczego. Nie zmienia to faktu, ze
                > wartosci odzywcze zawarte sa tez w innych pokarmach, ktore dziecko bez przeszko
                > d
                > moze jesc.

                Uczepiłaś się tych wartości odżywczych rozumiejąc przez to proporcje białka,
                witamin, cukrów, etc. A to nie rozwiązuje sprawy.
                Mam 3 wnuków i zięcia lekarza, więc wiem o co idzie z tym karmieniem.
                Otóż trzeba wiedzieć parę podstawowych spraw.
                1) Wszystkie białka (a jest ich tysiące) są zbudowane z zaledwie 20 "cegiełek"
                (zwanych aminokwasami). Miliony różnych mieszanek białkowych może mieć
                identyczny skład owych 20 cegiełek i- eo ipso - tę samą "wartość
                odżywczą". Ale pod warunkiem, że spożyty pokarm zostanie w żołądku
                całkowicie rozszczepiony na owe aminokwasy.
                2)Nawet u dorosłego człowieka ów rozkład nie jest idealny, ale takie częściowo
                strawione białko trafia do jelita, które u dostatecznie dużego niemowlaka
                jest szczelne
                i do krwi przepuszcza wyłącznie aminokwasy. Dłuższe,
                nierozbite fragmenty, czy całe białka, są po prostu wydalane (mogą stać się
                pożywieniem, np. much czy żuków gnojowników).
                3)Jelita noworodka nie są szczelne przez mniej więcej 6 miesięcy.
                4)Noworodek rozbija na aminokwasy wszystkie białka mleka matki.
                5)U noworodka karmionego przez pierwsze pół roku, nieszczelność jelit jest zatem
                niegroźna.
                6)Białko dostające się do krwi (czy to wskutek wdarcia się bakterii do krwi, np
                po ukąszeniu, czy to u noworodka z przewodu pokarmowego wskutek jego
                nieszczelności połączonej z niedokładnym strawieniem w żołądku
                jest groźne dla organizmu. Prowadzi często do alergii, czy chorób
                autoimmunologicznych w późniejszym wieku.

                Mieszanki inne niż mleko kobiece stwarzają poważne ryzyko wielu negatywnych
                skutków. I samo dopasowanie w rozmaitych mieszankach proporcji tłuszczu, cukru i
                składu aminokwasowego, ale uzyskanego z obcych człowiekowi białek nie rozwiązuje
                sprawy.

                Wnioski są dość proste. Nie chcąc ryzykować zdrowia dziecka, do szóstego
                miesiąca karmić się powinno wyłącznie piersią. Przez kolejne 2 - 3 miesiące
                zacząć wprowadzać pokarmy sztuczne. Po 9 miesiącach uzupełniające
                karmienie piersią nie jest konieczne. Zdrowotnie już nic nie daje. Ale jak która
                mama lubi i może, to czemu nie. Ale nie jako podstawowy składnik pożywienia.
                Podsumowując:
                1)Rezygnacja z karmienia piersią - czy to od razu, czy we wczesnych miesiącach -
                wprowadza ryzyko poważnych szkód u dziecka. (skoro mówimy o ryzyku, to
                nie ma sensu podawania przykładów dzieci karmionych sztucznie, które się
                wspaniale odchowały. Podobnie jak nie ma sensu podawanie przykładu kierowcy,
                który pijany w trupa jechał już 10 razy i nic mu się nie stało).
                2) zbyt długie karmienie wyłącznie, czy choćby głównie mlekiem matki też
                jest niekorzystne dla dziecka.
                • d.o.s.i.a Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 03.09.09, 09:43
                  > Wnioski są dość proste. Nie chcąc ryzykować zdrowia dziecka, do szóstego
                  > miesiąca karmić się powinno wyłącznie piersią. Przez kolejne 2 - 3 miesiące
                  > zacząć wprowadzać pokarmy sztuczne. Po 9 miesiącach uzupełniające
                  > karmienie piersią nie jest konieczne. Zdrowotnie już nic nie daje.


                  I o to wlasnie chodzi.


                  Ale jak która
                  > mama lubi i może, to czemu nie.


                  Niech karmi, ale niech dorabia do tego filozofii.


                  ---------

                  A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest
                  patetycznie i lekko mrocznawo.
            • d.o.s.i.a Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 02.09.09, 20:27
              > Bo jest to
              > pokarm latwo przyswajalny,

              Aha, i jeszcze jedno. Forum Niewole roi sie od postow mam dzieci kolkowych
              karmionych piersia. Okazuje sie, ze po przejsciu na mieszanke kolki przechodza...

              ---------

              A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest
              patetycznie i lekko mrocznawo.
          • basiak36 Wartosciowe pozywienie :) 02.09.09, 17:48
            >
            > Natura wymyslila karmienie piersia z koniecznosci, bo noworodek nie
            > moglby zjesc miesa upolowanego mastodonta, a jesc cos musial, zeby
            > zwyczajnie przezyc. W obecnych czasach mleko matki nie ma az takiego
            > znaczenia, gdy dostepne jest inne rownie wartosciowe pozywienie,

            Koniecznie podaj jakies zrodla tych wnioskow, z checia poczytamsmile
            Rozumiem ze ewolucja dokonala czegos niesamowitego przez te dostepnosc 'dobrego
            jedzenia' i dzieci juz wlasciwie w ogole nie musza pic mleka? To czemu tak
            chetnie sie nam wmawia ze maja pic krowie?
            I jak jest z tym wartosciowym jedzeniem? Bo musze przyznac ze znam niewiele
            dzieci ktore karmione sa takowym. Widze raczej niemowleta karmione zasladzanymi
            kaszkami a jak sa starsze, sniadanie to na przyklad parowke z chlebem i Nutella smile
            • d.o.s.i.a Re: Wartosciowe pozywienie :) 02.09.09, 19:51
              > Koniecznie podaj jakies zrodla tych wnioskow, z checia poczytamsmile

              Nie rozumiem jakich zrodel Ci potrzeba. To chyba logiczne po co ewolucja
              wymyslila mleko matki. Jest dobre dla noworodkow i niemowlat, bo te nie potrafia
              przyjmowac pokarmu w inny sposob. Proste jak konstrukcja cepa. Jeszcze sto lat
              temu trudno bylo wyzywic noworodka w inny sposob, bo mieszanek nie bylo. Wiele
              dzieci nie przezywalo wlasnie okresu karmienia, gdyz mleko matki nie zapewnialo
              im dostatecznego zrodla pozywienia (co obala troche teze, ze da sie przezyc na
              samym mleku matki). W Anglii okreslalo sie to sformulowaniem "baby was not
              thriving". Prawdopodobnie winne bylo niedozywienie matki plus... brak mieszanek,
              ktorymi mozna bylo dziecko dokarmiac.

              Dzieki Bogu mieszanki sie pojawily i tak, na tej oto truciznie, wychowalo sie
              szczesliwie wiele dzieci.

              > jedzenia' i dzieci juz wlasciwie w ogole nie musza pic mleka?

              A skad taki wniosek?

              > To czemu tak chetnie sie nam wmawia ze maja pic krowie?

              Zapytaj tych, ktorzy Ci tak wmawiaja.

              > I jak jest z tym wartosciowym jedzeniem? Bo musze przyznac ze znam niewiele
              dzieci ktore karmione sa takowym. Widze raczej niemowleta karmione zasladzanymi
              kaszkami a jak sa starsze, sniadanie to na przyklad parowke z chlebem i Nutella smile


              Sek w tym, ze po latach krucjaty i karmienia dzieciecia cycem, nagle sie
              okazuje, ze matka nie ma oporu, aby dac dziecku chipsy i inne potworstwa.
              A o wartosciowym jedzeniu pozwol, ze sie nie bede wypowiadac, bo to dlugi temat
              i nie ma na to tu miejsca. Zapewniam Cie, ze miedzy mlekiem matki, a parowka
              istnieje waaaaachlarz mozliwosci.

              Co do chleba z Nutella, to akurat Nutella ma dosc duzo skladnikow odzywczych...
              Zdziwiona?
              • basiak36 Re: Wartosciowe pozywienie :) 02.09.09, 21:10
                Wiele
                > dzieci nie przezywalo wlasnie okresu karmienia, gdyz mleko matki nie zapewnialo
                > im dostatecznego zrodla pozywienia (co obala troche teze, ze da sie przezyc na
                > samym mleku matki). W Anglii okreslalo sie to sformulowaniem "baby was not
                > thriving". Prawdopodobnie winne bylo niedozywienie matki plus... brak mieszanek

                Pojecie 'failure to thrive' bierze sie przede wszystkim z problemow typu
                niewlasciwa technika ssania u dziecka, zbyt rzadkie przystawianie do piersi,
                problemy zdrowotne u matki i zwykle da sie rozwiazac.
                Poza tym nie wiem skad bierzesz takie dziwne wnioski o tych dzieciach ktore nie
                przezywaly karmienia bo mleko matki nie dostarczalo im odpowiedniego zrodla
                pozywieniasmile Moze naprawde zacznij podawac jakies zrodla? Problem z karmieniem
                dzieci mial miejsce na przyklad podczas rewolucji przemyslowej kiedy wiele matek
                po prostu szlo pracowac do fabryk, etc dzieciom podawano mieszanki ktore czasem
                oznaczaly po prostu rozdrobniony chleb na wodzie. Oraz w momencie kiedy pod
                koniec XIX wieku paru 'znawcow' zaczelo propagowac karmienie co 4h i
                przetrzymywanie dzieci miedzy karmieniami.
                Brak mieszanek przez cale stulecia swietnie zastepowano mamkami w sytuacjach
                gdzie matka nie mogla karmic.

                > A o wartosciowym jedzeniu pozwol, ze sie nie bede wypowiadac, bo to dlugi temat
                > i nie ma na to tu miejsca. Zapewniam Cie, ze miedzy mlekiem matki, a parowka
                > istnieje waaaaachlarz mozliwosci.

                Naprawde? Bo dziwnym trafem mam wrazenie ze wypowiadasz sie o czyms o czym nie
                masz zbytnio pojeciasmile Chocby o laktacji i tym co zawiera pokarm kobiecy i jaka
                funkcje spelnia.

                > Ale
                >mowienie, ze trzeba karmic jak najdluzej, chocby do 5 roku zycia i >dorabianie do
                >tego filozofii nie ma zadnego uzasadnienia. Dziecku rocznemu mleko >matki nie
                >jest do niczego potrzebne, bo (ze troche poironizuje) ryzyko >martwiczego

                Przeciez nikt nikogo nie zmusza. Ale mowienie ze po roku to juz nie ma znaczenia
                jest zwyczajnie nieprawda. Ma znaczenie, szczegolnie jesli przyznajemy ze
                roczniak nadal potrzebuje pic mleko. Zwlaszcza ze sklad pokarmu bardzo wyraznie
                zmienia sie po 12 mcu, z wieksza zawartoscia tluszczu etc. I zaspokaja w tym
                czasie mniej wiecej polowe zapotrzebowania organizmu dziecka na kalorie, bo
                jakby nie bylo, zawiera najlatwiej wchlanialne przez organizm dziecka witaminy i
                mineraly.

                > Co do chleba z Nutella, to akurat Nutella ma dosc duzo skladnikow odzywczych...
                > Zdziwiona?

                Ponad 1/3 to cukier, plus spora zawartosc tluszczow nasyconych... ale faktycznie
                bardzo odzywcza bo zawiera troche zelazasmile Dziekuje za oswieceniesmile

                >Toc nie neguje, ze mleko matki jest dobre i prawdopodobnie ma >lepszy sklad niz
                >mieszanka.

                Prawdopodobniesmile? Warto poczytac wiecej o tym czym sie rozni pokarm od
                mieszanki, np o terazniejszych dyskusjach nad ich skladem jakie odbywaja sie np
                miedzy WHO a firmami produkujacymi mieszanki? Np o debacie nad zmiana proporcji
                bialek? Oraz o pochodzeniu niektorych skladnikow? O tym dlaczego co jakis czas
                zmienia sie ich proporcje bo do konca nie wiadomo jeszcze jak ustawic je
                odpowiednio - nie da sie tutaj dac ich tyle ile w pokarmie matki bo te w
                pokarmie zmieniaja sie czesto, oraz wchlaniaja sie zupelnie inaczej. Naprawde
                warto sie troszke w temat wczytac. Moje pierwsze dziecko dlugo dostawalo
                mieszanke, co nie przeszkadzalo mi w tym aby swiadomie chciec wiedziec wiecej na
                ich temat, i plusow i minusow.

                --
                • d.o.s.i.a Re: Wartosciowe pozywienie :) 02.09.09, 23:55
                  Powtorze jeszcze raz. Nigdzie nie pisze, ze mleko matki jest bezwartosciowe.
                  Nigdzie tak nie napisalam. Poddaje w watpliwosc jedynie twierdzenia jakoby bylo
                  NIEZBEDNE dla rozwoju dziecka i krytykuje wmawianie kobietom tego, ze MUSZA sie
                  poswiecac dla dziecka, ze nie dajac mu mleka z piersi do piatego roku zycia
                  pozbawiaja go "daru zycia" i inne tego typu pierdoly.

                  Krytykuje egzaltacje z jaka mowi sie o karmieniu piersia, o podnoszeniu mleka
                  matki do rangi cudownego napoju niemal niezbednego i wystarczajacego do zycia.
                  Niedlugo okaze sie, ze najlepiej gdybysmy wszyscy przyjmowali mleko kobiece do
                  starosci, bo bez tej "bialej krwi" ani rusz.

                  Mleko matki niezbedne NIE JEST. Dzieci nie karmione piersia rowniez zyja i maja
                  sie dobrze. Wiec przestancie sie ekscytowac i pozwolcie innym kobietom
                  zadecydowac, bez wyrzutow sumienia i pietna matki wyrodnej, zadecydowac, czym
                  wola karmic swoje dzieci i jak dlugo.

                  Mam wrazenie, ze niektore kobiety daly sobie wmowic jakies nadprzecietne
                  wlasciwosci mleka kobiecego i dostaja kociokwiku na sama mysl, ze moglyby tego
                  dziecku odmowic. Owszem, mozna karmic do pelnoletnosci, ale PO CO???


                  ---------

                  A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest
                  patetycznie i lekko mrocznawo.
                  • mruwa9 Re: Wartosciowe pozywienie :) 03.09.09, 07:32
                    Niezbedne-nie-niezbedne, jest po prostu optymalne, bo idealnie
                    dostosowane do potrzeb malego czlowieka.
                    Jesli mleko kobeice po okresie niemowlecym (czyli po ukonczeniu
                    roku) jest bez wartosci, to czemu mamy butelkowe kupuja mieszanki z
                    oznaczeniami 2,3?
                    • d.o.s.i.a Re: Wartosciowe pozywienie :) 03.09.09, 09:46
                      > roku) jest bez wartosci, to czemu mamy butelkowe kupuja mieszanki z
                      > oznaczeniami 2,3?


                      To, ze potrzeby zywieniowe dziecka sie zmieniaja wraz z wiekiem, nie oznacza, ze
                      1) mleko matki jest bez wartosci, a po 2), ze nie da sie ich zaspokoic pokarmem
                      innym niz mleko matki. A z tego wynika 3) pokarm matki, choc posiadajacy pewne
                      wartosci, nie jest wiekszemu niemowleciu niezbedny i nieodzowny.
                      • basiak36 Re: Wartosciowe pozywienie :) 03.09.09, 18:07
                        d.o.s.i.a napisała:


                        >
                        > To, ze potrzeby zywieniowe dziecka sie zmieniaja wraz z wiekiem, nie oznacza, z
                        > e
                        > 1) mleko matki jest bez wartosci, a po 2), ze nie da sie ich zaspokoic pokarmem
                        > innym niz mleko matki. A z tego wynika 3) pokarm matki, choc posiadajacy pewne
                        > wartosci, nie jest wiekszemu niemowleciu niezbedny i nieodzowny.

                        Owszem nie da sie zastapic bo jeszcze nie udalo sie nikomu skopiowac mleka
                        ludzkiego.
                        Co do potrzeb dziecka, do pelnoletnosci mleka nie potrzebuje na pewno (nie
                        wiedziec czemu tylu z nas pije w doroslym zyciu mleko krow?)
                        Dzieci potrzebuja mleko w okresie niemowlecym i kiedy zaczynaja jesc dorosle
                        jedzenie, po czym stopniowo same sie odstawiaja, zwykle po 2.5 roku zycia. Po
                        czym juz zadnego mleka nie potrzebuja.
                        WIec w czym problem? Jesli ktos woli karmic wlasnym, nie placac za mieszanke
                        ktora jest tylko proba imitacji mleka ludzkiego, gdzie problem?
              • kukulka11 Re: Wartosciowe pozywienie :) 07.09.09, 19:10
                Jeszcze sto lat
                > temu trudno bylo wyzywic noworodka w inny sposob, bo mieszanek nie bylo. Wiele
                > dzieci nie przezywalo wlasnie okresu karmienia, gdyz mleko matki nie zapewnialo
                > im dostatecznego zrodla pozywienia (co obala troche teze, ze da sie przezyc na
                > samym mleku matki). W Anglii okreslalo sie to sformulowaniem "baby was not
                > thriving". Prawdopodobnie winne bylo niedozywienie matki plus... brak mieszanek
                PROPONUJE LEKTURE KORESPONDENCJI RODZINNEJ zELII I lUDWIKA mARTIN, jak to ich
                dzieci byly w 19 wieku karmione z polecenia lekarza maka rozrobiona z woda i
                umieraly. dopiero przy ktoryms dziecku lekarz doradzil, by ledwo zywe zaniesc
                natychmiast do mamki. tylko dlatego sw. teresa z lisieux przezyla, bo juz jej
                zycie wisialo na wlosku
              • kukulka11 Re: Wartosciowe pozywienie :) 07.09.09, 19:12
                Co do chleba z Nutella, to akurat Nutella ma dosc duzo skladnikow odzywczych...
                > Zdziwiona?

                skad to wiesz? z reklamy?
    • feminasapiens Re: Bzdura. 02.09.09, 15:23
      lavinka napisała:

      > Nie każda kobieta jest stworzona do karmienia piersią. Czasem ma
      za
      > mało mleka,

      to trzeba częściej przystawiać do piersi

      > mleko kiepskiej jakości,

      to nie mleko produkowane w fabryce, nie ma takiego pojęcia "mleko
      kobiece kiepskiej jakości"

      > albo ma zbyt często zastoje
      > pokarmu

      polecam laktator

      > i ląduje co chwila w szpitalu.

      ?1?1?1?1?1?!
      Dziewczyno, skąd masz takie informacje?! W życiu o czymś takim nie
      słyszałam!

      > Albo po prostu mleko się
      > kończy.
      Kończy się jak się za rzadko przystawia dziecko do piersi.

      Widać że nie masz pojęcia o karmieniu piersią.

      W kwestii fast-foodów się zgadzam.
    • derre Twój noworodek może wisieć u piersi cały dzień 02.09.09, 16:46
      i to chcesz zareklamować? bo dla mnie to jest uwłaczające godności, ale ty jej
      jak widać nie masz
      • lavenders27 Re: Twój noworodek może wisieć u piersi cały dzie 02.09.09, 17:20
        Ja piersią nie karmiłam wcale, bo nie chciałam. Niestety matki nie karmiące
        naturalnie traktowane są jak samo zło. No bo jak można nie karmić piersią...
        Takie nawracanie mnie na właściwą drogę doprowadzało mnie do szału. Na szczęście
        po mojej stronie stanął mój mąż (jest lekarzem), bo pewnie zostałabym zlinczowana.

        Dzięki temu bardzo szybko po porodzie mogłam zając się choć troszkę pracą (mam
        wolny zawód), wyjść z koleżankami na drinka czy wyjechać na weekend tylko z
        mężem. Nie chciałam, żeby dziecko wisiało na mnie 24 godziny na dobę - bo
        wpadłabym w depresję.

        Spędzam z małą cały dzień - noszę ją w chuście, więc naprawdę jesteśmy 'blisko'
        siebie. Czułości też jej nie szczędzę. Ale dzięki temu, że jej nie karmię, nie
        czuję ze jestem do niej przywiązana jak pies na łańcuchu, wiem że jesli zniknę z
        pola widzenia, to nie będzie cierpieć i płakać. Mogę się nadal realizować i być
        nie tylko matką, ale i żoną, i kochanką, i dobrym specjalistą w swoim zawodzie.
        Moja mama też karmiła mnie od początku butelką i bardzo dobrze na tym wyszłam smile
        Ona zresztą też.

        • hanna69 Re: Twój noworodek może wisieć u piersi cały dzie 02.09.09, 17:25
          Ja też nie karmiłam mojego synka piersią. Ani chwili. To był mój
          wybór. Nie wyobrażałam sobie siebie z maleństwem zawieszonym u
          piersi. Moje dziecko karmione butelką ma teraz prawie 3 latka. Nie
          chorował ani razu, nie jest na nic uczulony. Świetnie się rozwija.
          Oczywiście znaleźli się "nauczyciele moralności", którym MÓJ WYBÓR
          nie pasował. Takimi nie należy się przejmować.
        • pinkdot Re: Twój noworodek może wisieć u piersi cały dzie 09.09.09, 10:43
          >Ale dzięki temu, że jej nie karmię, nie
          > czuję ze jestem do niej przywiązana jak pies na łańcuchu, wiem że jesli zniknę
          > z
          > pola widzenia, to nie będzie cierpieć i płakać. Mogę się nadal realizować i być
          > nie tylko matką, ale i żoną, i kochanką, i dobrym specjalistą w swoim zawodzie.

          A ja karmię piersią i mogę napisać o sobie to samo (no, może opróczy wyjazdów
          solo z mężem, ale to z powodu tego, że najbliższa babcia mieszka 2000 km ode
          mnie), więc decydowanie się na butelkę tylko z takich względów uważam za
          nietrafione. Również pracuję w wolnym zawodzie, który przynosi mi ogromną
          satysfakcję, nie czuję żadnego uwiązania, bo dziecko już zostawało pod opieką
          taty na 12 godzin (z zapasem mojego mleka w lodówce) gdy pracowałam nad
          zleceniem poza domem, praktycznie nie zauważając mojej nieobecności.
          Twierdzenie o uwiązaniu jak pies na łańcuchu i cierpieniu dziecka gdy matka
          znika z pola widzenia jest imho mitem. Moim zdaniem dziecko butelkowe, tak samo
          może popaść w jakieś skrajne postaci lęków separacyjnych, jak i piersiowe.
      • amaf Re: Twój noworodek może wisieć u piersi cały dzie 02.09.09, 19:47
        czy potrzeby fizjologiczne Twojego dziecka uwłaczają Twojej godności?
        • amaf Re: Twój noworodek może wisieć u piersi cały dzie 02.09.09, 19:52
          to bylo do derre
    • phenn Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 02.09.09, 17:26
      przede wszystkim gratuluję szeroko pojętej "wolności słowa" na tym forum uncertain
      pozdrawiam
    • affera123 Terror karmienia piersią 02.09.09, 17:45
      Najwredniejsze są położne, pielęgniarki i pediatrzy na porodówkach,
      którzy potrafią doprowadzić młodą matkę do ciężkiej depresji,
      wmawiając jej, że jest nieudolna, niepojętna i leniwa, a wszystko to
      kierują do kobiety w połogu, często po trwającym wiele godzin,
      ciężkim i uwłaczającym godności (te pochody studentów), nierzadko
      zakończonym kleszczami lub cesarskim cięciem porodzie. Po mnie takie
      gadanie spływa, ale byłam świadkiem, jak młoda dziewczyna, której
      karmienie nie wychodziło, a nikt z personelu nie palił się, żeby jej
      cierpliwie wyjaśnić i pomóc, dostała histerii po obchodzie lekarsko-
      pielęgniarskim, kiedy to padły słowa typu: jak się ma dzieci, to się
      nie myśli o własnym tyłku itp. Chamskie są w szczególności
      pielęgniarki, też często matki, więc powinny najlepiej rozumieć inne
      kobiety. Niestety w polskim szpitalu brak empatii i agresja słowna
      względem pacjentów ze strony personelu to cały czas norma.
    • gosia.r1 Terror laktacyjny! 02.09.09, 18:09
      Ja karmiłam piersią przez cztery miesiące.
      dlaczego?
      odpowiedź:
      1. w szpitalu "pogotowie laktacyjne" ma wolne weekendy a ja na swoje
      nieszczęście urodziłam w piątek (po 25 godzinach w wielkim pędzie zrobili cc bo
      córka się dusiła). Już nikogo z pogotowia laktacyjnego nie było w pracy by mi
      pomóc a w poniedziałek już mnie wypisali.
      2. miałam za mało pokarmu a mimo to KAZANO mi przystawiać do piersi, obrzucając
      nieprzyzwoitymi uwagami gdy chciałam dokarmiać coraz bardziej głodne dziecko.
      3. po nagonce lekarzy, pielęgniarek i "wszechwiedzących przyjaciółek" siedziałam
      godzinami z córką przy piersi. Ja płakałam, dziecko się darło.
      4. dzięki mądrości i trzeźwego spojrzenia mojego męża na sytuację zaczęłam
      ściągać pokarm i podawać córce przez butelkę. Gdy zabrakło mojego podawałam bebilon.
      5. od tego wspaniałego dnia, ja byłam wypoczętą i spokojną matką a moje dziecko
      jak aniołek spało i cieszyło się miłością rodziców.
      6 na pytanie czy karmię piersią dostawałam wysypkismile)
      podsumowanie:
      moje dziecko jest zdrowe, spokojne, szczęśliwe i przesypia całe noce.

      Jak wspominam ten okres? Jak najwspanialszy sen.
      Jak wspominają ten okres moje koleżanki z dzieckiem przy piersi 24/dobę? Jak
      niekończący się koszmar. Zaniedbane, znerwicowane i wciąż krzyczące na dzieci.

      Uważam, że wybór należy do matki. Jeżeli nie chcą karmić piersią to dajcie im
      święty spokój!!!!!!

      pozdrawiam
      Małgosia mama aniołka
      • gosia.r1 Szansa na ojcostwo 02.09.09, 18:19
        Jeszcze jedno.
        dzięki butelce córka ma świetny kontakt z ojcem. Karmiąc ją miał szansę poczuć
        się jak matkasmile To był wspaniały widok! Czy dziecko wiszące cały dzień u piersi
        matki ma czas na poznanie ojca?

        pozdr.
        • basiak36 Re: Szansa na ojcostwo 02.09.09, 18:56
          gosia.r1 napisała:

          Czy dziecko wiszące cały dzień u piersi
          > matki ma czas na poznanie ojca?

          Jak najbardziejsmile Wystarczy ze po karmieniu tatus wezmie dziecko na rece i
          bedzie nosil, moze rowniez korzystac z chusty. A jesli dziecko na tyle non stop
          wisi na pierssi i do tego sie nie najada, to warto skorygowac technike ssania bo
          tak juz jest ze jesli jest nieprawidlowa, dziecko moze wisiec godzinami i sie
          nie naje,
          Na szczescie opieka ojca nie musi polegac na podawaniu butelkismile) Bez butelek da
          sie byc dobrym tatasmile Szczegolnie kiedy opieka nad dzieckiem przestaje sie
          krecic wokol jedzenia.
          • bgwd14 Re: Szansa na ojcostwo 02.09.09, 19:32
            >o podawaniu butelki zamiast mleka
            Hmm... pierwszy raz słyszę, że kiedykolwiek zalecano i ktoś stosował
            podawanie butelki zamiast mleka.smile A w jakim stanie ta
            butelka? Pokruszonym? wink
        • plodny Re: Szansa na ojcostwo 02.09.09, 19:56
          Gosia, Ty w temacie karmienia dzieci jakas fantastyke naukowa uprawiasz. Dziecko
          karmione piersia nie wisi caly dzien u cyca. Jak sobie to w ogole wyobrazalas?
          Ja mam trojke dzieci, ktore byly karmione piersia i mialem z nimi kontakt od ich
          najmlodszego wieku: przewijanie, kąpiele, noszenie w razie kolki.

          Ciekawe jest, ze dwie strony, czyli butelkowa i cyckowa, uzywaja tego samego
          argumentu za preferowanym sposobem karmienia. A mianowicie mowia o wygodzie.
          Szczerze powiedziawszy, to w kontekscie butelki zawsze mnie to dziwilo. Mycie
          butelek, przygotowywanie mieszanki, itd. Szczegolnie podczas wypadku
          turystycznego piers jest niezastapiona.
          • d.o.s.i.a Re: Szansa na ojcostwo 02.09.09, 20:01
            Dlaczego nie zostawic wiec matkom wyboru? Bez zbednego potepiania, namawiania,
            dorabiania filozofii. Niech kazda wybierze jak jej wygodnie. Jesli chce karmic,
            czuje taka potrzebe, niech karmi. Jesli nie, tez ok - dziecko bedzie tak samo
            zdrowe na mieszance. Po co zmuszac i wpedzac matki niekarmiace piersia w jakies
            bezsensowne poczucie winy?
            • basiak36 Re: Szansa na ojcostwo 02.09.09, 21:16
              Niech kazda wybierze jak jej wygodnie. Jesli chce karmic,
              > czuje taka potrzebe, niech karmi. Jesli nie, tez ok - dziecko bedzie tak samo
              > zdrowe na mieszance. Po co zmuszac i wpedzac matki niekarmiace piersia w jakies
              > bezsensowne poczucie winy?

              Ale skad poczucie winy? Jesli ktos swiadomie podejmuje decyzje w zyciu, biorac
              pod uwage fakty i analizujac za i przeciw, to skad poczucie winy? Jesli
              analizujac za i przeciw i dostepne informacje podejmuje taka a nie inna decyzje
              co do karmienia dziecka, to naprawde mam w nosie co kto o tym mysli i na pewno
              sie nie dam wpedzic w poczucie winy.
              Poczucie winy bierze sie tam gdzie np matka chce karmic, ale z jakichs powodow
              trafia na konowalow ktorzy ja stresuja wmawiajac np ze ma plaskie brodawki, nie
              maja pojecia o laktacji i nie potrafia pomoc rozwiazac danego problemu, za to z
              upodobaniem glosza hasla o karmieniu piersia plus dolowanie matki tekstami typu
              'ze tez pani dziecka nie umie wykarmic'.
        • kinga_owca Re: Szansa na ojcostwo 02.09.09, 20:04
          gosia.r1 napisała:

          > Jeszcze jedno.
          > dzięki butelce córka ma świetny kontakt z ojcem. Karmiąc ją miał
          szansę poczuć
          > się jak matkasmile To był wspaniały widok! Czy dziecko wiszące cały
          dzień u piersi
          > matki ma czas na poznanie ojca?
          >
          > pozdr.

          ojciec w tym czasie może wisieć na drugiej piersi - wspólne
          biesiadowanie jest dobrą okazją do wzajemnego poznania się wink

          a tak na serio - to jesli ojciec poznaje dziecko wyłącznie dzięki
          karmieniu butelką, to współczuję...
          • d.o.s.i.a Re: Szansa na ojcostwo 02.09.09, 20:19
            No i dlaczego obrazasz dziewczyne? Gdzie napisala, ze ojciec poznaje dziecko
            wylacznie poprzez karmienie butelka??

            Uwazam, ze gosia.r1 zwrocila uwage na bardzo wazny aspekt, ktory wielu kobietom
            umyka. Malo wiecznie karmiacych kobiet zdaje sobie sprawe jaki ma to wplyw na
            rodzine, czy malzenstwo. Bo sa skupione wylacznie na "dawaniu dziecku tego co
            najlepsze", swoje wlasne potrzeby i potrzeby faceta odsuwajac w niebyt. Nie
            mowie juz o tym, ze czesto tak dlugie karmienie to czysto bardziej potrzeba
            matki (bo chce byc najwazniejsza w zyciu dziecka) niz samego dziecka.


            ---------

            A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest
            patetycznie i lekko mrocznawo.
            • fiamma75 A to ciekawe 02.09.09, 20:33
              w jaki sposób więc wytłumaczysz, że najważniejszą osobą w życiu
              mojej długokarmionej córki jest mąż, który jako żyw nie karmił jej
              butelką z mm smile (zdarzalo mu się jedynie moim mlekiem, jak byłam w
              pracy).
              Qrcze wygląda na to, że karmienie miało na nas aż tak zły wpływ, że
              zdecydowalismy się na drugie dziecko big_grin żeby nasze potrzeby
              osobiste i małżeńskie jeszcze bardziej odsunąć w niebyt wink
              PS.d.o.s.i.a - nie wiem jak Tobie, mi starcza, że jestem
              najważniejsza dla mojego męża - a dzieci - to przechodnie, to dar na
              czas określony, dziś są tu, ale jutro trzeba je wypuścić z rąk smile
              • d.o.s.i.a Re: A to ciekawe 02.09.09, 20:38
                > w jaki sposób więc wytłumaczysz, że najważniejszą osobą w życiu
                > mojej długokarmionej córki jest mąż, który jako żyw nie karmił jej
                > butelką z mm :-

                No naprawde nie moge sie powstrzymac od ironicznego komentarza. A ktoz tu
                twierdzi, ze karmienie butelka jest JEDYNYM sposobem nawiazania wiezi z ojcem??
                Ktos to gdzies napisal tu, bo chyba przeoczylam?

                > PS.d.o.s.i.a - nie wiem jak Tobie, mi starcza, że jestem
                > najważniejsza dla mojego męża - a dzieci - to przechodnie, to dar na
                > czas określony, dziś są tu, ale jutro trzeba je wypuścić z rąk smile

                Nie pisze o wszystkich kobietach. Pisze o tych, dla ktorych dlugie karmienie
                staje sie krucjata i misja zyciowa.


                ---------

                A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest
                patetycznie i lekko mrocznawo.
              • kukulka11 Re: A to ciekawe 07.09.09, 19:19
                > w jaki sposób więc wytłumaczysz, że najważniejszą osobą w życiu
                > mojej długokarmionej córki jest mąż, który jako żyw nie karmił jej
                > butelką z mm smile (zdarzalo mu się jedynie moim mlekiem, jak byłam w
                > pracy).
                > Qrcze wygląda na to, że karmienie miało na nas aż tak zły wpływ, że
                > zdecydowalismy się na drugie dziecko big_grin żeby nasze potrzeby
                > osobiste i małżeńskie jeszcze bardziej odsunąć w niebyt wink
                > PS.d.o.s.i.a - nie wiem jak Tobie, mi starcza, że jestem
                > najważniejsza dla mojego męża - a dzieci - to przechodnie, to dar na
                > czas określony, dziś są tu, ale jutro trzeba je wypuścić z rąk smile
                o to to, podpisuję się rekami i nogami, nic dodac, nic ujac, u nas jest tak
                samo , tyle ze mam syna, nie corke, reszta identycznie, a maly bez tatusia zyc
                nie moze
            • plodny Re: Szansa na ojcostwo 02.09.09, 20:38
              Masz racje co do tego, ze dlugie karmienie piersia moze byc warunkowane
              potrzebami matki, a nie dziecka. Ale niektore dzieci moga chciec dlugo. U mnie
              byl duzy rozrzut pod tym wzgledem. Ale chyba mozna sie zgodzic, ze roczne
              karmienie piersia ma sens? Wtedy plynnie przechodzi sie na paliwo stale i unika
              sie mieszanek.

              A z ta niemobilnoscia matek cycowych, to tez przesada. Jak juz dziecko ma te
              pare miesiecy, to moga rano nakarmic, potem wyjsc i znowu po poludniu dac cyca.
              Pomiedzy posilek staly + woda lub soczek.
              • d.o.s.i.a Re: Szansa na ojcostwo 02.09.09, 20:42
                Karmienie ma sens dopoki dziecko nie potrafi jesc innych pokarmow. Nie jest tez
                koniecznoscia, a dzieci niekarmione piersia nie rozwijaja sie gorzej.

                Bez zbednego dorabiania filozofii.


                ---------

                A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest
                patetycznie i lekko mrocznawo.
                • plodny Re: Szansa na ojcostwo 02.09.09, 20:46
                  Nie rozumiem. Jest taki magiczny moment w ktorym dziecko nabiera zdolnosci
                  jedzenia tego co dorosli? Mialem wrazenie, ze ten proces troche trwa.
                  • d.o.s.i.a Re: Szansa na ojcostwo 02.09.09, 20:51
                    W wieku paru miesiecy juz raczej potrafi jesc cos innego niz samo mleko.


                    ---------

                    A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest
                    patetycznie i lekko mrocznawo.
                    • plodny Re: Szansa na ojcostwo 02.09.09, 20:58
                      Ale ja to wlasnie napisalem. Moze przeczytaj uwaznie moj list, dobrze?
                      • d.o.s.i.a Re: Szansa na ojcostwo 02.09.09, 21:01
                        No to o co pytasz?


                        ---------

                        A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest
                        patetycznie i lekko mrocznawo.
                        • plodny Re: Szansa na ojcostwo 02.09.09, 21:05
                          Analogicznie do jazdy po pijaku mozna, dosia, powiedziec:

                          Pijesz, nie piszesz na forum smile
                • basiak36 Pokarm a dorosle jedzenie 02.09.09, 21:21
                  d.o.s.i.a napisała:

                  > Karmienie ma sens dopoki dziecko nie potrafi jesc innych pokarmow. Nie jest tez
                  > koniecznoscia,

                  Niezupelnie. Dzieci okolo 7 mca zaczynaja dopiero miec umiejetnosc zucia, i
                  wtedy dopiero sa gotowe na jedzenie inne niz mleko (to ze rozszerzajac niekiedy
                  diete w 5 mcu podajemy im totalnie zmiksowane papki wlasnie o tym swiadczy).
                  Potem podobnie jak inne ssaki, dziecko potrzebuje czasu na to aby oswoic sie z
                  jedzeniem, i pokarm do okolo 12 mca spelnia nadal podstawowe zrodlo jedzenia. Po
                  12 mcu proporcje stopniowo u wiekszosci dzieci sie zmieniaja (u niektorych uklad
                  pokarmowy dojrzewa dluzej), potrafia coraz lepiej wchlaniac skladniki odzywcze z
                  doroslego jedzenia. Miedzy 12 a 24 miesiacem pokarm nadal spelnia wazna funkcje
                  jako pozywienie, stopniowo zmniejszajac w proporcjach.
                  Ale to trwa, i ten proces jest dosc dlugi. I inne ssaki tez tak maja, jak mlode
                  zaczynaja jesc dorosle jedzenie, jeszcze jakis czas ssa mleko mamy.
                  • d.o.s.i.a Re: Pokarm a dorosle jedzenie 02.09.09, 23:57
                    Co nie znaczy, ze jak dziecko w 12 miesiacu przestawi sie na mieszanke to stanie
                    sie mu straszna krzywda i pozbawione zostanie daru zycia w postaci mleka z piersi.


                    ---------

                    A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest
                    patetycznie i lekko mrocznawo.
                    • mruwa9 Re: Pokarm a dorosle jedzenie 03.09.09, 07:35
                      Oczywiscie, ze roczniakowi na mieszance krzywda sie nie stanie.
                      Tylko po co zmieniac dobry oryginal na lepsza lub gorsza, ale
                      jednak, imitacje? I to w dodatku znacznie drozsza, niz darmowy
                      oryginal?
                      Wytlumacz mi, dlaczego takim obrzydzeniem napawa karmienie dziecka w
                      wieku poniemowlecym piersia, a za zupelnie normalne uznaje sie
                      podawanie mleka z butli nawet 2-3 latkom?
      • ewra77 Re: Terror laktacyjny!- gosiu.r1 przesadzasz! 02.09.09, 21:34
        Urodziłam dwie córki, obecnie mają 8 oraz 9 i pół roku. Każdą
        karmiłam około roku, w tym starszą do połowy drugiej ciąży. Nie
        pamiętam by kiedykolwiek "wisiały" przy piersi. Najadały się i
        kończyły. Po ukończeniu czterech miesięcy zaczynały jeść owoce i
        zupki ze słoiczka. Karmienie było na maksa naturalne i
        bezproblemowe. Nie pamiętam bym była zaniedbana, lub niewyspana
        (chyba że ząbkowały lub były chore). Tata robił przy nich od
        początku wszystko, oprócz karmienia piersią. Mają z nim znakomity
        kontakt.
        Rozumiem, że w Twoim przypadku karmienie było udręką, ale nie
        wmawiaj ludziom, że karmienie to pot, krew i łzy, a dziecko non
        stop "wisi". Nie widzę także nic nagannego w niekarmieniu- każdy ma
        prawo wyboru. Pozdrawiam
    • wueska Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 02.09.09, 20:02
      Na pytanie - a muszą?

      Z całym szacunkiem - dlaczego obie strony robią na siebie taką nagonkę? Dlaczego
      matki, które karmią piersią <nie wszystkie, ale te najgłośniejsze zwłaszcza>
      uważają się za lepsze? Dlaczego wmawiają matkom karmiącym mlekiem z butelki, że
      są gorsze? a z drugiej strony - dlaczego matki karmiące mlekiem z butelki się
      tłumaczą i próbują znaleźć sto tysięcy słusznych argumentów, gdy nie muszą
      szukać daleko.

      Czy prawdą jest, że jeśli matka jest zestresowana, to stres ten moze przejść na
      dziecko? Że jeżeli jest zestresowana, zapłakana, to może się to odbić na dziecku?
      Jeśli którejś mamie to pomoże - dobrze, zrobiłam krzywdę dziecku karmiąc z
      butelki, ale tak - miałam spokój i córka też. I to mi wystarczy. I nie będę
      pisać jak cudowna jest ani podawać wymiarów, żeby publiczne zapewnić swoje
      sumienie, że jest ok.
      • fizula Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 02.09.09, 21:01
        > Czy prawdą jest, że jeśli matka jest zestresowana, to stres ten
        moze przejść na
        > dziecko? Że jeżeli jest zestresowana, zapłakana, to może się to
        odbić na dzieck
        > u?
        > Jeśli którejś mamie to pomoże - dobrze, zrobiłam krzywdę dziecku
        karmiąc z
        > butelki, ale tak - miałam spokój i córka też.

        A czy sprawdziłaś, wszystkie krowy, które zostały wydojone, aby
        zrobiona została mieszanka- czy aby nie zestresowane bidulki? Bo to
        w końcu żadna przyjemność być dojonym przez elektryczną dojarkę i
        stać cały dzień w oborze: jedna krowa obok drugiej.
    • teresa104 Są jeszcze matki - wielbicielki używek. 02.09.09, 20:34
      Całą ciążę trzeba sobie odmawiać kawy, wina, fajek, leków... Potem
      to karmienie. Kwartał i z głowy. Można odzyskać swoje ciało dla
      siebie.
    • poplar31 Re: Ja nie karmiłam 02.09.09, 20:37
      agaelgam napisała:

      > tzn karmiłam ale tylko 2 miesiące - dlaczego?? bo tak mi było
      > wygodniej, bo nie chiałam być niewolnikiem dzieciaka, który ciągle
      > wisi przy cycku. Mam dwoje dorosłych dzieci i przez cały okres ich
      > dorastania nigdy specjalnie nie chorowały. Nie wyglądają jakby im
      > czegoś brakowało. Ponieważ urodziły się w czasach, kiedy nie było
      > pampersów ani posiłków ze słoiczków. Miałam przy nich znacznie
      > więcej pracy. Nakarmione butelką spały dużo dłużeja ja miałam
      > przynajmniej czas dla siebie. Uważam, że maciezyństwo nie może
      > równać się niewolnictwu i całkowitemu podporządkowaniu rytmowi
      dnia
      > dziecka. Matce też się coś od życia należy
      Racja! Kobieta to też człowiek i nie może podporządkować się aż tak
      bardzo, choć czasem musi się poświęcić. Ale nigdy dłużej i bardziej
      niż jest to niezbędne. I tak trzymać!!!
    • dordulka Kto wpadl na pomysl wątku na stronie głownej? 02.09.09, 20:39
      smile

      Choc pomysl nei taki zly, dawno nie widzialam takich "celnych" argumentow piersiowo-butelkowych, czego to ludziska nie wymysla...
    • e-maniaczka w Anglii 02.09.09, 20:56
      Witajcie
      Urodzilam core w UK (cc). Przez pierwsze godziny probowalam ja przystawic, nie
      udawalo sie, bo pokarmu nie bylo za wiele, a ona byla glodna. Polozne po kilku
      razach zrezygnowaly i postanowilismy dac jej butelke, bo ciagle plakala. Ja nie
      mialam zawziecia kilka godzin po zabiegu aby probowac ja przystawic. Polozne
      wizac moja niechec (tak to widze) tez zrezygnowaly.
      W 3dobie wyszlam do domu i wtedy zaczal sie koszmar, przygotowywania butelek indifferent
      Chlopak to robil ja uspokajalam Mala. W pierwsze dni wszystko jest nowe i nie
      wiadomo co z czym sie je... W kazdym razie powiedzielismy DOSC i przystawialismy
      ja do piersi kiedy chciala. Niewiele pamietam, powiem szczerze -koszmarnie,
      biorac pod uwage moje samopoczucie i cala reszte, ale warto bylo big_grin Corcia jest
      karmiona i mam nadzieje, ze bede mogla ja karmic przynajmniej do pol roku. Co mi
      pomoglo? Internet (zwazone mleko przez solarium, kwasne mleko, tluste chude,
      etc- bzdury sie zdarzaja) no i w szpitalu znalazlam ulotke La Leche League
      International (organizacja wspierajace karmienie piersia). Dzwonilam do
      konsultantek, pisze maile z jedna z nich. Chodze na spotkania. Tak wiem, taka
      matka polka, ale chce ja karmic piersia i robie naprawde wiele, zeby to kontynuowac.
      Czemu dziewczyny nie karmia? Boja sie o piersi, o przywiazanie, wracaja szybko
      do pracy, uwazaja ze butelka jest wygodniejsza, sa zniechecone jak ja bylam (bo
      pokarmu nie ma, bo dziecko wisi 3godziny przy piersi, etc). Brak nam jakiegos
      samozaparcia, wsparcia partnerow moze no i oczywiscie personelu medycznego.
      Jesli kobieta wyraza chec karmienia ale jej nie wychodzi - powinno sie jej pomoc
      a nie zniechecac.
      Powodzenia Dziewczyny!!
      • mruwa9 Re: w Anglii 02.09.09, 23:18
        e-maniaczko, moze choc troche udalo Ci sie obnizyc temperature w tym
        watku smile Zwlaszcza, ze chyba w pewnym sensie przywrocilas dyskusje
        na pierwotne tory.
        Mysle, ze w tym zacietrzewieniu zgubila sie istota dyskusji: ze
        wiele kobiet, ktore moglyby z powodzeniem karmic piersia, nie
        otrzymaly niezbednej informacji na temat laktacji i funkcjonowania
        noworodka, jego potrzeb, typowego zachowania, potem- nie dostaly
        niezbednego wsparcia przy pojawiajacych sie problemach pologowych i
        laktacyjnych,. gdy zycie przerasta najsmielsze wyoobrazenia. Bo czym
        innym jest swiadome podjecie decyzji o karmieniu lub niekarmieniu
        piersia, na podstawie racjonalnej i spokojnej analizy wszystkich za
        i przeciw, korzysci i ponoszonych kosztow, a czym innym- chyba
        najczestsza sytuacja, gdy za decyzja o niekarmieniu stoja zabobony,
        mity, zwykle niedoinformowanie czy niewiedza o fizjologii laktacji,
        o fizjologii noworodka, mylne interpretowanie zachowania dziecka
        (klasyka: placz niemowlecia i czeste domaganie sie piersi
        interpretowane jako brak pokarmu), w polaczeniu z pseudoradami ,
        zwlaszcza ze strony personelu medycznego, utrwalajacego czesto owe
        bzdury na temat laktacji, oraz z pochopnym , powszechnym i
        niepotrzebnym czesto wprowadzaneim smoczka uspokajacza.A na te
        dezinformacje naklada sie brak dostepu do fachowej pomocy, brak
        praktycznego, realnego wsparcia mlodych mam, doklejmy do tego baby
        blues i gotowe.
        Ogrom kobiet, ktore zaniechaly karmienia, deklaruje wczesniejsza
        chec karmienia czy zal, ze im sie nie udalo, wymyslajac przy okazji
        rozne niesamowite powody (bo nie mialam pokarmu, bo piersi puste,
        wiec musialam zaczac dokarmiac - to chyba najczestszy scenariusz). I
        jesli deklaracje tych pan sa szczere, to wlasnie to jest ten
        elektorat, do ktorego tytulowe ulotki moglyby byc adresowane. Bo ta
        grupa mam, przy pewnym wsparciu oraz doinformowaniu ma duze szanse
        na udane karmienie piersia.
    • polazgateska Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 02.09.09, 23:28
      Coś mi się wydaje, że ten wątek jest nieźle moderowany przez osoby pracujące dla
      producentów sztucznego mleka. Dzieci długo karmione piersią są chorowite? O
      matko boska! Co to za przesądy światło ćmiące? Ja takich dzieci nie znam. Fakt
      że karmienie powyżej roku ma juz raczej tylko psychiczne znaczenie (przytulenie
      sie do mamy), ale na jakiej zasadzie wywołuje te choroby? Obniża odpornosc?
      Niestety - nie ma żadnych argumentów za tym, ze butelka jest lepsza (oprócz
      tego, że matka ma więcej wolności i moze sobie podrinkować) i tyle. A najgorszym
      kłamstwem producentów sztucznego mleka jest to, że jest lepsze dla alergika niz
      mleko matki.Wiec kobietom, którym sie nie udało karmic piersią z róznych powodów
      nalezy tylko wspólczuc.
      • d.o.s.i.a Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 03.09.09, 00:14
        > Dzieci długo karmione piersią są chorowite? O
        > matko boska! Co to za przesądy światło ćmiące? Ja takich dzieci nie znam

        A ja takie znam. Corka zony kuzyna - powazna anemia i niechec jedzenia
        czegokolwiek poza piersia. Tylko czego to dowodzi? Ano tego, ze mleko matki nie
        jest cudowna mikstura. I ze istnieja dzieci butelkowe zdrowsze od piersiowych.
        Wniosek: roznicy specjalnej nie ma, wiec po co ten terror?


        > mleko matki.Wiec kobietom, którym sie nie udało karmic piersią z róznych
        powodów nalezy tylko wspólczuc.

        I znowu ta wyzszosc. Matki butelkowe powinny sie conajmniej pociachac.


        ---------

        A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest
        patetycznie i lekko mrocznawo.
        • plodny Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 03.09.09, 07:24
          d.o.s.i.a napisała:

          > A ja takie znam. Corka zony kuzyna - powazna anemia i niechec jedzenia
          > czegokolwiek poza piersia. Tylko czego to dowodzi? Ano tego, ze mleko matki nie
          > jest cudowna mikstura. I ze istnieja dzieci butelkowe zdrowsze od piersiowych.
          > Wniosek: roznicy specjalnej nie ma, wiec po co ten terror?

          Ja znam jednego faceta, ktory wypadl z czwartego pietra i sie nie zabil.
          Wniosek: mozna spokojnie wypadac z czwartego pietra.

          Kobieto, dowiedz sie co to statystyka.
          • d.o.s.i.a Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 03.09.09, 09:51
            To poprosze o te dane statystyczne. W populacji zdecydowanie wiecej jest ludzi
            nie karmionych do 3 roku zycia piersia. I zyja i maja sie dobrze. Najwyrazniej.

            ---------

            A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest
            patetycznie i lekko mrocznawo.
            • plodny Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 03.09.09, 10:17
              Znowu nie zrozumialas. Pisalem, ze uzasadnianie pojedynczymi przykladami nie ma
              sensu.
    • lamarea Szok 02.09.09, 23:40
      No ja przepraszam za wyrażenie, ale jak czytam argumenty pro-butelkowe i
      historie o "niemaniu mleka" to mi się nasuwa tylko jedno określenie : ciemnogród.

    • exxon123 Bardzo interesujacy watek 03.09.09, 00:40
      Bardzo ciekawie czyta mi sie opinie polskich matek. Wyglada, ze w
      Polsce jest dokladnie odwrotnie niz na zachodzie, bo tu
      wystepuje "terror butelkowy". Pokolenie obecnych babc, ktore ma
      glowy przemielone w latach 70-tych "nowoczesnym zywieniem"
      i "chemia, ktora rozwiazuje wszystkie problemy" wrecz terroryzuje
      mlode matki do dawania butelek. Nestle i HiPP tez nie proznuja.
      Oczywiscie babcie widza w tv reklamy tlustych, usmiechnietych
      bobaskow karmionych butelka i chca by ichne wnuczki tak samo
      wygladaly.
      Karmienie piersia natomiast wraca w wielkim stylu, glownie na fali
      zainteresowania ekologia, zdrowa zywnoscia itd. szczegolnie wsrod
      ludzi dobrze sytuowanych, akademikow i wolnych zawodow. Butelka
      staje sie pomalu synonimem mlodocianej matki bez matury, z 3
      kolorami wlosow, ktora chce miec spokoj po dyskotece.
Pełna wersja