cegielka612 Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 03.09.09, 08:50 Poza przypadkami chciałam ale się nie udało, bo nikt mi nie pomógł, to po prostu nie chce im się poświęcać. Wiadomo, że jak się karmi noworodka to nie bardzo można wyjść z domu na dłużej, a to ogranicza. Czasem trzeba też pilnować diety, nie wolno pić alkoholu. To kolejne ograniczenia. Nie każdemu też chce się walczyć o pokarm. Ja też nie rozumiem, dlaczego niektórzy nawet nie próbują, skoro nikt nie kwestionuje faktu, że mleko matki jest dla dziecka optymalne. Oczywiście nikt nie twierdzi że matka musi karmić piersią, po prostu dziwne, że ma coś cennego i nie chce tego dać dziecku. Odpowiedz Link
mruwa9 Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 03.09.09, 09:06 dajmy spokoj tym mamom, ktore zdecydowanie nie chca karmic piersia, albo karmienie maja bardzo nisko na liscie priorytetow. Nie da sie nikomu pomoc na sile, uszczesliwic na sile, a jesli matka karmic nie chce, to i tak nie bedzie, wiec dajmy jej spokoj. Moim zdaniem warto sie skoncentrowac na tych mamach, ktorym naprawde zalezy na karmieniu, ale wskutek braku wsparcia i podkopywania wiary w mozliwosci wykarmienia przez otoczenie, podejmuja decyzje o dokarmianiu/przejsciu na karmienie sztuczne, na podstawie blednych przeslanek. O to IMHO chodzi tak naprawde w tym watku, a nie o kolejna jatke na temat wyzszosci Swiat Wielkanocnych nad Swietami Bozego Narodzenia. Odpowiedz Link
wj_2000 Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 03.09.09, 09:06 W całej dyskusji żadna z Was nie wykazała się wiedzą na czym polega przewaga karmienia piersią (lub mlekiem innej kobiety) nad karmieniem czymkolwiek innym. Tu nie chodzi o brak możliwości fizycznego dostarczenia do żołądeczka czegokolwiek pożywnego (nawet przed wiekami). Można pożuć było kawałek mamuta, doprawić własną śliną i podać dziecku. Tak z rybami robią pingwiny, czy inne ptaki. Kluczowy jest fakt iż jelito cienkie oseska jest przez pierwsze miesiące (około 6) częściowo przepuszczalne nie tylko dla 20 aminokwasów (cegiełek z których zbudowane są wszystkie możliwe białka zwierzęce i roślinne), ale też dla niektórych białek nie rozbitych na aminokwasy. A białko (czyli łańcuch iluś aminokwasów) które wniknie do krwi ma działanie takie jak drobnoustroje, które, bywa, wnikają do krwi człowieka. Wywołuje to reakcję obronną, stan zapalny, produkcję antyciał, itd. Jest to niezmiernie szkodliwe. Prowadzić może do alergii i kłopotów z chorobami autoimmunologicznymi w późniejszym wieku. Gdy jelito jest już uszczelnione, wtedy - nawet gdy spożyte białko (na przykład pszenicy czy z mięsa mamuta!) nie zostanie całkowicie pocięte na aminokwasy, nic złego się nie stanie. Niestrawione cząsteczki zostaną wydalone (co powoduje iż mogą być karmą much, czy żuków gnojowników). Mleko matki ma tylko takie białka, które od początku maluszek rozbija w 100% na aminokwasy. Dlatego mleko matki unika ryzyka że przez pierwsze kilka miesięcy coś niepożądanego dostanie się do krwi, gdyż przeszło nie w pełni strawione z żołądka do jelita cienkiego. Białek różnych są miliony i nikt, na razie, nie jest w stanie wyprodukować mieszanki identycznej z mlekiem matki. Można uzyskać identyczny skład aminokwasowy, ale w kombinacjach zawierających białka których żołądek malucha nie tnie do końca na bezpieczne aminokwasy. Ponieważ mówimy o ryzyku, to podawanie przykładów dzieci karmionych sztucznie, które szczęśliwie uniknęły kłopotu, nie dowodzi, że inne dzieci też unikną pułapek biologii. Jeśli ktoś dla własnej wygody wystawia dziecko na ryzyko, to jego (czy raczej jej sprawa). Darwin nam mówi iż taka cecha (niechęci do karmienia piersią) sama w dłuższej perspektywie się wyeliminuje!!!! Odpowiedz Link
b_marciszonek Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 03.09.09, 09:12 dziecko pierwsze karmiłam 13 miesięcy, przybierała dobrze, była zdrowa-poród naturalny dziecko 2- wcześniak (28 tc), CC, 60 dni w szpitalu leżała, ja odciągałam mleko, po jej powrocie karmiłam ją noramlnie piersią do 1 roku zycia na początku jak przyjechała ze szpitala, to musiałam się postarać,żeby mieć tyle mleka ile ona potrzebuje- po prostu przystawiałam ją ciągle do piersi,żeby pokarm się "ruszył" pozdrawiam,życzę wytrwałości, JAK SIĘ CHCE TO SIĘ DAAA Odpowiedz Link
kinga_owca nowa teoria ewolucji ;-) 03.09.09, 09:25 no po prostu wymiękam po przeczytaniu kilku postów wniosek jest jeden - niebawem w drodze ewolucji matki karmiące wyginą a ich miejsce zastąpią ojcowie z butelką w dłoni więc po co roztrząsac temat, drogie mamy, skoro i tak wyginiemy jak dinozaury? Odpowiedz Link
kejzi-mejzi Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 03.09.09, 10:19 Rany julek. Wchodzi sobie człowiek spokojnie na ulubione forum aby poczytać co tam mądrego Dziewczyny popisały a tu taki watek. Szkoda, ze ludzie nie widzą tylko to co teraz, to co blisko, nie potrafiąc obserwować długofalowych skutków poczynań ludzkości. Drogie zwolenniczki butelki, jak wytłumaczycie fakt, że tak wiele dzieci ma teraz tzw skazę białkową, która objawia się czasem nawet wstrząsem po spożyciu kilku łyżeczek mleka krowiego? Czy to nie jest czasem wina tego, iż pokolenie naszych mam tak bardzo w mleko krowie wierzyło? Społeczeństwo tyje, rozmiary w sklepach odzieżowych się zmieniają, żeby nie psuć nam humoru, dawna M to dziś S. Niby dlaczego? bo faszerujemy nasze dzieci miśkoptami, danonkami i innymi sztucznymi kaszkami, święcie wierząc reklamom że to taka wspaniała żywnośc i zdrowa, bo przecież NAPISANE, ZE DLA DZIECI. Skoro tak świecie wierzycie reklamie, to dlaczego nie słyszycie pierwszego zdania jakie zawsze musi paść: że mleko matki jest najlepsze dla dziecka? Odpowiedz Link
kejzi-mejzi Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 03.09.09, 10:19 miało być: szkoda, ze ludzie widzą Odpowiedz Link
islaa - 03.09.09, 10:25 Ależ się wątek rozrósł. Mój post nie był atakiem na mamy butelkowe. On był odpowiedzią na temat "ulotka promująca dkp" Odpowiedz Link
iamhier Re: - 03.09.09, 10:35 NIE KARMIĄ PIERSIĄ BO BEBIKO KOSZTUJE GROSZE..... A dieta matki karmiacej wiecej... Odpowiedz Link
aleksa51 Błędnie interpretujecie intencje mam piersiowych 03.09.09, 10:28 Dziewczyny, chłopaki! Tu nie chodzi nam o to aby kogoś pozbawić wyboru! Przeczytajcie jeszcze raz pierwszy post! Co w tym złego, że ktoś widzi potrzebę pomocy kobietom, które nie wiedzą, że można wykarmić dziecię piersią bez pomocy mleka modyfikowanego i butelki. Jeśli nie chcesz karmiż piersią to nikt z nas ci tego robić nie każe. Nie chcemy nikogo zmuszać!!! Tu nie o to chodzi!!! Chodzi tu bardziej o pomoc w świadomym podejmowaniu decyzji o karmieniu! Podam tu jako przykład siebie samą : kiedy urodziłam młodszą córębyłam nastawiona na karmienie piersią. Ale mój pogląd był taki, że przed rokiem odstawia się dziecko. I tu kluczowa sprawa - nie miałam na to żadnego argumentu. Mogłam najwyżej powiedzieć "bo tak się robi" ale to nie ma żadnej mocy argumentacyjnej. Dzięki innym mamom karmiącym piersią mogłam podjąć świadomą decyzję. Nie chodzi też o to aby każda mama, która zacznie się zastanawiać była przeciągana na stroną Karmiących piersią. Podkreślam, że chodzi o to aby za jej wyborem stały tak naprawdę argumenty a nie oczekiwania otoczenia itp. A dyskutujących o składzie mleka kobiecego, twierdzących, że w pewnym momencie pokarm już nie jest dziecku potrzebny zapraszam do linków na górze strony tego forum,do kożystania z wyszukiwarki, niech chociaż poczytają n/t na który się wypowiadają. Odpowiedz Link
wueska Re: Błędnie interpretujecie intencje mam piersiow 03.09.09, 11:09 Nie, nie błędnie. Pierwszy post pierwszym postem, potem to już tragedia - w zasadzie z obu stron. Odpowiedz Link
aleksa51 Re: Błędnie interpretujecie intencje mam piersiow 03.09.09, 11:25 To zacytuj mi mamę piersiową, która napisała: mamy dające dzieciom mleko modyfikowane robią im tym krzywdę" - bo po nalocie na ten wątek mamy butelkowe właśnie zarzucają piersiowym, że z kolei te oskarżają mamy butelkowe o krzywdzenie swoich dzieci przez podawanie im butelki z mm. Odpowiedz Link
wueska Re: Błędnie interpretujecie intencje mam piersiow 03.09.09, 11:52 Mało razy napisane zostało, że matki karmiące butelką to egoistki? A z drugiej strony ten sam argument padł wobec matek karmiących piersią. Najśmieszniejsze dla mnie jest to, że każdy w jakimś stopnu jest egoistą. Podkreslanie, że mleko matki jest najlepsze, a więc jak go nie daję, to nie staram się o to, co najlepsze - jak dla mnie dobra droga do "krzywdzący". Osobiście uważam, że jeśli matka nie jest przekonana co do karmienia piersią, to nic z tego nie będzie dobrego. Kobieta musi się z tym dobrze czuć. Nic na siłę. A wpieranie dziewczynie, że "bo ci się nie chce, bo nie chcesz spróbować" nie powoduje, ze od razu wszystko się przestawia i "ojej, już bardzo chcę karmić piersią, bo powiedzieli, że źle robię". Jak dla mnie jeszcze bardziej zniechęca. Odpowiedz Link
aleksa51 Re: Błędnie interpretujecie intencje mam piersiow 03.09.09, 11:58 Nadal proszę o cytat. Odpowiedz Link
wueska Re: Błędnie interpretujecie intencje mam piersiow 03.09.09, 12:12 jeden "bo są wygodne, buteleczka i cyk. A gadanie że się nie ma mleka to sa bajduły, ponieważ karmi się głową, tylko i wyłącznie psychika ma największy wpływ na laktcję. " drugi "dzieci karmione długo piersią są bardziej chorowite, słabsze emocjonalnie i w ogóle takie chucherka, że przykro patrzeć... naprawdę znam wiele takich przykładów. Może to wynika z tego, że dziecko karmione piersią zamiast zjeść normalny pożywny posiłek łapie za "cyca" i tym się jakoś oszukuje" Za wszelką cenę obie strony chcą udowodnić, że ta druga nie ma racji. A może po prostu każda ma? Każda kobieta jest inna, każde dziecko jest inne. Nie dla kazdej matki i każdego dziecka te same rozwiązania będą miały zastosowanie. A wbijanie do głowy młotkiem, bo tak lepiej, bo tak powinnaś, bo to niezdrowe, bo to źle, bo nie jestes najlepszą matką dla swojego dziecka, bo nie chcesz go karmić piersią, to po co? Rzeczowe argumenty, na spokojnie, jakich tu jest sporo - może trafią, tam gdzie powinny. Odpowiedz Link
aleksa51 Re: Błędnie interpretujecie intencje mam piersiow 03.09.09, 12:31 jeden "bo są wygodne, buteleczka i cyk. A gadanie że się nie ma mleka to sa bajduły, ponieważ karmi się głową, tylko i wyłącznie psychika ma największy wpływ na laktcję. " drugi "dzieci karmione długo piersią są bardziej chorowite, słabsze emocjonalnie i w ogóle takie chucherka, że przykro patrzeć... naprawdę znam wiele takich przykładów. Może to wynika z tego, że dziecko karmione piersią zamiast zjeść normalny pożywny posiłek łapie za "cyca" i tym się jakoś oszukuje" Te cytaty nie dotyczą tego o co pytam. Gdzie tam napisano "Robisz dziecku krzywdę podając mleko modyfikowane"? Odpowiedz Link
wueska Re: Błędnie interpretujecie intencje mam piersiow 03.09.09, 13:09 Ja nigdzie nie napisałam również, że tu jest wprost napisane "Rboisz dziecku krzywdę podając mleko modyfikowane". Moja wypowiedź o "krzywdzie" brzmiała inaczej. Ale jeśli uważasz, że dyskusja jest tylko rzeczowa, że nie ma napuszonego przekonywania towarzystwa - "to ja jestem lepsza""nie, to ja mam rację", itd - to ok. Ja uważam, że tu nie ma dyskusji tylko mała wojna i nie twierdzę, że dotyczy to wszystkich wypoiadających się mam. Mogę się mylić, ale jeśli jakas mama wmawia mi, że nie ma takiej opcji, abym nie mogła karmić piersią, to coś takiego mi się nie podoba. Odpowiedz Link
aleksa51 Re: Błędnie interpretujecie intencje mam piersiow 03.09.09, 13:52 Widzę jak przebiega dyskusja i nie kierowałam mojej prośby od razu konkretnie do ciebie. Ty podjęłaś próbę wyjaśnienia mi, że jest innaczej niż sądzę. Nie po raz pierwszy obserwuję dyskusję, w której dyskutują mamy piersiowe, a po chwili "wpadają" nie wiadomo skąd mamy butelkowe i od wejścia piszą "nie wmawiajcie nam, że robimy krzywdę naszym dzieciom podając im butelkę!" chociaż nikt wcześniej nic takiego nie napisał. Zawsze to wygląda niestety w ten sposób. Wueska nie odbieraj moich postów jako ataku na ciebie, bo nie taka moja intencja. Poprostu chciałabym, żeby ktoś się zastanowił broniąc swoich racji i praw czy faktycznie jest przed czym ich bronić. Odpowiedz Link
wueska Re: Błędnie interpretujecie intencje mam piersiow 03.09.09, 15:26 Bardzo możliwe, że (choć każda inaczej) mamy mniej więcej to samo na myśli. Powiem szczerze, że gdyby nie frustracja i rozpacz, jaka mnie ogarniała przy karmieniu, to pewnie karmiłabym o wiele dłużej. Może nie rok, nie dwa, ale też nie tylko dwa miesiące (nawet ciut mniej). Bo obie formy mają swoje wady i zalety. Obie formy w konkretnych sytuacjach są dobre lub złe. Oba rozwiązania można stosować i nie widzę przeszkód, aby istniały obok siebie. Tylko przykro mi, jak ktoś pisze "bo ci się nie chciało". Podjęłam decyzję, bo miałam wybór. A samo trzymanie dzidzi przy cycku <jak akurat nie bolało>, było przyjemne Odpowiedz Link
kejzi-mejzi Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 03.09.09, 10:34 Pełna micha kaszy jaglanej nie utuczy, człowiek po niej długo głodu nie czuje. Ale jak się naje sztucznego chleba z nutellą to nie dość, że machnie 1000 kalorii za jednym posiedzeniem to po godzinie znów jeść musi, bo poziom cukru spada. Odpowiedz Link
ranita_08 2 argumenty:-) 03.09.09, 10:34 Moje koleżanki, które zdecydowały się na karmienie butelką podawały takie argumety: 1) kiedy wraca się po urlopie macierzyńskim do pracy trudno o możliwość karmienia piersią, a niektóre kobiety chcą wrócić do pracy, 2) strach przed "obwisłym" biustem, który po kilkuletnim karmieniu wygląda o 200% gorzej. Nie wiem czy tak jest, nie mam dzieci, ale też bym się tego chyba bała troszkę. Odpowiedz Link
bazia8 Re: 2 argumenty:-) 03.09.09, 10:52 wróciłam do pracy, jak Córka miała 5 miesięcy, karmiłam do 22 m-ca. W moim otoczeniu jest co najmniej kilkanaście Mam, które wracały do pracy tuż po urlopie macierzyńskim i karmiły grubo powyżej roku. Ale ja właściwie znam tylko jedną mamę butelkową. Co do biustu: czy jeśli powiem Ci, że mój wygląda o 200%lepiej niż przed karmieniem, to zdecydujesz się na karmienie? Odpowiedz Link
ranita_08 Re: 2 argumenty:-) 03.09.09, 11:09 Ale jak ty to robiłaś? Zabierałaś dziecko do pracy? Inna sprawa jak ktoś ma taki zawód, że może co jakiś czas podjechać do domu na karmienie, ale to jest chyba rzadkie. Czy po ewentualnym urodzeniu dziecka zdecyduję się na karmienie nie wiem. Tego chyba nie można zaplanować tak w przód Na dzień dzisiejszy powiem ( wiem, narażając się zaraz na kilka obelg) że nie chciałabym, ponieważ nie chciałabym być uwiązana jak pies u budy. Każdy w sumie korzysta z doświadczenia najbliższych. Większość moich koleżanek po 3 miesiącach przechodziło na butelki bo chciały jakoś i o siebie zadbać po roku ciąży i macierzyńskiego łącznie. Myślę że tego typu decyzje podjmę jak już będę w ciąży. Często bywa tak, że kobiety które np nie lubią dzieci zachodzą w ciąże i światopogląd im się zmienia, bywa też tak że kobiety lubiące dzieci zostają matkami i nagle nie dają sobie kompletnie rady z tą zmianą. Wszystkim należy się zrozumienie Co do mnie, póki co nie wiem. Odpowiedz Link
bazia8 Re: 2 argumenty:-) 03.09.09, 11:41 Odpowiadam: jest wiele sposobów na karmienie dziecka, gdy mama jest w pracy dziecko można uczyć picia z kubeczka już od 4 miesiąca życia (wbrew pozorom taka nauka idzie b. szybko, a smoczek i niekapki wcale nie są niezbędne) można podawać pokarm łyżeczką można karmić odciągniętym mlekiem jeśli są do pomocy inne osoby to mogą podwieźć malucha na karmienie do pracy, ja z tego sposobu akurat nie korzystałam półroczne dziecko jest na tyle duże, że da sobie radę bez Mamy przez osiem godzin Można też wrócić do pracy na 1/2 lub 3/4 etatu, poza tym karmiącej Mamie przysługuje zmniejszenie wymiaru czasu pracy. Znajome Mamy karmiące piersią to w znakomitej większości Mamy normalnie pracujące - co więcej, dzieci nie zawsze zostawały z opiekunką, czy babcią w domu czasem były to dzieci żłobkowe. Jeśli Mamy chciały karmić długo to po prostu to robiły, mimo, że nie miały komfortu pozostawania na urlopie wychowawczym. Ranita, zapewniam Cię, ze karmienie piersią nie ma wiele wspólnego z uwiązaniem "psa u budy" A bycie w ciąży jakoś wyjątkowo sprzyja dbaniu o siebie Pomyśl,może warto nie skorzystać z takich doświadczeń, jakie mają Twoje koleżanki tylko trochę pójść pod prąd? Odpowiedz Link
ranita_08 Re: 2 argumenty:-) 03.09.09, 13:46 Dzięki za rady Moje koleżanki w większości właśnie odciągają mleko i karmią tym mlekiem z butelki. One, mąż lub ktoś kto akurat się dzieckiem opiekuje ( dziadkowie). Wiadomo, że karmiącym mamom przyszługuje zmniejszenie czasu pracy, ale pewnie dobrze wiesz że ustawa swoje a życie swoje. Są różne zawody, różni ludzie i różne firmy. Ale to nie forum do tej dyskusji. Co do pójścia pod prąd to nie sądzę abym chciała robić coś " tak jak wszyscy" lub " tak jak nikt" Jak przyjdzie mój czas pewnie sama będę już wiedziała czego chcę i jak to zrobię Jako matka pewnie najlepiej wiesz, że wszelkie deklaracje składane przez kobietę jeszcze nie mającą dzieci są z palca wyssane, bo dziecko może zmienić podejście człowieka do życia. Odpowiedz Link
kaeira Re: 2 argumenty:-) 03.09.09, 11:52 ranita_08 napisała: > Ale jak ty to robiłaś? Zabierałaś dziecko do pracy? Inna sprawa jak > ktoś ma taki zawód, że może co jakiś czas podjechać do domu na > karmienie, ale to jest chyba rzadkie. Bardzo, bardzo wiele mam karmi piersią przez długie miesiące po powrocie do pracy. Nie ma w tym nic trudnego. Karmi się dziecko przed pracą, po pracy i ewentualnie (zazwyczaj) w nocy. Szczególnie przy dziecku nieco starszym (po pół roku) zazwyczaj z łatwością "uzbiera się" wymagana ilość karmień, aby zaspokoić mleczne potrzeby dziecka bez wprowadzania mieszanki. (np. w wypadku 10-miesięczniaka minimum to 3 karmienia dziennie). Oczywiście, wiele mam karmi też mieszanie - czyli modyfikowane kiedy mama jest w pracy, pierś, kiedy jest przy dziecku. (Dodam, że laktacja bez problemu utrzymuje się, nawet jeżeli matka karmi tylko raz czy dwa dziennie.) Oprócz tego, polskie prawo pracy przewiduje przerwy na karmienie dla matek karmiących piersią (niezależnie od wieku dziecka). Oczywiście, w praktyce nie zawsze można z tego skorzystać, ale przy sprzyjających warunkach (przyjazne miejsce pracy, niedalekie miejsce zamieszkania) może to być całkiem wygodne. Kolejnym wyjściem jest odciąganie - to wersja nie dla wszystkich, bo przecież nie każda matka ma warunki na sesje z laktatorem w miejscu pracy (ale też dlatego, że zdarzają się piersi "odporne" na odciąganie). Tym niemniej są matki, których małe dziecko karmione jest tylko (albo głównie) mlekiem z piersi, nawet jeśli matka wraca do praca bardzo szybko (częste zjawisko np. w USA, gdzie bardzo wiele matek ma tylko 6 albo 8 tygodni urlopu macierzyńskiego. > Większość moich koleżanek po 3 miesiącach przechodziło na butelki > bo chciały jakoś i o siebie zadbać po roku ciąży i macierzyńskiego łącznie. Ale nie rozumiem - w czym karmienie przeszkadza w "zadbaniu o siebie"? Odpowiedz Link
ranita_08 Re: 2 argumenty:-) 03.09.09, 13:53 Jeśli chodzi o dbanie o siebie to chodziło mi o czas dla siebie. Matka karmiąca piersią jest bardziej uzależniona od rytmu dnia dziecka niż matka karmiąca butelką. Jesli odciąga się mleko laktatorem, to nie ma problemu, ale jesli karmi się bezposrednio piersią to chciał nie chciał kilka- kilkanaście miesięcy żyjesz właściwie od karmienia do karmienia. Nie pójdziesz na siłownię (moja przyjaciółka kosmicznie utyła w ciąży i jej strasznie zalezało na jakiejkolwiek poomocy w tym temacie), basen czy inne rzeczy tylko dla siebie. Być może część mam uzna to za straszny egoizm, ale uważam że jeśli jakaś kobieta odczuwa taką potrzebę, to powinna móc ten czas choćby w minimalnym wymiarze znaleźć. I to właśnie miałam na myśli pisząc o dbianiu o siebie. Odpowiedz Link
kaeira Re: 2 argumenty:-) 03.09.09, 14:20 ranita_08 napisała: > jesli > karmi się bezposrednio piersią to chciał nie chciał kilka- > kilkanaście miesięcy żyjesz właściwie od karmienia do karmienia. Ależ wcale niekoniecznie! Oczywiście, karmiąc małe niemowlę jest się zwykle do niego "uwiązanym", bo karmienia zwykle są co 2-3 godziny. (Ale tez wiele mam chwali sobie "mobilność" - dziecko pod pachę i może z nim isć gdziekolwiek, nie dbając o "osprzęt butelkowy", termosy, podgrzewanie mleka, itd) > Nie > pójdziesz na siłownię (moja przyjaciółka kosmicznie utyła w ciąży i > jej strasznie zalezało na jakiejkolwiek poomocy w tym temacie), > basen czy inne rzeczy tylko dla siebie. Ale karmiąc dziecko kilkunastomiesięczne karmi się zazwyczaj kilka razy dziennie, i bez kompletnie żadnego problemu można wygospodarować czas na basen, siłownie, itd (zresztą jest to możliwe już od 5-7 miesiąca, kiedy dziecko zazwyczaj jeść inne pokarmu, poza piersią). Nie mówiąc o tym, że wiele mam karmi mieszanie, więc może się urwać na jeszcze dłużej, zostawiając mleko mpodyfikowane. Odpowiedz Link
ranita_08 Re: 2 argumenty:-) 04.09.09, 09:56 Ależ wcale niekoniecznie! Oczywiście, karmiąc małe niemowlę jest się zwykle do > niego "uwiązanym", bo karmienia zwykle są co 2-3 godziny. (Ale tez wiele mam ch > wali sobie "mobilność" - dziecko pod pachę i może z nim isć gdziekolwiek, nie d > bając o "osprzęt butelkowy", termosy, podgrzewanie mleka, itd) no właśnie. Nie chcę nikogo urazić ale nie zawsze chyba ma się ochotę chodzić wszędzie z dzieckiem? Poza tym nie wszędzie można karmić piersią. To chyba powinno się robić raczej w intymnej atmosferze, więc nie wiem....no restauracja odpada) Wiem czepiam się ale jakoś mnie to wszystko przeraża troszkę Odpowiedz Link
plodny Re: 2 argumenty:-) 04.09.09, 15:26 A dlaczego niby nie mozna karmic w restauracji? Mnie kiedys bardzo zaskoczyl watek na temat oblenosci matek karmiacych piersia. Dziwne. Jakby nieco nienormalne przekonanie. Odpowiedz Link
basiak36 Re: 2 argumenty:-) 03.09.09, 18:12 > Jesli odciąga się mleko laktatorem, to nie ma problemu, ale jesli > karmi się bezposrednio piersią to chciał nie chciał kilka- > kilkanaście miesięcy żyjesz właściwie od karmienia do karmienia. Nie > pójdziesz na siłownię (moja przyjaciółka kosmicznie utyła w ciąży i > jej strasznie zalezało na jakiejkolwiek poomocy w tym temacie), > basen czy inne rzeczy tylko dla siebie. Nic bardziej blednego) To karmienie w takiej sytuacji to tylko wymowka. Ciekawe gdzie jest tez tatus dziecka? MOj zajmowal sie coreczka po powrocie z pracy i mialam spokojnie 2h na pojscie na basen, zaczelam chodzic kiedy mala miala 3 mce. Trzeba chciec. Jak ktos nie chce, to znajdzie kazda wymowke aby nie isc. Odpowiedz Link
plodny Re: 2 argumenty:-) 03.09.09, 20:42 Ranita, karmienie piersia pomaga zrzucic kilogramy. Odpowiedz Link
ranita_08 niestety strach 04.09.09, 10:02 Efekty mogą być różne u różnych kobiet. Jedna z moich koleżanek po ciąży ma ładny biust a druga niestety, przepraszam za dosłowność "wory do pępka" w wieku 33 lat. Uprzejmie dziękuję Widzisz kilogramy kobieta zrzuci, jak będzie uparta w ćwiczeniach i dbaniu o siebie, ale pewnych zmian hmm zniwelować się naturalnie już nie da. Czasami to się zastanawiam czemu kobiety muszą mieć tak przewalone z tym wszystkim Tyją, tracą jędrność biurtu, lecą im włosy, zęby, czasem różne inne komplikacje np. porodowe. Ja się tego boję i to panicznie. Odpowiedz Link
blueaha wolny wybór 03.09.09, 12:15 Doleję trochę oliwy do ognia może tym postem ale chciałabym zapytac mamy karmiące butelką, które piszą tutaj o wolności wyboru sposobu karmienia czy dały wybór swoim dzieciom? I skoro to mleko modyfikowane jest takie super to dlaczego tyle dzieci nie chce go pic? I dlaczego na butelkowym forum jest tak dużo postów z zapytaniem o dzieci które po jakimś czasie odrzucają to mleko i nie chcą go już pic? Gdyby dzieci miały głos na pewno wybrały by pierś Ale przecież dzieci i ryby... Odpowiedz Link
wueska Re: wolny wybór 03.09.09, 12:19 Karmiłam piersią. Jak już byłam za obolała odciągałam i podawałam małej z butelki swój pokarm. I może to kwestia psychiki, ale z dnia na dzień ściągałam mniej, a ona chciała więcej. Gryzła do krwi <usłyszałam, że no cóż, kiepski sutek>, ale próbowałam być twarda. Płakałyśmy razem, aż któregoś wieczoru moja mama wzięła ją na ręce, kazała mi się uspokoić i zrobić sztuczne. Wciągnęła jedną dziurką, nie zająknęła się i spała przecudownie. Potem było pół na pół aż całkiem na sztuczne przeszłyśmy. Ciężko było mi spytać - które wolisz? Jednak nie odrzuciła sztucznego, nie pluła nim, tylko od pierwszej chwili ssała lepiej niż mojego biednego sutka. Odpowiedz Link
plodny Re: wolny wybór 03.09.09, 20:52 A widzialas takie silikonowe katurki-oslonki na brodawki? Inna sprawa, ze dziecko musi sie dobrze przysatwic - mowie to jako obserwator wylacznie, oczywiscie. U nas byly klopoty podczas karmienia pierwszego. Na poczatku. Nawal mleczny, bolace brodawki, itd. Ale potem wszystko juz bylo super. Odpowiedz Link
shadout_mapes Re: wolny wybór 03.09.09, 15:40 blueaha napisała: > [i]Doleję trochę oliwy do ognia może tym postem ale chciałabym zapytac mamy > karmiące butelką, które piszą tutaj o wolności wyboru sposobu karmienia czy dał > y > wybór swoim dzieciom? a Ty swoje dziecię zapytałaś czy woli butlę, czy pierś? > I skoro to mleko modyfikowane jest takie super to dlaczeg > o > tyle dzieci nie chce go pic? eeee.... jakieś może zacytujesz statystyki?? bo moje dziecko pije chętnie każde modyfikowane mleko, próbowało już enfamil, nan, bebiko i humanę - każde wypija chętnie > I dlaczego na butelkowym forum jest tak dużo postó > w > z zapytaniem o dzieci które po jakimś czasie odrzucają to mleko i nie chcą go > już pic? bo może kiedy dziecko zasmakowało jabłka, marchewki i innych smacznych nowości, to mleko już się "przejadło" istnieją też dzieci odrzucające pierś i jakoś nikt teorii w Twoim stylu do tego zjawiska nie dorabia > Gdyby dzieci miały głos na pewno wybrały by pierś lol... to już chyba komentarza nie wymaga.. oto mama,która zarzuca innym, że nie dały dzieciom wyboru Odpowiedz Link
blueaha Re: wolny wybór 04.09.09, 08:25 shadout_mapes napisała: >a Ty swoje dziecię zapytałaś czy woli butlę, czy pierś? Pytałam, ale wiesz, jakoś nie chciało odpowiadacMój synek nie chciał ani smoka ani butli a kiedy dałam mu spróbowac mm to pluł nim dalej niż widziałTo starczyło mi za odpowiedź >eeee.... jakieś może zacytujesz statystyki?? > bo moje dziecko pije chętnie każde modyfikowane mleko, próbowało już enfamil, nan, bebiko i humanę - każde wypija chętnie no cóż statystyk nie znam, napisałam tak na podstawie obserwacji własnych i trochę literatury i forum- bardzo dużo jest takich wątków a więc jest to problem wielu dzieci, chociaż na pewno nie wszystkich. >bo może kiedy dziecko zasmakowało jabłka, marchewki i innych smacznych nowości, > to mleko już się "przejadło" > istnieją też dzieci odrzucające pierś i jakoś nikt teorii w Twoim stylu do tego > zjawiska nie dorabia no cóż ja znowu nie mam tu żadnych ciekawych statystyk ale z obserwacji tych naszych forów wynika, iż zdecydowanie częściej jest to problem dzieci karmionych mm, też na pewno nie wszystkich. > > Gdyby dzieci miały głos na pewno wybrały by pierś > > lol... to już chyba komentarza nie wymaga.. oto mama,która zarzuca innym, że ni > e dały dzieciom wyboru jak pisałam na początku- dałam swemu dziecku wybór-i wybrało pierś bo to jest najbardziej naturalne dla dziecka, dlatego dziecko położone na brzuchu matki pełznie w kierunku piersi wypełnionej mlekiem a nie w kierunku butelki z mlekiemPozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link
fizula Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 03.09.09, 12:19 Po przeczytaniu wątku nasuwa mi się wniosek: 1. Dyskusja na naszym forum na jakikolwiek temat by nie była w końcu sprowadza się do dylematu: czy warto ponad rok karmić piersią. 2. Ciekawe, jak bardzo jesteśmy przywiązani do liczb, zaleceń- a skoro tak, dlaczego nikt z naszych adwersarzy nie zatroszczył się, aby zapoznać się z cytowanymi na samej górze Standardami Unii Europejskiej, które to zalecają karmienie piersią nie tylko w pierwszym roku życia. Uznają mleko matki za najwłaściwsze mleko również w dalszych latach życia dziecka właśnie ze względów zdrowotnych, nie emocjonalnych. A dokument ten zarekomendowany jest nie przez stowarzyszenia psychologów, ale położnych pediatrów, itd. 3. Ja aż tak bardzo przywiązana do liczb nie jestem, ale za to na pewno przywiązana jestem do moich dzieci i zainteresowana ich rozwojem i tym, co mi komunikują. A cała trójka wyraża swoim istnieniem następujące twierdzenie: każde dziecko jest inne, każde ma nieco inne potrzeby- i tylko ten kto rozumie swoje dzieci będzie widział konieczność ich respektowania. I nawet gdyby zalecenia były inne, to po prostu dzieci swoim zachowaniem udowadniają nam, że bardzo potrzebują mleka matki zwłaszcza w okresie poniemowlęcym, zwłaszcza kiedy są chore, osłabione, przeżywają kryzysy rozwojowe, okresy niepokoju. Wczoraj czytając "Politics of breastfeeding" znalazłam ciekawe dane: Państwo Sri Lanka jest ciekawym przykładem. Stosunkowo biedny kraj, gdzie na głowę dochów roczny wynosi ok. 1300 $. Autorka porównuje go z bogatymi wyspami Bahama, ponad 10 razy bogatszym krajem. Otóż śmiertelnośc wśród dzieci na Sri Lance jest ponad 5 krotnie niższa. Dlaczego? Z powodu dobrego systemu zdrowotnego promującego naturalne karmienienie. Tam karmienie piersią jest normą, jest doceniane i rozumiane przez lekarzy. I w wieku 2 lat 3/4 dzieci jest nadal karmionych piersią. jest to możliwe dzięki dzięki wiedzy służby zdrowia i kobiecym grupom wsparcia. Dla mnie ten przykład jest budujący. Wracając do tematu wątku: dlaczego Twoje koleżanki nie karmią? Nie wiem, dlatego się nie wpisywałam. Ale wiem, dlaczego to karmienie tak często się nie udaje: 1. z powodu niewiedzy o fizjologii laktacji i o zachowaniu niemowlęcia;tu zaliczyłabym również ogrom mitów na ten temat;zwłaszcza niewiedza i niedocenienie karmienia piersią wśród personelu medycznego skutkuje wieloma niepowodzeniami laktacyjnymi; 2. z powodu braku konkretnego wsparcia i pomocy zwłaszcza w początkach, ale i dalszych etapach karmienia ze strony bliższego i dalszego otoczenia; podczas początku mojego karmienia 90% rad, uwag jakie otrzymałam na temat mojego karmienia było niewłaściwych (na szczęście byłam po Szkole Rodzenia); 3. z powodu zbyt niskiego poczucia własnej wartości u kobiet, które stosują często różne przykrywki, mechanizmy obronne, żeby to ukryć. Kobiety zwyczajnie nie doceniają siebie: że są w stanie wykarmić własne dziecko, że ta część kobiecej fizjologii jest wartościową częścią kobiecości. Do tego trzeciego punktu jeszcze jedna uwaga. Otóż z mojej ulubionej książki w/w fantastyczny przykład. Otóż G.Palmer porównuje karmienie piersią u kobiet, które jest tak podatne na emocjonalną otoczkę, na stres do analogicznej męskiej czynności również bardzo podatnej na stres. Często kobiety przyjmują prezenty przed narodzinami dziecka lub po: w tym znajdzie się nierzadko butelka ze smoczkiem. Można to porównać do sytuacji, kiedy facet przed swoim pierwszym współżyciem otrzymałby w prezyncie sztucznego penisa z informacją: "Wiesz, ale to się często nie udaje. Ale nie martw się, możesz wtedy użyć tego i będzie równie dobrze". Czy mężyczyźni akceptują podobne zachowanie i odzywki? Oczywiście, że nie, bo mają o wiele większe poczucie własnej wartości jako mężczyźni i nie dadzą sobie wcisnąć kitu, namiastki. A kobiety sobie na to pozwalają- niestety, bo chcą być grzeczne, rozumiejące, nie doceniają swoich możliwości typowo kobiecych. Odpowiedz Link
dordulka Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 03.09.09, 12:31 fizula napisała: Otóż G.Palmer porównuje karmienie > piersią u kobiet, które jest tak podatne na emocjonalną otoczkę, na > stres do analogicznej męskiej czynności również bardzo podatnej na > stres. Często kobiety przyjmują prezenty przed narodzinami dziecka > lub po: w tym znajdzie się nierzadko butelka ze smoczkiem. Można to > porównać do sytuacji, kiedy facet przed swoim pierwszym współżyciem > otrzymałby w prezyncie sztucznego penisa z informacją: "Wiesz, ale > to się często nie udaje. Ale nie martw się, możesz wtedy użyć tego i > będzie równie dobrze". Czy mężyczyźni akceptują podobne zachowanie i > odzywki? Oczywiście, że nie, bo mają o wiele większe poczucie > własnej wartości jako mężczyźni i nie dadzą sobie wcisnąć kitu, > namiastki. A kobiety sobie na to pozwalają- niestety, bo chcą być > grzeczne, rozumiejące, nie doceniają swoich możliwości typowo > kobiecych. A wiesz, ze cos w tym jest... Ciezko wracac do tego co bylo, ale emocje czesto biora gore nad wiedza i rozsadkiem. U mnie tak bylo. Ech, cofnac czas... Odpowiedz Link
islaa prośba do moderatorów 03.09.09, 13:29 Załamka! Proszę moderatorów o zmianę tytułu wątku z obecnego na "o ulotce raz jeszcze". Ja się na prawdę nie pytam dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią TO TYLKO TYTUŁ!!!!!! aaaaaa Mój post miał na celu odniesienie się do pomysłu tworzenia ulotki promującej długie karmienie piersią. Chciałam napisać,że moim zdaniem bardziej przydatna byłaby sensowna ulotka o początkach karmienia piersią, dla tych które karmić CHCĄ. Bo ja takiej nie spotkałam. Bo moje koleżanki takiej nie spotkały a bardzo jej potrzebowały. SAME jej chciały! Odpowiedz Link
ciociacesia cos w tym jest 03.09.09, 13:34 ulotka która ja dostałam niezbyt sensowna była, potem mi dziewczyny na porodzie domowym musiały 'odtruwanie' fundowac Odpowiedz Link
aleksa51 Pomocne w dyskusji 03.09.09, 13:37 Drogie mamy, drodzy tatusiowie! Zapraszam chętnych, którzy chcą wiedzieć o czym dyskutują tutaj : www.laktacja.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=684&Itemid=172 Oprucz przeczytania artykułu można obejrzeć sobie "bliżej" tę stronę i uzbroić się w aktualną wiedzę, a nie w doświadczenie mam, babć, sąsiadek... Odpowiedz Link
mucta Re: prośba do moderatorów 03.09.09, 16:20 Nie wiem kto wyciąga tematy na stronę tytułową forum Gazety, ale bardzo często jest to robione dość chamsko i w celu zrobienia szumu i nabicia postów przez osoby niezorientowane, a krzykliwe. Tak też się stało w tym przypadku - dla mnie Twoje czyste intencje były jasne i dla większości forumowiczek pewnie też - ale wyciągacze tematów na główną obchodzi tylko klikalność Odpowiedz Link
midla Re: prośba do moderatorów 04.09.09, 12:10 Niestety chodzi o klikanie. I zawsze w takiej sytuacji znajdą się osoby o niskiej kulturze debaty . Pytanie, czy warto dyskutować? Odpowiedz Link
islaa Re: prośba do moderatorów 04.09.09, 13:23 o jasny gwint! Rzeczywiście temat został wyciągnięty! Drogie moderatorki, dałam na prawdę fatalny tytuł dla mojego wątku, on rzeczywiście może być przez mamy butelkowe odebrany jako czepiactwo a we mnie tego nawet grama. Jeszcze raz, poważnie proszę o zmianę tytułu. Islaa Odpowiedz Link
kejzi-mejzi Re: prośba do moderatorów 04.09.09, 17:17 chyba założyciel nie ma takich praw. Odpowiedz Link
kropkaa wyjaśnienie 05.09.09, 02:53 Nie można zmienić tytułu. Nie można "wejść" w żaden post, nawet swój. Nie można nic zmienić, zmodyfikować, poprawić. Jedyne, co można to cały post usunąć, ew. potem przywrócić (post czy wątek nie jest tak naprawdę usuwany, jedynie przekreślony i niewidoczny dla osób niezalogowanych jako administrator czy osoba z uprawnieniami administratora). Odpowiedz Link
fizula Re: prośba do moderatorów 05.09.09, 11:37 > Drogie moderatorki, dałam na prawdę fatalny tytuł dla mojego wątku, on > rzeczywiście może być przez mamy butelkowe odebrany jako czepiactwo a we mnie > tego nawet grama. > Jeszcze raz, poważnie proszę o zmianę tytułu. > Islaa Nie jest to możliwe- nie mam takich możliwości. Co najwyżej można wyciąć posta lub nawet cały wątek, zbanować dowolne osoby. Na maila mi napisz, czy chcesz, żeby coś wyciąć. Odpowiedz Link
grochalcia Re: prośba do moderatorów 07.09.09, 16:53 Nie bylam w stanie przeczytac wszystkiego oj, babki!!!!jak to wszystko daleko odeszlo od tematu pierwotnego!!!! więc tak-jako polegla mama piersiowa musze przyznac, ze mi najbardziej brakowalo fachowej porady, pomocy, telefonow, pod ktore mozna dzwonic, doswiadczonej osoby, ktora przyjdzie i posiedzi ze mna pol dnia...niiieee, byla połozna i nie wiedziala czemu dziecko sie nie najada...tak....nie wiedzialam jak pogodzic łzy 4-latka z tym, ze maluszek wciąż chciala jesć. Meczyly mnie godziny spedzone z laktatorem, gdzie najwiecej udalo mi sie sciagnac 60 ml z obu piersi......raz sie tak zdarzylo..a tak bylo 20-30ml.... butelki nie podaje sie z wygody, tylko z bezsilnosci.bo juz kobieta nie wi co ma zrobic by pomoc dziecku... ulotka???jak najbardziej....to bardzo ciekawa propozycja...ale do tego jakies szczegolowe szkolenia dla doradcow laktacyjnych i info gdzie mozna ich znalezc..strony w necie...zwlaszcza w mialych miastach..tu gdzie mieszkam nie znalazlam zadnej informacji na ten temat teraz juz wiem, ze w Lublinie jest fizula(tylko 100 km), ze jest zyczliwa kinga owca ale ani jednej ani drugiej nie sciagne do sibie...brakuje takich osob wszedzie, naprawde... moze warto przemyslec ta sprawe..i zamiast atakowac siebie wzajemnie obmyslec cos, co pomoze w przyszlosci mlodym mamom uporac sie z problemami z laktacją. I pozdrawiam serdecznie! Kasia Odpowiedz Link
kinga_owca Grochalciu ;-) 08.09.09, 12:39 a skąd wiesz, że nie ściągniesz? wszystko zależy od tego, kiedy no i ja serdecznie zapraszam do siebie Odpowiedz Link
kukulka11 Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 07.09.09, 18:03 tak sobie mysle a jakby samej majac za soba cc i dlugie karmienie z przejsciami, przy drugim piorodzie zrobic laktacyjna propagande? Odpowiedz Link
zamolskaz Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 07.09.09, 22:22 Witam Forumowiczki i Forumowiczów. To mój debiut na tym forum, ale temat życiowy, więc cóż było robić - trzeba się włączyć. Islaa - taka "ulotka" istnieje! No, może nie do końca ulotka, ale być może to to, o co Ci chodzi. Jest taka książeczka - "Warto karmić piersią", autorstwa Magdaleny Nehring-Gugulskiej. Poleciła nam ją położna w szkole rodzenia i przyznam szczerze, że bardzo wiele spraw dotyczących karmienia piersią jest tam poruszonych - począwszy od tego jak to zrobić, przez różne problemy natury nawał, ulewania, kolki aż po "jak odstawić dziecko od piersi". Książeczkę czyta się na tyle przyjemnie, że robiłam to właśnie podczas karmienia - krótkie rozdziały, każdy poruszał oddzielny temat. Kiedy powstawał jakiś problem "cycowy" zazwyczaj znajdowałam odpowiedź w tej książce. Zresztą możesz przejrzeć spis treści i kilka przykładowych stron na przykład tutaj: rodzinna.pl/warto-karmic-piersia-p-33.html (nie, nie jestem przedstawicielem handlowym, to pierwsza pozycja, która wyskoczyła mi w przeglądarce ) Co do różnych mitów na temat karmienia, to mój syn jest z cc i nie było problemów, by przystawiać go do piersi. Rodziłam we Wrocławiu, mimo że w wielu kwestiach szpital nawalał, to jednak jeśli chodzi o pomoc w przystawieniu małego do piersi nie mogę słowa złego powiedzieć. Widać, że wiele zależy od personelu w danej placówce. Jeszcze zanim wywieziono mnie na pooperacyjną położna położyła mi Miśka na piersiach, żeby "zassał". Poza tym karmiłam Miśka 10 miesięcy, z wyboru. Potem przeszliśmy na modyfikowane, bez większych problemów i z mojej i z dziecka strony. Nie było też mowy o czymś w stylu "jak raz pociągnie z butelki to nie będzie chciał już piersi". Pewnie tak się zdarza, ale Mikołaj był czasem karmiony z butli (moim pokarmem), bo w międzyczasie jeszcze studiowałam. I mimo butli i tak zawsze z chęcią wracał do piersi. Jak widać - różnorodność wśród matek i dzieci jest na tyle wielka, że każdy musi znaleźć swój złoty środek (jeśli chce) w problematyce karmienia. Da się go znaleźć na pewno, tylko czasem potrzeba cierpliwości. No i rzeczywiście - trafnej pomocy. Myślę, że nie potrzeba tu tworzyć nowego materiału "laktacyjnego". Tego jest naprawdę sporo - trzeba raczej rozpowszechniać informacje o materiałach już istniejących. Tyle słowem pierwszego wpisu na forum Odpowiedz Link
aleksa51 Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 08.09.09, 09:38 Myślę, że poprzedniczka ma dużo racji ale sądzę też, że bardziej pomocna dla przeciętnej mamy będzie jednostronicowa ulotka z samą esencją i wymienionymi adresami www lub nr tel. gdzie można szukać pomocy/zgłębiać wiedzę. Sama chętnie rozpowszechniłabym taką ulotkę w mojej okolicy, a mam na to taki pomysł: położna która pracuje w naszej poradni to spoko babka, pracuje też w innej poradni i w miejscowym szpitalu, jeździ codzień na wizyty patronażowe. To z nią bym się umówiła na spotkanie i pogadankę. Myślę, że taka ulotka mogłaby wisieć w każdej sali poporodowej i w poradni na tablicy. Mogłaby zostawiać zainteresowanym mamom podczas wizyt patronażowych, a może i samaby zerknęła i nabyła więcej wiedzy... Odpowiedz Link
zamolskaz Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 08.09.09, 10:48 aleksa51 napisała: > bardziej pomocna dla > przeciętnej mamy będzie jednostronicowa ulotka z samą esencją i wymienionymi > adresami www lub nr tel. gdzie można szukać pomocy/zgłębiać wiedzę. Właśnie o to mi chodziło, gdy pisałam, że nie tyle trzeba nowych tekstów laktacyjnych, co raczej czegoś, co zebrałoby "w kupę" informacje na temat takich materiałów już istniejących. Owszem, dobrze by było gdyby robiła to na przykład położna środowiskowa, ale wiadomo jak to jest - jednej zależy i ulotkę przyniesie, dla innej to kolejny "świstek do dźwigania", niestety. Jak wszędzie. Niektórych rzeczy nie da się przeskoczyć. Odpowiedz Link