dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią?

    • cegielka612 Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 03.09.09, 08:50
      Poza przypadkami chciałam ale się nie udało, bo nikt mi nie pomógł,
      to po prostu nie chce im się poświęcać. Wiadomo, że jak się karmi
      noworodka to nie bardzo można wyjść z domu na dłużej, a to
      ogranicza. Czasem trzeba też pilnować diety, nie wolno pić alkoholu.
      To kolejne ograniczenia. Nie każdemu też chce się walczyć o pokarm.
      Ja też nie rozumiem, dlaczego niektórzy nawet nie próbują, skoro
      nikt nie kwestionuje faktu, że mleko matki jest dla dziecka
      optymalne.
      Oczywiście nikt nie twierdzi że matka musi karmić piersią, po prostu
      dziwne, że ma coś cennego i nie chce tego dać dziecku.
      • mruwa9 Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 03.09.09, 09:06
        dajmy spokoj tym mamom, ktore zdecydowanie nie chca karmic piersia,
        albo karmienie maja bardzo nisko na liscie priorytetow. Nie da sie
        nikomu pomoc na sile, uszczesliwic na sile, a jesli matka karmic nie
        chce, to i tak nie bedzie, wiec dajmy jej spokoj. Moim zdaniem warto
        sie skoncentrowac na tych mamach, ktorym naprawde zalezy na
        karmieniu, ale wskutek braku wsparcia i podkopywania wiary w
        mozliwosci wykarmienia przez otoczenie, podejmuja decyzje o
        dokarmianiu/przejsciu na karmienie sztuczne, na podstawie blednych
        przeslanek. O to IMHO chodzi tak naprawde w tym watku, a nie o
        kolejna jatke na temat wyzszosci Swiat Wielkanocnych nad Swietami
        Bozego Narodzenia.
    • wj_2000 Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 03.09.09, 09:06
      W całej dyskusji żadna z Was nie wykazała się wiedzą na czym polega przewaga
      karmienia piersią (lub mlekiem innej kobiety) nad karmieniem czymkolwiek
      innym.
      Tu nie chodzi o brak możliwości fizycznego dostarczenia do żołądeczka
      czegokolwiek pożywnego (nawet przed wiekami). Można pożuć było kawałek mamuta,
      doprawić własną śliną i podać dziecku. Tak z rybami robią pingwiny, czy inne ptaki.
      Kluczowy jest fakt iż jelito cienkie oseska jest przez pierwsze miesiące (około
      6) częściowo przepuszczalne nie tylko dla 20 aminokwasów (cegiełek z których
      zbudowane są wszystkie możliwe białka zwierzęce i roślinne), ale też dla
      niektórych białek nie rozbitych na aminokwasy.
      A białko (czyli łańcuch iluś aminokwasów) które wniknie do krwi ma działanie
      takie jak drobnoustroje, które, bywa, wnikają do krwi człowieka. Wywołuje
      to reakcję obronną, stan zapalny, produkcję antyciał, itd. Jest to niezmiernie
      szkodliwe. Prowadzić może do alergii i kłopotów z chorobami
      autoimmunologicznymi w późniejszym wieku.
      Gdy jelito jest już uszczelnione, wtedy - nawet gdy spożyte białko (na przykład
      pszenicy czy z mięsa mamuta!) nie zostanie całkowicie pocięte na aminokwasy, nic
      złego się nie stanie. Niestrawione cząsteczki zostaną wydalone (co powoduje iż
      mogą być karmą much, czy żuków gnojowników).
      Mleko matki ma tylko takie białka, które od początku maluszek rozbija w 100%
      na aminokwasy
      . Dlatego mleko matki unika ryzyka że przez pierwsze
      kilka miesięcy coś niepożądanego dostanie się do krwi, gdyż przeszło nie w pełni
      strawione z żołądka do jelita cienkiego.
      Białek różnych są miliony i nikt, na razie, nie jest w stanie wyprodukować
      mieszanki identycznej z mlekiem matki.
      Można uzyskać identyczny skład aminokwasowy, ale w kombinacjach zawierających
      białka których żołądek malucha nie tnie do końca na bezpieczne aminokwasy.
      Ponieważ mówimy o ryzyku, to podawanie przykładów dzieci karmionych
      sztucznie, które szczęśliwie uniknęły kłopotu, nie dowodzi, że inne
      dzieci też unikną pułapek biologii.
      Jeśli ktoś dla własnej wygody wystawia dziecko na ryzyko, to jego (czy
      raczej jej sprawa).
      Darwin nam mówi iż taka cecha (niechęci do karmienia piersią) sama w dłuższej
      perspektywie się wyeliminuje!!!!
    • b_marciszonek Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 03.09.09, 09:12
      dziecko pierwsze karmiłam 13 miesięcy, przybierała dobrze, była
      zdrowa-poród naturalny
      dziecko 2- wcześniak (28 tc), CC, 60 dni w szpitalu leżała, ja
      odciągałam mleko, po jej powrocie karmiłam ją noramlnie piersią do 1
      roku zycia smile na początku jak przyjechała ze szpitala, to musiałam
      się postarać,żeby mieć tyle mleka ile ona potrzebuje- po prostu
      przystawiałam ją ciągle do piersi,żeby pokarm się "ruszył"
      pozdrawiam,życzę wytrwałości,
      JAK SIĘ CHCE TO SIĘ DAAA
    • kinga_owca nowa teoria ewolucji ;-) 03.09.09, 09:25
      no po prostu wymiękam wink
      po przeczytaniu kilku postów wniosek jest jeden - niebawem w drodze
      ewolucji matki karmiące wyginą a ich miejsce zastąpią ojcowie z
      butelką w dłoni
      więc po co roztrząsac temat, drogie mamy, skoro i tak wyginiemy jak
      dinozaury?
    • kejzi-mejzi Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 03.09.09, 10:19
      Rany julek. Wchodzi sobie człowiek spokojnie na ulubione forum aby poczytać co
      tam mądrego Dziewczyny popisały a tu taki watek.
      Szkoda, ze ludzie nie widzą tylko to co teraz, to co blisko, nie potrafiąc
      obserwować długofalowych skutków poczynań ludzkości.
      Drogie zwolenniczki butelki, jak wytłumaczycie fakt, że tak wiele dzieci ma
      teraz tzw skazę białkową, która objawia się czasem nawet wstrząsem po spożyciu
      kilku łyżeczek mleka krowiego? Czy to nie jest czasem wina tego, iż pokolenie
      naszych mam tak bardzo w mleko krowie wierzyło?
      Społeczeństwo tyje, rozmiary w sklepach odzieżowych się zmieniają, żeby nie psuć
      nam humoru, dawna M to dziś S. Niby dlaczego? bo faszerujemy nasze dzieci
      miśkoptami, danonkami i innymi sztucznymi kaszkami, święcie wierząc reklamom że
      to taka wspaniała żywnośc i zdrowa, bo przecież NAPISANE, ZE DLA DZIECI.
      Skoro tak świecie wierzycie reklamie, to dlaczego nie słyszycie pierwszego
      zdania jakie zawsze musi paść: że mleko matki jest najlepsze dla dziecka?
      • kejzi-mejzi Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 03.09.09, 10:19
        miało być: szkoda, ze ludzie widzą
    • islaa - 03.09.09, 10:25
      Ależ się wątek rozrósł.
      Mój post nie był atakiem na mamy butelkowe.
      On był odpowiedzią na temat "ulotka promująca dkp"

      • iamhier Re: - 03.09.09, 10:35
        NIE KARMIĄ PIERSIĄ BO BEBIKO KOSZTUJE GROSZE.....

        A dieta matki karmiacej wiecej...
        • plodny Re: - 04.09.09, 15:27
          A o co chodzi z dieta matki karmiacej?
    • aleksa51 Błędnie interpretujecie intencje mam piersiowych 03.09.09, 10:28
      Dziewczyny, chłopaki! Tu nie chodzi nam o to aby kogoś pozbawić wyboru!
      Przeczytajcie jeszcze raz pierwszy post! Co w tym złego, że ktoś widzi potrzebę
      pomocy kobietom, które nie wiedzą, że można wykarmić dziecię piersią bez pomocy
      mleka modyfikowanego i butelki.
      Jeśli nie chcesz karmiż piersią to nikt z nas ci tego robić nie każe. Nie chcemy
      nikogo zmuszać!!! Tu nie o to chodzi!!!
      Chodzi tu bardziej o pomoc w świadomym podejmowaniu decyzji o karmieniu!
      Podam tu jako przykład siebie samą : kiedy urodziłam młodszą córębyłam
      nastawiona na karmienie piersią. Ale mój pogląd był taki, że przed rokiem
      odstawia się dziecko. I tu kluczowa sprawa - nie miałam na to żadnego argumentu.
      Mogłam najwyżej powiedzieć "bo tak się robi" ale to nie ma żadnej mocy
      argumentacyjnej. Dzięki innym mamom karmiącym piersią mogłam podjąć świadomą
      decyzję. Nie chodzi też o to aby każda mama, która zacznie się zastanawiać była
      przeciągana na stroną Karmiących piersią. Podkreślam, że chodzi o to aby za jej
      wyborem stały tak naprawdę argumenty a nie oczekiwania otoczenia itp.

      A dyskutujących o składzie mleka kobiecego, twierdzących, że w pewnym momencie
      pokarm już nie jest dziecku potrzebny zapraszam do linków na górze strony tego
      forum,do kożystania z wyszukiwarki, niech chociaż poczytają n/t na który się
      wypowiadają.
      • wueska Re: Błędnie interpretujecie intencje mam piersiow 03.09.09, 11:09
        Nie, nie błędnie. Pierwszy post pierwszym postem, potem to już tragedia - w
        zasadzie z obu stron.
        • aleksa51 Re: Błędnie interpretujecie intencje mam piersiow 03.09.09, 11:25
          To zacytuj mi mamę piersiową, która napisała: mamy dające dzieciom mleko
          modyfikowane robią im tym krzywdę" - bo po nalocie na ten wątek mamy butelkowe
          właśnie zarzucają piersiowym, że z kolei te oskarżają mamy butelkowe o
          krzywdzenie swoich dzieci przez podawanie im butelki z mm.
          • wueska Re: Błędnie interpretujecie intencje mam piersiow 03.09.09, 11:52
            Mało razy napisane zostało, że matki karmiące butelką to egoistki? A z drugiej
            strony ten sam argument padł wobec matek karmiących piersią. Najśmieszniejsze
            dla mnie jest to, że każdy w jakimś stopnu jest egoistą. Podkreslanie, że mleko
            matki jest najlepsze, a więc jak go nie daję, to nie staram się o to, co
            najlepsze - jak dla mnie dobra droga do "krzywdzący".
            Osobiście uważam, że jeśli matka nie jest przekonana co do karmienia piersią, to
            nic z tego nie będzie dobrego. Kobieta musi się z tym dobrze czuć. Nic na siłę.
            A wpieranie dziewczynie, że "bo ci się nie chce, bo nie chcesz spróbować" nie
            powoduje, ze od razu wszystko się przestawia i "ojej, już bardzo chcę karmić
            piersią, bo powiedzieli, że źle robię". Jak dla mnie jeszcze bardziej zniechęca.
            • aleksa51 Re: Błędnie interpretujecie intencje mam piersiow 03.09.09, 11:58
              Nadal proszę o cytat.
              • wueska Re: Błędnie interpretujecie intencje mam piersiow 03.09.09, 12:12
                jeden "bo są wygodne, buteleczka i cyk. A gadanie że się nie ma mleka to sa
                bajduły, ponieważ karmi się głową, tylko i wyłącznie psychika ma
                największy wpływ na laktcję. "

                drugi "dzieci karmione
                długo piersią są bardziej chorowite, słabsze emocjonalnie i w ogóle
                takie chucherka, że przykro patrzeć... naprawdę znam wiele takich
                przykładów. Może to wynika z tego, że dziecko karmione piersią
                zamiast zjeść normalny pożywny posiłek łapie za "cyca" i tym się
                jakoś oszukuje"


                Za wszelką cenę obie strony chcą udowodnić, że ta druga nie ma racji. A może po
                prostu każda ma? Każda kobieta jest inna, każde dziecko jest inne. Nie dla
                kazdej matki i każdego dziecka te same rozwiązania będą miały zastosowanie. A
                wbijanie do głowy młotkiem, bo tak lepiej, bo tak powinnaś, bo to niezdrowe, bo
                to źle, bo nie jestes najlepszą matką dla swojego dziecka, bo nie chcesz go
                karmić piersią, to po co? Rzeczowe argumenty, na spokojnie, jakich tu jest sporo
                - może trafią, tam gdzie powinny.
                • aleksa51 Re: Błędnie interpretujecie intencje mam piersiow 03.09.09, 12:31
                  jeden "bo są wygodne, buteleczka i cyk. A gadanie że się nie ma mleka to sa
                  bajduły, ponieważ karmi się głową, tylko i wyłącznie psychika ma
                  największy wpływ na laktcję. "

                  drugi "dzieci karmione
                  długo piersią są bardziej chorowite, słabsze emocjonalnie i w ogóle
                  takie chucherka, że przykro patrzeć... naprawdę znam wiele takich
                  przykładów. Może to wynika z tego, że dziecko karmione piersią
                  zamiast zjeść normalny pożywny posiłek łapie za "cyca" i tym się
                  jakoś oszukuje"

                  Te cytaty nie dotyczą tego o co pytam. Gdzie tam napisano "Robisz dziecku
                  krzywdę podając mleko modyfikowane"?
                  • wueska Re: Błędnie interpretujecie intencje mam piersiow 03.09.09, 13:09
                    Ja nigdzie nie napisałam również, że tu jest wprost napisane "Rboisz dziecku
                    krzywdę podając mleko modyfikowane". Moja wypowiedź o "krzywdzie" brzmiała
                    inaczej. Ale jeśli uważasz, że dyskusja jest tylko rzeczowa, że nie ma
                    napuszonego przekonywania towarzystwa - "to ja jestem lepsza""nie, to ja mam
                    rację", itd - to ok. Ja uważam, że tu nie ma dyskusji tylko mała wojna i nie
                    twierdzę, że dotyczy to wszystkich wypoiadających się mam. Mogę się mylić, ale
                    jeśli jakas mama wmawia mi, że nie ma takiej opcji, abym nie mogła karmić
                    piersią, to coś takiego mi się nie podoba.
                    • aleksa51 Re: Błędnie interpretujecie intencje mam piersiow 03.09.09, 13:52
                      Widzę jak przebiega dyskusja i nie kierowałam mojej prośby od razu konkretnie do
                      ciebie. Ty podjęłaś próbę wyjaśnienia mi, że jest innaczej niż sądzę. Nie po raz
                      pierwszy obserwuję dyskusję, w której dyskutują mamy piersiowe, a po chwili
                      "wpadają" nie wiadomo skąd mamy butelkowe i od wejścia piszą "nie wmawiajcie
                      nam, że robimy krzywdę naszym dzieciom podając im butelkę!" chociaż nikt
                      wcześniej nic takiego nie napisał. Zawsze to wygląda niestety w ten sposób.
                      Wueska nie odbieraj moich postów jako ataku na ciebie, bo nie taka moja
                      intencja. Poprostu chciałabym, żeby ktoś się zastanowił broniąc swoich racji i
                      praw czy faktycznie jest przed czym ich bronić.
                      • wueska Re: Błędnie interpretujecie intencje mam piersiow 03.09.09, 15:26
                        Bardzo możliwe, że (choć każda inaczej) mamy mniej więcej to samo na myśli.
                        Powiem szczerze, że gdyby nie frustracja i rozpacz, jaka mnie ogarniała przy
                        karmieniu, to pewnie karmiłabym o wiele dłużej. Może nie rok, nie dwa, ale też
                        nie tylko dwa miesiące (nawet ciut mniej). Bo obie formy mają swoje wady i
                        zalety. Obie formy w konkretnych sytuacjach są dobre lub złe. Oba rozwiązania
                        można stosować i nie widzę przeszkód, aby istniały obok siebie. Tylko przykro
                        mi, jak ktoś pisze "bo ci się nie chciało". Podjęłam decyzję, bo miałam wybór.
                        A samo trzymanie dzidzi przy cycku <jak akurat nie bolało>, było przyjemnesmile
    • kejzi-mejzi Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 03.09.09, 10:34
      Pełna micha kaszy jaglanej nie utuczy, człowiek po niej długo głodu nie czuje.
      Ale jak się naje sztucznego chleba z nutellą to nie dość, że machnie 1000
      kalorii za jednym posiedzeniem to po godzinie znów jeść musi, bo poziom cukru
      spada.
    • ranita_08 2 argumenty:-) 03.09.09, 10:34
      Moje koleżanki, które zdecydowały się na karmienie butelką podawały
      takie argumety:

      1) kiedy wraca się po urlopie macierzyńskim do pracy trudno o
      możliwość karmienia piersią, a niektóre kobiety chcą wrócić do pracy,
      2) strach przed "obwisłym" biustem, który po kilkuletnim karmieniu
      wygląda o 200% gorzej. Nie wiem czy tak jest, nie mam dzieci, ale
      też bym się tego chyba bała troszkę.
      • bazia8 Re: 2 argumenty:-) 03.09.09, 10:52
        wróciłam do pracy, jak Córka miała 5 miesięcy, karmiłam do 22 m-ca.
        W moim otoczeniu jest co najmniej kilkanaście Mam, które wracały do pracy tuż po
        urlopie macierzyńskim i karmiły grubo powyżej roku. Ale ja właściwie znam tylko
        jedną mamę butelkową.

        Co do biustu: czy jeśli powiem Ci, że mój wygląda o 200%lepiej niż przed
        karmieniem, to zdecydujesz się na karmienie?
        • ranita_08 Re: 2 argumenty:-) 03.09.09, 11:09
          Ale jak ty to robiłaś? Zabierałaś dziecko do pracy? Inna sprawa jak
          ktoś ma taki zawód, że może co jakiś czas podjechać do domu na
          karmienie, ale to jest chyba rzadkie.

          Czy po ewentualnym urodzeniu dziecka zdecyduję się na karmienie nie
          wiem. Tego chyba nie można zaplanować tak w przódsmile Na dzień
          dzisiejszy powiem ( wiem, narażając się zaraz na kilka obelg) że nie
          chciałabym, ponieważ nie chciałabym być uwiązana jak pies u budy.

          Każdy w sumie korzysta z doświadczenia najbliższych. Większość moich
          koleżanek po 3 miesiącach przechodziło na butelki bo chciały jakoś i
          o siebie zadbać po roku ciąży i macierzyńskiego łącznie.

          Myślę że tego typu decyzje podjmę jak już będę w ciąży. Często bywa
          tak, że kobiety które np nie lubią dzieci zachodzą w ciąże i
          światopogląd im się zmienia, bywa też tak że kobiety lubiące dzieci
          zostają matkami i nagle nie dają sobie kompletnie rady z tą zmianą.

          Wszystkim należy się zrozumieniesmile Co do mnie, póki co nie wiem.
          • bazia8 Re: 2 argumenty:-) 03.09.09, 11:41
            Odpowiadam: jest wiele sposobów na karmienie dziecka, gdy mama jest w pracysmile

            dziecko można uczyć picia z kubeczka już od 4 miesiąca życia (wbrew pozorom taka
            nauka idzie b. szybko, a smoczek i niekapki wcale nie są niezbędne)
            można podawać pokarm łyżeczką
            można karmić odciągniętym mlekiem
            jeśli są do pomocy inne osoby to mogą podwieźć malucha na karmienie do pracy, ja
            z tego sposobu akurat nie korzystałam

            półroczne dziecko jest na tyle duże, że da sobie radę bez Mamy przez osiem godzin
            Można też wrócić do pracy na 1/2 lub 3/4 etatu, poza tym karmiącej Mamie
            przysługuje zmniejszenie wymiaru czasu pracy.

            Znajome Mamy karmiące piersią to w znakomitej większości Mamy normalnie
            pracujące - co więcej, dzieci nie zawsze zostawały z opiekunką, czy babcią w
            domu czasem były to dzieci żłobkowe. Jeśli Mamy chciały karmić długo to po
            prostu to robiły, mimo, że nie miały komfortu pozostawania na urlopie wychowawczym.
            Ranita, zapewniam Cię, ze karmienie piersią nie ma wiele wspólnego z uwiązaniem
            "psa u budy"
            A bycie w ciąży jakoś wyjątkowo sprzyja dbaniu o siebiesmile
            Pomyśl,może warto nie skorzystać z takich doświadczeń, jakie mają Twoje
            koleżanki tylko trochę pójść pod prąd?


            • ranita_08 Re: 2 argumenty:-) 03.09.09, 13:46
              Dzięki za radysmile Moje koleżanki w większości właśnie odciągają
              mleko i karmią tym mlekiem z butelki. One, mąż lub ktoś kto akurat
              się dzieckiem opiekuje ( dziadkowie).

              Wiadomo, że karmiącym mamom przyszługuje zmniejszenie czasu pracy,
              ale pewnie dobrze wiesz że ustawa swoje a życie swoje. Są różne
              zawody, różni ludzie i różne firmy. Ale to nie forum do tej
              dyskusji.

              Co do pójścia pod prąd to nie sądzę abym chciała robić coś " tak jak
              wszyscy" lub " tak jak nikt"smile Jak przyjdzie mój czas pewnie sama
              będę już wiedziała czego chcę i jak to zrobięsmile

              Jako matka pewnie najlepiej wiesz, że wszelkie deklaracje składane
              przez kobietę jeszcze nie mającą dzieci są z palca wyssane, bo
              dziecko może zmienić podejście człowieka do życia.
          • kaeira Re: 2 argumenty:-) 03.09.09, 11:52
            ranita_08 napisała:
            > Ale jak ty to robiłaś? Zabierałaś dziecko do pracy? Inna sprawa jak
            > ktoś ma taki zawód, że może co jakiś czas podjechać do domu na
            > karmienie, ale to jest chyba rzadkie.

            Bardzo, bardzo wiele mam karmi piersią przez długie miesiące po powrocie do pracy. Nie ma w tym nic trudnego. Karmi się dziecko przed pracą, po pracy i ewentualnie (zazwyczaj) w nocy. Szczególnie przy dziecku nieco starszym (po pół roku) zazwyczaj z łatwością "uzbiera się" wymagana ilość karmień, aby zaspokoić mleczne potrzeby dziecka bez wprowadzania mieszanki. (np. w wypadku 10-miesięczniaka minimum to 3 karmienia dziennie). Oczywiście, wiele mam karmi też mieszanie - czyli modyfikowane kiedy mama jest w pracy, pierś, kiedy jest przy dziecku.
            (Dodam, że laktacja bez problemu utrzymuje się, nawet jeżeli matka karmi tylko raz czy dwa dziennie.)

            Oprócz tego, polskie prawo pracy przewiduje przerwy na karmienie dla matek karmiących piersią (niezależnie od wieku dziecka). Oczywiście, w praktyce nie zawsze można z tego skorzystać, ale przy sprzyjających warunkach (przyjazne miejsce pracy, niedalekie miejsce zamieszkania) może to być całkiem wygodne.

            Kolejnym wyjściem jest odciąganie - to wersja nie dla wszystkich, bo przecież nie każda matka ma warunki na sesje z laktatorem w miejscu pracy (ale też dlatego, że zdarzają się piersi "odporne" na odciąganie). Tym niemniej są matki, których małe dziecko karmione jest tylko (albo głównie) mlekiem z piersi, nawet jeśli matka wraca do praca bardzo szybko (częste zjawisko np. w USA, gdzie bardzo wiele matek ma tylko 6 albo 8 tygodni urlopu macierzyńskiego.


            > Większość moich koleżanek po 3 miesiącach przechodziło na butelki
            > bo chciały jakoś i o siebie zadbać po roku ciąży i macierzyńskiego łącznie.

            Ale nie rozumiem - w czym karmienie przeszkadza w "zadbaniu o siebie"?
            • ranita_08 Re: 2 argumenty:-) 03.09.09, 13:53
              Jeśli chodzi o dbanie o siebie to chodziło mi o czas dla siebie.
              Matka karmiąca piersią jest bardziej uzależniona od rytmu dnia
              dziecka niż matka karmiąca butelką.

              Jesli odciąga się mleko laktatorem, to nie ma problemu, ale jesli
              karmi się bezposrednio piersią to chciał nie chciał kilka-
              kilkanaście miesięcy żyjesz właściwie od karmienia do karmienia. Nie
              pójdziesz na siłownię (moja przyjaciółka kosmicznie utyła w ciąży i
              jej strasznie zalezało na jakiejkolwiek poomocy w tym temacie),
              basen czy inne rzeczy tylko dla siebie.

              Być może część mam uzna to za straszny egoizm, ale uważam że jeśli
              jakaś kobieta odczuwa taką potrzebę, to powinna móc ten czas choćby
              w minimalnym wymiarze znaleźć.

              I to właśnie miałam na myśli pisząc o dbianiu o siebie.smile
              • kaeira Re: 2 argumenty:-) 03.09.09, 14:20
                ranita_08 napisała:
                > jesli
                > karmi się bezposrednio piersią to chciał nie chciał kilka-
                > kilkanaście miesięcy żyjesz właściwie od karmienia do karmienia.

                Ależ wcale niekoniecznie! Oczywiście, karmiąc małe niemowlę jest się zwykle do niego "uwiązanym", bo karmienia zwykle są co 2-3 godziny. (Ale tez wiele mam chwali sobie "mobilność" - dziecko pod pachę i może z nim isć gdziekolwiek, nie dbając o "osprzęt butelkowy", termosy, podgrzewanie mleka, itd)

                > Nie
                > pójdziesz na siłownię (moja przyjaciółka kosmicznie utyła w ciąży i
                > jej strasznie zalezało na jakiejkolwiek poomocy w tym temacie),
                > basen czy inne rzeczy tylko dla siebie.

                Ale karmiąc dziecko kilkunastomiesięczne karmi się zazwyczaj kilka razy dziennie, i bez kompletnie żadnego problemu można wygospodarować czas na basen, siłownie, itd (zresztą jest to możliwe już od 5-7 miesiąca, kiedy dziecko zazwyczaj jeść inne pokarmu, poza piersią). Nie mówiąc o tym, że wiele mam karmi mieszanie, więc może się urwać na jeszcze dłużej, zostawiając mleko mpodyfikowane.
                • ranita_08 Re: 2 argumenty:-) 04.09.09, 09:56
                  Ależ wcale niekoniecznie! Oczywiście, karmiąc małe niemowlę jest się
                  zwykle do
                  > niego "uwiązanym", bo karmienia zwykle są co 2-3 godziny. (Ale tez
                  wiele mam ch
                  > wali sobie "mobilność" - dziecko pod pachę i może z nim isć
                  gdziekolwiek, nie d
                  > bając o "osprzęt butelkowy", termosy, podgrzewanie mleka, itd)


                  no właśnie. smile Nie chcę nikogo urazić ale nie zawsze chyba ma się
                  ochotę chodzić wszędzie z dzieckiem? Poza tym nie wszędzie można
                  karmić piersią. To chyba powinno się robić raczej w intymnej
                  atmosferze, więc nie wiem....no restauracja odpadasmile)

                  Wiem czepiam się ale jakoś mnie to wszystko przeraża troszkęsmile
                  • plodny Re: 2 argumenty:-) 04.09.09, 15:26
                    A dlaczego niby nie mozna karmic w restauracji?

                    Mnie kiedys bardzo zaskoczyl watek na temat oblenosci matek karmiacych piersia.
                    Dziwne. Jakby nieco nienormalne przekonanie.
              • basiak36 Re: 2 argumenty:-) 03.09.09, 18:12
                > Jesli odciąga się mleko laktatorem, to nie ma problemu, ale jesli
                > karmi się bezposrednio piersią to chciał nie chciał kilka-
                > kilkanaście miesięcy żyjesz właściwie od karmienia do karmienia. Nie
                > pójdziesz na siłownię (moja przyjaciółka kosmicznie utyła w ciąży i
                > jej strasznie zalezało na jakiejkolwiek poomocy w tym temacie),
                > basen czy inne rzeczy tylko dla siebie.

                Nic bardziej blednegosmile) To karmienie w takiej sytuacji to tylko wymowka.
                Ciekawe gdzie jest tez tatus dziecka? MOj zajmowal sie coreczka po powrocie z
                pracy i mialam spokojnie 2h na pojscie na basen, zaczelam chodzic kiedy mala
                miala 3 mce. Trzeba chciec. Jak ktos nie chce, to znajdzie kazda wymowke aby nie
                isc.
                • ranita_08 Re: 2 argumenty:-) 04.09.09, 09:57
                  Też prawdasmile
              • plodny Re: 2 argumenty:-) 03.09.09, 20:42
                Ranita, karmienie piersia pomaga zrzucic kilogramy.
                • ranita_08 niestety strach 04.09.09, 10:02
                  Efekty mogą być różne u różnych kobiet. Jedna z moich koleżanek po
                  ciąży ma ładny biust a druga niestety, przepraszam za
                  dosłowność "wory do pępka" w wieku 33 lat. Uprzejmie dziękujęsmile

                  Widzisz kilogramy kobieta zrzuci, jak będzie uparta w ćwiczeniach i
                  dbaniu o siebie, ale pewnych zmian hmm zniwelować się naturalnie już
                  nie da.

                  Czasami to się zastanawiam czemu kobiety muszą mieć tak przewalone z
                  tym wszystkimsmile Tyją, tracą jędrność biurtu, lecą im włosy, zęby,
                  czasem różne inne komplikacje np. porodowe. Ja się tego boję i to
                  panicznie.
    • blueaha wolny wybór 03.09.09, 12:15
      Doleję trochę oliwy do ognia może tym postem ale chciałabym zapytac mamy
      karmiące butelką, które piszą tutaj o wolności wyboru sposobu karmienia czy dały
      wybór swoim dzieciom? I skoro to mleko modyfikowane jest takie super to dlaczego
      tyle dzieci nie chce go pic? I dlaczego na butelkowym forum jest tak dużo postów
      z zapytaniem o dzieci które po jakimś czasie odrzucają to mleko i nie chcą go
      już pic? Gdyby dzieci miały głos na pewno wybrały by pierśwink
      Ale przecież dzieci i ryby...
      • wueska Re: wolny wybór 03.09.09, 12:19
        Karmiłam piersią. Jak już byłam za obolała odciągałam i podawałam małej z
        butelki swój pokarm. I może to kwestia psychiki, ale z dnia na dzień ściągałam
        mniej, a ona chciała więcej. Gryzła do krwi <usłyszałam, że no cóż, kiepski
        sutek>, ale próbowałam być twarda. Płakałyśmy razem, aż któregoś wieczoru moja
        mama wzięła ją na ręce, kazała mi się uspokoić i zrobić sztuczne. Wciągnęła
        jedną dziurką, nie zająknęła się i spała przecudownie. Potem było pół na pół aż
        całkiem na sztuczne przeszłyśmy. Ciężko było mi spytać - które wolisz? Jednak
        nie odrzuciła sztucznego, nie pluła nim, tylko od pierwszej chwili ssała lepiej
        niż mojego biednego sutka.
        • plodny Re: wolny wybór 03.09.09, 20:52
          A widzialas takie silikonowe katurki-oslonki na brodawki? Inna sprawa, ze
          dziecko musi sie dobrze przysatwic - mowie to jako obserwator wylacznie, oczywiscie.

          U nas byly klopoty podczas karmienia pierwszego. Na poczatku. Nawal mleczny,
          bolace brodawki, itd. Ale potem wszystko juz bylo super.
      • shadout_mapes Re: wolny wybór 03.09.09, 15:40
        blueaha napisała:

        > [i]Doleję trochę oliwy do ognia może tym postem ale chciałabym zapytac mamy
        > karmiące butelką, które piszą tutaj o wolności wyboru sposobu karmienia czy dał
        > y
        > wybór swoim dzieciom?

        a Ty swoje dziecię zapytałaś czy woli butlę, czy pierś? smile


        > I skoro to mleko modyfikowane jest takie super to dlaczeg
        > o
        > tyle dzieci nie chce go pic?

        eeee.... jakieś może zacytujesz statystyki??
        bo moje dziecko pije chętnie każde modyfikowane mleko, próbowało już enfamil, nan, bebiko i humanę - każde wypija chętnie


        > I dlaczego na butelkowym forum jest tak dużo postó
        > w
        > z zapytaniem o dzieci które po jakimś czasie odrzucają to mleko i nie chcą go
        > już pic?

        bo może kiedy dziecko zasmakowało jabłka, marchewki i innych smacznych nowości, to mleko już się "przejadło" smile
        istnieją też dzieci odrzucające pierś i jakoś nikt teorii w Twoim stylu do tego zjawiska nie dorabia


        > Gdyby dzieci miały głos na pewno wybrały by pierśwink

        lol... to już chyba komentarza nie wymaga.. oto mama,która zarzuca innym, że nie dały dzieciom wyboru

        • blueaha Re: wolny wybór 04.09.09, 08:25
          shadout_mapes napisała:
          >a Ty swoje dziecię zapytałaś czy woli butlę, czy pierś? smile

          Pytałam, ale wiesz, jakoś nie chciało odpowiadacwinkMój synek nie chciał ani
          smoka ani butli a kiedy dałam mu spróbowac mm to pluł nim dalej niż widziałwinkTo
          starczyło mi za odpowiedź

          >eeee.... jakieś może zacytujesz statystyki??
          > bo moje dziecko pije chętnie każde modyfikowane mleko, próbowało już enfamil,
          nan, bebiko i humanę - każde wypija chętnie

          no cóż statystyk nie znam, napisałam tak na podstawie obserwacji własnych i
          trochę literatury i forum- bardzo dużo jest takich wątków a więc jest to problem
          wielu dzieci, chociaż na pewno nie wszystkich.

          >bo może kiedy dziecko zasmakowało jabłka, marchewki i innych smacznych nowości,
          > to mleko już się "przejadło" smile
          > istnieją też dzieci odrzucające pierś i jakoś nikt teorii w Twoim stylu do tego
          > zjawiska nie dorabia
          no cóż ja znowu nie mam tu żadnych ciekawych statystyk ale z obserwacji tych
          naszych forów wynika, iż zdecydowanie częściej jest to problem dzieci
          karmionych mm, też na pewno nie wszystkich.

          > > Gdyby dzieci miały głos na pewno wybrały by pierśwink
          >
          > lol... to już chyba komentarza nie wymaga.. oto mama,która zarzuca innym, że ni
          > e dały dzieciom wyboru

          jak pisałam na początku- dałam swemu dziecku wybór-i wybrało pierś bo to jest
          najbardziej naturalne dla dziecka, dlatego dziecko położone na brzuchu matki
          pełznie w kierunku piersi wypełnionej mlekiem a nie w kierunku butelki z
          mlekiemwinkPozdrawiam serdecznie
    • fizula Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 03.09.09, 12:19
      Po przeczytaniu wątku nasuwa mi się wniosek:
      1. Dyskusja na naszym forum na jakikolwiek temat by nie była w końcu
      sprowadza się do dylematu: czy warto ponad rok karmić piersią.
      2. Ciekawe, jak bardzo jesteśmy przywiązani do liczb, zaleceń- a
      skoro tak, dlaczego nikt z naszych adwersarzy nie zatroszczył się,
      aby zapoznać się z cytowanymi na samej górze Standardami Unii
      Europejskiej, które to zalecają karmienie piersią nie tylko w
      pierwszym roku życia
      . Uznają mleko matki za najwłaściwsze mleko
      również w dalszych latach życia dziecka właśnie ze względów
      zdrowotnych, nie emocjonalnych. A dokument ten zarekomendowany jest
      nie przez stowarzyszenia psychologów, ale położnych pediatrów, itd.
      3. Ja aż tak bardzo przywiązana do liczb nie jestem, ale za to na
      pewno przywiązana jestem do moich dzieci i zainteresowana ich
      rozwojem i tym, co mi komunikują. A cała trójka wyraża swoim
      istnieniem następujące twierdzenie: każde dziecko jest inne, każde
      ma nieco inne potrzeby- i tylko ten kto rozumie swoje dzieci będzie
      widział konieczność ich respektowania. I nawet gdyby zalecenia były
      inne, to po prostu dzieci swoim zachowaniem udowadniają nam, że
      bardzo potrzebują mleka matki zwłaszcza w okresie poniemowlęcym,
      zwłaszcza kiedy są chore, osłabione, przeżywają kryzysy rozwojowe,
      okresy niepokoju.
      Wczoraj czytając "Politics of breastfeeding" znalazłam ciekawe dane:
      Państwo Sri Lanka jest ciekawym przykładem. Stosunkowo biedny kraj,
      gdzie na głowę dochów roczny wynosi ok. 1300 $. Autorka porównuje go
      z bogatymi wyspami Bahama, ponad 10 razy bogatszym krajem. Otóż
      śmiertelnośc wśród dzieci na Sri Lance jest ponad 5 krotnie niższa.
      Dlaczego?
      Z powodu dobrego systemu zdrowotnego promującego naturalne
      karmienienie. Tam karmienie piersią jest normą, jest doceniane i
      rozumiane przez lekarzy.
      I w wieku 2 lat 3/4 dzieci jest nadal
      karmionych piersią. jest to możliwe dzięki dzięki wiedzy służby
      zdrowia i kobiecym grupom wsparcia. Dla mnie ten przykład jest
      budujący.

      Wracając do tematu wątku: dlaczego Twoje koleżanki nie karmią?
      Nie wiem, dlatego się nie wpisywałam.
      Ale wiem, dlaczego to karmienie tak często się nie udaje:
      1. z powodu niewiedzy o fizjologii laktacji i o zachowaniu
      niemowlęcia;
      tu zaliczyłabym również ogrom mitów na ten
      temat;zwłaszcza niewiedza i niedocenienie karmienia piersią wśród
      personelu medycznego skutkuje wieloma niepowodzeniami laktacyjnymi;
      2. z powodu braku konkretnego wsparcia i pomocy zwłaszcza w
      początkach, ale i dalszych etapach karmienia
      ze strony
      bliższego i dalszego otoczenia; podczas początku mojego karmienia
      90% rad, uwag jakie otrzymałam na temat mojego karmienia było
      niewłaściwych (na szczęście byłam po Szkole Rodzenia);
      3. z powodu zbyt niskiego poczucia własnej wartości u kobiet,
      które stosują często różne przykrywki, mechanizmy obronne, żeby to
      ukryć. Kobiety zwyczajnie nie doceniają siebie: że są w stanie
      wykarmić własne dziecko, że ta część kobiecej fizjologii jest
      wartościową częścią kobiecości.
      Do tego trzeciego punktu jeszcze jedna uwaga. Otóż z mojej ulubionej
      książki w/w fantastyczny przykład. Otóż G.Palmer porównuje karmienie
      piersią u kobiet, które jest tak podatne na emocjonalną otoczkę, na
      stres do analogicznej męskiej czynności również bardzo podatnej na
      stres. Często kobiety przyjmują prezenty przed narodzinami dziecka
      lub po: w tym znajdzie się nierzadko butelka ze smoczkiem. Można to
      porównać do sytuacji, kiedy facet przed swoim pierwszym współżyciem
      otrzymałby w prezyncie sztucznego penisa z informacją: "Wiesz, ale
      to się często nie udaje. Ale nie martw się, możesz wtedy użyć tego i
      będzie równie dobrze". Czy mężyczyźni akceptują podobne zachowanie i
      odzywki? Oczywiście, że nie, bo mają o wiele większe poczucie
      własnej wartości jako mężczyźni i nie dadzą sobie wcisnąć kitu,
      namiastki. A kobiety sobie na to pozwalają- niestety, bo chcą być
      grzeczne, rozumiejące, nie doceniają swoich możliwości typowo
      kobiecych.
      • dordulka Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 03.09.09, 12:31
        fizula napisała:
        Otóż G.Palmer porównuje karmienie
        > piersią u kobiet, które jest tak podatne na emocjonalną otoczkę, na
        > stres do analogicznej męskiej czynności również bardzo podatnej na
        > stres. Często kobiety przyjmują prezenty przed narodzinami dziecka
        > lub po: w tym znajdzie się nierzadko butelka ze smoczkiem. Można to
        > porównać do sytuacji, kiedy facet przed swoim pierwszym współżyciem
        > otrzymałby w prezyncie sztucznego penisa z informacją: "Wiesz, ale
        > to się często nie udaje. Ale nie martw się, możesz wtedy użyć tego i
        > będzie równie dobrze". Czy mężyczyźni akceptują podobne zachowanie i
        > odzywki? Oczywiście, że nie, bo mają o wiele większe poczucie
        > własnej wartości jako mężczyźni i nie dadzą sobie wcisnąć kitu,
        > namiastki. A kobiety sobie na to pozwalają- niestety, bo chcą być
        > grzeczne, rozumiejące, nie doceniają swoich możliwości typowo
        > kobiecych.

        A wiesz, ze cos w tym jest... Ciezko wracac do tego co bylo, ale emocje czesto biora gore nad wiedza i rozsadkiem. U mnie tak bylo. Ech, cofnac czas...
        • islaa prośba do moderatorów 03.09.09, 13:29
          Załamka! Proszę moderatorów o zmianę tytułu wątku z obecnego na "o ulotce raz
          jeszcze".
          Ja się na prawdę nie pytam dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią TO TYLKO
          TYTUŁ!!!!!! aaaaaa
          Mój post miał na celu odniesienie się do pomysłu tworzenia ulotki promującej
          długie karmienie piersią. Chciałam napisać,że moim zdaniem bardziej przydatna
          byłaby sensowna ulotka o początkach karmienia piersią, dla tych które karmić
          CHCĄ. Bo ja takiej nie spotkałam. Bo moje koleżanki takiej nie spotkały a bardzo
          jej potrzebowały. SAME jej chciały!
          • ciociacesia cos w tym jest 03.09.09, 13:34
            ulotka która ja dostałam niezbyt sensowna była, potem mi dziewczyny na porodzie
            domowym musiały 'odtruwanie' fundowac smile
            • islaa Re: cos w tym jest 03.09.09, 15:16
              dzięki, ciociacesiu za wypowiedź.
              uff
          • aleksa51 Pomocne w dyskusji 03.09.09, 13:37
            Drogie mamy, drodzy tatusiowie! Zapraszam chętnych, którzy chcą wiedzieć o czym
            dyskutują tutaj :
            www.laktacja.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=684&Itemid=172
            Oprucz przeczytania artykułu można obejrzeć sobie "bliżej" tę stronę i uzbroić
            się w aktualną wiedzę, a nie w doświadczenie mam, babć, sąsiadek...
          • mucta Re: prośba do moderatorów 03.09.09, 16:20
            Nie wiem kto wyciąga tematy na stronę tytułową forum Gazety, ale bardzo często
            jest to robione dość chamsko i w celu zrobienia szumu i nabicia postów przez
            osoby niezorientowane, a krzykliwe.

            Tak też się stało w tym przypadku - dla mnie Twoje czyste intencje były jasne i
            dla większości forumowiczek pewnie też - ale wyciągacze tematów na główną
            obchodzi tylko klikalnośćuncertain
            • midla Re: prośba do moderatorów 04.09.09, 12:10
              Niestety chodzi o klikanie. I zawsze w takiej sytuacji znajdą się
              osoby o niskiej kulturze debaty wink. Pytanie, czy warto dyskutować?
              • islaa Re: prośba do moderatorów 04.09.09, 13:23
                o jasny gwint! Rzeczywiście temat został wyciągnięty!

                Drogie moderatorki, dałam na prawdę fatalny tytuł dla mojego wątku, on
                rzeczywiście może być przez mamy butelkowe odebrany jako czepiactwo a we mnie
                tego nawet grama.
                Jeszcze raz, poważnie proszę o zmianę tytułu.
                Islaa
                • szczur.w.sosie Re: prośba do moderatorów 04.09.09, 14:18
                  To chyba tylko fizula może.
                  • kejzi-mejzi Re: prośba do moderatorów 04.09.09, 17:17
                    chyba założyciel nie ma takich praw.
                • kropkaa wyjaśnienie 05.09.09, 02:53
                  Nie można zmienić tytułu. Nie można "wejść" w żaden post, nawet
                  swój. Nie można nic zmienić, zmodyfikować, poprawić. Jedyne, co
                  można to cały post usunąć, ew. potem przywrócić (post czy wątek nie
                  jest tak naprawdę usuwany, jedynie przekreślony i niewidoczny dla
                  osób niezalogowanych jako administrator czy osoba z uprawnieniami
                  administratora).
                • fizula Re: prośba do moderatorów 05.09.09, 11:37
                  > Drogie moderatorki, dałam na prawdę fatalny tytuł dla mojego
                  wątku, on
                  > rzeczywiście może być przez mamy butelkowe odebrany jako
                  czepiactwo a we mnie
                  > tego nawet grama.
                  > Jeszcze raz, poważnie proszę o zmianę tytułu.
                  > Islaa

                  Nie jest to możliwe- nie mam takich możliwości. Co najwyżej można
                  wyciąć posta lub nawet cały wątek, zbanować dowolne osoby. Na maila
                  mi napisz, czy chcesz, żeby coś wyciąć.
                  • grochalcia Re: prośba do moderatorów 07.09.09, 16:53
                    Nie bylam w stanie przeczytac wszystkiegosmile oj, babki!!!!jak to wszystko daleko
                    odeszlo od tematu pierwotnego!!!!

                    więc tak-jako polegla mama piersiowa musze przyznac, ze mi najbardziej brakowalo
                    fachowej porady, pomocy, telefonow, pod ktore mozna dzwonic, doswiadczonej
                    osoby, ktora przyjdzie i posiedzi ze mna pol dnia...niiieee, byla połozna i nie
                    wiedziala czemu dziecko sie nie najada...tak....nie wiedzialam jak pogodzic łzy
                    4-latka z tym, ze maluszek wciąż chciala jesć. Meczyly mnie godziny spedzone z
                    laktatorem, gdzie najwiecej udalo mi sie sciagnac 60 ml z obu piersi......raz
                    sie tak zdarzylo..a tak bylo 20-30ml....

                    butelki nie podaje sie z wygody, tylko z bezsilnosci.bo juz kobieta nie wi co ma
                    zrobic by pomoc dziecku...

                    ulotka???jak najbardziej....to bardzo ciekawa propozycja...ale do tego jakies
                    szczegolowe szkolenia dla doradcow laktacyjnych i info gdzie mozna ich
                    znalezc..strony w necie...zwlaszcza w mialych miastach..tu gdzie mieszkam nie
                    znalazlam zadnej informacji na ten temat

                    teraz juz wiem, ze w Lublinie jest fizulatongue_out(tylko 100 km), ze jest zyczliwa
                    kinga owcatongue_out ale ani jednej ani drugiej nie sciagne do sibie...brakuje takich
                    osob wszedzie, naprawde...

                    moze warto przemyslec ta sprawe..i zamiast atakowac siebie wzajemnie obmyslec
                    cos, co pomoze w przyszlosci mlodym mamom uporac sie z problemami z laktacją.

                    I pozdrawiam serdecznie!
                    Kasia
                    • kinga_owca Grochalciu ;-) 08.09.09, 12:39
                      a skąd wiesz, że nie ściągniesz? wink
                      wszystko zależy od tego, kiedy wink
                      no i ja serdecznie zapraszam do siebie
    • kukulka11 Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 07.09.09, 18:03
      tak sobie mysle a jakby samej majac za soba cc i dlugie karmienie z przejsciami,
      przy drugim piorodzie zrobic laktacyjna propagande?
    • zamolskaz Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 07.09.09, 22:22
      Witam Forumowiczki i Forumowiczów. To mój debiut na tym forum, ale temat
      życiowy, więc cóż było robić - trzeba się włączyć. smile

      Islaa - taka "ulotka" istnieje! No, może nie do końca ulotka, ale być może to
      to, o co Ci chodzi. Jest taka książeczka - "Warto karmić piersią", autorstwa
      Magdaleny Nehring-Gugulskiej
      . Poleciła nam ją położna w szkole rodzenia i
      przyznam szczerze, że bardzo wiele spraw dotyczących karmienia piersią jest tam
      poruszonych - począwszy od tego jak to zrobić, przez różne problemy natury
      nawał, ulewania, kolki aż po "jak odstawić dziecko od piersi". Książeczkę czyta
      się na tyle przyjemnie, że robiłam to właśnie podczas karmienia - krótkie
      rozdziały, każdy poruszał oddzielny temat. Kiedy powstawał jakiś problem
      "cycowy" zazwyczaj znajdowałam odpowiedź w tej książce. Zresztą możesz przejrzeć
      spis treści i kilka przykładowych stron na przykład tutaj:
      rodzinna.pl/warto-karmic-piersia-p-33.html (nie, nie jestem
      przedstawicielem handlowym, to pierwsza pozycja, która wyskoczyła mi w
      przeglądarce smile )

      Co do różnych mitów na temat karmienia, to mój syn jest z cc i nie było
      problemów, by przystawiać go do piersi. Rodziłam we Wrocławiu, mimo że w wielu
      kwestiach szpital nawalał, to jednak jeśli chodzi o pomoc w przystawieniu małego
      do piersi nie mogę słowa złego powiedzieć. Widać, że wiele zależy od personelu w
      danej placówce. Jeszcze zanim wywieziono mnie na pooperacyjną położna położyła
      mi Miśka na piersiach, żeby "zassał".
      Poza tym karmiłam Miśka 10 miesięcy, z wyboru. Potem przeszliśmy na
      modyfikowane, bez większych problemów i z mojej i z dziecka strony. Nie było też
      mowy o czymś w stylu "jak raz pociągnie z butelki to nie będzie chciał już
      piersi". Pewnie tak się zdarza, ale Mikołaj był czasem karmiony z butli (moim
      pokarmem), bo w międzyczasie jeszcze studiowałam. I mimo butli i tak zawsze z
      chęcią wracał do piersi.

      Jak widać - różnorodność wśród matek i dzieci jest na tyle wielka, że każdy musi
      znaleźć swój złoty środek (jeśli chce) w problematyce karmienia. Da się go
      znaleźć na pewno, tylko czasem potrzeba cierpliwości. No i rzeczywiście -
      trafnej pomocy. Myślę, że nie potrzeba tu tworzyć nowego materiału
      "laktacyjnego". Tego jest naprawdę sporo - trzeba raczej rozpowszechniać
      informacje o materiałach już istniejących.

      Tyle słowem pierwszego wpisu na forum smile
      • aleksa51 Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 08.09.09, 09:38
        Myślę, że poprzedniczka ma dużo racji ale sądzę też, że bardziej pomocna dla
        przeciętnej mamy będzie jednostronicowa ulotka z samą esencją i wymienionymi
        adresami www lub nr tel. gdzie można szukać pomocy/zgłębiać wiedzę.
        Sama chętnie rozpowszechniłabym taką ulotkę w mojej okolicy, a mam na to taki
        pomysł: położna która pracuje w naszej poradni to spoko babka, pracuje też w
        innej poradni i w miejscowym szpitalu, jeździ codzień na wizyty patronażowe. To
        z nią bym się umówiła na spotkanie i pogadankę. Myślę, że taka ulotka mogłaby
        wisieć w każdej sali poporodowej i w poradni na tablicy. Mogłaby zostawiać
        zainteresowanym mamom podczas wizyt patronażowych, a może i samaby zerknęła i
        nabyła więcej wiedzy...
        • zamolskaz Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią? 08.09.09, 10:48
          aleksa51 napisała:

          > bardziej pomocna dla
          > przeciętnej mamy będzie jednostronicowa ulotka z samą esencją i wymienionymi
          > adresami www lub nr tel. gdzie można szukać pomocy/zgłębiać wiedzę.

          Właśnie o to mi chodziło, gdy pisałam, że nie tyle trzeba nowych tekstów
          laktacyjnych, co raczej czegoś, co zebrałoby "w kupę" informacje na temat takich
          materiałów już istniejących.
          Owszem, dobrze by było gdyby robiła to na przykład położna środowiskowa, ale
          wiadomo jak to jest - jednej zależy i ulotkę przyniesie, dla innej to kolejny
          "świstek do dźwigania", niestety.
          Jak wszędzie. Niektórych rzeczy nie da się przeskoczyć.
Pełna wersja