Dodaj do ulubionych

Kiedy koniec nauczycieli z licencjatem?

13.07.10, 09:24
Do kiedy będą mogli uczyć angielskiego absolwenci anglistyki z tytułem licencjata?

Czy jakaś ustawa lub przepis to określa?

Oczywiście mam na myśli szkoły państwowe.
Obserwuj wątek
      • very.martini Re: Kiedy koniec nauczycieli z licencjatem? 27.07.10, 00:13
        I to jest bardzo celna uwaga:)
        Mnie na przykład od zawsze zastanawiało,
        dlaczego historii uczyły mnie panie, dla
        których historia skończyła się w momencie, gdy
        one same zakończyły studia:). Na szczęście w
        ostatniej klasie podstawówki pani się zmieniła,
        a potem w liceum mialam już normalnego
        historyka, ale pierwsze lata nauki historii
        uważam za zmarnowane. A i tak oczy otworzono mi
        dopiero na studiach.
        A Coehlo się nie czepiaj, moja droga, bo
        zauważyłam, że wszystkie portale randkowe
        cytatami z Coehlo stoją (sprawdzałam specjalnie
        w Wikicytatach, skąd takie mądrości), i gdyby
        nie on, to by nam słupki urodzin pospadały
        jeszcze niżej. No!

        16%VOL
        22%VAT

        --
        takie tam... <a rel="nofollow" href="
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=19760"> forum
        homeopatia</a>
        • chinwag Re: Kiedy koniec nauczycieli z licencjatem? 27.07.10, 09:50
          Może i celna ... ta kula, ale trafia w płot. Bo jak niby prawnie - ustawą lub
          rozporządzeniem - można ograniczyć dostęp do zawodu posiadaczom stosownego
          wykształcenia do zawodu choćby byli bardzo kiepscy w tej materii?

          Takie osoby ma eliminować praktyka szkolna, nie ma innej drogi.

          W jaki sposób odebrać uprawnienia lub zakazać wykonywania zawodu osobie, która
          ukończyła filologię szkole wyższej mającej prawo kształcić pedagogów?

          W jaki sposób weryfikować ich umiejętności? Egzamin organizować? Taki sam jak
          dziesiątki tych, co zdaje się na studiach? Kto miałby te umiejętności
          weryfikować i czy sam podlegałby weryfikacji?

          No a zarzut braku wiedzy ogólnej jako kolejne kryterium eliminujące z zawodu
          daną osobę jest tą kroplą, która przelewa czarę...populizmu.;)

          Nie wiem gdzie pracujecie, ale z Waszych wypowiedzi kociamamo i verymartini
          można wywnioskować, że na oceanie idiotyzmu, głupoty i niekompetencji, na którym
          Wy jesteście jedyną wyspą jaśniejącą blaskiem świetnej znajomości języka i
          profesjonalizmu w wykonywaniu tego zawodu.;)

          Jak w każdym zawodzie, tak i wśród nauczycieli można znaleźć osoby o gorszych,
          czy nawet fatalnych umiejętnościach, o niezbyt przyciągającej osobowości, nawet
          nieuczciwe, ale doszukiwanie się potrzeby takiej rewolucyjnej eliminacji
          sugeruje przekonanie, że nie jest to margines...a większość;).
          • kociamama Re: Kiedy koniec nauczycieli z licencjatem? 29.07.10, 02:42
            Bardzo łatwo i bardzo trudno jednocześnie;) Wystarczy godnie opłacać zawód
            nauczycielki/a.

            Wtedy do szkoły garnęłyby się osoby, które wiele potrafią, a nie jedynie
            absolwenci prywantnych, zaocznych kolegiów językowych z trójami. Można by też
            wtedy zwalniać ludzi, którzy się nie sprawdzają, bo znaleźliby się inni kandydaci.

            Może i materialistyczne (pod względem filozoficznym;>) wytłumaczenie to
            uproszczenie, ale chyba zadziałałoby w tym przypadku.
            • pasadenkaa Re: Kiedy koniec nauczycieli z licencjatem? 03.08.10, 09:58
              Nie wiem skąd ta krytyka absolwentów prywatnych uczelni, może ze
              strachu przed konkurencją? Ja jestem właśnie po takiej "szkółce", od
              kilku lat uczę m.in. w podstawówce, w tym roku miałam praktykantki z
              super hiper państwowej uczelni i co? I pisały dzieciakom błędy na
              poziomie...podstawówki (np. voleyball, czy present simple bez "-
              s/es" przy czasowniku), aż mi głupio było bo przecież dzieciaki
              przepisywały to do zeszytów wiec za każdym razem trzeba było to
              jakoś odkręcać...w każdym bądź razie nikt mi już nie wmówi, że
              ludzie po uniwersytetach są lepsi.
              • chinwag Re: Kiedy koniec nauczycieli z licencjatem? 03.08.10, 12:40
                Spokojnie, nie wszyscy krytykują. Mnie również generalizowanie wnerwia...choć
                państwową szkołę kończyłem.

                Ale i znam językowca - absolwentkę UJ, która ogranicza swoją pracę do
                książka-tablica-kreda. Wypełnianie ćwiczeń przez 45 minut, zero praktycznych
                ćwiczeń.

                Zapewne nie popełnia błędów językowych...ale dydaktycznych? Całą masę.

                Jeśli miałbym wybierać "mniejsze zło", to wołałbym już nauczyciela, który choć
                wpoi dziecku błędną pisownię lub wymowę niektórych słów, popełnia jakieś błędy
                - bo któż ich nie popełnia - a jednak nauczy go posługiwania się językiem, wpoi
                umiejętności komunikowania się z drugim człowiekiem...może językiem niekiedy
                nieco nieudolnym, ale skutecznie.

                Oczywista sprawa jest, że im lepsze umiejętności językowe ma nauczyciel, tym
                lepiej...co więcej nauczyciel absolutnie powinien legitymować się
                umiejętnościami znacznie wyższymi od swoich uczniów, ale nie wolno zapominać, że
                by być dobrym nauczycielem to nie wystarczy...przecież popatrzmy choćby na
                native'ów...ilu z nich się po prostu do tej roboty nie nadaje i zalicza porażkę
                za porażką.

                A co do kilku błędów gdzieś tam popełnionych? No cóż, może niekoniecznie to
                kwestia niewiedzy, może trema, popularna dysortografia, która przecież w
                dzisiejszych czasach nie stoi na przeszkodzie, by być i polonistą;)
              • baba67 Re: Kiedy koniec nauczycieli z licencjatem? 03.08.10, 15:25
                chyba zle nas zrozumialas-my nie krytykujemy absolwentow prywatnych uczelni ,
                tylko osoby ktore po skonczeniu jakichkolwiek uczelni-prywatnych czy tez nie
                rozwijaja sie jezykowo-na przyklad dlatego ze praca w szkole publicznej jest
                koszmarnie absorbujaca czasowo.
                Jesli chodzi o koniecznosc takiego rozwoju-szczegolnie powinni zwrocic na to
                uwage osoby po studiach zaocznych, ktore jezyka nie naucza. Na dzienne studia na
                UW dostaja sie osoby ktore prezentuja poziom bardzo zlizony do CAE juz na
                poczatku, na prywatne _B1 czyli nizej niz FCE. JEST roznica.
                Nie znaczy to ze osoba po zaocznych studiach nawet na prywatnej uczelni nie
                moze byc swietnym lektorem-moze, tylko wymaga to duzo wiekszej pracy wlasnej na
                studiach i po.
              • kociamama Re: Kiedy koniec nauczycieli z licencjatem? 03.08.10, 20:47
                To może ja odpowiem skąd krytyla absolwentów uczelni prywatnych.

                Faktycznie, być może kieruje mną strach, że zostanę wygryziona z posady przez
                takową absolwentkę.

                Z pewnością skończyłaś dobrą prywatną uczelnię, nie słabą, a takich jest w Pl
                niewiele, bo generalnie państwowe cieszą się większym prestiżem.

                Niestety absolwenci prywatnych szkół mi znani, reprezentują dużo niższy poziom,
                a i zlecanie pisania pracy za kasę zdarza się wśród nich częściej. Znani mi
                wykładowcy również nie specjalnie chwalą sobie studentów szkół prywtanych -
                mówią coś o robieniu makijażu zamiast uczestniczenia w zajęciach. Ale tego nie
                wiem. BYć może będę nauczać na uczelni prywatnej to się przekonam i wtedy będę
                gotowa do dyskusji na ten temat;)
                • engteacherka Re: Kiedy koniec nauczycieli z licencjatem? 04.08.10, 10:14
                  Ja też kończyłam szkołę zaoczną (choć państwową); wcześniej zrobiłam FCE i CAE i
                  stwierdzam, że językowo i komunikacyjnie do pracy z dzieciakami przygotowały
                  mnie lepiej bardzo intensywne kursy przygotowujące do egzaminów, szczególnie
                  CAE. Uczelnia dała mi wiedzę jedynie z historii Anglii i USA i trochę
                  kulturoznawstwa. Mało było konwersacji, pisania akademickiego prawie wcale. Choć
                  muszę przyznać, że wiele moich koleżanek w grupie miało nawet cpe przed
                  przyjściem na uczelnię i ich kompetencje językowe były bardzo wysokie, z czego
                  się cieszę, bo ,,ciągnęły'' poziom.
                • pasadenkaa Re: Kiedy koniec nauczycieli z licencjatem? 04.08.10, 12:42
                  Bez przesady - makijaż można robić wszędzie ;P

                  Myślę, że OGÓLNIE rzecz biorąc studia (jakiekolwiek) nie
                  przygotowują do pracy w szkole, tzn jest ogromna przepaść między
                  teorią a praktyką i warsztatu pracy właściwie młody nauczyciel uczy
                  się sam dopiero robiąc staż na kontraktowego. Zaoczne studia to
                  rzeczywiście "fikcja" - wiem, bo teraz robię magisterkę (licencjat
                  był dzienny), ale wracając do porówniań państwowych vs prywatnych
                  uczelni to niestety jeśli chodzi o przygotowanie do zawodu n-la
                  czyli praktyki dziwnym zbiegiem okoliczności panstwowy uniwerek ma
                  bardziej "lightowe" zasady - mało tego że jest o 50% mniej godzin
                  (lekcji) do przeprowadzenia, to jeszcze można kilka godzin
                  przebimbać przez chorobę - oczywisćie moje praktykantki wykorzystały
                  maksymalną ilość "chorobowych" godzin (dodam, że niepotrzebne jest
                  żadne zaświadczenie lekarskie), jakiejś wielkiej inwencji na
                  lekcjach też nie zauważyłam (twierdziły, że chcą pracowac szkole),
                  głównie klepanie podręcznika i rozmawianie w parach, poza tym mogły
                  przeprowadzać lekcje we dwie parami (!) to juz w ogóle
                  paranoja...Dodam, że do swojej dyspozycji miały flashcards, szary
                  papier do pracy w grupach i wiele innych pomocy dydaktycznych (+
                  moje rady/sugestie przekazywane osobiście/telefonicznie/mailowo) no
                  ale nawet dvd czy tablica interaktywna nie pomoga jesli sie
                  czlowiekowi nie chce i przychodzi na lekcje tylko z mini torebką-
                  kopertówka (chyba znacie ten kawał o młodym obładowanym nauczycielu
                  i starym który ma wszystko w d...?)
                  W kazdym badz razie to chyba ostatnie praktyki pod moją opieką, nie
                  chcę przechodzić tego nigdy więcej...
          • very.martini Re: Kiedy koniec nauczycieli z licencjatem? 29.07.10, 23:09
            > Może i celna ... ta kula, ale trafia w płot. Bo jak niby prawnie -
            ustawą lub
            > rozporządzeniem - można ograniczyć dostęp do zawodu posiadaczom
            stosownego
            > wykształcenia do zawodu choćby byli bardzo kiepscy w tej materii?

            Oceniać, oceniać, oceniać. Weryfikować wiedzę, a jakże. Zmuszać do
            samorozwoju. Takie były założenia Buzkowej reformy, która legła w
            gruzach po tym, jak dobrały się do niej związki zawodowe. Na
            Uniwersytecie Warszawskim od paru lat na wielu wydziałach są ankiety
            pod koniec każdych zajęć plus hospitacje - i coś z tego wynika, bo
            stworzono osobną komórkę do działu jakości kształcenia.
            Nauczyciel to naprawdę nie jest zawód dla byle kogo, jesteś
            nauczycielem i tego nie widzisz?

            Tylko wtedy, oczywiście, za niebyciem byle kim powinny iść godziwe
            pieniądze:P. A inaczej ja się nie bawię w ten cały cyrk, wolę
            pracować jako wolontariuszka, korzystając ze swojej wygodnej
            sytuacji finansowej, zrobić coś fajnego dla ludzi w potrzebie, skoro
            już mam te swoje umiejętności, i nie wypełniać stosu papierów na
            koniec :P

            > No a zarzut braku wiedzy ogólnej jako kolejne kryterium
            eliminujące z zawodu
            > daną osobę jest tą kroplą, która przelewa czarę...populizmu.;)

            Nie eliminuje, ale kwalifikuje do przyjrzenia się jej jako obiektowi
            zamkniętemu na świat, co w przypadku nauczyciela języka obcego,
            chociażby angielskiego, który ma fantastyczne narzędzie DAJĄCE
            DOSTĘP do artykułów naukowych miesiąc przed tym, zanim one się w
            ogóle pojawią w Polsce... Nie mówię, że germanista mojego dziecka ma
            się interesować genetyką czy nową falą kina tureckiego, mam to
            gdzieś, ale niech się interesuje CZYMKOLWIEK, niech wykazuje
            JAKĄKOLWIEK aktywność, dotlenia mózg jeżdżąc na rowerze, ale niech
            jego życie nie sprowadza się do lini prostej: szkoła - dom.

            > Jak w każdym zawodzie, tak i wśród nauczycieli można znaleźć osoby
            o gorszych,
            > czy nawet fatalnych umiejętnościach, o niezbyt przyciągającej
            osobowości, nawet
            > nieuczciwe, ale doszukiwanie się potrzeby takiej rewolucyjnej
            eliminacji
            > sugeruje przekonanie, że nie jest to margines...a większość;

            Wiesz, ja dochodzę ostatnio do wniosku, że jest to ponura większość,
            z wyrazami sympatii dla uczestników tego forum:D, ale może to
            dlatego, że trafiają do mnie takie przypadki, że szkoda gadać:(.
            Dzieciaki poniżane i oszukiwane przez nauczycieli, z poczuciem
            własnej wartości na poziomie wykładziny podłogowej. Ale to temat na
            inny wątek, o smutnej treści.


            Żeby nie było - nie pracuję na razie w szkole, choć środowisko znam
            nieźle; nie uważam się za alfę i omegę w kwestii znamojmości języka,
            a przynajmniej angielskiego. Mogłam sobie jednakowoż porównać
            chociażby dwa systemy - jak działa nauczanie w szkole państwowej i
            DOBREJ prywatnej, i widać, gdzie są dziury w systemie w szkolnictwie
            państwowym. Caaałe wielkie nienaprawialne dziury, które nie biorą
            się z gigantycznych braków funduszy, choć to również jest niemały
            problem.


            16%VOL
            22%VAT
            • chinwag Re: Kiedy koniec nauczycieli z licencjatem? 30.07.10, 09:18
              @verymartini

              Ocena pracy nauczyciela jest faktem. Można te procedurę rozbudować, usprawnić.
              Ja pisałem o ograniczaniu dostępu do zawodu, bo tak Wasze wypowiedzi zabrzmiały.
              Jakość kształcenia jest obecnie monitorowana, jej skuteczność zależy od
              szkoły/dyrektora, na ile poważnie i konsekwentnie dba o utrzymanie wysokiego
              poziomu.

              Jednkaże kiepskich nauczycieli weryfikuje praktyka szkolna, a nie przepisy,
              procedury sprawdzające wiedzę.

              "Niech się interesuje czymkolwiek" - no oczywiście, że człowiek rozumny powinien
              mieć hobby, tylko jak to weryfikować bez łamania konstytucyjnych praw? I jaki
              miałoby to mieć wpływ na ocenę nauczyciela? Jak udowodnić zwalnianemu
              nauczycielowi, że "nie interesuje się niczym" i w związku z tym musi sobie
              szukać pracy? Populizm i utopia. Niewykonalne i niepotrzebne nawet. Wszystko
              zweryfikuje praktyka.
              Tak nawiasem mówiąc nie ryzykowałbym stwierdzenia, że dany człowiek jest
              kiepskim materiałem na nauczyciela, bo czyta Twilight, czy Harlequiny.

              "Większość" - gdzie Ty pracujesz, że większość nauczycieli wokół Ciebie to takie
              ciołki?
              Aha, nie pracujesz w szkole, ale znasz środowisko nieźle...;)

              verymartini. Nie znasz tego środowiska. Gdy przepracujesz choćby kilka lat w tym
              zawodzie i poznasz personel choć kilku szkół, to wtedy buduj swe opinie;)
              Ilu nauczycieli znasz na tyle dobrze, by oceniać ich osobowość i relacje z
              uczniami, jakość pracy, wiedzę z nauczanego przedmiotu? Na czym budujesz
              negatywną opinię o "większości" nauczycieli, skoro nie masz z nimi do czynienia
              na co dzień? Chyba na wrażeniu i plotkach.
              Nie jesteś wiarygodna w tym co piszesz.

              Sugerujesz wyższość szkół prywatnych nad publicznymi. No pewnie w prywatnych
              łatwiej o "casting" na doskonałych nauczycieli, ale to nie oznacza, że ci ze
              szkół publicznych to w większości nieodpowiedni ludzie.
              "Łapanka" do szkół prywatnych, czy społecznych, które "odpowiednio" wynagradzają
              dobra pracę polega na "ściągnięciu" dobrych, utalentowanych, doświadczonych
              ludzi, a więc sprawdzonych - gdzie się sprawdzają? najpierw w pracy w szkole
              publicznej najczęściej.
              Z kilkudziesięciu nauczycieli takiej szkoły, których znam 2/3 trafiło do niej w
              taki sposób. Ta reszta to nowy narybek, który pod ich okiem się do pracy
              przysposabia.

              Brak funduszy to problem. Ale "gigantyczny" brak to mit.

              Większość szkół publicznych korzysta z różnych funduszy i programów. Niewiele
              jest takich, które nie maja pracowni komputerowej, projektorów, laptopów itp.
              Brak kasy na wiele rzeczy, chocby to głupie ksero jest faktem oczywiście, ale
              pokaż mi szkołe prywatną, która takiego problemu by nie miała, gdyby nie czesne?

              I naprawdę radzę, nie buduj opinii na podstawie tego, że 2 lekarzy obeszło się z
              Tobą nieładnie - to nie znaczy, że wszyscy lekarze to chamy.
              Nie pracujesz w szkole, ale już masz opinię o niej...może mimo tego, że nie
              jesteś jeszcze nauczycielem, można już ocenę Twojej nauczycielskiej pracy
              wydawać?...

              @kociamamo

              Jak widzę znasz lekarstwo na całe zło. Dać duże podwyżki i po ptokach. Żaden
              badziewiak nie będzie chciał do takiej szkoły trafić;) Śmiechu warte.

              Przecież dziewczyno, to że do szkół trafiają kiepscy absolwenci kiepskich
              uczelni wynika z braków kadrowych. gdyby nie brakowało językowców, to nigdy nie
              zatrudniono by nauczyciela tylko na podstawie FCE, dając możliwość uzupełnienia
              wykształcenia. Nie powstawałyby jak grzyby po deszczu szkoły, kształcące
              przyszłych filologów.
              czy widzisz taki sam trend w przypadku fizyków, biologów, czy rusycystów?
              Żaden dyrektor nie zatrudni człowieka z kiepskim dyplomem Szkoły Wyższej z
              Dupowa Górnego jeśli ma on konkurentów z lepszymi dyplomami.
              Nawet "zasada", że OP opłaca się zatrudnić stażystę niż dyplomowanego nie
              dotyczy większości szkół.
              Ty zakładasz, że gdy pensja nauczycielska na starcie wyniesie 4 tysiące, to
              wtedy badziewiaki do takiej pracy garnąc się nie będą? Ależ tak, nawet jeszcze
              bardziej.
              Może to przynieść wzrost studentów danego kierunku i większą konkurencję...ale
              gdy weźmiemy pod uwagę absolwenta legalnie działającej uczelni, to zweryfikuje go:
              a) rekrutacja na stanowisko
              b) praktyka szkolna

              "Można by wtedy zwalniać ludzi, którzy się nie sprawdzają". Sorry, ale znów się
              mylisz.
              Zwolnić można teoretycznie każdego zawsze. W praktyce KN chroni mianowanych. By
              zostać mianowanym trzeba jednak przejść kilkuletnią praktykę i zostać pozytywnie
              ocenionym.
              Jeśli taki, czy inny stażysta nie sprawdzi się, to jego umowa na czas określony
              nie zostanie przedłużona, a na jego miejsce tarfi kolejny delikwent do weryfikacji.
              Po Twojej "reformie", czyli podwyższeniu pensji, nadal nie będzie można "ot tak
              sobie" zwalniać tych mianowanych bez zmian w KN.

              Oczywiście w każdej praktycznie szkole można znaleźć kogoś kto naprawdę wiele
              powinien zmienić w swojej pracy. Ale to nie jest większość.






              • baba67 Re: Kiedy koniec nauczycieli z licencjatem? 30.07.10, 10:12
                Dobrych jezykowcow nie brakuje tyle tylko ze wiekszosc nie jest zainteresowana
                uczeniem w szkolach publicznych bo zarobia 2 razy wiecej pracujac 2 razy mniej
                gdzie indziej. Chocby udzielajac korepetycji , ze juz nie wspomne o lekcjach
                firmowych lub dobrych szkolach jezykowych, gdzie praca tez bywa ciezka ale jest
                za to dobrze wynagradzana.
                Uczylam w gimnazjum co mnie po prostu wykanczalo nerwowa-nawet gdyby nie bylo
                chamstwa (wa to chamstwo jest najgorsze) to i tak praca bardzo czasochlonna plus
                bezsensowne nasiadowki plus rownie bezsensowne tony papierow za skromne
                pieniadze. W praktyce ciezko jest polaczyc prace na etacie z praca w szkole
                jezykowej ze wzgledu na zebrania, rady, dni otwarte, imprezy klasowe(wychowawca
                byc raczej trzeba).
                Gdyby wynagrodzenie bylo inne toby wiecej ludzi taka opcje bralo pod uwage, a
                nie tylko poczatkujacy, despesperaci i nieliczni niestety,ale chapeau bas,
                idealisci.
              • kociamama Re: Kiedy koniec nauczycieli z licencjatem? 30.07.10, 17:14
                A Ty to taki Pan Mądraliński.

                Ja tu nie napisałam szczegółowego projektu reformy. Jakbym takie wymyślała, to
                nie pracowałabym w szkole tylko w Ministerstwie.

                Rozpisujesz się jak szalony. Westchnęłam sobie a propos sytuacji idealnej, a Ty
                się tutaj produkujesz. Wiadomo, że nie wszyscy są idealni i wiadomo, że nie
                będzie kryterium: zainteresowania i wiedza ogólna przy rekrutacji do szkoły
                państwowej. A szkoda, bo wiedza ogólna idzie w parze z otwartością.

                Kasa wiele by zmieniła, jak pisała też Baba. I głównym motywem podjęcia pracy
                nie byłoby wykarmienie własnych dzieci, ale zamiłowanie do pracy nauczycielki.

                Co do mojego doświadczenia. W mojej szkole (dobre gimanzjum, ale nie autorskie)
                jest jakieś 6 anglistek. Jak była sytuacja, w której trzeba się było
                porozumiewać po angielsku w związku z przyjazdem gości zagranicznych - anglistki
                siedziały cicho. Umiały się może skomunikować, jak już trzeba, ale na pewno nie
                porozmawiać normalnie, ze wszystkim tym, co niesie ze sobą rozmowa na poziomie -
                ironia, dowcip itd. NIc dziwnego, w końcu 5 z nich nigdy nie była zagranicą, a
                jedna pojechała na tydzień do GB niedawno. Nie oglądają też filmó czy TV po
                ang., bo brak czasu. Nie czytają książek z tego samego powodu. Wszystkie są mgr
                anglistyki, niektóre nawet studiów dziennych. Mieszkam w dużym mieście. Boję się
                pomyśleć, jak jest w mniejszych.

                MOżer to jednak Ty żyjesz w jakiejś Utopii, albo może za mało krytycznie
                oceniasz i siebie i swoje koleżanki po fachu.
                • chinwag Re: Kiedy koniec nauczycieli z licencjatem? 30.07.10, 22:13
                  Lepsza kasa podziała jako element motywujący, oczywiście.
                  Ale nie zmniejszy odsetka kiepskich nauczycieli...dopóki ich praktyka szkolna -
                  ocena dyrektora, uczniów - nie wyeliminuje.

                  W jaki sposób fakt, że nauczyciel stażysta będzie dostawał 3 tys. sprawi, że do
                  zawodu kiepscy nie trafią?

                  ...no chyba, że założymy, że wszyscy "dobrzy" pracują poza szkołami i nagle
                  zechcą się w nich zatrudnić...a to jest kolejny mit, z którym walczę.

                  Co do Twoich doświadczeń z anglistkami, to masz pecha, uwierz na słowo i popatrz
                  na sprawę bardziej optymistycznie.
                  Naprawdę wierzysz, że 5 na 6 absolwentów filologii angielskiej jest takimi
                  badziewiakami?
                  Ludzie z którymi pracuję nie mają takich problemów, a przecież musza komunikować
                  się z native'ami na co dzień i to nie tylko na poziomie żartu, czy komentowania
                  bieżących wydarzeń, ale również spraw metodycznych, wychowawczych itd itp.
                  Nie maja problemów, gdy dochodzi do "wymiany", czy innych kontaktów z
                  zagranicznymi szkołami.
                  Obserwuje ludzi w kilku miejscach pracy, byłych i obecnych...i jestem dość
                  krytyczny, przede wszystkim w stosunku do siebie, ale też i innych;)



                  • baba67 Re: Kiedy koniec nauczycieli z licencjatem? 31.07.10, 09:03
                    Trafia, ale trafia tez i dobrzy-roznica bedzie bila po oczach-dzieciaki beda
                    chcialy miec z pania Kwiatkowska a nie z pania Nowacka, wiec rodzice beda
                    dyrekcje nachodzic(wiem, widzialam).
                    Jesli jest tylko hipotetyczna pani Nowacka, ktora jakos tam pracuje, dyrekcja
                    nie ma zadnego interesu w tym zeby szukac kogos na jej miejsce. Bo
                    prawdopodobienstwo trafienia na brylant jest i tak bardzo male. I zapewniam Cie,
                    ze juz przy 2000 na reke roznica bylalaby bardzo odczuwalna.
                    Cieszy i raduje,ze masz takie kompetentne anglistycznie kolezanki.
                    Bardziej jednak realistyczna jest wizja kociejmamy, choc uwazam, ze gdyby panie
                    mialy wiecej czasu na oswojenie sie ze stresem to cos dowcipnego na pewno by z
                    siebie wydobyly.
                    Niemniej poziom zaocznego licencjalu czy magisterium jest jaki jest i bez
                    dbania o wlasny samorozwoj taka osoba nie zrobi wrazenia. Pracujac w gimnazjum i
                    tlukac co najwyzej intermediate z podrecznikow, kiedy czasu na konwersacje wielu
                    nie ma mozna sie szybko cofnac.
                    • engteacherka Re: Kiedy koniec nauczycieli z licencjatem? 31.07.10, 11:47
                      Klasa mojego syna jest podzielona na 2 grupy: grupa mojego syna ma panią, u
                      której jest łatwo o piątkę, realizuje tylko minimum, nie robi nic ponad, lekce
                      są nudne; drugą grupę prowadzi dziewczyna z małym stażem, ale za to bardzo się
                      stara, jest dużo konwersacji, zadaje projekty, jest wymagająca, kładzie nacisk
                      na wszystkie komponenty - bardzo dobrze pracuje w moim odczuciu. I zgadnijcie,
                      na którą narzekają rodzice? Na tę, która wymaga i u której trzeba się uczyć.
                      Próbują nawet przepisywać dzieci do tej miernej (bo u niej łatwo o dobry stopień)...
                        • chinwag Re: Kiedy koniec nauczycieli z licencjatem? 31.07.10, 21:18
                          Kociamamo,

                          3 tysiące brzmi lepiej niż to co w tej chwili jest oferowane w szkole
                          działającej w oparciu o KN.

                          Ale nie zapominaj, że dobry anglista znajdzie dodatkowe zajęcia i gdyby miał
                          wybierać między lepiej płatnym etatem w firmie, a etatem w szkole + zajęcia
                          własne, czy w szkole językowej wybierze to drugie...bo to się bardziej opłaca,
                          jeśli już analizujemy sytuacje przez pryzmat zarobków.

                          Alternatywą jest praca w firmie przy założeniu innej nieco dyspozycyjności i
                          przez to znacznie mniejszych możliwościach podjęcia dodatkowej pracy...
                          ewentualnie własna działalność, no ale ta, gdy założyć tylko pracę własną, a nie
                          prowadzenie szkoły, wcale nie jest tak atrakcyjna.

                          Uczniowie jak najbardziej powinni uczestniczyć w procesie oceny nauczyciela, bo
                          jego rola to nie tylko osiągnięcie określonych wyników na egzaminie, czy teście
                          sprawdzającym.
                          To również ogromna praca wychowawcza, a w kwestii danego przedmiotu po prostu
                          zachęcenie do niego.
                          W miarę zadowalające wyniki uczniów można osiągnąć terrorem, a nauczyciel, który
                          ma tylko to do zaoferowania zawsze przegra z tym, który jest szanowany i
                          jednocześnie lubiany przez uczniów.
                          O ogromie pracy wychowawczej nie wspominam, bo mam wrażenie, że ten element
                          swojego zawodu zupełnie ignorujesz.

                          Twoje obserwacje z "konferencji metodycznych" są podobne do moich, ale co z tego?

                          Ja tylko twierdzę, że nieprawda jest iż 5 na 6 anglistów nadaje się do zwolnienia.
                          Jak w każdym zawodzie, pewna cześć się do tego nie nadaje albo jest kiepska, ale
                          proporcje są inne.

                          Nie jesteś przekonana? Chcesz wierzyć, że prawie każdy znglista jest do dupy?
                          Twój wybór.
                          Jednakże ktoś, kto powtarza - wszyscy są do niczego...oczywiście ja jestem
                          OK...nie brzmi wiarygodnie.

                          Spotykam na swej drodze wielu kolegów po fachu -kilka szkół publicznych, 2
                          niepubliczne, szkoła językowa, spotykam ich podczas sprawdzania arkuszy
                          maturalnych, znam lekcje niektórych z obserwacji, relacji uczniów, dyrekcji,
                          znam ich podejście i sposoby pracy z pracy w ramach zespołu przedmiotowego,
                          dzielę niektóre grupy z innymi...widzę czasem znacznie gorszych od siebie,
                          niektórych "wyższość" w pewnych kwestiach zauważam, ale generalnie rzecz biorąc
                          większość legitymuje się wystarczająco dobrą wiedzą i umiejętnościami.

                          ...co oczywiście nie zmienia faktu, że niektórych należałoby zmienić;)







                          • engteacherka Re: Kiedy koniec nauczycieli z licencjatem? 31.07.10, 22:01
                            W moim przekonaniu wielu należałoby zmienić, bo zwyczajnie olewają uczenie (z
                            różnych powodów).
                            Jeśli wprowadzimy częstsze kontrole ze strony dyrektora, to obawiam się, ze
                            uczenie zejdzie na jeszcze dalszy plan; z doświadczenia wiem, że dla dyrektora
                            nauczyciel jest wartościowy, jeśli ma idealny porządek w papierach, przed
                            terminem oddaje zlecone prace papierkowe i chętnie robi to, co powinien robić
                            dyrektor (np. mierzenie jakości pracy szkoły); większości dyrektorów nie
                            interesuje, jak n-l prowadzi lekcje, czy są ciekawe itp. - o ile ma
                            kwalifikacje, wszystko jest ok. Dzieci najczęściej chcą, żeby nauczyciel był
                            kump[lem i mało wymagał, a ankiety rozdaje się rodzicom dość często - pewna
                            część rodziców chciałaby kogoś kto łatwo stawia dobre oceny (przynajmniej w
                            podstawówce).

                            Moja mama i babcia (obie były nauczycielkami) zgodnie twierdzą, że kiedyś
                            kontrole bywały niezapowiedziane i zawsze można było spodziewać się inspektora
                            oświaty na lekcji, więc wszyscy mieli ciekawie przygotowane lekcje, starali się
                            bardziej, mieli indywidualne podejście, ćwiczenia dla kilku poziomów itp., a
                            stres przed krytyką był ogromny. No, ale wtedy nauczyciele mogli popołudniami
                            przygotowywać lekcje, a nie siedzieć nad tonami biurokracji.

                            Jedynym wyjściem byłoby ograniczenie biurokracji, a zwiększoną kontrolę tego, co
                            nauczyciele robią na lekcji, ale czy to realne...
                            • chinwag Re: Kiedy koniec nauczycieli z licencjatem? 01.08.10, 09:10
                              Powiem szczerze, że na 8 dyrektorów, których byłem podwładnym w szkole
                              publicznej najwyżej 2-óch oceniałbym tak jak Ty.
                              Pozostali na ogół traktowali "prace papierkowe" jako "zło konieczne" lub nawet
                              ignorowali wiele z "popularnych dzieł literackich" typu analiza analizy.
                              Nie generalizowałbym dlatego tak negatywnej opinii dyrektorów.
                              Analizowanie, sprawozdania itp "papierkowa otoczka" pracy nie jest też domeną
                              szkolnictwa tylko, więc chyba jej istnienie trzeba zaakceptować... w rozsądnym
                              wymiarze i formie oczywiście;)

                              Piszesz, że dzieci ogólnie rzecz biorąc bardzo chcą, by nauczyciel mało wymagał,
                              to chyba naturalne, ale myślę, że nie przeszkadza to większości odpowiednio
                              ocenić nauczyciela, pomimo tego, że jednak wymaga.
                              Trzeba by założyć złośliwość ucznia i jego perfidne działanie, gdy nauczyciela
                              ocenia dobrze, szanuje go i lubi, ale np. a w ankiecie pisze coś zupełnie
                              przeciwnego...bo "ten dużo wymaga".
                              Wyobraź sobie sytuację, że spotykasz absolwenta, który na Twój widok uśmiecha
                              się od ucha do ucha, rozmawiacie itd. ...potem dopiero przypominasz sobie, że
                              gość miał u Ciebie poprawkę, że w pocie czoła walczył o DOP...może jednak można
                              pogodzić "kumplowanie się" z byciem wymagającym?

                              Wrócę na chwilę do ton biurokracji. Piszesz, że konieczność sporządzania tych
                              biurokratycznych dokumentów nie pozwala nauczycielom przygotowywac się solidnie
                              do lekcji.

                              Nie wierzę.

                              Czy chcesz powiedzieć, że w Twojej szkole musicie, jeśli nie codziennie, to
                              chociaż 3-4 razy w tygodniu sporządzać jakąś dokumentację i poświęcacie na to
                              tyle czasu, że nie wystarcza na nic innego?

                              Kolejny mit, wyolbrzymienie.

                              Biurokracji jest za dużo, niektórzy dyrektorzy ją uwielbiają, ale nie
                              generalizujmy. Miej więcej optymistycznego podejścia do swej pracy bo się
                              wypalisz ;)
                              • very.martini Re: Kiedy koniec nauczycieli z licencjatem? 01.08.10, 15:02
                                > Biurokracji jest za dużo, niektórzy dyrektorzy ją uwielbiają, ale
                                nie
                                > generalizujmy

                                To nie jest tak, że dyrektorstwo uwielbia biurokrację, bo mało kto
                                ją lubi. Problem w tym, że dyrektorstwo ma swoje dyrektorstwo, które
                                może przeprowadzić w szkole kontrolę i czepnąć się głupiego papierka
                                - dlatego każdy normalny człowiek woli mieć zawczasu wszystko
                                poukładane, a nie walić sobie młotkiem w głowę dzień przed kontrolą
                                i tarzać się wśród papierów. Szkoła to instytucja jak każda inna,
                                jeśli chodzi o przyjemność bycia kontrolowanym, nie lubi kontroli
                                ani kierownik Żabki, ani ordynator oddziału urologii.

                                > Piszesz, że dzieci ogólnie rzecz biorąc bardzo chcą, by nauczyciel
                                mało wymagał
                                > ,
                                > to chyba naturalne, ale myślę, że nie przeszkadza to większości
                                odpowiednio
                                > ocenić nauczyciela, pomimo tego, że jednak wymaga.
                                > Trzeba by założyć złośliwość ucznia i jego perfidne działanie, gdy
                                nauczyciela
                                > ocenia dobrze, szanuje go i lubi, ale np. a w ankiecie pisze coś
                                zupełnie
                                > przeciwnego...bo "ten dużo wymaga".

                                Coś takiego napisze głupi i prymitywny uczeń, a dobre ankiety pisze
                                się tak, że głosy troglodytów można wziąć na margines:)
                                Ja myślę, że jeśli traktuje się uczniów jak ludzi, to oni potem jak
                                ludzie odpowiadają w ankiecie, a nawet, o zgrozo!, zachowują się jak
                                ludzie przez cały rok.

                                16%VOL
                                22%VAT
                                • chinwag Re: Kiedy koniec nauczycieli z licencjatem? 01.08.10, 16:41
                                  Oczywiście, masz rację, że każda dyrekcja ma swoja dyrekcję.

                                  Jednak sposób interpretowania obowiązku monitorowania np. efektów kształcenia
                                  może być różny.
                                  Inaczej mówiąc można to rozbudować do granic absurdu i jeszcze dodać cos od
                                  siebie w ramach własnej inicjatywy.
                                  Myślę jednak - jak wyżej napisałem, że to raczej margines, a w moim odczuciu i
                                  na podstawie moich doświadczeń z dyrektorami myślę, że większość potrafi
                                  zachowac rozsądek w tej materii.
                                  Tak więc choć "uprzykrzanie życia" niepotrzebną papierologią jest faktem, zdarza
                                  się i niektórym życie zatruwa, to jestem przeciwny uogólnianiu i "tworzeniu
                                  statystyk".
                                  A sam może i mam szczęście, że czegoś w stylu "czepiania sie o głupiego
                                  papierka" nie doświadczam wcale...chyba, że wliczyć w to upominanie o nie
                                  wpisany temat;)

                                  Co do zgrozy na myśl o "ludzkich" uczniach, to zakładam, że była to ironia;)

                                  Pisałem o tym polemizując ze zdaniem, że uczniowie nie powinni brać udziału w
                                  ocenie nauczyciela.

                                  • engteacherka Re: Kiedy koniec nauczycieli z licencjatem? 01.08.10, 16:58
                                    Inaczej mówiąc można to rozbudować do granic absurdu

                                    - cóż, w mojej szkole tak to niestety wygląda, jak ktoś ma więcej niż jedną
                                    specjalizację, to tonie w biurokracji, ja w tym roku szkolnym byłam tą
                                    papierologią potwornie zmęczona, a nigdy nie męczy mnie samo uczenie, czy
                                    przygotowanie do zajęć
                  • kociamama Re: Kiedy koniec nauczycieli z licencjatem? 31.07.10, 10:15
                    Przy 3000 na rękę konkurencja byłaby bardzo duża, bo na Pl warunki to jest
                    bardzo dobra pensja. Oczywiście powstałby problem nepotyzmu, który już istnieje
                    podobno w wiejskich szkołach, gdzie pensja 1500 wydaje się byc bardzo atrakcyjna.

                    Co do oceniania nauczycieli - na pewno nie powinny oceniać dzieci. Niestety,
                    różnymi kryteriami się kierują, często łatwości uzyskania dobrej oceny. A
                    nauczyciel ma być skuteczny w nauczaniu, nie w zapewnianiu dzieciom rozrywki.
                    Znaczy warto brać pod uwagę opinie uczniów i rodziców, ale nie może to być
                    jedyne kryterium

                    Co wiary na słowo - nie mam zwyczaju wierzyć na słowo. Mierzę świat empirią, co
                    nie oznacza jedynie moim własnym doświadczeniem. Ale obserwuję - byłam w kilku
                    szkołach na różnych praktykach, obserwacjach i widziałam co się działo. I mówię
                    tu o lepszych szkołach w dużym mieście na poziomie podstawowym, gimnazjum i
                    liceum. Chodziłam też kiedyś na "konferencje" metodyczne, ale zapał mi opadł
                    kilka lat temu, kiedy przekształciły się w commercial presentations. W każdym
                    razie, jak były jakieś pytania do nauczycieli, bali sie odzywać, podejmować
                    dialogu z prowadzącym, zadawać pytań (bo po ang.)

                    Albo masz wyjątkowe szczęście, albo bardzo nierealsitycznie patrzysz na
                    środowisko anglistów.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka