Dodaj do ulubionych

Uczeń na bardzo wysokim poziomie

20.01.11, 21:54
Dopadła mnie totalna bezradność. Przez 3 miesiące usiłowaliśmy się dotrzeć, ja usiłowałam wymyślić, co z nim robić, ale w końcu i tak jestem w kropce.

Discussion A-Z, Taboo and issues, teksty na różne tematy. Chodzi o konwersacje ogólne. Bez żadnego ukierunkowania, bez motywacji skierowanej np. na egzaminy.

I tak sobie na podstawie różnych źródeł rozmawiamy od kilkunastu tygodni.

Pan jest bardzo elokwentny, większych błędów nie popełnia, tylko od czasu do czasu go poprawiam.

Gadu gagu, a Pan nie robi żadnych postępów. Dodam, że Pan jest dużo starszy ode mnie i trudno mi od niego wymagać, żeby robił głupkowate ćwiczenia na słownictwo , których on nie lubi (szczególnie dopasowywania). Pan prowadzi bardzo zajęte życie i nie ma czasu pisać, np. wypracowań. Książka w stylu podręcznik do Advanced też nie wchodzi w rachubę. On nie chce podręcznika.

Zależy mu na większej płynności wypowiedzi (ćwiczymy), na większej poprawności (mhmmm) oraz na lekkości mowy. I jak to osiągnąć? I żeby to było jeszcze jakieś namacalne i Pan był zadowolony?

Zaczynam łapać takiego doła jak Kornel. Help!
Obserwuj wątek
    • amused.to.death Re: Uczeń na bardzo wysokim poziomie 20.01.11, 22:19
      > Zależy mu na większej płynności wypowiedzi (ćwiczymy), na większej poprawności
      > (mhmmm) oraz na lekkości mowy. I jak to osiągnąć? I żeby to było jeszcze jakie
      > ś namacalne i Pan był zadowolony?

      a teraz Pan jest zadowolony czy nie?
      To ty chcesz coś zmienić czy on?

      Wydaje mi się, że na pewnym (wysokim) poziomie faktycznie trudno jest dostrzec postępy.

      A teksty w stylu książki "Here's the news" - gdzie teksty są krótkie i naładowane odpowiednim słownictwem? Jeśli ćwiczeń 'pod tekstem' nie lubi można nie dawać tylko zawsze zrobić to samo ustnie:D
      • alina.walkowiak Re: Uczeń na bardzo wysokim poziomie 20.01.11, 22:31
        Pan nie jest zadowolony i to on chce zmiany.

        Zajęcia polegają na konwersacjach na wszelkie możliwe tematy z naciskiem na temat, do którego artykuł dostał do przeczytania w domu.

        Twierdzi, że w zasadzie odtwarza nabytą już wiedzę i nie widzi postępów. W sumie trudno mu sprecyzować, czego oczekuje i jak to widzi. On pozostawia to mi. A ja najchętniej bym z tego Pana w ogóle zrezygnowała, bo mam wrażenie, że nie jestem w stanie sprostać jego niewypowiedzianym oczekiwaniom. Tyle, że to trudna sprawa, bo Pan ma u mnie lekcje przez firmę i dyrektorka szkoły językowej mi łeb ukręci , jeśli z niego zrezygnuję.

        Nie mówiąc o tym, że stracę twarz. No, czuje się po prostu fatalnie. Pan ma bardzo silną osobowość, jest bardzo wymagający i krytykujący i po prostu stres mnie zabija. Czuję się z tym wszystkim fatalnie.
        • chinwag Re: Uczeń na bardzo wysokim poziomie 20.01.11, 23:09
          Przy tak sprecyzowanych oczekiwaniach klienta sposobu pracy nie zmienisz raczej.

          Skoro nie czuje postępów, poprawnie wykonuje to, co mu serwujesz, to chyba oznacza, że poprzeczka za nisko. Stąd też uczucie "odtwarzania jedynie posiadanej wiedzy". Bezwzględnie stopień trudności w górę.

          Po drugie zapewne ma dużo swobody w doborze środków w swych wypowiedziach, a więc naturalne, że używa tych, które zna. Stąd i brak potrzeby z Twojej strony poprawiania jego wypowiedzi.
          Należy narzucić materiał leksykalno-gramatyczny z wyższej półki - nowy dla niego.

          Wlazłbym głębiej w obszary tematyczne, które są bardziej wymagające. Pracuje w firmie, a materiałów Business English jest mnóstwo.

          Przyjemne skądinąd klepanie o dupie Maryni, problemach społecznych i innych pewnie nie wymaga zbytniego wysiłku z jego strony. Skoro potrafi pięknie mówić o głównych pozycjach na liście wydatków rodziny i czy moralnie nagannym jest płacenie dzieciom za pomoc w domu, to niechaj na podstawie jakiegoś materiału zanalizuje przyczyny kryzysu, czy podyskutuje o sposobach redukowania kosztów w firmie.

          Patrząc "na chybcika" na poziom ćwiczeń z taboos sugerowałbym zaadaptowanie materiałów z poziomu advanced+.
          Przy odrobinie wysiłku i inwencji twórczej da się zmontować ciekawe i wymagające ćwiczenia.
          Możesz poszperać w sieci, np onestopenglish, in company Macmillana, czy english-4u. jest tego znacznie więcej, ale muszę zaraz kończyć, więc nie mam czasu szperać w bookmarkach.

          Piszesz, że nie lubi "głupkowatych ćwiczeń na słownictwo". Powiem szczerze, że wiem co masz na myśli. Możesz rozwinąć?
          Moim zdaniem, każde ćwiczenie, nawet tak trywialne jak matching można przeprowadzić tak, by człek się pocił z wysiłku i podniecenia ;)




          • nighthrill Re: Uczeń na bardzo wysokim poziomie 21.01.11, 11:35
            Sposób mojej mamy, która uczy od 35 lat, na krytykantów - podnieść poprzeczkę, udowodnić, że nie wszystko umie, zagiąć czymś. Może mało eleganckie, ale skutukuje.

            Może listeningi? Czy pan jest na równie wysokim poziomie, jeśli chodzi o rozumienie ze słuchu? A może chce tylko rozmawiać?

            Ma uczucie, że dobrze mu idzie, bo porusza się po obszarach już sobie znanych. Ja bym spróbowała wprowadzić trochę ćwiczeń, więcej idiomów, phrasali ( na pewno nie zna wszystkiech), może jakieś zaawansowane zagadnienia gramatyczne, typu inwersja w wypowiedziach ustnych i pisemnych, różne formy bezokoliczników - z różnych źródeł, jeśli nie chce podręcznika. No i jeśli pracuje w firmie, przydałoby się cisnąć go właśnie odrobinę, jeśli chodzi o pisanie - moze nie wypracowania, ale listy formalne, reklamacje, eleganckie zaproszenia? Czy umie napisać formalnego, służbowego maila?
            Może to go zajmie?

            Przykro mi bardzo, że tak się źle z tym czujesz, szkoda, że nie mozesz z tego zrezygnować - ale rezygnując miałabyś pewnie wrażenie, że nie sprostałaś. Spróbuj więc jeszcze, dla własnego zdrowia pychicznego też, trzymam kciuki:)
            • claratrueba Re: Uczeń na bardzo wysokim poziomie 21.01.11, 11:52
              Miewam takie przypadki. Robimy teksty z New York Times'a, Economist'a, ew. Spiegel (wersja ang.) wydrukowane przez mnie z ich stron. Lub TIME (mam prenumeratę). Wygląda to tak, że uczeń czyta lub tłumaczy a vista i dyskutujemy o problemie z art. Szybko pojmuje, ze nie taki on best of the best of the best albo szybko przyswaja nowe słownictwo.
              • mewa-01 Re: Uczeń na bardzo wysokim poziomie 21.01.11, 14:19
                Właśnie tak trzeba robić. W zależności od potrzeb studenta, biorę Economist'a, Financial Times, etc. Też miałam takiego Pana, któremu wydawało się, że wszystko umie. Kiedy pierwszy raz dostał artykuł z Economist'a, to stwierdził sam, że wielu słówek i zwrotów nie znał .... :-)
                • anglofil Re: Uczeń na bardzo wysokim poziomie 06.03.11, 20:22
                  No dobra i jak wy tego economist'a przerabiacie? Jak facet ma przeczytac caly artykul jeszcze do tego nielatwy to chyba pol lekcji zajmuje mu czytanie? Nie wkurzaja sie? Ja jak to robilam to generalnie wychodzilo na to, ze spedzalam 2 godziny obrabiajac teksty i przygotowujac do nich cwiczenia na slowka itd- a mozna tak dac nieobrobiony tekst ? Ile uczen powinien z takiego tekstu zrozumiec na wjezdzie- chyba z 80%? Jak mozna i sie nie wkurzaja to dobrze - ja ucze dopiero od 3 lat i jestem wypalona jak stodola po pozaze wiec kazde ulatwienie mi sie przyda - ile lekcji mozna tak zrobic? Jedna zeby mu pokazac co umie a czego niestety jeszcze nie, czy tez mozna wiele?
            • chinwag Re: Uczeń na bardzo wysokim poziomie 06.03.11, 20:28
              anglofil napisała:

              > Chinwag, pocic sie z wysilku i podniecenia przy dopasowywaniu slowek? Czy tobie
              > sie aby rodzaj cwiczen nie pomylil?! Powiedz jak to robisz bo ja bym chciala s
              > ie popocic z wysilku i podniecenia z niektorymi uczniami:)


              Zapisz się do mnie na korki, to w pocie czoła to podniecenie z Ciebie wykrzeszę ;)
    • aga.p.p Re: Uczeń na bardzo wysokim poziomie 21.01.11, 14:53
      A jak, przepraszam, ten pan chce poprawić lekkość i płynność, jeśli nie ćwiczycie słownictwa? Bo pan nie lubi? Sorry, ale to nie jest wytłumaczenie. Nie wszystkie ćwiczenia na słownictwo muszą być nudne. Dopasowywanie jest, bo jest odtwórcze - znajdź takie ćwiczenia, gdzie facet będzie musiał wykazać się inteligencją i spostrzegawczością. Jeśli to rzeczywiście jest wysoki poziom, to sięgnij po książki do CPE. Do domu dawaj mu trudniejsze artykuły - żywą współczesną angielszczyznę nafaszerowaną idiomami, kolokwializmami i neologizmami. I na każdej lekcji odpytuj z tego, co było ostatnio. Jak rozmawiacie, przerywaj i każ mu powtórzyć wypowiedź, ale z użyciem innej konstrukcji. Zadawaj mu speeche na temat, ale w różnych wersjach, np. do różnych odbiorców - raz niech mówi do fachowców, a innym razem do laików (tu możesz wykorzystać to, czym facet się zajmuje zawodowo). Wymagający ludzie lubią jak od nich też się wymaga i lubią jak się im stawia wysoko poprzeczkę - i Ty to musisz zrobić. Nie rezygnuj z czegoś tylko dlatego, że Twój uczeń tego nie lubi. Sporo ludzi nie lubi listeningów, a wyobrażasz sobie naukę bez nich?

      Tak w ogóle, to jeśli zajęcia są organizowane przez szkołę, to nie czekaj, aż pan się poskarży, tylko idź pogadać z dyrektorką albo z metodykiem. Przecież oni od tego są, żeby Ci w takich sytuacjach pomagać.

      I przestań się stresować! Czasami po prostu tak jest, że jakiś uczeń nie jest zadowolony, bo sam nie wie, czego chce. To tylko jedna osoba - pomyśl o tych, którzy lubią się u Ciebie uczyć, przecież ich jest więcej.
      • mewa-01 Re: Uczeń na bardzo wysokim poziomie 22.01.11, 11:34
        @aga.p.p -

        Ja myślę, że Alina próbowała rozmawiać z Panem o tym wszystkim.
        Ze swojego doświadczenia wiem, że ciężko jest przekonać pracowników firm, mających lekcje indywidualne, do regularnej nauki, do tych wszystkich metodologii. Indywidualne zajęcia mają głównie kierownicy i dyrektorzy, ludzie na wyeksponowanych stanowiskach, którzy mówią na ogół bardzo dobrze i którym zależy na utrwaleniu tego co już umieją.

        Być może ten Pan nauczył się języka poprzez analizy tekstów pisanych, analizę gramatyki oraz poprzez rozmowy. Znam takich ludzi. Znam dziewczynę, która w ciągu dwóch lat nauki i pracy własnej (bez stosowania żadnych tam hiper metodologii) wygrała szkolną olimpiadę, a rok później olimpiadę okręgową.

        Może też jest tak, że ten Pan jest malkontentem, wiecznie niezadowolony z czegoś tam. Menedżerowie to często osoby niecierpliwe, bo na głowie mają kolejne raporty, podsumowania, prezentacje, spotkania, etc. I jeśli mają przed sobą osobę, która nie myśli tak jak oni, to niecierpliwią się....

        A być może temu Panu trzeba bardzo dobrego native speakera, rozgarniętego i elokwentnego. Wierzę, że Alina jest bardzo dobra w nauczaniu ludzi na wysokim poziomie, że zna angielski doskonale, ale czasem jest tak, że malkontenci nie ufają, nie wierzą, że Polak może znać angielski równie świetnie.

        Wracając do naszego Pana, to ja bym zaserwowała prawdziwe teksty z Economist'a, Financial Times'a, Reader's Digest, nawet z codziennych gazet, czy nawet brukowców. Wiele z nich jest za darmo w wersji "online". Tam jest żywy angielski. Pod koniec lekcji zwróciłaby uwagę na zwroty i phrasale, idiomy, które były w tekście użyte. Wcześniej w domu bym sobie je wynotowała, by mieć pod ręką z gotowymi przykładami użycia. Na kolejnej lekcji w ramach rozgrzewki, spytałabym się Pana, czy pamięta taki czy inny zwrot z poprzedniego tekstu. Albo spróbowałabym ich użyć w swoich własnych wypowiedziach, czekając na jego reakcję. Jeśli powie, że nie rozumie, to żartem powiedziałabym, że to jeden z tych, który był ostatnio ....... Myślę, że wtedy Pan zrozumie, że jeszcze może się czegoś nowego nauczyć.

        A może należy przemycić jakieś krótkie filmiki z youtube.com? Są tam komediowe programy typu "Whose Line Is It Anyway", "Friday Night With Jonathan Ross", "Ellen DeGeneres Show", fragmenty filmów, komedii sytuacyjnych - całe mnóstwo tam tego jest. Można je odtworzyć na zajęciach, sprawdzić zrozumienie, pośmiać się razem, przeanalizować słownictwo i język. Ja zawsze chodzę z netbookiem na zajęcia. Mam tam przygotowane teksty, filmiki, w razie czego potrzebne słowniki, czy pogrupowane linki do ciekawych stron.
    • alina.walkowiak Re: Uczeń na bardzo wysokim poziomie 23.01.11, 14:29
      Dziękuję Wam bardzo za Wasze wypowiedzi. Pozwoliły mi one podjąć decyzję o rezygnacji z tego ucznia. Będzie pewno afera w szkole, ale co tam! Moje zdrowie najważniejsze.

      Pan potrzebuje zapewne native speakera-erudytę . Nie ten poziom, jak dla mnie.

      Wasze rady są naprawdę świetne, ale musieliby mi płacić trzy razy tyle, żebym aż tak miała się do tych zajęć przygotowywać. A i tak stres by mnie tu nie ominął. Nie, dziękuję, poddaję się.
      • chinwag Re: Uczeń na bardzo wysokim poziomie 23.01.11, 15:11
        Twoja życie, Twoja decyzja.

        Jednak ja osobiście nie uciekałbym przed wyzwaniem, nawet jeśli wymagałoby teraz ode mnie sporo wysiłku. Myślę, że każdy wysiłek dziś zaprocentuje w przyszłości.
        Po drugie choć zdobywanie doświadczenia kosztuje, to z czasem każde następne zadanie wymaga dzięki niemu mniej wysiłku.

        Można łatwo to zobrazować problemem "przygotowywania" tych lekcji. Dziś, nie mając gotowych materiałów odpowiednich dla specyficznego ucznia musimy poświęcić czas i energię na ich stworzenie. Ale te materiały nie ulegną unicestwieniu po zakończeniu tego kursu, można będzie go użyć w przyszłości lub dzięki niemu łatwiej stworzyć kolejny specyficzny materiał dla naszych "wyjątkowych" uczniów.

        • teacherka Re: Uczeń na bardzo wysokim poziomie 24.01.11, 14:08
          Chinwag, naprawde jestes takim altruista? Chyba, ze pracujesz glownie dla rozrywki, bo masz pelne konto w szwajcarskim banku:)
          Dziewczyna zdaje sobie sprawe, ile czasu i wysilku wymagaloby przygotowanie 1 lekcji dla tego pana i zdaje sobie sprawe rowniez, ze sie to po prostu nie oplaca za stawke, ktora dostaje. Czy to tak trudno zrozumiec?
          Czytam Twoje posty i widze, ze probujesz zawsze narzucic swoje zdanie, do samego konca - a kazdy ma prawo do wlasnej opinii i nie musi sie ona zgadzac z Twoja:)
      • baba67 Re: Uczeń na bardzo wysokim poziomie 23.01.11, 17:06
        Pan zapewne potrzebuje tez dobrego psychologa o ile nie psychiatry.
        Z drugiej jednak strony firma za pana placi ok 100 zl za 60 min z czego Ty dostajesz dobrze jak 50%.Pan oczekuje zajec na poziomie nativa erudyty bo tacy nativi tyle biora.
        Na kazda godzine lekcji potrzebowalabys 2 godzin przygotowan i byloby to sensowne nawet za Twoja stawke, gdybys pracowala w ten sposon na wlasny rachunek i zdobywala nowy target po to by brac za chwile tyle, ile uwazasz za oplacalne. W szkole jezykowej jest to zwyczajny wyzysk- lektor ma swiadczyc uslugi na najwyzszym poziomie w cenie przygotowania do FCE na przyklad.Ponato Ty tego faceta zwyczajnie nie lubisz a trudno to ukryc przy lakcji one-to one. Mysle ze podjelas dobra decyzje i uzasadnisz wlasnie w kategoriach oplacalnosci.
        • ladyc Re: Uczeń na bardzo wysokim poziomie 23.01.11, 19:00
          Here's what I do when I have a student like that.

          First I explain to the student that the level of progress they expect cannot be achieved through conversation only, no matter how intelligent, clever, interesting...the teacher (and student). I suggest a more ambitious plan and if the student absolutely doesn't agree, I still try to slip some harder stuff into the lesson ;)

          I also use materials from original sources (as suggested above). I indicate some words and phrases to be learned from the text and the student indicates some words and phrases as well. (I mean we make a list before the lesson finishes) Then the student puts those words and phrases into his computer program which supplies him with a 15 minute "lesson" on a daily basis. It is only 15 minutes but it makes a huge difference. The student is now accountable for actually learning those words. The written list of words is returned to me at the next lesson :)

          Additionally, for every lesson, I provide a few phrases (independent from the topic) that have to be incorporated into the conversation. They are usually words/phrases used to link or contrast more often than vocabulary. I try to mix them up with words that are close to the level of the student and are easily incorporated and some that are above the student's level to increase his level. Sometimes it is a whole phrase or construction. If the student is unable to incorporate it, we do some exercises on it and try again.

          Don't be discouraged. Some people are never satisfied. Keep trying!
          • baba67 Re: Uczeń na bardzo wysokim poziomie 24.01.11, 14:44
            No zgadzam sie, ale mozna swoj brak satysfakcji sygnalizowac w rozny sposob, a facet jest krytyczny i marudny , przekonany o tym ze jak zarabia 20 tys to moze ludzi po katach rozstawiac, w tym glupia i niekompetentna lektorke.No i samo ma wchodzic,tylko na lekcjach 0 samodzielnej pracy w domu.Buc.
            • chinwag Re: Uczeń na bardzo wysokim poziomie 24.01.11, 18:15
              Teacherko,

              Altruizm oczywiście nie jest mi obcy, ale nie o nim przecież pisałem. Argumentowałem korzyścią dla siebie-lektora.
              Większe doświadczenie, lepsze umiejętności, rozwijanie własnej wiedzy.

              Uważasz, że należałoby "zdobyć papierek", zacząć uczyć i ... selekcjonować "wyzwania" wg obecnego stanu wiedzy i umiejętności całe życie? czyli całe życie uczyć jedynie określoną grupę uczniów, na określonym poziomie zaawansowania i o określonych potrzebach, bo ... szkoda czasu i energii na większy wysiłek?
              To najkrótsza droga do rutyny, w tym złego słowa znaczeniu.

              Jeśli dziś się "pomęczę" przy przygotowywaniu zajęć z dowolnego ESP, to jutro przeprowadzę te zajęcia łatwiej...a zlecenie dostanę ja, bo przecież mam doświadczenie. Jeśli jestem w danej szkole najlepszym kandydatem, to i łatwiej wynegocjować lepsza stawkę. Altruizm?;)

              Nie narzucam zdania, wyraźnie napisałem "Twoje życie, Twoja decyzja".
              Zachęcam do wyzwań z wielu powodów, bo wiem ( z własnego doświadczenia), że to popłaca.
              A to co przedstawiam, to moje zdanie. A że chcę je przedstawić? No cóż...a po co Ty się na takim forum logujesz? ;)

              Czemu na mój post zareagowałaś pytaniem o altruizm, podając argument na zrezygnowanie z tego zlecenia, zamiast zaakceptowania faktu, że mam swoje inne zdanie, do którego mam prawo? ;)

              Na tym chyba rozmowa polega.

              Ago,

              Nikt tu nie zakładał sytuacji, że podołanie temu wyzwaniu może odbyć się kosztem innych. Nie sądzę, by przygotowanie takich zajęć było aż takim problemem. Obawy mogą byc uzasadnione, ale bez wiary w swoje możliwości niczego nie uda się zrobić.

              któż uczy języka prawników, lekarzy, lotników, jak nie ci, którzy podjęli takie wyzwanie. I nie są to osoby, które by musiały rezygnować z innych zajęć, by ich przez to nie zawalać.
              Dużo pomaga jakiekolwiek obeznanie z tematem, jakaś tam erudycja, inteligencja, ale na miłość boską, czy ktoś tu zechce powiedzieć, że jest zbyt głupi, by się czegoś takiego podjąć?
              Nie sądzę.
              To kwestia odwagi i chęci.

              Babo,

              Na jakiej podstawie oceniasz tego faceta? Buc, bo czując, że nie robi oczekiwanych postępów (być może to i błędne poczucie) głośno o tym mówi?
              Myślisz, że uczniowie nie powinni wyrażać tego, co myślą o zajęciach?

              Może i jest hiper-ambitny, może i ma zbyt wielkie mniemanie o swoich umiejętnościach, ale to klient, który chce się czegoś nauczyć, ufa szkole i lektorowi, płaci.
              Ma prawo oczekiwać.
              A naszym obowiązkiem jest sprostać jego oczekiwaniom.







                • chinwag Re: Uczeń na bardzo wysokim poziomie 24.01.11, 20:05
                  Tak, obowiązkiem. Skoro się zlecenia podejmuję, to znaczy, że moim obowiązkiem jest wykonać tę pracę najlepiej jak potrafię - czyt. sprostać jego oczekiwaniom.

                  Umowa jest dwustronna. On płaci, oczekuje efektu. Ja dostaję wynagrodzenie i ten efekt mam spowodować. To mój obowiązek wynikający z umowy.




                  • aga.p.p Re: Uczeń na bardzo wysokim poziomie 24.01.11, 20:17
                    No dobra, a jeśli mimo najlepszych chęci nie jesteś w stanie tym oczekiwaniom sprostać?
                    Albo - tak jak w omawianym przypadku - uczeń sam nie bardzo wie, czego chce?

                    Przecież dobrze wiesz, że efekt nauczania zależy nie tylko od pracy lektora. Co zrobić, jeśli on płaci, ty stajesz na rzęsach, a po nim spływa i efektów brak?

                    Czasami trzeba umieć się z uczniem pożegnać. Dla dobra obu stron.
                  • anglofil Re: Uczeń na bardzo wysokim poziomie 06.03.11, 20:43
                    Chinwag, brakuje jeszcze tylko linku reklamujacego twoje uslugi bo postawa jest absolutnie wzorowa - w komunie bylbys przodownikiem pracy! Gratuluje. Tez uwazam, ze warto sie przelamywac i wysiedzialam swoje 12 g przed kompem 4 noce w tygodniu przygotowujac sie do lekcji 'wirtualnych' na podstawie idiotycznego programu skrivanek na poziomie nieadekwatnym do poziomu uczniow, w pierwszym roku mojej cudownej kariery. Jednak w pewnym momencie musisz powiedziec stop. Lektor ma prawo wyboru uczniow/klientow i ma prawo rezygnacji, jesli oczekiwania uwaza za nierealne - zamiast sie katowac w imie zdobywania doswiadczenia. Lektorstwo to usluga, praca a nie misja. Prawnik/lekarz/architekt tez maja specjalizacje i nie lapia wszystkiego jak leci niezaleznie od wyceny oplacalnosci wysilku do stawki.
                    • chinwag Re: Uczeń na bardzo wysokim poziomie 07.03.11, 15:09
                      W każdym zawodzie - prawnika, czy nauczyciela - początki wymagają większych nakładów pracy.

                      To co dziś przygotujesz poświęcając 3 godziny pracy wykorzystasz i jutro i w przyszłym roku. nie tylko materiały, ale również wiedzę, czy doświadczenie.

                      W ten sposób można dojść do etapu, gdy może spotykać się będzie nadal "trudnych" uczniów, czy grupy, ale już nie zbyt trudnych, by z wyzwania rezygnować.
                      I jest to w zasięgu możliwości większości z nas...trzeba tylko chcieć i akceptować fakt, że wymaga to najpierw wysiłku.

                      Jeśli na samym starcie kariery zawodowej chcemy bezboleśnie odcinać kupony od dyplomu, jak najłatwiej wywiązać się z zadania, to faktycznie takie grupy zniechęcają.



              • aga.p.p Re: Uczeń na bardzo wysokim poziomie 24.01.11, 20:14
                Po pierwsze: jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego. Można sobie chwalić urozmaicenie, ale tylko pod warunkiem, że w jakiś sposób nas ono rozwija. Dla mnie wysiłkiem byłoby uczenie małych dzieci. Czy by mnie to rozwinęło? Na pewno nie. Czy rozwinęłam się dzięki specjalizacji i starannemu selekcjonowaniu grupy wiekowej? Bardzo. Wolę się dokonalić w tym, w czym czuję się swobodnie, niż zaczynać od nowa coś, co nie da mi żadnej satysfakcji.

                Po drugie: nie przesadzaj z tą możliwością negocjowania stawek. Owszem, w niektórych szkołach można, ale znakomita większość ma sztywny budżet i żebyś nie wiem jaki był genialny, więcej niż X nie dostaniesz.

                Po trzecie (i tu już odniosę się konkretnie do tego, co napisałeś do mnie): nikt nie zakładał, bo rozmawiamy o konkretnej sytuacji, a Alicja wyraźnie napisała, że ją ta sytuacja stresuje, i to bardzo. I chociażby z tego powodu całkowicie popierwam jej decyzję o zakończeniu współpracy. Rozwijać może się sama, dobrowolnie, a nie pod przymusem faceta, który - i tak, napiszę to wyraźnie - ma kaprys się pouczyć, ale jak musi się pouczyć, to kaprysi.

                Piszesz, że masz prawo do swojego zdania. I słusznie. Ale pamiętaj też, że każdy z nas ma prawo do podejmowania decyzji dotyczących naszego własnego życia. Byłoby super, gdybyś tych decyzji nie oceniał. Bo Twoje "twoje życie, twoja sprawa; ale ja na twoim miejscu..." nie jest zbyt sympatyczne.
                • chinwag Re: Uczeń na bardzo wysokim poziomie 24.01.11, 21:38
                  >>jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego.

                  Do wszystkiego? Mówię tylko i wyłącznie o nauczaniu dorosłej osoby języka obcego.

                  Czemu sądzisz, że wysiłek włożony w przygotowanie się do prowadzenia kursu dla prawników, czy lekarzy miałoby mnie nie rozwinąć?

                  nie było mowy o dzieciach. tez ich nie uczę, koncentruje się na osobach starszych, w tym i w zakresie języka specjalistycznego. Oczywiście do pewnego poziomu. Specjalistów od broni atomowej uczyć bym się nie podjął.

                  >> Wolę się dokonalić w tym, w czym czuję się swobodnie, niż zaczynać od nowa coś, co nie da mi żadnej satysfakcji.

                  Toż o tym pisałem. Uczysz dorosłych. Doskonalisz się w tym, to znaczy co robisz? Skoro potrafisz poprowadzić kurs ogólny, to doskonaląc sie prowadzisz kursy na coraz wyższym poziomie lub ... z osobami o coraz bardziej specyficznych potrzebach. Takim kolejnym stopniem "wtajemniczenia" może być poprowadzenie kursu Business English, czy Legal English.
                  Czemu nie?

                  >> Po drugie: nie przesadzaj z tą możliwością negocjowania stawek. Owszem, w niektórych szkołach można, ale znakomita większość ma sztywny budżet i żebyś nie wiem jaki był genialny, więcej niż X nie dostaniesz.

                  Jak SAMA NAPISAŁAŚ "w niektórych można". ;)
                  Zakładasz, że jak w Twojej obecnej szkole nie masz możliwości wynegocjowania lepszej stawki, to znaczy, że do końca życia będziesz za taką stawkę pracować?

                  >> Alicja wyraźnie napisała, że ją ta sytuacja stresuje, i to bardzo. I chociażby z tego powodu całkowicie popierwam jej decyzję o zakończeniu współpracy.

                  Oczywiście, że to jej decyzja, bo tylko ona tak naprawde wie co zyskuje/traci, czy jak bardzo jest to dla niej kłopotliwa sytuacja.
                  Ja tylko wyraziłem zdanie, że warto decyzje przemyśleć, że nie rezygnowałbym z wyzwania tak łatwo. I przedstawiłem argumenty. Tylko tyle. nie rozumiem czemu doszukujesz się jakichś ukrytych intencji.

                  >> Byłoby super, gdybyś tych decyzji nie oceniał.

                  A gdzież to ja napisałem, że to zła decyzja albo głupia?

                  Zacytuję Ci moje słowa:

                  "Twoja życie, Twoja decyzja.

                  Jednak ja osobiście nie uciekałbym przed wyzwaniem, nawet jeśli wymagałoby teraz ode mnie sporo wysiłku. "

                  Może czytaj uważniej;)

                  >> nie jest zbyt sympatyczne.

                  Napisz proszę jakich słów powinienem był użyć, by wyrazić:

                  a) że to jej decyzja, więc nie mam na nią wpływu
                  b) że ja na jej miejscu postąpiłbym inaczej.

                  ...tylko żeby nie były "niesympatyczne". ;)

                  Czepiasz się niepotrzebnie.

                  >> a jeśli mimo najlepszych chęci nie jesteś w stanie tym oczekiwaniom sprostać?

                  Wtedy nie mam wyjścia, muszę się poddać i ktoś będzie musiał spróbować zamiast mnie. Ale przynajmniej wiem, że zrobiłem wszystko, co w mojej mocy.

                  >> efekt nauczania zależy nie tylko od pracy lektora. Co zrobić, jeśli on płaci, ty stajesz na rzęsach, a po nim spływa i efektów brak?

                  Naprawdę nie zrozumiałaś tego, co napisałem?

                  Moim obowiązkiem jest zrobić wszystko, co w mojej mocy. Czyli mam wykorzystać całą swą wiedzę, talent i siły, by zadaniu sprostać. Jeśli to ponad moje siły, to przecież uroków nie będę rzucać.

                  Brak efektów oczywiście może mieć wiele przyczyn, niekoniecznie musze być winny. Ale to nie stoi w sprzeczności ze stwierdzeniem, że podejmując sie pracy muszę zrobić wszystko co w mojej mocy, by oczekiwaniom sprostać.

                  >> Czasami trzeba umieć się z uczniem pożegnać. Dla dobra obu stron.

                  Oczywiście. Dziewczyna napisała o problemie. Uczy go 3 miesiące, szuka rady CO ZMIENIĆ, a nie zadaje pytanie "męczyć się dalej, czy zrezygnować", to chyba znaczy, że ma jeszcze w sobie choć odrobinę chęci.

                  Gdybym, czuł, że zrobiłem wszystko, a dalej nie wychodzi, poddałbym się oczywiście. Bo czarów nie znam;).












                  • chinwag Babo, czemu buc? 24.01.11, 21:43
                    >>> Moga wyrazac swoje niezadowolenie, nawet ich zachecam do krytycznych uwag, ale nie w taki sposob. Jak sie pan zachowuje bylo opisane tyle tylko ze nie w poscie inicjujacym watek.

                    A w którym?

                    Przeczytałem wszystkie wypowiedzi Aliny i NIE WIDZĘ ani jednego słowa, które by jednoznacznie wskazywało na chamskie zachowanie tego człowieka!

                    Zacytuj proszę.

                    • baba67 Re: Babo, czemu buc? 25.01.11, 11:24
                      Nieporozumienie-dla mnie buc to nie cham tylko gosciu ktoremu sie wydaje ze pozjadal wszystkie rozumy i jest lepszy od innych bo ma ma jakis tam doktorat czy docenture, czy jest jakas szycha w korporacji albo kreci mu sie dobry interes. Moze nie uzywac slow uwazanych za obrazliwe ani nie wbijac noza e plecy ale za to probuje na kazdym kroku dawac do zrozumienia jakim zerem przy nim jestes. Taka jest moja definicja buca i pasuje jak ulal do tego pana.
                      • chinwag Re: Babo, czemu buc? 25.01.11, 11:33
                        Na jakiej podstawie uważasz, że temu panu wydaje się, że "pozjadał wszystkie rozumy, że jest lepszy i na każdym kroku daje do zrozumienia, że Alina jest zerem"?

                        Co takiego Alina napisała, że wskazuje na taką osobowość?

                        Przeczytałem wszystkie 5 postów Aliny raz jeszcze i nadal nie widzę sugestii, że pan jest niekulturalny, czy choćby niemiły. Nic też nie wskazuje, że usiłuje pokazać "swoja wyższość". Ty widzisz? Gdzie?

                          • chinwag Re: Babo, czemu buc? 25.01.11, 13:49
                            Babo, napisałaś:

                            > a facet jest krytyczny i marudny , przekonany o tym ze jak zarabia 20 tys to moze ludzi po
                            > katach rozstawiac, w tym glupia i niekompetentna lektorke

                            Czy napisałaś, że "masz takie wrażenie"?

                            > ale nie w taki sposob. Jak sie pan zachowuje bylo opisane tyle tylko ze nie w poscie
                            > inicjujacym watek.

                            W którym poście opisano to zachowanie? (pytam po raz kolejny, a odpowiedzi jak nie ma, tak nie ma ;))
                            czy napisałaś, że to Twoje wrażenie, czy wyraźnie wskazałaś, że Alina to zachowanie opisała?

                            > Taka jest moja definicja buca i pasuje jak ulal do tego pana.

                            Pasuje jak ulał, bo Alina napisała, że pan jest krytyczny? To jest najmocniejsze słowo, którego użyła autorka wątku.

                            > Mam takie wrazenie-masz prawo takiego wrazenia nie miec, i tyle.

                            Przez 6 postów określasz człowieka jako buca, odsyłasz mnie do postów, gdzie rzekomo jest opis jego zachowania (którego nie ma) a w 7-mym kwitujesz problem "takie mam wrażenie" ;)

                            nie oceniaj ludzi tak łatwo;)

                            • baba67 Re: Babo, czemu buc? 25.01.11, 14:07
                              Bo marudztwo+krytykanctwo+wysokie zarobki+niechec do dania wiecej z siebie= bycie bucem
                              Ja prosta baba jestem , moge schematy sa proste, rzadko sie myle.,moze tu akurat tak, ale jakie to ma znaczenie?
                              • chinwag Re: Babo, czemu buc? 25.01.11, 14:14
                                > Bo marudztwo+krytykanctwo+wysokie zarobki+niechec do dania wiecej z siebie= byc
                                > ie bucem

                                Ale zwróć uwagę na to, że marudzenie, krytykanctwo (to nie to samo, co krytykowanie), wysokie zarobki i niechęc do czegokolwiek, to TYLKO TWÓJ WYMYSŁ...przepraszam...przeczucie;)

                                > Ja prosta baba jestem , moge schematy sa proste, rzadko sie myle.,moze tu akur
                                > at tak, ale jakie to ma znaczenie?

                                Jeśli kwestia uczciwości, czy rzetelności oceny sytuacji oraz to jak jesteś postrzegana przez innych nie ma dla Ciebie znaczenia, to tym bardziej dla mnie.;)

                                Koniec tematu.

                                PS. Na drugi raz napisz od razu, że takie masz przeczucie zamiast zmyślać, że coś w jakimś poście jest. Oszczędzisz czas na szukanie.;)
                  • baba67 Re: Uczeń na bardzo wysokim poziomie 25.01.11, 11:28
                    Nawet uczac doroslych mamy opory przed probowaniem pewnych dziedzin Ty masz opory przed energia jadrowa, alina przed ekonomia. Moze gdyby facet chcial z nia dykutowac o malarstwie na przyklad, to by jej postawa byla inna, moze nawet za te 50 zl zajrzalaby do albumow i opracowan bo czulaby ze moze cos zyskac osobiscie i na przyszlosc. Do ekonomii nie czuje miety i juz.
                    • chinwag Re: Uczeń na bardzo wysokim poziomie 25.01.11, 14:07
                      Babo,

                      Ja nie mam oporów przed realizacja tematu energii jądrowej na takim ogólnym kursie. Podobnie w kwestii ekonomii, czy polityki itd. To jest tylko niewielkie "poszerzenie horyzontów po angielsku" w stosunku do tego, co i tak powinniśmy umieć - przecież prowadzenie kursów na wyższych poziomach zaawansowania tych tematów nie ignoruje.

                      Po drugie rozwój właśnie na tym polega, by nie ograniczać się z zasady do tych kilku tematów, które nam odpowiadają najbardziej.

                      Tak więc nie chodzi o czucie mięty do czegoś, tylko o profesjonalizm lektora, nad czym musimy nieustannie pracować.

                      Po drugie, to autorka wątku nie wspominała o tym, że problemem jest konieczność wejścia w nieznaną jej tematykę, czy ukierunkowania kursu na np. Business English.

                      Moorsoldaten,

                      Znakomita większość kursów zlecanych przez firmy NIE dotyczy problemu znajomości specjalistycznego słownictwa ( to nawet często znają doskonale, bo używają go w pracy), ale praktycznych umiejętności językowych, tyle że tematyka jest na ogół ukierunkowana.

                      Tu nie potrzeba straszliwej specjalizacji, tylko dobrej znajomości języka, wiedzy ogólnej i zainteresowania rożnymi tematami...no i chęci do pogłębiania swej wiedzy.

                      Uczyłem/uczę lekarzy, prawników, pracowników firm...a wiesz mi, że nie jestem wyjątkowym człowiekiem, czy cyborgiem.

                      "Zwykły lektor" może orientować się w temacie gospodarki, biznesu, prawa, medycyny, czy techniki w takim zakresie, jaki jest mu wystarczający, by kursy z takimi ludźmi prowadzić, zakładając dodatkową pracę - jak dużo? A to już zależy od lektora i rodzaju zadania do wykonania.
                      Nie mówimy przecież o tłumaczeniu prac naukowych na temat.



                      • baba67 Re: Uczeń na bardzo wysokim poziomie 25.01.11, 14:11
                        Jak ktos nie ma pojecia o ekonomii to mu zaden Business nie pomoze.Gros rad dotyczylo tu zainteresowanie sie nowa i hermetyczna dla wiekszosci dziedzina.Gdyby dziezina byla mnie hermetyczna, toby pewnie sie zainteresowala-jak ja astronomia swego czasu-warto bylo.I rybolowstwem
                  • kociamama Re: Uczeń na bardzo wysokim poziomie 04.02.11, 20:16
                    Chinawag,

                    O ile zgadzam się z Tobą w niektórych sprawach (np. rozwijanie się, gotowość do podnoszenia swoich własnych kompetencji językowych, w myśl zasady, że albo się człowiek rozwija, albo się cofa) to ton Twoich wypowiedzi bywa, hmm, bucowaty.

                    Masz przekonanie, że wiesz lepiej, zwracasz się do rozmówczyń w sposób pobłażliwy i nie odpuszczasz, choćby nie wiem co, smarując coraz dłuższe maile.
                    Po co?

                    Miłego wieczoru;)
                    • chinwag Re: Uczeń na bardzo wysokim poziomie 04.02.11, 21:18
                      > Masz przekonanie, że wiesz lepiej, zwracasz się do rozmówczyń w sposób pobłażliwy

                      Co to jest pobłażliwy sposób zwracania się do rozmówcy?

                      Nie mam takiego przekonania. Wyrażam tylko swoją opinię. Tego, że jest ona niezłomna nie uważam za zarzut. Nie jestem chorągiewką.

                      > nie odpuszczasz, choćby nie wiem co

                      Zakładam, że Tobie się zdarza porzucić swoje przekonania...tylko z jakiego powodu? Że inni mają inne opinie? ;)

                      > Po co?

                      Skoro ktoś coś pisze w związku z moja wypowiedzią, czuję się zobowiązany odpowiedzieć. Miałbym ignorować rozmówców?
                      Musiałbym być bucem ;)

                      Po drugie to jest forum internetowe, na którym ludzie piszą, bo chcą. Ty nie? Ktoś Cię zmusza do smarowania postów?

                      Co do bucowatości? No cóż, myśl co chcesz. Twoje prawo. Mnie tam wsio rawno. Nie piszę tu po to, by poklask zdobywać. ;)

                      Równie miłego wieczoru życzę.:)
                      • kociamama Re: Uczeń na bardzo wysokim poziomie 06.02.11, 15:13
                        Bronienie swoich poglądów, a rozpracowywanie postów innych użytkowniczek na drobne i nie odpuszczanie, pt. a moje słowo i tak będzie ostatnie, to dwie różne rzeczy.

                        Pobłażliwy ton - definicja do sprawdzenia w słowniku, myślałam, że słowo "pobłażliwy" jest Ci znane.
                        • chinwag Re: Uczeń na bardzo wysokim poziomie 06.02.11, 15:37
                          Przesadzasz. gdy przedstawię tu 2 argumenty, a Ty z żadnym z nim się nie zgodzisz, to odniesiesz się do obu przedstawiając własne zdanie.
                          Taki zarzut mogłabyś przedstawić każdemu, kto odpowiedzi rozmówców nie ignoruje.

                          Znam znaczenie słowa "pobłażliwy", tyle że w przeciwieństwie do charakteru Twojego posta nie ma znaczenia negatywnego, dlatego pytałem, co Ty przez to rozumiesz.

                          Jeśli chciałaś mnie na duchu podnieś, że pomimo bycia bucem można mnie uznać za człowieka wyrozumiałego i tolerancyjnego to dziękuję, choć niepotrzebnie to robisz. Mnie dobre samopoczucie nie opuszcza ;)


                          Czy jeszcze jest coś w mej psychice, co chciałabyś zanalizować? Chętnie służe pomocą :)
                • dziewczyna.briana Re: Uczeń na bardzo wysokim poziomie 24.01.11, 23:00
                  Oj babo, babo, klocisz sie, niepotrzebnie oceniasz, tylko pytam sie po co?
                  Wszyscy tutaj wiedza, ze jestes guru od nauczania angielskiego, najlepiej ze wszystkich prowadzisz lekcje poczawszy na poziomie "literacy" a skonczywszy na poziomie "bridge" i udzielasz bezcennych rad.
                  Na pewno najlepiej ze wszystkich wiesz, jak zachecac uczniow do wyrazania krytycznych uwag i na pewno znasz wszystkie potencjalne przewidywalne i nieprzewidywalne zachowania studentow Twoich i wszystkich innych.
                  Osoba, ktora rozpoczela watek juz zrezygnowala z nauczania tego pana, ktory byc moze bawil sie niepewnoscia lektorki, ktory byc moze jest zmuszony przez pracodawce do uczeszczania na lekcje i w zwiazku z tym chce pokazac innym, ze jest lepszy, itp. Miesci sie to w Twoim geniuszu nauczycielskim? Nauczajaca podjela sluszna decyzje o rezygnacji z zajec, po co meczyc siebie i tego pana? Dla kazdego ucznia jest gdzies idealny nauczyciel, moze nastepny lektor tego pana bedzie wlasnie nauczycielem idealnym? Dobrze, ze dala mu szanse na spotkanie takiego.
                  Dziekuje za zyczliwa ciekawosc: nie bylam w sytuacji, gdzie czulam sie slabsza od ucznia, ale w pewnym okresie mojej kariery nauczycielskiej wolalam "latwiejszych" uczniow, zeby zwyczajnie szybciej i wiecej zarobic.
                  A poza tym nauczanie jest najlepszym zawodem na swiecie. Lub jednym z.
                  • chinwag Re: Uczeń na bardzo wysokim poziomie 25.01.11, 10:40
                    > ktory byc
                    > moze bawil sie niepewnoscia lektorki, ktory byc moze jest zmuszony przez praco
                    > dawce do uczeszczania na lekcje i w zwiazku z tym chce pokazac innym, ze jest l
                    > epszy, itp.

                    Ludzie, jeszcze ze dwa posty i wyjdzie na to, że facet śmiał sie w głos z lektorki i na mieście o niej plotkował, he he.

                    Plotkarstwo jak w maglu. Każda coś doda ;)

                    facet jest wymagający, krytykuje zajęcia, bo nie czuje postępów. TYLE MAMY FAKTÓW.

                    A tu nagle buc, który bawi się niemocą lektorki... he he


                    • moorsoldaten Re: Uczeń na bardzo wysokim poziomie 25.01.11, 11:32
                      Miałem podobne problemy jak opisywany "Pan" tyle że z niemieckim. Firma płaciła za moje lekcje ale kolejni odwiedzający mnie lektorzy i nie potrafili przekazać niczego nowego. Myślę że nauczyciele języków powinni zacząć się specjalizować w konkretnych branżach ponieważ "zwykły" lektor nie może orientować się w słownictwie z zakresu matematyki finansowej czy księgowości bo większości określeń nie słyszał nawet po polsku.
        • anglofil Re: Uczeń na bardzo wysokim poziomie 06.03.11, 20:31
          Zgadzam sie, ciezko sie przygotowywac po 2 godziny za 30-40 zl. U mnie to sie tak konczylo, ze z jednymi lekcjami sie cackalam godzinami a na lekcje z innymi chodzilam kiepsko przygotowana- wielka niesprawiedliwosc. Gratululuje ze zrezygnowalas!
    • alina.walkowiak Re: Uczeń na bardzo wysokim poziomie 25.01.11, 15:30
      Babo, medal za kobiecą intuicję :) Być może wywnioskowałaś z tonu, w którym pisze albo ze słów których użyłam. Buc to idealne określenie jegomościa. On stara się być miły, ale nie jest. Powiedział mi ostatnio wyraźnie, że jego czas jest cenny i on nie zamierza go marnować. W ogóle jest krytykantem i typem wiecznie niezadowolonym. Dominuje bardzo w tych relacjach lektor-uczeń, a ja czuję coraz większy dyskomfort (dyplomatycznie mówiąc).

      Chinwag, miałeś rację - w pierwszym wątku miałam zamiar podjąć jeszcze wysiłek, ale jednak po Waszych wpisach, straciłam chęci.

      Tak jak Aga napisała, czasem lepiej dla obu stron zrezygnować.

      Babo, kwota, jaką dostaję za pracę z tym panem to 35 brutto za 45 min.
      • sangrita Re: Uczeń na bardzo wysokim poziomie 25.01.11, 18:36
        > Babo, kwota, jaką dostaję za pracę z tym panem to 35 brutto za 45 min.

        Decyzja o rezygnacji z zajęć jest zatem stuprocentowo słuszna. Szykować się jak na bitwę pod Grunwaldem, żeby kiedyś w przyszłości mieć szanse wynegocjować 40 zł? Niech szkoła się sama szykuje :).
        • chinwag Re: Uczeń na bardzo wysokim poziomie 25.01.11, 20:12
          sangrita napisała:

          > > Babo, kwota, jaką dostaję za pracę z tym panem to 35 brutto za 45 min.
          >
          > Decyzja o rezygnacji z zajęć jest zatem stuprocentowo słuszna. Szykować się jak
          > na bitwę pod Grunwaldem, żeby kiedyś w przyszłości mieć szanse wynegocjować 40
          > zł? Niech szkoła się sama szykuje :).


          Bitwa pod Grunwaldem? Ło matko, a cóż takiego strasznego jest w tym przygotowaniu się do zajęć z języka specjalistycznego?

          Wychodzić z założenia, że o tym, o tym i o tamtym nic nie wiem i wiedzieć nie chcę?

          5 PLN różnicy wielkiej nie robi, ale jeśli się weźmie pod uwagę, że kolejne któreś tam zajęcia już przychodzą bez takiego wysiłku i pomnoży się te parę złotych przez liczbę zajęć w ciągu miesiąca, roku, czy pięciu lat, to chyba warto trochę czasu na to poświecić?

          Po drugie, to na jakiej podstawie mamy domagać się wyższych stawek jeśli nie opierając się o nasze lepsze kwalifikacje?

          No chyba, że założyć, że człowiek kończą studia osiągnął jucz taki stopień doskonałości, że potem to już tylko czerpać garściami...;)

          Szkoła się "nie będzie sama szykować", tylko zleci te zajęcia komuś, komu się chce przyłożyć bardziej i to ta osoba przy następnym zleceniu będzie brana pod uwagę i to ta osoba będzie miała okazję się wykazać i być polecanym następnym klientom.

          Zakładając ograniczenie się do kursów ogólnych do określonego poziomu nie można ani pracując w szkole ani na własny rachunek liczyć na lepsze stawki nie wynikające tylko z inflacji, czy coraz większego doświadczenia w pracy z takimi właśnie grupami.
          Stawiając czoła mamy szansę na dodatkowe bonusy.

          Jakąż to kwotę można wynegocjować za pracę z takimi "zwykłymi" grupami w ciągu roku, czy dwóch, skoro dla 5 PLN za godzinę lekcyjną to zbyt mało, by opłacało się wysilić?

          • sangrita Re: Uczeń na bardzo wysokim poziomie 25.01.11, 20:42
            Przykładanie się i przygotowywanie się do zajęć z języka specjalistycznego za 35 PLN brutto za 45 minut to psucie rynku, nic więcej. Jak szkoła chce oferować zajęcia specjalistyczne, to musi za to lektorowi płacić. Ma z czego, marżę narzuca pewnie niemałą.

            Ceńmy się trochę, drodzy państwo.
            • chinwag Re: Uczeń na bardzo wysokim poziomie 25.01.11, 20:51
              Ale nie mówimy tu o jakiś "specjalistycznych zajęciach" z języka negocjacji, czy angielski dla Sztabu generalnego.
              Opisywany kurs, to zwykłe konwersacje mające na celu "rozruszanie" człowieka + nauczenie go czegoś nowego.
              Mówimy o w sumie kursie ogólnym, na którym poruszamy po prostu tematy z zakresu nieco bardziej wyszukanej tematyki niż dupa Maryni, czy sposoby spędzania wakacji.

              35 PLN to nie jest wysoka stawka, ale mnóstwo ludzi za takie pieniądze pracuje i będzie pracować, więc co chciałabyś takim młodym wchodzącym na rynek ludziom powiedzieć?
              Olewajcie to, bo gówniane pieniądze płacą?;)

              Jeśli pracujesz na zleceniach, to nie możesz liczyć na to, że zawsze zechcą Ci zapłacić 50+.

              Po drugie nie zapłacą Ci, jeśli nie będą pewni, że warto, bo znasz się na takiej robocie, a nie że za takie pieniądze, to do tej roboty dopiero się weźmiesz i będziesz się pilnie do zajęć przygotowywać.
              gdzieś te szlify ludzie zdobywać muszą, nie rzadko za psie pieniądze, ale to zaprocentuje.

              Nikt nie zasługuje na wyższe stawki z urzędu, czymś się trzeba wykazać.







              • sangrita Re: Uczeń na bardzo wysokim poziomie 25.01.11, 21:09
                Mówimy o zajęciach forumki alina.walkowiak, która sama stwierdziła, że musieliby jej płacić trzy razy więcej, żeby się jej opłacało przygotowywanie do takich zajęć.

                > 35 PLN to nie jest wysoka stawka, ale mnóstwo ludzi za takie pieniądze pracuje
                > i będzie pracować, więc co chciałabyś takim młodym wchodzącym na rynek ludziom
                > powiedzieć?
                > Olewajcie to, bo gówniane pieniądze płacą?;)

                Dokładnie.
                35 PLN za 45 minut lekcji (70/90 min, minus podatek), do tego załóżmy drugie 90 minut przygotowania, dojazd, na zlecenie / DG - czyli z tych 35 PLN trzeba jeszcze ZUS-y srusy popłacić, na wakacje odłożyć... No umówmy się, jakie to są pieniądze, jak nie gówniane?
                Niech młodzi ludzie od tego uciekają, skoro to TAK ma wyglądać.

                > Jeśli pracujesz na zleceniach, to nie możesz liczyć na to, że zawsze zechcą Ci
                > zapłacić 50+.

                Liczę, płacą. Gdybym nie liczyła, to w życiu by nie zapłacili.
                • chinwag Re: Uczeń na bardzo wysokim poziomie 25.01.11, 22:21
                  >>która sama stwierdziła, że musieliby jej płacić trzy razy więcej, żeby się jej opłacało >>przygotowywanie do takich zajęć.

                  No cóż, innemu się opłaci za mniej. I nie ze względu na chęć "psucia rynku", tylko z powodu tego, że nie potrzebuje tyle czasu i wysiłku.

                  Te 3X nie traktowałbym dosłownie;)

                  >>35 PLN za 45 minut lekcji (70/90 min, minus podatek), do tego załóżmy drugie 90 minut >>przygotowania, dojazd, na zlecenie / DG - czyli z tych 35 PLN trzeba jeszcze ZUS-y srusy >>popłacić, na wakacje odłożyć... No umówmy się, jakie to są pieniądze, jak nie gówniane?

                  A przemyśl inny scenariusz.

                  Wchodzisz do szkoły na 6 godzin, więc dojazd znaczenia nie ma. Jesteś dość inteligentna i oczytana, więc nie musisz się 90 minut do 45 minutowej lekcji przygotowywać. (!!!)
                  ZUS jest opłacany na zleceniu opłacany poza tą stawką (na DG stawka będzie odpowiednio wyższa - o ile firma zleci takie kursy, skoro lektor się na niczym nie zna, a żeby zajęcia przygotować, to musi dostać potrójna stawkę;) Zresztą firmy to nie obchodzi, tak jak i nas nie obchodzi, czy mechanik po raz pierwszy naprawia nissana, czy tez musi popytać, czy poczytać, zanim się za silnik weźmie ).

                  >> Niech młodzi ludzie od tego uciekają, skoro to TAK ma wyglądać.

                  To co mają zrobić? Siedzieć na bezrobociu, aż odpowiednią stawkę im ktoś zaproponuje?
                  Początki bywają wszędzie trudne, nie od razu Rzym zbudowano.

                  >> Liczę, płacą. Gdybym nie liczyła, to w życiu by nie zapłacili.

                  Ile takich dobrze płatnych godzin na tym zleceniu dostajesz? Od początku Twojej pracy w zawodzie Ci tyle płacono?

                  Alino,

                  Trudne przypadki, to moja specjalność.

                  Narcyz, nie narcyz, zjadam takich na śniadanie;)

                  A nieco poważniej mówiąc to, nie raz miewałem trudne grupy, czy uczniów na różnych poziomach i różnych typach kursu, reprezentujących rożne profesje czasem wyraźnie potrzebując szkolenia językowego w tym kierunku. Uczyłem/uczę lekarzy, prawników, pracowników różnych działów firm, urzędników, przygotowuję do różnych egzaminów.
                  Nie jestem supermanem, po prostu nigdy się nie poddaję i jestem pracowitym człowiekiem. ;)
                  Bywało, że przygotowanie kosztowało mnie trochę wysiłku (NIGDY 2 razy dłużej niż czas trwania lekcji, jak to sugeruje Sangrita), ale opłacało się. Teraz nie widzę różnicy w trudności i wysiłku, jaki muszę włożyć w prowadzenie kursu ogólnego, czy tego nieco bardziej specjalistycznego.

                  Nie uciekaj przed takim doświadczeniem. To jest wyzwanie, to fakt, ale dzięki niemu nauczysz się radzić sobie z takimi narcyzami. Bo taka umiejętność Ci się przyda w przyszłości.

                  Co zrobisz, gdy znów taki sam gość Ci się trafi?

                  Znów zrezygnujesz?

                  I zawsze będziesz rezygnować?




                  • alina.walkowiak Re: Uczeń na bardzo wysokim poziomie 25.01.11, 22:33
                    Dzięki, Chinwag :) Jakoś mnie podbudowałeś swoją postawą. Mam wrażenie, że podjęłabym ten trud, gdybym typa chociaż lubiła, a dotychczas tylko zmuszałam się do lubienia go. Szkoda moich nerwów. Następny na pewno będzie lepszy :)

                    Podejmowanie sporego wysiłku (tak, nie ukrywam) dla kogoś, kto prawdopodobnie (i proszę, nie pisz, ze to tylko moje gdybanie) go i tak nie doceni, kto zawsze znajdzie jakieś "ale" - to skutecznie demotywuje. Na zawsze.

                    Tylko teraz muszę mu jeszcze o tym powiedzieć. Osobiście. I wiem, że to będzie kulminacja mojego stresu, a jednocześnie jego zakończenie.
                    • chinwag Re: Uczeń na bardzo wysokim poziomie 25.01.11, 22:44
                      Niestety trzeba się pogodzić z faktem, że na lekcjach nie mamy do czynienia jedynie z przemiłymi ludźmi.

                      Na tym moim zdaniem również polega profesjonalizm, by umieć przeciwstawić się tej antypatii i włożyć tyle samo serca w pracę z takimi irytującymi narcyzami, co i z Bradem Pittem o osobowości anioła.;)

                      > Podejmowanie sporego wysiłku (tak, nie ukrywam) dla kogoś, kto prawdopodobnie (
                      > i proszę, nie pisz, ze to tylko moje gdybanie) go i tak nie doceni, kto zawsze
                      > znajdzie jakieś "ale" - to skutecznie demotywuje. Na zawsze.

                      Niechaj więc on nie docenia.

                      Zrób to dla siebie i dla tych, którzy w przyszłości docenią.

                      Bo wysiłek zawsze się opłaca, prędzej czy później, w większym czy mniejszym stopniu, ale się opłaca.

                      Natomiast zimne kalkulacje, co mogę zrobić za daną stawkę często przynoszą straty...prędzej czy później etc.

                      Częścią mojego dekalogu jest to, że podejmując się pracy wykonuję ją najlepiej jak potrafię. Bez względu na stawkę...no bo skoro się tej pracy podjąłem, to i stawkę zaakceptowałem. A jeśli praca okazuje się potem trudniejsza niż się spodziewałem? No cóż, cez la vie.





                      • alina.walkowiak Re: Uczeń na bardzo wysokim poziomie 25.01.11, 22:48
                        Obawiam się, że masz rację i na przyszłość wezmę sobie Twoje słowa do serca. Ale nie z tym panem. Może to i mało profesjonalne, ale uważam, że nie ma co się poświęcać za wszelką cenę. Kiedyś moja obowiązkowość nie pozwoliłaby mi przyznać się do porażki. Teraz rezygnując z takiego trudnego ucznia, robię to dla siebie samej, bo nie jestem masochistką :)
                  • sangrita Re: Uczeń na bardzo wysokim poziomie 25.01.11, 23:01
                    > Zresztą firmy to nie obchodzi, tak jak i nas nie obchodzi, czy mechanik po raz pierwszy
                    > naprawia nissana, czy tez musi popytać, czy poczytać, zanim się za silnik weźmie ).

                    Dokładnie, chinwag, dokładnie!!! Jeżeli mechanik potrafi naprawić nissana, to znaczy, że należy mu się pełna stawka za naprawienie nissana. Tak samo jeżeli lektor potrafi przeprowadzić sensowne zajęcia ze specjalistycznego angielskiego na poziomie advanced, to choćby szykował się do nich dwa tygodnie, należy mu się zapłata za zajęcia ze specjalistycznego angielskiego na poziomie advanced. To nie jest 35 brutto.

                    > Ile takich dobrze płatnych godzin na tym zleceniu dostajesz?

                    Więcej niż mam czas i ochotę wziąć. Zadowolony?

                    > Od początku Twojej pracy w zawodzie Ci tyle płacono?

                    Zaczynałam od bardzo mocno przesadzonych stawek jak na studentkę pierwszego roku :) I co, dało radę? Dało.

                    > Teraz nie widzę różnicy w trudności i wysiłku, jaki muszę włożyć w prowadzenie kursu
                    > ogólnego, czy tego nieco bardziej specjalistycznego.

                    A przepraszam, za oba bierzesz tyle samo czy jednak za specjalistyczny drożej?
                    • chinwag Re: Uczeń na bardzo wysokim poziomie 25.01.11, 23:19
                      >>Tak samo jeżeli lektor potrafi przeprowadzić sensowne zajęcia ze specjalistycznego angielskiego na poziomie advanced

                      Ale my mówimy o sytuacji, gdy ten lektor ma z tym problem, tzn. że nie potrafi.
                      Gdy się nauczy, wtedy nie będzie musiał pracować za 35 PLN.
                      W żadnym zawodzie nie otrzymuje się pełnej stawki od początku kariery.

                      >> Więcej niż mam czas i ochotę wziąć. Zadowolony?

                      To Ty powinnaś być zadowolona, nie ja.;)
                      Nie odpowiedziałaś na kilka innych pytań, ale nie musisz. Odpowiedz na nie sobie samej.

                      Poza tym, nie każdy i nie wszędzie ma szansę na kilkadziesiąt godzin tygodniowo a la 50 złotych za 45 minut zajęć. Masz szczęście. Nie strać tego z powodu buty. Znam i takich co spadali.. z piedestału z tego powodu. ;)

                      >> Zaczynałam od bardzo mocno przesadzonych stawek jak na studentkę pierwszego roku :) I co, dało radę? Dało.

                      Nie dało się, tylko miałaś szczęście. Jak sama napisałaś, były to stawki przesadzone, tzn. że większość ludzi jednak zdobywa kolejne schodki krok po kroku.

                      Nie szczyć się tym co miałaś szczęście dostać.
                      Szczycić powinnaś się tym, co osiągnęłaś.

                      Poza tym koloryzujesz. Człowiek, który ma dochody znacznie przekraczające średnią krajową nie myśli ciągle o odkładaniu na wakacje i innych kosztach, na które może sobie pozwolić.

                      >> A przepraszam, za oba bierzesz tyle samo czy jednak za specjalistyczny drożej?

                      Oczywiście, że nie. Ale by móc otrzymać dobrą stawkę za ten "niezwykły" kurs musiałem udowodnić, że warto mi tyle płacić.

                      Nie miałem po prostu szczęścia, by od razu dostać "przesadzoną" stawkę;)

                      By umiec to robić potrzeba wiedzy i doświadczenia. Wiedzę zdobyć można nawet w domu, doświadczenie tylko w pracy. zaczyna się od tych prostszych kursów, potem przychodzi czas na te bardziej wymagające.
                      Można zdobyć dużą wiedzę na studiach, można mieć talent, ale nikt nie rodzi się alfa i omegą, by móc poradzić sobie na wysokim poziomie z każdym wyzwaniem od pierwszego dnia swojej pracy.

                      Żaden normalny człowiek nie zleci za standardowa stawkę "poligonu", nikt nie zatrudni kogoś za pełną stawkę, zakładając, że wykonamy prace jako tako, a czego nie potrafimy, to sie douczymy w trakcie, tylko oczekuje pełnowartościowej pracy. Koło sie zamyka.;)








                      • sangrita Re: Uczeń na bardzo wysokim poziomie 25.01.11, 23:45
                        > Ale my mówimy o sytuacji, gdy ten lektor ma z tym problem, tzn. że nie potrafi.

                        Nie, nie mówimy. Nie wiem, o czym Ty mówisz, ale ja cały czas zakładam, że pani alina.walkowiak po poświęceniu odpowiedniego czasu na przygotowanie jest w stanie przeprowadzić porządne zajęcia na oczekiwanym poziomie. To znaczy potrafi, i gdyby miała ochotę to robić, to powinna za to otrzymywać odpowiednie pieniądze.

                        > Nie szczyć się tym co miałaś szczęście dostać.
                        > Szczycić powinnaś się tym, co osiągnęłaś.

                        Szczęście dostać. Znajomość angielskiego jest darem Ducha Świętego. Dyplom tanio kupiłam na Stadionie. Nazwisko "w branży" mam po dziadku, rolniku małorolnym. Pracę wykonuje za mnie siedmiu krasnoludków, a na mnie spada manna z nieba :).

                        Widzisz cały ambaras polega na tym, że żeby uczyć angielskiego na JAKIMKOLWIEK poziomie jakieś tam umiejętności trzeba już mieć. Głupio by wyszło, żeby koniec końców uczenie angielskiego było dla KOGOKOLWIEK mniej opłacalne niż ciepły etacik w MacKwaku, nie?
                        • chinwag Re: Uczeń na bardzo wysokim poziomie 26.01.11, 10:15
                          >>To znaczy potrafi, i gdyby miała ochotę to robić, to powinna za to otrzymywać odpowiednie pieniądze.

                          nie potrafi, ponieważ była mowa o czasie potrzebnym na przygotowanie. Ty nawet oszacowałaś 90 minut.

                          A konkluzja - której absolutnie nie akceptuję - jest taka, że bez odpowiedniej kasy nie ma sensu się uczyć.
                          Ja twierdzę, że warto, bo nawet jeśli dziś mi to korzyści finansowych nie przyniesie, to korzyści innego rodzaju zaprzeczyć nie można, a i finansowa przyjdzie w odpowiednim momencie.

                          Nikt nowicjuszowi, czy osobie pierwszy raz wykonującej daną pracę, czy po prostu bez większego doświadczenia nie zapłaci "standardowej stawki", odpowiedniej dla danej pracy. To jest logiczne.

                          A jeśli płaci, to nie ma mowy o dodatkach z tytułu konieczności poświęcania większej ilości czasu z powodu braku odpowiedniej wiedzy. To już problem zleceniobiorcy.

                          Logicznym tez jest mój argument o korzyściach w przyszłości, no bo skoro 40 PLN byłoby OK, gdy do lekcji przygotowywać się nie trzeba, no to po jakimś czasie "mordęgi" wiedza ta w głowie zostanie i kolejne zlecenie przyjdzie bez wysiłku.

                          A robiąc już nie 2-gie, a 5-te zlecenie nikt inny pewnie w szkole nie będzie brany pod uwagę.
                          Skoro klienci wracają, biznes sie kręci, to i nie znajdzie sie argument, by nie przychylić sie do sugestii lektora, że zasługuje na "większy udział w zyskach firmy".


                          >> Widzisz cały ambaras polega na tym, że żeby uczyć angielskiego na JAKIMKOLWIEK poziomie jakieś tam umiejętności trzeba już mieć. Głupio by wyszło, żeby koniec końców uczenie angielskiego było dla KOGOKOLWIEK mniej opłacalne niż ciepły etacik w MacKwaku,
                          nie?

                          Ależ oczywiście, czy Ty naprawdę nie rozumiesz, co próbuję przekazać?

                          Jasne, że ta praca - skoro wymaga określonej wiedzy i umiejętności - zasługuje na uczciwe wynagrodzenie.

                          Ja jedynie twierdzę, że warto w te prace zainwestować. Zainwestować swoją pracę, która przyniesie jeszcze lepszą wiedzę i lepsze umiejętności.

                          Niesłuszna jest postawa roszczeniowa, która zakłada, że ja się niczego nowego uczyć nie będę, dopóki mi nie zapłacą.

                          Wg mnie zwykła uczciwość nakazuje, by w pierwszej kolejności zadbać o własne umiejętności, rzetelne wykonanie pracy, a w drugiej dopiero liczyć dudki.





              • alina.walkowiak Re: Uczeń na bardzo wysokim poziomie 25.01.11, 21:33
                Chinwag, marzyłabym o tym, żeby przekazać tego pana w Twoje ręce. To po prostu moje marzenie i niespełniona fantazja.

                Słuchajcie, omawiałam dzisiaj postać tego pana ze znajomą psycholog i ona definitywnie określiła gościa jako typ narcystyczny, który nigdy nie będzie zadowolony. Chyba trafiła.

                Chinwag, nie polecam, ale życzyłabym Ci tego gościa. Miałbyś szanse rozwinąć skrzydła ;))
                • claratrueba Re: Uczeń na bardzo wysokim poziomie 26.01.11, 09:41
                  Słuchajcie, omawiałam dzisiaj postać tego pana ze znajomą psycholog i ona definitywnie określiła gościa jako typ narcystyczny, który nigdy nie będzie zadowolony. Chyba trafiła.

                  Może. Ale takie "profile psychologiczne" jedynie na podstawie opisów osoby zrażonej do danego człowieka to wiarygodne są tak sobie. Nawet w wykonaniu profesjonalisty. Równie dobrze może być to osoba o bardzo niskiej samoocenie, która ja sobie poprawia marudzeniem i deprecjonowaniem innych. Albo zwyczajny bardzo pewny siebie człowiek, któremu trudno jest narzucic swój styl.

                  Chinwag, nie polecam, ale życzyłabym Ci tego gościa. Miałbyś szanse rozwinąć skrzydła ;))

                  Niewykluczone, że dałby sobie radę- to pewny siebie forumowicz, może nawet nieco apodyktyczny. Jesli od początku umiałby sprowadzic tego pana do własciwej mu roli- ucznia, a nie dyskutanta, mogłoby być zupełnie dobrze. Byc może płec też ma znaczenie w tym przypadku.
                  Lata temu przylgnęła mi reputacja, że jestem "od przypadków beznadziejnych". Jak się jakaś gangrena trafi innym nauczycielom (w większości moim dawnym uczniom)- odsyłają do mnie. A mi sie z nimi świetnie pracuje. Bo trafił swój na swego. Gorzej niż terrorysta na terrorystę- z nimi to da się jeszcze negocjować. Często muszę wygłaszać nast. tekst "Proszę Pana (dziwne, ale to zawsze dyskutantami są panowie) uczę ćwierć wieku. Wielu moich uczniów ukończyło prestiżowe uczelnie w USA i Wielkiej Brytanii, pozdawało egzaminy najwyższego stopnia. Czy Pan naprawdę uważa, że może mnie czegoś nauczyć o uczeniu?" Dyskusja się kończy jak nożem uciął. Ale takie lekcje to wyzwanie- ja to kocham, nie każdy musi. To jest "szycie na miarę" dla konkretnej osoby, czasem przygotowanie lekcji trwa i trzy razy dłużej niż zajęcia. Ja oceniam, że warto. Bo te same materiały wykorzystuję wielokrotnie z różnymi osobami, a mi mózg nie pleśnieje. I to właśnie dzięki takim marudnym uczniom zdarza mi się coraz częściej prowadzić zajecia z języków specjalistycznych. A tu stawki sa wielokrotnością owych 35-40 zł/h (za które zresztą i tak nie pracuję). Bo na uczniów od "różnicy między Pres. Perfect a Past Simple" to coraz bardziej nie mam co liczyć (Bogu dzieki- co za nuda). Za duzo dobrych nauczycieli w szkołach w moim mieście. Moich dawnych uczniów.
                  • baba67 Re: Uczeń na bardzo wysokim poziomie 26.01.11, 10:43
                    . Bo na uczniów od "różnicy między Pres. Perfect
                    > a Past Simple" to coraz bardziej nie mam co liczyć (Bogu dzieki- co za nuda). Z
                    > a duzo dobrych nauczycieli w szkołach w moim mieście. Moich dawnych uczniów.

                    Lejesz miod na me serce-mam juz serdecznie dosc tluczenie tej grammy.
          • baba67 Re: Uczeń na bardzo wysokim poziomie 26.01.11, 10:17
            Ja sie z Toba zdadzam co do nowych wyzwan, na pewno warto zainwerstowac troche czasu w cos nowego co w przyszlosci zaprocentuje. jednak nawet jesli nie uczy sie jezyka specjalistycznego z ekonomii, trzeba miec do tej dziedziny jakies mimimalne uzdolnienia. A sama znam filologa , swietna tlumaczke, ktora miala z matmy troje wyciaignete za uszy( wtedy nie bylo jedynek). I o ? m podejmowac wyzwanie?
            • claratrueba Re: Uczeń na bardzo wysokim poziomie 26.01.11, 10:38
              . A sama znam filologa , swietna tlumaczke, ktora miala z mat
              > my troje wyciaignete za uszy( wtedy nie bylo jedynek). I o ? m podejmowac wyzw
              > anie?

              A co ma matma (też byłam denna) wspólnego z terminologia księgową (z którą mam rzadki kontakt, ale dobre notatki)? Przecież nauczyciel ma uczyć języka księgowego a nie balance sheets robić- liczyć nie musi.
              Z prawem jest gorzej- tu trzeba nie tylko miec pojecie o prawie polskim ale i amerykańskim czy brytyjskim- ogromne rozbieżności pojęć. Co mnie akurat bardzo cieszy.
              Myślę, że problemem wielu z nas jest po prostu niedostatek wiedzy, a nie znajomości języka. Ale nie ma lepszej metody na wypełnienie tego niedostatku jak "trudny uczeń"- on jest naszym nauczycielem. Podjęłam sie kiedyś uczenia doktorantów okulistów. Postawiłam sprawę jasno: "Panowie, słownictwo wkułam, ale nie sadzicie chyba, że wiem o co chodzi? Przecież znam sie na operacji zaćmy jak wy na poezji Szekspira." Wspaniałe zajęcia były. Właśnie przez to, że musieli tłumaczyć mi jak pastuch krowie, potrafili potem porozumieć się z pacjentami, którzy tyle wiedzieli co i ja.
            • chinwag Re: Uczeń na bardzo wysokim poziomie 26.01.11, 11:23
              Przecież naturalną rzeczą jest, że jeśli ktoś nie ma bladego pojęcia o ekonomii, to to "wyzwanie" może okazać bardzo trudne i co za tym idzie wymagające wiele czasu.

              Nie napisałem nic, co by temu przeczyło.

              Jedynie spieram się o to, co i kiedy się opłaca. Moim zdaniem zawsze opłaca się poszerzać wiedzę i zdobywać nowe umiejętności.

              Natomiast, czy "opłaca się" Alinie w tym konkretnym przypadku ponosić ten wysiłek pozostawiam jej. Przecież nigdzie nie skrytykowałem jej decyzji. Na samym początku już napisałem "twoje życie, twoja decyzja"...albo coś podobnego.

              Czy ta anty-matematyczka powinna ponosić wyzwanie? Jeśli polega ono jedynie na przyswojeniu trochę słownictwa, to tak. Jeśli praca taka wymagałaby rozumienia czegoś więcej niż podstawowych pojęć matematycznych, to chyba lepiej nie.
              Ze względu na zbyt duże ryzyko nierzetelnego wykonania pracy i ewentualnych błędów.

              Czy trzeba równie doskonale jak zawodowi ekonomiści mieć dokładna wiedzę na temat mechanizmów rynkowych, by porozmawiać po angielsku o przyczynach inflacji? Moim zdaniem nie. A ten co nie potrafi ich wskazać od ręki, może rzucić okiem na byle wpis w Wikipedii i w ciągu minuty ściągawkę dla siebie przygotować.

              Korzystając z materiałów do nauczania Business English nie zawsze musimy natrafiać na pytania, co twoim zdaniem wpływa na inflację, często pozwalają one podyskutować na bazie podanych przykładów, więc naprawdę nie jest to trudne.

              Jeśli tylko człowiek potrafi przełamać wewnętrzny opór, czy obawę przed nowym wyzwaniem, to prędzej, czy później sukces osiągnie.

              problem w tym, że niektórzy - palcem na Sangritę pokazywać nie będę ;) - wychodzą z założenia, że wszystko im się od razu należy, bo przecież sa Wielkimi Lektorami, a nawet jeśli czegoś nie umieją, to sie nauczą, a jakże, ale pod warunkiem, że im ktoś za to zapłaci.

              A ja twierdzę, że płacić to można za umiejętność, a nie możliwość jej przyswojenia. Umiesz cos zrobić, to zarabiaj na tym. Nie umiesz? To się najpierw naucz, a potem dopiero zarabiaj.

              Sangrita być może chętnie zapłaci standardową stawkę stomatologa i studentowi, skoro dzięki niej i możliwości trenowania na Sangritowej szczęce podejmie się on wysiłku i czegoś spróbuje nauczyć. ;)



              • homohominilupus Re: Uczeń na bardzo wysokim poziomie 26.01.11, 12:00
                Baardzo interesujac dyskusja, sledze ja od kilku dni.
                I wiecie co? Podobaja mi sie posty chinwaga, takie wywazone, rozsadne. Nie daje sie chlopak sprowokowac. Lektor idealny tak wlasnie powinien pracowac. Bo wygodnie jest pracowac na swietnie znanych i opracowanych materialach, bez zbytniego przygotowywania zajec. Przy przyzwoitej stawce zycie jak w Madrycie ;-), 5 - 6 godzin pracy dziennie, sporo wolnego w ciagu roku. Malo to ambitne ale nie kazdy jest taki super ambitny. Czy wsrod pracujacych w innych zawodach przewazaja tacy, ktorzy wciaz sie doszkalaja, czy tacy, dla ktorych wazne jest wygodne zycie, do ktorego praca jest dodatkiem a nie na odwrot?

                Mam troche wyrzuty sumienia ale przyznam sie, ze nie jestem tak super ambitna osoba jak chinwag i kilku innych dyskutantow (szacun). To co robie, robie dobrze, dbam o to, zeby zajecia byly przeprowadzone wzorcowo, niczego nie odwalam, staram sie, ale bez przesady. Z takiego ucznia jak miala Alina zrezygnowalabym szybko. Za bardzo by mnie to stresowalo.
                Ale kazdy kij ma dwa konce. Boje sie rutyny i wypalenia.
                • chinwag Re: Uczeń na bardzo wysokim poziomie 26.01.11, 13:37
                  Miło mi wiedzieć, że nie jestem odszczepieńcem i nie tylko ja podzielam takie, czy inne zdanie.

                  Jednak nie chciałbym tu lansować na kogoś wyjątkowego.

                  To o czym piszę, to nie jest jakieś poświęcenie misjonarza, bo uważam, że
                  a) nie pisze o jakimś szczególnym wysiłku, chyba, że założymy, że czlowiek zdolny do ukończenia studiów wyższych nie jest w stanie przyswoić podstaw w żadnej dziedzinie odmiennej od studiowanej,
                  b) nie piszę tak naprawdę o poświęceniu się, tylko podnoszeniu własnych kwalifikacji, co nawet zakładając dyskusję w wymiarze czysto biznesowym, korzyści przynosi,
                  c) nie sugeruję, że nie powinniśmy za swoją DOBRĄ pracę otrzymywać odpowiedniego wynagrodzenia ("psucie rynku"), tylko to, że na nie należy zasłużyć, a nie liczyć na szczęście bycia przepłacanym, a uczenie się, eksperymentowanie, czy trening nie musi byc opłacany na równi z pełnowartościową pracą,
                  d) nie sugeruję, że jesteśmy wyrobnikami, którzy nie zasługują na szacunek i docenienie, tylko że nie powinniśmy popadać w drugą skrajność - zbyt duże mniemanie o sobie,
                  e) nie stawiam się na niższej pozycji w stosunku do zleceniodawcy, tylko nie chcę stawiać się na pozycji wyższej. To dwustronna umowa, w której obie strony mają równie istotne prawa.

                  Można by ciągnąć niemal w nieskończoność...

                  Dyskusja wynikła z opisu (dość ubogiego) sytuacji, stąd wiele podejrzeń, intuicji itd. nawet jeśli one są trafne, to i tak stoję na stanowisku, że to niedobrze, by takie intuicyjne podejście do ludzi stosować. Bo może oznaczać, że na hasło "uczeń krytykuje moje zajęcia" usłyszymy błyskawiczny odzew "jest narcyzem, zadufanym w sobie, który chamsko mnie traktuje". A tak wcale nie musi być.

                  Jestem niemal "dorosłym" nauczycielem, pracuję dużo, więc i z masa ludzi mam do czynienia i pomimo jakichś przypadków negatywnych bardzo pozytywnie oceniam ludzi, których uczę, czy uczyłem. Może to kwestia pozytywnego nastawienia do świata?;) A może jednak dowód na to, że znakomita większość to ludzie na poziomie.
                  Mało prawdopodobne moim zdaniem jest, by ktoś miał na tyle ogromnego pecha, że na swej drodze zawodowej spotykał głównie takich zadufanych bufonów.

                  ;)
                    • sangrita Re: Uczeń na bardzo wysokim poziomie 26.01.11, 23:14
                      A ja czytam... to jest czasami kosmos, a mimo wszystko dobrze poznawać różne poglądy różnych ludzi :)

                      Ustosunkuję się do konkretnych punktów, jak spłynie na mnie błogosławieństwo wolnego czasu. Tymczasem Chinwag, proszę, pomyśl trochę, co Ty piszesz, pomyśl jeszcze raz o sytuacji Aliny. O stosunkach na linii lektor - szkoła językowa i przede wszystkim o stronie finansowej tej całej imprezy. To znaczy kto płaci, komu płaci, ile płaci, dlaczego akurat tyle, w czyjej kieszeni to koniec końców ląduje. I nie ograniczaj się do płatności na linii szkoła językowa -> lektor.
                      • chinwag Re: Uczeń na bardzo wysokim poziomie 27.01.11, 13:30
                        Dyskutujemy tu trochę o sytuacji Aliny, trochę ogólnie.

                        Twoje stanowisko sprowadza się do prostego "35 PLN to za mało".

                        Może Ty znasz sytuację Aliny dokładnie, ale jeśli jest tak, że w jej miejscu zamieszkania trudno jest niezmiernie o wyższa stawkę, to może jednak warto.

                        Może Ty znasz sama Alinę dobrze, ale jeśli założę, że jest inteligentna i oczytana, a czyta również i wiadomości gospodarcze i odróżnia inflację od infiltracji, to może przygotowanie się do zajęć z Business English (na przykład oczywiście) nie stanowi dla niej wielkiego wyzwania?

                        No i ostatni problem, moje przekonanie, że sukces wymaga wysiłku, a na uznanie należy zapracować, a własna pracę potraktować jako inwestycje na przyszłość.

                        To jest ten kosmos?

                        Skoro Alina przyznaje, że problemy ekonomiczne ją przerastają albo nie potrafi sobie poradzić z "trudnym" uczniem bez ogromnego wysiłku, to oczywiście odpowiadam (co napisałem) "Twój wybór". W żaden inny sposób nie odniosłem się do osobistej decyzji dotyczącej tego konkretnego problemu tej konkretnej Aliny.;)
                        • sangrita Re: Uczeń na bardzo wysokim poziomie 27.01.11, 19:14
                          Dobra Chinwag, skup się.

                          Osoby dramatu: lektor, szkoła językowa, klient.

                          Klient płaci szkole językowej za lekcje języka angielskiego. Prawdopodobnie dużo. Kwestia zasadnicza: czy klient dostaje zniżkę, bo lektor wcześniej nie prowadził zajęć na poziomie X (advanced?) na postawie materiałów Y (Economista itp.)? No i w tym cały jest ambaras, że pewnie nie dostaje. Lektor nie jest w tej szkole na praktykach studenckich ani stażu, tylko pracuje jako normalny lektor. Szkoła z jakichś przyczyn uznała, że lektor nadaje się do SAMODZIELNEGO prowadzenia zajęć, a jego zajęcia trafiają na rynek i są wyceniane jako pełnowartościowy produkt.

                          Lektor musi się do zajęć przygotować. Lektor NIE JEST pracownikiem szkoły językowej, więc jego biznes i jego problem, ile się do zajęć przygotowuje. Nie przeznacza na przygotowania "czasu pracy" (za który płaci pracodawca), tylko czas, którym sam rozporządza. Szkoła płaci tylko za zajęcia, przygotowanie jest we własnym zakresie. Lektor może szykować się do zajęć i trzy godziny, jeśli tyle potrzebuje. Może się też nie szykować w ogóle, wtedy te trzy godziny może sobie przeznaczyć na picie wódki, oglądanie Mody na Sukces albo lekturę Prousta w oryginale. Jego sprawa. Jeżeli lektor jest przygotowany, a zajęcia dobrze przeprowadzone, to naprawdę nikogo nie obchodzi, ile przygotowanie zajęło. Pytał Cie kiedyś ktoś, ile zajmuje Ci przygotowanie do zajęć? Bo mnie nie.

                          Co uzasadnia obniżenie stawki lektora, jeżeli lektor przychodzi na zajęcia przygotowany i sensownie je przeprowadza? Z jakiej racji szkoła ma zarabiać na tych zajęciach więcej? Bo przecież szkoła nie obniży stawki dla klienta.

                          BTW, akurat robię duże zlecenie na tłumaczenie, moja ulubiona dziedzina i ekspres jeszcze do tego. Niestety mój zachwyt został gdzieś pod koniec drugiej strony, bo wyższy stopień zakręcenia tego już nie powiem czego niweluje magiczny efekt ekspresu. Cóż, nikt nie jest taki mądry, żeby się na lodzie nie wypier*ić. Zaznaczam od razu dla Chinwaga, że potrafię to nader porządnie przetłumaczyć, tylko zajmuje to dwa razy więcej czasu niż zwykle.

                          I pytanie: powinnam zadzwonić do biura tłumaczeń i zejść ze stawki, bo mi wolno idzie, a oni udzieli mi łaski nauczenia się czegoś na ich zleceniu, za które klienta skasują lekko licząc na jakieś sześć tysięcy?

                          ---

                          > Twoje stanowisko sprowadza się do prostego "35 PLN to za mało".

                          Bo pomijając już wszystko inne 29 złotych netto to JEST za mało.

                          > nie potrafi, ponieważ była mowa o czasie potrzebnym na przygotowanie.

                          Jakby Ci to powiedzieć. Usain Bolt potrafi przebiec 100 metrów w 10 sekund. Ryszard Kalisz zapewne potrzebowałby dwa razy więcej. Czy to znaczy, że Ryszard Kalisz nie potrafi przebiec 100 metrów?

                          > A konkluzja - której absolutnie nie akceptuję - jest taka, że bez odpowiedniej
                          > kasy nie ma sensu się uczyć.

                          Nie SIĘ UCZYĆ. Pracować. Robić coś o konkretnej wartości rynkowej, za co ktoś (klient) płaci i ktoś (szkoła językowa) pobiera pieniądze.

                          > Ja jedynie twierdzę, że warto w te prace zainwestować. Zainwestować swoją pracę,
                          > która przyniesie jeszcze lepszą wiedzę i lepsze umiejętności.

                          No, warto. Tylko prowadzenie zajęć w szkole językowej to nie jest inwestowanie w pracę, tylko wykonywanie tejże pracy.

                          Ja po prostu absolutnie nie akceptuję sytuacji, kiedy lektor wykonuje pracę, w której się "uczy", a dudki liczy szkoła językowa. A lektor jakby nie patrzeć jest rodzajem pracownika na samodzielnym stanowisku.

                          > problem w tym, że niektórzy - palcem na Sangritę pokazywać nie będę ;) - wychod
                          > zą z założenia, że wszystko im się od razu należy, bo przecież sa Wielkimi Lekt
                          > orami, a nawet jeśli czegoś nie umieją, to sie nauczą, a jakże, ale pod warunki
                          > em, że im ktoś za to zapłaci.

                          To toż przecież ktoś płaci. Klient cały czas płaci. Z jakiej racji ma to nie trafiać do kieszeni Wielkiego Lektora?

                          > A ja twierdzę, że płacić to można za umiejętność, a nie możliwość jej przyswoje
                          > nia. Umiesz cos zrobić, to zarabiaj na tym. Nie umiesz? To się najpierw naucz,
                          > a potem dopiero zarabiaj.

                          OK. Ucz się. A jak się już nauczysz, to zacznij na tym zarabiać normalne stawki. Opcja pracy za półdarmo dla mnie nie istnieje. Stopniowe zwiększanie stopnia trudności kursów - OK. Zabranie się za Business English za stawkę przystającą do odrabiania lekcji z gimnazjalistą, "bo się czegoś nauczysz" - nie.

                          > Sangrita być może chętnie zapłaci standardową stawkę stomatologa i studentowi,
                          > skoro dzięki niej i możliwości trenowania na Sangritowej szczęce podejmie się o
                          > n wysiłku i czegoś spróbuje nauczyć. ;)

                          O to żeś dostrzelił. Wysoko oceniasz pozycję zawodową lektorów! Toż to to samo co student stomatologii, jak nic! :D

                          Tłumaczę różnicę. AFAIK szpital kliniczny dostaje pieniądze za kształcenie studentów, bo w końcu studenci medycyny i stomy generują wyłącznie koszty.

                          Lektor w szkole językowej generuje zyski.
                          • chinwag Re: Uczeń na bardzo wysokim poziomie 27.01.11, 19:58
                            Para1
                            Zgadzam się oczywiście.
                            Ja temu nie przeczę, że lektor powinien być odpowiednio wynagradzany. Wręcz coś przeciwnego napisałem. Skoro szkoła zleca ogólny płaci stawkę X, jeśli natomiast zleca kurs przygotowujący do egzaminu, czy specjalistyczny płaci X+. To oczywiste.

                            Co do "nadaje się do samodzielnego itd.", to sądzę, że jednak jest różnica między kimś kto pracuje pierwszy rok, a kimś kto ma już stosowne doświadczenie. I ich stawki powinny być różne.
                            Niestety, ale nowicjuszowi nikt nigdzie nie ufa w 100%. Prędzej, czy później okazuje się czego są warci.

                            Dyskutowana tu sytuacja do tyczy najzwyczajniejszych konwersacji, na których - z racji wieku kursanta - porusza się różne tematy.
                            Jakieś tematy z zakresu biznesu, polityki, czy czego tam jeszcze nie stanowią tego, że ten kurs nagle jest specjalistyczny. Znajdziesz je w każdym podręczniku na poziomie advanced + można pokusić się o rozwinięcie.

                            To nie powinno stanowić problemu dla żadnego inteligentnego człowieka, który nie traci kontaktu z mediami i czyta cokolwiek ambitniejszego od Faktu, czy Vivy. ewentualnie odrobiny czasu na oczytanie się z podstawami, które stanowią nie więcej niż cząstkę programu nauczania z podstaw przedsiębiorczości w szkole średniej.

                            Jeśli w przypadku Aliny z góry wiadomo było, że to jednak kurs Business English, to oczywiście powinna otrzymać stosowny dodatek, choć jak pisałem nie znamy sytuacji w miejscu pracy Aliny- gdzie uczy, jakie są tam średnie stawki itd. Ona sama opisała sytuację, jakby były to zwyczajne konwersacje.

                            Tak naprawdę, to narzeka na osobowość kursanta i jego niezadowolenie.

                            PARA2

                            Oczywiście, że się zgadzam. Gdzie ja napisałem cokolwiek, co mogłoby temu zaprzeczać?
                            Od początku twierdzę, że rozwijanie wiedzy wzbogaca intelekt lektora i w konsekwencji poprawia jakość jego pracy, czy łatwość w radzeniu sobie z trudnymi zleceniami. Dzięki temu może siedzieć i wódkę pić.

                            Jednocześnie dodaję, że lektorzy powinni o to zadbać jak najszybciej i chętnie podejmować się wyzwań, które taką dodatkową pracę wymuszają, bo to podnosi ich kompetencje i jakość świadczonych usług. Cały czas o tym klepię.

                            PARA3

                            Nie rozumiem o jakim obniżeniu stawki piszesz?

                            PARA4

                            Nie sądzę oczywiście droga Sangrito, by firma mogła obniżyć Ci stawkę (skąd w ogóle pomysł tych obniżek??!!)

                            Gdybyś uważnie i bez negatywnego nastawienia przeczytała moje posty, to byś zrozumiała, że w Twojej opisywanej sytuacji z moich słów wynika wprost:

                            1. Męczysz się bardziej niż Jan Kowalski? Pewnie jego umiejętności są lepsze. Dostajesz stawkę, Twoja sprawa ile czasu na zlecenie poświęcisz.

                            Po drugie, wiele się nauczysz (warto się wysilić - powtarzam chyba po raz 20-sty), bo przy następnym zleceniu pójdzie łatwiej, czyli taka sama stawkę zarobisz kosztem mniejszego wysiłku i krótszego czasu. To jest korzyść o której trąbiłem również kilkakrotnie.

                            Gdybyś nie wzięła tego zlecenia (bo za dużo roboty, a za mało kasy), to tego doświadczenia byś nie zdobyła i jeżeli nawet dostałabyś kolejne zlecenie, to znów wiązałoby się ono ze zwiększonym wysiłkiem.












                • claratrueba Re: Uczeń na bardzo wysokim poziomie 26.01.11, 13:59
                  Wiesz, ambicja to nie wszystko. Ważniejsza w tym zawodzie jest solidność. I tak nauczycielka mojego syna (odgrywa sie teraz na nim za moje "znęty") jest w/g Twoich kryteriów "mało ambitna" bo "tylko" solidnie, systematycznie uczy. Bez specjalistycznych fajerwerków, które 16-latkowi potrzebne jak rybie parasol. Za to ma dzieciak tak porządny grunt, że każde rozszerzenie materiału będzie dla niego dostępne bo fundament jak skała.
                  A ja już tak nie potrafię.
                  • chinwag Re: Uczeń na bardzo wysokim poziomie 26.01.11, 18:28
                    >> Wiesz, ambicja to nie wszystko. Ważniejsza w tym zawodzie jest solidność.

                    Tu dyskutowano problem dodatkowego wysiłku ponoszonego przez lektora dla wzbogacenia swej wiedzy i umiejętności.
                    Tu nie ma mowy o "fajerwerkach". A jeśli masz na myśli specjalistyczne słownictwo, to chyba nie przeczytałaś wątku, bo on jest właśnie o osobach potrzebujących takiego specyficznego materiału.

                    Poza tym to, że nie wspomniano rzeczy oczywistej i kluczowej - solidności, nie znaczy, że się ją odrzuca.;)

                    >> w ogóle nie mogę czytać chinwaga

                    Prosta recepta na szczęście? Nie czytać.

                    >> takie przelewanie z pustego w próżne.

                    Reaguje na wypowiedzi innych, chyba nic dziwnego, a nawet jeśli nic nie wnosi nowego, to chyba i tak lepsze niz zignorowanie rozmówcy...przynajmniej tak mnie mamusia wychowywała.

                    Zachęcam do tchnienia "nowym" i zaprezentowania jakichś ciekawych pomysłów, które zmotywują do dyskusji...bo przecież o to chyba w uczestniczeniu w forum. ;)

              • baba67 Re: Uczeń na bardzo wysokim poziomie 26.01.11, 15:43
                Przeciez tym slownictwem trzeba sie porozumiec w dyskusji. Co z tego ze wkuje troche slownictwa jest nie bede miala pojecia co to naprawde jest i jak sie ma do pozostalych elementow.? Owszem, jest mozliwosc, ze mi uczen sprobuje wytlumaczyc wykute przeze mnie terminy.Ale bym tak bardzo na to nie liczyla. Ponadto niektore z nich moga okazac sie zbyt skomplikowane dla umyslu dla pojec ekonomicznych opornego-takiego jak moj.
                Predzej przyswoilabym terminologie prawnicza.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka