Dodaj do ulubionych

baaardzo mnie męczy uczenie podstaw - wypalam się?

22.03.11, 22:11
Męczy mnie uczenie podstaw języka, postępuje to u mnie dosyć szybko. Irytuje mnie powtarzanie podstawowych wyrazów i reguł gramatycznych, czuję, że przez to mogłabym znielubić sam angielski, co jeszcze niedawno było nie do pomyślenia. Przeraża mnie to, ratuję się tym, że już nie przyjmuję nikogo nowego poniżej poziomu pre-intermediate, zmieniłam także podręczniki. Mam komfort wyboru, bo uczę tylko indywidualnie osoby dorosłe, pracuję na własny rachunek w dużym mieście na Śląsku. Mój staż w nauczaniu to 7 lat. Dopiero 7! Obecnie mam kilku uczniów - w firmach i przychodzących do domu, którzy są początkujący i trochę wyżej i męczy mnie to strasznie. Czuję dużą niechęć przed tymi zajęciami. Za to uwielbiam uczniów na wysokim poziomie zaawansowania i te lekcje mogę mieć całymi dniami. Dodam, że nie mam nadmiernej ilości zajęć, więc to chyba nie przepracowanie. Co ze mną jest? I co to będzie dalej? Też tak macie i jak sobie radzicie?
Obserwuj wątek
    • anna335 Re: baaardzo mnie męczy uczenie podstaw - wypalam 23.03.11, 00:46
      tez tak miewam.
      dzis umarlam na zajeciach dla doroslych poczatkujacych, ktorzy wprawdzie nie ucza sie zbyt dlugo bo jakies 2 miesiace, ale jedna z tych osob kiedys zdawala mature z ang i ta wlasnie osoba mnie pyta a co to jest BECAUSE !!!!!!!!!!!!! Cytuje : "co to jest bekause?"
      zwatpilam w moje umiejetnosci
    • claratrueba Re: baaardzo mnie męczy uczenie podstaw - wypalam 23.03.11, 06:32
      Mam tak samo i paru znajomych anglistów też. Podstawy są 1. nudne 2. przytłacza świadomość, że trzeba je wpoić bardzo solidnie 3.trudno przyswajalne dla ucznia bo nie ma analogii, które pomagają je przyswoić 4. uczeń "podstawowy" jest mało pewny siebie, zblokowany jak to każdy "absolute beginner" 5. pamięć ucznia jeszcze nie przestawiła się na funkcję "język obcy" trudno mu się zapamiętuje więc znowu od początku. Wysiłek przy początkującym jest wielokrotnością tego, co wkładamy przy choć trochę zaawansowanym. A satysfakcja, że pojął niewielka - przecież to tylko podstawy- jak abecadło- czy ktoś jest dumny, że go nauczył siebie lub kogoś?
      • baba67 Re: baaardzo mnie męczy uczenie podstaw - wypalam 23.03.11, 10:34
        Ja lubie pod warunkiem ze lapia w normalnym tempie. Wtedy sa zachwyceni ze tak szybko potrafia cos sami powiedziec. Ale takich absolutnych poczatkujacych do dotychczas mialam bardzo niewielu-wiekszosc sie gdzies kiedys uczyla i to nawet dosc dlugo, ale chca wszystko od poczatku bo im sie wydaje ze nic nie pamietaja(nacisk na 'wydaje im sie").
        Ci naprawde poczatkujacy sa meczacy, ale najgorsi sa dorosli ktorzy nigdy nie mieli melodii do edukacji , zakonczyli na zawodowce wspaniale sobie w zyciu radzac bez matury, nagle po 40 zamierzaja zdawac zaocznie te mature. Mialam dwa takie podejscia-zamienilabym sie z gornikiem dolowym, na szczescie dlugo to nie trwalo.
        • anna335 babo 23.03.11, 21:14
          a czy tacy maturzysci po latach - zdali te mature?

          w tym roku mam wlasnie taki przypadek, pani po szkole zawodowej jakims cudem bez matury przetrwala w dosc sporej firmie na kierowniczym stanowisku i tu nagle sie okazalo ze maja audyt w firmie i wydalo sie ze nie ma matury i musi ja zdac w tym roku. Nigdy dotad nie uczyla sie jezyka i mam spory z nia klopot, pomimo naprawde intensywnego kursu i duzego samozaparcia z jej strony marnie to widze:(

          sorry ze off topic
          • baba67 Re: babo 24.03.11, 08:40
            Mialam 2 takie przypadki i niestety nie ma dla Ciebie dobrych wiesci. W jednym pan zrezygnowal ze zdawania, w drugim pani zdala, ale 3 miesiace przed matura zmienila jezyk na rosyjski ktorego sie uczyla calkiem porzadnie w szkole. Moze dalabym rade ja przygotowac gdyby zglosila sie do mnie 2 lata przed matura a nie 6 miesiecy-kobieta byla zdeterminowana i chetna do pracy.
      • nighthrill Re: baaardzo mnie męczy uczenie podstaw - wypalam 23.03.11, 10:40
        Mam podobne podejście do podstaw, poza tym zauważyłam w ostatnich dwóch latach spory "trend konwersacyjny". Kto by nie dzwonił w sprawie zajęć, nawet jeśli prezentuje sobą kiepskie pre, chciałby przede wszystkim konwersować. Tylko że bez najomości gramatyki na poziomie choćby kilku czasów NIE DA SIĘ.
        Zauważyłam, że uczniowie zazwyczaj oceniają się na lepszy poziom niz ten, na którym faktycznie są. Zdarza się, że dzwoni osoba określająca swoja znajomośc języka na intermediate, po czym po teście i rozmowie okazuje się, że własciwie trzeba zaczynać prawie od zera, nie posługuje się poprawnie żadnym czasem, ma bardzo ubogie slownictwo, nie rozumie, co mówię...nie da się konwersować na takim poziomie, trzeba zacząc od solidnej powtórki, a tak naprawde właśnie rzeźbić podstawy.
        Od miesiąca uczę studentkę, która zdała maturę podstawową na 50% i "chciałaby mówić". Niestety, mimo doboru najprostszych tematów ( rodzina, shopping, imiona), nie jestem w stanie wycisnąć z niej jednego poprawnego zdania w Present Simple, bo ma ogromne zaległości, nie zna podstawowych czasowników. Mimo że jest miła i stara się, godzina z nią męczy mnie bardziej, niż 3 godziny konwersacji na poziomie advanced. Dlaczego? Bo muszę mówić powoli i wyraźnie, a i tak cokolwiek powiem okazuje się za trudne. Bo w połowie wypowiedzi ona przechodzi na polski, ponieważ nie zna słownictwa. Przemycam gramatykę jak mogę, ale muszę ją tłumaczyć po polsku ( próbowałam po ang, na wyższych poziomach tak robię, ale wprowadzanie słów typu noun, adjective czy verb, albo consontant czy vowel nie ma chyba sensu, skoro ona nie zna przyslowiowego "because"), a wtedy mam wrazenie, że nie daję jej podczas lekcji tego, czego by chciała, czyli konwersacji.
        Stosuję oczywiście exposure to language, mówię do niej ile się da, ale nie da się ukryć, że nie rozumie i muszę streszczać po polsku. Na pewnych poziomach konwersacji się po prostu nie da prowadzić, najpierw trzeba wyszkolić basics. Dlatego te zajęcia są dla nas tak męczące...
        • baba67 Re: baaardzo mnie męczy uczenie podstaw - wypalam 23.03.11, 11:05
          To ja mam na odwrot-uczniowie oceniaja swoj poziom na ogol pod haslem-ja niewiele pamietam, naprawde zacznijmy wszystko od poczatku, albo -doszlam na kursie do intermediate, ale mowic nie umiem, preintermdiate bedzie swietny.
          Co do konwersacji, to najgorsze przypadki wcale nie dotycza brakow jezykowych, ktore mozna uzupelnic szybciej lub wolniej ale mozna. Przykro mi to pisac, bo roznie to mozecie odebrac, ale sa ludzie ktorzy po pierwsze interesuja sie tylko praca (tematyka dla mnie niedostepna w szczegolach) i rodzina (ilez mozna) a co najgorsze-nie uwazaja wymiany mysli za przyjemnosci samej w sobie-sa po prostu NUDNI. Mozesz podsuwac im artykuly na ciekawe burwersujace tematy, zadnej konwersacji i tak z tego nie bedzie, bo przeciez konwersacja to nie odpowiadanie na pytania z comprehension spod tekstu. Mialam takiego goscia ktory zaszedl na poziom upper-intermediate,firma mu zafundowala lekcje one -to -one wg przyzwoitego podrecznika i z dobra lektorka. Gosciu byl calkiem mily zreszta, szukal kogos z kim by mogl pokonwersowac bo boi sie mowic. Tyle ze on sie nie tyle bal mowic, co nie lubil rozmawiac , a do firmy czasem przyjezdzali Brytyjczycy i trzeba bylo z nimi chwile pogawedzic.
          Moj blad-powinnam zroboc mu blok z 10 tematow small talk i byly zadowolony, ale pierwszy raz spotkalam sie z takim przypadkiem i po prostu zglupialam. Czy mieliscie cos podobnego?
        • amused.to.death Re: baaardzo mnie męczy uczenie podstaw - wypalam 23.03.11, 11:18
          Ja osobiście uważam, że ogólnie 'trend konwersacyjny' nie jest zły - bo umiejętność komunikacji jest bardzo potrzebna.

          > ię ukryć, że nie rozumie i muszę streszczać po polsku. Na pewnych poziomach kon
          > wersacji się po prostu nie da prowadzić, najpierw trzeba wyszkolić basics.

          Ja nie rozumiem jak możesz pisać, że się nie da? Da się, jak najbardziej. Oczywiście gramatyka jest potrzebna do bezproblemowej komunikacji/konwersacji, ale można to ćwiczyć już od samego początku. I ważne jest żeby to robić, bo łatwiej tego uczyć od początku niż później nadrabiać.

          Oczywiście, jeżeli założymy, że konwersacje to tylko i wyłącznie rozmowy na temat ochrony środowiska, wpływu tv na coś tam etc, etc. to oczywiście nie da się tego robić na podstawowym poziomie.
          Dla mnie konwersacja to umiejętność komunikacji z drugim człowiekiem i uważam, że osoba, która się uczy przez rok (uczy a nie tylko chodzi na zajęcia) powinna być w stanie na wakacjach załatwić proste rzeczy i porozmawiać w prosty sposób z przypadkowo poznaną osoba w autobusie/ przy basenie, etc. - żeby tak było, trzeba to ćwiczyć od początku, na każdych zajęciach.
          • aga.p.p Re: baaardzo mnie męczy uczenie podstaw - wypalam 23.03.11, 11:52
            IMO konwersacja powinna być z założenia swobodna i bez zaskoczeń. Z definicji konwersacja to wymiana _opinii_; na poziomie podstawowym taka opinia może ograniczyć się do lubię/nie lubię, ale gdyby ktoś chciał to uzasadnić, to zabraknie mu słownictwa. To, o czym piszesz, to raczej zwykła komunikacja, wyuczone formułki - informację się przekaże, ale wystarczy, że druga strona wyjdzie poza szablon, i delikwent strzela rybkę.
            • amused.to.death Re: baaardzo mnie męczy uczenie podstaw - wypalam 23.03.11, 12:00
              No tak, ale komunikacja jest jakby pierwszym etapem przy konwersacji.
              Zresztą jak częściej od ludzi słyszę, że oni właśnie chcą się nauczyć komunikować, a nie 'mieć konwersacje'.
              Jak zwał tak zwał - ja często mam wrażenie, że właśnie to ćwiczenie komunikacji jest dosyć zaniedbywane na pierwszych etapach nauki języka dlatego potem jest trudno.
              Rozumiem, że trudno jest tego uczyć w grupach, ale już przypadku zajęć indywidualnych na pewno można na to poświęcić sporo czasu.
          • nighthrill Re: baaardzo mnie męczy uczenie podstaw - wypalam 23.03.11, 17:23
            Tak, miałam na myśli typowe konwersacje, czyli rozmowy na podstawie tekstów lub Discussions A-Z, na temat szerszy niż, powiedzmy, pogoda. Tego zazwyczaj uczniowie chcą.
            Jeśli chodzi o komuniakcję, to oczywiście ćwiczę ją od pierwszych zajęć, tworzymy wspólnie proste zdania, opowiadamy sobie jak spędzamy dzień, rozmawiamy o ulubionych zajęciach, rodzinie itp. Jednak u tej akurat uczennicy trudno jest wyplenić nagminne przechodzenie na poslki, kiedy tylko zabraknie jej angielskich słów.
      • amused.to.death Re: baaardzo mnie męczy uczenie podstaw - wypalam 23.03.11, 11:01
        > A satysfakcja, że pojął niewielka - pr
        > zecież to tylko podstawy-

        Dlaczego niewielka?
        Na tym poziomie najbardziej jest widoczny postęp - i dla nauczyciela i dla ucznia.
        Zwłaszcza jeśli ktoś się uczy od zera albo od prawie zera.
        Wysiłek jaki wkładamy w czasie lekcji jest być może większy, ale czas przygotowania jest zdecydowanie krótszy:)

        co do punktu 2 i solidności - tak powinno być na każdym etapie, tyle tylko, że brak solidności na tym pierwszym etapie (i ze strony nauczyciela i ze strony ucznia) jest bardziej widoczny.

        Kiedyś też mi się wydawało, że nie lubię uczyć początkujących, ale potem doszłam do wniosku, że po prostu nie lubię uczyć ludzi, którzy nie chcą się uczyć tylko chcą, żeby ich nauczyć - poziom tu nie ma znaczenia.

        A co do tego, że nudno i w kółko to samo, to ja przekonałam samą siebie tak: to w sumie normalne, większość zawodów takich jest. Nawet lekarz w przychodni - siedzi i w większości przychodzą mu 'babcie' które chcą pogadać, albo tacy ludzie jak ja - co ich gardło boli albo katar mają... nic w tym ciekawego - praca i tyle. Trzeba się tylko starać wykonać ją dobrze.
        W pracy może być miło, a ciekawie to jest po pracy i jak się ma hobby.

        Oczywiście są nauczyciele, którzy się nie nadają do początkujących/zaawansowanych/czegoś tam jeszcze... Można albo się przekonać, albo dać sobie sposób.
        W sumie metoda 88o88, żeby nie brać takich uczniów jest wg mnie dobra i rozwiązuje problem:)
      • very.martini Re: baaardzo mnie męczy uczenie podstaw - wypalam 23.03.11, 18:30
        > wkładamy przy choć trochę zaawansowanym. A satysfakcja, że pojął niewielka - pr
        > zecież to tylko podstawy- jak abecadło- czy ktoś jest dumny, że go nauczył sieb
        > ie lub kogoś?

        No właśnie ja mam z tego największą radochę:) To, że kogoś, kto znał x form czasu przeszłego, douczyłam kilkunastu innych, nie daje mi takiej satysfakcji, jak pokazanie, że czas przeszły w angielskim też istnieje i z czasownikami dzieją się różne śmieszne rzeczy. A już z pytaniami, ojojoj...

        16%VOL
        22%VAT
        • anglofil Re: baaardzo mnie męczy uczenie podstaw - wypalam 23.03.11, 19:42
          Ja lubilam prszygotowywac lekcje ale pod warunkiem, ze nie byli to starters - tutaj brakuje mi metodyki. Begginers byli fajni - lubilam przygotowywac materialy, , mieszac cwiczenia z roznych teachers bookow, to byla frajda - natomiast zgodze sie, ze lekcje takie sa bardziej wyczerpujace niz zaawansowani. Najgorzej jest jak ktos oczekuje konwersacji nie bedac nawet na pre-intermediate i ja mam wtedy osobiscie takie wrazenie, ze chce wskoczyc na najwyzsze pietro bez windy - i niecierpliwi sie i wkurza jak mu pokazuje poszczegoilne schodki, bo mu sie to wydaje nudne, niepotrzebne- mialam takiego ucznia, skonczylo sie na tlumaczeniu kazdego zdania na polski i rezygnacji.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka